Proces oddalania się chrześcijanina od Stwórcy.

15.04.18, 17:16
Proces oddalania się chrześcijanina od Stwórcy.

Dla każdego ...... jeszcze ....... chrześcijanina bardzo ważna jest wiedza o anatomii procesu oddalania się jego od Stwórcy. Dlaczego jest to takie ważne?

Odpowiedź jest nader istotna, gdyż swą podstępnością Deus simia naszą niewiedzę wykorzystuje i pod pozorem racjonalności nakłania by stopniowo wychodzić z tej niby „umysłowej natrętnej transcendentnej niewoli”.
A zatem jak wygląda anatomia oddalania się od Stwórcy, gdzie leżą przyczyny?

Największą przyczyna jest w pewnym fragmencie zbyt infantylna edukacja religijna. Znam ją dobrze, gdyż sam jej doświadczyłem w dzieciństwie i w wieku młodzieńczym.
Moi katecheci w większości mieli technikę edukacji na poziomie nieco średnim.
Ale pośród nich jeden, już świętej pamięci kapłan, był facetem, któremu bardzo dużo zawdzięczam.
On to obraz naszego Stwórcy u mnie silnie dopełnił. Poprzednicy bowiem przekonywali, że Najwyższy jest wszechmocny, miłosierny i bardzo dobry. Ten ostatni przymiotnik, ta Jego cecha (bardzo dobry) traktowałem wcześniej po dziecięcemu. Jak to rozumiałem? A no, że On jest dużo lepszy niż najlepsza matka, co np. usłyszawszy płacz dziecka zaraz biegnie do niego z pomocą, utuli, pogłaska po głowie, podmucha skaleczony palec i już on przestaje boleć, już łzy wysychają, już wszystko wraca do pozytywnej normy. Jakież było moje ogromne zdziwienie, kiedy w b. wielu mych początkowych trudnych sytuacjach życiowych, kiedy gorliwie wzdychałem o pomoc z Nieba ona nader rzadko nadchodziła. Owszem, jakiegoś tam wspomożenia się później doszukiwałem, ale nie za bardzo byłem pewien czy ja sam siebie czegoś nie wmawiałem.

Jednak od czasu, kiedy wcześniej wspomniany mój katecheta i mentor moralny mnie oświecił, teraz patrzę na tamte młode lata z lekka nachsichtlich. Co mianowicie się u mnie zmieniło?
Po prostu widzę Stwórcę też podobnie jak wcześniej, czyli wszechmocnego, miłosiernego i bardzo dobrego, ale i (co jest novum) bardzo wymagającego ….....
Tylko, że ową Jego wielką dobroć rozumiem bardziej dojrzalej niż w swym dziecięstwie i wczesnej młodości, to znacznie dużoooo mniej infantylnie.

I właśnie ten dojrzały aspekt Dobroci Pana trzeba teraz bardzo silnie popularyzować.

Dobroć Stwórcy nie polega na tym, że on będzie robić identycznie jak najczulsza matka (wcześniej przywołana). Jego Dobroć w biedzie i cierpieniu jest cicha i skryta, wręcz nie do zauważenia, ale rozpisana na całe lata. Dobry plan Najwyższego dla pojedynczego człowieka jest człowiekowi nie znany, prowadzi ścieżkami krętymi, o ostrych kamieniach, mroźnymi zimami i trudnymi do wytrzymania gorącymi latami. Fakt niektóre odcinki naszej drogi życia daje nam Opatrzność pogodne i radosne, ale to niestety tylko niektóre.

A gdzie Jego Dobroć dla człowieka na co dzień, - gdzie Jego Miłosierdzie?

Ono jak najbardziej istnieje, istnieje jako „prostowanie naszej drogi życia” = „ratowanie naszego życia od zguby”, kiedy o to Jego prosimy, jako Jego wybaczenie naszych win, kiedy Jego o to prosimy, kiedy nam daje siłę do wytrzymania naszych bólów i niemocy, czy też innych utrapień dnia codziennego, kiedy Go o to prosimy, a niekiedy nawet kiedy Go o to nawet nie prosimy (dla człowieka to wręcz niepojęte!).

„Wielu z chrześcijan narzeka na swój los i obciąża za niego Dobrego Stwórcę. Można powiedzieć tak jak uczynił pewien autor M.R.C.:

"Czy masz swój ulubiony temat narzekania na swoje życie? Czy mówisz sobie, że gdybyś tylko miał szansę urodzić się jeszcze raz, to miałbyś inny zawód, innych sąsiadów, inne małżeństwo?Czy umiesz przyjąć, że Stwórca ma ciebie dokładnie tam, gdzie ciebie chce? Że nic przeoczył, że nie był bierny i interweniował, kiedy zrobiłeś coś, co – jak sądzisz – było złym wyborem? Jasne, istnieje coś takiego jak zły wybór. Zwykle uważa się złe wybory jako naganne i wymagające odpowiedzialności. Ale Boża obietnica polega na tym, że On sprawia, że nawet nasze złe wybory w końcu zadziałają na naszą korzyść, gdy …..... Mu zaufamy!”

