"Nie zamykajmy radia, bo mówią pobożnie"

25.03.17, 13:25
Sprawa dotyczy RM i Rydzyka Podobno mówi (mówią) pobożnie. To fragment cytatu. A poniżej jego większa część:

Mamy w Polsce powrót pogaństwa. Poganin to nie jest człowiek, który wierzy w bóstwa, kłania się kamieniom i drzewom. Poganin to człowiek zawistny, zazdrosny, nienawistny, który powoduje w drugim człowieku strach. Z księdzem Stanisławem Walczakiem* rozmawia Marcin Wójcik.

MARCIN WÓJCIK: „Bo nie da się siedzieć cicho, kiedy Kaczyński z Rydzykiem plują na ludzi inaczej myślących. A Kościół udaje, że to tylko deszcz”. Odważnie ksiądz komentuje na Facebooku.

KS. STANISŁAW WALCZAK: Bo ciągle się wkurzam na to, co się tu dzieje.

Kiedy pojawiło się pierwsze wkurzenie?

– Wtedy, kiedy musiałem ratować polskie małżeństwo mieszkające w Niemczech. Ona słuchała Radia Maryja, on tego nie tolerował. Byli o krok od rozwodu. Zabroniłem jej słuchać radia i problem się rozwiązał.

Nie mogłem zrozumieć, że polscy biskupi pozwalają na radio, które zaraz po modlitwie oczernia, jątrzy, zieje nienawiścią. Ale biskupi mówili: „Nie zamykajmy radia, bo mówią pobożnie”.

Którzy biskupi?

– Michalik, Głódź, Mering. Nie wiem, jakim cudem na czele komisji mającej się przyjrzeć radiu stanął przyjaciel Rydzyka arcybiskup Leszek Sławoj Głódź. To tak, jakby zrobić kozła zarządcą kapuścianego ogródka.

Po raz drugi wkurzyłem się, kiedy już na emeryturze przyjechałem do Polski odnowić kontakty. Zaprosił mnie na plebanię znajomy proboszcz ze Śląska. Rozmawiamy i nagle słyszę: „Polska dla Polaków, Murzyni do Afryki, Żydzi do Izraela”. Zaniemówiłem. W końcu zacząłem tłumaczyć, że tyle lat spędziłem w Afryce i nigdy nie usłyszałem: „Afryka dla Murzynów, Polacy do Polski”. I że zostałem posłany do Afryki, by stać się jednym z Afrykanów, bez podziałów narodowych i rasowych, bo jednoczy nas wiara w Chrystusa.

(...)


Reszta - bardzo ciekawa - pod linkiem.

Najpierw mała dygresja:

Pamiętam czas, gdy Rydzyk zaczynał działalność. Mówił rzeczy, które ustawiały organizację religijną na pozycji agresora. To od początku była retoryka nienawiści, sprzeczna z dotychczasowymi, oficjalnymi założeniami Kościoła. Episkopat milczał. Większość Polaków dziwiła się temu, bo oczekiwała jakiejś zdecydowanej odpowiedzi.

Rydzyk, zanim zaczął swoją działalność medialną w Polsce miał jakiś "incydent" pobytu na "Wschodzie" - tak to pamiętam z materiałów, które są i teraz dostępne. Skądś wziął kapitał założycielski ("przechwycone" akcje Stoczni Gdańskiej na jej "ratowanie" były potem). Jakoś sobie "załatwił" nadajnik o dużej mocy. Ktoś go zasponsorował. Ktoś dostrzegł potencjał wynikający z jego działalności. To są moje domniemania: być może był to element zakrojonej na długie lata akcji służb specjalnych Rosji, analogiczne do założenia i działalności "Russia Today" dla społeczeństw Europy Zachodniej. Efekt jest taki, jaki sprzyja Rosji, w której Putin robi dokładnie to samo - opiera się na religii. To samo robi w USA obecnie Trump - odwołuje się do religijnego, dogmatycznego ogłupiania społeczeństwa. I to dokładnie to samo robi Kaczyński w Polsce.

