Dogasanie katolicyzmu?

01.08.17, 14:17
Prawdę mówiąc, to bardzo cienko, cieniutko, widzę przyszłość Kościoła katolickiego w Polsce. W sumie może nie powinienem tego pisać i nie gasić resztek nadziei, ale ja właściwie jej nie mam, więc słowami tymi swojej nadziei nie zgaszę. Jeśli ktoś wierzy w przyszłość katolicyzmu w Polsce i patrzy na nią optymistycznie, to czyta ten tekst na swoją własną odpowiedzialność.

Mówiąc o braku perspektyw Kościoła katolickiego i katolicyzmu w Polsce nie chodzi mi tylko o procesy radykalnej sekularyzacji przenikające z Zachodu wraz z jego kulturą i ateistycznym systemem prawnym. Oczywiście, żyjemy dziś w świecie w którym stwierdzenie “nie tylko chlebem człowiek żyje” skutecznie zostało zneutralizowane przez kulturę konsumpcyjną, gdzie człowiek żyje wyłącznie chlebem. Żyjemy w świecie z którego wyparto wiarę w Opatrzność, ponieważ codziennie doświadczamy monstrualnej mocy zsekularyzowanej opatrzności w postaci wszechmocnego państwa. System prawny mamy całkowicie ateistyczny, to znaczy “neutralny światopoglądowo”, gdzie każdy pogląd traktowany jest jako relatywny i wart tyle samo (czyli nic). Nie będę problemu rozwijał, gdyż każdy wie o co mi chodzi.

Problemem dla katolicyzmu jest także Kościół posoborowy, dramatycznie zagubiony w świecie nowoczesnym i ponowoczesnym. To Kościół, który w pogoni za światem (aggiornamento) od lat sześćdziesiątych ubiegłego stulecia gubi swoją Tradycję, swoje przykazania, czyli wszystko to, co przez 2.000 lat stanowiło o jego trwałości. To czy ta Tradycja jest prawdziwa czy nie jest kwestią wiary w asystencję Ducha Świętego (którą osobiście podzielam), ale z punktu widzenia psychologii społecznej sam fakt trwania i ciągłości dawał poczucie prawdziwości, którym Kościół tak górował nad rozłażącym się dogmatycznie i organizacyjnie protestantyzmem, gdzie każdy ogłaszał i wierzył w to, co chciał i było mu sądzić wygodnie.
We współczesnej Polsce pojawia się jeszcze problem dodatkowy, który ja sam silnie odczuwam. To pustka intelektualna, której zapełnienia potrzebuję, a Kościół i duchowni nawet nie próbują mi tego ułatwić. Chodzi mi o miałkość intelektualną duchowieństwa. Wiedza teologiczna przeciętnego polskiego kapłana jest niska, kanonistyka to słowo zupełnie nieznane. Jakiś czas temu byłem na targach książki katolickiej w Warszawie. Przed wejściem zaczepiła mnie, zbrojna w mikrofon, dziennikarka z katolickiego radia z pytaniem czego mi brakuje w Kościele? Odpowiedziałem, że brakuje mi rozmowy i rozmówców na wyższym poziomie intelektualnym, z którymi mógłbym porozmawiać na interesujące mnie zagadnienia teologiczne i kanonistyczne. Biedaczka nawet nie zrozumiała o co mi chodzi. Widać było, że w jej przekonaniu wszystko jest na swoim miejscu: dla laikatu jest oaza i ruchy charyzmatyczne.

Problem polega na tym, że posoborowe ruchy charyzmatyczne z samego swojego założenia są antyintelektualne. W rozmaitych dyskusjach na facebooku, które czasami toczę, charyzmatycy zarzucają mi nadmiar racjonalności, przywiązania do “poganina” Arystotelesa i “praktycznego ateisty” św. Tomasza z Akwinu. W ich przekonaniu nie tylko dla intelektualisty, ale nawet dla inteligenta nie ma miejsca w Kościele. Ciągle słyszę, że Kościół winien skupiać “skromnych duchem” intelektualnych ascetów, którzy “spotykają” Boga w ekstatycznych i mistycznych doznaniach. Słyszę, że to nie filozofowie, lecz biedacy tworzyli Kościół pierwszych wieków. Stworzyli go ci, którzy wierzyli i nie pytali, nie szukali dowodów.
(..)

Jeśli w Polsce istotą katolicyzmu ma być Radio Maryja, oaza i ruchy charyzmatyczne, to – mówiąc wprost – ze strony kościelnej brak mi interlokutora. Nie wspominam o Smoleńsku, gdyż kult ten zdaje się wypierać nicejskie wyznanie wiary i katolickie Symbole zgromadzone pieczołowicie przez Denzingera. Ogólny mój pogląd jest taki, że, w moim pojęciu tego słowa, Kościół po prostu nie ma Polakom niczego do zaproponowania. Uwiąd. Za 100 lat będzie funkcjonował jak kult Jowisza, Saturna i Heliosa w Rzymie w V wieku – gdzieś daleko od miast, po leśnych polanach.

(..)

Jest światełko w tunelu, ale jakie odległe! Tak się składa, że piszę obecnie duży tekst naukowy na temat jezuickiego teologa epoki Kontrreformacji Roberta Bellarmina. Ostatnie dwa tygodnie spędziłem nad opasłymi (w przenośni, gdyż mam je w PDF) tomami tego pisarza, zapisanymi po łacinie, w dwóch kolumnach na każdej stronie (wydanie jeszcze z 1608 roku). Zupełnie inny świat! Niesamowita, niespotykana dziś jasność, klarowność i konsekwencja narracji; każda teza uzasadniania, po kolei, argumentami z Litery biblijnej, z Tradycji katolickiej i przykładami z historii Kościoła lub historii politycznej. Od dwóch tygodni siedzę i studiuję, czytam neoscholastyczny tekst (więc ponoć “nudny”) dosłownie z wypiekami na twarzy. Kiedyś czytałem pisma polityczne i eklezjalne innego teologa neoscholastycznego Francisco Suareza. Pamiętam, że miałem to samo wspaniałe uczucie kontaktu z wielkim intelektem, porażającym jasnością wywodu. I to jest to, czego brak mi we współczesnym Kościele. Mam poczucie, że z wielkiej tradycji intelektualnej zostaliśmy tylko my trzej: ja, Suarez i Bellarmin…

Adam Wielomski

Tekst ukazał się w tygodniku Najwyższy Czas!

konserwatyzm.pl/wielomski-dogasanie-katolicyzmu/
    • suender Re: Dogasanie katolicyzmu? 15.08.17, 11:57
      pytam.00 01.08.17, 14:17

      > Prawdę mówiąc, to bardzo cienko, cieniutko, widzę przyszłość Kościoła katolickiego w Polsce

      Jeżeli Kościół Boży jest w Polsce nie potrzebny, może on w niej swobodnie wygasnąć (podobnie w innych krajach).
      Pewne jest jedno: W przyszłości (bliższej i dalszej) na Ziemi ostoją się co najmniej małe enklawy Wiernych Pana, odseparowane od narodowości, i dla nich Wielki Zegarmistrz zachowa Jego Kościół.
      Zatem żadne profesory i ateusze tego nie zmienią.

      Pozdr.
      • pocoo Re: Dogasanie katolicyzmu? 15.08.17, 20:44
        Kościół katolicki to władza.Kto odda władzę bez walki.
        Jeżeli katolikom przyjdzie do głowy,aby nie utrzymywać tej bandy darmozjadów duchownych,to ich do tego zmuszą.
      • pocoo Re: Dogasanie katolicyzmu? 15.08.17, 20:45
        suender napisał:

        > Jeżeli Kościół Boży...

        Jaki kościół ,taki bóg.
    • malg64 Re: Dogasanie katolicyzmu? 15.08.17, 21:11
      Wiara żywa jest ponad narodowościami to jest jej siła , U Boga nic nie jest przypadkiem , Bóg jest wszystkim, a człowiek bez Boga w serca niczym .Zanim stałam się uczestnikem forum, nie zdawałam sobie sprawy jakie kontrowersje budzi wiara , i ile kłamstw wypisują ludzie, którzy zarzucają niski poziom intelgencji i brak oczytania. Poniżyc człowieka jest łatwo . Niektorzy twierdza ,ze poniżać człowieka ,to tak jakby poniżyc Boga, bo każdy z nas jest jego świątynia!
      • olek13 Re: Dogasanie katolicyzmu? 15.08.17, 23:14
        Czy wytknięcie głupoty jest poniżaniem?
      • pocoo Re: Dogasanie katolicyzmu? 16.08.17, 08:41
        malg64 napisał(a):

        > Wiara żywa jest ponad narodowościami to jest jej siła

        Zgadza się.Widać to dokładnie u buddystów i hinduistów.

        > U Boga nic nie jest przypadkiem ,

        Czyli stworzenie aniołów i ustanowienie wśród nich hierarchii, było przejawem mądrości boga.

        >Bóg jest wszystkim

        Czyli czym?
        Dla mnie ogólnik wszystko,znaczy tyle co nic.

        >... a człowiek bez Boga w serca niczym .

        Ludzie niewierzący lub wierzący w istnienie innych bogów niż ten żydowski,są dla ciebie NICZYM.Nawet nie nikim,tylko NICZYM.I ty piszesz o poniżaniu.

        >...to tak jakby poniżyc Boga, bo każdy z nas jest jego świątynia!

