wawrzanka
18.11.18, 13:13
"Gott ist tot", powiedział Nietzsche, a wielu się oburzyło. "Bóg nie umarł!", krzyczeli.
Yuval Noah Harari odwołał się do tego sporu w swoim dziele "Homo Deus". Jego zdaniem "Bóg jednak umarł, tylko trwa uprzątanie zwłok" (cytat niedokładny). Zgadzam się, taka śmierć nie schodzi na drugi plan z dnia na dzień. Najwierniejsi próbują cucić Boga, reanimują go i za nic nie chcą pochować. Zarządcy majątku Boga zacierają ręce, im jest wszystko jedno. Schedy wystarczy na długo.
Skoro Bóg umarł, a ludzkość zaczyna się na to godzić - trzeba będzie przewartościować wiele aspektów życia. Już nie dlatego jesteśmy przyzwoici (o ile jesteśmy), że Bóg tego wymaga, ale dlatego, że tak chcemy (o ile chcemy). Ale czy nasze "chcenie" jest tylko wynikiem działania maszynerii jaką jest nasz mózg, czy jednak jest to nasza "wolna wola"?
Sprawa jest skomplikowana. Sporo na ten temat się spieraliśmy z grgkh i ja pozostaję przy swoim: uważam, że ostatecznie jest to jednak tak zwana "wolna wola". Wierzę, że kiedyś doczekamy się naukowego potwierdzenia, że ścieżkę działania systemu, jakim jest nasz mózg wytycza nasza tak zwana "wolna wola", jeszcze nieokiełznana, nie rozpoznana i wymykająca się obecnie znanym metodom badawczym. I nieważne, że każdy ma inne geny, inne zaburzenia, iloraz inteligencji itp, itd. Ważne jak to wykorzysta. Ta teoria rodzi tak wiele pytań i kwestii spornych, że nie ma tu miejsca, by je wymieniać, ale ciekawa jestem jakie wam przychodzą w pierwszej kolejności do - nomen omen - głowy.