Trendy we współczesnej religijności

  • Trendy we współczesnej religijności 02.12.18, 01:08
    W czerwcu tego roku na stronie amerykańskiego fact tanku Pew Research Center ukazał się tekst pt. The Age Gap in Religion Around the World zawierający wyniki badań dotyczących różnych aspektów religijności na całym świecie. Niniejszy wpis opiera się na danych przedstawionych w tym opracowaniu.

    Dla uzyskania odpowiedniego punktu wyjścia do porównań w wyżej przywołanym opracowaniu badaną populację podzielono na młodszych dorosłych (do 40 roku życia) i starszych dorosłych (40 lat i więcej).

    Autorzy opracowania wyrazili pogląd, że młodsi dorośli wykazują mniejsze skłonności do religijności niż starsi dorośli i że sytuacja odwrotna zachodzi z rzadka. Tezę tę oparto na zebranych danych.

    Poniżej przedstawiam kilka wybranych aspektów religijności omówionych w przywołanym opracowaniu:

    1.
    Religijność społeczeństwa można badać, pytając ludzi o to, z jaką religią czują się związani. Można tu jednak pójść dalej i zapytać ich, jak ważna w ich życiu jest religia. Oto uzyskane wartości: Younger adults are less likely than older adults to consider religion very important in 46 countries.
    Wynika z nich, że w 46 krajach świata młodsi dorośli deklarują mniejszą religijność niż starsi dorośli, w 2 krajach starsi dorośli deklarują mniejszą religijność niż młodsi dorośli (w Gruzji i Ghanie), a w 58 krajach nie odnotowano różnicy.
    Polska przynależy do pierwszej grupy, a więc do tych rajów, w których młodsi dorośli deklarują mniejszą religijność niż starsi dorośli: 16% dorosłych poniżej 40 roku życia i 40% osób w wieku 40 lat i więcej podaje, że religia jest dla nich bardzo ważna. Różnica w religijności polskich młodszych dorosłych i starszych dorosłych (po zaokrągleniach) wynosi 23% i jest najwyższa na świecie. Pokazuje to diagram In Poland, 45 other countries, young adults less likely to say religion very important in their lives.

    2.
    Innym opisanym aspektem jest uczestnictwo w cotygodniowych nabożeństwach. Młodsi dorośli – w porównaniu ze starszymi dorosłymi – rzadziej deklarują uczestnictwo w cotygodniowych nabożeństwach. Oto uzyskane wartości: Younger adults are less likely to attend worship weekly than are older adults in 53 countries.
    Wynika z nich, że w 53 krajach świata młodsi dorośli rzadziej deklarują uczestnictwo w cotygodniowych nabożeństwach niż starsi dorośli, w 3 krajach (w Armenii, Liberii i Ruandzie) starsi dorośli rzadziej deklarują uczestnictwo w cotygodniowych nabożeństwach niż młodsi dorośli, a w 46 krajach nie odnotowano różnicy.
    Polska przynależy do pierwszej grupy, a więc do tych rajów, w których młodsi dorośli rzadziej – w porównaniu ze starszymi dorosłymi – deklarują uczestnictwo w cotygodniowych nabożeństwach: 26% dorosłych poniżej 40 roku życia i 55% dorosłych w wieku 40 lat i więcej deklaruje, że uczestniczy w cotygodniowych nabożeństwach. Różnica wynosi 29% i też jest najwyższa na świecie. Pokazuje to diagram Age gape in worship attendance seen in both Christian, Muslim nations. Średnia europejska to odpowiednio 10% (18-39 lat) i 16% (40 lat i więcej) z różnicą wynoszącą 5%. Wynik polskiej grupy starszych dorosłych jest taki sam jak średni wynik grupy starszych dorosłych w krajach Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej (55%). Pokazuje to diagram Age gaps in worship attendance are larger in the Middle East and Latin America, smallest in sub-Saharan Africa.

    3.
    Kolejnym opisanym aspektem jest codzienna modlitwa. Tu różnice pokoleniowe są bardzo wyraźne w skali całego świata.
    Młodsi dorośli – w porównaniu ze starszymi dorosłymi – rzadziej deklarują codzienną modlitwę. Oto uzyskane wartości: Younger adults are less likely than older adults to pray daily in 71 countries.
    Wynika z nich, że w 71 krajach świata młodsi dorośli rzadziej deklarują codzienną modlitwę niż starsi dorośli, w 2 krajach (w Czadzie i Liberii) starsi dorośli rzadziej deklarują codzienną modlitwę niż młodsi dorośli, a w 32 krajach nie odnotowano różnicy.
    Polska przynależy do pierwszej grupy, a więc do tych rajów, w których młodsi dorośli rzadziej – w porównaniu ze starszymi dorosłymi – deklarują codzienną modlitwę. Największą różnicę pokoleniową na świecie odnotowano w Japonii (29%), Polska (25%) jest w tym względzie na drugim miejscu na świecie i na pierwszym w Europie. Średnia europejska to różnica wynosząca 10%. Pokazuje to diagram Double-digit gaps in daily prayer in several regions.

    ***

    Tekst przywołanego opracowania zawiera też dane pozwalające na dalsze porównania (zestawienia poziomu religijności ze wskaźnikami przyrostu naturalnego, uczestnictwa w cotygodniowych nabożeństwach z oczekiwaną długością życia, długości edukacji z częstością chodzenia do kościoła, nierówności w dochodach ze znaczeniem religii).

