Czym dla mnie jest Wielkanoc?

14.04.17, 20:19
... od zawsze:
- zadumą nad cierpieniem - ludzie biorą w tym (: Drodze Krzyżowej, tradycji odwiedzania grobów Jezusa, Gorzkich Żalach, obchodach Triduum) udział z powodów religijnych, a z tyłu głowy jest zaduma nad przemijaniem, nieuchronną śmiercią każdego; wspaniały jest nastrój średniowiecznych wielkotygodniowych pieśni [pięknie śpiewa je Schola od Dominikanów (św. Jacka z Freta w Wwie];
- nadzieją na coś nowego: ...odradzająca się przyroda, zieleniejące się na nowo drzewa,
- też: spotkaniem religijnego mistycyzmu Drogi Krzyżowej z zapachami odradzającej się przyrody,
- też czymś zgoła prostszym, łatwiejszym do przeżycia z punktu widzenia socjologicznego niż Boże Narodzenie: mniej tu bieganiny, tych wszystkich skomplikowanych przygotowań, stressu związanego z tzw. okresem przedświątecznym, więcej czasu dla siebie ma człowiek (podoba mi się u Protestantów: zaczynają świętować w Wielki Piątek i jest to dla nich z religijnego punktu widzenia ważniejsze niż Niedziela Wielkanocna)...
--------------
Wielkanoc...
nawet niepraktykujący agnostyk jest w stanie poddać się atmosferze uniesienia...
Piękna, uwznioślająca tradycja!
    • 9rgkh To nie tak 14.04.17, 22:46
      Kolejnym przypomnieniem o tym, jak bardzo sterowani przez wiarę są ludzie. Przypomnieniem, ile tracimy przez to, że religia zawłaszczyła nam jeszcze jeden kawałek naszego istnienia.

      Odradzanie się życia? To proces fizyczny, biologiczny. To powrót do aktywności po zimowym uśpieniu. Oczywiście, że jest to jakaś radość ale - na miłość boską - nie wiążmy tego z religią, bogami. Bo to staje się OBRZYDLIWĄ MANIPULACJĄ. Do aktywności wraca cała biosfera. Bo taka jest kolej rzeczy. Wracajmy i my do niej. Cieszmy się światem, życiem... ale bez religijnego nadęcia.

      Zaduma nad cierpieniem? A nad czym tu dumać? Czy "bóg" w jakiś sposób nam go ujmuje? Nic a nic. Z cierpieniem fizycznym zmagamy się sami, ucząc się, jak to robić, dzięki wiedzy, dzięki medycynie. A z cierpieniem "duszy"? Tu też bóg nic nie robi.

      I ta bzdura o tym, że Jezus u siebie samego (czyli swego ojca) :) kupił coś dla nas. Jakim cudem cierpieniem daje się handlować? To jakiś "pieniądz"? Ja też mogę coś w ten sposób kupić? A może ktoś mi coś kupi płacąc swoim cierpieniem? I co to jest za absurdalny bóg, który przyjmuje wpłatę taką monetą?

      Nie krzywdzić innych, a jeśli się to już zdarzy, to zrobić wszystko, żeby naprawić wyrządzone krzywdy. To jesteśmy w stanie robić sami, bez boskiej pomocy. I bez świętowania tego. Na co dzień. Bo co nam po uniesieniach, jeśli służyć mają one tylko poprawie naszego, egoistycznego nastroju?

      P.S. A na ulicy Freta w Warszawie kiedyś mieszkałem.
      • pocoo Re: To nie tak 14.04.17, 23:29
        9rgkh napisał:

        > [b]Nie krzywdzić innych, a jeśli się to już zdarzy, to zrobić wszystko, żeby na
        > prawić wyrządzone krzywdy.

        Kim jestem?
        Nigdy nie skrzywdziłam ani człowieka,ani zwierzęcia.Nie naprawiałam krzywd i nawet nie wiem dokładnie, co to znaczy?
        Jestem kosmitką ?
        • feelek Re: To nie tak 15.04.17, 22:04
          pocoo:>>>jestem kosmitką...?>>>

          Myślę, że jest pocoo najzwyczajniej dobrym człowiekiem.
          To nie tani komplement - z cech podanych przez niąą (pocoo) mi tak wychodzi.
          Pzdr. świątecznie (whatever it is)
          - f.
          • pocoo Re: To nie tak 16.04.17, 00:34
            feelek napisał:
            > Myślę, że jest pocoo najzwyczajniej dobrym człowiekiem.

            Chyba jestem z innego świata.Ten zakłamany dookoła mnie nie jest mój.
      • jeepwdyzlu Re: To nie tak 15.04.17, 00:00
        Grgkh jesteś prymitywem. Przemądrzałym starym cynicznym chamem. Można być ateistą ale rozumieć i cenić tradycje. Nie rozumiesz tego? Współczuję.
        • kolter-r Re: To nie tak 15.04.17, 08:23
          jeepwdyzlu napisał:

          > Grgkh jesteś prymitywem. Przemądrzałym starym cynicznym chamem. Można być ateistą ale rozumieć i cenić tradycje. Nie rozumiesz tego? Współczuję.

          dla mnie prymitywnym jest to ze ktoś nie rozumie, że te tradycje mają na celu utrzymywanie w umysłach ciemnoty dominacji niezastąpionego w kontaktach z bóstwem...
          datę tych świat wyznaczył nie kto inny a nieochrzczony Cesarz Konstantyn. w tamtym czasie naczelny kapłan kultu Mitry
        • pocoo Re: To nie tak 15.04.17, 09:01
          jeepwdyzlu napisał:

          > Grgkh jesteś prymitywem. Przemądrzałym starym cynicznym chamem.

          Widzę,że cenisz i pielęgnujesz sobie tylko pojętą tradycję.

          > Można być ateistą ale rozumieć i cenić tradycje. Nie rozumiesz tego? Współczuję.
          >
          Ciekawe czy rozumiesz katolickie biczowanie siebie (chłopcy również bez względu na wiek) tak,że im więcej blizn na skórze,tym większy dowód miłości do Jezusa
          A zalanych krwią i krzyżowanych katolickich Filipińczyków?
          A może post przez 6 tygodni,a potem święconka,jajeczko ,zajączek,prezenty,wielkanocne żarcie ,śmigus-dyngus...
          Którą katolicką tradycję rozumieć? Może włoską, skoro w Polsce mamy w ogromnej większości wyznawców Katolicyzmu rzymskiego?
          • jeepwdyzlu Re: To nie tak 15.04.17, 09:02
            Debile z was jednak.
            • kolter-r Re: To nie tak 15.04.17, 09:32
              jeepwdyzlu napisał:

              > Debile z was jednak.

              ty jak zwykle na czele rankingu...
              • pocoo Re: To nie tak 15.04.17, 10:05
                Jakoś z tłumu wyróżniać się musi.Nic innego nie ma do zaoferowania.
                • jeepwdyzlu Re: To nie tak 15.04.17, 11:55
                  Wasz ateizm jest płytki, bez zaplecza wiedzy i przemyśleń, czym innym też antyklerykalizm a czym innym prosta głupota. Nie macie pojęcia czym jest tradycja, na czym opiera się zachodnia cywilizacja, jaki wpływ miało Chrześcijaństwo na losy świata. A ka nie mam ochoty eam wyjaśniać. Staliscie się tu grupą onanistów. Szkoda... Wesołych..
                  • kolter-r Re: To nie tak 15.04.17, 13:02
                    jeepwdyzlu napisał:

                    > Wasz ateizm jest płytki, bez zaplecza wiedzy i przemyśleń, czym innym też antyk
                    > lerykalizm a czym innym prosta głupota.

                    aha fajnie że masz swoje i tylko swoje zdanie w tym temacie .

                    >Nie macie pojęcia czym jest tradycja, na czym opiera się zachodnia cywilizacja, jaki wpływ miało Chrześcijaństwo na losy świata.

                    kolego wiedza taka podstawowa się kłania ,w temacie nauczania chrześcijańskiego

                    "(1) Wtedy przyszli do Jezusa faryzeusze i uczeni w Piśmie z Jerozolimy z zapytaniem: (2) Dlaczego Twoi uczniowie postępują wbrew tradycji starszych? Bo nie myją sobie rąk przed jedzeniem. (3) On im odpowiedział: Dlaczego i wy przestępujecie przykazanie Boże dla waszej tradycji? (4) Bóg przecież powiedział: Czcij ojca i matkę oraz: Kto złorzeczy ojcu lub matce, niech śmierć poniesie. (5) Wy zaś mówicie: Kto by oświadczył ojcu lub matce: Darem [złożonym w ofierze] jest to, co dla ciebie miało być wsparciem ode mnie, (6) ten nie potrzebuje czcić swego ojca ni matki. I tak ze względu na waszą tradycję znieśliście przykazanie Boże. (7) Obłudnicy, dobrze powiedział o was prorok Izajasz: (8) Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. (9) Ale czci mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi."

                    A ka nie mam ochoty eam wyjaśniać. Staliscie się tu grupą onanistów.
                    > Szkoda... Wesołych..

                    masz nałogowy koniobójco tekścik kto wprowadził święta wielkanocne i czemu był to poganin w stosunku do chrześcijan

                    "Natomiast kościoły na wschód od Antiochii trwały przy obliczeniach żydowskich. Ten rozdział nie podobał się Konstantynowi, który widział w tym przeszkodę dla jedności cesarstwa. Stąd, jak podają ówcześni historycy, wielki i pobożny* cesarz Konstantyn zaprowadził pokój wśród ludu chrześcijańskiego i zdopingował Sobór nicejski, aby wydał odpowiednie rozporządzenia, zobowiązujące wszystkie kościoły lokalne do przyjęcia chrześcijańskiego sposobu wyznaczania Wielkanocy"
                    * w roku 325 Konstantyn był nieochrzczonym w obrzędu chrześcijańskim naczelnym kapłanem kultu Mitry
                  • 9rgkh Re: To nie tak 15.04.17, 15:57
                    jeepwdyzlu napisał:

                    > Wasz ateizm jest płytki, bez zaplecza wiedzy i przemyśleń

                    Płytki to jest teizm, bo to same kłamstwa. A ateizm jest brakiem tych kłamstw. Ateizm, jako brak teizmu, jest pozbawiony treści. Wszelka treść na temat teizmu musi być teistyczna, nawet ta krytyczna.

                    A jakie są Twoje "przemyślenia" na temat teizmu?
                    Pokaż ich głębię. Tylko raczej bez bluzgów.
            • 9rgkh Re: To nie tak 15.04.17, 15:52
              jeepwdyzlu napisał:

              > Debile z was jednak.

              Nie wnosisz na to forum niczego wartościowego.
        • 9rgkh Re: To nie tak 15.04.17, 14:14
          jeepwdyzlu napisał:

          > Grgkh jesteś prymitywem. Przemądrzałym starym cynicznym chamem.

          Inwektywy dyskwalifikują Cię.

          > Można być ateistą ale rozumieć i cenić tradycje.

          Co kiedyś było tradycją, dziś już nie jest... bo np. taką prawdziwszą tradycją byłaby tradycja przedchrześcijańska, słowiańska. Czy Ty tę tradycję rozumiesz i szanujesz? Czy jesteś w stanie zrozumieć, że tradycja, która nastała później ma prawo być traktowana TUTAJ jako tradycja narzucona, tradycja najeźdźcy, okupanta z Watykanu.

          Czy tradycja watykańska jest tradycja polską?

          A ja może też mam jakieś swoje tradycje. Jaki jest twój stosunek do nich? Czy je możesz uszanować?

          Czy Ty w ogóle jesteś zdolny do odrobiny obiektywizmu, a nie do występowania tu jako watykański zagończyk, piewca jedynie słusznej sprawy, ideologii okrutnej i fałszywej religii, która ma na sumieniu ofiary zbrodni?

          Pozytywna tradycja nie powinno być to, co nam narzucają ale to, co niesie prawdziwe, HUMANISTYCZNE, wolne od religijnego terroru przesłanie.

          > Nie rozumiesz tego? Współczuję.

          No to CZEGO ja nie rozumiem?

          A może Ty się wytłumaczysz z tego, czego Ty nie rozumiesz?
          • jeepwdyzlu Re: To nie tak 15.04.17, 15:30
            Czy Ty w ogóle jesteś zdolny do odrobiny obiektywizmu, a nie do występowania tu jako watykański zagończyk, piewca jedynie słusznej sprawy, ideologii okrutnej i fałszywej religii, która ma na sumieniu ofiary zbrodni?
            ----
            Jasne.
            Ide żreć żur kupiony za watykański szmalec.
            Grgkh ty nie odróżniasz już głowy od dupy
            :-)
            Czemu mjne to nie dziwi?
            J.
            • 9rgkh Re: To nie tak 15.04.17, 16:05
              jeepwdyzlu napisał:

              > Ide żreć żur kupiony za watykański szmalec.

              Twoja sprawa, na jakie żarcie Cię stać i jak na to zarobiłeś.

              > Grgkh ty nie odróżniasz już głowy od dupy
              > :-)
              > Czemu mjne to nie dziwi?

              Odpowiem Ci złośliwie. :)

              Dlaczego nie odróżniam u Ciebie tych dwóch fragmentów ciała? Bo u Ciebie są identyczne (tożsame), co nieustannie tu nam potwierdzasz formą swoich wypowiedzi.

              A dlaczego Cię to nie dziwi? Bo, zapewne całkiem słusznie, podejrzewałeś, że już Cię rozszyfrowałem.

              I nadal nie powinieneś być zdziwiony.
      • wawrzanka Re: To nie tak 15.04.17, 12:53
        9rgkh napisał:

        > Odradzanie się życia? To proces fizyczny, biologiczny. To powrót do aktywności
        > po zimowym uśpieniu. Oczywiście, że jest to jakaś radość ale - na miłość boską
        > - nie wiążmy tego z religią, bogami.

