polyachek
07.09.18, 11:16
Jestem w takiej sytuacji, że wszedłem w związek bez tzw. chemii i zakochania. Pokrewieństwo dusz, podobne zainteresowania, poglądy na sprawy fundamentalne, nie nudzimy się ze sobą, głęboka, prawdziwa relacja, solidne fundamenty pod miłość. A jednak nie potrafię podjąć kolejnych kroków (narzeczeństwo, ślub), coś mnie blokuje. Jestem w takim związku od 2 lat. Nie wiem zupełnie co z tym zrobić. Czy da się jakoś przepracować to? Rozniecić ogień, namiętność, pożądanie? Wiele się naczytałem na ten temat ale wszystkie wątki poruszające ten "problem" dot. głównie kobiet, które były w takiej sytuacji, które zmagały się z tym, nie doczytałem się nigdy o męskim spojrzeniu na ten temat. Nie mam się kogo poradzić, nie wiem co z tym wszystkim zrobić. Zbudowaliśmy z moją partnerką naprawdę głęboką relację, kobieta o której zawsze marzyłem a jednak nie było nigdy z mojej strony tego magicznego przyciągania. Nie współżyjemy ze sobą, co dodatkowo jakby zamazuje obraz (może jakby doszło do takiej bliskości to coś by zaskoczyło? Coś by się odblokowało we mnie itd.)? Miotam się i nie umiem tego przepracować. Może tutaj ktoś mi coś poradzi?