    ***

    I na koniec kilka uwag o polskiej religijności w świetle danych zawartych w przywołanym opracowaniu.
    Z omówionych wyżej trzech punktów wynika, że w badaniu uchwycono silny trend laicyzacyjny zachodzący w polskim społeczeństwie. Rzuca się w oczy bardzo duża różnica pokoleniowa w podejściu do ważności religii, do uczestnictwa w cotygodniowych nabożeństwach i do codziennej modlitwy. Widać, że nasze zapóźnienie cywilizacyjne w tym względzie najintensywniej nadrabiają osoby dorosłe poniżej 40. roku życia, które stają się indyferentne pod względem religijnym – i chyba nie zmieniają tego działania Kościoła i władz państwowych przemycających treści religijne do instytucji, w których treści religijnych właściwie nie powinno być (ponieważ zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem instytucje te powinny być neutralne światopoglądowo).
    Omówione wyżej dane wskazują na to, że o ile nie nastąpią jakieś silne zjawiska kryzysowe jak wojny czy rewolucje, trend laicyzacyjny w polskim społeczeństwie prawdopodobnie się utrzyma, bo wpisuje się on w kierunki rozwojowe zauważalne w wielu krajach cywilizacji Zachodu.
    Z powyższego wynika też, że w Polsce wpływy polityczne Kościoła są nieproporcjonalnie duże w porównaniu z wpływami społecznymi, które na naszych oczach się kurczą. Oznacza to zaburzenie równowagi. Podobny stan już mieliśmy w przeszłości, gdy partia robotnicza rządząca Polską Ludową kreowała się na reprezentanta społeczeństwa, a pierwsze częściowo wolne wybory pokazały, że nie ma ona legitymacji do pełnienia tej roli. Wydaje się, że polski Kościół prędzej czy później też będzie musiał się pogodzić z porażką, gdy nie da się już dłużej udawać, że jego realne poparcie społeczne ma się nijak do jego wpływów politycznych i uprzywilejowanej pozycji finansowo-podatkowej. A wtedy tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.
  • pocoo Re: Trendy we współczesnej religijności 02.12.18, 23:30
    tade-k53 napisał:

    > Ponieważ żyjemy w czasach ostatecznych, ostrzegam ludzi przed posoborowym Kości
    > ołem fałszywych nauczycieli, który prowadzi ludzi do piekła. Kto nie chce iść d
    > o piekła może skorzystać.

    Enrque111 na pewno.
  • suender Się nie da badać trendy religijności .... 04.12.18, 09:54
    Trendy religijności, a tym bardziej współczesnej nie poddają się badaniom naukowym.

    Dlaczego? Brak wiarygodnej metodyki odpytywania ludzi o sprawy związane z ich religijnością.
    Stąd materiał sondażowy zebrany od badanej grupy będzie ZAWSZE o b. niewielkiej albo żadnej wartości.
    Gdyby mnie np. włączono do takiej grupy testowej i pytano mnie o te sprawy to też me odpowiedzi były by silnie niezrozumiałe dla badacza, oraz nader skąpe.
    Były by takie nie z powodu, że miałbym zamiar utrudniać badanie, ale że moja religijność funkcjonuje w 99% w sferze ducha i prawie nie w innej.

    Ducha nie da się wyrazić słowami, ani rysunkiem, ani innym środkiem komunikacji pozawerbalnej.

    Demande finale:

    A więc Ur-nammu niech lepiej w przyszłości nie publikuje wyników jakichś pseudo naukowych badań i nie zawraca w głowie niezorientowanym czytelnikom .......

    "My musimy wiedzieć, - i my się dowiemy!" [D.H.]
  • awariant Re: Się nie da badać trendy religijności .... 04.12.18, 13:59
    suender napisał:
    > Trendy religijności, a tym bardziej współczesnej nie poddają się badaniom naukowym

    Istnieje wiele specjalności naukowych, paranaukowych i naukopodobnych.
    Dlatego badaniem duchowości u jednych zajmą się fizycy, u innych socjolodzy,
    u jeszcze innych psychiatrzy, a będą jeszcze i tacy, którymi zajmą się teolodzy.

    Każdy przedmiot badań ma takich badaczy, na jakich sobie zasłużył.
  • snajper55 Re: Się nie da badać trendy religijności .... 04.12.18, 14:28
    Sfera ducha jest bardzo obszerna i mieszczą się w niej najróżniejsze rzeczy, nie tylko religijne. Na przykład poglądy polityczne to sfera ducha. Czyżbyś uważał, że poglądów politycznych ludzi nie da się badać? A gusty muzyczne czy kulinarne? To także sfera ducha. Lub wiara z zamach lub katastrofę smoleńską. Ona, ta wiara, też mieści się w sferze duchowej i sąsiaduje tam z wiarą w krasnoludki, Yeti czy życie w kosmosie. Jak już napisał awariant, te wszystkie rzeczy ze sfery duchowej są badane przez socjologów, psychologów a czasami - psychiatrów.

    S.
  • ur-nammu Re: Trendy we współczesnej religijności 04.12.18, 16:41
    Errata:

    Jest:
    ur-nammu: do tych rajów, w których

    Powinno być:
    ur-nammu: do tych krajów, w których
  • suender Re: Się nie da badać trendy religijności .... 05.12.18, 10:50
    snajper55 04.12.18, 14:28

    > te wszystkie rzeczy ze sfery duchowej są badane przez socjologów,
    > psychologów a czasami - psychiatrów.

    - Mała korekta: Nie badają a usiłują badać.