        Idąc twoim tropem użyję trybu rozkazującego w pierwszej osobie liczby mnogiej: Nie mówmy innym jak mają żyć.
        Dla ciebie odradzanie się życia jest procesem tylko fizycznym. Dla innych może mieć również wymiar metafizyczny; może symbolizować wolę życia (gdy jej brak, np. u osób z depresją), radość istnienia itp. Bynajmniej nie chodzi tu wcale o religię.

        Chodzi o to, że każdy człowiek ma prawo wyobrażać sobie co chce na temat "procesów fizycznych i biologicznych". Nie wszyscy mają tak ograniczoną wyobraźnię jak ty.
        • pandaber Re: To nie tak 15.04.17, 13:03
          dyzla nawet nie chce mi się komentować ale Tobie powiem tylko jedno, ludzie z nieograniczoną wyobraźnią czas spędzają raczej w miejscach odosobnienia czyli w kiciu lub w psychiatryku.
          • wawrzanka Re: To nie tak 15.04.17, 13:20
            Nie widzę związku.
            Czy cytowany przez ciebie Lem skończył w więzieniu?
            Bogatą wyobraźnię miał on, ma ją J.K.Rowling, Stephen Hawking...
            Trudno mi uwierzyć, że któreś z nich, zapytane czym jest odradzanie życia - odpowiedziałoby, że jest to "proces fizyczny i biologiczny", ponieważ ta definicja jest podręcznikowa i nudna.
            • 9rgkh Re: To nie tak 15.04.17, 15:19
              wawrzanka napisała:

              > Nie widzę związku.
              > Czy cytowany przez ciebie Lem skończył w więzieniu?
              > Bogatą wyobraźnię miał on, ma ją J.K.Rowling, Stephen Hawking...

              A co wiesz o mojej wyobraźni, że się o niej w tak obraźliwy sposób wypowiadasz?

              > Trudno mi uwierzyć, że któreś z nich,
              > zapytane czym jest odradzanie życia - odpowiedziałoby,
              > że jest to "proces fizyczny i biologiczny",

              Bo przecież to prawda. Natomiast podtekst religijny dodawany do tego zjawiska to czyste kłamstwo.

              > ponieważ ta definicja jest podręcznikowa i nudna.

              Równie nudna, do porzygania, i INFANTYLNA, dla niepełnosprawnych umysłowo (!!!) jest definicja religijna.

              Jaki sens ma wciskanie ludziom kitu, że są w jakiś sposób nieśmiertelni i odrodzą się po śmierci? Że ciało Jezusa zostało teleportowane do "nieba"? Że można jego ciało jeść i pić jego krew?

              Przecież to jest jakiś horror dla jaskiniowców a nie coś, na czym należałoby opierać sens i radość życia. Które jest piękne, bo jest teraz i dlatego takie może być, bo tego chcemy. Czy dociera do Ciebie, że piękno jest w tym, co jest teraz a nie w powtarzaniu nadętych idiotyzmów, które nawet w czasie podobno tak ważnym, "świątecznym" przeplatane są nienawiścią i szczuciem?

              Po co ludziom w tym wszystkim bóg nienawiści?
            • pocoo Re: To nie tak 15.04.17, 21:26
              wawrzanka napisała:

              > Trudno mi uwierzyć, że któreś z nich, zapytane czym jest odradzanie życia - od
              > powiedziałoby, że jest to "proces fizyczny i biologiczny", ponieważ ta definicj
              > a jest podręcznikowa i nudna.

              Odradzanie życia widzę każdej wiosny w swoim ogrodzie.Byle do 15-go maja , gdyż wtedy niektóre z nich może trafić szlag i już się nie odrodzą.
              • wawrzanka Re: To nie tak 15.04.17, 23:06
                Dlaczego akurat 15 maja?
                • wariant_b Re: To nie tak 16.04.17, 00:00
                  > Dlaczego akurat 15 maja?

                  Zimna Zośka.
                  Choć, jeśli o mnie chodzi, wolę Zimnego Lecha.
                  • pocoo Re: To nie tak 16.04.17, 09:25
                    wariant_b napisał:
                    > Zimna Zośka.
                    > Choć, jeśli o mnie chodzi, wolę Zimnego Lecha.

                    Nie lubię nikogo i nic zimnego.
                    Za lodami nie przepadam tez..
                    • wawrzanka Re: To nie tak 16.04.17, 18:15
                      A ja lubię. Zimne piwo też. Zośki żadnej nie znam, choć podobno sama mam na trzecie imię Zofia, ale nie zostało to nigdzie zarejestrowane. Strasznie zimny ten nasz kraj.
        • 9rgkh Re: To nie tak 15.04.17, 15:07
          wawrzanka napisała:

          > 9rgkh napisał:
          >
          > > Odradzanie się życia? To proces fizyczny, biologiczny.
          > > To powrót do aktywności po zimowym uśpieniu.
          > > Oczywiście, że jest to jakaś radość ale - na miłość
          > > boską - nie wiążmy tego z religią, bogami.
          >
          > Idąc twoim tropem użyję trybu rozkazującego w pierwszej
          > osobie liczby mnogiej:
          > Nie mówmy innym jak mają żyć.

          Chyba coś innego chcesz przekazać. Wydaje mi się, że napisałaś coś w stylu: nie mów o innych wariantach widzenia świata, bo... jedynym ma być ten katolicki.

          Czy można kogoś zmusić do życia według innych zasad? (tak jak na tym forum, przez internet)

          Nie mówmy innym, że istnieje coś innego?!?!

          > Dla ciebie odradzanie się życia jest procesem tylko fizycznym.

          Bo jest. Fizyczny czyli naturalny, będący cechą świata. A nie nadnaturalny, z boskiej inspiracji. Bo boga nie ma. Jest tylko religijne otumanienie umysłów, którego skutkiem jest zwyczajne PODLEGANIE DOGMATOM.

          > Dla innych może mieć również wymiar metafizyczny;

          Dla mnie tez ma "wymiar radości"... i ja też chcę tej radości. Nie spłycaj tego, co ja odczuwam.

          > może symbolizować wolę życia (gdy jej brak, np. u osób z depresją),

          Sugerujesz, że ja nie mam woli życia? :) Albo że mam depresję? Czy widzisz ABSURDALNOŚĆ tej argumentacji?

          Opisujesz mnie jako kogoś gorszego, uboższego, jako prymitywa, jako godnego jedynie pogardy. A siebie stawiasz jako kogoś bardziej wartościowego. Jesteś LEPSZA ode mnie. Bo zaburzasz się w pochwale dla religii. Bo dogmat stanowi dla Ciebie większą wartość niż moje proste, skromne oczekiwanie, że gdzieś się prawdy dowiem.

          Tym jesteście, wy religianci. Bóg was nobilituje a reszta świata, niepowtarzająca za wami waszej wersji religii jest zła, nędzna. Pogarda i nienawiść, która się w jej wyniku rodzi.

          > radość istnienia itp. Bynajmniej nie chodzi tu wcale o religię.

          Jeśli "bynajmniej" to nie masz podstaw, by mojej psychice cokolwiek ujmować. Nie jesteś wewnątrz niej i nie masz prawa oceniać jej negatywnie. Jestem - być może - bardziej "uduchowiony" niż niejeden "wierzący" prymityw, który poleci dziś z koszyczkiem do wody święconej a jutro żonie da w dziób, dziecko upokorzy i sam się schleje, przez co będzie uduchowiony i transcendentalny religijnie jak to w tradycji w tym kraju.

          Może o takich ludziach porozmawiajmy? O hipokryzji, zakłamaniu krzywdzie ludzkiej, lukrowanej od święta? Spowiadanej a potem powtarzanej dzień po dniu?

          Czy jest jakiś standard katolickiego, świątecznego uduchowienia?

          > Chodzi o to, że każdy człowiek ma prawo wyobrażać sobie
          > co chce na temat "procesów fizycznych i biologicznych".

          Jeśli w szkole podstawowej ma więcej katechezy niż biologii, to wiadomo, co sobie będzie wyobrażał. I to nie jest coś, z czym się urodził ale coś, czym nafaszerowano jego umysł.

          No to może zajmijmy się tymi, którzy jako pierwsi zajmują się NARZUCANIEM światopoglądu, którego potem już tknąć nie wolno. Czy uważasz, że w stosunku do nich nie powinno się zastosować takiego samego kryterium?

          Agitatorom. politrukom religii wolno a jak ja się na forum odezwę ze swoimi przemyśleniami, to już jest NARZUCANIE?

          Chyba Ci się coś pokałapućkało.

          > Nie wszyscy mają tak ograniczoną wyobraźnię jak ty.

          "Świetna" puenta, godna fanatyka religijnego. A jaka jest Twoja wyobraźnia, gdy tylko tak potrafisz mnie PUBLICZNIE obrażać i opisywać?

          To właśnie robi z ludzi religia, to, co zrobiła z Tobą i Twoim myśleniem o innych. Religia jako przyczyna wszystkich największych nieszczęść ludzkości. Największy ogłupiacz.
          • wawrzanka Re: To nie tak 15.04.17, 17:08
            9rgkh napisał:

            > Chyba coś innego chcesz przekazać. Wydaje mi się, że napisałaś coś w stylu: nie
            > mów o innych wariantach widzenia świata, bo... jedynym ma być ten katolicki.

            A może chciałam napisać, że jedynym ma być ten muzułmański? Zastanów się dobrze.
            Problem w tym, że ty nie mówisz o "innych wariantach". Ty głosisz jak kaznodzieja: "nie módlmy się". No, ale skoro dobrze się z tym czujesz... głoś dalej. Może nawet jakichś wyznawców się dorobisz.
            • jeepwdyzlu Re: To nie tak 15.04.17, 18:07
              Aha. Rozszyfrowałeś mnie. Jestem przebiegłym teistą.
              :-)
              Nara
              J.
              • 9rgkh Re: To nie tak 16.04.17, 13:47
                jeepwdyzlu napisał:

                > Aha. Rozszyfrowałeś mnie. Jestem przebiegłym teistą.
                > :-)
                > Nara
                > J.

                Nie wiem kim jesteś. Zresztą dziś masz takie poglądy a jutro możesz mieć inne. Ważne jest tylko, co tu widzą inni, w jaki sposób się TERAZ prezentujesz. Informacja wyprodukowana przez Ciebie może oddziaływać na innych. Liczy się tylko to oddziaływanie. Twoja osoba jest nieistotna.

                P.S. I chyba nie w tym miejscu zamieściłeś swoją odpowiedź.
            • 9rgkh Re: To nie tak 16.04.17, 13:43
              wawrzanka napisała:

              > 9rgkh napisał:
              >
              > > Chyba coś innego chcesz przekazać.
              > > Wydaje mi się, że napisałaś coś w stylu: nie
              > > mów o innych wariantach widzenia świata,
              > > bo... jedynym ma być ten katolicki.
              >
              > A może chciałam napisać, że jedynym ma być ten muzułmański?
              > Zastanów się dobrze.

              Nie przeinaczaj. O katolickim napisałem, bo w mojej okolicy do tego właśnie się nas wszystkich przyrównuje (jak do jakiegoś absolutnego wzorca) i ostatecznie próbuje zmusić.

              Pisałem o katolickim jako przykładzie religijnego i drugim, niereligijnym, któy wcale nie jest w niczym gorszy od religijnego.

              A Ty przecież to sugerowałaś, gdy podkreślałaś, że Udziałem katolików jest jakieś "nadzwyczajne uduchowienie".

              > Problem w tym, że ty nie mówisz o "innych wariantach".
              > Ty głosisz jak kaznodzieja: "nie módlmy się".

              A Ty mówisz "módlmy się". :) O co Ci chodzi? Tobie wolno, JAK W PRZYPADKU KAZNODZIEI, mówić a mnie nie wolno wyrazić zdania przeciwnego? I co to ma być to porównanie do kaznodziei? Kaznodzieja przekazuje dogmat. Ja podważam dogmat religijny.

              Jakim ja jestem kaznodzieją? Czy Ty znasz te definicje, rozumiesz je? Czy twoja "argumentacja" to musi być seria bezsensownych przeinaczeń?

              > No, ale skoro dobrze się z tym czujesz... głoś dalej.
              > Może nawet jakichś wyznawców się dorobisz.

              Tak, dobrze się czuję w tym, że wykazuję innym kłamstwa, bzdury. Religii nie da się obronić w niczym. Coś oparte na fałszu nigdy nie będzie prawdziwe.

              I każdy, kto bezsensownie podpisuje się pod religijną propagandą, pokazuje, że nic w tego nie rozumie. Bo, oczywiście, na żaden mój argument nie odpowiesz. :) Bo dogmatyk nigdy nie odpowiada na temat i z sensem, gdy MUSI bronić dogmatu.
              • wawrzanka Re: To nie tak 17.04.17, 18:49
                9rgkh napisał:

                > A Ty mówisz "módlmy się". :)

                Czyżby? W którym miejscu?

                > O co Ci chodzi? Tobie wolno, JAK W PRZYPADKU KAZNO
                > DZIEI, mówić a mnie nie wolno wyrazić zdania przeciwnego?

                Nadal nie rozumiesz, że zwróciłam ci uwagę na używanie trybu rozkazującego pierwszej osoby liczby mnogiej. Tak mówią w kościele i w przedszkolu: "a teraz podnieśmy rączki do góry", "nie przezywamy się, tak?", "módlmy się":) Grgkh - to właśnie robisz na tym forum, więc nie dziw się, że nazywam ciebie kaznodzieją. Może teraz do ciebie dotarł sens mojej wypowiedzi, chociaż wątpię... znam Cię już dobrze i wiem, że analityczne myślenie nie jest twoją mocną stroną.

