taboret666
18.03.17, 16:50
Ja już w szóstej klasie podstawowej na lekcji religii Kiedy usłyszałem od katechetki że na ziemi tylko 20% ludzi to chrześcijanie straciłem resztki swojej wiary i już od 12 roku życia byłem na 90% ateista, później w wieku 23 lat zacząłem czytać Biblię i po przeczytaniu Starego Testamentu nie miałem się już czym łudzić ,gdyż Biblia była dla mnie jednym wielkim stekiem bzdur napisanym przez zacofanych ciemnych arabusòw , jednocześnie stałem się nazista co w połączeniu z moim antysemityzmem doprowadzało mnie do szału gdy tylko czytałem lub słyszałem teksty religijne związane z religią chrześcijańską lub judaistyczna. Byłem całkiem w stu procentach ateista gdy potem po wielu latach zrozumiałem że moje życie że wszystkie moje plany nie dają się zrealizować tak jak by jakaś siła wyższa trzymała mnie za mordę i nie pozwalała dostać mi dobra tak długo jak dopóki będę zły. niestety zbyt późno to zrozumiałem i pod koniec takiego życia kiedy już trafiłem za kratki miałem zrujnowane zdrowie zacząłem rozumieć że to nie był przypadek lecz złożony podstępny scenariusz zainspirowany przez siłę wyższą która nie pozwoliła mi osiągnąć szczęście mimo że to szczęście przez tyle lat było mi na wyciągniecie reki . zawsze musiało się wydarzyć precyzyjne nieszczęście które neutralizowało moje ambicje i plany , Albo jak już coś miałem to w jakiś cudowny sposub szlag wszystko trafiał i odnowa lądowałem z gołą ręką w nocniku działo się to tak wyjątkowo często i w tak precyzyjny sposób że w ostateczności Odzyskałem wiarę w Boga który mnie przez te ostatnie kilka lat karał i sromał . Nie owijając w bawełnę jestem już totalnie skończony amen