Religia a władza

16.06.17, 19:40
Aż dziwne, że ludzka psychika przez tak wiele lat pozostała niezmienna;
W XXI wieku rozsądek podpowie każdemu, że to ludzie wymyślili bogów na swoje podobieństwo, niż odwrotnie.

Niestety! O wiele łatwiej jest zdobyć ludzi odwołując się do ich emocji, niż przemawiając im do rozsądku. Ale do tego trzeba mieć talent. Niewątpliwie miał go Hitler, ma go Kaczyński, ma z automatu każdorazowy papież, mają talibowie. Ludzie religii i ideologii ot tak - pstryk - mają u stóp cały świat.

Tymczasem skromni ludzie nauki mogą odwoływać się tylko do rozsądku. A może powinni jednak skierować swoje zainteresowanie gdzie indziej? Przedstawić suche fakty - to zdecydowanie za mało. Grgkh - wywołuję Cię do tablicy. Jak zawładnąć emocjami wierzących, by ich przekonać, że czarne jest czarne, a białe jest białe.
    • pocoo Re: Religia a władza 16.06.17, 21:42
      Czasami zmuszam ludzi od myślenia zadając pytanie.Sami muszą sobie logicznie odpowiedzieć.Często zadają mi pytania.Obserwują mnie i widzą,ze nie chodzę do kościoła ,a oni do pięt mi nie dorastają.Nie przekonuję nikogo,,że "czarne jest...." Widzą.
      • wawrzanka Re: Religia a władza 16.06.17, 22:47
        pocoo napisała:

        > Obserwują mnie i widzą,ze nie chodzę do ko
        > ścioła ,a oni do pięt mi nie dorastają.Nie przekonuję nikogo,,że "czarne jest..
        > .." Widzą.

        Może i widzą, ale nie przyznają się przecież. Skoro nie chodzisz do kościoła - musisz być gorsza - tak myślą. Tak myślą, bo tak się przyjęło i nie wypada myśleć inaczej. Przynajmniej w tych kręgach. A u nas w Polsce te kręgi są baaardzo szerokie. Średnica ogromna. Niestety.
        • jeepwdyzlu Re: Religia a władza 16.06.17, 23:27
          Zwariowałaś wawrzanka?
          Wysoki poziom cywilizacji DOSTĘPNY dla znacznej części populacji to góra 100 lat.
          W XIX wieku 80% ludzkości było analfabetami, średni okres życia oscylował koło 50 lat, większość luxzi trwale głodowała. Zaczęło się polepszać może za życia naszych dziadków...
          W skali obecności naszego gatunku - 150 tys lat, w skali istnienia cywilizacji - ok 10 tys lat - żywność i edukacja czy względne bezpieczeństwo - są dostępne szalenie krótko...
        • pocoo Re: Religia a władza 16.06.17, 23:50
          wawrzanka napisała:

          > Może i widzą, ale nie przyznają się przecież. Skoro nie chodzisz do kościoła -
          > musisz być gorsza - tak myślą.

          Nie .Tak było,kiedy mieszkałam w Gdańsku,tak jest teraz.Nie mają mi nic za złe (nawet braku ślubu kościelnego) a i sami chodzą rzadziej do kościoła,a czasami wcale.Żyje i pozwalam żyć innym.Chętnie służę pomocą.Ludzką,nie chrześcijańską.

          >A u nas w Polsce te kręgi są baaardzo szerokie. Średnica ogromna. Niestety.

          Zgadza się.Wszystko zależy od ludzi.Dawno temu,mój sąsiad kompletnie ignorował dorosłe dziecko,jeżeli nie poszło w niedzielę na mszę.Jego córka ,matka dwójki dzieci , przychodziła do mnie na kawę ,pogadała i po godzinie szła do domu.Święty niedzielny spokój.
      • grzeg34 Re: Religia a władza 19.06.17, 15:47
        pocoo napisała:

        > Obserwują mnie i widzą,ze nie chodzę do ko
        > ścioła ,a oni do pięt mi nie dorastają.Nie przekonuję nikogo,,że "czarne jest..
        > .." Widzą.

