Dodaj do ulubionych

Ateiści, jak radzicie ze sprzeczn. w Desideracie?

05.12.18, 17:30
Ateiści, jak sobie radzicie ze sprzecznością w "Desideracie"?

Tam jest taki fragment:

"... bądź zawsze w zgodzie z Bogiem, cokolwiek myślisz o jego istnieniu...".

Wiem, że Desiderata, tekst rzekomo znaleziony w Katedrze w Baltimore, datowany na 1692, a w istocie z XX. w. To ważny tekst dla wielu współczesnych, nieformalne wyznanie wiary pokolenia Hippisów, rodzaj drogowskazu.

No ale co z ww. fragmentem?
Nie ukrywam, że intryguje mnie to od dawna.
Więc?
Obserwuj wątek
    • awariant Re: Ateiści, jak radzicie ze sprzeczn. w Desidera 05.12.18, 21:46
      feelek napisał:
      > Ateiści, jak sobie radzicie ze sprzecznością w "Desideracie"?

      Dlaczego poszukujesz w niej sprzeczności?
      Nikt nie każe nam stosować się do Dekalogu Maxa Ehrmanna.
      Nie jest to obowiązujący Antydekalog dla niewierzących.

      > To ważny tekst dla wielu współczesnych, nieformalne wyznanie wiary
      > pokolenia Hippisów, rodzaj drogowskazu.

      Ale trochę na zasadzie przypadku. Równie dobrze można go uznać
      za rodzaj deklaracji wiary części kościołów protestanckich w USA,
      podkreślających radość, a nie cierpienie właściwe katolikom.

      Zresztą zdaje się tak był pierwotnie traktowany - jako tekst religijny.
      Takie dziesięć dobrych rad bożych, zamiast dziesięciu zakazów.
      I świetnie pasował do wolności religijnej głoszonej przez hippies.

      > No ale co z ww. fragmentem?
      > Nie ukrywam, że intryguje mnie to od dawna.
      > Więc?

      Więc jeśli chodzi o mnie, to nie intryguje mnie zbytnio.

      ---

      Go placidly amid the noise and the haste, and remember what peace there may be in silence. As far as possible, without surrender, be on good terms with all persons.

      Speak your truth quietly and clearly; and listen to others, even to the dull and the ignorant; they too have their story.

      Avoid loud and aggressive persons; they are vexatious to the spirit. If you compare yourself with others, you may become vain or bitter, for always there will be greater and lesser persons than yourself.

      Enjoy your achievements as well as your plans. Keep interested in your own career, however humble; it is a real possession in the changing fortunes of time.

      Exercise caution in your business affairs, for the world is full of trickery. But let this not blind you to what virtue there is; many persons strive for high ideals, and everywhere life is full of heroism.

      Be yourself. Especially do not feign affection. Neither be cynical about love; for in the face of all aridity and disenchantment, it is as perennial as the grass.

      Take kindly the counsel of the years, gracefully surrendering the things of youth.

      Nurture strength of spirit to shield you in sudden misfortune. But do not distress yourself with dark imaginings. Many fears are born of fatigue and loneliness.

      Beyond a wholesome discipline, be gentle with yourself. You are a child of the universe no less than the trees and the stars; you have a right to be here.

      And whether or not it is clear to you, no doubt the universe is unfolding as it should. Therefore be at peace with God, whatever you conceive Him to be. And whatever your labors and aspirations, in the noisy confusion of life, keep peace in your soul. With all its sham, drudgery and broken dreams, it is still a beautiful world. Be cheerful. Strive to be happy.


      By Max Ehrmann © 1927
      • feelek Re: Ateiści, jak radzicie ze sprzeczn. w Desidera 06.12.18, 16:26
        "Awariant: Dlaczego poszukujesz w niej sprzeczności?"

        ... ja jej nie poszukuję,
        (gdy ona, ta sprzeczność, tam jest)
        a się pytam jak sobie z nią, tą sprzecznością, radzicie?

        PS. ale to chyba beznadziejne:
        to forum nie jest niszowe, ono istnieje teoretycznie, czyli: "istnieje"
        To jak ze sprzecznością w Desideracie att. istnienia/nieistnienia b/Boga.

        PS2. dużo ryzykuję
        Dużo?
        tylko to, że Somebody [KukuNamuniu] zarzuci mi nieuctwo/czy co tam jeszcze, że, mianowicie, nie wiem co to znaczy pojęcie matematyczne: sprzeczność.
        Ja jednak nie będę się zniżał: jeżeli tu nie ma komu zauważyć, że w tekście datowanym na 1692, a znalezionym w katedrze w Baltimore, nie ma sprzeczności w stwierdzeniu: "Therefore be at peace with God, whatever you conceive Him to be. " to znaczy, że istnienie tego forum zwyczajnie nie ma sensu.