        Rzeczywiście."Gdyby głupota miała skrzydła,to fruwałabyś jak gołębica".
        • olek13 Re: Dogasanie katolicyzmu? 16.08.17, 16:15
          pocoo napisała:

          > malg64 napisał(a):

          > >Bóg jest wszystkim

          > Czyli czym?

          Czyli np. mną, a także Tobą. No i Bóg jest też np. pedofilem, bo jeśli wszystkim...
      • genia50 Re: Dogasanie katolicyzmu? 16.08.17, 17:52
        Górnolotne słowa , a życie życiem. Na Maderze zginęło 13 katolików modlących się a 50 rannych.Jaki sens modlić się o zdrowie i szczęście ginąć w trakcie?
        • pocoo Re: Dogasanie katolicyzmu? 16.08.17, 18:28
          genia50 napisał(a):

          > Jaki sens modlić się o zdrowie i szczęście ginąć w trakcie?

          Nawet samiec modliszki nie wie,gdyż ona konsumpcję zaczyna od głowy.
        • malg64 Re: Dogasanie katolicyzmu? 16.08.17, 20:43
          to ludzie ludziom gotuja taki los!
          • genia50 Re: Dogasanie katolicyzmu? 16.08.17, 21:05
            Głupota i pycha jest najgorsza.
            • malg64 Re: Dogasanie katolicyzmu? 16.08.17, 21:52
              A ja dodam od siebie glupota, pycha ,NIeNAWISC to przez nią ZLO calego świata,.tych okrucieństw dokonują ludzie w imię nienawiści .
              • marbor1 Re: Dogasanie katolicyzmu? 16.08.17, 22:34
                A ci, którzy dokonują okrucieństw w imię boga to jak ich nazwiesz?
                • pocoo Re: Dogasanie katolicyzmu? 17.08.17, 07:32
                  marbor1 napisała:

                  > A ci, którzy dokonują okrucieństw w imię boga to jak ich nazwiesz?

                  Obrońcami boga i wiary. Od zarania dziejów tak było.Oni widzą,ze ten ich wszechmocny bóg nie obroni się sam.
              • genia50 Re: Dogasanie katolicyzmu? 16.08.17, 22:35
                A co to jest głoszenie wyznawców każdej religii, że tylko jego religia jest prawdziwa, jak nie pychą? No i na tym tle dochodzi to rzezi i wojen.
                • pocoo Re: Dogasanie katolicyzmu? 17.08.17, 07:40
                  genia50 napisał(a):

                  > A co to jest głoszenie wyznawców każdej religii, że tylko jego religia jest pra
                  > wdziwa, jak nie pychą? No i na tym tle dochodzi to rzezi i wojen.

                  Kogo tam jakaś pycha obchodzi?
                  Jeżeli jedna religia jest prawdziwa,to inne są herezją,a wyznawcy "poganami".Bić pogan w imię boże.
                  Dobrze,ze nie biorą przykładu z biblijnego narodu wybranego przez boga.Wtedy by się działo...mordowanie od niemowlęcia po starca.Tylko dziewice miałyby szanse ujść z życiem do niewoli pod penisa pana.
    • malg64 Re: Dogasanie katolicyzmu? 17.08.17, 08:24
      Podstawą naszej wiary jest milość ku bliżniemu i tego się trzymajmy!Wszyszystko co złe, bierze się od szatana , a ludzie mu ulegają, ponieważ jesteśmy tyko ludżmi takie zwykłe DNA.
      • genia50 Re: Dogasanie katolicyzmu? 17.08.17, 10:16
        Do eliminowania zła niech służy sprawiedliwe prawo, równe dla wszystkich.
      • pocoo Re: Dogasanie katolicyzmu? 17.08.17, 10:51
        malg64 napisał(a):

        > Podstawą naszej wiary jest milość ku bliżniemu

        Miłość to dobro.Na początku było tylko dobro,ale bóg wiedział,czym jest zło. No tak.Tylko bóg jest wszechwiedzący.
        W tym dobrym świecie pełnym dobrych aniołów,dobrego boga i duchowego Jezusa powstało zło.Jak? Z czego?Z dobra?
        Tylko bóg wiedział,czym jest zło.Tylko bóg.Skąd się wzięło zło,odpowiedz sobie sama.
        Bóg ze złem nie walczy i je toleruje,a ty chcesz walczyć? Donkichoteria.
        Bóg potopił ludzi,ale zła wszechpotężny,wszechmocny i wszechwiedzący bóg nie zniszczył.Bóg wie,że bez grzechów i grzeszków,to niebiańskie życie jest pieprzono nudne.
        • wawrzanka Re: Dogasanie katolicyzmu? 17.08.17, 11:54
          pocoo napisała:

          > Bóg wie, że bez grzechów i grzeszków,to niebiańskie życie jest pieprzono nudne.

          Z jednej strony mamy złe anioły (diabły), z którymi mamy walczyć. Z drugiej strony mamy walczyć między sobą (wojny starotestamentowe pomiędzy jednym ludem, a drugim), a z trzeciej sami ze sobą - znaczy z naszymi "słabościami" i ze "złem". Bóg się temu wszystkiemu przygląda i potem będzie sądził. Część swoich żołnierzyków strąci do piekieł (choć walczyli), a część weźmie do siebie. Moim zdaniem wszystkim weteranom po śmierci należy się godna emerytura bez względu na to jaka rola przypadła im na tej wojnie. Każdy walczy jak umie, taką bronią jaką dostał we wcześniej wspomnianym DNA.

          Teoretycznie.

          Praktycznie jednak może być tak, że jest coś więcej. Że poza DNA - jakkolwiek zabawnie brzmią historie o diabłach, aniołach i niepokalanych dziewicach - człowiek ma w sobie albo boską, albo diabelską cząstkę.
          • suender Re: Dogasanie katolicyzmu? 17.08.17, 15:22
            wawrzanka 17.08.17, 11:54

            > Z jednej strony mamy złe anioły (diabły), z którymi mamy walczyć.

            Samotna walka człowieka z Demonem Zła jest z góry skazana na porażkę!
            Dlaczego? On zna prawie wszystkie twoje myśli i plany. Zna twoje miejsce pobytu w każdej chwili
            Zna twoje słabości i dobre cechy. Zna całe twoje otocznie i kondycję zdrowotną.
            On lokuje się w twoim mózgu i może dowolnie sterować twoimi myśleniem, emocjami i fizjologicznymi procesami w organizmie.
            On może naruszać stan otaczających cię przedmiotów.
            On może cię straszyć w dzień i w nocy, robić ci okropne bóle, wredne przeżycia erotyczne, koszmarne sny, ............ zjawy,

            Ten człowiek, którego on fizycznie torturuje zaczyna wpierw latać jak wściekły po różnych specjalistach od medycyny.
            Po długo-miesięcznym szukaniu pomocy u lekarzy, po wydaniu na to wielkich pieniędzy, zauważy jak medycy są bezradni, jak niepotrzebnie wydawał swe pieniądze, tracił czas i nerwy.
            W końcu taki delikwent próbuje ratunku u egzorcystów, ale i ich religijne odczyny są często bezskuteczne.
            Na sam koniec zostaje sam z tym strasznym gnębicielem, i mało mu daje nawet życzliwość i troskliwość najbliższej rodziny. Po tym wszystkim rozważa w swej rozpaczy, skrócić sobie życie.
            W tych najgorszych chwilach, kiedy jego katorga i zamotanie w głowie sięga zenitu, niektórym (nie wiem dlaczego tylko niektórym) wpada myśl do głowy:
            "Przecież nad tym największym Złoczyńcą we wszechświecie stoi ktoś większy niż on."
            Dalsza myśl podpowiada: "Adonai jest ponad nim !"

            To jest porada na cenę większą niż złoto!

            Pozdr.

            P.S.
            - Ponieważ pewni spośród Was tu piszących doświadczą "przyjemności" obcowania fizycznego ze nieproszonym gościem z przestrzeni transcendentnej, nich pamiętają o wyżej napisanym. Takim życzę też powodzenia!
            - Gdyby chcieli, mogą też do mnie na priva napisać ......
            • wariant_b Re: Dogasanie katolicyzmu? 17.08.17, 20:30
              > Dlaczego? On zna prawie wszystkie twoje myśli i plany.

              Dlaczego miałby ich nie znać, skoro sam jest ich częścią i też został wymyślony.
              • suender Re: Dogasanie katolicyzmu? 19.08.17, 20:28
                wariant_b 17.08.17, 20:30

                > Dlaczego miałby ich nie znać, skoro sam jest ich częścią i też został wymyślony.

                - Człowiek zna więcej rzeczy o sobie niż Mefisto o nim. Dlatego też celowo piszę:
                "Zna prawie wszystkie twoje myśli i plany.."

                - Mój post z 17.08.17, 15:22 jest poradą dla wszystkich, których ten Złoczyńca gnębi (psychicznie i fizycznie).
                Jest napisany w dobrej wierze i uczciwie. Myślę że ktoś czytający to forum (albo ktoś z jego rodziny/otoczenia) już się boryka okropnie z takim problemem, albo będzie się w przyszłości borykał.
                Ciebie widzę ta kwestia jeszcze nie dotyczy. Nie broń zatem innym korzystania z gotowych praktycznych wskazówek.

