enrque111
26.05.18, 12:57
W środowiskach lewicowych, liberalnych i postępackich, bezdyskusyjną doktryną, wręcz dogmatem jest tzw. „wrażliwość społeczna”. Wszelkie odstępstwo od uznania jej za nienaruszalną, bezcenną i bezdyskusyjną wartość jest uznawane za bezduszny, nieludzki, antyspołeczny i odrażający eksces, przyprawiający każdego „porządnego człowieka” o uczucie najwyższego oburzenia oraz potępienia. Również wielu ludzi wierzących, a nawet katolików, przesiąkło tym masońskim przesądem i uznało go za wyraz chrześcijańskiej postawy, nakazanej przez samego Chrystusa.
Nic bardziej mylnego. „Wrażliwość społeczna” jako taka nie istnieje – jest to termin ukuty przez masońską, lewacką ideologię, mającą na celu rabunek w majestacie prawa. Polega on na okradaniu poszczególnych ludzi oraz całych społeczeństw, pod przykrywką zaspokajania potrzeb „słabszych”. Oczywiście chodzi tu o „zabieranie bogatym i dawanie biednym”, czyli stary „Janosikowi”, zbójnicki numer. Lewacy, przy okazji tego procederu, wskazują na bogactwo innych, zwłaszcza Kościoła, który rzekomo posiada cenne dobra, które zamiast sprzedać i rozdać biednym, to „kitra je pod sutanną”.
Ta lewacka, obłudna postawa (najgłośniejsi piewcy „wrażliwości społecznej” dostatnio żyją na koszt innych) jest na wskroś fałszywa, cyniczna i bałamutna. Nie ma to nic wspólnego z nauczaniem Pana Jezusa, który nigdy nie nakazywał żadnym grupom ludzi, społeczeństwom, organizacjom państwowym, a zwłaszcza samym państwom wyprzedawania swojego majątku, czy też odgórnego nakładania kontrybucji, celem zaspokajania potrzeb ludzi biednych. Chrystus Pan zalecał taką postawę każdemu indywidualnie, a i to nie zawsze. Wskazywał na wyższe, niż ludzie ubodzy wartości, które powinny być zaspokajane w pierwszej kolejności, czyli szacunek i cześć składana Panu Bogu. Dlatego też zbeształ Judasza, który, kierując się „wrażliwością społeczną”, podobnie jak współcześni „wrażliwcy” chciał coś uszczknąć dla siebie.
„Sześć dni przed Paschą przyszedł Jezus do Betanii. Był tam Łazarz, którego Jezus wskrzesił. 2Przyrządzono Mu posiłek. Usługiwała Marta, a Łazarz był jednym z tych, którzy z Nim zasiadali. 3 Maria tymczasem wzięła funt prawdziwego olejku nardowego, bardzo drogiego, i namaściła nim stopy Jezusa, a swoimi włosami te Jego stopy otarła. Zapachem olejku napełnił się cały dom. 4 Wtedy Judasz Iskariota, ten, który miał Go wydać, jeden z Jego uczniów, powiedział: 5 "Czemu to nie sprzedano raczej tego olejku za trzysta denarów i nie dano ubogim?" 6 A powiedział tak nie dlatego, że naprawdę mu zależało na ubogich, ale że był złodziejem i mając trzos, podkradał to, co w nim składano. 7 Na to Jezus odezwał się: "Zostaw ją, niech to sobie zachowa na dzień mojego pogrzebu. 8 Ubogich zawsze mieć będziecie u siebie, mnie nie zawsze mieć będziecie".” (J 12,1-8)