                > Tak, dobrze się czuję w tym, że wykazuję innym kłamstwa, bzdury. Religii nie da
                > się obronić w niczym. Coś oparte na fałszu nigdy nie będzie prawdziwe.

                I tu dochodzimy do sedna sprawy. Śpiewasz wciąż tę samą piosenkę, którą wszyscy znają na pamięć. Różnica polega tylko na tym, że niektórym się ta piosenka podoba, a innym nie. Ty chcesz sprawić, aby wszyscy tę piosenkę polubili, jak ty. Na próżno. I musisz z tym żyć.

                Religii nie da się obronić w niczym tak samo, jak w niczym nie da się obronić wojen, zbrodni, przemocy. To wszystko jest częścią historii ludzkości i ewoluuje razem z nią. Warto znać historię ludzkości, warto coś wiedzieć o ludzkiej naturze, ale złościć się, że jest właśnie taka, a nie inna? Nie widzę sensu.
                • 9rgkh Re: To nie tak 23.04.17, 19:16
                  wawrzanka napisała:

                  > Śpiewasz wciąż tę samą piosenkę, którą wszyscy znają na pamięć.

                  Ta "piosenka" zawiera wciąż nowe fakty, więc nie jest ta sama.

                  > Różnica polega tylko na tym, że niektórym się ta piosenka podoba, a innym nie.

                  To zrozumiałe. Nie podoba się Kościołowi i Tobie. Macie ten sam "gust".

                  > Ty chcesz sprawić, aby wszyscy tę piosenkę polubili, jak ty.

                  Nie mam wpływu na polubienie. Ale nie zamierzam przestać mówić prawdy. Fałsz trzeba nieustannie obnażać.

                  Kościołowi wolno mówić kłamstwa, więc i mnie tym bardziej wolno mówić prawdę.

                  > Na próżno. I musisz z tym żyć.

                  Nie na próżno. A żyć z tym (i z moją "piosenką") musisz Ty. :) Jeśli Ci się to nie podoba, to nie wchodź na to forum i nie czytaj tego, co tu zamieszczam.

                  > Religii nie da się obronić w niczym tak samo,
                  > jak w niczym nie da się obronić wojen, zbrodni, przemocy.

                  A jednak zaczynasz mówić moimi tekstami. :)

                  > To wszystko jest częścią historii ludzkości i ewoluuje
                  > razem z nią.

                  Tak, ewoluuje. I dlatego warto wpływać na tę ewolucję.

                  > Warto znać historię ludzkości, warto coś wiedzieć
                  > o ludzkiej naturze, ale złościć się, że jest właśnie taka,
                  > a nie inna? Nie widzę sensu.

                  Może Ty się złościsz. Ja jestem spokojny. I usatysfakcjonowany, że czytasz to, co tu piszę. :)
    • sybaryta_pis Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 15.04.17, 18:53
      Czym dla mnie jest wielkanoc?Jako ateista staram sie traktowac te dni jak kazde inne.Wyłączam wtedy telewizor, nie słucham radio.Staram się odseparować od całych religijnych celebracji.Troche mnie irytuje ten wszechobecny religijny nastroj, ale sa pewne aspekty ktore równoważą tę irytację i ogólny bilans jest na plus.Po pierwsze jestem zwolennikiem dni wolnych od pracy,i nie ma znaczenia czy by to były dni wolne od pracy z powodu religii(wielkanoc, gwiazdka), socjalizmu(1 maja), patriotyzmu(11 listopada - to akurat dla mnie najwazniejsze polskie swieto) czy ateizmu(mozna by zrobić wolny dzien z okazji męczeńskiej śmierci ateisty Kazimierza Łyszczyńskiego.Jestem zwolennikiem wszystkich dni wolnych od pracy i oby ich bylo jak najwiecej.Osobiscie w gronie bliskich mi osob lubie tez ze w swieta mozna pogadac przy dobrym jedzeniu i wódeczce,a im wiecej wódeczki tym bardziej szczere i od serca rozmowy,a troche tego brakuje w dzisiejszym zaganianym swiecie.Ale to nie ma nic wspolnego z religia
      • feelek Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 15.04.17, 21:37
        ale zgodzisz się, panie Sybaryto wierzący PiSowi, że sprowadzanie wszystkiego w życiu do celebrowania wolnego czasu i picia wtedy wódki, tchnie trche prostactwem?

        Nie do ciebie to zarzut, bo zapewne prostakiem nie jesteś, tylko sybarytą, ale: gdyby życie było tylko odpoczywaniem i uwalaniem się, to co to byłoby za życie?

        Wychodzi, że ty jako ateista nie umiesz, niestety, odpowiedzieć czymś pogłębionym na zastanawianie się nad pytaniem:" po co żyję", stawianym w Wielki Tydzień przez Protestanta, Katolika czy Ortodoksa...

        może: nie tyle nie umiesz, co demonstracyjnie obwieszczasz Światu: - Mam cię Świecie w d...
        Potwierdzasz w ten sposób tezę spinoffa: "... ateizm jest mdły, bezbarwny, niczym nie pociąga, w odróżnieniu od wiary w Boga...",
        w sumie tezę do znudzenia tu powtarzaną: "...ateizm nie jest niczym konkretnym, nie jest rzekomo ideą, jest niby jej brakiem..."
        Sądzę, wiem, że to tylko demonstracja, że ateistów stać na coś więcej niż tylko:
        "... żyję po to aby się napić..."
        choć to byłoby niby zgodne z definicją sybarytyzmu...
        • 9rgkh Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 16.04.17, 14:09
          Pisowiec swoją obecność tutaj sprowadza do walki politycznej. Działa na zasadzie "zniszczyć wroga" (wróg dogmatu, wróg jego watahy)... :)

          A mnie interesuje wyłącznie ujawnianie fałszów i popularyzacja prawdy. Osobiste rozgrywki ignoruję.

          I chcę skorzystać ze "świątecznej okazji", felku... Zaprzestańmy zwalczania SIEBIE i zapomnijmy o wszystkim przykrym, co było wcześniej.
          • sybaryta_pis Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 20.04.17, 10:39
            9rgkh napisał:
            >Pisowiec swoją obecność tutaj sprowadza do walki politycznej. Działa na zasadzie "zniszczyć wroga" (wróg dogmatu, >wróg jego watahy)... :)

            a teraz przypomnę Ci Zbysio(9rgkh) na co to była Twoja odpowiedź. Oto mój post:
            sybaryta_pis napisał:
            >Czym dla mnie jest wielkanoc?Jako ateista staram sie traktowac te dni jak kazde inne.Wyłączam wtedy telewizor, nie >słucham radio.Staram się odseparować od całych religijnych celebracji.Troche mnie irytuje ten wszechobecny religijny >nastroj, ale sa pewne aspekty ktore równoważą tę irytację i ogólny bilans jest na plus.Po pierwsze jestem zwolennikiem >dni wolnych od pracy,i nie ma znaczenia czy by to były dni wolne od pracy z powodu religii(wielkanoc, gwiazdka), >socjalizmu(1 maja), patriotyzmu(11 listopada - to akurat dla mnie najwazniejsze polskie swieto) czy ateizmu(mozna by >zrobić wolny dzien z okazji męczeńskiej śmierci ateisty Kazimierza Łyszczyńskiego.Jestem zwolennikiem wszystkich dni >wolnych od pracy i oby ich bylo jak najwiecej.Osobiscie w gronie bliskich mi osob lubie tez ze w swieta mozna pogadac >przy dobrym jedzeniu i wódeczce,a im wiecej wódeczki tym bardziej szczere i od serca rozmowy,a troche tego brakuje >w dzisiejszym zaganianym swiecie.Ale to nie ma nic wspolnego z religia

            Gdzie Ty Zbysio bidaku widzisz politykę i "walkę polityczną" w tym poście?:)))Tobie się już wszystko ze wszystkim kojarzy:)))).Rozumiem, że Ty cierpisz na potężne kompulsje, polegające na tym, że musisz co jakiś czas zrobić na forum, publicznie śmierdzącą kupę(obelżywego posta) i pokazujesz ją potem z dumą na twarzy innym forumowiczom:"to moja kupa, jam Zbysio":).
            Toczysz regularne walki ze praktycznie wszystkimi forumowiczami: walczysz z "jeepewdyzlu", walczysz z "feelekiem", walczyłeś z "wariantem b", obrażałeś forumowicza ,,snajpera55", mnie ubliżałeś. Wcześniej odebrano ci uprawnienia admina na forum Kościoł, religia bez KATOcenzury za chamstwo i za to, że groziłeś "kiwaczkowi" popełnieniem przestępstw na jego osobie, a jego Mamę zwzywałeś publicznie od "ku...ew". W pyskówce ze mną nazwałeś swoich kolegów a także przełożonych z Kopalni Węgla Brunatnego Konin "niekumatymi tłumokami".
            Dlaczego taki jesteś Zbysio?Jakie Twoje cierpienie Zbysio za tym się kryje, że tak kąsasz ludzi bez powodu?Byłeś Zbysio krzywdzony w domu?
          • sybaryta_pis Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 20.04.17, 14:17
            Jaka tragedia, jakie domowe nieszczęście i cierpienie stoi za Tobą Zbysiu?:))
    • feelek Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 15.04.17, 20:58
      pocoo:
      nie możesz mieć pretensji do każdego człowieka (- Katolika np.) z osobna o to, że jakiś inny ma ochotę w Wielki Piątek się np. ukrzyżować, jak na Filipinach, czy gdzieś w Ameryce Łacińskiej, gdzie rozmaici hołdują podobnym praktykom...

      nie lubię występować jako advocatus diaboli, ale Kościół Katolicki przecież zwalcza te filipińskie praktyki krzyżowania..., nie można tego utożsamiać z tą religijną organizacją...
      [równie dobrze możnaby wszystkich Niemców oskarżać o holocaust, co poniekąd jest praktykowane, ale przecież niesprawiedliwe: taki np. Willy Brandt, Remarque, co byli wyjechali z Niemiec w czasach nazizmu nie są niczemu winni, ale jako Niemcy...itd.]
      no możesz mieć sobie te pretensje, ale to przecież zwyczajnie niesprawiedliwe

      Mi nie chodziło w końcu o wyróżnianie jakiejś konfesji, bo to trzebaby jeszcze: do tradycji katolickich, protestanckich dodać prawosławną i każda z tych tradycji jest przecież inna, i na swój sposób "obarczona" pięknem; ja mam na myśli, że nieodłączne jest to obchodzenie z rozmaitymi doznaniami, dla jednych religijnymi i tylko, dla mnie prawdziwy artystyczny urok ma: piękno pasyjnych pieśni wielkotygodniowych, tych wszystkich pieśni pokutnych ("...Ludu, mój ludu, cóżem ci uczynił...?")
      • pocoo Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 15.04.17, 21:37
        feelek napisał:

        > pocoo:
        > nie możesz mieć pretensji do każdego człowieka (- Katolika np.) z osobna o to,
        > że jakiś inny ma ochotę w Wielki Piątek się np. ukrzyżować, jak na Filipinach,
        > czy gdzieś w Ameryce Łacińskiej, gdzie rozmaici hołdują podobnym praktykom...
        >

        Ależ ja nie mam żadnych pretensji do nikogo.Chodzi o kultywowanie wielkanocnych tradycji.Jeden Kościół rzymskokatolicki i tysiące tradycji.Polskiemu katolikowi nie wolno obcować z duchami ,a brazylijskiemu katolikowi wolno.Niech oni sobie robią co chcą,byle z daleka ode mnie.
        • feelek Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 18.04.17, 23:59
          pocoo: >>>niech oni sobie robią co chcą, byle z daleka ode mnie.>>>

          Ale przecież właśnie tak jest.

          PS.
          Ja przynajmniej nie odczuwam żadnego nacisku z jakiejkolwiek strony:
          - ateistycznej (odkąd nie czytuję 9rgkha i koltera),
          - religijnej [od nawoływań o nawrócenie ze strony tadek53'a można co najwyżej pęknąć ze śmiechu (no argumenty p. Sybaryty też budzą lekkie politowanie: "... niech rozkwita idea wszechświatowego ateizmu, zwłaszcza pod wpływem programu 500+ i wolnych dni na cześć Świętego Ateistycznego Błogosławionego Kazimierza Łyszczyńskiego, w których czasie można się napić wódeczki..." etc...)
          • pocoo Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 19.04.17, 09:14
            feelek napisał:

            > pocoo: >>>niech oni sobie robią co chcą, byle z daleka ode mnie.

            > Ale przecież właśnie tak jest.

            Na pewno? Może żyjesz w innym świecie.

            • feelek Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 19.04.17, 17:47
              pocoo: >>>może żyjesz w innym świecie.>>>

              może.

              czy ... morze?
              [to nawiązanie do domniemanego spotkania forumowiczów z freligia na plaży w Stogach 1 VII ' 2017]
              • pocoo Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 20.04.17, 14:41
                feelek napisał:
                > czy ... morze?