                Pozdr.
                • malg64 Re: Dogasanie katolicyzmu? 19.08.17, 22:01
                  Według mnie szatan zna wszystkie myśli i plany czlowieka , a co najgorsze zna jego słabe punkty,przeciez to duch ktory często precyzyjnie podszywa się pod siłę Boga. Bez rozeznania ani rusz. Mialam takie nękania fizyczne i nie wiedziłam z czym lub kim mama do czynienia . Byl czas ,że pomagały wizyty u masażystów a pożniej duchowe oczyszczanie . Odnowa w duchu sw. miała pomóc a zadziałala w druga stronę.Noc jest ciemna ale tez bywa zorza!Najważniejsze nie poddawać sie i z uśmiechem iść przez życie. Niektórym się to niestety nie udało!
                  • suender Re: Dogasanie katolicyzmu? 20.08.17, 11:01
                    malg64 19.08.17, 22:01

                    > Według mnie szatan zna wszystkie myśli i plany czlowieka

                    - Też tak kiedyś myślałem. Obecnie jednak uważam, że on zna prawie wszystkie rzeczy o człowieku, oprócz tych które mu Szef Wszystkich Szefów (nasz Stwórca) zablokuje. To jest wniosek jednak tylko z moich ludzkich spekulacji, i nim się pocieszam.

                    Jakie są prawdziwe relacje pomiędzy Sz.W.Sz. a Mefisto z ludzi NIKT zna! Wszyscy na tym forum chełpiący się iż oni znają, doznają kiedyś wielkiego zawodu. Tajemnice Universum wydają się tylko proste do odgadnięcia, chyba tylko po to by kusić człowieka do ich zgłębienia, a faktycznie wprowadzają go w zaklętą pętle.

                    Pozdrawiam serdecznie!
                    • malg64 Re: Dogasanie katolicyzmu? 20.08.17, 17:23
                      Szatan zna całą przeszłosc człowieka, nie zna jednak przyszlosci, na odnowie w duchu sw. istnieje dar charyzmatyczny określany darem proroctwa, ale wyjaśnia się, iż jest to glos od Boga, jeśli ten dar nie ma związku z przyszłością [dar jasnowidzenia] może pochodzić z podejrzanego żródła .Jest mnóstwo zrode, ktore wprowadzają go w zaklętą pętlę i często dobro nie jest prawdziwe i krzywdzi , odnowa działająca przy kościele wprowadziła mnie w demoniczne historie i to jest dramat ludzi ,że nie wiedzą gdzie się pakują!Lepiej naprawdę trzymać się od tego z daleka . Zawiedli mnie na całej linii ksieza, których tak szanowałam.
                      • malg64 Re: Dogasanie katolicyzmu? 20.08.17, 17:29
                        Tak jak napisałeś po wprowadzeniu w stany gnębienia podstawa to rodzina, milośc i spokoj, ale pamiętaj, nie każdy to przetrwał . Jeśli znasz temat tocz batalię.
                        • snajper55 Re: Dogasanie katolicyzmu? 21.08.17, 15:16
                          malg64 napisał(a):

                          > Tak jak napisałeś po wprowadzeniu w stany gnębienia podstawa to rodzina, milośc
                          > i spokoj, ale pamiętaj, nie każdy to przetrwał . Jeśli znasz temat tocz batal
                          > ię.

                          A na bym radził zwrócić się o pomoc do psychiatry. Takie "stany" daje się leczyć.

                          S.
                          • malg64 Re: Dogasanie katolicyzmu? 21.08.17, 20:50
                            Psychiatra te,z uczestniczy w charyzmatycznych mszach gdzie ludzie mdleją czyli są w spoczynku , sama mowi jakimiś dziwnymi j,ezykami , to może ona tez powinna udać się po poradę nie sadzisz?. sila to prawda. A prawda kiedys wyjdzie na jaw. Wszystkich się nie pokona. A duchowych zabaw niektorym się może odechcieć ,bo Bog nie rychliwy ale sprawiedliwy!Leczyć to trzeba ludzka znieczulice.Znieczulica i nienawiść to bagno które niszczy i toczy świat.Dogasanie katolicyzmu to fikcja!
                            • genia50 Re: Dogasanie katolicyzmu? 21.08.17, 20:53
                              Psychiatrzy czasami też chorują psychicznie.
                          • suender Re: Dogasanie katolicyzmu? 22.08.17, 16:40
                            snajper55 21.08.17, 15:16

                            > Takie "stany" daje się leczyć.

                            Że się dają leczyć, to żadna myśl odkrywcza. O tym wiedzieli sowieccy psychiatrzy przed 60- laty.
                            Oni leczyli nawet przepukliny na kręgosłupie ideologicznym.
                            Co z tego, że nie wyleczyli, ważne bo udowodnili iż da się to ono leczyć, he, he!

                            Pozdr.
                            • genia50 Re: Dogasanie katolicyzmu? 22.08.17, 16:51
                              Nie chcesz się leczyć? To się męcz, zostań męczennikiem.Jednak gdy ktoś chce poczuć się lepiej to niech skorzysta z porady lekarskiej. Są kraje, gdzie pewnych schorzeń nie leczy się, aby osoba nie przestała być "medium", czyli o specjalnych predyspozycjach,,,a tak naprawdę to porada lekarza specjalisty jest zbyt droga aby z niej skorzystać i ludzie zamiast się leczyć wmawiają , że to jakieś niezwykłe zdolności i szczególny dar., a to np. schizofrenia.
                              • malg64 Re: Dogasanie katolicyzmu? 22.08.17, 20:56
                                DZIEKI BOGU MAMY MNOSTWO ZJAWISK NIE WYJASNIONYCH PRZEZ NAUKE, PONIEWAZ NIE MA WYJASNIENIA, BO MAJA POZOSTAC TAJEMNICA .BOG RZADZI SIĘ SWOIMI PRAWAMI . WIELE OSOB CHCIALOBY PODWAZYC ICH PRAWDZIWOSC, ZNAM LUDZI KTORZY ZROBIA WSZYSTKO, BY OSMIESZYC WIARE I WIERZACYCH,ALE ICH PILKA JEST KROTKA. A O DRECZENIU O KTORYM PISZE SUENDER SLYSZALAM WIELE RAZY I TO OD LUDZI WYJATKOWO ZDROWYCH PSYCHCZNIE . MOZNA KOMUS WCISKAC KIT ALE ILE RAZY . DOGASANIE KATOLICYZMU TO POBOZNE ZYCZENIE NIEKTORYCH LUDZ,I ALE MARNY ICH TRUD! KATOLE NIE TAK LATWO DADZA SIE WYTEPIC ,PONIEWAZ MAJA ZA SOBA NIE BYLE JAKA SILE. KIEDY JEZUS ODDAL OSTATNIE TCHNIENIE , ROZLEGL SIĘ PRZERAZ,LIWY SKOWYT , TO SZATAN WYL Z NIENAWISCI ,ZE JEZUS PRZELAL NA KRZYZU SWOJA SWIETA KREW ZA NASZE GRZECHY. I DAL NAM WYBAWIENIE . I NIKT TEGO NIE ZMIENI.NAWET JESLI NAS LUDZI UFAJACYM BOGU NAZWIE SIE KRETYNAMI , PSYCHOLAMI ITD.A ODNOWA W DUCHU SWIETYM KTORA NISZCZY LUDZIM ZYCIE I DZIALA BEZKARNIE PRZY KOSCIOLACH BEDZIE PRZEZ ICH OFIARY ODPOWIEDNIO OCENIONA , RECENZJA NADER NEGATYWNA POJDZIE W SWIAT, A WIEM, ZE TEGO BARDZO LIDERZY OWEJ WSOLPNOTY NIE LUBIA.DOGASNAC MOGA RACZEJ TEGO TYPU WSPOLNOTY, ALE NIGDY NIE KATLICYZM.
                                • genia50 Re: Dogasanie katolicyzmu? 22.08.17, 21:10
                                  Katolicyzm pojawił się stosunkowo niedawno, jest o wiele młodszy od innych odłamów chrześcijaństwa.Poza tym każdy wierzący w swoją religię uważa, że tylko jego religia jest prawdziwa i przedstawia na to dowody..Uważam, że wnikanie w podświadomość ludzi bez przygotowania psychologicznego powinno być zabronione.
                              • suender Re: Dogasanie katolicyzmu? 23.08.17, 15:43
                                genia50 22.08.17, 16:51

                                > Nie chcesz się leczyć? To się męcz ....

                                Mnie te sprawy dotyczą tylko w pewnym stopniu.
                                Zaś co do leczenia, to co mam dać lekarzowi mą półkę z szafy, z której zrzuca książki, chyba tak sobie dla zabawy?
                                Natomiast mój znajomy, którego przenosi w biały dzień z jednego łóżka w jednym pokoju, na drugie w sąsiednim pokoju ma lekarzowi przynieść te łóżka do leczenia?

                                Zastanów się kobieto co piszesz .....