    - Jeszcze raz Ci powtórzę (to wcześniej pisałem wyżej) iż cały pies pogrzebany leży w zebraniem wiarygodnego materiału do badań, nic więcej. Badacze tych spraw nigdy maja pewność, że wypowiedzi członków z obserwowanej grupy testowej bezbłędnie wyrazili ich duchowe odczucia w danej kwestii, a główną przyczyną tego jest ułomność języka ludzkiego który b. słabo nadaje się do wyrażania przeżyć duchowych.

    A teraz dedykuję Ci wiersz:

    Sie saßen und tranken am Teetisch
    und sprachen von Liebe viel.
    Die Herren, die waren ästhetisch,
    die Damen von zartem Gefühl.

    „Die Liebe muß sein platonisch“,
    der dürre Hofrat sprach.
    Die Hofrätin lächelt ironisch.
    Und dennoch seufzet sie: „Ach!“

    Der Domherr öffnet den Mund weit:
    „Die Liebe sei nicht zu roh,
    sie schadet sonst der Gesundheit.“
    Das Fräulein lispelt: „Wieso?“

    Die Gräfin spricht wehmütig:
    „Die Liebe ist eine Passion!“
    Und präsentieret gütig
    die Tasse dem Herren Baron.

    Am Tische war noch ein Plätzchen;
    mein Liebchen, da hast du gefehlt.
    Du hättest so hübsch, mein Schätzchen,
    von deiner Liebe erzählt.

    W nim Heinrich Heine zajął się problemem opisu MIŁOŚCI u zakochanych.

    W towarzystwie przy stole występują prawie tylko dojrzałe osoby i próbuję deliberować o takiej MIŁOŚCI sądząc, że oni ją najbardziej rozumieją przecież ją w młodości przeżywali.

    Przysłuchując się tym wynurzeniom starszych, będąca tam jako jedyna młoda tama, doświadczająca własnie ze swym kochankiem ich uniesienia miłosne dąsa się i twierdzi:

    "To raczej ja z mym kochanym lepiej rozumiemy MIŁOŚĆ niż wy, stare pierdziele (przepraszam za kolokwializm!)."

    Ale i ona się kiedyś zestarzeje i tak samo jak ci starsi w przyszłości będzie opowiadać o MIŁOŚCI u zakochanych!!

    No i własnie tak w życiu jest, że zmienia się nasze zdanie o prawie każdej sprawie i w końcu sami nie wiemy, które nasze zdanie w sprawach ducha było prawdziwe, pomijając, że nawet opisać za bardzo takie kwestie nie umiemy.

    Pozdr.
  • awariant Re: Się nie da badać trendy religijności .... 05.12.18, 12:36
    > Mała korekta: Nie badają a usiłują badać.
    suender napisał:
    > - Mała korekta: Nie badają a usiłują badać.

    Większa korekta - badać można jedynie to, czego istnienie zostało stwierdzone.
    Jeśli uda się stwierdzić istnienie "sfery duchowej" i jej właściwości, to będziemy
    mogli ją badać. Na razie badane jest to, czego właściwości możemy określić.
    A więc zachowania osób, aktywność mózgu, równowaga hormonalna etc.

    ---
    Nikt nie okazuje uczuć lepiej, niż zawodowy aktor.
  • spinoff Re: Się nie da badać trendy religijności .... 07.12.18, 13:02
    To wszystko prawda. Człowiek młody jest beztroskim zgrywusem, a potem zmienia mu się spojrzenie na życie, przychodzi głębsza refleksja. Jedziemy na śmierć i inny etap tej drogi to inny punkt widzenia. Za cezurę przyjęli 40, choć mogli 33 albo 40 i 4. Ponadto niezależnie od wieku, ludzie z zasady kłamią, a takie badania zakładają szczerość.
    Ale raport wydaje się OK, nie ma w nim żadnej sensacji, potwierdza znane od lat fakty.
    Kraje mało religijne się kurczą, podczas gdy te religijne dynamicznie wzrastają, co oznacza, że ludzkość nie staje się mniej religijna, lecz coraz bardziej. Jedyną religią, której wyznawców ma ubywać jest buddyzm. Procentowo bardziej ubędzie tylko ateistów, agnostyków itp., choć liczbowo ich przybędzie - nie za sprawą wspomnianego mizernego przyrostu naturalnego w tej grupie, lecz transferów z grup religijnych, czyli po prostu chrześcijan, którzy stracą wiarę. Takie transfery z pewnością następują obecnie w Polsce. Raport łączy je ze wzrostem zamożności, co też by się zgadzało, skoro łatwiej wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu... Majątkiem się na pewno z biednymi nie podzielimy, więc wierzyć w Boga, który nas za to potępia jakoś wtedy głupio. W raporcie podejrzewają także to o czym mówisz - że wielu z tych młodych, dojrzewając inaczej spojrzy na siebie i życie, i stanie się religijna. Ja prawdę mówiąc nie wiem, czy tak będzie. Nie widzę, by ludzie ostatnio jakoś palili się do tej dojrzałości. W tv widuję już podlotki i chłystków po 60.
    W każdym razie, jak mówi stare żydowskie przysłowie (właśnie przeze mnie zmyślone): Bóg daje wiarę tym, którzy jej potrzebują. I to się nie zmieni.
  • suender Re: Się nie da badać trendy religijności .... 24.12.18, 22:02
    awariant 05.12.18, 12:36

    A tu, by cię jeszcze bardziej zainspirować taki oto tekst (nie mój):