                Czy mam rozumieć,że coraz bardziej Ciebie intryguję?
                • feelek Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 25.04.17, 23:26
                  niestety, ale nie: >>>... coraz bardziej...>>>

                  intrygujesz mnie pocoo bardzo, ale podobnie jak inni tu bywalcy:
                  kim jesteście, jak wyglądacie, jakie macie motywacje aby wykazywać tu aktywność...

                  najb. fascynuje mnie zjawisko totalnego schamienia niektórych pod wpływem anonimowości...
                  myślę, że to bodaj najciekawsze zjawisko wynikłe z istnienia internetu ...
                  pamiętamy wszyscy wypadek profesora bodaj z Lublina, co był wymyślał rozmówcy od ostatnich bo myślał, że się nie wyda...
                  nauczyciele, przedszkolanki, poważni, poważani obywatele chamieją przy klawiaturze myśląc, że się nie wyda...

                  dlatego też można mieć pewność że się nigdy nigdzie nie pojawią w realu, jak ci nasi , tutejsi "koledzy"

                  PS. wracając do meritum:
                  - chodzi mi jedynie o to, że Plaża Stogi jest nad morzem, dlatego napisałem: >>>...morze...>>>, tam to od miesięcy optuję za spotkaniem forumowiczów z freligia w realu (ok. 1 lipca)
                  • wawrzanka Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 26.04.17, 08:48
                    Feelek, organizuj spotkanie, bardzo jestem ciekawa co z tego wyniknie. Może być ciekawie:)
                    • feelek Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 26.04.17, 23:32
                      wawrzanka:
                      "...feelek organizuj spotkanie..."

                      nie ma czego organizować, bo ... już jest zorganizowane:
                      parę miesięcy temu zaproponowałem:
                      1VII, 12.00, Plaża Stogi, geometryczny jej środek.
                      Ja tam będę whatever, a rozpoznać mnie będzie można po fladze unijnej formatu A5 (210mm x149mm).
                      Jedyne, co chciałbym zmienić to to, że nie: 1 VII, a 24VI (sob.), lub 25VI (niedz.)...
                      [ww. z przyczyn osobistych i ze wzgl. na stan zdrowia ( modne obecnie tłumaczenie niemożności lub podawania się do dymisji)
                      • sybaryta_pis Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 27.04.17, 17:22
                        Ja na Stogach się zjawię. Nie ukrywam, że ja też proponowałem Stogi, bo Zbyszek(9rgkh) niedaleko mieszka.No właśnie czy będzie Zbyszek????On jest na pewno "najbardziej barwną" postacią tego forum, a i zabawa z Nim jest zawsze przednia.Specjalnie dla Niego wezmę duży zapas wódeczki, zakąskę zawsze znajdziemy gdzieś obok. Proponuję, żeby przed imprezą zrobić dobry tłusty podkład z jedzenia, bo wiadomo, że alkohol ścina białko.Zbyszek, jak zwykle będzie "Królem Parkietu", tylko pytanie czy On będzie?czy zdecyduje się?Poprośmy Go wszyscy żeby był.
                        • jeepwdyzlu Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 27.04.17, 18:05
                          Poprośmy Go wszyscy żeby byl
                          ---
                          Na mnie nie licz.
                          J.
                  • pocoo Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 26.04.17, 09:50
                    feelek napisał:

                    > PS. wracając do meritum:
                    > - chodzi mi jedynie o to, że Plaża Stogi jest nad morzem, dlatego napisałem: &#
                    > 62;>>...morze...>>>, tam to od miesięcy optuję za spotkanie
                    > m forumowiczów z freligia w realu (ok. 1 lipca)

                    Wracając do tego twojego "meritum" wiem,że nie mogę sobie pozwolić na jakikolwiek żart.To nie pierwszy raz .Twój sposób myślenia,jest zupełnie inny niż mój.Na Stogach chcesz rozmawiać o pogodzie?Podejrzewam,że i tak będziesz miał swoje ,odrębne zdanie.
                    • feelek Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 27.04.17, 22:28
                      problem jest jeden, jedyny:
                      nie zawsze w internecie widać, że ktoś żartuje/mówi poważnie...
                      to jedna z jego nieusuwalnych wad

                      [pocoo czasem się zapędza nie widząc tonu (żartobliwego/ poważnego)
                      ww. dotyczy właściwie każdego,
                      mnie również]
                      • pocoo Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 27.04.17, 23:30
                        feelek napisał:
                        > [pocoo czasem się zapędza...

                        A zapędzam się,rozpędzam,wypędzam,kiedy chcę.A może lubię.
                        Musiałabym zastanawiać się nad sensem twoich tekstów,a i tak istnieje ryzyko wyciągnięcia wniosków niezgodnych z twoim zamierzeniem.Po co mi to? Nie zastanawiam się i może dlatego rozpędzam się,zapędzam,a na końcu wypędzam.
                  • pocoo Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 26.04.17, 09:58
                    feelek napisał:

                    > najb. fascynuje mnie zjawisko totalnego schamienia niektórych pod wpływem anoni
                    > mowości...
                    >
                    No widzisz....
                    Mnie "zjawisko totalnego schamienia" odrzuca i wywołuje odruch wymiotny.

                    Masz mi coś do zarzucenia?


                    • jeepwdyzlu Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 26.04.17, 11:43
                      pocoo napisała:
                      Masz mi coś do zarzucenia?
                      >
                      >
                      --------
                      Przypomnę, że ograniczyłem swoją tu obecność - po tym jak wszyscy forumowicze AKCEPTOWALI wpis o gwałceniu w dupę taboretem księży pedofili.

                      Wiec kto tu schamial?
                      • wariant_b Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 26.04.17, 16:11
                        jeepwdyzlu napisał:
                        > Przypomnę, że ograniczyłem swoją tu obecność - po tym jak wszyscy forumowicze
                        > AKCEPTOWALI wpis o gwałceniu w dupę taboretem księży pedofili.
                        >
                        > Wiec kto tu schamial?

                        Jak wszyscy to wszyscy.
                        I babcia też.

                        Tenhuj Gil przyznał się i chce negocjować karę...
                        Ci którzy chcieli traktować go nogą od taboretu - mieli rację...
                        Myliłem się, co stwierdzam mimo wszystko z przykrością.
                        Jeep

                        • jeepwdyzlu Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 26.04.17, 17:00
                          Myliłem się co do ch...a Gila.
                          Jest winny.
                          Natomiast co do zasady - lincz przed wyrokiem - to dowód słabości. A język - chamstwa.
                        • jeepwdyzlu Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 26.04.17, 17:01
                          Poza tym
                          Jak raz ja nigdy nie udawałem, że nie jestem chamem.
                          A Wy...
                          ?
                          • wariant_b Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 26.04.17, 22:41
                            > A Wy...

                            - Kak was zawut?
                            - Awas
                            • pocoo Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 26.04.17, 23:26
                              wariant_b napisał:

                              > > A Wy...
                              >
                              > - Kak was zawut?
                              > - Awas

                              - A was?
                              • feelek Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 27.04.17, 11:40
                                a nas:
                                Ananas
                                --------------
                                >>>
                                - Wy się na nas, a my na was...
                                - ?!?!
                                --------------
                                - Wy się na nas a my na was..."
                                - ?!?!?
                                ...........
                                ...bum...
                                ...łup...
                                ...bum...
                                .....
                                .....
                                ---------------
                                -Ale bo tam miało być:
                                "-Wy się na nas a my na was...
                                ...nie gniewamy..."
                                a wy zaraz: "...bum... łup...bum..."
                                [za: J. Hasek- Przygody dobrego wojaka Szwejka...,
                                podobne nieporozumienia są częste w necie, a zwł. na freligia]
                                • pocoo Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 27.04.17, 11:58
                                  feelek napisał:
                                  > -Ale bo tam miało być:
                                  > "-Wy się na nas a my na was...
                                  > ...nie gniewamy..."
                                  > a wy zaraz: "...bum... łup...bum..."

                                  Ciebie jednak nawiedza duch święty.Inaczej,skąd wiedziałbyś "co my zaraz"?
                                  • feelek Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 27.04.17, 15:15
                                    nie mnie nawiedza,
                                    Haska
                                    • pocoo Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 27.04.17, 16:40
                                      feelek napisał:

                                      > nie mnie nawiedza,
                                      > Haska

                                      A skąd wiesz? Powiedział tobie? Fiu...fiu...
                                      • feelek Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 27.04.17, 22:03
                                        nie mi,
                                        - wydawcy
                                      • feelek Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 27.04.17, 22:03
                                        nie mi,
                                        - wydawcy
                      • pocoo Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 27.04.17, 23:40
                        jeepwdyzlu napisał:

                        > Przypomnę, że ograniczyłem swoją tu obecność - po tym jak wszyscy forumowicze A
                        > KCEPTOWALI wpis o gwałceniu w dupę taboretem księży pedofili.

                        Nie taboretem,a nogą od taboretu.
                        Czy wiesz,jaki ból odczuwa dziecko gwałcone przez dorosłego pedofila? Czy wiesz,czym jest strach przed takim bólem i upokorzeniem? Nie wiesz.Nie wiesz !Gdybyś wiedział to sam byś mu tę nogę wsadził i nie pisał o schamieniu.Nazywaj sobie mnie jak chcesz,a ja i tak KAŻDEGO pedofila wieszałabym na latarniach za jaja.Taką mam chamską fantazję.
                        • jeepwdyzlu Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 28.04.17, 13:35
                          Nie taboretem,a nogą od taboretu.
                          Czy wiesz,jaki ból odczuwa dziecko gwałcone przez dorosłego pedofila? Czy wiesz,czym jest strach przed takim bólem i upokorzeniem?
                          ---------
                          Czemu po 45 roku nie zagazowano wszystkich Niemców? Czemu po 89 nie wyrzucono z pracy wszystkich członków pzpr? Czemu w 2007 nie wsadzono do pierdla Kaczora czy Ziobry?
                          Odróżniasz ZEMSTĘ od sprawiedliwości?
                          Nie. Nie odróżniasz.
                          Jeep
                          • pocoo Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 28.04.17, 19:30
                            jeepwdyzlu napisał:

                            > Czemu po 45 roku nie zagazowano wszystkich Niemców? Czemu po 89 nie wyrzucono
                            > z pracy wszystkich członków pzpr? Czemu w 2007 nie wsadzono do pierdla Kaczora
                            > czy Ziobry?


                            Chyba jednak nasz sposób myślenia i rozumienie krzywdzenia niewinnych dzieci biegnie różnymi torami.

                            > Odróżniasz ZEMSTĘ od sprawiedliwości?

                            Czym jest sprawiedliwość w przypadku gwałcenia dzieci i zabijania ich duszy a czasami i ciała? No czym ,jeżeli nie zemstą?.Niewinne małe dziecko w szponach niewyżytego bydlaka? Jaka kara jest sprawiedliwa i kto ją wymierza? Bóg?
                    • feelek Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 27.04.17, 11:26
                      pocoo: >>>masz mi coś do zarzucenia ?>>>

                      : rien*)
                      ------------
                      *) nic
          • wawrzanka Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 19.04.17, 09:59
            feelek napisał:

            > zwłaszcza pod wpływem programu 500
            > + i wolnych dni na cześć Świętego Ateistycznego Błogosławionego Kazimierza Łysz
            > czyńskiego, w których czasie można się napić wódeczki..." etc...)

            Hahah, no właśnie - co chwila ktoś z tą wódeczką wyjeżdża, że niby święto to okazja. Pijcie bez okazji.
            • 9rgkh Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 19.04.17, 12:14
              Z wódeczką CO CHWILA wyjeżdża tylko jeden, sybaryta-pisowiec. Taka jego natura. Innych przypadków nie pamiętam. Po co uogólniasz?
            • feelek Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 27.04.17, 22:09
              wawrzanka: >>>pijcie bez okazji>>>
              ja właśnie tak,
              choć właściwie to obecnie:
              nie piję bez okazji (: nie będę pijał na siłę, to byłoby bez sensu...)
              więc:
              nie pijam mego ulubionego Johnie Walkera (Red Lebel)
    • tade-k53 Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 15.04.17, 21:38
      Wielkanoc to największe święto Kościoła. Niestety wiary już nie ma, dlatego ludzie żyją tak, jakby Boga i piekła nie było.
      "A bez wiary nie można podobać się Bogu. Hbr 11:6
      tradycja-2007.blog.onet.pl/
      • feelek Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 15.04.17, 21:53
        tadek: >>>wiary już nie ma...>>>
        ...czyli zdaniem twoim tadek, Wielkiejnocy też nie ma?
        No to mamy być może swoisty paradoks obecnych czasów:

        ty, ortodoksyjny religiant, nie masz Wielkiejnocy, gdy ja, agnostyk, ją mam:

        ... spotykam się przy świątecznym stole, życzę komu trzeba jak najlepiej dzieląc się święconym, staram się rozumieć wierzących bliskich, znaleźć ich motywacje do bycia religijnymi, i mi one w niczym nie przeszkadzają...
        • tade-k53 Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 15.04.17, 22:56
          Poza Kościołem wiary nie ma.
          Kto się chce zbawić, musi sam starać się o zbawienie, bo posoborowy Kościół nie jest katolicki.!
          Czarno na białym.
          tradycja-2007.blog.onet.pl/
          • 9rgkh Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 16.04.17, 14:18
            tade-k53 napisał:

            > Poza Kościołem wiary nie ma.

            Wiara to uznanie prawdziwości BEZ DOWODU. Wiara zawsze i z definicji jest logicznym fałszem.

            Wiara jest wszędzie tam, gdzie się dokonuje takiej logicznej manipulacji.

            A Ty mylisz wiarę ze ślepym posłuszeństwem wobec Kościoła.

            > Kto się chce zbawić, musi sam starać się o zbawienie,

            Zbawienie to fałsz. Zbawienie w tej wersji to handel, wynik szantażu, przymusu. Bóg żąda czegoś (absurdalnego, idiotycznego) od ludzi a w zamian daje albo wieczną ekstazę w jakimś nieokreślonym stanie albo wieczne cierpienie. Jako dawca tego drugiego staje się największym możliwym okrutnikiem. Po to stworzył ludzi i dał im rozum i wolna wolę, żeby jako skutek używania tego karać ich. Bo ich "kocha". :)

            > bo posoborowy Kościół nie jest katolicki.!
            > Czarno na białym.

            Czarno na białym jest, że religia to zawsze i w każdym calu tylko kłamstwa.
            • snajper55 Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 17.04.17, 10:00
              9rgkh napisał:

              > Wiara to uznanie prawdziwości BEZ DOWODU. Wiara zawsze i z definicji jest logic
              > znym fałszem.