                                Pozdr.
                                • malg64 Re: Dogasanie katolicyzmu? 23.08.17, 18:12
                                  Czym byłby świat bez dziwnych zjawisk nadprzyrodzonych , bez zakręconych ''wariatow''? Nuda , nuda nuda.Matematyka , fizyka i inne nauki ścisłe są potrzebne dla rozwoju cywilizacji , ale tajemny świat ducha to jest to,o uwielbiam chociaż wiem ,iż jest bardzo niebezpieczny i kontrowersyjny . Nie wszyscy są go w stanie dostrzec!To wyjątkowy dar a nie choroba. Przeczytałam na forum opinie o katolikach i ludziach wierzacych ,iż wszyscy oni powinni się leczyć i więcej pytan nie mam.Wiara , nadzieja i milośc a nie schizofrenia!Wszyscy przeciwnicy wiary jednoglośnie krzyczą wierzących - leczyć . A ja powiem - niech sami się leczą albo nie męcza innych.Kiedy chory duch cialo choruje , zatem w zdrowym ciele zdrowy duch i życie jest piękne!
                                  • wawrzanka Re: Dogasanie katolicyzmu? 23.08.17, 18:40
                                    Zgadzam się. Wiara jest piękna. Na tym forum krytykuje się kler, kościół, absurdy katolickich dogmatów, fanatyzm. I słusznie. Ale krytykować wiarę i "tajemny świat ducha", jak to określiłaś - to już ciasnota umysłowa. Człowiek powinien mieć szerokie horyzonty inie skupiać się wyłącznie na materii. Jest naukowo udowodnione, że świat energii jest równie bogaty i tajemniczy. A nie wiemy o nim prawie nic, bo nie daje się tak łatwo obserwować. A interakcje pomiędzy światem energii i materii? To są jeszcze bardziej złożone sprawy i prawdopodobnie wiemy o otaczającym nas świecie mniej, niż 1%. A pozostałe ponad 99%? No właśnie. To coś dla zakręconych wariatów.
                                    • genia50 Re: Dogasanie katolicyzmu? 23.08.17, 22:45
                                      Nie emanujecie szczęściem, odnoszę wrażenie iż zazdrościcie ludziom, że nie są uzależnieni jeszcze od czegoś..., w przeciwnym razie nie narzucalibyście swojej wiary(?) innym, żeby też mieli nad sobą jakiś przymus.
                                      P.S.Choroby psychiczne jednak niestety istnieją, ale na szczęście wiele można uleczyć, wyleczyć, a jeśli nie wyleczyć całkowicie, to chociaż przynieść ulgę.Co do rzeczy niepojętych to wielu z nich nikt nigdy nie wytłumaczy i lepiej zostawić to naukowcom.
                                      • grzeg34 Re: Dogasanie katolicyzmu? 24.08.17, 11:42
                                        genia50 napisał(a):

                                        > Nie emanujecie szczęściem, odnoszę wrażenie iż zazdrościcie ludziom, że nie są
                                        > uzależnieni jeszcze od czegoś..., w przeciwnym razie nie narzucalibyście swojej
                                        > wiary(?) innym, żeby też mieli nad sobą jakiś przymus.
                                        > P.S.Choroby psychiczne jednak niestety istnieją, ale na szczęście wiele można u
                                        > leczyć, wyleczyć, a jeśli nie wyleczyć całkowicie, to chociaż przynieść ulgę.Co
                                        > do rzeczy niepojętych to wielu z nich nikt nigdy nie wytłumaczy i lepiej zosta
                                        > wić to naukowcom.

                                        100% racji
                                      • wawrzanka Re: Dogasanie katolicyzmu? 24.08.17, 13:04
                                        Ja zazdroszczę wierzącym. Chciałabym być wierząca, niestety, w nic nie wierzę. Ale mogę przynajmniej pofantazjować o "rzeczach niepojętych". Naukowcom udało się "odczarować" wiele z tych spraw, z pozoru niepojętych. Wytłumaczenie jednego zagadnienia otwiera drzwi do kolejnych zagadek. Nierzadko okazuje się, że nauka potwierdza starodawne wierzenia oparte wyłącznie na intuicji. Ale o co chodzi z tymi chorobami psychicznymi? Przecież dotykają one wszystkich: wierzących i ateistów. Nie ma się naprawdę o co spierać w tym temacie:)
                                        • malg64 Re: Dogasanie katolicyzmu? 24.08.17, 21:37
                                          Styl jest jeden, to styl na wariata..Ateiści i nie wierzący często obnoszą się z tym stylem w stosunku do ludzi wiary. Nie wiem czy wiesz ,iz większość świętych było okrzykniętych schizofrenikami , wariatami , nawiedzonymi, poniewaz faktycznie byli nawiedzeni przez Boga . Sprawy duchowe są często nie pojęte i niewytłumaczalne i przez to fascynujące i nie zrozumiałe dla ludzi.Pamiętaj , Bog często nawiedza człowieka w najbardziej nieoczekiwanym momencie.A intuicja ludzka to wielki dar.Podobnie jak dar jasnowidzenia pochodzi od Boga .Ci którzy widzieli boże cuda , nigdy nie wrócą w pełni do rzeczywistosci . Tak to działa.
                                          • genia50 Re: Dogasanie katolicyzmu? 24.08.17, 21:42
                                            Ludzie bardzo często na odwyku (po różnościach) mają zespól odstawienny i wtedy przeżywają fascynujące (ich samych i lekarzy) rzeczy. A niektórzy nie wracają do rzeczywistości nigdy.
                                        • grzeg34 Re: Dogasanie katolicyzmu? 25.08.17, 10:35
                                          wawrzanka napisała:

                                          > Nierzadko okazuje się, że nauka
                                          > potwierdza starodawne wierzenia oparte wyłącznie na intuicji.

                                          np. jakie?

                                          > Ale o co chodzi
                                          > z tymi chorobami psychicznymi? Przecież dotykają one wszystkich: wierzących i
                                          > ateistów. Nie ma się naprawdę o co spierać w tym temacie:)

                                          Ale nikt nie słucha bełkotu chorego psychicznie ateisty. Nikt jego bełkotu nie określa mianem proroczych przepowiedni. Nikt nie nazywa go świętym i nikt nie składa mu hołdów - ani za jego chorego życia, ani po jego śmierci.
                                    • grzeg34 Re: Dogasanie katolicyzmu? 24.08.17, 11:34
                                      wawrzanka napisała:

                                      > Wiara jest piękna.

                                      Jest piękna tylko dlatego, że jest prosta i nie wymaga dużego wysiłku do jej przyswojenia. Trawi się ją tak łatwo, jak kaszkę z mlekiem.

                                      > Ale krytykować wiarę i "tajemny
                                      > świat ducha", jak to określiłaś - to już ciasnota umysłowa. Człowiek powinien m
                                      > ieć szerokie horyzonty inie skupiać się wyłącznie na materii. Jest naukowo udow
                                      > odnione, że świat energii jest równie bogaty i tajemniczy. A nie wiemy o nim pr
                                      > awie nic, bo nie daje się tak łatwo obserwować. A interakcje pomiędzy światem e
                                      > nergii i materii? To są jeszcze bardziej złożone sprawy i prawdopodobnie wiemy
                                      > o otaczającym nas świecie mniej, niż 1%. A pozostałe ponad 99%? No właśnie. To
                                      > coś dla zakręconych wariatów.

                                      Fakt, że nauka dużo jeszcze nie wyjaśniła w żadnym stopniu nie potwierdza jakiegoś tam "tajemnego świata ducha".

                                      Zawiodłem się na Tobie. Tyle tu osób z Tobą rozmawiało, wyjaśniało, a tu nic, grochem o ścianę. Jesteś 100% humanistką i nic już chyba nic tego nie zmieni. :(
                                      • wawrzanka Re: Dogasanie katolicyzmu? 24.08.17, 13:14
                                        grzeg34 napisał:

                                        > Zawiodłem się na Tobie. Tyle tu osób z Tobą rozmawiało, wyjaśniało, a tu nic, g
                                        > rochem o ścianę. Jesteś 100% humanistką i nic już chyba nic tego nie zmieni. :(

                                        A dlaczego coś miałoby to zmienić? Owszem, jestem humanistką i nie mam zamiaru tego zmieniać. Jestem też - niestety - niewierząca.
                                        • snajper55 Re: Dogasanie katolicyzmu? 26.08.17, 04:42
                                          wawrzanka napisała:

                                          > A dlaczego coś miałoby to zmienić? Owszem, jestem humanistką i nie mam zamiaru
                                          > tego zmieniać. Jestem też - niestety - niewierząca.

                                          Dlaczego "niestety??? Wolała byś być wierzącą?

                                          S.
                                          • wawrzanka Re: Dogasanie katolicyzmu? 26.08.17, 13:53
                                            snajper55 napisał:

                                            > Dlaczego "niestety??? Wolała byś być wierzącą?

                                            Ciekawe pytanie:) To tak jak byś zapytał: "czy wolałabyś być znów dzieckiem?"
                                            Nie, cenię dorosłość. Ale wiadomo jakie są zalety bycia dzieckiem: beztroska, zabawa, możliwość ucieczki do mamy i taty... Kto by nie chciał zapomnieć o kłopotach i stać się znów dzieckiem na jeden dzień!

                                            Trochę podobnie sprawy się mają z wiarą. Wyrosłam z wiary i nie mogę do niej wrócić, tak jak nie mogę wrócić do dzieciństwa. Co nie znaczy, że uważam osoby wierzące za naiwne - nie czuję się upoważniona, by tak to oceniać. Sama staram się w coś uwierzyć, bo perspektywa wiecznej nicości jest dość ponura. A ja nie lubię ponuractwa. Cynizm, nawet osłodzony inteligentnym poczuciem humoru, jest mdły i zalatuje zgnilizną.