W tym miejscu na myśl mi przychodzi psalm: „Pokładam w Panu ufność mą, zawsze ufam Jego Słowu!”

www.youtube.com/watch?v=5WyJGQbEx0U

Teraz anatomia tego procesu oddalania w pojedynczych krokach:

1. Niezadowolenie ze swego obecnego stanu ekonomicznego, poziomu społecznego, zdrowotnego, rodzinnego, etc. i obciążenie zań Stwórcę. np. na zasadzie „Jakiego mnie stworzyłeś, - taki jestem”, to nie moja wina i Tyś powinien coś z tym zrobić!”

2. Zawiodłem się na Stwórcy, bo mi nie pomógł, kiedy Go prosiłem, widocznie Go nie ma, albo jest dla mnie niedobry. A jak niedobry, to zaprzecza mej (infantylnej) tezie, że jest dobry na mój sposób ….

3. Dostałem przy stworzeniu oczy i uszy, oraz swój rozum, taki jaki mam, i on mi nie pozwala uwierzyć W Niego … To nie moja wina ........

4. Jestem samowystarczalny i sam sobie najlepiej ułożę życie (pycha!).

5. Żyje się tu i teraz, po czym nastanie wielkie NIC ….. (bez zastanowienia nad pewnością takiej tezy) …..

6. Mam swoją moralność i Dekalogu nie potrzebuję, a moja teza jest najmojsza …..

„Czuwajcie, bo Deus simia jest jak lew ryczący, szukający kogo by pożarł!”

Na razie tyle, - zapraszam chrześcijan do uzupełnienia mego tekstu .....

„Chrystus zmartwychwstał, - niech Jego Imię będzie wysławiane na wieki!!!"

Pozdr.
    • pocoo Re: Proces oddalania się chrześcijanina od Stwórc 15.04.18, 19:03
      suender napisał:

      > Proces oddalania się chrześcijanina od Stwórcy.
      >
      > Dla każdego ...... jeszcze ....... chrześcijanina bardzo ważna jest wiedza o an
      > atomii procesu oddalania się jego od Stwórcy. Dlaczego jest to takie ważne?
      >
      Wola boga.A może nie?

      > Odpowiedź jest nader istotna...

      E tam. Chrześcijanie wiedzą, że "nic na tym świecie nie dzieje się bez woli boga".Tak napisano w Biblii i to jest wiążące.
      • suender Re: Proces oddalania się chrześcijanina od Stwórc 16.04.18, 21:40
        pocoo 15.04.18, 19:03

        > A może nie?

        Najpierw witam w moim wątku i dziękuję za zainteresowanie.
        Mimo, że mi coś zalegasz, chętnie przeczytam szczegóły o Twym procesie oddalania się od Stwórcy.
        Jesteś byłą chrześcijanką, a więc osobą bardzo kompetentną do wypowiedzenia się w tej materii.
        To może być bardzo pouczające dla innych.

        > Chrześcijanie wiedzą, że .....

        Chrześcijanie dużo wiedza, ale jeszcze więcej nie wiedzą ....

        Pozdr.
        • pocoo Re: Proces oddalania się chrześcijanina od Stwórc 17.04.18, 17:10
          suender napisał:

          > Najpierw witam w moim wątku i dziękuję za zainteresowanie.

          Miło mi.

          > Mimo, że mi coś zalegasz,

          Nie wiem , co?

          > chętnie przeczytam szczegóły o Twym procesie oddalani
          > a się od Stwórcy.
          > Jesteś byłą chrześcijanką, a więc osobą bardzo kompetentną do wypowiedzenia się
          > w tej materii.

          Byłam chrześcijanką i wierzyłam w istnienie boga osobowego, który stworzył człowieka na obraz i wyobrażenie swoje. Ufałam mu bezgranicznie i...zawiódł mnie okrutnie.
          Jeżeli istnieje wszechwiedzący bóg , to doskonale wiedział co się ze mną stanie.Widocznie taka była jego wola.
          Jeżeli istnieje, to jest okrutnym sadystą i psychopatą, który kogo miłuje tego upodla na maksa.
          W obu przypadkach, takich osobników omijam szerokim łukiem.

          > To może być bardzo pouczające dla innych.

          Jest mi wstyd, że dałam sobie tak bardzo wyprać mózg wiarą w dobrego ojca.Wstyd mi i bardzo żałuję , że nie "oświecił" mnie wcześniej.
          Wiara w moc niepojęta, jest jeszcze bardziej absurdalna.
    • wariant_b Re: Proces oddalania się chrześcijanina od Stwórc 16.04.18, 22:50
      1. Niezadowolenie ze swego obecnego stanu ekonomicznego, poziomu społecznego,
      zdrowotnego, rodzinnego, etc. i obciążenie zań Stwórcę. np. na zasadzie „Jakiego mnie
      stworzyłeś, - taki jestem”, to nie moja wina i Tyś powinien coś z tym zrobić!”


      Odnoszę nieodparte wrażenie, że jest dokładnie na odwrót - od Kościoła oddalają się ci,
      którzy własnym wysiłkiem i zdolnościami do czegoś doszli i nie widzą w tym żadnego
      udziału sił nadprzyrodzonych. Zostają ci, którym brak wiary w siebie.

      2. Zawiodłem się na Stwórcy, bo mi nie pomógł, kiedy Go prosiłem, widocznie Go
      nie ma, albo jest dla mnie niedobry. A jak niedobry, to zaprzecza mej (infantylnej)
      tezie, że jest dobry na mój sposób ….


      A jeśli go o nic nie prosiłem, bo czekanie na cud nie przybliża nas do celu,
      a własne działanie - i owszem?