        Więc, jak ateiści, o istnieniu b/Boga, ja stwierdzam, że forum, w którym biorę udział, nie istnieje.

        Jestem aforumistą?
    • feelek Re: Ateiści, jak radzicie ze sprzeczn. w Desidera 05.12.18, 23:59
      No zawood, póki co.

      Spodziewałem się jakiegoś wywodu typu: b/Bóg w tym tekście jest traktowany umownie, coś jak złożenie w całość faktu, że Świat istnieje, b/Bóg to wszystko, b?Bóg to harmonia....
      ... etc. etc. nie mnie to ciągnąć, skorom nie ateista, a jedynie agnostyk, V rodzaju (sic!)

      Po jeepwzydlu nie spodziewałem się niczego innego, mogę odpowiedzieć: to po co pan żyje, jeśli ma pan wszystko w dupie?
      Desiderata to ważny tekst, dla kilkuset milionów, bynajmniej nie "religiantów".

      Znacznie bardziej zawiodłem się na Człowieku-Z-Awarii (: wie, że to nie jest tekst z jakiegoś tam 1692, z jakiegoś Baltimore, czy czegoś, a z XXw.?, nie- religijny, a zwyczajnie poetycki, świecki?)

      W końcu przychodzimy tutaj (póki nas nie wy...banują) po to, aby odpowiadać sobie na rozmaite pytania.

      Ale co tam.
      To w końcu forum niszowe.
      Niedługo zostanie tu Admin i poocoo, chyba już tylko z przyzwyczajenia.
      W sumie, szkoda.
    • snajper55 Re: Ateiści, jak radzicie ze sprzeczn. w Desidera 06.12.18, 21:00
      feelek napisał:

      > Ateiści, jak sobie radzicie ze sprzecznością w "Desideracie"?

      A dlaczego ma sobie jakoś radzić??? Różne publikacje są pełne sprzeczności i nielogiczności a ja nie muszę do nich podchodzić na kolanach i "sobie radzić" z wadami. Mogę na przykład wzruszyć ramionami.

      S.
    • spinoff Re: Ateiści, jak radzicie ze sprzeczn. w Desidera 07.12.18, 11:57
      feelek napisał:

      > Tam jest taki fragment:
      >
      > "... bądź zawsze w zgodzie z Bogiem, cokolwiek myślisz o jego istnieniu...".
      >

      Tekst znam z Piwnicy, śpiewali bodaj "...czymkolwiek On ci się wydaje". Jeśli awariant przytoczył poprawnie oryginał, to może nawet powinno być "...jakkolwiek Go pojmujesz".
      • feelek Re: Ateiści, jak radzicie ze sprzeczn. w Desidera 09.12.18, 14:50
        spinoff: ...nawet powinno być "...jakkolwiek Go pojmujesz".

        no to jak go pojmujesz ateisto?
        - ten tekst
        : jak można być w harmonii z kimś, kogo istnienie się wyklucza?
        ...
        nie, nie prowokuję...
        pytam, bo mnie ciekawi
        przepraszam urażonych/oburzonych/
        / oraz tych, co zwyczajnie żyją, nie zastanawiając się,

        to ww. było do ciebie, ateisto, któremu nie jest wszystko jedno, który nie masz tego w ..
        • spinoff Re: Ateiści, jak radzicie ze sprzeczn. w Desidera 09.12.18, 15:24
          Chodzi o religijną tolerancję. Tak pojmuję. Wierzysz w Boga tego, tamtego, czy w ogóle nie wierzysz w żadnego, nie zwalczaj wiary w innych, nie szczuj, nie krytykuj, nie kpij, żyj z (ich) Bogiem w zgodzie. To samo przecież, mniej poetycznie, masz w karcie ONZ, z czego prawdopodobnie nie zdaje sobie sprawy ta garstka tutejszych bojowników, jak i cały ten nowy ruch antyteistyczny.
          • awariant Re: Ateiści, jak radzicie ze sprzeczn. w Desidera 09.12.18, 16:27
            spinoff napisał:
            > Chodzi o religijną tolerancję. Tak pojmuję. Wierzysz w Boga tego, tamtego,
            > czy w ogóle nie wierzysz w żadnego, nie zwalczaj wiary w innych, nie szczuj,
            > nie krytykuj, nie kpij, żyj z (ich) Bogiem w zgodzie.

            I tak to chyba zostało zinterpretowane przez ruch hippisowski.
            Zresztą w Desideracie jest to ostatnie "przykazanie", a nie pierwsze.

            > ... z czego prawdopodobnie nie zdaje sobie sprawy ta garstka
            > tutejszych bojowników, jak i cały ten nowy ruch antyteistyczny.