        Ludzie wierzący cenią sobie bardzo pewnego rodzaju otwartość, serdeczność. Wyczuwają na odległość każde "zadzieranie nosa", które odbierają zawsze bardzo negatywnie. Więc obawiam się, że Pani ma raczej niewielu przyjaciół wśród wierzących, którzy braliby z Pani życiowy przykład.
    • santo77 Re: Religia a władza 17.06.17, 13:26
      > Jak zawładnąć emocjami wierzących, by ich przekonać,

      Zawładnij naszym rozumem za pomocą racjonalnych argumentów :)
      • wawrzanka Re: Religia a władza 20.06.17, 10:38
        santo77 napisał(a):

        > Zawładnij naszym rozumem za pomocą racjonalnych argumentów :)

        Tak się tego nie robi. Rozum nie jest od tego, by nim "zawładnąć". Racjonalne argumenty trafią do każdego rozumu, co nie jest niczym nowym. Problem w tym, że emocje nie zawsze chcą słuchać rozumu.
        • grzeg34 Re: Religia a władza 20.06.17, 13:30
          wawrzanka napisała:

          > santo77 napisał(a):
          >
          > > Zawładnij naszym rozumem za pomocą racjonalnych argumentów :)
          >
          > Tak się tego nie robi. Rozum nie jest od tego, by nim "zawładnąć". Racjonalne a
          > rgumenty trafią do każdego rozumu, co nie jest niczym nowym. Problem w tym, że
          > emocje nie zawsze chcą słuchać rozumu.

          Nie robi się "tego" tak w t.z. liberalnych i nowoczesnych społeczeństwach.
          Nie dotyczy to krajów gdzie fundamentem funkcjonowania społeczeństw jest przemoc, np. różnego rodzaju dyktatur, teokracji i innych systemów totalitarnych.
          Kto doświadczył przemocy w dzieciństwie najczęściej też będzie jej sam poszukiwał w życiu dorosłym. Dlatego też, w polskim społeczeństwie, tak brutalnie pacyfikowanym przez wiele pokoleń, wiąż jest i będzie bardzo duży popyt na charyzmatycznych kaznodziei i innych pseudo nauczycieli, którzy pewnie wskazują "właściwą drogę myślenia i życia".
        • santo77 Re: Religia a władza 20.06.17, 20:46
          > Problem w tym, że emocje nie zawsze chcą słuchać rozumu.

          Moje chcą , więc zacznij ode mnie
    • gadzina_polska Re: Religia a władza 17.06.17, 22:26
      wawrzanka napisała:

      > Aż dziwne, że ludzka psychika przez tak wiele lat pozostała niezmienna;
      > W XXI wieku rozsądek podpowie każdemu, że to ludzie wymyślili bogów na swoje po
      > dobieństwo, niż odwrotnie.
      >

      A ja sądzę, że nie ma w tym niczego dziwnego. Religia to wyjątkowo złośliwy wirus umysłu, który posiada bardzo skuteczne zabezpieczenie.

      Mechanizm zabezpieczenia jest następujący:
      wszechwładny i wszechwiedzący bóg -> każda myśl jest znana bogu -> każde zwątpienie w boga -> kara w postaci wiecznych tortur

      Przy tak skonstruowanym algorytmie mało który religiant odważy się na rozważania racjonalnych argumentów wskazujących na niemożliwość istnienia jego boga.

      Co bardziej rozgarnięci religianci mają jednak pewien dylemat - otóż właśnie rozsądek podpowiada im, że są w błędzie i żadnego boga nie ma, ale świadomie odrzucają zdrowy rozsądek, żeby nie narazić się na wieczne katusze. Stąd na forum co jakiś czas pojawiają się różne teksty o tym w co wierzą ateiści albo, że ateiści kłamią itd. itp. To rozpaczliwe próby utwierdzenia samych siebie w swoim wyborze.

      > Niestety! O wiele łatwiej jest zdobyć ludzi odwołując się do ich emocji, niż pr
      > zemawiając im do rozsądku. Ale do tego trzeba mieć talent. Niewątpliwie miał go
      > Hitler, ma go Kaczyński, ma z automatu każdorazowy papież, mają talibowie. Lud
      > zie religii i ideologii ot tak - pstryk - mają u stóp cały świat.

      Dla religianta fundamentem życiowej postawy jest odrzucenie rozsądku. I to, niestety, jest duży problem. Żadne racjonalne argumenty do nich nie trafią. Można jedynie próbować tworzyć odpowiedni przekaz wpływający na emocje. Jednak obawiam się, że ostatnimi czasy, że pozytywne emocje kiepsko się sprzedają :(
      • santo77 Re: Religia a władza 18.06.17, 12:13
        > mało który religiant odważy się na rozważania racjonalnych argumentów wskazujących na niemożliwość istnienia jego boga.