      3. Dostałem przy stworzeniu oczy i uszy, oraz swój rozum, taki jaki mam,
      i on mi nie pozwala uwierzyć W Niego … To nie moja wina ........


      A może wcale nie jest winą korzystanie z rozumu. Może winą jest bezrozumna
      wiara w to, czemu przeczą nasze oczy, uszy i rozum?

      4. Jestem samowystarczalny i sam sobie najlepiej ułożę życie (pycha!).

      Dlaczego jacyś śmieszni i żałośni ludzie mają mi mówić, jak mam sobie ułożyć życie?
      Czy dlatego, że chodzą w kieckach mam napychać ich brzuchy i zaspokajać ich pychę?

      5. Żyje się tu i teraz, po czym nastanie wielkie NIC ….. (bez zastanowienia nad
      pewnością takiej tezy) ….


      I umrę, jak wszyscy. Czy jest tu ktoś taki, kto nie umrze? Niech się zgłosi.

      6. Mam swoją moralność i Dekalogu nie potrzebuję, a moja teza jest najmojsza …

      Mam swoje zasady, widzę i oceniam nie po słowach, a po czynach.
      • suender Re: Proces oddalania się chrześcijanina od Stwórc 17.04.18, 11:22
        wariant_b 16.04.18, 22:50

        > - od Kościoła oddalają się ci, którzy własnym .......

        To odpowiedź poza tematem. Nie chodzi o oddalenie się od Kościoła, lecz od samego Stwórcy .

        > Zostają ci, którym brak wiary w siebie.

        Ci co pracują (znoszac ciężar dnia i spiekotę) w Winnicy Pana, to najsilniejsi z silnych, takie Special Forces Stwórcy.
        Nieugięci, odporni na ból i cierpienie, prędzej oddają swoje życie ni sprzeniewierzą się swej świętej służbie.
        Dlaczego, bo zapierają się samych siebie, ich liche siły fizyczne i psychiczne wspomaga Najwyższy, dlatego nigdy im nie dorównasz!

        > A jeśli go o nic nie prosiłem, ......

        Nawet wtedy, kiedy Go nie prosisz On zsyła na Cię swoje łaski (zsyła na dobrych i złych).
        Poza tym, z pewnością za Cię mogli prosić Twoi rodzice/rodzeństwo, znajomi,
        a nawet całkiem obcy, co najdziwniejsze - nawet Twoi wrodzy ............

        > Może winą jest bezrozumna wiara w to, czemu przeczą nasze oczy, uszy i rozum?

        WIARA jest rozumna. O niej przeczyć nie mogą ani oczy, ani uszy, ani inne biologiczne zmysły.
        Dlaczego? Cielesne zmysły i detektory nie sięgają do sfery transcendentnej!

        > Dlaczego jacyś śmieszni i żałośni ludzie mają mi mówić, jak mam sobie ułożyć życie?
        > Czy dlatego, że chodzą w kieckach mam napychać ich brzuchy i zaspokajać ich pychę?

        Antyklerykalizm nie jest tematem tego wątku .........

        > I umrę, jak wszyscy. Czy jest tu ktoś taki, kto nie umrze? Niech się zgłosi.

        To nie jest tematem tego wątku .

        > Mam swoje zasady, .......

        I właśnie w tym rzecz, że nie chodzi o owe "swoje zasady"
        (każdy człowiek na własną nutę) lecz uniwersalne i wieczne.

        > widzę i oceniam nie po słowach, a po czynach.

        - To nie temat tego wątku.

        - Jednak dziękuję za cały komentarz!

        Pozdr.
        • pandaber Re: Proces oddalania się chrześcijanina od Stwórc 17.04.18, 15:56
          Który stwórca z poniższych.

          W judaizmie, chrześcijaństwie i islamie cały świat został powołany do istnienia przez jedną boską istotę


          Buddyzm wyklucza dogmat o „Stwórcy”. Dogmat ten sprzeciwia się zasadzie prawa przyczynowo-skutkowego karma, które głosi, że rezultaty przyczyn karmicznych wykonanych przez kogoś doświadczane są tylko przez niego i nie mogą być przeniesione na kogoś innego, lub same zniknąć całkowicie bądź wcześniej powstać z niczego. Zasadniczym zagadnieniem w Buddyzmie jest idea Siunjaty, również sprzeczna z dogmatem „Stwórcy”. Siunjata w ujęciu teorii Madhjamaki opisuje, że na poziomie konwencjonalnym, wszystkie zjawiska tworzą się i zanikają pod wpływem odpowiednich dla nich przyczyn i warunków, gdy ostatecznie nie można w tych zjawiskach odnaleźć ich inherentnej, wrodzonej i niezależnej egzystencji, zjawiska te jednak wydają się tak pojawiać, zanikać od czasu niemającego początku, nie ma dlatego również totalnej pustości, jako nicości. W Buddyzmie występują nauki o powstawaniu wszechświatów, gdy istnieją ku temu odpowiednie warunki w zgodzie z kolektywnym prawem przyczynowo-skutkowym „karma” czujących istot mających przebywać w tych wszechświatach

          W hinduizmie świat jest stwarzany przez bogów. Jednak sami stwórcy są bardzo uwikłani w swoim dziele. Bogowie stanowią jedność z dziełem stworzenia. Nie spoglądają na świat z zewnątrz, więc nie ma tutaj mowy o dziele stworzenia podobnym do tego z religii monoteistycznych.