    "Na szczęście tak nie jest bo duchy i reinkarnacja oraz zjawiska paranormalne są prawdą, faktem.
    Nie Dawkins nie Randi żaden Randi. W cywilizowanym świecie latają krzesła, tapczany, słoniki rozbijaja się i składają z porcelany, analiza krwi że ściany ujawnia, że nie jest to substancja pochodzenia organicznego ani nieorganicznego czyli magia, cuda. Lewitacje, na 2,5 m wys bez linek i sznurów, platform, deszcz znikąd, dym znikąd i rzyganie kotem, trzęsienie ziemi) , stacja sejsmologiczna nie potwierdza. To właśnie dzieje się na świecie. Nie nawiedzonych normalnych. Myślenie życzeniowe, chciejstwo?Przesądy, zabobony? Żadne bajki. Duchy, reinkarnacja oraz zjawiska paranormalne są prawdą. Miliony ludzi doświadczyli niezwykłego i nie były to złudzenia anil halucynacje, urojenia, zwidy, DMT czy LSD, niedotlenienie mózgu ani wymysły. Przypadek Ebena Alexandra to nie DMT jak i przypadek kobiety, która podczas śmierci klinicznej wyszła z ciała i podeszła do przewodu wentylacyjnego na holu.Widziała but w kolorze czerwonym, po przebudzeniu opowiedziała o tym lekarzom, którzy zażenowani sprawdzili później wchodząc po drabinie i nawet kolor sięzgadzał.Inny przypadek kobiety, która ze szczegółami po przebudzeniu ze stanu śmierci klinicznej opowiedziała przebieg operacji lekarzy, czynności przez nich wykonywane i dokładny przebieg rozmów z innej sali niż była. Zdumieni lekarze potwierdzili i niedowierzali. Pytali skąd pani może to wiedzieć. A to tylko wierzchołek góry lodowej. Ale ludzie dalej bladza we mgle i wierzą w bzdurę że to bajki. Nie urojenia, halucynacje, zwidy, wymysły, siła sugestii ani placebo ;) Nie ma przypadków. Wszystko jest inteligentnym projektem, planem. Nawet zło. Fizyka kwantowa likwiduje przypadek. Proroctwa o przypadkowosci nic nie znaczą bo są warte tyle co nic. Jasnowidzenie i mediumizm jest prawdą. James Van Praagh kontaktuje się z duchami. Żadne manipulacje, kłamstwa, urojenia, schizofrenia, show, na pokaz, zimny lub gorący odczyt, techniki manipulacji, siła sugestii lub autosugestii ani efekt placebo. Nie, to nie są wyjaśnienia. Śmierć jest początkiem wszystkiego. Stan z przed narodzin niczego nie dowodzi ;) Energia nigdy nie ginie i dotyczy to także energii świadomości, której mózg nie jest twórcą tylko nośnikiem informacji.;) Nawet losowanie totolotka nie jest przypadkowe tylko skomplikowane procesowo. Komputer kwantowy i tak dalej. Pozdrawiam :) Niestety tak nie jest :) dlatego że życie zaczyna się po śmierci. Są ludzie, którzy potrafią rozmawiać ze zmarłymi. Derek Oglivie lub James Van Praagh i nie są to schizofrenie, urojenia, techniki manipulacji, efekt placebo, siła sugestii czy autosugestii. Eksperyment Randiego niczego nie udowodnił.:) pozdrawiam. Wszystko jest inteligentnym projektem, planem. Nie urojonym przypadkiem. Ewolucja nie jest przypadkowa tylko zaprogramowana tak samo jak dobór naturalny. Umysł jest niezależny od mózgu i ciała bo mózg jest tylko nośnikiem informacji. Podobnie jak muzyk rockowy, który podczas śmierci klinicznej opuścił ciało, podlecial na hol i zobaczył żarówkę osram. Lekarze go reanimowali i wrócił do ciała ale wszystko go wtedy bolało opowiedział ale go zignorowali, potwierdzili tylko, że faktycznie są na holu żarówki tej firmy, stwierdził sam w sobie, że to nie doświadczenia dla ludzi tylko, którzy byli wierzący czy religijni ale bezwzględnie wszyscy i to, że nie wszyscy coś pamietaja przy utracie świadomości zupełnie nic właśnie o niczym nie świadczy. To nie kwestia "zbiegow okoliczności". Przypadki nie istnieją. Wszystko jest inteligentnym projektem, planem, nawet zło. Mechanika kwantowa nie działa przypadkowo w rzeczywistości tylko jest skomplikowana procesowo. Niepojęte rzeczy określamy "przypadkiem" lub "ślepym przypadkiem". I z tych co uważają to za "bajki" , owszem trzeba się śmiać bo to zdrowe i moralnie uczciwe. Mediumizm, jasnowidzenie są prawdą, zawodowo się ludzie tym zajmują, żadne hochsztaplerstwo. Pan James Randi może im buty czyścić. James Van Praagh, Theresa Caputo, Derek Oglive wszyscy są uczciwymi medium. Żadne urojone średniowiecze, zabobony, wymysły, bzdury, techniki manipulacji, efekt placebo, siła sugestii czy autosugestii, zimne czy gorące odczyty, chwyty i triki psychiczne, szukanie luk, sztuka iluzji czy szukania łatwowierności i inne bzdury. I żadna garść czy hołota oszustów tego nie zmieni. Serdecznie pozdrawiam. Tak było, jest i będzie nawet w 100 wieku naszej ery i po naszej erze."


