gr9kh
03.07.17, 14:38
Z góry przepraszam za "zbyt długi" cytat. Chciałem go przyciąć ale nie mogłem się zdecydować, co jest mniej ważne. Reszta dostępna do przeczytania pod linkiem.
Ten serial jest luźną adaptacją Opowieści podręcznej Margaret Antwood z 1985 roku. Akcja dzieje się na dwóch planach: współczesności przedstawionej w retrospekcjach i niedalekiej, antyutopijnej przyszłości. Ta współczesność jest nam bardzo bliska. Bohaterowie korzystają z Tindera i Ubera, na ulicach są protesty w obronie praw kobiet, co chwile są też zamachy terrorystyczne. Przyszłość to okrutna wizja, w której religijni fundamentaliści dochodzą do władzy, a grzesznice są zmuszane do rodzenia dzieci bezpłodnym parom.
W serialu jedna z bohaterek opowiada o tym, jak jest ofiarą zbiorowego gwałtu. Jak ją oceniają inni? To jej wina. Lesbijka nawet nie jest uznawana za człowieka, zresztą pod groźbą surowej kary nawet nie można wymawiać tego słowa, ani się z taką osobą zadawać. Czy to nie brzmi trochę jak urywki z artykułów mediów czy ust polskich polityków? Serialowy świat przyszłości przywodzi na myśl też średniowieczne podejście do człowieka, w ekstremalnej formie. Są publiczne egzekucje, podział na kasty, a konstytucja została podmieniona z... Biblią.
W czasach klęski ekologicznej i epidemii bezpłodności do władzy w upadłych Stanach Zjednoczonych dochodzi Bank Myśli Synów Jakuba. To nacjonalistyczna organizacja terrorystyczna, która ma własną, chorą interpretację Starego Testamentu. Ze względu na brutalny sposób objęcia rządów kojarzy się z Państwem Islamskim. Jednak sposób rządzenia niewiele się różni od tego, co robi Prawo i Sprawiedliwość. Oczywiście u nas władza nie morduje ludzi, ale chodzi o te bardziej miękki rzeczy, jak podejście do aborcji, in vitro, pigułki dzień po czy związków homoseksualnych. Pomysł jest niemal identyczny: Zakazać! A wszystko to w imię wyższego dobra, czyli Pisma Świętego jako drogowskazu na wszystkie problemy świata.
Kobiety w Polsce - nie macie tak źle. Jeszcze
Polski program 500+ zachęca do posiadania potomstwa w pozytywny sposób, w serialowych realiach ludzie trudno w ogóle mieć dziecko, nawet gdy się tego bardzo chce. Bycie kobietą w powstałej w miejscu USA Republice Gileadzkiej jest zdecydowanie najgorszą rzeczą pod słońcem. Dlatego gdy łamiesz prawo – trafiasz do obozu szkolenia podręcznych. Potem stajesz się niemal klasyczną niewolnicą z celem bycia naczyniem dla bezpłodnej pary. Na czym to polega? Na rytuale, które na długo zostaje w pamięci widza. Pan domu – Komendant – uprawia z tobą seks między nogami swojej żony. Trzymając ją przy tym za ręce. Nie ma in vitro, a posiadanie dziecka to wyróżnienie i podwyższenie statusu społecznego, a życie wymaga poświęceń...
(...)
Co jest jeszcze w świecie ludzi niemożliwe? Tylko łamanie praw fizyki. Każda inna opcja może się zdarzyć. To, co dzieje się dziś w Polsce, jeszcze parę lat temu wydawałoby się nam niemożliwe. Dziś dzieje się na naszych oczach. Oswajamy się z tym.
W tym serialu rządzą dogmaty religijne. A człowiek jest niczym.
Czy kiedyś było inaczej tam, gdzie rządziły dogmaty a prawda była wrogiem numer jeden? Jak daleko można się posunąć na tej drodze?
Czy ktoś się odważy na komentarz? Może ktoś z wierzących?