          Starożytni Grecy wierzyli, że świat stworzyli bogowie, którzy sami narodzili się z chaosu. Mit stworzenia przedstawia szereg pokoleń bogów, którzy walczą między sobą o panowanie nad stworzonym przez nich światem. Z tej walki wyłoniła się grupa bogów, którzy objęli panowanie nad wszelkim stworzeniem zasiadając na Górze Olimp.

          Ahura-Mazda, Armazd, Ormuzd – "Mądry Pan"; najwyższe bóstwo Persów, reprezentujący niebo, "Pan Wszechwiedzący". Bóg dobrych zaklęć, jasności, dobra, opiekun wojowników i stwórca świata.

          Anu (sum. An, akad. Anu, Anum) – w mitologii mezopotamskiej „Bóg-Niebo”, „ojciec wszystkich bogów”, „król Anunnaków”, bóg stojący formalnie na czele panteonu sumeryjskiego i babilońskiego, tworzący wraz ze swym synem Enlilem „Panem Powietrza” i Enkim „Panem Ziemi” wielką trójcę bogów.

          Był pierwszą siłą sprawczą w dziele stworzenia. Uważany za potomka boga Urasza, a później z nim identyfikowany
          • suender Re: Proces oddalania się chrześcijanina od Stwórc 17.04.18, 17:14
            pandaber 17.04.18, 15:56

            > Który stwórca z poniższych.

            - A gdzie na końcu znak zapytania?

            - Dręczący Cię powyższy problem jest wynikiem ułomnego domniemania, że niby Stwórców wszechświata jest wielu.
            Taki pozór daje wielka liczność religii w świecie. Kiedy zrozumiesz, że Stwórca jest tylko i wyłącznie jeden to uprościsz sobie Twój dylemat.

            Najwyższy, ten jeden jedyny, niezależnie ile by jeszcze w przyszłości religii nie powstało, zawsze będzie ten sam.
            Żadna religia nie jest zdolna pojąc i do końca opisać Absolutu, - i nigdy się jej to nie uda!!! Ba, nawet chrześcijańska wersja religii (opisana na pergaminie/papierze/elektronicznie), jest tylko skromnym przybliżeniem postaci Tego Giganta, co rządzi całą sferą transcendentną i materilną.

            Ten wielki mętlik w głowach ludzi ma jednak istnieć do końca świata, bo gdyby nie, byłaby sprawa z Najwyższym poprzez spekulatywny rozum ludzki w miarę prosta do rozwikłania, - a tak być przecież nie może!

            Najwyższy sam swoim (tylko Jemu dostępnym) kanałem dociera do każdego człowieka indywidualnie i sam daje dowody na swe istnienie, swoją wszechmoc, i nieskończoną wielkość.
            Jego pukanie do serca każdego człowieka jest delikatne, ciche, rzadko natarczywe, ale któremu często trudno się oprzeć.

            Ten któremu się wydaje iż jeszcze tego nie doświadczył, doczeka się tego na 100%.
            Od człowieka zależy tylko, czy na głos Pana powie TAK, czy NIE. On szanuje wolną wolę swego dziecka i bo owa wolna wola związuje mu ręce.

            "Nich Jego Imię, będzie wysławiane na wieki!"

            Pozdr.
            • pandaber Re: Proces oddalania się chrześcijanina od Stwórc 17.04.18, 18:44
              Dobra, dobra, wiem że jeden, tylko powiedz który. A co do Absolutu, to ja nie piję.
              • suender Re: Proces oddalania się chrześcijanina od Stwórc 17.04.18, 20:25
                pandaber 17.04.18, 18:44

                > wiem że jeden, tylko powiedz który.

                Już Ci w zasadzie odpowiedziałem, ale rozwinę.

                Ten jedyny, którego na przestrzeni dziejów ludzie wyczuwali podświadomie, ale Go nazywali bardzo nieporadnie na 100 tysięcy sposobów + mu po ludzku przypisywali bardzo wiele różnych cech, postaci, płci, etc.
                Do tych nazw możesz dodać dziesiątki innych imion (dopóki Ci starczy inwencji językowej), - ważne, że będziesz myślał uczciwie o tym Jedynym. To będziesz mówił o Nim właśnie.

                www.youtube.com/watch?v=yCnlaBJRKcE&list=RDyCnlaBJRKcE

                Ten ze filmiku nazywa go przykładowo HOSPODIN.

                > to ja nie piję.

                Skoro nie pijesz, to może dobry HOSPODIN da ci konia na ujeżdżane spacerki ........

                Pozdr.
                • wariant_b Re: Proces oddalania się chrześcijanina od Stwórc 17.04.18, 22:31
                  suender napisał:
                  > Ten jedyny, którego na przestrzeni dziejów ludzie wyczuwali podświadomie...

                  Skoro wyhodowałeś sobie Stwórcę na obraz i podobieństwo własnych możliwości,
                  to go sobie miej. Ale czemu chcesz, żebyśmy podziwiali jaki on dobry i mądry?

                  > Ten ze filmiku nazywa go przykładowo HOSPODIN.