    Pozdr.
  • awariant Re: Się nie da badać trendy religijności .... 25.12.18, 22:59
    Mam nadzieję, że nie jesteś botem, bo znalazłem ten tekst wklejony pod różnymi nickami
    na kilkudziesięciu forach. A jest on tak prymitywny i beznadziejny pod względem językowym,
    że nawet nie sposób ustalić, czy i z jakiego języka został automatycznie przetłumaczony
    i dlaczego wybrano Polskę jako cel ataku i czy miało to związek z październikowymi wyborami.
  • donmarek Re: Się nie da badać trendy religijności .... 27.12.18, 13:52
    Starość - wiek dojrzały - ma to do siebie, że częściej się myśli o końcu pobytu na tej planecie. Młodość ... do śmierci daleko.
    Kraje religijne dynamicznie wzrastają? Owszem, muzułmańskie. Przecież Polska, wzorzec i ewangelizator świata dość szybko się wyludnia. Francja, kraj laicki i powiększa się.
  • wawrzanka Re: Się nie da badać trendy religijności .... 06.01.19, 20:13
    donmarek napisał:

    > Starość - wiek dojrzały - ma to do siebie, że częściej się myśli o końcu pobytu na tej planecie.

    I to jest błąd, bo tu nie ma o czym myśleć. Myślenie o niczym (nie wiemy NIC o tym, co po nas będzie) jest jałowe. Dopóki się żyje to trzeba myśleć o życiu. Nie jestem jeszcze taka stara, ale tak mówią nieliczni bardzo starzy ludzie, których cenię i szanuję, więc za nimi powtarzam.
  • ooo93 Re: Trendy we współczesnej religijności 20.01.19, 16:48
    W ten piękny dzień miło do Was dolączyć
  • kalllka Re: Trendy we współczesnej religijności 14.02.19, 21:13
    Z zainteresowaniem przejrzałam przytoczone porównania i choć nie były, dla mnie, niespodzianka zwłaszcza w ich polskiej części to zastanowiły mnie twoje wnioski- ur nammu. wnioski dotyczące „przewodniej” roli kościoła /katolickiego/ w życiu Polaków i porównania jego roli do /marionetkowej przecież roli jaka odgrywała pzpr;
    przyznam, szczerze, ze bardzo, mnie twoje idieologiczne porównania zaskoczyły, a jjeszcze bardziej, katastroficzne wieszczenie w podsumowaniu,, które do ciebie jako do sarkastycznego logika(!) kompletnie nie pasowały...
    Jeśli mógłbyś to bardzo bym prosiła o rozwiniecie „ideologicznego” wątku i obecnej roli polskiego kościoła katolickiego.
  • privus Re: Trendy we współczesnej religijności 14.02.19, 22:08
    Nierównowaga między siłą Kościoła w stosunku do lekceważonej przez Kościół demokracji zauważalna była przynajmniej już dwadzieścia parę lat temu. Cichy dyktat kościoła zaczął się już w roku 1989 za czasów Mazowieckiego. Dlatego szybko go usunięto. Następnie Suchocka dokonała rzezi na stanowisku Mazowieckiego i później poszło już wszystko w kierunku tworzenia państwa piso-kościelnego.
  • ur-nammu Re: Trendy we współczesnej religijności 15.02.19, 13:44
    kalllka: przyznam, szczerze, ze bardzo, mnie twoje idieologiczne porównania zaskoczyły, a jjeszcze bardziej, katastroficzne wieszczenie w podsumowaniu,, które do ciebie jako do sarkastycznego logika(!) kompletnie nie pasowały...
    Zacznę od małego sprostowania.
    Piszesz, że jesteś zaskoczona katastroficznym wieszczeniem w moim podsumowaniu. Sądzę, że wieszczenie, a więc przepowiednia, nie jest terminem trafnie opisującym przewidywania oparte na dostępnych danych statystycznych i obserwacji tego, co w omawianym zakresie wydarzyło się w innych krajach. Niezbyt adekwatny wydaje mi się też termin katastroficzny, bo on sugeruje określoną perspektywę. Ja rozumiem, że dla osób związanych z Kościołem słabnięcie tej instytucji może się jawić jako nadciągająca katastrofa, osobiście jednak traktuję te zjawiska jako przejaw normalnienia sytuacji i mocno spóźnionego, ale jednak dojrzewania naszego społeczeństwa.

    kalllka: Jeśli mógłbyś to bardzo bym prosiła o rozwiniecie „ideologicznego” wątku i obecnej roli polskiego kościoła katolickiego.
    Ideologie mogą mieć charakter religijny lub niereligijny. Granica bywa jednak płynna. Systemy religijne mają pewne absolutne punkty odniesienia spełniające funkcję usensowniającą. Funkcja ta działa tylko wówczas, gdy jest traktowana jako coś obiektywnego. Gdy system religijny traci funkcję usensowniającą, przeistacza się w system czysto społeczny. Z drugiej strony zdarza się też, że systemy niereligijne, a nawet od religii się odcinające, mają w sobie silną funkcję usensowniającą, a więc oddziałują religijnie.

    Niektórym ideologiom niereligijnym (świeckim) można przypisać funkcje religijne. Tak było na przykład z dwudziestowiecznymi totalitaryzmami, czyli komunizmem i nazizmem, które także wytworzyły swoje sacrum (dla komunistów było to zbudowanie świata utopijnej równości i sprawiedliwości, dla nazistów – wywyższenie własnej rasy). W obu tych systemach obiekt sakralizacji różnił się od swojego odpowiednika w systemach ściśle religijnych tym, że nie był umiejscowiony w zaświatach, lecz tu, na ziemi, choć w niesprecyzowanej przyszłości. Z tych powodów uważam porównywanie na przykład katolicyzmu z komunizmem czy nazizmem za uzasadnione (komunizm czy nazizm – dla większej precyzji – można określić jako systemy quasi-religijne).
    Niektórzy socjologowie przypisują elementy religijne wielu innym dziedzinom ludzkiej działalności, na przykład nacjonalizmowi, sportowi, poglądom dotyczącym zdrowego odżywiania.