                                            Cóż zrobić. Jedyne, co mi się udaje to dopuszczenie pewnych możliwości, ale i tak nie czyni to mnie osobą wierzącą. I tak na przykład - reinkarnacja... może coś w tym jest. Szamanizm - nikt nie wyjaśnił naukowo dlaczego ręka szamana parzy. Dopuszczam możliwość, że są ludzie obdarzeni ponadzmysłowymi właściwościami (które są naturalne, ale ogólnie niedostępne). Takie właściwości mogą działać na innych pozytywnie, lub negatywnie. Czy w to wierzę? Nie. To są zwykłe obserwacje rzeczy niewyjaśnionych. Można te rzeczy nazwać "bzdurami", a można być ciekawym. Ja jestem ciekawa.
                                            • malg64 Re: Dogasanie katolicyzmu? 26.08.17, 22:43
                                              Ja równiez byłam wielce ciekawa tego co nie namacalne i nie widzialne . Poszlam w te tajemne zaulki i zagłębilam się w to . Doznałam wielkiej fascynacji i początkowo wielkiego oczarowania . Brnęłam w to, nie wiedząc dokąd prowadzi ta droga . Zaufałam swojej intuicji . Odkrylam sprawy ktore są kwintesencją życia. Zabrnęłam za daleko! Tak jak napisałaś , wolałabym wrócić. Ale powrotu nie ma ,tak jak nie mozemy wrócić do beztroski lat dzieciństwa.Swiat ducha to świat tajemny, ale też niebezpieczny , Trzeba mieć rozeznanie , aby nie zabrnąc w slepy zaulek . Ale znam ludzi, którym udało się precyzyjnie dobrnac do celu . Jest ich naprawdę nie mało i.Czesto boją się mówić o tym otwarcie , by nie narazić się na drwiny, ponieważ wielu ludzi czeka na takie okazje!
                                          • spinoff Re: Dogasanie katolicyzmu? 27.08.17, 14:03
                                            snajper55 napisał:

                                            > wawrzanka napisała:
                                            >
                                            > > A dlaczego coś miałoby to zmienić? Owszem, jestem humanistką i nie mam za
                                            > miaru
                                            > > tego zmieniać. Jestem też - niestety - niewierząca.
                                            >
                                            > Dlaczego "niestety??? Wolała byś być wierzącą?
                                            >
                                            > S.

                                            Ja bym wolał! Z dość oczywistych względów: życie niewierzącego jest samotne, biedne, krótkie, zwierzęce i bez słońca, jak to wyraził Hobbes. Nie przez przypadek wśród moich mentorów, jak też idoli, są prawie wyłącznie ludzie wierzący, a jeśli trafiają się niewierzący, to właśnie jacyś tacy jak ów Hobbes - świadomi nędzy istnienia, pożałowania godni dekadenci.
                                        • spinoff Re: Dogasanie katolicyzmu? 27.08.17, 13:57
                                          wawrzanka napisała:

                                          > grzeg34 napisał:
                                          >
                                          > > Zawiodłem się na Tobie. Tyle tu osób z Tobą rozmawiało, wyjaśniało, a tu
                                          > nic, g
                                          > > rochem o ścianę. Jesteś 100% humanistką i nic już chyba nic tego nie zmie
                                          > ni. :(
                                          >
                                          > A dlaczego coś miałoby to zmienić? Owszem, jestem humanistką i nie mam zamiaru
                                          > tego zmieniać. Jestem też - niestety - niewierząca.


                                          Mnie nie zawiodłaś.
                                          Zawsze miło spotkać kogoś rozsądnego i kulturalnego, a już zwłaszcza w necie.
                                    • wariant_b Re: Dogasanie katolicyzmu? 24.08.17, 21:29
                                      wawrzanka napisała:
                                      > Wiara jest piękna.

                                      Z tym, że nieszczególnie.
                                      • wawrzanka Re: Dogasanie katolicyzmu? 25.08.17, 10:20
                                        de gustibus...
                                        • wariant_b Re: Dogasanie katolicyzmu? 26.08.17, 10:08
                                          wawrzanka napisała:
                                          > de gustibus...

                                          Z akcentem na "de".

                                  • grzeg34 Re: Dogasanie katolicyzmu? 24.08.17, 11:22
                                    malg64 napisał(a):

                                    > Czym byłby świat bez dziwnych zjawisk nadprzyrodzonych , bez zakręconych ''wari
                                    > atow''? Nuda , nuda nuda.Matematyka , fizyka i inne nauki ścisłe są potrzebne d
                                    > la rozwoju cywilizacji , ale tajemny świat ducha to jest to,o uwielbiam chociaż
                                    > wiem ,iż jest bardzo niebezpieczny i kontrowersyjny . Nie wszyscy są go w stan
                                    > ie dostrzec!To wyjątkowy dar a nie choroba. Przeczytałam na forum opinie o kato
                                    > likach i ludziach wierzacych ,iż wszyscy oni powinni się leczyć i więcej pytan
                                    > nie mam.Wiara , nadzieja i milośc a nie schizofrenia!Wszyscy przeciwnicy wiary
                                    > jednoglośnie krzyczą wierzących - leczyć . A ja powiem - niech sami się leczą a
                                    > lbo nie męcza innych.Kiedy chory duch cialo choruje , zatem w zdrowym ciele
                                    > zdrowy duch i życie jest piękne!

                                    Nic nie wiesz o matematyce, fizyce i t.p. Nauka jest Tobie obca, dlatego jej się boisz i korzystasz tylko ze średniowiecznych metod interpretacji rzeczywistości, które odziedziczyłaś po swoich przodkach.
                                    • malg64 Re: Dogasanie katolicyzmu? 25.08.17, 20:58
                                      Rozszerzanie choryzontow nauki jest wielce wskazane i pożyteczne dla rozwoju cywilizacji ,ale jak powiedziałam, są ludzie którzy mają naturalny dar dotykania świata ducha . I tego nikt nie uczy ,to naturalny wrodzony dar, o którym człowiek często nie wie . ale kiedy już ma tę świadomość, nie będzie nigdy chciał zapomnieć!Ma nieodpartą chęć dzielenia się z innymi.
                                      • wariant_b Re: Dogasanie katolicyzmu? 26.08.17, 10:14
                                        > ... są ludzie którzy mają naturalny dar dotykania świata ducha ...

                                        Jeśli ktoś widzi coś innego niż wszyscy i nie może tego w żaden sposób potwierdzić,
                                        to raczej jest to zaburzenie percepcji niż "naturalny dar dotykania świata ducha".
                                        • wawrzanka Re: Dogasanie katolicyzmu? 26.08.17, 14:43

                                          Wyobraźmy sobie różową planetę sto milionów lat świetlnych stąd. Nazwijmy ją XXX.
                                          Na planecie XXX ludzie gadają z drzewami, rozumieją ich szum, choroby ciała leczą dotykiem, a choroby psyche energią. Nikt na tej planecie nie traktuje poważnie czegoś takiego jak zaburzenie percepcji. Od dawna tam bowiem wiadomo, że każde takie "zaburzenie" jest jakąś zdolnością (darem) i ma swoje źródło w określonym rodzaju leczniczej energii. Są jednak na tej planecie "twardogłowi", którzy nie uznają powszechnie obowiązujących norm. Ich zdaniem ci uzdolnieni mogą się schować, a ich "moce" to choroba (naturalne zaburzenie percepcji), którą trzeba leczyć środkami farmakologicznymi (wytwarzanymi przez szamanów z różnych substancji w tajnych laboratoriach). Są oni jednak w mniejszości i raczej wyśmiewani przez ogół światłego społeczeństwa.

                                          Na planecie XXX to Ty jesteś ten "wierzący" (twardogłowy).
                                          Spójrzmy na negatyw Twojej konstatacji - w wydaniu wykształconego mieszkańca planety XXX:
                                          Jeśli ktoś widzi coś innego niż wszyscy i nie może tego w żaden sposób potwierdzić, to raczej jest to dar dotykania świata ducha niż "naturalne zaburzenie percepcji".


                                          • genia50 Re: Dogasanie katolicyzmu? 26.08.17, 21:14
                                            Ludzie chorzy i fanatyczni nie są ze swoimi urojeniami szczęśliwi, bardzo cierpią nawet mając sztuczny uśmiech na twarzy i twierdząc , że nic im nie jest . Poza tym jak ktoś chce kogoś nawrócić i żeby mu uwierzyć to nie może stosować przymusu, ani nawet dobrowolnego przymusu, a tym bardziej angażować aparatu państwowego i państwowych pieniędzy, bo wtedy to służy do trzymania mas ludzkich w ryzach, a nie troska o nich,.
                                          • wariant_b Re: Dogasanie katolicyzmu? 27.08.17, 01:26
                                            wawrzanka napisała:
                                            > Wyobraźmy sobie różową planetę sto milionów lat świetlnych stąd.

                                            Znam taką planetę, ale jest dużo bliżej.
                                            I wcale nie jest tam aż tak różowo.
                                            • wawrzanka Re: Dogasanie katolicyzmu? 27.08.17, 12:14
                                              wariant_b napisał:

                                              > Znam taką planetę, ale jest dużo bliżej.
                                              > I wcale nie jest tam aż tak różowo.