                  Bułat Okudżawa, ten z filmiku, śpiewa Modlitwę François Villon.
                  I wcale nie jest to pieśń religijna, bo i sam Okudżawa religijny nie był.
                  Chociaż podobno udało się go ochrzcić przed śmiercią niczym gen. Jaruzelskiego,
                  ale różnie o tym mówią.
                  • suender Re: Proces oddalania się chrześcijanina od Stwórc 18.04.18, 13:11
                    wariant_b 17.04.18, 22:31

                    > Skoro wyhodowałeś sobie Stwórcę .....

                    Wyhodowałem sobie .........?

                    Przeceniasz moje możliwości.
                    A po drugie gratuluję logiki.
                    Mój pobyt na tym świcie zaczął się w XX wieku, a Najwyższy istnieje od zawsze.

                    > Ale czemu chcesz, żebyśmy podziwiali jaki on dobry i mądry?

                    Takie jest moje chcenie? - od kiedy?

                    > , bo i sam Okudżawa religijny nie był.

                    Kto jest religijny, a kto nie człowiek nie jest w stanie ocenić.

                    > udało się go ochrzcić przed śmiercią niczym
                    > gen. Jaruzelskiego, ale różnie o tym mówią.

                    Każdy ochrzczony jest ochrzczony przed śmiercią.

                    Pozdr.
                    • wariant_b Re: Proces oddalania się chrześcijanina od Stwórc 18.04.18, 19:57
                      suender napisał:
                      > Wyhodowałem sobie .........?

                      A co? - nie jest twój? - ktoś ci go wyhodował, czy może podarował?
                      Stwórcę trzeba sobie stworzyć, by go mieć - sam nie przyjdzie.
                      A może jednak przyszedł do ciebie i powiedział: "Ja jestem Tym"?
                      I niby dlatego wszyscy mamy być dziećmi Tyma? - ja nie jestem.

                      > ... a Najwyższy istnieje od zawsze.

                      I jeszcze jakieś "zawsze" sobie wyhodowałeś? - a co to za jedne?

                      > Mój pobyt na tym świcie zaczął się w XX wieku...

                      A co to jest te dwadzieścia wieków, czy nawet te biblijne 6022 lata wobec "zawsze".
                      Wyhodowanie własnej wiary zapewne zajęło ci znaczną część świadomego życia,
                      a ile zajęło twojemu stwórcy wyhodowanie własnych wiernych - podziel sobie
                      "zawsze" przez 6022 i otrzymasz jedno wielkie NIC - mniej niż tobie zajmuje
                      mrugnięcie powieką czy splunięcie. Więc podziel się z nami wiedzą,
                      co twój Stwórca robił przez całą wieczność, zanim nas nie było i co będzie robił
                      przez całą wieczność, kiedy nas już nie będzie. Bo co robi przez to nieskończenie
                      krótkie mrugnięcie oka zwane teraźniejszością sam mogę zobaczyć - nic nie robi.
                      Z niczym takim nie zetknąłem się w świadomej części mojego życia. Zupełne NIC!

                      > Kto jest religijny, a kto nie człowiek nie jest w stanie ocenić.

                      Więc o co chodzi i dlaczego wciskasz nam coś, czego nie jesteś w stanie ocenić?
                      Czego oczekujesz od Stwórcy w zamian za tą niezdolność do samodzielnej oceny?
                      I czego oczekujesz od nas?
                • snajper55 Re: Proces oddalania się chrześcijanina od Stwórc 18.04.18, 02:31
                  suender napisał:

                  > Ten jedyny, którego na przestrzeni dziejów ludzie wyczuwali podświadomie, ale G
                  > o nazywali bardzo nieporadnie na 100 tysięcy sposobów + mu po ludzku przypisywa
                  > li bardzo wiele różnych cech, postaci, płci, etc.
                  > Do tych nazw możesz dodać dziesiątki innych imion (dopóki Ci starczy inwencji j
                  > ęzykowej), - ważne, że będziesz myślał uczciwie o tym Jedynym.

                  A dlaczego uważasz, że jest jeden? W wielu religiach występuje wielu bogów, jak choćby w religiach starogreckich czy azteckich. Do tego każdy bóg jest inny. Jeden żąda krwawych ofiar z ludzi, inny - nakazuje miłować bliźniego swego. To nie jest jeden i ten sam bóg. Ludzie wymyślali sobie różnych bogów.

                  S.
                  • suender Re: Proces oddalania się chrześcijanina od Stwórc 18.04.18, 13:25
                    snajper55 18.04.18, 02:31

                    > A dlaczego uważasz, że jest jeden?

                    To nie jest zależne od mego uważania.

                    > Ludzie wymyślali sobie różnych bogów.

                    Nie wymyślali, tylko wyczuwali iż istnieje strefa transcendentna i materialna.
                    Więc z tego pierwszego powodu tworzyli nazwy dla siły nadprzyrodzonej, a że ową siłę niekiedy ułomnie dzielili na wiele części, to tylko świadczy o czym pisałem wcześniej. Że postaci Zarządcy Wszystkiego, człowiek nigdy ogarnie, że o Jego istnieniu nie dochodzi się podług spekulatywnego rozumu ludzkiego.
                    Sam Najwyższy przemówi i też do Ciebie osobiście, - pewnego pięknego poranka!
                    Ja nie zastąpię (nie jest to możliwe) w tej kwestii Szefa Wszystkich Szefów.

                    Pozdr.
                    • pandaber Re: Proces oddalania się chrześcijanina od Stwórc 18.04.18, 15:53
                      suender napisał:

                      > Ja nie zastąpię (nie jest to możliwe) w tej kwestii Szefa Wszystkich Szefów.
                      >
                      > Pozdr.