              A ty w tyle rzeczy wierzysz...

              S.
              • 9rgkh Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 18.04.17, 00:41
                snajper55 napisał:

                > 9rgkh napisał:
                >
                > > Wiara to uznanie prawdziwości BEZ DOWODU.
                > > Wiara zawsze i z definicji jest logicznym fałszem.
                >
                > A ty w tyle rzeczy wierzysz...

                :)

                Wciąż Ci powtarzam, że ja uznaję prawdziwość WARUNKOWO. Jest prawda wtedy, gdy jest ona poparta dowodem. Nie muszę znać dowodu.

                Wierzący uznaje prawdziwość BEZWARUNKOWO.

                Co trzeba mieć z logiką, żeby nie rozumieć różnicy pomiędzy tymi wersjami? To jest coś, co jest w stanie pojąć małe dziecko. Ty masz blokadę. Taka blokada to charakterystyczna cecha umysłów wierzących. Umyśliłeś sobie dogmat. I bezrefleksyjnie będziesz go powtarzał. Cały świat może się z tego śmiać ale Ciebie to nie rusza, bo Ty WIESZ, że masz rację. Ja podaję kryterium różnicy ale Ty je odrzucasz.

                Snajper, to jest dogmat. Dogmat upośledza myślenie logiczne.

                A żeby Ci nie było do końca przykro, to Cię pocieszę - jesteś w gronie większości ludzkości. Tej bezmyślnej. :)

                I dlatego właśnie świat jest taki popieprzony. Bo dogmatami zwalcza się prawdę po to, by dawało się ludźmi manipulować. Zapisałeś się do tej partii.
              • feelek Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 18.04.17, 15:06
                snajper:
                >>>
                (...)
                >wiara to uznanie prawdziwości bez dowodu>
                >>>
                czym jest myślenie zakładające nieistnienie b/Boga?
                wiedzą?
                nie, nie mamy wiedzy, która by za tym stała,
                - nie dysponujemy żadnymi dowodami naukowych badań które mówią, dowodzą nt. rzeczy, które miały miejsce przed Wielkim Wybuchem, 14 mld lat temu...

                ...tak więc wychodzi mi, że przeświadczenie o nieistnieniu b/Boga (czy za tym pojęciem będzie się kryła jakaś spersonifikowana postać, jak u Chrześcijan, czy będzie to pozbawiona cech osoby siła przyrody, niemyśląca, nie decydująca, ale: istniejąca, np. jakieś pole siłowe), że to przeświadczenie jest wiarą:
                wiarą w nieistnienie b/Boga
                wiarą ateistów

                -------------
                -------------

                cały spór obecny może się jedynie rozgrywać pomiędzy stwierdzeniami:

                nie, nie wiemy, co było przyczyną, co było przed WW, ale my uważamy (: wierzymy), że nie było to dziełem/działaniem kogokolwiek, kogo nazywają b/Bogiem (ateiści),
                a:
                nie, nie wiemy co było przed WW, ale nie wiedząc, nie mówimy, że to był b/Bóg, czy jakieś zjawisko (agnostycy),
                i:
                przyczyną wszystkiego był b/Bóg Ojciec, Syn Boży, Duch Święty // Wiszna//Allah,... whatever... (tzw.: wierzący)
                • 9rgkh Wiara jest zawsze fałszem 18.04.17, 21:14
                  feelek napisał:

                  > czym jest myślenie zakładające nieistnienie b/Boga?
                  > wiedzą?

                  Założenie podstawowe:

                  MIEJSCEM, gdzie się ustala, czy coś jest prawda jest świadomość. To zamknięty obszar idei, który kontaktuje się ze swoim zewnętrzem, światem.

                  W tym obszarze świadomości - na podstawie obserwacji (to są informacje źródłowe) - powstaje OBRAZ ŚWIATA, jego model.

                  I w tym modelu świata ustalamy dla siebie, czy jakieś nasze domniemania na temat świata są prawdziwe.

                  Domniemania czyli koncepcje, czyli hipotezy zawsze pytają o to, czy coś w tym świecie jest. Nigdy nie pytają czy czegoś nie ma. Dlaczego? Bo świat nie jest policzalnym zbiorem elementów, po inwentaryzacji których można policzyć wszystkie elementy występujące. Świat zewnętrzny ma strukturę otwartą. Można o nim powiedzieć, że coś tam znaleźliśmy ale nie da się powiedzieć, że czegoś nie ma.

                  Logika opisująca taki świat uznaje wyłącznie badanie hipotez istnienia. NIGDY nie mówi się o nieistnieniu w sensie policzalności i absolutnym niewystępowaniu czegoś.

                  Ponieważ istnienie jest możliwe do dowodzenia, to nieistnieniem nazywamy coś innego, niż w przypadku zbiorów policzalnych. Nieistnienie jest brakiem stwierdzenia istnienia. Tylko tyle. I nic więcej.

                  Krasnoludek w zielonej czapeczce, znaleziony, udowodniony istnieje. Krasnoludek w czerwonej czapeczce, nieznaleziony, nie istnieje.

                  Bóg, bożek, boginka, rusałka, nimfa, elf i inne cuda, dopóki nie zostały znalezione, dopóty nie istnieją.

                  > nie, nie mamy wiedzy, która by za tym stała,

                  Nieprawda. Jest wiedza. To logika. To ona mówi, że niedowiedzione nie istnieje. Czasem NA RAZIE nie istnieje. Czasem istniało, a ponieważ dowód się zawalił, więc jednak nie istnieje. Jak eter kosmiczny, flogiston lub kanały na Marsie. Albo wpływ planet na losy ludzkie.

                  Wiara tu nic nie zmieni.

                  > - nie dysponujemy żadnymi dowodami naukowych badań które mówią,
                  > dowodzą nt. rzeczy, które miały miejsce przed Wielkim Wybuchem, 14 mld lat temu...

                  To, czego nie wiemy, czego nie dowiedliśmy DLA NAS nie istnieje. Zawsze dla nas. Zawsze w ludzkim opisie świata. Nie ma innej - PRAWDZIWEJ - wiedzy o świecie niż ta udowodniona. Tylko ona DLA NAS istnieje. I nigdy z innej, niż nasza, perspektywy nie damy rady się wypowiadać. Istnienie i nieistnienie dotyczy naszego wyobrażenia o świecie. UDOWODNIONEGO. Jak wszystko, czego istnienia dowiodła nauka.

                  > ...tak więc wychodzi mi, że przeświadczenie o nieistnieniu b/Boga
                  > (czy za tym pojęciem będzie się kryła jakaś spersonifikowana postać,
                  > jak u Chrześcijan, czy będzie to pozbawiona cech osoby siła przyrody,
                  > niemyśląca, nie decydująca, ale:
                  > istniejąca, np. jakieś pole siłowe), że to przeświadczenie jest wiarą:

                  BZDURA!!! Można sobie wyobrazić bilion podobnych bogom tworów. Ich nieistnienia nie trzeba dowodzić. Bo... który z nich miałby istnieć? Jakiś jeden wybrany, czy wszyscy naraz? Nie. Istnieje tylko to, czego istnienia dowiedliśmy. Reszta jest nieistnieniem czyli brakiem stwierdzenia istnienia.

                  OPIS ŚWIATA powstaje poprzez dowodzenie prawdziwości jego składników. PRAWDA powstawała tu dzięki dowodom. Nie ma innej metody zaistnienia prawdy.

                  > wiarą w nieistnienie b/Boga
                  > wiarą ateistów

                  Dlaczego boga a nie krasnoludka? Zajmij się problemem istnienia krasnali. Czy jesteś krasnalistą czy akrasnalistą?

                  Jako ateista nie muszę udowadniać nieistnienia boga Boga, Mzimu, Allacha, Wielkiego Krasnala. Nie ma dowodu ich istnienia i oni oraz cała reszta tej nieskończonej menażerii NIE ISTNIEJE.

                  Nie istnieje DLA KAŻDEGO, kto nie ma dowodów.

                  A wiara to uznanie istnienia bez dowodu.

                  Przecież jeśli nauka uznaje istnienie dopiero po dowodzie to jakim cudem może uznać coś takiego BEZ dowodu?

                  > cały spór obecny może się jedynie rozgrywać pomiędzy stwierdzeniami:
                  >
                  > nie, nie wiemy, co było przyczyną,

                  Przyczyną czego?

                  > co było przed WW,

                  Wiemy to, co opisuje model matematyczny. WW to punkt w tym modelu. Model jest prawdziwy o tyle, o ile jest zbieżny z obserwacjami.

                  Nie ma obserwacji wcześniejszych i dlatego nie wiemy, co było "przed WW".

                  > ale my uważamy (: wierzymy),

                  Bzdura. Wiara jest bezwarunkowa. Nauka opisuje tylko ten fragment rzeczywistości, który można zweryfikować. Nauka nigdy nie wierzy i nigdy nie zakłada, że coś było na pewno.

                  > że nie było to dziełem/działaniem kogokolwiek,
                  > kogo nazywają b/Bogiem (ateiści),

                  Nieprawda. Opis rzeczywistości musi być najprostszy z możliwych. Brzytwa Ockhama nakazuje odrzucać wszystko, co nie jest niezbędne do opisu. I dlatego nie ateiści ale logika redukuje boga, ponieważ kreator świata nie jest niezbędny do jego zaistnienia.

                  > a:
                  > nie, nie wiemy co było przed WW, ale nie wiedząc,
                  > nie mówimy, że to był b/Bóg, czy jakieś zjawisko (agnostycy),

                  Nieprawda.
                  Jeśli nic nie może powstać z niczego, to przez powstaniem świata nie mógłby zaistnieć także jego kreator. To założenie unicestwiałoby również kreatora.

                  Zwolennicy kreatora muszą przyjąć założenie, że może powstać "coś" (np. kreator) z niczego. Ale jeśli to jest możliwe, to kreator staje się zbędny, bo świat mógłby powstać z niczego.

                  > i:
                  > przyczyną wszystkiego był b/Bóg Ojciec, Syn Boży, Duch Święty // Wiszna//Allah,
                  > ... whatever... (tzw.: wierzący)

                  Wierzący robią założenie wbrew logice: ustalają, że NA PEWNO, BEZWARUNKOWO ich kreator istnieje. Takiego założenia NIE WOLNO ROBIĆ. Wiara polegająca na ustalaniu prawdziwości bez dowodu jest sprzeczna.
                  • feelek Re: Wiara jest zawsze fałszem 18.04.17, 23:34
                    informuję, że zgodnie z sugestią Administracji i Moderacji tego forum nie czytam i w związku z tym nie odpowiadam na zapytania osoby 9rgkh kierowane do mnie, ze względu na nieprzestrzeganie przez tę osobę netykiety i nieprzestrzeganie w dyskusji zasad dobrego wychowania.

                    pzdr. (innych czytających)
                    feelek
                    • 9rgkh Re: Wiara jest zawsze fałszem 19.04.17, 12:11
                      Nikogo nie obchodzi Twój wykręt. To Twoje prywatne zmartwienie, którym dzielisz się tu z innymi. Skutek tego jest odwrotny od zamierzonego przez Ciebie. Wszyscy widzą, że przestrzegam netykiety :), natomiast nie widzą Twojej odpowiedzi na temat. A to znaczy, że racja jest po mojej stronie i po stronie tego, co tu wcześniej napisałem.
              • gadzina_polska Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 27.04.17, 18:09
                snajper55 napisał:

                > A ty w tyle rzeczy wierzysz...

                Zaś ty uparcie, od miesięcy stosujesz prymitywną manipulację na poziomie wiejskiego proboszcza.

                pl.wikipedia.org/wiki/Wiara
                i dalej:

                pl.wikipedia.org/wiki/Wiara_(psychologia)
                pl.wikipedia.org/wiki/Wiara_religijna
                W języku polskim występuje sporo słów które mają zupełnie różne znaczenia, zależne od kontekstu. Uparte przypisanie słowu jednego znaczenia, które nie wynika z kontekstu jest albo cyniczną manipulacją, albo...
                • snajper55 Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 28.04.17, 01:57
                  gadzina_polska napisał:

                  > snajper55 napisał:
                  >
                  > > A ty w tyle rzeczy wierzysz...
                  >
                  > Zaś ty uparcie, od miesięcy stosujesz prymitywną manipulację na poziomie wiejsk
                  > iego proboszcza.
                  >
                  > pl.wikipedia.org/wiki/Wiara
                  > i dalej:
                  >
                  > pl.wikipedia.org/wiki/Wiara_(psychologia)
                  > pl.wikipedia.org/wiki/Wiara_religijna
                  > W języku polskim występuje sporo słów które mają zupełnie różne znaczenia, zale
                  > żne od kontekstu. Uparte przypisanie słowu jednego znaczenia, które nie wynika
                  > z kontekstu jest albo cyniczną manipulacją, albo...

                  Widzisz drzewa a nie widzisz lasu. Nie widzisz, że w tych wszystkich określeniach słowa wiara chodzi tak naprawdę o to samo. O uznawanie za prawdziwe twierdzeń, których nie potrafimy dowieść. Wiara w istnienie boga, wiara w zamach pod Smoleńskiem czy wiara w to, że wszyscy mają małżeństwo w dupie jest dla mnie tą samą wiarą. Wiara to przeświadczenie o prawdziwości. Wiara może dotyczyć spraw religijnych (wiara w boga czy niepokalane poczęcie, wiara w piekło czy grzechów odpuszczenie) ale niczym się ta wiara nie różni od wiary w życie w kosmosie czy w istnienie potwora z Loch Ness.

                  9rgkh piętnuje wiarę w sprawy religijne sam wierząc w równie absurdalne i w oczywisty sposób nieprawdziwe tezy.