Oczywiście nikt nam Kaczyńskiego i jego konszachtów z Rydzykiem, a obecnie resztą polskiego Kościoła, nie stworzył od zera. Stwarza się "atmosferę", warunki. Jeśli pojawi się ktoś o zapędach autorytarnych, to wchodzi w tę rolę. Orban i Erdogan, jako klasyczni dyktatorzy, opierają się na religii i włączają ją do metodyki zarządzania państwem - też znaleźli się przypadkiem właśnie tacy. Kaczyński robi to samo, co tamci. Ale najważniejsze jest to, że Polska nie istnieje niezależnie, odseparowana od wpływów zewnętrznych. "Ktoś" może uruchamiać pewne procesy. Celem jest rozbijanie jedności i cofanie intelektualne społeczeństw i państw (divide et impera). W takim świecie rządzi się lepiej - kłamstwami, intrygami, oszukiwaniem innych, wyzyskiem, korupcją... Wystarczy wypromować oszustów na ludzi władzy.

A teraz bliżej tematu:

Pobożnie mówią także księża realizujący zasady uznawane za pochodzące od Jezusa. Ale każdy z kapłanów, który sprzeciwi się dążeniu do władzy absolutnej jest niszczony. NIE WOLNO krytykować Kościoła, Rydzyka. Ani władzy absolutnej - już nie wiadomo, czy ona świecka, czy kościelna.
    • 9rgkh Kto ma odwagę pomyśleć lub powiedzieć? 25.03.17, 13:50
      Michał Urbaniak, wybitny muzyk, zrównał z ziemią Rydzyka. Zapłacisz nam ku***. Religia ciebie nie toleruje!

      Nawet tego nie wiem, czy M.U. jest w gronie wierzących w boga. Nie wydaje mi się to takie istotne. Zrozumiał pewne rzeczy, wkurzył się i powiedział publicznie to, co myśli wielu, także wierzących w boga katolików. Przecież to prawda.

      Niewielu wciąż ma odwagę. Myślą ale niewyobrażalne im się wydaje takie otwarte mówienie o Kościele i religii. Kościół jest nietykalną, świętą krową. Cóż za potworna hipokryzja. Można się dopuszczać największego zła ale jest ono usprawiedliwione AUTORYTETEM.

      Nie liczy się prawda. Decyduje autorytet. Decyduje wmówienie ludziom, że mają się mu podporządkować, że powinni zrezygnować z prawdy.

      Kim się stajemy właśnie tacy?

      Od początku działalności KK wraz z PiS i tą przedziwną "religijną sytuacją", w którą zostaliśmy wmontowani z powodu ich współpracy, był problem przełamania w świadomości tabu i zdobycia się na buntowniczą krytykę. Mnóstwo wierzących katolików chciałoby się jakoś przeciwstawić polityce ale w sytuacji, gdy wiązało się to z krytyką Kościoła lub religii, wydawało się niedopuszczalne.

      Z jednej strony Kościół dorwał się do władzy ZA POŚREDNICTWEM partii politycznej, która jest skrojona jak wymarzona dla Kościoła, a z drugiej strony jest najzwyczajniejsza dyktatura, cynicznie oparta na religii, zasłaniająca się nią, powołująca się na jej autorytet i używająca jej jako narzędzia manipulacji.

      Biedni, polscy katolicy. Jak wy sobie w tej sytuacji teraz radzicie?

      Obserwuję, że obecnie jest już zdecydowanie mniej protestów przeciwko krytyce religii. Ale nie wiem, co dzieje się w umysłach wierzących. Czy ktoś z was mógłby coś o tym powiedzieć? Jak i czy w ogóle zmienia się wasz stosunek do samej religii oraz organizacji religijnej?
Pełna wersja