                      Zabrzmiało mafią capo di tutti capi.
                • pandaber Re: Proces oddalania się chrześcijanina od Stwórc 18.04.18, 07:48
                  Z Twojego wpisu wynika że mamy politeizm, a bogów jest tylu ilu ludzi na świecie.
    • tade-k53 Re: Proces oddalania się chrześcijanina od Stwórc 17.04.18, 18:15
      Światło Wiary najjaśniej świeciło w Średniowieczu. Po wypuszczeniu Lucyfera z piekła w 1864r. ledwo się tliło, a po śmierci Piusa XII, katolickiego papieża, zgasło zupełnie.
      "A bez wiary nie można podobać się Bogu. Hbr 11:6
      "Jeślibym się jeszcze ludziom podobał, nie byłbym sługą Chrystusa” Ga 1.10
      tradycja2012.blogspot.com/
      • pocoo Re: Proces oddalania się chrześcijanina od Stwórc 17.04.18, 18:28
        tade-k53 napisał:

        > Światło Wiary najjaśniej świeciło w Średniowieczu. Po wypuszczeniu Lucyfera z p
        > iekła w 1864r. ledwo się tliło, a po śmierci Piusa XII, katolickiego papieża,
        > zgasło zupełnie.
        > "A bez wiary nie można podobać się Bogu. Hbr 11:6

        Ale masz przes..ne.
    • vacia Re: Proces oddalania się chrześcijanina od Stwórc 26.04.18, 11:14
      Suender, uzupełniając Twoją wypowiedz można dodać, że nad swoją wiarą trzeba pracować, bo albo się dzień po dniu przybliżamy do Boga albo oddalamy. Nie ma stania w miejscu. Co do dostrzeżenia ,że Bóg to wymagania też nie od razu zauważyłam, nie rzuca się to w oczy. Dekalog w podstawowym zakresie trudno określić wymaganiami, jest taki oczywisty ale już przykazanie miłości do nieprzyjaciół, nakaz ciągłego przebaczania, oddanie siebie na służbę bliźnim , nakaz głoszenia dobrej nowiny , te wymagania można mnożyć i mnożyć, tylko miłość pomaga je nieść.Tobie jeszcze humor pomaga.
      • grzeg34 Re: Proces oddalania się chrześcijanina od Stwórc 26.04.18, 13:42
        vacia napisała:

        > Suender, uzupełniając Twoją wypowiedz można dodać, że nad swoją wiarą trzeba pr
        > acować, bo albo się dzień po dniu przybliżamy do Boga albo oddalamy. Nie ma sta
        > nia w miejscu.

        Nad innymi uzależnieniami też trzeba pracować, np. alkoholizmem. Każdy nałóg wymaga poświęcania. Jeśli taki alkoholik "stanie w miejscu", czyli stwierdzi że swoje już wypił, to automatycznie oddala się od swojego ulubionego nałogu, a w oczach swoich kolegów automatycznie traci na szacunku...
        • pandaber Re: Proces oddalania się chrześcijanina od Stwórc 26.04.18, 13:59
          Bardzo trafne porównanie. Brawo.
      • pandaber Re: Proces oddalania się chrześcijanina od Stwórc 26.04.18, 14:01
        Miłość to uczucie głupie, zaczyna się na ustach a kończy na d.....ie.
        • pocoo Re: Proces oddalania się chrześcijanina od Stwórc 28.04.18, 08:42
          pandaber napisał(a):

          > Miłość to uczucie głupie, zaczyna się na ustach a kończy na d.....ie.
          >
          Durny slogan dla heteroseksualnych. Kobieta kocha, a mężczyzna tylko pieprzy.
          Jeżeli oboje kochają, lub oboje tylko chcą pieprzenia, to i tak slogan jest durny.Facet, który nie kocha to nie całuje, tylko pieprzy.Dlaczego na tym świecie jest tak wielu ukrytych gejów? Oni kobiety nie całują. To chyba dla nich ten slogan.
      • pocoo Re: Proces oddalania się chrześcijanina od Stwórc 27.04.18, 09:07
        vacia napisała:
        > Dekalog w podstawowym zakresie trudno określić wy
        > maganiami, jest taki oczywisty ale już przykazanie miłości do nieprzyjaciół, na
        > kaz ciągłego przebaczania...

        Ale tu też wszystko zależy od tego, kogo uważamy za nieprzyjaciela.
        Kim dla Ciebie Vaciu jest ten brat, siostra, bliźni, którzy opuścili zgromadzenie Świadków Jehowy? No kim? Przypowieść o synu marnotrawnym nijak się ma do tego paskudnego i bezdusznego ostracyzmu. Dzisiaj kochasz, a jutro nienawidzisz? Umiesz tak?
        • vacia Re: Proces oddalania się chrześcijanina od Stwórc 28.04.18, 16:09
          pocoo napisała:
          >
          > Dzisiaj kochasz, a jutro nienawidzisz
          > ? Umiesz tak?

          Mi zależy na tych osobach bardzo, cieszę się gdy wracają, martwię się o nich.