                  S.
                  • gadzina_polska Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 28.04.17, 07:07
                    snajper55 napisał:

                    > Widzisz drzewa a nie widzisz lasu. Nie widzisz, że w tych wszystkich określenia
                    > ch słowa wiara chodzi tak naprawdę o to samo. O uznawanie za prawdziwe twierdze
                    > ń, których nie potrafimy dowieść. Wiara w istnienie boga, wiara w zamach pod Sm
                    > oleńskiem czy wiara w to, że wszyscy mają małżeństwo w dupie jest dla mnie tą s
                    > amą wiarą. Wiara to przeświadczenie o prawdziwości. Wiara może dotyczyć spraw r
                    > eligijnych (wiara w boga czy niepokalane poczęcie, wiara w piekło czy grzechów
                    > odpuszczenie) ale niczym się ta wiara nie różni od wiary w życie w kosmosie czy
                    > w istnienie potwora z Loch Ness.

                    Nie, nie chodzi o to samo. To dwie zupełnie różne rzeczy. Jak zamek w drzwiach i zamek w którym mieszkał król.

                    Jeżeli nie widzisz różnicy między „uznawaniem za prawdziwe nieuzasadnionego twierdzenia” a „szacowaniem prawdopodobieństwa", to nie mamy o czym rozmawiać.
                    • snajper55 Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 02.05.17, 12:16
                      gadzina_polska napisał:

                      > Jeżeli nie widzisz różnicy między „uznawaniem za prawdziwe nieuzasadnionego twi
                      > erdzenia” a „szacowaniem prawdopodobieństwa", to nie mamy o czym rozmawiać.

                      Wiara (w istnienie Boga czy istnienie życia w kosmosie) jest "uznawaniem za prawdziwe nieudowodnionego twierdzenia" a nie jakimś "szacowaniem prawdopodobienstwa". Wierzący wierzy i niczego nie szacuje. Na przykład 9rgkh wierzy w oczywiście nieprawdziwą tezę, że "wszyscy mają małżeństwo w dupie" . Czy różni się czymkolwiek od wierzącego w niepokalane poczęcie?

                      S.
                      • pocoo Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 02.05.17, 12:25
                        snajper55 napisał:

                        >Wierzący wierzy i niczego nie szacuje. Na przykład 9rgkh wierzy w oczywiśc
                        > ie nieprawdziwą tezę, że "wszyscy mają małżeństwo w dupie" .

                        Nie znoszę uogólniania "wszyscy".
                        Znacząca większość ma małżeństwo w dupie,bez względu na to ,co to oznacza.Płycej,głębiej,ale ma.Różne są motywacje tkwienia w związku,który istnieje tylko na papierze.Monogamia jest wbrew naturze.
                        • snajper55 Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 03.05.17, 21:46
                          pocoo napisała:

                          > snajper55 napisał:
                          >
                          > >Wierzący wierzy i niczego nie szacuje. Na przykład 9rgkh wierzy w oczywiśc
                          > > ie nieprawdziwą tezę, że "wszyscy mają małżeństwo w dupie" .
                          >
                          > Nie znoszę uogólniania "wszyscy".
                          > Znacząca większość ma małżeństwo w dupie,bez względu na to ,co to oznacza.Płyce
                          > j,głębiej,ale ma. Różne są motywacje tkwienia w związku,który istnieje tylko na
                          > papierze.

                          Ale nie wszyscy, a więc teza, w którą wierzyli 9rgkh jest fałszywa.

                          > Monogamia jest wbrew naturze.

                          Wiele zwierząt łączy się w związki monogamiczne, więc nie powołuj się na naturę.

                          S.
                          • 9rgkh Snajper odpłynął 04.05.17, 01:43
                            snajper55 napisał:

                            > pocoo napisała:
                            >
                            > > snajper55 napisał:
                            > >
                            > > > Wierzący wierzy i niczego nie szacuje.
                            > > > Na przykład 9rgkh wierzy w oczywiście nieprawdziwą tezę,
                            > > > że "wszyscy mają małżeństwo w dupie" .
                            > >
                            > > Nie znoszę uogólniania "wszyscy".
                            > > Znacząca większość ma małżeństwo w dupie,
                            > > bez względu na to ,co to oznacza.Płycej,głębiej,ale ma.
                            > > Różne są motywacje tkwienia w związku,który istnieje tylko na papierze.
                            >
                            > Ale nie wszyscy, a więc teza, w którą wierzyli 9rgkh jest fałszywa.

                            Już nie twierdzę, że wszyscy mają małżeństwo w dupie.

                            Ja też, gdy się żeniłem, nie miałem w dupie SKUTKÓW WCHODZENIA w związek małżeński. Na nich mi zależało.

                            Na tym, by być z żoną w bliskości (bo bez tego nie byłoby to możliwe).

                            Na tym, by korzystać z przywilejów, które zapewnia państwo małżonkom (bo bez tego bym ich nie miał).

                            Na tym, by nie być dyskryminowanym, np. ze względu na ochronę danych osobowych (bo bez takich koligacji to tak działa).

                            Na tym, by nie podlegać ostracyzmowi w moim środowisku (bo bez tego ludzie żyjący w luźnych związkach często są tak traktowani).

                            I tak dalej. Do zawarcia związku małżeńskiego istnieją przyczyny, przymusy. Gdyby udało się je wszystkie zlikwidować, to wszystkie ceregiele związane z zawieraniem takiego związku, odsunęłyby tę funkcjonalność na margines - bawiłby się w to ten, kto chciałby się bawić.

                            Nie wychodzimy za mąż i nie żenimy się dla samej konieczności, jak to ma miejsce ze spaniem, jedzeniem, wydalaniem czyli w właściwością wymuszaną przez nasze organizmy. Ani biologia, ani ewolucja nie wymyśliła małżeństwa. To ramki organizacyjne, kulturowe, które... jeśliby nie było takiej konieczności, można by mieć w d...e.

                            Oczywiście jest jeszcze sfera dogmatu. RELIGIJNEGO. Małżeństwo jako - tfu, na psa urok - sakrament. Bóg, który kontroluje ciupcianie i tresurę dzieci w posłuszeństwie dla danej religii. Indoktrynacyjny terror.

                            > > Monogamia jest wbrew naturze.
                            >
                            > Wiele zwierząt łączy się w związki monogamiczne,
                            > więc nie powołuj się na naturę.

                            Bełkot, snaperku. W przyrodzie nie ma MAŁŻEŃSTW. NIGDY i NIGDZIE. W naturze obowiązują dowolne zasady improwizowane, wypróbowane, przetestowane dla możliwości danego gatunku i ograniczeń narzucanych przez środowisko. Te zasady odnoszą się wyłącznie do przetrwania genów.

                            To, że CZASEM potomstwo wychowuje dwoje rodziców zwierzęcych, oznacza tylko tyle, że jest to jeden z wariantów. Poza tym zwierzęta NAJCZĘŚCIEJ spotykają się okazjonalnie na seks podczas rui a potem bywa różnie. Może to być samotne wychowywanie potomstwa przez matkę (lub ojca - przykład pławikoników) lub gromadnie w stadzie, czasem stado ma formę haremu.

                            I poczytaj sobie, jakie obyczaje panują wśród członków ludu mosuo.

                            Tak, wszystkie zwierzęta NA PEWNO małżeństwo mają w d...e.

                            Ludziom też mogłoby wystarczyć bycie ze sobą na zasadzie luźnej deklaracji, po której nabywałoby się pewne prawa. Wspólne życie to sprawa prywatna a religia i państwo niech zabierają swoje brudne, ingerujące i kontrolujące w nadmiarze łapy precz.

                            To, co powyżej napisałem, nie jest wiarą. To są wydedukowane NA PODSTAWIE PEWNYCH ARGUMENTÓW tezy. Te zdania są WARUNKOWE, od czegoś zależą. Jeśli znajdziesz kontrargumenty, które będą miały sens, ja je natychmiast uwzględnię i skoryguję w tezach, które będę w nowej wersji uznawał za (wystarczająco) prawdziwe. Bo to nie jest wiara.
                            • pocoo Re: Snajper odpłynął 04.05.17, 10:02
                              9rgkh napisał:

                              > Już nie twierdzę, że wszyscy mają małżeństwo w dupie.

                              Być może snajper ma w innym miejscu,więc nie wszyscy.

                              > Bełkot, snajperku. W przyrodzie nie ma MAŁŻEŃSTW. NIGDY i NIGDZIE.

                              > To, że CZASEM potomstwo wychowuje dwoje rodziców zwierzęcych, oznacza tylko tyl
                              > e, że jest to jeden z wariantów. Poza tym zwierzęta NAJCZĘŚCIEJ spotykają się o
                              > kazjonalnie na seks podczas rui a potem bywa różnie. Może to być samotne wychow
                              > ywanie potomstwa przez matkę (lub ojca - przykład pławikoników) lub gromadnie w
                              > stadzie, czasem stado ma formę haremu.

                              > Tak, wszystkie zwierzęta NA PEWNO małżeństwo mają w d...e.

                              Oczywiście.
                              To ,że niektóre samce zabijają młode aby wybzykać samicę, świadczy o naturze tego gatunku.
                              To,że szympansy bonobo bzykają się dla przyjemności "na dzień dobry",świadczy tylko o przyjaźni,a nie o człowieczeństwie.

                              > Ludziom też mogłoby wystarczyć bycie ze sobą na zasadzie luźnej deklaracji, po
                              > której nabywałoby się pewne prawa. Wspólne życie to sprawa prywatna a religia i
                              > państwo niech zabierają swoje brudne, ingerujące i kontrolujące w nadmiarze ła
                              > py precz.

                              Nie ma takiego punktu w Twojej wypowiedzi,któremu zaprzeczyłabym.Niektórzy, mój sposób myślenia zbieżny z Twoim uznają za klakę."Lata mi to sześćdziesiątką koło dupska".
                          • pocoo Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 04.05.17, 09:35
                            snajper55 napisał:

                            > Ale nie wszyscy, a więc teza, w którą wierzyli 9rgkh jest fałszywa.

                            Czepiasz się.Mam rację? Biorąc pod uwagę słowo "wszyscy" ,to odnosi się ono do tego,że ten (to) co żyje umrzeć musi,chociaż bogaci próbują "oszukać" śmierć.

                            > Wiele zwierząt łączy się w związki monogamiczne, więc nie powołuj się na naturę

                            Wiele,czyli ile biorąc pod uwagę wszystko co żyje (oprócz roślin)?
                            A wiesz,ile zwierząt "bawi" się w homoseksualizm? Ile w harem? Ile "gdzie strona tam żona"?
                            To Twoje "wiele" to kropla w oceanie.Znam związki ludzi,którzy po 40 - 50 latach bycia ze sobą pobierali się ze względu na dziedziczenie.Tylko oni wiedzą,jak przeżyli tę "monogamię".
                            Monogamia jest wbrew naturze i najlepiej o tym wiedzą ludzie.
                            Że ci...że tamci... nie jest żadnym dowodem na moje twierdzenie i Twoje zaprzeczenie.
                            • snajper55 Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 04.05.17, 10:51
                              pocoo napisała:

                              > snajper55 napisał:
                              >
                              > > Ale nie wszyscy, a więc teza, w którą wierzyli 9rgkh jest fałszywa.
                              >
                              > Czepiasz się.Mam rację?

                              Nie, nie masz. Teza jest oczywiście fałszywa, więc dlaczego mam to ukrywać?

                              > > Wiele zwierząt łączy się w związki monogamiczne, więc nie powołuj się na
                              > naturę
                              >
                              > Wiele,czyli ile biorąc pod uwagę wszystko co żyje (oprócz roślin)?
                              > A wiesz,ile zwierząt "bawi" się w homoseksualizm? Ile w harem? Ile "gdzie stron
                              > a tam żona"?
                              > To Twoje "wiele" to kropla w oceanie.Znam związki ludzi,którzy po 40 - 50 lata
                              > ch bycia ze sobą pobierali się ze względu na dziedziczenie.Tylko oni wiedzą,jak
                              > przeżyli tę "monogamię".
                              > Monogamia jest wbrew naturze i najlepiej o tym wiedzą ludzie.
                              > Że ci...że tamci... nie jest żadnym dowodem na moje twierdzenie i Twoje zaprzec
                              > zenie.

                              Zwierzęta nie bawią się w homoseksualizm. Niektóre zwierzęta są homoseksualne.

                              Także związki monogamiczne nie są sprzeczne z naturą. Niektóre zwierzęta żyją w związkach monogamicznych, inne w poligamicznych, kolejne w jeszcze innych. Wszystkie te związki "wymyśliła" natura, a więc żaden z nich nie jest sprzeczny z naturą.

                              S.
                              • pocoo Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 04.05.17, 11:56
                                snajper55 napisał:

                                > Także związki monogamiczne nie są sprzeczne z naturą. Niektóre zwierzęta żyją w
                                > związkach monogamicznych, inne w poligamicznych, kolejne w jeszcze innych. Wsz
                                > ystkie te związki "wymyśliła" natura, a więc żaden z nich nie jest sprzeczny z
                                > naturą.
                                >
                                A jak natura ukształtowała człowieka?Tak jak kotka,czy królika?
                                Nie bierzesz pd uwagę zagadnienia,tylko CZEPIASZ SIĘ (od pewnego czasu) drobiazgów,słów i cholera wie,czego jeszcze.Chętnie wejdę w tę Twoją "grę",jeżeli jej celem jest rozruszanie Forum.
                                • snajper55 Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 04.05.17, 13:28
                                  pocoo napisała:

                                  > A jak natura ukształtowała człowieka?Tak jak kotka,czy królika?
                                  > Nie bierzesz pd uwagę zagadnienia,tylko CZEPIASZ SIĘ (od pewnego czasu) drobiaz
                                  > gów,słów i cholera wie,czego jeszcze.Chętnie wejdę w tę Twoją "grę",jeżeli jej
                                  > celem jest rozruszanie Forum.