            Ruch antyteistyczny jest sprzeciwem przeciwko państwu wyznaniowemu
            narzucającemu reguły i porządek społeczny pod pozorem "wyższych wartości".
            W zasadzie antyteizm nie nie walczy z nieistniejącym demonem, ale z próbą
            jego traktowania jako realnego źródła praw społeczności i jednostek.
            • feelek Re: Ateiści, jak radzicie ze sprzeczn. w Desidera 10.12.18, 17:35
              ... a żeby już w pełni usatysfakcjonować Ulubieńców Boga*) może ostatnie dać jak niżej:

              ... żyj w zgodzie z ich wiarą w b/Boga ...".

              te problemy z tłumaczeniem!
              [- najlepiej widać w Biblii: z hebr.-> na grecki-> z greckiego na łacinę-> z łaciny na polski]
              ---
              *) to zdaniem Kogoś:
              ateiści
              - oni są lubiani przez [wg. nich nieistniejącego] b/Boga bo nie zawracają mu głowy jakimiś swoimi problemami, co je wyrażają w swych modlitwach.
              A ile ich (tych modlitw) to najlepiej pokazano w "Bruce Wszechmogący".
          • ur-nammu Re: Ateiści, jak radzicie ze sprzeczn. w Desidera 10.12.18, 20:07
            spinoff: Chodzi o religijną tolerancję. Tak pojmuję. Wierzysz w Boga tego, tamtego, czy w ogóle nie wierzysz w żadnego, nie zwalczaj wiary w innych, nie szczuj, nie krytykuj, nie kpij, żyj z (ich) Bogiem w zgodzie.
            Jak ta deklaracja tolerancji ma się do innych wypowiedzi piszącego? Oto kilka przykładów:

            spinoff: Też myślę, że skuteczność "świeckich" systemów etycznych jest pozorna.
            spinoff: Jeśli nie ma Boga, to nasze życie nie ma żadnego celu. Żadnego!
            spinoff: religia jest dla człowieka czymś równie naturalnym jak picie, jedzenie, mówienie...
            spinoff: Jeśli wyrzekamy się niematerialnej duszy to o jakiej duchowości możemy mówić? [...] Moim zdaniem nie warto rezygnować z duszy, jeśli to ma za sobą pociągać rezygnację z samoświadomości. Tym bardziej nie powinno się odmawiać jej innym.
            spinoff: Materialista jest bezbronny w konfrontacji z niektórymi myślami, zwłaszcza tymi istotnymi, dotyczącymi samego siebie i ludzi, których kocha. wystarczy jedna dość prosta konstatacja, by zepsuć mu humor na całe życie. Szybko zaczyna wypierać takie myśli, ślizgać się po powierzchni, bać autorefleksji, a świadomości unikać na wszelkie sposoby.
            spinoff: W końcu katolicy wierzą, że dają swoim dzieciom istnienie, natomiast ateiści swoim mogą dać tylko agonię. Nigdy nie byłem w stanie pojąć, jak mając tego świadomość ateista może chcieć dzieci.

            Z powyższych wypowiedzi wynika, że: 1) skuteczną etykę można przypisać tylko temu, kto jest religijny; 2) życie niewierzących nie ma żadnego celu; 3) kto nie wyznaje jakiejś religii, nie żyje; 4) materialista jest bezbronny w konfrontacji z myślami dotyczącymi samego siebie i osób mu bliskich oraz boi się autorefleksji i unika samoświadomości; 5) bez wiary w duszę nie ma duchowości ani samoświadomości; 6) ateizm to agonia.

            Innymi słowy – tolerancja w tej wersji jest zarezerwowana dla wiary (żyj z (ich) Bogiem w zgodzie), a niewiary najwyraźniej nie dotyczy, bo tu można kpić, krytykować, dehumanizować, jak często czyni to Spinoff. Wiesz, naiwniaku, co ja sądzę o tej twojej tolerancji? Wsadź ją sobie w cztery litery.
            • awariant Re: Ateiści, jak radzicie ze sprzeczn. w Desidera 10.12.18, 22:13
              > Wiesz, naiwniaku, co ja sądzę o tej twojej tolerancji?