          • pocoo Re: Proces oddalania się chrześcijanina od Stwórc 28.04.18, 17:26
            vacia napisała:

            > Mi zależy na tych osobach bardzo, cieszę się gdy wracają, martwię się o nich.
            >
            To jest bardzo szlachetne, ale...
            -czy odwracasz głowę widząc ich przechodzących ulicą?
            -odbierasz od nich telefon , lub kontaktujesz się z nimi w jakikolwiek sposób ?
            Nie.Nie wolno Tobie "zasiąść z nimi przy jednym stole".
            Nie mogłam zrozumieć, dlaczego koleżanki bawiące się ze mną, zaczęły pewnego dnia patrzeć na mnie z daleka i pokazywać mi język? Może to była oznaka sympatii, której nie zrozumiałam.
            Vaciu. W XXI wieku niczego ukryć nie można.Uważam, że najbardziej bandyckie w Twoim zgromadzeniu jest ciało kierownicze.Nie mogę zrozumieć, jak można zaślepić prawie "wszystkich swoich niewolników"? Ci, którzy uciekli są wrogami i Ty ich Vaciu miłujesz? Niektórzy wracają, ale na pewno nie do Jehowy a dlatego, że nie mogą znieść tego potwornego ostracyzmu, kiedy to matka nie może się w najmniejszym stopniu kontaktować z własnymi dziećmi.Nazywasz to miłowaniem?
      • suender Re: Proces oddalania się chrześcijanina od Stwórc 27.04.18, 20:37
        vacia 26.04.18, 11:14

        > Suender, uzupełniając Twoją wypowiedz można dodać, że nad swoją wiarą
        > trzeba pracować, bo albo się dzień po dniu przybliżamy do Boga
        > albo oddalamy. Nie ma stania w miejscu.

        100% racji.

        > Dekalog w podstawowym zakresie trudno określić wymaganiami, jest taki oczywisty ale już
        > przykazanie miłości do nieprzyjaciół, nakaz ciągłego przebaczania, oddanie siebie
        > na służbę bliźnim , nakaz głoszenia dobrej nowiny , te wymagania można mnożyć i mnożyć,

        Nic nie mam przeciwko takiemu myśleniu .....

        > tylko miłość pomaga je nieść.

        Co do mej miłości dla ludzi i siebie, to u mnie dosyć ciężko jest ją realizować na co dzień, - mimo że się staram.
        A czy mi pomaga, - nie wiem ...
        Najwyższy jest dla mnie wzorcem wszelkiej miłości, ale któż Jemu z ludzi dorówna ????

        > Tobie jeszcze humor pomaga.

        Jestem wyrobnikiem w Winnicy Pana, tym z ostatniego rzędu. Praca tam mnie wykańcza, wypruwa ze mnie moje żyły, nerwy a co najgorsze, że moja wytrzymałość na cierpienie jest na wyczerpaniu.
        W tej sytuacji pocieszam się, że przyjdzie niedługo dzień, kiedy Panu zrobi się mnie żal ......

        Puki co ratuję się lekceważeniem mych problemów i pokrywania ich humorem i śmiechem.
        W moim kpieniu prawie ze wszystkiego niekiedy się całkiem zapominam i dokuczam swoim znajomych i obcym osobom, - a później żałuję.
        Uważaj, byś przypadkiem nie została obiektem moich drwin, - ha, ha!

        Der Herr soll immer gelobt sein!

        Pozdr.
        • donmarek Re: Proces oddalania się chrześcijanina od Stwórc 28.04.18, 09:04
          >Najwyższy jest dla mnie wzorcem wszelkiej miłości, ale któż Jemu z ludzi dorówna ????
          Także tym, że jako "dawca/stwórca życia" powołał do życia osoby, które - przykład - widzimy teraz w polskim sejmie?
          • suender Re: Proces oddalania się chrześcijanina od Stwórc 28.04.18, 17:33
            donmarek 28.04.18, 09:04

            > Także tym, że jako "dawca/stwórca życia" powołał do życia osoby,
            > które - przykład - widzimy teraz w polskim sejmie?

            - Na Wiejskiej siedzi 85% ciężkich tłumoków.
            Ale oni są też dziećmi od Najwyższego, - dziećmi specjalnej troski ......

            - I właśnie z tego powodu, drogi Donmarek, masz okazję się przekonać, że Plan Stwórcy jest nader dziwny, - nie do odgadnięcia.
            Ja tego planu też w b. dużej części nie rozumiem. Jedyne co mi przychodzi do głowy, to to, że zaplanował na Ziemi współistnienie Dobra i Zła. Po co?

            Bo Dobro najbardziej błyszcz na tle Zła!

            Ale to są tylko moje spekulacje i zapewne b. mało trafne.

            - Mam Cię za człowieka o racjonalnym myśleniu, zatem liczę, że coś do moich spostrzeżeń swojego dodasz ...

            Der Herr soll immer gelobt werden!

            Pozdr.
            • pandaber Re: Proces oddalania się chrześcijanina od Stwórc 28.04.18, 18:36
              Bo Dobro najbardziej błyszcz na tle Zła!

              I tu mamy problem. Czym i dla kogo jest dobro a czym zło?
            • donmarek Re: Proces oddalania się chrześcijanina od Stwórc 29.04.18, 09:41
              Chcesz psa uderzyć, to kij zawsze znajdziesz. Kpisz, czy o drogę pytasz? Nie o p( )osłach mówiłem, ale o poszkodowanych przez boga. Czyli osobach niepełnosprawnych, które to za sprawą katolickiego boga, zostały skazane na tortury i niewyobrażalne cierpienie.
              ps
              dziećmi specjalnej troski dla katolickiego boga są, tylko uszkodzone przez niego płody tylko w trakcie ciąży? To przecież nie kto inny o tym decyduje, jak on !!!
              • pocoo Re: Proces oddalania się chrześcijanina od Stwórc 29.04.18, 09:55
                donmarek napisał:
                > Czyli osobach niepełnospra
                > wnych, które to za sprawą katolickiego boga, zostały skazane na tortury i niewy
                > obrażalne cierpienie.