        Najpierw przedstaw te " racjonalne argumenty" :)
        • wariant_b Re: Religia a władza 18.06.17, 22:31
          santo77 napisał(a):
          > > mało który religiant odważy się na rozważania racjonalnych argumentów
          > wskazujących na niemożliwość istnienia jego boga.
          >
          > Najpierw przedstaw te " racjonalne argumenty" :)

          Racjonalne argumenty na co? - bo szczerze mówiąc nie wiem o co ci chodzi
          z tym twoim bogiem? Co to takiego?
          • santo77 Re: Religia a władza 20.06.17, 21:12
            > > > mało który religiant odważy się na rozważania racjonalnych argumentów
            > wskazujących na niemożliwość istnienia jego boga.
            >
            > Najpierw przedstaw te " racjonalne argumenty" :)

            Racjonalne argumenty na co?

            Masz problem z czytaniem ?
            na niemożliwość istnienia jego boga.


            > - bo szczerze mówiąc nie wiem o co ci chodzi
            > z tym twoim bogiem? Co to takiego?

            Chcesz przedstawić argumenty nt. mojego Boga ?
            • gr9kh Re: Religia a władza 08.07.17, 18:28
              santo77 napisał(a):

              > Chcesz przedstawić argumenty nt. mojego Boga ?

              Nie ma argumentów (dowodów istnienia) żadnego boga. Choćbyś się bardzo starał, nic nie przedstawisz. Wierzący w innych bogów podobnie.
    • spinoff Re: Religia a władza 19.06.17, 00:15
      wawrzanka napisała:

      > Aż dziwne, że ludzka psychika przez tak wiele lat pozostała niezmienna;
      > W XXI wieku rozsądek podpowie każdemu, że to ludzie wymyślili bogów na swoje po
      > dobieństwo, niż odwrotnie.
      >

      Mój rozsądek nic takiego mi nie podpowiada, mimo iż żyję w XXI wieku. Czyli, że "każdemu, poza spinoffem...". Wg mnie wiara jest natywną cechą człowieka, wynikającą być może ze struktury naszych mózgów, ale na pewno nie ze spisku kapłanów wszelkiej maści. W naukowym żargonie taki pogląd określa się racjonalizmem genetycznym. Ewentualna zmiana tych struktur mózgu, jeżeli w ogóle możliwa, wymagałaby wielu, wielu pokoleń, jak sugeruje jeep i prawdopodobnie oznaczałaby powstanie nowego gatunku, czyli Nadczłowieka. I byłby to w naszych oczach potwór co najmniej taki jakim my jesteśmy w oczach innych stworzeń. Możemy się megalomańsko uważać za człowieka rozumnego, ale w rzeczywistości jesteśmy homo religiosus, jak to określił Eliade, bo od innych gatunków odróżnia nas właśnie religia. Nie znaleziono jak dotąd homo bez wierzeń, natomiast chyba wszystkie kręgowce mają mózgi i zasługują na miano rozumnych nie mniej od nas.
      Zgaduję, że ten wątek jest na podpuchę naszej samozwańczej Pytii chłepcącej ze strumyczka wikipedowej wiedzy i zapamiętale ferującej wyroki. Może on jest i zabawny, ale co MNIE pozostało jeśli się mylę i wszystko, co napisałem fałszem jest, ja zaś debilem z upośledzonym myśleniem? Bo zarazem mam umysł przeciętny, więc jeśli ja nie myślę logicznie, to znaczy, że połowa ludzkości nie myśli logicznie. I wtedy istnienie osobowości autorytarnych wcale zabawne nie jest. Bywało, że tacy naprawiacze świata potrafili zawładnąć umysłami ludzi, obiecując raj na Ziemi po oczyszczeniu jej z fałszu, zepsucia, brudu, głupoty, bigoterii, zacofania, zboczenia...itd., czyli wszystkich tych ułomności, które rzekomo szkodzą postępowi. A potem zawsze okazywało się, że ta nowa prawda jest bardziej zakłamana od zwalczanego fałszu , cnotliwość gorsza od zepsucia, czystość od brudu... Znana od wieków historia Przeciwieństwem tego typu postawy jest myślenie pluralistyczne, tworzące społeczności otwarte, tolerancyjne, liberalne, heterogeniczne, wielokulturowe i wielowyznaniowe... Też oczywiście nie idealne, ale o ileż lepsze od świata, w którym połowa ludzkości nosi piętno debili.
      • 9rgkh Re: Religia a władza 19.06.17, 00:56
        Dopasowujesz argumenty "pod swoje poglądy".