              No fajnie, ale czemu przenosisz dyskusję z tematu dekalogu Maxa Ehrmanna
              znanego jako Desiderata na Myśli Zebrane spinoff'a?
              Przecież spinoff nie wypowiadał się w tym wątku na temat swojej własnej tolerancji religijnej.
            • feelek Re: Ateiści, jak radzicie ze sprzeczn. w Desidera 11.12.18, 19:36
              no:ur-nammu:
              no proszę cię
              po kiego podgrzewasz[IM: te 4 litery, etc...]
              reszta wpisu OK, tylko interpretacja diametralnie inna:
              mi zacytowane spinoffy nijak nie przeszkadzają, ani ich tak nie odbieram:
              ot zwyczajnie Spinoff ma prawo do takich swoich spinoffów, zgodnie z deklaracją Kartezjusza:
              będę walczył o to, abyś Spinoff twierdził to, co twierdzisz, jakkolwiek się z tobą i twoimi spinoffami nie zgadzam
              ...gdzie tu naruszenie tolerancji jest u Spinoffa w jego spinoffach? Bo ja nijak nic nie widzę. Czyżbym był dalej posunięty w tolerancji niż Ur Nammu? Nie, tego nie deklaruję, ani nie podejrzewam się o ww.
              • jeepwdyzlu Re: Ateiści, jak radzicie ze sprzeczn. w Desidera 12.12.18, 00:08
                Ależ oczywiście, że spinoff nie jest tolerancyjny. Nie wystarczy tolerancji deklarować. Pis tez deklaruje, że jest proeuropejskie, proobywatelskie, prowolnosciowe. Papier czy ekran wytrzymają kazdy bzdet.

                Ten wątek tez jest zaczepno agresywny. Pozornie skierowany do ateistów. Niby, że każdy ateista studiuje dekalog Ehrmana. Ba! Setki milionów to robi!
                Owszem, są ateiści z duzą wiedzą o filozofii, historii religi, nauczaniu Kościoła. Są tez ateiści antyteiści. Walczący. Sa ateiści mądrzy, są głupi.
                Ale nie.
                Niby jesteśmy z tej samej sztancy. Też jestesmy wyznawcami, tyle że błądzimy...
                Ba!
                Nasze życie jest bez sensu, bo nic nie jest dla nas ważne.
                Obraża się tu ludzi bezkarnie - pod pozorem wolności dyskusji. Dlatego kilka lat temu właściwie wyłaczyłem się z aktywności na tym forum. Tak, od czasu do czasu rzucę tu miesem ale i tak jestem przy Was - żałośni manipulatorzy za 2 złote - prawdziwym dżentelmenem...
                • feelek Re: Ateiści, jak radzicie ze sprzeczn. w Desidera 12.12.18, 19:05
                  no szacun:

                  wszędzie węszysz bandytów?
                  tu przybrali postać atakujących biednego ateistę...

                  ja sobie, jak zwykle przyszedłem pogadać, dowiedzieć się, co inni myślą o jakimś sformułowaniu, co zwyczajnie zaciekawia,
                  a tu proszę: biorę udział w czymś "...zaczepno- agresywnym..."

                  no przechodził i spisek wykrył...
                  szacun

                  i jeszcze kłopot z tą całą tolerancją
                  odwieczny,
                  a właściwie to od wtedy gdy tolerancyjnym można być z czyjegoś nadania
                  tak i tu przychodzi i się mu myli: tolerancyjne to jest to, co "... proeuropejskie, proobywatelskie, prowolnosciowe..." nijak tolerancyjny nie jest dla niego jakiś brexitowiec czy inny korwinista

                  to już właściwie przywyknąć idzie:
                  "tolerancja jest OK, ale co z tymi co nie są tolerancyjni, tzn. nie uznają mojego systemu wartości?"

                  był taki rysunek w Timesie gościu trzyma drugiego za frak i: "ty nadęta konserwatywna świnio, chcesz liberalną pięścią w mordę?"
                  zamienić tylko "liberalną" na "tolerancyjną" i mamy 2018 grudzień, 12, forum religia...
                  wystarczy za cały komentarz
                • feelek Re: Ateiści, jak radzicie ze sprzeczn. w Desidera 12.12.18, 19:14
                  i w sumie to marny z ciebie bojownik ateizmu:
                  zamiast zwyczajnie się odnieść do pytania, przemyśleć je sobie, zapodać jakąś rzutką ripostę, niepotrzebnie reagujesz jakąś absurdalną agresją...

                  musisz powściągnąć słabość, bo wiesz: walka czeka
                  ---
                  a Bóg/Marks/Kierkegaard z tobą