                A obietnica , że w królestwie wszyscy będą mieli doskonałe ciała i wiek Chrystusowy, to "wuj"?

                > dziećmi specjalnej troski dla katolickiego boga są, tylko uszkodzone przez nieg
                > o płody tylko w trakcie ciąży? To przecież nie kto inny o tym decyduje, jak on
                > !!!
                >
                Czym bez cierpienia na ziemi byłoby proroctwo Izajasza ,że "chromy podskoczy jako jeleń, a niemych język śpiewał będzie".No to sio...do cudownego królestwa, ale nie za darmo."Za darmo, to boli gardło" od obiecanek.
                Mamienie obietnicami cierpiących niczym PiS.
                Draństwo i żerowanie na nieszczęściu z woli boga."Nic na tym świecie nie dzieje się bez woli boga". Czyli wszystko. Jak wierzący nienawidzą tego wersetu.Chętnie wymazaliby go z Biblii.
                • donmarek Re: Proces oddalania się chrześcijanina od Stwórc 30.04.18, 07:18
                  Aby dopełnić "szczęścia i miłości bożej", głos w tej sprawie - niepełnosprawnych w sejmie - głos zabrał niejaki Hoser. Typ, który ma ręce zbrukane krwią pomordowanych w pogromie Tutsi. I zarzucił tym ludziom wspieranie opozycji !!!
                  ps
                  chociaż nie dziwię się temu tzw. przedstawicielowi boga, bo jak MATOŁusz Morawiecki ugnie się, to komuś będzie musiał obciąć. I może to trafić na Hosera.
                • donmarek Re: Proces oddalania się chrześcijanina od Stwórc 30.04.18, 07:28
                  >A obietnica , że w królestwie wszyscy będą mieli doskonałe ciała i wiek Chrystusowy, to "wuj"?
                  I tutaj się tak sobie zastanawiam, teraz mam niemal doskonale ciało. I mogę korzystać nim ze wszelkich uciech. Ale jak to będzie w tym mitycznym raju, toć ciało moje będzie duchem. Czyli ciałem bez ciała! I czy jakieś uciechy będą mi dane? Na przykład co będzie z tym "wujem"? ;-) Też będzie duchem?
                  • pocoo Re: Proces oddalania się chrześcijanina od Stwórc 30.04.18, 09:23
                    donmarek napisał:
                    > Ale jak to będzie w tym mitycznym raju, toć cia
                    > ło moje będzie duchem. Czyli ciałem bez ciała! I czy jakieś uciechy będą mi dan
                    > e? Na przykład co będzie z tym "wujem"? ;-) Też będzie duchem?
                    >
                    No nie. Ja piszę o tym , o czym napisano w świętej księdze, a nie o tym, co wymyślili katolicy.Napisano, że kiedy Jezus powtórnie przyjdzie na ziemię, to zmartwychwstaną sprawiedliwi i będą mieli cudowne ciała.A tak ogólnie, to szkoda mi na te bzdety czasu.
                    "Wuj" będzie namacalny, tylko po co on komu? Nawet do siusiania się nie przyda, gdyż nie będzie śmierci, więc nie trzeba jeść , pić, oddychać.
                    Czytając tę samą Biblię, nawet najmniejsza sekta ma inne wyobrażenie raju.Wybierać, przebierać, jak na jarmarku.
        • vacia Re: Proces oddalania się chrześcijanina od Stwórc 28.04.18, 16:05
          suender napisał:

          > Jestem wyrobnikiem w Winnicy Pana, tym z ostatniego rzędu. Praca tam mnie wykań
          > cza, wypruwa ze mnie moje żyły, nerwy a co najgorsze, że moja wytrzymałość na
          > cierpienie jest na wyczerpaniu

          Dodać można że praca w Winnicy Pana jest ciekawa i przynosi radość bo jest przy tym okazja aby okazać komuś życzliwość, nie dziwię się Bogu, że chciałby tak mocno aby, każdy został zbawiony.
        • pocoo Re: Proces oddalania się chrześcijanina od Stwórc 28.04.18, 17:39
          suender napisał:

          > Jestem wyrobnikiem w Winnicy Pana...

          Napisz mi wyraźnie, którego Pana?

          ...tym z ostatniego rzędu.

          Jak mniemam przy płocie.

          >Praca tam mnie wykań
          > cza, wypruwa ze mnie moje żyły, nerwy a co najgorsze, że moja wytrzymałość na
          > cierpienie jest na wyczerpaniu.

          Zażywaj jakieś minerały, witaminy, suplementy diety...
          Wykończysz się nieboraku i nawet nie doczekasz "emerytury pańskiej".

          > W tej sytuacji pocieszam się, że przyjdzie niedługo dzień, kiedy Panu zrobi się
          > mnie żal ......

          A pocieszaj się, pocieszaj i licz na litość pańską. Prędzej ja ciebie pocieszę i...
          koniec cierpienia.
Pełna wersja