    Jeśli chodzi o obecną pozycję Kościoła w Polsce, to – jak już napisałem – jest ona nieadekwatna do realnego oddziaływania tej instytucji na społeczeństwo. Ze statystyk wynika, że frekwencja na mszach od kilku dekad spada (wprawdzie zanotowano niewielki wzrost w danych za rok 2017, ale można mieć podejrzenia, że jest on efektem manipulowania statystyką przez ISKK).

    Napisałaś, że jesteś zdziwiona moim porównaniem roli Kościoła do roli PZPR (tę rolę określiłaś jako marionetkową). Nie widzę istotnej różnicy. Zarówno PZPR w końcu lat 80., jak i dzisiejszy Kościół wszelkimi możliwymi sposobami starały się (starają się) rozpowszechniać bajki o swoim wielkim poparciu w polskim społeczeństwie. I jedna, i druga instytucja była (jest) groteskowa w swojej uzurpacji do bycia drogowskazem dla społeczeństwa. Do obu tak samo odnosi się też uwaga o nagim cesarzu.

    Dzisiejszą pozycję polityczną Kościoła budowały wszystkie ugrupowania polityczne, które rządziły Polską od 1989 roku. Podkreślam: wszystkie, nie tylko prawica.

    Dzisiejsza pozycja społeczna Kościoła słabnie. Wynika to między innymi z trendów laicyzacyjnych na Zachodzie. Wydatnie przyczynia się do tego też sam Kościół, który zaprzepaszcza swoją pozycję społeczną tolerowaniem zepsucia kościelnych kadr, ich buty, obłudy, pazerności i żądzy władzy. Kościół trwoni kapitał prestiżu gromadzony w czasach PRL-u, gdy jako jedyna legalnie działająca instytucja mógł kontestować poczynania władz. Kościół jako instytucja autorytarna dobrze się odnajduje w środowisku niedemokratycznym, w demokracji, przesiąkniętej duchem pluralizmu światopoglądowego, okazuje się słabym konkurentem, który utrzymuje się na powierzchni głównie wówczas, gdy ma wsparcie czynników państwowych (silne wsparcie finansowe ze strony państwa, religia w szkołach, realizowana na koszt państwa, a służąca indoktrynacji młodego pokolenia – czyli darmowa reklama w skali makro).
    Mimo żerowania na społeczeństwie i państwie, uwiąd Kościoła postępuje. Oznacza to, że jesteśmy świadkami ważnego procesu dziejowego. Oby zakończył się on korzystnie dla społeczeństwa jako całości. Gońmy Irlandię, a nawet ją przegońmy w zrzucaniu ideologicznego balastu znamionującego głupotę i zacofanie.
  • suender Re: Trendy we współczesnej religijności 15.02.19, 15:45
    ur-nammu 15.02.19, 13:44

    > , uwiąd Kościoła postępuje.

    Kościół Boży przetrzyma wszystko! Fakt, - część jego hierarchów zatraca się w politycznych i biznesmeńskich gierkach.
    Ale to wszystko jest mały pikuś, spłynie to po Kościele jak po kaczce (nie mylić z Prezesem!), bo Kościół ma fundament nie w ludziach, ale w Omnipotencie!

    Drogi Ur-nammu powiem Ci jeszcze tak: Piszesz jak człowiek z krwi i kości, ale na bazie tylko oglądu/postrzegania świeckiego, w którym masz jako takie doświadczenie i nie dziwię się iż tak b. wielu robi. Natomiast widzę, że brak u Ciebie zdolności wejrzenia w całą rzeczywistość wszechświata, tj. przestrzeń zwaną materialną i nie materialną (transcendencja) razem wziętą. Kiedy Ci się ale taka możliwość przydarzy (to może bardzo boleć!), zmienisz poglądy o 180 stopni. Teraz nie pytaj na razie skąd to wiem, bo powiadomię sam od siebie w swoim czasie i swoim miejscu, - bo nie jestem Twym wrogiem ...........

    Pozdr.
  • edico Re: Trendy we współczesnej religijności 15.02.19, 16:44
    Jednym z podstawowych trendów współczesnej religijności staje się myślenie, obserwacja i wyciąganie wniosków, co wcale nie służy religiom a szczególnie rozpowszechnionemu w Polsce katolicyzmowi.

    Jeszua (ישוע) (ang. Yeshua) – tak właśnie brzmi imię Zbawiciela w języku hebrajskim, które nakazał nadać Mu sam Bóg: Ewangelii Mateusza 1:20-21:
    "I gdy nad tym rozmyślał, oto ukazał mu się we śnie anioł Pański i rzekł: Józefie, synu Dawidowy, nie lękaj się przyjąć Marii, żony swej, albowiem to, co się w niej poczęło, jest z Ducha Świętego. A urodzi syna i nadasz mu imię Jezus; albowiem On zbawi lud swój od grzechów jego." (Ewangelii Mateusza 1:20-21). Pełna wersja tego imienia to Jehoszua – czyli: JHWH (יהוה) zbawia, o czym nie wielu katolików raczy nawet wiedzieć.
    Jeśli weźmiemy pod uwagę, że twórcą dominującego w Polsce katolicyzmu datowanego na IV w. n.e. jest pogański cesarz Konstantyn Wielki, religijne przekazy w tym zakresie zaczynają nabierać coraz większych uzasadnionych wątpliwości.