                  PS.: co to jest ta jakaś Ehrmana?
                  • ur-nammu Re: Ateiści, jak radzicie ze sprzeczn. w Desidera 12.12.18, 20:24
                    feelek: i jeszcze kłopot z tą całą tolerancją odwieczny, a właściwie to od wtedy gdy tolerancyjnym można być z czyjegoś nadania tak i tu przychodzi i się mu myli: tolerancyjne to jest to, co "... proeuropejskie, proobywatelskie, prowolnosciowe..." nijak tolerancyjny nie jest dla niego jakiś brexitowiec czy inny korwinista
                    Znów mieszasz pojęcia, ale trudno się spodziewać czegoś więcej po kimś, kto nie odróżnia pojęcia od jego zaprzeczenia.
                    Tolerancja to poszanowanie czyichś poglądów, wierzeń, upodobań, różniących się od własnych i nie ma związku z twoim bajdurzeniem o czyimś nadaniu.
                    Zaprzeczeniem tolerancji jest odmawianie myślącym inaczej etyki, zdolności do refleksji, samoświadomości, czyli ich odczłowieczanie jako grupy – to jest właśnie przejaw braku szacunku dla cudzych poglądów. Spinoff próbuje odczłowieczać niewierzących, jego poprzednicy odczłowieczali na przykład żydów (także Żydów). To, że ty w wypowiedziach Spinoffa nie dostrzegasz naruszenia tolerancji, nie musi świadczyć o tym, że jesteś dalej posunięty w tolerancji niż ja (tak, wiem, retorycznie temu zaprzeczyłeś). Być może po prostu jesteś mniej posunięty w innych aspektach, przez co to, co inni zauważają w słowach, ty zauważyłbyś może dopiero wówczas, gdyby do twoich nozdrzy dobiegł swąd stosu (lub innego, bardziej zaawansowanego urządzenia do wykluczania z tego świata myślących inaczej niż ci, co wiedzą, kto jest etyczny).

                    feelek: "tolerancja jest OK, ale co z tymi co nie są tolerancyjni, tzn. nie uznają mojego systemu wartości?"
                    Przytoczenie przez ciebie tych słów pokazuje, że nie rozumiesz, czym jest tolerancja. Ona nie polega na uznawaniu systemu wartości innego człowieka, lecz na poszanowaniu tego systemu, mimo że się z nim nie zgadzamy (czyli go nie uznajemy). I tolerancja, i wolność mają swoje granice, które przebiegają tam, gdzie ktoś ingeruje w cudze życie – stąd ma swoje uzasadnienie brak tolerancji dla tych, którzy nie są tolerancyjni dla innych.

                    feelek: zamiast zwyczajnie się odnieść do pytania, przemyśleć je sobie, zapodać jakąś rzutką ripostę,
                    A do czego tu się odnosić? Wątek, który założyłeś, to zupełna dziecinada, coś jak temat wypracowania dla dziatwy ze zlikwidowanego gimnazjum. Trudno też odgadnąć, dlaczego z uporem maniaka domagasz się odpowiedzi właśnie od ateistów, naiwnie przy tym sugerując, że oni mają sobie jakoś radzić z wypowiedzią Ehrmanna. Dodam też, że w swojej niechlujności nie zadałeś sobie nawet trudu, żeby przytoczyć prawidłowe tłumaczenie oryginału. Może czas wydorośleć?
                    • awariant Re: Ateiści, jak radzicie ze sprzeczn. w Desidera 12.12.18, 20:51
                      @ur-nammu

                      ... a ktoś jeszcze może zacznie nerwowo szukać po necie o czym ja w ogóle ględzę,
                      byle to jakoś skontrować...


                      napisał spinoff w tym wątku i miał rację. 1:0 dla spinoffa.

                      A teraz wróćmy do tematu, bo wydaje się, że feelek chciał coś przekazać
                      posiłkując się Desideratą, a jeszcze nie udało mu się tego wysłowić.
                    • feelek Re: Ateiści, jak radzicie ze sprzeczn. w Desidera 13.12.18, 15:51
                      ... tu, zamiast polemiki [której ja z Q_Q_Na_Muniu... nie prowadzę, o nic go nie pytałem, ani o nic go nie prosiłem,
                      cóż taka karma]

                      właściwie to same cytaty i 0 [zero] komentarza:

                      "...Znów mieszasz pojęcia, ale trudno się spodziewać czegoś więcej po kimś, kto nie odróżnia pojęcia od jego zaprzeczenia...."

                      "...Tolerancja to poszanowanie czyichś poglądów, wierzeń, upodobań, różniących się od własnych i nie ma związku z twoim bajdurzeniem o czyimś nadaniu...."

                      "...Zaprzeczeniem tolerancji jest odmawianie myślącym inaczej etyki, zdolności do refleksji, samoświadomości, czyli ich odczłowieczanie jako grupy – to jest właśnie przejaw braku szacunku dla cudzych poglądów...."

                      "... To, że ty w wypowiedziach Spinoffa nie dostrzegasz naruszenia tolerancji, nie musi świadczyć o tym, że jesteś dalej posunięty w tolerancji niż ja..."

                      "... Być może po prostu jesteś mniej posunięty w innych aspektach, przez co to, co inni zauważają w słowach, ty zauważyłbyś może dopiero wówczas, gdyby do twoich nozdrzy dobiegł swąd stosu (lub innego, bardziej zaawansowanego urządzenia do wykluczania z tego świata myślących inaczej niż ci, co wiedzą, kto jest etyczny)...."