        Mózg ludzi jest przede wszystkim plastyczny, zdolny do "nauki wszystkiego". Wiara w tej wrednej, religijnej wersji jest jedną z możliwości zagospodarowania mózgu. Przecież są społeczeństwa, w których religijność jest rzadka lub słaba.

        Skłonność do zarażenia wiarą to cecha mózgu młodego. Dziecko nie umie rozróżnić, co jest prawdą, co nią nie jest i czy trzeba prawdy dowodzić. Nie zna zasad logiki. Jest w kontakcie ze światem całkowicie bezradne i skazane na posłuszne wykonywanie tego, co nakazuje mu dorosły przewodnik.

        Wiara w tym okresie życia jest jedyną możliwą metodą przyswajania wiedzy o świecie.

        Naturalne dla ludzkiego mózgu jest także późniejsze, po okresie bezradności dzieciństwa, przestawienie się na samodzielność. Gdyby ludzie nie byli istotami społecznymi o tak wysokim stopniu organizowania się w grupy, gdyby MUSIELI w starciu ze środowiskiem wykazywać się samodzielnością, to i wiara musiałaby być eliminowana jako sposób widzenia świata.

        Ale jest inaczej. Działamy grupowo. Jest nas za dużo, żeby takiej grupie niezbędny był pełny potencjał umysłowy wszystkich jej członków. Bardziej opłaca się wykorzystywać ludzi przez innych ludzi, pasożytować na innych nich.

        Dlatego wiara jest najlepszym sposobem podporządkowania. Pozostawia się dorosłych na umysłowym etapie dziecka. Zabija się w nim dążenie do samodzielności.

        Człowiek wierzący to duże dziecko. Albo, ze względu na upośledzenie myślenia logicznego, pewnego rodzaju automat lub zombi.

        Ewolucja nie "przewidywała" zastosowania mózgu do wiary w dorosłości. To "miało być" tylko u dzieci. Ale presja ewolucyjna tego "błędu" nie skasowała, gdyż wytworzenie tłumu posłusznych dorosłych niewolników jednak dawało przewagę.
        • jeepwdyzlu Re: Religia a władza 19.06.17, 10:19
          Przecież są społeczeństwa, w których religijność jest rzadka lub słaba
          ---
          Czesi? Holendrzy? Szwedzi?
          Ok. Od może 100 lat.
          Pytanie co dalej, bo za 50 lat np Francuzi mogą obudzić się w kraju, w którym muzułmanie stanowią większość.
          Teza że Europa bez boga idzie ku zatraceniu - niestety zaczyna się ziszczać. Nawet po zwycięztwie Makrona tych 40% Francuzów którzy nie chcieli UE - nie zniknie. W Polsce za 2 lata po przegranej PIS - jej wyborcy nadal tu będą. Tendencje odśrodkowe - które definiuję jsko OBRONNE - są bardzo silne.
          Czy to oznacza, że należy nauczać religii we wszystkich krajach w szkołach? Jasne, że nie, ale pewien model racjonalnych postaw - tak bliski grgh (mnie tez) zbankrutował. I jeśli nie dokonamy korekty - utoniemy w fali powracajacego barbarzyńskiego religianctwa... Takiego czy śmamiego. Z krzyżem czy księżycem.
        • santo77 Re: Religia a władza 19.06.17, 17:07
          > Ewolucja nie "przewidywała" zastosowania mózgu do wiary w dorosłości

          No proszę - jesteś też ekspertem od ewolucji... :)
          • 9rgkh Re: Religia a władza 20.06.17, 03:11
            santo77 napisał(a):

            > > Ewolucja nie "przewidywała" zastosowania mózgu do wiary w dorosłości
            >
            > No proszę - jesteś też ekspertem od ewolucji... :)

            No proszę, jestem. Większym niż Ty. :)
      • pocoo Re: Religia a władza 19.06.17, 10:21
        spinoff napisał:
        > Mój rozsądek nic takiego mi nie podpowiada...