                                              A gdzie jest?
                                        • suender Re: Dogasanie katolicyzmu? 26.08.17, 19:56
                                          wariant_b 26.08.17, 10:14

                                          > Jeśli ktoś widzi coś innego niż wszyscy i nie może tego w żaden
                                          > sposób potwierdzić, to raczej jest to zaburzenie percepcji

                                          - Twe rozumowanie jest trochę błędne i trochę nie pełne.
                                          Dlaczego błędne? Bo do obserwacji żadnego zjawiska w realu dopuszczeni są WSZYSCY (tylko niektórzy, choć może to być całkiem spora liczba)!
                                          Dlaczego nie pełne? Bo niekiedy dane zjawisko w realu zaobserwuje najpierw jedna osoba, a dopiero później inne, albo żadna inna. A co się dzieje, kiedy dane zjawisko np. osoba X zaobserwowała jakieś dotychczas nieznane zwierzę głębokowodne, opisz go, a zaraz później zemrze (by ją dalej nie można było pytać)?

                                          Wtedy (bez czekania na potwierdzenie czegoś takiego przez innych) daje się bez zwłoki osądzić, że warianty są co najmniej dwa:

                                          a) ma zaburzenia w percepcji ...
                                          b) nie ma zaburzenia percepcji lecz prawidłowo spostrzegła osobliwy obiekt.

                                          Taka alternatywa może się doczekać NIGDY rozwiązania i trzeba się nauczyć z takim dualizmem żyć!

                                          - Niechętnie Cię poprawiam, bo zapewne o niekompletności twej analizy wiesz, ale by uderzyć wierzących postępujesz, tak a nie inaczej.

                                          Pozdr.
                                        • spinoff Re: Dogasanie katolicyzmu? 27.08.17, 14:10
                                          wariant_b napisał:


                                          > Jeśli ktoś widzi coś innego niż wszyscy i nie może tego w żaden sposób potwierd
                                          > zić,
                                          > to raczej jest to zaburzenie percepcji niż "naturalny dar dotykania świata duch
                                          > a".

                                          Ja nie jestem WSZYSCY. Mnie zawsze mówiono, że nie ma jednej percepcji, a zakładanie, że wszyscy postrzegają tak jak ja to egocentryzm. Każdy widzi, słyszy, czuje... po swojemu, bo ludzie mają różny wzrok, różny słuch itd., a przede wszystkim różną wrażliwość. Co ciekawe, przed chwilą pisałem o tym w innym wątku, a przecież wydaje się to oczywiste. Spróbujmy na przykładzie: jak sądzisz, ilu ludzi słyszy np. że klarnecista w wielkiej symfonicznej fałszuje albo że fortepian nie stroi? WSZYSCY? Chyba nawet nie większość.
                                          • wariant_b Re: Dogasanie katolicyzmu? 27.08.17, 23:15
                                            spinoff napisał:
                                            > ...jak sądzisz, ilu ludzi słyszy np. że klarnecista w wielkiej symfonicznej fałszuje...

                                            Sądzę, że dyrygent, inni muzycy z sekcji instrumentów dętych, pewnie znaczna część
                                            pozostałych muzyków, spora część słuchaczy. Jest to również zapewne słyszalne
                                            na nagraniach mikrofonowych. Ponadto tenże klarnecista zapewne występuje
                                            jako wykonawca również w innych konfiguracjach i zapewne wiadomo, jaki
                                            poziom artystyczny sobą reprezentuje i w jakiej aktualnie jest formie.

                                            Wydaje mi się, że nie można jako pewnik przyjąć, że ten, co twierdzi, że klarnet
                                            fałszuje, ma słuch absolutny. Być może ma tylko interes w tym, by tak twierdzić.

                                            > ... a przede wszystkim różną wrażliwość.

                                            Z reguły dość negatywnie odbieram wrażliwość osób, które nachalnie
                                            się z tą "wrażliwością" obnoszą. Zwykle kiepsko u nich z empatią i są
                                            wrażliwi jedynie na własne odczucia i potrzeby.
                                            • spinoff Re: Dogasanie katolicyzmu? 28.08.17, 00:54
                                              Nie zrozumieliśmy się , a teraz nie mam czasu, więc tylko dla porządku podam, że ponoć niecały promil ludzkości jest w stanie usłyszeć takie rzeczy jak strojący fortepian, kilka procent jeśli poświęci dużo czasu na naukę będzie w stanie to usłyszeć tak "z grubsza", wszyscy pozostali - nigdy tego nie usłyszą.
                                              • wariant_b Re: Dogasanie katolicyzmu? 28.08.17, 22:06
                                                spinoff napisał:
                                                > Nie zrozumieliśmy się...

                                                Faktycznie chyba się nie zrozumieliśmy.
                                                Choć nie każdy ma wystarczający słuch, by wyłowić fałszującego klarnecistę
                                                z Wielkiej Orkiestry Symfonicznej, niemniej da się taką kwestię rozstrzygnąć.
                                                Natomiast trudno dyskutować z kimś, kto widzi stado diabłów, co obsiadły klarnet
                                                o tym, ile ich musi być na centymetr bieżący klarnetu, by wydawał piekielne dźwięki.
                                                • spinoff Re: Dogasanie katolicyzmu? 29.08.17, 00:42
                                                  wariant_b napisał:

                                                  > spinoff napisał:
                                                  > > Nie zrozumieliśmy się...
                                                  >
                                                  > Faktycznie chyba się nie zrozumieliśmy.
                                                  > Choć nie każdy ma wystarczający słuch, by wyłowić fałszującego klarnecistę
                                                  > z Wielkiej Orkiestry Symfonicznej, niemniej da się taką kwestię rozstrzygnąć.
                                                  > Natomiast trudno dyskutować z kimś, kto widzi stado diabłów, co obsiadły klarne
                                                  > t
                                                  > o tym, ile ich musi być na centymetr bieżący klarnetu, by wydawał piekielne dźw
                                                  > ięki.

                                                  Gdy się nie ma słuchu to rzeczywiście trudno dyskutować o muzyce. Ale nie jest to żadne zaburzenie percepcji, tylko niemoc, z którą najlepiej się pogodzić, a nie obrażać tych, co mają słuch. Bo co mieliby robić? Udawać, że też nie słyszą, żebyś się nie czuł pokrzywdzony? Oni słyszą, a ty nie i tyle tylko wynika z rozmowy z tobą. Ja zaś jestem ciekaw ludzi, którzy słyszą coś więcej niż ty, mają inną wrażliwość, ciekawsze spojrzenie, bogatsze wnętrze... I bynajmniej nie dyskutuje mi się z nimi trudno, bo w przeciwieństwie do ciebie nie obieram ich negatywnie. Tyle.
                                                  • wariant_b Re: Dogasanie katolicyzmu? 29.08.17, 08:49
                                                    spinoff napisał:
                                                    > Gdy się nie ma słuchu to rzeczywiście trudno dyskutować o muzyce.

                                                    Niemniej pewnie zauważyłeś zdumiewającą prawidłowość:
                                                    "wrażliwi inaczej" nie grają w Wielkich Orkiestrach Symfonicznych,
                                                    nie śpiewają w Operach, a nawet nie tańczą w zespołach baletowych.
                                                    Muzykalność jest mierzalna. Nieudacznikom zostają obszary,
                                                    w których wartości nie są wymierne, ale deklaratywne.
                                                    Stąd mamy wysyp "nawiedzonych religijnie" i "prawdziwych patriotów".

                                                    Czy "muzykalny inaczej" klarnecista albo jakiś oszołom religijny ma bogatsze
                                                    wnętrze tylko z tego powodu, że nie można tego zmierzyć i potwierdzić - wątpię.
                                                  • spinoff Re: Dogasanie katolicyzmu? 30.08.17, 00:48
                                                    wariant_b napisał:

                                                    > spinoff napisał:
                                                    > > Gdy się nie ma słuchu to rzeczywiście trudno dyskutować o muzyce.
                                                    >
                                                    > Niemniej pewnie zauważyłeś zdumiewającą prawidłowość:
                                                    > "wrażliwi inaczej" nie grają w Wielkich Orkiestrach Symfonicznych,
                                                    > nie śpiewają w Operach, a nawet nie tańczą w zespołach baletowych.
                                                    > Muzykalność jest mierzalna. Nieudacznikom zostają obszary,
                                                    > w których wartości nie są wymierne, ale deklaratywne.
                                                    > Stąd mamy wysyp "nawiedzonych religijnie" i "prawdziwych patriotów".
                                                    >
                                                    > Czy "muzykalny inaczej" klarnecista albo jakiś oszołom religijny ma bogatsze
                                                    > wnętrze tylko z tego powodu, że nie można tego zmierzyć i potwierdzić - wątpię.