                                  Nie gram i nie czepiam się. Mam swoje poglądy i pisze to co myślę.

                                  To nie natura ukształtowała formy małżeństw, tylko prawo je definiuje. A prawo tworzy człowiek. No i mamy w jednym państwie związki monogamiczne a drugim - poligamiczne.

                                  S.
                                  • pocoo Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 04.05.17, 17:20
                                    snajper55 napisał:

                                    > Nie gram i nie czepiam się. Mam swoje poglądy i pisze to co myślę.

                                    Od niedawna czepiasz się.


                                    > To nie natura ukształtowała formy małżeństw, tylko prawo je definiuje. A prawo
                                    > tworzy człowiek. No i mamy w jednym państwie związki monogamiczne a drugim - po
                                    > ligamiczne.
                                    >
                                    Jak sobie ludzie ustalają,tak mają.
                                    Monogamia ,ciągłe zdrady i zaliczanie ile się tylko da nowych cipek i penisów.
                                    Ku chwale nowych orgazmów.
                                  • pocoo Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 04.05.17, 17:24
                                    snajper55 napisał:

                                    > To nie natura ukształtowała formy małżeństw, tylko prawo je definiuje. A prawo
                                    > tworzy człowiek. No i mamy w jednym państwie związki monogamiczne a drugim - po
                                    > ligamiczne.
                                    >
                                    Wszystko zależy ,jak komu w danej chwili leży.
                                    Jeden człowiek narzuca drugiemu...
                                    No w mordę jeża!
                                  • 9rgkh Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 05.05.17, 00:58
                                    snajper55 napisał:

                                    > pocoo napisała:
                                    >
                                    > > A jak natura ukształtowała człowieka?Tak jak kotka,czy królika?
                                    > > Nie bierzesz pd uwagę zagadnienia,tylko CZEPIASZ SIĘ
                                    > > (od pewnego czasu) drobiazgów,słów i cholera wie,czego jeszcze.
                                    > > Chętnie wejdę w tę Twoją "grę",jeżeli jej celem jest rozruszanie Forum.
                                    >
                                    > Nie gram i nie czepiam się. Mam swoje poglądy i pisze to co myślę.

                                    A co to jest "Twój" pogląd? Wiara? Dogmat? Coś nienaruszalnego? Jakiś absolut? :)

                                    Tu jest forum. To miejsce nie służy zagłuszeniu swoim poglądem poglądów innych. Tu chyba chodzi bardziej o porównanie poglądów i wybranie, co jest prawdą, a co niekoniecznie nią.

                                    Nie czepiasz się? Nieprawda. Jest oczywiste, że CZEPIASZ się. I to w "niemożliwie głupi" sposób. Udowodniłem Ci to już chyba trzeci raz. Jak? A tak, że wybierasz spośród wielu wariantów interpretacji jakiś swój i przypisujesz go mnie. Obalasz go w chwale. A potem okazuje się, że Ci się to tylko wydawało. :)

                                    > To nie natura ukształtowała formy małżeństw,
                                    > tylko prawo je definiuje.

                                    Dokładnie tak. Wreszcie to piszesz. :) Małżeństwo to regułka prawna i NIC WIĘCEJ. Bo sam związek ludzi ze sobą nie wynika z takiej regułki. I właśnie dlatego napisałem o tym w taki "kontrowersyjny sposób". To miałem na myśli... także.

                                    > A prawo tworzy człowiek.

                                    I często nie dlatego, by innym coś uprzyjemnić, ułatwić ale by ich trzymać w szachu, kontrolować.

                                    > No i mamy w jednym państwie związki monogamiczne a drugim - poligamiczne.

                                    Zaraz, zaraz... A teraz to o czym piszesz? O samych "związkach" czyli próbach realizacji ludzkich potrzeb, czy o regulacjach, których celem jest sterowanie ludźmi?

                                    I właśnie o to chodzi. Ludzie sobie "organizują" życie (lub chcieliby organizować) a regulacje prawne im często w tym przeszkadzają. Chodzi też o to, że KULTUROWO zachowujemy się jak tresowane małpki wykonujące pewne rytuały. Bo ktoś postanowił pewną sferę ludzkiego istnienia po swojemu zorganizować. Jednym to sprzyja, innym utrudnia. A w tle jest motor tego wszystkiego, jedyna prawda, natura, czyli ewolucyjna potrzeba działania sprzyjającego przekazania genów.



                                    Snajper... Wykonałem pewien istotny ruch. Napisałem, że wycofuję się z pewnej tezy - czytałeś? Teraz jest Twój ruch. Powinieneś odwołać oparty na tym przykładzie przekaz... że ja jestem wierzący. :) I tym podobne.

                                    Tak naprawdę, to mi zwisa, co teraz zrobisz. Ale co byś nie zrobił, to będzie świadczyło o Tobie - lepiej lub gorzej. :)

                                    No to czekam. Ale raczej krótko.
                                    • snajper55 Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 05.05.17, 18:31
                                      9rgkh napisał:

                                      > A co to jest "Twój" pogląd? Wiara? Dogmat? Coś nienaruszalnego? Jakiś absolut?
                                      > :)

                                      Pogląd to: "wyobrażenie na jakiś temat; sąd o czymś; opinia"

                                      sjp.pl/pogl%C4%85d
                                      > Tu jest forum. To miejsce nie służy zagłuszeniu swoim poglądem poglądów innych.

                                      Niektórym fanatykom służy. :)

                                      > Tu chyba chodzi bardziej o porównanie poglądów i wybranie, co jest prawdą, a c
                                      > o niekoniecznie nią.

                                      Forum jest miejscem, które umożliwia prezentację różnych poglądów w sposób zgodny z Regulaminem.

                                      S.
                                      • 9rgkh Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 06.05.17, 00:09
                                        snajper55 napisał:

                                        > 9rgkh napisał:
                                        >
                                        > > A co to jest "Twój" pogląd? Wiara? Dogmat? Coś nienaruszalnego?
                                        > > Jakiś absolut?
                                        > > :)
                                        >
                                        > Pogląd to: "wyobrażenie na jakiś temat; sąd o czymś; opinia"

                                        Jak zwykle, nie dałeś rady przeskoczyć swojego, dotychczas prezentowanego tutaj w rozmowach ze mną, poziomu - pokusiłeś się o interpretację, jedyną możliwą według Ciebie. No to ja mam odpowiedź - istnieją INNE interpretacje mojego wpisu. Bardziej oczywiste.

                                        Otóż chodzi nie o pogląd ale o to słowo w cudzysłowie. Chodzi o Twój pogląd. No więc, co to jest ten TWÓJ POGLĄD (pogląd snajpera)?

                                        > sjp.pl/pogl%C4%85d

                                        Podałeś link, żeby się upewnić i nas przekonać, że znasz znaczenie słowa "pogląd". Tak TERAZ już znasz, bo je znalazłeś w internecie.

                                        > > Tu jest forum. To miejsce nie służy zagłuszeniu
                                        > > swoim poglądem poglądów innych.
                                        >
                                        > Niektórym fanatykom służy. :)

                                        Najczęstszymi fanatykami są "wyznawcy" wszelkiej maści. A ja tu jestem po to, by ich punktować. I pilnuję, żeby im to "nie służyło".

                                        > > Tu chyba chodzi bardziej o porównanie poglądów i wybranie,
                                        > > co jest prawdą, a co niekoniecznie nią.
                                        >
                                        > Forum jest miejscem, które umożliwia prezentację różnych
                                        > poglądów w sposób zgodny z Regulaminem.
                                        >
                                        > S.

                                        No to mam propozycję dla Ciebie. Nieuzasadniona sugestia, że ja jestem wierzącym oraz fanatykiem jest sprzeczna z regulaminem. To opinia pejoratywna, mająca na celu atak w rodzaju ad personam. Spróbuj w jakiś sposób "doprowadzić do porządku" sam siebie.

                                        Jesteś mi winny (1) przeproszenie za pomówienie i (2) odwołanie Twojej opinii, że jestem wierzący. :) Spróbuję to od Ciebie jakoś wyegzekwować. :)
                      • 9rgkh Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 04.05.17, 01:06
                        snajper55 napisał:

                        > gadzina_polska napisał:
                        >
                        > > Jeżeli nie widzisz różnicy między „uznawaniem za prawdziwe nieuzasadnione
                        > go twi
                        > > erdzenia” a „szacowaniem prawdopodobieństwa", to nie mamy o czym rozmawia
                        > ć.
                        >
                        > Wiara (w istnienie Boga czy istnienie życia w kosmosie) jest
                        > "uznawaniem za prawdziwe nieudowodnionego twierdzenia"

                        Tak. Takie uznanie ma pewne cechy charakterystyczne:
                        Jest to wiara BEZWARUNKOWA.
                        Ona nie potrzebuje dowodu prawdziwości, odrzuca taki dowód na zawsze i nigdy nie będzie się liczyła z argumentami, które mogłyby ją podważać.

                        > a nie jakimś "szacowaniem prawdopodobienstwa".

                        A to jest inny wariant, którego nie wolno z tamtym utożsamiać.
                        Taka "wiara" - nazwijmy ją dla odróżnienia ufnością - odnosi się do jakichkolwiek przesłanek. Mogą to być dowody lub argumenty, które powodują wątpliwosci co do prawdziwości.

                        > Wierzący wierzy i niczego nie szacuje.

                        Tak, to prawda, wierzący dogmatyk nie szacuje. Jest to fałszywe logicznie. Wierzy w coś, co dotyczy obrazu jego świata ale odrzuca rozważania na temat prawdziwości.

                        Tymczasem ci, którzy posługują się ufnością, szacują.

                        > Na przykład 9rgkh wierzy w oczywiście nieprawdziwą tezę,
                        > że "wszyscy mają małżeństwo w dupie" .

                        Nieprawda. Nie grasz uczciwie. Wycinasz moje zdanie z kontekstu, bez którego zmienia się jego sens.
                        Na pewno w tym brzmieniu tego nie mówiłem, a co się kryje za tym tekstem, to tłumaczyłem Ci. Nie dałeś rady zrozumieć.

                        > Czy różni się czymkolwiek od wierzącego w niepokalane poczęcie?

                        Ktoś wierzący w tę bzdurę nie zamierza dyskutować na temat prawdziwości, choćby dostał argumenty, które podważają taką możliwość.



                        Ja ustępuję - to nieprawda, że wszyscy mają małżeństwo w d...e. Oczywiście w takim kontekście, w jakim Ty rozumiesz to zdanie. Przekonałeś mnie, choć w takim kontekście uznawałem jego prawdziwość od początku. :)

                        A teraz sobie porównaj, czym się to różni?

                        Mnie wystarczył argument, dowód, podważenie albo po prostu zmiana formy wyrażenia tej samej myśli, która usuwa jej niejednoznaczność.

                        A teraz czekam na Twoją odpowiedź - jest różnica, czy jej nie ma?
                      • gadzina_polska Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 06.05.17, 10:02
                        snajper55 napisał:

                        > Wiara (w istnienie Boga czy istnienie życia w kosmosie) jest "uznawaniem za pra
                        > wdziwe nieudowodnionego twierdzenia" a nie jakimś "szacowaniem prawdopodobienst
                        > wa". Wierzący wierzy i niczego nie szacuje.

                        I znowu to robisz. Stosujesz sztuczkę retoryczną namiętnie używaną przez religiantów. Dlaczego?

                        Wracając do sedna - porównujesz dwie rzeczy, których się nie da porównać. Wiara w istnienie boga jest uznawaniem za prawdziwe nieudowodnionego twierdzenia (nikt nie udowodnił, że jakikolwiek bóg istnieje), natomiast życie w kosmosie po prostu istnieje i nie może być przedmiotem wiary. Ty sam oraz wszystko, co cię teraz otacza są wystarczającym dowodem na istnienie życia w kosmosie. To, czy oprócz nas ktoś jeszcze kosmos zamieszkuje, jest po porostu kwestią oszacowania prawdopodobieństwa takiego zdarzenia.

                        Być może po prostu miewasz problem z rozróżnieniem znaczenia słowa w danym kontekście. Nie wiem. Natomiast po przeczytaniu twoich wpisów, przypomniała mi się pewna postać z dzieciństwa - stary proboszcz, który każdego przekonywał, że jest wierzący stosując podobne do twoich argumenty.
                        • snajper55 Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 06.05.17, 11:10
                          gadzina_polska napisał:

                          > I znowu to robisz. Stosujesz sztuczkę retoryczną namiętnie używaną przez religi
                          > antów. Dlaczego?
                          >
                          > Wracając do sedna - porównujesz dwie rzeczy, których się nie da porównać. Wiara
                          > w istnienie boga jest uznawaniem za prawdziwe nieudowodnionego twierdzenia (ni
                          > kt nie udowodnił, że jakikolwiek bóg istnieje), natomiast życie w kosmosie po p
                          > rostu istnieje i nie może być przedmiotem wiary. Ty sam oraz wszystko, co cię t
                          > eraz otacza są wystarczającym dowodem na istnienie życia w kosmosie. To, czy op
                          > rócz nas ktoś jeszcze kosmos zamieszkuje, jest po porostu kwestią oszacowania p
                          > rawdopodobieństwa takiego zdarzenia.
                          >
                          > Być może po prostu miewasz problem z rozróżnieniem znaczenia słowa w danym kont
                          > ekście. Nie wiem. Natomiast po przeczytaniu twoich wpisów, przypomniała mi się
                          > pewna postać z dzieciństwa - stary proboszcz, który każdego przekonywał, że jes
                          > t wierzący stosując podobne do twoich argumenty.