        A w jaki sposób ma tobie cokolwiek podpowiedzieć ? Nie widzę dla maluszka najmniejszej szansy.
    • grzeg34 Re: Religia a władza 19.06.17, 16:05
      wawrzanka napisała:

      > Jak zawładnąć emocjami wierzących,
      > by ich przekonać, że czarne jest czarne, a białe jest białe.

      "Ludzie wierzą, bo po prostu chcą wierzyć. Dotyczy to wszystkich religii. Wiara jest motywowana atrakcyjnością pewnych osób, opowieści, rytuałów i wartości. Zaspakaja potrzeby emocjonalne, takie jak pragnienie bezpieczeństwa i władzy, oraz potrzeby przynależności. Teologia to kwestia drugorzędna, a dowody są trzeciorzędne. Zgadzam się, że to, w co każe się wierzyć wyznawcom, bywa czasami dość niedorzeczne, ale ateistom z pewnością nie uda się wyperswadować ludziom wiary przez kpiny z prawdziwości ich świętych ksiąg, czy też porównywanie ich Boga do Latającego Potwora Spaghetti. Poszczególne treści wiary nie są bynajmniej kwestiami spornymi, jeśli celem nadrzędnym jest poczucie społecznej i moralnej wspólnoty. Nawiązując do tytułu powieści pisarki May Tan, krytykowanie wiary przypomina próbę ratowania ryb przed utonięciem. Nie ma sensu wyławiać wiernych z jeziora, by mówić im, co jest dla nich najlepsze, kładąc ich na brzegu, gdzie trzepoczą się, dopóki nie wyzioną ducha. Nie bez powodu byli w tym jeziorze.”
      Frans de Waal „Bonobo i ateista”.
    • spinoff Ateizm a władza 01.07.17, 00:44
      Niektórych ateistów boli wspominanie tych kilku potwornych przypadków, gdy ateizm dorwał się do władzy. A tu przecież mamy cały wątek dotyczący właśnie władzy, więc warto wskazać jakieś pozytywne przypadki ateizmu państwowego, bo może jego historia nie jest tak jednostronna jak się historykom i politologom zdaje.
      • pocoo Re: Ateizm a władza 01.07.17, 08:59
        spinoff napisał:

        > Niektórych ateistów boli wspominanie tych kilku potwornych przypadków, gdy atei
        > zm dorwał się do władzy.

        Ja wiem jaką władzę mamy w Polsce teraz . Ciebie ich fałszywe rozmodlenie nie boli? Umierające dzieci i ładowanie w tłuste dupy klechów pieniędzy ile wlezie nie boli? No tak.Głupota nie boli.
        • spinoff Re: Ateizm a władza 01.07.17, 10:01
          pocoo napisała:

          > spinoff napisał:
          >
          > > Niektórych ateistów boli wspominanie tych kilku potwornych przypadków, gd
          > y atei
          > > zm dorwał się do władzy.
          >
          > Ja wiem jaką władzę mamy w Polsce teraz . Ciebie ich fałszywe rozmodlenie nie
          > boli?

          Oczywiście, że mnie boli. Mamy obecnie państwo na wpół wyznaniowe, dość to osobliwe w świeckiej Europie.

          > nie boli? No tak.Głupota nie boli.

          Hejt w necie też mnie boli, choć po mnie osobiście takie inwektywy akurat spływają.
          • pocoo Re: Ateizm a władza 01.07.17, 11:20
            spinoff napisał:
            > Hejt w necie też mnie boli, choć po mnie osobiście takie inwektywy akurat spływ
            > ają.

            Zawsze jest ten pierwszy raz.Jesteś pierwszym ,który zarzucił mi hejt.
            Przepraszam bez względu na to ,co po Tobie spływa,lub nie.
            Mnie również nie boli ,co dawniej roboli ateiści ,czy rozmodleni.Na pewno czasami mnie wkurza . Czasami.
            • jeepwdyzlu Re: Ateizm a władza 01.07.17, 12:13
              Jesteś pierwszym ,który zarzucił mi hejt.
              -----
              Aha.
              A to kto napisał:

              "Umierające dzieci i ładowanie w tłuste dupy klechów pieniędzy ile wlezie nie boli? No tak.Głupota nie boli."