                      "... Przytoczenie przez ciebie tych słów pokazuje, że nie rozumiesz, czym jest tolerancja. Ona nie polega na uznawaniu systemu wartości innego człowieka, lecz na poszanowaniu tego systemu, mimo że się z nim nie zgadzamy (czyli go nie uznajemy)...."

                      "...I tolerancja, i wolność mają swoje granice, które przebiegają tam, gdzie ktoś ingeruje w cudze życie – stąd ma swoje uzasadnienie brak tolerancji dla tych, którzy nie są tolerancyjni dla innych...."


                      "... Wątek, który założyłeś, to zupełna dziecinada, coś jak temat wypracowania dla dziatwy ze zlikwidowanego gimnazjum...."

                      "... Dodam też, że w swojej niechlujności nie zadałeś sobie nawet trudu, żeby przytoczyć prawidłowe tłumaczenie oryginału....

                      "... Może czas wydorośleć? ..."

                      PS.... i moja prywatna tragedia: nie dowiem się już nigdy co/kto to jest ta cała jakaś tam: "Ehrmanna".
                      Nigdy kobity na oczy nie widziałem, a tu się okazuje, że:

                      "... Trudno też odgadnąć, dlaczego z uporem maniaka domagasz się odpowiedzi właśnie od ateistów, naiwnie przy tym sugerując, że oni mają sobie jakoś radzić z wypowiedzią Ehrmanna...."

                      no to trudno, nie dowiem się co baba nabroiła, kiedy i gdzie....
                      • ur-nammu Re: Ateiści, jak radzicie ze sprzeczn. w Desidera 13.12.18, 16:39
                        feelek: i moja prywatna tragedia: nie dowiem się już nigdy co/kto to jest ta cała jakaś tam: "Ehrmanna".
                        Twoją prywatną tragedią jest twój mały rozumek, najwyraźniej nie radzący sobie z takim wynalazkiem jak wyszukiwarka internetowa. Nie masz nawet tak znikomej dozy inteligencji, żeby się domyślić, że na przykład ze słów z wypowiedzią Ehrmanna wynika, iż nie chodzi tu o rodzaj żeński (chyba nikt nie pisze z wypowiedzią Anna). Szukaj, Felusiu, szukaj, może dowiesz się czegoś, o czym powinieneś był wiedzieć przed założeniem tego durnego wątku.

                        A za polemikę ty się faktycznie nie bierz, bo nie miałbyś czym jej poprowadzić.
                        • feelek Re: Ateiści, jak radzicie ze sprzeczn. w Desidera 13.12.18, 22:37
                          zgadzam się z tobą całkowicie

                          jestem muszęę to dodać twoim absolutnym idolem,

                          pozwól, że zacytuję na koniec, to już klasyka netu!
                          [oczyw. - bez komentarza- gdzież bym tam śmiał]

                          'Twoją prywatną tragedią jest twój mały rozumek'

                          " Nie masz nawet tak znikomej dozy inteligencji, żeby się domyślić, że na przykład ze słów z wypowiedzią Ehrmanna wynika, iż nie chodzi tu o rodzaj żeński (chyba nikt nie pisze z wypowiedzią Anna). "

                          "Szukaj, Felusiu, szukaj, może dowiesz się czegoś, o czym powinieneś był wiedzieć przed założeniem tego durnego wątku."

                          "A za polemikę ty się faktycznie nie bierz, bo nie miałbyś czym jej poprowadzić. "
                          • awariant Re: Ateiści, jak radzicie ze sprzeczn. w Desidera 13.12.18, 23:25
                            Mnie bardziej wzruszyła ta światła myśl:
                            Dodam też, że w swojej niechlujności nie zadałeś sobie nawet trudu, żeby przytoczyć
                            prawidłowe tłumaczenie oryginału.

                            Strasznie zabawnie to brzmi w odniesieniu do utworu literackiego.

                            Tu mały zestaw prób tłumaczenia Desideraty:
                            ... with God, whatever you conceive Him to be
                            www.filozofia.fora.pl/literatura,9/desiderata-dezyderata-angielski-i-polski,2734.html
                            (jakkolwiek Go pojmujesz, wyobrażasz Go sobie…jakim jest… czymkolwiek On
                            ci się wydaje; edit: "cokolwek myślisz o jego istnieniu")

                            Analizowana wersja podawana przez Google, czyli "prawidłowa" brzmi:
                            Więc żyj w zgodzie z Bogiem, czymkolwiek On ci się wydaje.

                            Przypomniało mi się, jak lata temu walczyłem z dwujęzycznym wydaniem Oniegina
                            Aleksandra Puszkina próbując ocenić czy polski przekład Tuwima jest "prawidłowy".
                            Nie dało rady.
                            • feelek Re: Ateiści, jak radzicie ze sprzeczn. w Desidera 13.12.18, 23:52
                              no to jak końcu:

                              dobrze/źle zacytowałem Piwnicę-Pod-Baranami/Ehrmanna/Tekst-Znaleziony-Przypadkowo-W-Katedrze-W-Baltimore-Datowany-Na-1692?