                                                    Nie, Wariant. Ja jestem kiepski w obserwowaniu prawidłowości, zwłaszcza zdumiewających. Mnie odkąd pamiętam zdumiewało coś, co innych nawet nie dziwiło, więc dałem sobie z tym spokój. Za to mierzalna muzykalność mnie rozbroiła!
                                                    Jeżeli miałbym się zdeklarować to pewnie zdeklarowałbym się właśnie jako nieudacznik. Ot taki,co to się urodził i tylko zmierza na cmentarz, starając się zachować pozory godności. Znając nasze dość niskogatunkowe czasy, przybijam dumnie stempel "towar drugiej klasy" na swe myśli najlepsze i niech jutro młode przyjmie me doświadczenia z walk o każdy oddech... A te resztki godności pozwalają mi zachować m.in. takie właśnie oszołomy, jak zacytowany Brodski.
                                                    Sędzia na rozprawie zapytał Brodskiego o zawód. Ten podał, że jest poetą. Sędzia na to: ale skończyliście jakąś szkołę, macie wykształcenie w tym kierunku? Nie, mówi Brodski, ja nawet nie wiedziałem, że to można osiągnąć nauką. Sędzia pyta: no to kto zdecydował o tym, że jesteście poetą?! Bóg - odparł oszołom Brodski.
                                                    I ja mogę w Boga nie wierzyć, ale Brodskiemu wierzę.
                                                  • wariant_b Re: Dogasanie katolicyzmu? 30.08.17, 10:53
                                                    > Nie, Wariant. Ja jestem kiepski w obserwowaniu prawidłowości...

                                                    O sobie bym tego nie powiedział.

                                                    > Za to mierzalna muzykalność mnie rozbroiła!

                                                    Jeśli możliwość porównywania uzdolnień i warsztatu muzyków jest abstrakcyjna,
                                                    to może spróbuj ze sportowcami. Tu też o osiąganych wynikach nie decydują
                                                    deklaracje zawodników i pragnienia kibiców, ale centymetry, sekundy, punkty
                                                    czy oceny (fakt, niekoniecznie obiektywnych, ale uznawanych) sędziów.

                                                    A powiedz mi, co decyduje o tym, że czyjaś wiara jest "lepsza" niż innych?

                                                    > I ja mogę w Boga nie wierzyć, ale Brodskiemu wierzę.

                                                    "Nieczytanie wierszy sprawie, że społeczeństwo osuwa się na taki poziom wysławiania,
                                                    na którym staje się łatwym łupem demagoga lub tyrana."
                                                    - zacytowałem więc.
                                                  • pocoo Re: Dogasanie katolicyzmu? 30.08.17, 11:51
                                                    wariant_b napisał:

                                                    > - zacytowałem więc.

                                                    Kocham Cię wariant. Jesteś boski.
                                                  • spinoff Re: Dogasanie katolicyzmu? 04.09.17, 10:26
                                                    wariant_b napisał:

                                                    > > Nie, Wariant. Ja jestem kiepski w obserwowaniu prawidłowości...
                                                    >
                                                    > O sobie bym tego nie powiedział.
                                                    >
                                                    > > Za to mierzalna muzykalność mnie rozbroiła!
                                                    >
                                                    > Jeśli możliwość porównywania uzdolnień i warsztatu muzyków jest abstrakcyjna,
                                                    > to może spróbuj ze sportowcami. Tu też o osiąganych wynikach nie decydują
                                                    > deklaracje zawodników i pragnienia kibiców, ale centymetry, sekundy, punkty
                                                    > czy oceny (fakt, niekoniecznie obiektywnych, ale uznawanych) sędziów.
                                                    >
                                                    > A powiedz mi, co decyduje o tym, że czyjaś wiara jest "lepsza" niż innych?
                                                    >
                                                    > > I ja mogę w Boga nie wierzyć, ale Brodskiemu wierzę.
                                                    >
                                                    > "Nieczytanie wierszy sprawie, że społeczeństwo osuwa się na taki poziom wysł
                                                    > awiania,
                                                    > na którym staje się łatwym łupem demagoga lub tyrana."
                                                    - zacytowałem więc.


                                                    No coś zacytowałeś, ale na pewno nie Brodskiego. Przez błędy brzmi fałszywie i głupio, bo cytujesz google a nie poetę, o którym wiesz niewiele, albo nawet nic zgoła i jest ci on kompletnie obojętny. Bezmyślne kopiuj-wklej, byle jakoś odbić piłeczkę. Taka to frajda? Mam tylko nadzieję, że przy okazji wyszukałeś też jego wiersze, bo z samym cytatem (poprawnym) się zgadzam: czytajmy wiersze, to wzbogaca wnętrze, a przez to wpływa też na percepcję. O tym mowa! Ludzie inaczej odbierają świat niż ty nie dlatego, że mają zaburzenia percepcji, po prostu każdy ma inną percepcję. Brodski miał inną, Miłosz inną, Świetlicki ma inną... i ty masz inną.
                                                    Nie powiem ci co decyduje o tym, że "czyjaś wiara jest "lepsza" niż innych", bo nic mi nie wiadomo o tym, jakoby była lepsza, ani o tym że "możliwość porównywania uzdolnień i warsztatu muzyków jest abstrakcyjna".
                                                    Same przeinaczenia, którymi usiłujesz wywołać jałowy spór.
                                                  • wariant_b Re: Dogasanie katolicyzmu? 04.09.17, 22:48
                                                    spinoff napisał:
                                                    > No coś zacytowałeś, ale na pewno nie Brodskiego.

                                                    Akurat jest to fragment z tłumaczenia "Sprawić przyjemność cieniowi":

                                                    Jeśli poeta ma jakiekolwiek zobowiązanie wobec społeczeństwa, jest to zobowiązanie,
                                                    aby pisać dobrze. Będąc w mniejszości, poeta nie ma innego wyboru. Gdy nie spełnia
                                                    tego obowiązku, osuwa się w przepaść zapomnienia. Społeczeństwo, z drugiej strony,
                                                    nie ma wobec poety żadnych zobowiązań. Będąc większością na mocy definicji,
                                                    widzi przed sobą inne możliwości niż czytanie wierszy, choćby najlepiej napisanych.
                                                    Ale nieczytanie wierszy sprawia, że społeczeństwo osuwa się na taki poziom wysłowienia,
                                                    na którym staje się łatwym łupem demagoga lub tyrana. Jest to odpowiednik zapomnienia
                                                    w skali społeczeństwa; ma się rozumieć, tyran może usiłować uchronić przed zapomnieniem
                                                    swoje społeczeństwo, urządzając jakąś szczególnie okazałą krwawą łaźnię.

                                                    co do reszty oczywiście pełna zgoda.

                                                    > Nie powiem ci co decyduje o tym, że "czyjaś wiara jest "lepsza" niż innych"...

                                                    Żal, bo miałem nadzieję, że znajdzie się ktoś, kto potrafi przekonać, że wiara
                                                    wnosi coś istotnego, a nie maskuje braku bardziej wymiernych wartości.
                                                  • spinoff Re: Dogasanie katolicyzmu? 12.09.17, 11:16
                                                    wariant_b napisał:

                                                    > spinoff napisał:
                                                    > > No coś zacytowałeś, ale na pewno nie Brodskiego.
                                                    >
                                                    > Akurat jest to fragment z tłumaczenia "Sprawić przyjemność cieniowi":
                                                    >
                                                    > Ale nieczytanie wierszy sprawia, że społeczeństwo osuwa się na taki poziom wysł
                                                    > owienia,
                                                    > na którym staje się łatwym łupem demagoga lub tyrana.

                                                    Ten już pewnie tak.
                                                    A tamtą poprzednią fałszywkę o wysławianiu skąd wziąłeś? Kto cię tak wypuścił?
                                                  • wariant_b Re: Dogasanie katolicyzmu? 12.09.17, 21:48
                                                    spinoff napisał:
                                                    > Ten już pewnie tak.

                                                    If a poet has any obligation toward society, it is to write well. Being in the minority,
                                                    he has no other choice. Failing this duty, he sinks into oblivion. Society, on the other hand,
                                                    has no obligation toward the poet. A majority by definition, society thinks of itself
                                                    as having other options than reading verses, no matter how well written. Its failure
                                                    to do so results in its sinking to that level of locution at which society falls easy prey
                                                    to a demagogue or a tyrant. This is society's own equivalent of oblivion.


                                                    Można by podyskutować.

                                                    Ale zapewne zgodzę się z tobą, że "wysłowienie" Barańczaka, choć formalnie mniej
                                                    poprawne językowo, wyraża coś więcej niż "wysławianie" z cytatów internetowych.
                                                    Niemniej przy obu czuć spory niedosyt językowy.
                                                  • jeepwdyzlu Re: Dogasanie katolicyzmu? 13.09.17, 13:48
                                                    Spinoff wpadasz w tej dyskusji w arogancję.
                                                    Raz - używasz nieprawdziwych argumentów - vide muzycznych (w przeciwieństwie do Ciebie miałem fortepian w domu i regularnie bywam w filharmoniach w kilku miastach), dwa - odmawiasz swoim oponentom prawa do symetrycznych reakcji - vide chamskie komentarze dotyczące braku znajomości Brodskiego...
                                                    To ten sam to co u grgkh...
                                                    Co z tego, że masz rację, jeśli chęć wygranej w wymianie zdań prowadzi Cię na manowce.
                                                    Nieładnie.
                                                    Przemyśl to...

                                                    Jeep
                                                  • genia50 Re: Dogasanie katolicyzmu? 29.08.17, 21:24
                                                    Jak ktoś nie ma słuchu muzycznego i słuchanie muzyki nie sprawia mu przyjemności, to nie powinno się go do tego zmuszać i traktować gorzej a nawet prześladować i zmuszać do chodzenia na koncerty i kupowania biletów.
                                                  • spinoff Re: Dogasanie katolicyzmu? 30.08.17, 00:30
                                                    genia50 napisał(a):

                                                    > Jak ktoś nie ma słuchu muzycznego i słuchanie muzyki nie sprawia mu przyjemnoś
                                                    > ci, to nie powinno się go do tego zmuszać i traktować gorzej a nawet prześladow
                                                    > ać i zmuszać do chodzenia na koncerty i kupowania biletów.

