9rgkh
21.03.17, 19:58
Okazuje się, że religia wszędzie ma to samo oblicze. Fundamentalizm religijny i nacjonalizm mają ten sam cel, Tak jest nie tylko w Polsce. Przykładów jest więcej - Iran, Turcja a w tym przykładzie Indie. Celem jest władza absolutna. Środkami do niej budzenie w ludziach lęków i nienawiści do innych.
Hinduski kapłan-fundamentalista objął rządy w największym stanie Indii
Yogiemu Adityanathowi marzą się Indie czysto hinduskie, bez mniejszości. Mianujący go premier Narendra Modi najwyraźniej uznał, że zwycięstwo w wyborach powszechnych w 2019 r. da mu nie łączenie, tylko dzielenie narodu poprzez rozgrywanie religii.
Rządząca krajem przed ostatnie trzy lata Indyjska Partia Ludowa (BJP) odniosła miażdżące zwycięstwo w ubiegłotygodniowych wyborach lokalnych w stanie Uttar Pradeś. Jest to największy i najważniejszy politycznie, z racji dużej liczby ludności, stan Indii.
W niedzielę nowym premierem Uttar Pradeś został Yogi Adityanath, 44-letni kapłan hinduistyczny i poseł od pięciu kadencji. Dla muzułmanów, którzy stanowią jedną piątą z 200 mln mieszkańców stanu, to fatalna wiadomość.
Matka Teresa w spisku
Adityanath jest bowiem radykalnym nacjonalistą, który wyznawców islamu najchętniej deportowałby (w najlepszym razie) do jakiegoś innego kraju. Ze swoimi poglądami się nie tylko nie kryje, ale wręcz buduje na nich popularność.
Powtarza m.in., że gdyby mógł, postawiłby figury hinduskich bogów w każdym meczecie. Że ci, co sprzeciwiają się jogicznemu powitaniu słońca (surya namaskar), powinni opuścić Indie, albo lepiej „utonąć w oceanie lub żyć w ciemnym pokoju do końca życia”. Że Matka Teresa należała do spisku mającego schrystianizować Indie. A aktora Szaha Rukh Khana, który narzekał na rosnącą nietolerancję w Indiach, przyrównał do Hafiza Sajeda, założyciela terrorystycznej organizacji Laszkar-i-Toiba.
Adityanathowi podoba się wydany przez Donalda Trumpa zakaz wjazdu do USA obywateli kilku krajów muzułmańskich. Jest też zwolennikiem zmiany nazw geograficznych w Indiach z muzułmańskich na hinduskie.
Linczowanie jedzących wołowinę
Jedzenie krów, uważanych przez hinduistów za święte, powinno być jego zdaniem całkowicie zakazane. (...)
Świat przyszłości, w którym dyktatorzy opieraliby się na religiach, to ogromne zagrożenie wojnami, nie tylko religijnymi. Ludzie wierzący w ograniczonym stopniu opierają swoje decyzje na autentycznej wiedzy i racjonalnym przewidywaniu skutków tego, co robią.