                              PS.
                              dla mnie też on jest ważny, ten tekst: kiedyś, dawno, Mordor dopiero zaistniwał, stałem swym maluchem (taki samochód) po pracy w Mordorze, próbując skręcić, za mną stanęło ogromne bydlę (autobus miejski) próbując mnie zdmuchnąć z pasa skrętu trąbieniem na cały Wilanów (taka dzielnica) w Wwie (takie miasto)... sobie stojąc powtarzałem:
                              "tak jak planety i gwiazdy, ateiści, teiści, deiści, antyklerykałowie, przemądrzalcy wszelkiej maści: MASZ PRAWO BYĆ TUTAJ!!!"
                              [sorry, za podanie niedokładnego tłumaczenia tekstu znalezionego w Baltimore, datowanego na...etc. etc.]
                            • ur-nammu Re: Ateiści, jak radzicie ze sprzeczn. w Desidera 14.12.18, 00:04
                              awariant: Mnie bardziej wzruszyła ta światła myśl:
                              ur-nammu: Dodam też, że w swojej niechlujności nie zadałeś sobie nawet trudu, żeby przytoczyć prawidłowe tłumaczenie oryginału.
                              awariant: Strasznie zabawnie to brzmi w odniesieniu do utworu literackiego.
                              Strasznie zabawnie to brzmi?
                              Muszę cię zaskoczyć. W cywilizowanym świecie obowiązuje zasada, że jeśli jakiś tekst został opublikowany w przekładzie i ten przekład jest prawidłowy (czyli wykonany zgodnie z zasadami sztuki translatorskiej), to powołując się na ten tekst, wypada się posłużyć takim właśnie przekładem, a nie przebijać głową mur i bawić w jakieś improwizacje.
                              Dużo piszesz, ale przypuszczalnie mało czytasz, stąd to wzruszenie i rozbawienie typowe dla ignoranta.
                              • awariant Re: Ateiści, jak radzicie ze sprzeczn. w Desidera 14.12.18, 08:59
                                ur-nammu napisał:
                                > Muszę cię zaskoczyć.

                                Nie zaskoczysz mnie.

                                Wiem, że Desiderata nie jest chroniona prawami autorskimi, a w obiegu jest
                                wiele jej modyfikacji, zarówno w języku angielskim, polskim, jak i innych.
                                Wiem również, że inne teksty funkcjonujące w kulturze masowej nie zawsze
                                są zgodne z oryginałem i nikomu to nie przeszkadza.
                                Weźmy taką Pieśń Wybickiego:

                                Jeszcze Polska nie umarła,
                                kiedy my żyjemy.
                                Co nam obca moc wydarła,
                                szablą odbijemy.

                                Marsz, marsz, Dąbrowski
                                do Polski z ziemi włoski
                                za Twoim przewodem
                                złączem się z narodem.


                                (pełny tekst np. tutaj: literat.ug.edu.pl/wybicki/legiony.htm
                                mam nadzieję, że snajper nie skasuje postu, za naruszenie Ustawy)

                                Czy nie wydaje ci się, że tekst w języku oryginału brzmi znajomo,
                                ale jednak inaczej niż w prawidłowym tłumaczeniu na język polski?
                                ( dziennikustaw.gov.pl/du/2018/441/D2018000044101.pdf )
                                A tłumaczenie z polskiego na wolski pamiętasz jeszcze?
                                • ur-nammu Re: Ateiści, jak radzicie ze sprzeczn. w Desidera 14.12.18, 11:50
                                  awariant: Czy nie wydaje ci się, że tekst w języku oryginału brzmi znajomo, ale jednak inaczej niż w prawidłowym tłumaczeniu na język polski?
                                  Wow, właśnie obwieściłeś światu, że Pieśń Legionów Polskich we Włoszech Józefa Wybickiego została przetłumaczona na język polski. Pociesznie się czyta bzdety w wydaniu nieuka, który najwyraźniej nigdy nie słyszał o czymś takim jak uwspółcześnianie dawnych tekstów w celu ich przybliżenia dzisiejszemu czytelnikowi (archaizmy w zakresie pisowni, leksyki, gramatyki itp. zastępuje się wówczas formami współczesnymi), ale z pewnością nie jest to tłumaczenie, bo pozostajemy w obrębie tego samego języka (wiem, wiem, teraz pewnie usłyszę naiwne wyjaśnienie, że to było przenośnie, dla żartu lub coś równie pokrętnego).
                                  I znów skompromitowałeś się ignorancją. Powtarzam: mniej pisz, więcej czytaj, bo to ostatnie jest najlepszym lekarstwem na niewiedzę, na przykład taką jak twoja.
                                  Bez odbioru.
                                  • awariant Re: Ateiści, jak radzicie ze sprzeczn. w Desidera 14.12.18, 15:15
                                    ur-nammu napisało się:
                                    > ... uwspółcześnianie dawnych tekstów ...