              Może hejt to za mocno, powinno być: chamstwo...
          • privus Re: Ateizm a władza 02.07.17, 01:36
            Jesteś bardziej delikatny, niż wydawało by się z treści poprzedniego postu. Niestety, i w tym wypadku nie zgodzę się z tobą. O jakim państwie półwyznaniowym piszesz, skoro wiele decyzji o państwowym znaczeniu podejmowane jest w kościele Rydzyka? Zawodowi funkcjonariusze kościelni gremialnie zatrudniani są dodatkowo na etatach państwowych od samego centrum po... przedszkola. Czy rzeczywiście jesteś przekonany o adekwatności swojej oceny?
      • jeepwdyzlu Re: Ateizm a władza 01.07.17, 11:05
        pozytywne przypadki ateizmu państwowego...
        ---
        Spinoff mozesz zdefiniować pojęcie ateizmu państwowego?
        Jeep
        • spinoff Re: Ateizm a władza 02.07.17, 00:01
          No masz... Zdefiniować?
          Daj spokój!
          • jeepwdyzlu Re: Ateizm a władza 02.07.17, 00:12
            Spinoff oprócz Francji i Czech - laickich republik, przynajmniej teoretycznie - to DZIŚ ateistycznych państw nie ma. Może kiedyś Zsrs, no ale tam dziś sterowane umiłowanie prawosławia. Chiny? Nie, tam państwo świadomie sprowadza obywatelu do trybików, ale ewidentnie wykorzystując konfucjanizm.
            • spinoff Re: Ateizm a władza 08.07.17, 12:59
              Myślę, że państw laickich czy tam świeckich znalazłoby się znacznie, znacznie więcej od tych 2, a już zwłaszcza takich "teoretycznie" laickich to mamy sporo. Ateistyczne natomiast jest chyba tylko jedno - Korea Północna. Ale jak rozumiem to niewygodny przykład, bo obok poglądów słusznych, wkradło im się tam też trochę totalitaryzmu. To jednak zdaje się chodzić w parze, więc ateistom pozostaje albo nie dostrzegać tej zależności, albo apelować: ateizm - tak, wypaczenia - nie!
              • gr9kh Re: Ateizm a władza 08.07.17, 18:43
                Z Koreą to nie jest tak jak piszesz.

                Religia jest idealnym niemal narzędziem władzy ABSOLUTNEJ. Ale nie każdy dyktator, gdy taki się już trafi, musi się stosować do tej reguły.

                Historia ludzkości to - do niedawna przecież - religia istniejąca w każdej chyba wersji społeczeństwa. Od najdawniejszych czasów. Spójrzmy obiektywnie na tę historię, ile było w niej współistniejącego lub inspirowanego religią zła. Dlaczego tego się nie nagłaśnia?

                W przypadku dyktatur to od samego dyktatora (praktycznie jednej osoby lub wąskiego grona) zależy wybór ideologii, którą będzie się "karmić" ogłupiony lud. Jeśli można uniknąć dzielenia się władzą z religią to religia może być nawet zwalczana, bo staje się konkurencją dla np. kultu jednostki. Kult jednostki, taki jak w Korei, jest też wiarą.
      • privus Uderz w stół a katolicy się odezwą :) 02.07.17, 01:29
        Spinoff - czyli ani pieśni o miłości ani wódka na pocieszenie :)
        A więc taki sobie religiant zapominający o ofiarach własnej religii, o których trudno njie wspomnieć o wychowankach szkół kościoła chrześcijańskiego takich jak Stalin czy Hitler. W tragicznym szerzeniu chrześcijaństwa w Europie, wyprawach krzyżowych na Bliski wschód, polowaniach na niewolników w Afryce czy wyrżnięciu wielu milionów Indian w Ameryce też decysowali chrześcijanie (a właściwie katolicy). Przypisywanie czego kolwiek ateistom w tym zakresie nie ma żadnych logicznych podstaw. Pierwszym zasadniczym pozytywny przypadek ateizmu jest to, że ateizm nie jest religią i nie wciela na siłę bzdurnych dogmatów w życie.
        Proponuję bardziej przyłożyć się do historii, to i politologia praestanie być jakąś wypadkową własnych wyobrażeń czy wizji.
        • jeepwdyzlu Re: Uderz w stół a katolicy się odezwą :) 02.07.17, 09:51
          Privus ....
          Mentorski ton. Pouczanie. Lekceważenie.. Spinoffa wysyłasz do szkoły?
          Ma 14 razy większa wiedzę od Ciebie.