                          To nie jest sztuczka erystyczna. To zabawny paradoks, gdyż to właśnie wierzący oddzielili wiarę w boga od wiary w inne byty (wynosząc tę wiarę na cokoły) a areligijni czy nawet antyreligijni przyjęli od nich i zaakceptowali tę wywyzszajacą religie separację.

                          Nie da się oszacować prawdopodobieństwa istnienia boga, życia w kosmosie, potwora z Loch Ness czy yeti. Można jedynie wierzyć, nie wierzyć lub być sceptycznym.

                          Można na ten temat napisać mała rozprawkę filozoficzno-socjologiczna. A może nawet dużą.

                          S.
                          • 9rgkh Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 07.05.17, 00:38
                            snajper55 napisał:

                            > To nie jest sztuczka erystyczna. To zabawny paradoks, gdyż to właśnie wierzący
                            > oddzielili wiarę w boga od wiary w inne byty (wynosząc tę wiarę na cokoły) a a
                            > religijni czy nawet antyreligijni przyjęli od nich i zaakceptowali tę wywyzsza
                            > jacą religie separację.

                            To jest jedno z trzech
                            - sztuczka erystyczna (lub po prostu chamska manipulacja)
                            - albo ograniczenie rozumienia kryterium, którym tutaj się posługujemy (Twoje ograniczenie umysłowe)
                            - albo... pogrywasz tu za "adwokata diabła" (nie w sensie diabła religijnego) i przeciągasz rozmowy na ten temat, by temat wracał.

                            Dwa pierwsze dyskwalifikują Cię pod pewnym ważnym względem. Ten trzeci jestem w stanie "zrozumieć". :)

                            Już Ci to tłumaczyłem. Nie zareagowałeś, nie odpowiedziałeś na ten argument

                            Rzecz polega wyłącznie na kryterium STOPNIA PEWNOŚCI.

                            Wierzący nie zmieni zdania pod wpływem argumentów, które je obalają. Dla niego będzie to prawda absolutna, na zawsze (on w danym momencie uważa, że na zawsze).

                            Sceptyk, przeciwieństwo wierzącego, może tymczasowo zakładać różnego rodzaju "dopuszczalną" prawdziwość i jest w stanie, pod wpływem argumentów zmienić swoją opinię.

                            Tym się różnią.

                            > Nie da się oszacować prawdopodobieństwa istnienia boga,

                            Oczywiście, że nie. Bóg nie istnieje w kategorii absolutnej. Istnieje jedynie to, co udało się dotychczas udowodnić. Przecież są rzeczy udowodnione, prawda? No to TYLKO ich dotyczy istnienie.

                            > życia w kosmosie,

                            Życie w kosmosie istnieje. Już Ci to mój poprzednik tłumaczył - jest ono faktem, bo my jesteśmy jego przykładem.

                            > potwora z Loch Ness czy yeti.

                            Nie istnieją, ponieważ nie ma ich przedstawicieli. Jeśli się znajdą, to uznamy takie istnienie. Ale dopiero od momentu udowodnienia.

                            > Można jedynie wierzyć, nie wierzyć lub być sceptycznym.

                            Bzdura. To też już Ci tłumaczyłem.

                            Istnienie dotyczy wyłącznie OBRAZU ŚWIATA w naszym umyśle. I to my podejmujemy decyzję, czy coś w tym obrazie jest istniejące. Jeśli chcemy, by ten obraz nie był zafałszowany (!!!), to musimy mieć absolutne kryterium ustalania prawdy. W przypadku świata jest to metoda naukowa. To ona, bez względu na to, czy ktoś jest naukowcem, czy kimś bez takich ambicji, tylko ona pozwala opisywać świat prawdziwie. Nauka nigdy nie posługuje się bełkotem wiary podobnym do tego, jaki nam tu serwujesz. I dlatego naukowy obraz świata jest prawdziwy. To, co w nim istnieje jest prawdą. I nauka NIGDY nie mówi, że coś ISTNIEJE NA PEWNO, jeśli nie ma na to dowodu.

                            Gdybyśmy sobie odpuścili tak ostre kryteria, to obraz świata, o którym spodziewalibyśmy się, że jest zweryfikowany, byłby istnym burdelem pełnym bełkotu a my, odnosząc się do niego, coraz to ponosilibyśmy jakieś szkody, bo nasze przewidywania tego, co się stanie, nie sprawdzałyby się.

                            Wierzący debil wchodzi na dach wieżowca i wierzy, że ISTNIEJĄCY anioł stróż pozwoli mu łagodnie opaść na ziemię. I skacze. i okazuje się, że prawdziwa, istniejąca, bo wcześniej udowodniona była grawitacja.

                            Ale ten debil nie reagował na argumenty, że grawitacja jest prawdą a anioł stróż fałszem.

                            W głowach mamy MODEL ŚWIATA. Bóg jest ulokowany POZA światem. Jak można by udowodnić jego istnienie? W tej strefie jest to niemożliwe, bo my jesteśmy zamknięci wewnątrz świata i tylko świat opisujemy.

                            Po co więc cwaniacy od wiary w religię (lub homeopatię) szerzą swoje bzdety? Dla swojego zysku.

                            A bóg, który mieszałby się do spraw świata (jego fizyki - to reguły działania oparte na matematyce a nie modłach) byłby dla nas nieodróżnialny. Efekt działania takiego, potencjalnego boga i działania fizyki jest jednym i tym samym obrazem świata.

                            Bóg nie istnieje właśnie z tego powodu. Jego istnienie jest WYKLUCZONE.

                            Inny powód wykluczenia istnienia boga to np. ten, że jego definicja, opis, cechy charakteru, atrybuty są sprzeczne. A władcy religii muszą je formułować, bo inaczej nie mieliby możliwości występować w roli POŚREDNIKÓW BOSKICH. I tylko o to im chodzi. Sprzeczności w opisie boga dyskwalifikują każdego z bogów. Mogą ich przytoczyć setki. Mogę podważyć KAŻDĄ cechę z opisu boga. Logiką. Sprzeczność przecież jest niemożliwa. Wątpisz w to?

                            > Można na ten temat napisać mała rozprawkę filozoficzno-socjologiczna.
                            > A może nawet dużą.

                            Ja to załatwiam jednym postem, snajper.

                            Ty rzeczywiście jesteś WIERZĄCY, ponieważ nie zareagujesz na moje argumenty. To typowa cecha wiary. Ja Ci wykazuję, że mówisz bzdury, a Ty je zaraz potem możesz, jak prawdę absolutną, powtarzać w nieskończoność.
                  • 9rgkh Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 30.04.17, 01:31
                    snajper55 napisał:

                    > 9rgkh piętnuje

                    Niczego nie "piętnuję". Opisuję definicje.

                    > wiarę w sprawy religijne

                    Nie "wiarę w sprawy religijne" ale wiarę bezwarunkową, z odrzuceniem sprawdzenia prawdziwości.

                    Jeśli dopuszcza się takie sprawdzenie, to jest to inne pojęcie.

                    Wiara, taka jak religijna, to dogmatyzm, z którym nie istnieje żadna dyskusja. Sceptycyzm, będący przeciwieństwem takiej wiary, zakłada tymczasowość założenia i odnoszenie się do prawdopodobieństwa prawdziwości - gdy znika dowód, znika też założenie o prawdziwości.

                    W przypadku wiary dogmatycznej w ogóle nie istnieje odniesienie do dowodu.

                    > sam wierząc w równie absurdalne i w
                    > oczywisty sposób nieprawdziwe tezy.

                    Oczywiście nieprawdziwa teza? :) No to chyba oparta na dowodzie, czy tak? Pokaż mi jedną taką tezę, przy której ja upierałbym się wbrew dowodowi, który ją obala.

                    Snajper, jedną... :) Bo jak nie znajdziesz, to MUSISZ odwołać to, co powyżej napisałeś o mnie i publicznie przyznać się, że... manipulowałeś lub "nie rozumiałeś o czym piszesz".
      • pocoo Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 16.04.17, 00:28
        tade-k53 napisał:

        > Wielkanoc to największe święto Kościoła. Niestety wiary już nie ma
        > "A bez wiary nie można podobać się Bogu. Hbr 11:6

        Nie podobasz się bogu ,ponieważ wiary już nie ma.Piekło masz załatwione i wpadniesz do niego jak kropla rzęsistego deszczu.Poczekam na ciebie.
        • tade-k53 Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 16.04.17, 13:02
          Należę do Kościoła przedsoborowego poza którym nie ma zbawienia.
          • 9rgkh Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 16.04.17, 14:19
            tade-k53 napisał:

            > Należę do Kościoła przedsoborowego poza którym nie ma zbawienia.

            Zbawienia nie ma wcale a Ty zmarnujesz niepożytecznie swoje życie.
            • pocoo Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 16.04.17, 17:06
              9rgkh napisał:

              > Zbawienia nie ma wcale a Ty zmarnujesz niepożytecznie swoje życie.
              >
              Nic Tadziowi po niepożytecznym życiu.Tak czy siak je marnuje ,ponieważ zakochany jest w świrniętej Faustynie.
            • tade-k53 Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 17.04.17, 10:05
              Pomyśl o wieczności. Masz do wyboru niebo albo piekło.
              Nie dbasz o zbawienie duszy?
              tradycja-2007.blog.onet.pl/
              • kolter-r Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 17.04.17, 10:54
                tade-k53 napisał:

                > Pomyśl o wieczności. Masz do wyboru niebo albo piekło.
                > Nie dbasz o zbawienie duszy?

                Tadzik a nie łaska tu na ziemi raj budować :)

                (5) Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.
              • pocoo Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 17.04.17, 15:24
                tade-k53 napisał:

                > Pomyśl o wieczności.

                Tadziu.Co ty będziesz przez wieczność całą słuchał pierdoł Faustyny.Ty się przyklej do Matki Teresy.Będziecie tak wieczność całą....

                > Nie dbasz o zbawienie duszy?

                No to jak to jest?Dusza wpada do piekła jak rzęsisty deszcz ,czy katolicy posoborowi?
                Dusza może niewidzialnie latać gdzie chce.Jeżeli Faustyna te niewidzialne dusze widziała ,to miała niezły odlot.Ciekawe po czym?
              • 9rgkh Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 18.04.17, 21:19
                tade-k53 napisał:

                > Pomyśl o wieczności.

                Wieczny jest tylko Wszechświat. Miał początek ale nie ma końca.

                > Masz do wyboru niebo albo piekło.

                Nieprawda. Inne religie mają inne propozycje - np. reinkarnację. :)

                > Nie dbasz o zbawienie duszy?

                Tadziu, nie marnuj swojego życia na służenie jednej religii. Spróbuj innych. Nie da się udowodnić, że któraś a tych religii jest prawdziwsza od pozostałych.
    • pocoo Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 16.04.17, 12:10
      feelek napisał:
      > Wielkanoc...
      > nawet niepraktykujący agnostyk jest w stanie poddać się atmosferze uniesienia..
      > .
      > Piękna, uwznioślająca tradycja!

      Ponieważ to jest święto,więc siedzę sama i celebruję święty spokój.Jem kanapki z pieczonym mięsem i chrzanem,popijam colą i dobrze mi.Nikt mi dupska nie zawraca.
      Błogi spokój.Nawet pies nie szczeka.
      Nie zastanawiam się ,że Jezus ani na jotę nie był lepszy ode mnie.Fakt.Jestem abstynentką i nie zamieniam wody w wino,ale nikogo nie oszukuję.
      Tradycją mojej duszy jest to,że od dzieciństwa co rok, bardzo przeżywam historię "Dziewczynki z zapałkami" w Wigilię Bożego Narodzenia.Tyle tradycja...
    • kalllka Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 18.04.17, 14:23
      .. mnie zawsze przypomina
      'mistrza i Małgorzate', pierwsze spotkanie z ta niezwykła wschodnia opowieścią.
      Wielkanoc to dla mnie tez:
      Book się rodzi- kolęda inspiracja z Maga /Fowlesa/
      Makatka, motto:
      "Jutro pokocha ten, kto nie kochał nigdy...
      Cras amet qui numquam amavit..

      i ciagle utrapienie- pijejaz wodę czy fale:/
      youtu.be/azdwsXLmrHE

    • feelek Re: Czym dla mnie jest Wielkanoc? 07.05.17, 13:32
      pisane 3 tygodnie po Wielkiejnocy:

      ... z pewną taką nieśmiałością założyłem ten wątek...
      : nie jest to forum religia a forum odreagowywania swych antyreligijnych uprzedzeń,
      gdy kto napisze coś pozytywnego nt. religii, natychmiast dopadany jest przez oczadziałych z nienawiści antyklerykałów, co nic nie mają wspólnego z filozofią...
      ... nic, poza nienawiścią ...

      Tu udało się dowiedzieć od wielu areligijnych osób (jak ja), że jest jeszcze coś pozareligijnego w wielowiekowych tradycjach, są jeszcze rzeczy związane z kulturą, tradycją, socjologią rozmaitych cyklicznych zdarzeń...

      jak choćby Wielkanoc z jej kulturową, otoczką...
      ...przepiękną, wzruszającą (pieśni pasyjne:
      "...Laudamus et glorificamus resurectionem tuam,
      Laudamus Domine...",
      tłum.: niepotrzebne)

      ... bo bez kultury, choćby i takiej, co jest już tylko nią samą (bez religijnej otoczki), nie dałoby się żyć...

      ...no próbowali, w ZSRR, robili na siłę nowe tradycje (Ulianowsk, miejsce urodzin Lenina to do dziś swoista ruska Częstochowa), ale to zwyczajnie żałosne jest (na Syberii po zakazie kultywowania religii obserwowano zjawisko modlenia się do ... dziury w ścianie)

      ... to pozytywne, że choćby tu w tym wątku nie przeczytałem niczego antyklerykalnego na ten temat ...
Pełna wersja