                                                    Pod tym się podpisuję.
                                                  • malg64 Re: Dogasanie katolicyzmu? 30.08.17, 06:37
                                                    Takie koncerty nawet melomanom mogą wyjść bokiem!
                                              • pocoo Re: Dogasanie katolicyzmu? 29.08.17, 07:54
                                                spinoff napisał:

                                                > Nie zrozumieliśmy się , a teraz nie mam czasu, więc tylko dla porządku podam, ż
                                                > e ponoć niecały promil ludzkości jest w stanie usłyszeć takie rzeczy jak stroją
                                                > cy fortepian...

                                                Słysze każdą fałszywą nutę, ale "boskich głosów" już nie.
                                          • suender Re: Dogasanie katolicyzmu? 05.09.17, 15:50
                                            spinoff 27.08.17, 14:10

                                            > Każdy widzi, słyszy, czuje... po swojemu, bo ludzie mają różny wzrok, różny słuch itd.,

                                            Jest tyle rodzajów postrzegani rzeczywistości ile ludzi żyło, żyje i żyć będzie na ziemi.
                                            Nawet tak trywialny proces jak odbieranie kolorów przez nasz mózg raczej na pewno jest różne.
                                            Tam gdzie Ty widzisz kolor żółty ja może widzię niebieski, ale że jesteśmy od dziecka nauczeni iż właśnie akurat ten kolor trzeba nazywać zielonym,- na niego tak mówimy.
                                            Ta kwestia dotyczy także wszystkich innych rodzajów postrzegania i myślenia.

                                            Pozdr.
                                            • wariant_b Re: Dogasanie katolicyzmu? 05.09.17, 20:29
                                              > Jest tyle rodzajów postrzegani rzeczywistości ile ludzi żyło, żyje i żyć będzie na ziemi.

                                              Tyle i tylko tyle.
                                              Wszystkie pozostałe wydają się naciągane lub są próbą świadomego oszustwa.
                                • grzeg34 Re: Dogasanie katolicyzmu? 24.08.17, 11:17
                                  suender napisał:

                                  > Natomiast mój znajomy, którego przenosi w biały dzień z jednego łóżka w jednym
                                  > pokoju, na drugie w sąsiednim pokoju ma lekarzowi przynieść te łóżka do leczeni
                                  > a?

                                  To pewnie jest demencja, lub nawet parkinson
            • pocoo Re: Dogasanie katolicyzmu? 17.08.17, 20:46
              suender napisał:

              > Samotna walka człowieka z Demonem Zła jest z góry skazana na porażkę!

              A to grupowo trzeba?
              "Nic na tym świecie nie dzieje się bez woli boga",tak napisano w Biblii.Bóg z Demonem Zła nie walczy i pozwala mu na pełną swobodę.Bardziej go kocha niż Jezusa,gdyż Jezusa złożył sobie w ofierze ,a Szatan dostarcza bogu rozrywki(czasami makabrycznej jak w przypadku Hioba).


              > On może cię straszyć w dzień i w nocy, robić ci okropne bóle, wredne przeżycia
              > erotyczne, koszmarne sny, ............ zjawy,

              I nie boisz się robić idioty z Demona Zła ? Żadne modły ,ani wzywanie boga nic ci nie pomoga.

              > - Ponieważ pewni spośród Was tu piszących doświadczą "przyjemności" obcowania f
              > izycznego ze nieproszonym gościem z przestrzeni transcendentnej, nich pamiętają
              > o wyżej napisanym. Takim życzę też powodzenia!

              Sny erotyczne,to sprawka Szatana? Nie żartuj...
              A przeżywany orgazm ,lub jego brak ?
            • malg64 Re: Dogasanie katolicyzmu? 18.08.17, 21:17
              ""Przyjemność'' to mało powiedziane!!!!!!!!!!!!!!!!!Absolut kontra Agresor, to największa walko i często skazana na porażke!
              • pocoo Re: Dogasanie katolicyzmu? 19.08.17, 07:42
                malg64 napisał(a):

                > ""Przyjemność'' to mało powiedziane!!!!!!!!!!!!!!!!!Absolut kontra Agresor, to
                > największa walko i często skazana na porażke!

                A ja widzę remis.A jaki boski rozejm...
      • wawrzanka Re: Dogasanie katolicyzmu? 17.08.17, 11:23
        malg64 napisał(a):

        > milość ku bliżniemu i tego się trzymajmy!

        Mówiąc językiem XXI wieku: uczciwość wobec drugiego człowieka i tego się trzymajmy! Niestety, na szczycie hierarchii kościoła katolickiego nigdy nie było uczciwości wobec drugiego człowieka. Od samego początku istnienia kościoła toczył się bój o władzę wszelkimi dostępnymi sposobami: trucie, przekupstwo, orgie seksualne, wyzyskiwanie naiwności prostych ludzi. Ci prości ludzie nie rozumieli tego wszystkiego, ale to czuli. I sami to robili. Oczywiście wobec słabszych i tych, których mogli pognębić. Wobec mocniejszego i potężniejszego człowieka zawsze czuli respekt i strach. Dokładnie tak samo jak na szczycie władzy. A dałoby się tego uniknąć. Przykład idzie z góry i choć nie wszystko widać - wszystko daje się wyraźnie odczuć. Tym bardziej teraz, gdy tak zwany "prosty lud" jest coraz bardziej odporny na manipulację. Każda potęga kiedyś się kończy, nie wyłączając katolickiej.



        Wszyszystko
        > co złe, bierze się od szatana , a ludzie mu ulegają, ponieważ jesteśmy tyko lu
        > dżmi takie zwykłe DNA.
      • spinoff Re: Dogasanie katolicyzmu? 17.08.17, 13:24
        Pleased to meet you, hope you guess my name, but what puzzling you is the nature of my game.
      • genia50 Re: Dogasanie katolicyzmu? 17.08.17, 20:56
        Dlaczego gdy giną w katastrofie setki a nawet tysiące ludzi , nagle, to nie ma to znaczenia czy ktoś jest wierzący w jakąkolwiek religię, dobry czy zły stary czy młody( który miał przed sobą przyszłość), grzesznik, święty itp.? Kultywuje się zwykle uroczyste pogrzeby, a wtedy nawet nie można zidentyfikować ani odnależć ciał.
        • pocoo Re: Dogasanie katolicyzmu? 18.08.17, 07:20
          genia50 napisał(a):

          > Dlaczego gdy giną w katastrofie setki a nawet tysiące ludzi , nagle, to nie ma
          > to znaczenia czy ktoś jest wierzący w jakąkolwiek religię

          "Zabijcie ich wszystkich.Bóg rozpozna swoich".
          Sposób myślenia wierzących jest przerażający.
    • spinoff Re: Dogasanie katolicyzmu? 17.08.17, 13:39
      "Intelektualny ascetyzm" dotyczy każdej dziedziny, nie tylko religii katolickiej. Weźmy kulturę i sztukę - jedyna sztuka jaka cieszy się jeszcze jakimś zainteresowaniem to sztuka kulinarna, artystami nazywa się dzisiaj kucharzy. Obecnie ludzie nie jedzą, aby żyć, lecz żyją aby jeść. Strawa duchowa to w najlepszym razie jakaś rozrywkowa papka, którą można konsumować na szybko, mimochodem i wydalając jednocześnie. To samo dotyczy edukacji - po co ślęczeć w szkole, bibliotece czy na wykładach, skoro wystarczy wikipedia i już można się konfrontować z ynteyigentami ku uciesze gawiedzi. Bunt mas prognozowany przez Gasseta w pełni się ziścił za sprawą internetu i nic go nie zatrzyma, przegrana sprawa, nie ma elit, ani autorytetów zdolnych tym pokierować. Zamiast Sokratesa, Jezusa, Konfucjusza czy Buddę współcześni wolą czcić Jobsa, Asanga, Zuckerberga... I wygląda, że autor też po prostu poprztykał się z kimś na durnym fejsie i rozeźlony postanowił wylać żale w niszowej gazetce, bo tam go masa nie zlinczuje. Ale jeśli ceni swoje zdanie to powinien je manifestować właśnie w necie, stawić dumnie czoła tej masie, bo choć ona teraz wyznacza trendy i nadaje światu kierunek, to nadal można w niej znaleźć pokrewne dusze, zdolne do głębszej refleksji.
    • tade-k53 Re: Dogasanie katolicyzmu? 17.08.17, 22:53
      Światło Wiary najjaśniej świeciło w Średniowieczu. Po wypuszczeniu Lucyfera z piekła w 1864r. ledwo się tliło, a po śmierci Piusa XII, katolickiego papieża, zgasło zupełnie.
      "A bez wiary nie można podobać się Bogu. Hbr 11:6
      tradycja-2007.blog.onet.pl/
    • malg64 Re: Dogasanie katolicyzmu? 27.08.17, 13:11
      Jedno jest pewne jak napisał suender z 15.08,17 , 11;57, żadne profesory i ateusze nie zmienią faktu , że Wielki Zegarmistrz zachowa Kościól w ludziach odseparowanych od narodowości będacych małymi enklawami wiernych Bogu ąż do konca!Warto się nawracać,a ci którzy są przeciwni doskonale o tym wiedza!
Pełna wersja