    Z kolei w Dziejach Apostolskich 4:12 czytamy:
    "I nie ma w nikim innym zbawienia; albowiem nie ma żadnego innego imienia pod niebem, danego ludziom, przez które moglibyśmy być zbawieni."
    Rozwój tej religii następował poprzez dodawanienie (dobrowolnie a częściej nie) do pierwotnych nauk Jezusa szeregu pogańskich zwyczajów i wierzeń, mających na celu przede wszystkim zaskarbienie przychylności innych religii. Spowodowało to szereg odmian i schizm katolickich widocznych na co dzień nawet w naszym ponoć jednolitym religijnie kraju. Tak więc katolicyzm ma tyle współnego z chrześcijaństwem, że się do niego odwołuje. W tym ujęciu każdy katolik jest oczywiście chrześcijaninem, ale każdy chrześcijanin wcale nie jest i nie musi być katolikiem. Chrześcijaninnem jest każdy wyznawca Jezusa Chrystusa – objawionego w I wieku, czyli Jezusa – proroka żydowskiego /Mesjasza/ – w języku polskim zwanym Pomazańcem a po grecku Chrystusem. Natomiast same miano chrześcijanina nie pochodzi od chrztu, bo "chrzest" to "baptisen" – czyli "baptyści" –będący jedną z grup religii protestanckich.

    Gdyby tego było mało, to muzułmanie mają też tego samego Boga, tylko prorok jest inny. Czy to upoważnia synów tego samego Boga do odwiecznej walki o formy jego wyznawania i wyższość własnych dogmatów nad innymi? Czy Konstantyn Wielki dla uspokojenia sytuacji musiał tworzyć Kościół rzymsko-katolicki, by uniknąć nieustannych wojen między biskupstwami o jedynnie słuszną formę wyznawania Boga?
  • suender Re: Trendy we współczesnej religijności 16.02.19, 12:50
    edico 15.02.19, 16:44

    > , to muzułmanie mają też tego samego Boga,

    Tezy formułowane w w/w autorytarny i infantylny sposób tak mocno nadwyrężają wiarygodność autora, że aż hadko całość czytać.
    A jak już tak naprawdę się takie wykwity jako żarty chce traktować, to proszę dopowiedzieć dobitnie: "Muzułmanie MAJĄ Boga i ....... trzymają go w lodówce w słoiku!", - he, ehe ,he .....

    Pozdr.
  • edico Tworzysz własny katolicki komunizm? 16.02.19, 14:10
    Nieźle to sobie Wać Pan winkulujesz swoją jedynie słuszną rację o:)
    Czy to taki kolejny katolicyzm na swój własny użytek?
    Ach, to Pokolenie Jana Pawła II :)

    "My, chrześcijanie i muzułmanie, mamy wiele rzeczy wspólnych, tak jako ludzie wierzący, jak i jako istoty ludzkie. (...) Wierzymy w tego samego Boga, w Boga żywego, w Boga, który stworzył świat i doprowadza swe stworzenia do ich doskonałości" - powiedział św. Jan Paweł II podczas spotkania z młodzieżą muzułmańską w Casablance 19 sierpnia 1985 roku.

    Czy będziesz w stanie sięgnąć samodzielnie do źródeł?
  • ur-nammu Re: Tworzysz własny katolicki komunizm? 16.02.19, 19:32
    edico: muzułmanie mają też tego samego Boga, tylko prorok jest inny.
    Oczywiście, że tak, bo i chrześcijaństwo, i islam przejęły koncepcję Boga z judaizmu, i w niczym nie zmienią tego protesty niektórych krzykliwych katolików.

    Kiedyś mnie dziwiło, że gorliwi wyznawcy często wiedzą najmniej o własnej religii; dziś, po latach, wiem, że ta ich niewiedza to stan naturalny, przynajmniej w naszej rodzimej odmianie katolicyzmu, w którym – w przeciwieństwie do wyznań protestanckich – nigdy nie wytworzyła się jakaś istotniejsza tradycja czytania tekstów religijnych przez osoby, które nie są teologami. Tu, na forum, jest kilku takich mało wiedzących, ale natrętnie głoszących to, w co naiwnie wierzą.

    Jeśli chodzi o wspólną tradycję (a więc i Boga) trzech religii objawionych, to bardzo ciekawe uwagi można znaleźć w klasycznym już dziś opracowaniu o historii islamu:

    Niemniej jednak sam Muhammad był przekonany, i stwierdzał to niejednokrotnie, że otrzymał on jako objawienie to, co już przedtem zostało objawione innym prorokom. Do tych proroków zalicza on takie postaci ze Starego Testamentu, jak: Adam, Noe, Abraham, Izaak, Józef, Mojżesz, Eliasz, Jonasz, a z Nowego Testamentu Jezusa i Jana Chrzciciela; obok nich wymienia jeszcze proroków arabskich, zaczerpniętych ze skarbnicy wierzeń ludowych Arabii, jak Hud (Hūd) i Salih (Ṣāliḥ). Siebie samego uważał za „posłańca Boga”, wysłanego do ludu arabskiego, który w czasie długiej historii jeszcze nie miał swojego proroka; miał on być zarazem ostatnim prorokiem, czyli „pieczęcią proroków” (S. XXXIII, w. 40). Religia, którą głosił, to ta sama, którą już wyznawał Abraham i którą Mojżesz ogłosił Żydom na Synaju, a Jezus z Nazaretu chrześcijanom. Religia ta jednak była zawsze zaniedbywana albo też fałszowana przez poszczególne ludy. Arabski prorok Muhammad miał być odnowicielem czystej prareligii Abrahama – millat Ibrāhīm (S. II, w. 124, 126, 129).
    Józef Bielawski, Komentarz, w: Koran, Warszawa 1986, s. 782-783.
    Wytłuszczenia moje – U.
  • kalllka Re: Trendy we współczesnej religijności 17.02.19, 12:16
    Dzięki za wyczerpująca odpowiedz;
    Mysie jednak, ze radykalizujesz statystyki polskiej - katolickej religijności, poczucia przynależności i identyfikacji z religia. Statystyki, które na tle unifikacji wszystkiego i wszystkich, pokazują ze mamy świadomość potrzeb rozwijania się zgodnie z odwieczna/praktykowana/ tradycja- łonie zbiorowosci jako kościoła.
    Wciąż jestem zaskoczona tonem twojej wypowiedzi, zwłaszcza tych jej fragmentow gdzie dałeś wyraz własnej antypatii do instytucji ideologicznej- partii ale przeniosłeś ja na kościół.
    Zupełnie jakbyś nie rozumiał religii istoty jej obrzędu, indywidualnej chęci podzielenia się duchowością..a nie, jak jej z niechęcią przypisujesz,-„żerowania” ., na cudzej własności intelektualnej.
    Właśnie twój niemiłosierny(!) krytycyzm w stosunku do materii, która porusza twój wątek, wzbudził moje zdziwienie i wątpliwości.


  • ur-nammu Re: Trendy we współczesnej religijności 17.02.19, 14:57
    kalllka: Mysie jednak, ze radykalizujesz statystyki polskiej - katolickej religijności, poczucia przynależności i identyfikacji z religia. Statystyki, które na tle unifikacji wszystkiego i wszystkich, pokazują ze mamy świadomość potrzeb rozwijania się zgodnie z odwieczna/praktykowana/ tradycja- łonie zbiorowosci jako kościoła.
    Może zamiast ciskania pustymi zarzutami wykażesz na konkretach, w którym miejscu radykalizuję statystyki (uff, trudno o bardziej kuriozalne sformułowanie) i przywołasz z nich dane potwierdzające, że mamy świadomość potrzeb rozwijania się zgodnie z odwieczna/praktykowana/ tradycja- łonie zbiorowosci jako kościoła. Do dzieła!

    kalllka: Wciąż jestem zaskoczona tonem twojej wypowiedzi, zwłaszcza tych jej fragmentow gdzie dałeś wyraz własnej antypatii do instytucji ideologicznej- partii ale przeniosłeś ja na kościół.
    Powtarzasz się, że jesteś zaskoczona tym czy owym. Może dla odmiany – oprócz opisu własnych doznań – zdobędziesz się na coś merytorycznego?

    kalllka: Zupełnie jakbyś nie rozumiał religii istoty jej obrzędu, indywidualnej chęci podzielenia się duchowością..a nie, jak jej z niechęcią przypisujesz,-„żerowania” ., na cudzej własności intelektualnej.
    Ach, ileż to już razy słyszałem od święcie wierzących we własną rację, że ci, którzy tej naiwnej wiary nie podzielają, czegoś nie rozumieją. Postaraj się o coś oryginalniejszego i inteligentniejszego, bo te wyświechtane chwyty są nudne.
    Aha, i czytaj uważniej to, do czego się odnosisz. Ja nie pisałem o żerowaniu na cudzej własności intelektualnej, lecz o żerowaniu na społeczeństwie i państwie, czyli nieuczciwym wykorzystywaniu materialnym ludzi i instytucji.

    kalllka: Właśnie twój niemiłosierny(!) krytycyzm w stosunku do materii, która porusza twój wątek, wzbudził moje zdziwienie i wątpliwości.
    Ludzie rozsądni oceniają jakość krytyki według jej rzetelności i merytoryczności. Miłosierdzie (lub jego brak) jest przy takiej ocenie nieistotne. Najwyższy już czas to zrozumieć.
  • edico Re: Tworzysz własny katolicki komunizm? 17.02.19, 15:58
    Dzięki za ciekawy tekst.

    We wszystkich religiach abrahamicznych prorokiem jest osoba będąca w kontakcie z Bogiem, nie wyłączając w tym Mojżesza. Problem polega na tym, że Mojżesz musiał mieć w swoim życiu przynajmniej dwa takie spotkania. Jedno z mitycznym bogiem egipskiego faraona Echnatona Atonem a drugie z kolejnym na górze Synaj. Nie wykluczam, że te obydwa prorocze spotkania mogły odbyć się na tle przekazów jakiegoś trzeciego, skoro początków judaizm biblijnego dopatruje się od II tysiąclecia p.n.e. Jaki wpływ na powstanie judaizmu miały inne religie, można się domyślać. Nie mniej jednak przekonany jestem, że każde plemienne środowisko chciało mieć wyłącznie swój, jedyny, najprawdziwszy i najlepiej ukształtowany boski panteon przez własnych proroków w najprzeróżniejszych zresztą wydaniach. W każdym bądź razie oderwać Mojżesza od mitu Echnatona chyba się nie da. Z kolei Jezus [Jeshua (יֵשׁ֡וּעַ)] jawi się nam w chrześcijaństwie jako kolejny prorok i odnowiciel tej samej religii uprawianej i kształtowanej uprzednio przez tysiąclecia.

    Pozdrawiam
Pełna wersja