          Powtarzanie truizmów nuuuuuuuuuudzi..
          Poprawcie się z grgh, którego chwalisz za nic. Za nic, bo czas dyskusji dawno się na tym forum skończyl. Teiści stad dawno uciekli, ci co zostali mają poziom trzecioklasistów. Brylowanie tu i ich pokonywanie jest zaiste.... zabawne...
          • gr9kh Re: Uderz w stół a katolicy się odezwą :) 02.07.17, 19:18
            jeepwdyzlu napisał:

            > Privus ....
            > Mentorski ton. Pouczanie. Lekceważenie.. Spinoffa wysyłasz do szkoły?
            > Ma 14 razy większa wiedzę od Ciebie.

            Opowiadanie bzdur nie jest wiedzą.
            Jeep...
            Mentorski ton, pouczanie w sprawach, w których bronisz mówiącego nieprawdę.

            > Powtarzanie truizmów nuuuuuuuuuudzi..

            Truizmy opowiada od zawsze KK. Nieodpowiadanie na nie skutkuje oddaniem mu władzy nad ludźmi.

            > Poprawcie się z grgh, którego chwalisz za nic. Za nic,
            > bo czas dyskusji dawno się na tym forum skończyl.

            Skończyła się władza kłamstw. I dobrze. Tak powinno być.

            > Teiści stad dawno uciekli, ci co zostali mają poziom
            > trzecioklasistów.

            Bo może ci mądrzejsi zrozumieli. A wiara nie gwarantuje wyższego poziomu.

            > Brylowanie tu i ich pokonywanie jest zaiste.... zabawne...

            Ale potrzebne.
      • gr9kh Re: Ateizm a władza 02.07.17, 19:01
        spinoff napisał:

        > Niektórych ateistów boli wspominanie tych kilku potwornych przypadków, gdy atei
        > zm dorwał się do władzy. A tu przecież mamy cały wątek dotyczący właśnie władzy
        > , więc warto wskazać jakieś pozytywne przypadki ateizmu państwowego, bo może je
        > go historia nie jest tak jednostronna jak się historykom i politologom zdaje.

        Potworna bzdura. Ateizm nigdy nie dorwał się do władzy. Przez całą historię ludzkości, przez wszystkie jej nieszczęścia, u władzy była religia. Nie zawsze jednakowo ściśle współpracowała z władzą państwową. I było kilka przypadków, gdy ta władza uznała, że religia jej przeszkadza, bo chce rządzić samodzielnie.

        Tyle że to nie ma nic wspólnego z ateizmem, który w definicji jest brakiem teizmu w ludzkim myśleniu. Rządzić, wpływać na ludzkie myślenie można ideą a nie jej brakiem.

        Stalin był wieloletnim wychowankiem seminarium duchownego a jego metody manipulacji ludźmi były podobne do tych, którymi posługuje się religia. To też był kult, tyle że nie boga ale jego, Stalina.

        Brak teizmu nie jest i nigdy nie będzie kultem.
    • privus Pisałem już o tym, że... 02.07.17, 01:07
      religia to walka o umysły ludzi. Bezpodstawna ufność i naiwność zawsze kończyła się tak samo. Nie było by nie tylko Targowicy w naszej historii, gdyby nie bezmyślne zaufanie do rezydujących w tym kraju służb watykańskich. Na fanatyzm jedynym lekarstwem jest edukacja, a z nią w tym kraju w moim odczuciu jest coraz gorzej. Grgh pisał o tym już nie jednokrotnie i wielkie słowa uznania dla niego zarówno za aktywność jak i za intelektualne walory poruszanej tematyki. Nie mam obaw, by dał się zwieść religijnym lansalotom próbujących brylować nie tylko na tym forum. Osobiście jestem przekonany o tym, że utworzony przez piso-katolicyzm wilczy front religijny można przekonać o zakamuflowanej propagandowo rzeczywistości rzeczową argumentacją i faktami, czego grgh odmówić nie można. Problem polega na tym, by nie był jedynym solistą. O ile mam właściwe wrażenie, to kiedyś na FK w dyskusjach m.in z kaganem kropka niszczyła nas banując bezlitośnie. Na szczęście tym forum opiekuje się snajper55 od dawna otwarty na nieskrępowaną dyskusję, a kropkę na FK już dawno słusznie powieźli - jak myślę - do właściwego dla niej zakonu.

      Serdecznie pozdrawiam i proszę o utrzymywanie tego tonu. W końcu nie tylko katolicy mają swoje sumienie wołające o uhonorowanie ich poglądów.
Pełna wersja