9rgkh
04.04.17, 01:05
To trzeba pamiętać... na zawsze. Kto jest kim i jakie ma intencje:
Obok Tadeusza Mazowieckiego w pracach nad konstytucją uczestniczyli głównie Marek Borowski, Ryszard Bugaj, Włodzimierz Cimoszewicz, Leszek Moczulski, Hanna Suchocka i Jan Rokita.
W referendum 25 maja 1997 r. ustawę zasadniczą poparło 53,45 proc. głosujących, a 46,5 proc. było przeciw. Frekwencja wyniosła 42,86 proc., ale zgodnie z przepisami referendum było wiążące, nawet jeśli głosowała mniej niż połowa uprawnionych.
Preambuła konstytucji to jeden z najpiękniejszych tekstów – wzruszająca, nowoczesna, pluralistyczna, ale jednocześnie silnie osadzona w chrześcijańskich korzeniach naszej tradycji i historii. Skierowana jest do wierzących i niewierzących:
...My, Naród Polski – wszyscy obywatele Rzeczypospolitej, zarówno wierzący w Boga będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna, jak i niepodzielający tej wiary, a te uniwersalne wartości wywodzący z innych źródeł...
Te niewątpliwie budujące wspólnotę narodową słowa zaproponował Stefan Wilkanowicz, wieloletni szef miesięcznika „Znak”, a ostateczny kształt preambule nadał Tadeusz Mazowiecki.
(...)
W Radiu Maryja ks. Tadeusz Rydzyk uchwalenie konstytucji nazwał „zdradą” i nawoływał, by zwracać „bezbożną” ustawę prezydentowi, przed referendum rozsyłano ją bowiem wszystkim pocztą.
W kampanię referendalną cały swój autorytet zaangażował Kościół hierarchiczny.
„Nie można milczeć, kiedy się detronizuje Boga. Nie! Nigdy! Najwyższym prawem w Polsce i na całym świecie – w każdym uczciwym narodzie – jest prawo Boże. Chrześcijanin nie może jej (konstytucji) przyjąć” – grzmiał abp Józef Michalik, który przewodniczył zespołowi Episkopatu ds. konstytucji. Dodawał, że nową ustawę zasadniczą stworzyli ludzie, „którzy się wstydzą powiedzieć, że są synami narodu polskiego”.
Bp Kazimierz Ryczan ostrzegał: „Ani nowoczesność, ani pragmatyzm, ani europejskość nie upoważniają do kompromisu z nieprawdą czy z moralnymi defektami. (...) Jezus poszedł na krzyż w imię konstytucji zbawienia, której na imię miłość. Zapytajcie autorów konstytucji, czy gotowi są iść na krzyż w obronie swojego tekstu”.
Z kolei abp Kazimierz Majdański dowodził, że konstytucja „jest skierowana przeciwko człowiekowi z jego prawem do życia włącznie” i „przeciwko suwerenności Polski”. A bp Edward Frankowski ubolewał, że z parlamentu „posyłane są w serce Papieża kamienie w postaci ustaw demoralizujących naród i w postaci projektu konstytucji”.
Publicysta „Niedzieli” Piotr Jaroszyński ostrzegał przed „rozbiorem Polski”. Krystyna Czuba, wykładowca uczelni ks. Rydzyka, a od października 1997 r. senator AWS, przed „spiskiem przeciwko ojczyźnie”. A Stefan Niesiołowski (wówczas poza parlamentem) przed działaniami „na rzecz odbudowania totalitaryzmu w Polsce”.
Gdy senator Alicja Grześkowiak (była w komisji konstytucyjnej) i ks. profesor Józef Krukowski przestrzegli, że do preambuły przemycony został „Bóg masonów” i „Bóg New Age”, w „Wyborczej” drwił z nich Aleksander Smolar: W ten sposób na grzesznych skłonnościach przyłapani zostali Tomasz z Akwinu i Drugi Sobór Watykański, skąd wywieść można słowa o Bogu, który jest „źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna”.
(...)
Zakonserwowane społeczeństwo
Wbrew obawom Kościoła ustawa zasadnicza utrwaliła konserwatywny model społeczeństwa, w dwojaki sposób.
Po pierwsze, dając TK olbrzymią władzę, stworzyła zaporę dla rozmaitych projektów lewicowych. Gdy w maju 1997 r. Trybunał zablokował ustawę liberalizującą dostęp do aborcji, tak to uzasadniał: (Konstytucja) potwierdza w art. 38 prawną ochronę życia człowieka. Podstawa konstytucyjna, na której oparł swoje orzeczenie TK, znalazła więc potwierdzenie i wyraźne wyartykułowanie w (nowej) Konstytucji RP.
A po drugie, przez art. 18, który brzmi: Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej.
Dlatego w 2013 r. premier Donald Tusk mówił „Wyborczej”: „Lewica szczyci się autorstwem naszej konstytucji, i słusznie. Niemniej zafundowała nam takie przepisy dotyczące małżeństwa, które uniemożliwiają uchwalenie ustawy o związkach w kształcie proponowanym przez środowiska LGBT. To dzisiaj Viktor Orbán, żeby ratować się przed rewolucją obyczajową, zmienia swoją konstytucję na wzór naszej – autorstwa lewicowych polityków takich jak Aleksander Kwaśniewski czy Włodzimierz Cimoszewicz”.
(...)
I takie mamy państwo, jakie prawa w nim ustanowiliśmy. My? Raczej, jakie prawa nam Kościół podyktował.