                                    A jakże, znam. W 2000 roku Federacja uwspółcześniła słowa hymnu Związku Socjalistycznych
                                    Republik Radzieckich rezygnując z tymczasowej melodii, do której zacne gremia ekspertów
                                    nie potrafiły znaleźć właściwych słów. Na szczęście żył jeszcze współautor dawnego hymnu.

                                    Ale naszego hymnu nikt nie uwspółcześniał (pomijając kolejność zwrotek ustaloną uchwałą sejmową). Próba uwspółcześniającej zmiany słów "kiedy my żyjemy" na "póki my żyjemy"
                                    zakończyła się porażką proponujących ją językoznawców (a po części i Krakusów,
                                    którzy "od zawsze" śpiewali "póki", bo taka tam była tradycja). Sam się zmienił, zapewne
                                    za sprawą wykonawców "Pieśni", czyli późniejszej "Pieśni Legionów Polskich we Włoszech".
                                    Nie ma informacji o autorach tej zmiany. Częściowo znamy autorów dodatkowych zwrotek,
                                    ale te nie znalazły się w ustawowym tekście Hymnu. Owszem, uwspółcześniano aranżacje
                                    muzyczne, ale to akurat wydaje się oczywiste i nieuniknione. No i usunięto domniemanego
                                    autora muzyki - tu faktycznie można mówić o "uwspółcześnieniu informacji", bo choć
                                    muzyka została cofnięta w czasie i uznana za anonimową, to jednak pozostała ta sama.

                                    Zresztą, co tu dużo mówić, "uwspółcześnianie" tekstów literackich uważam za absurd,
                                    kompletny brak zrozumienia i szacunku dla historii. Domyślam się, że pan również,
                                    tylko tak niezręcznie wyszło przy pisaniu.

                                    Kawał w tym, że podobne zmiany w pewnym sensie dotyczyły również Desideraty.
                                    Też miała wielu autorów "uwspółcześnionych wersji" i autorów muzyki do słów
                                    niekoniecznie autentycznych, a bardziej popularnych niż wersja pisana.
                                    Nie doszukałem się informacji o autorze "poprawnego" i jedynie właściwego tłumaczenia
                                    na język polski ani informacji o tym, czy korzystał on z autentycznej wersji Maxa Ehrmanna.

                                    Ale jeśli temat Hymnu i Desideraty jest dla pana docenta za trudny, to może zajmie się
                                    pan analizą poprawności tłumaczeń oryginału "Winnie-the-Pooh" A.A.Milne'a.
                                    Zapewniam, że to wspaniałe pole do popisu dla rzetelnego naukowca.
            • suender Re: Ateiści, jak radzicie ze sprzeczn. w Desidera 12.12.18, 20:14
              ur-nammu 10.12.18, 20:07

              > a niewiary najwyraźniej nie dotyczy, bo tu można kpić, krytykować, dehumanizować,

              Przyganiał kocioł garnkowi!

              A kto tu mnie wyzywa od oszołomów?!
              Proszę mi pokazać wpis, w którym ja się takimi wyzwiskami odwzajemniam!
              A co, trudno znaleźć? - No właśnie!

              Pozdr.
              • awariant Re: Ateiści, jak radzicie ze sprzeczn. w Desidera 12.12.18, 20:29
                suender napisał:
                > A kto tu mnie wyzywa od oszołomów?!
                > Proszę mi pokazać wpis, w którym ja się takimi wyzwiskami odwzajemniam!

                Trudno będzie, bo to twoja pierwsza wypowiedź w tym wątku,
                a i o tobie jakoś nikt w nim jeszcze nie wspominał.
                Więc "tu" nikt cię nie wyzywa, ani ty nikogo nie traktujesz obelgami.
                • suender Re: Ateiści, jak radzicie ze sprzeczn. w Desidera 13.12.18, 10:52
                  awariant 12.12.18, 20:29

                  > a i o tobie jakoś nikt w nim jeszcze nie wspominał.

                  Sądzę, że Ur-nammu jest jeszcze wystarczająco inteligentny by nie potrzebować kalfaktora.
                  A co do rzeczy samej, to on dobrze wie kiedy i gdzie mnie na FR nazwał mnie oszołomem.

                  Dzięki za uwagę.
                  • awariant Re: Ateiści, jak radzicie ze sprzeczn. w Desidera 13.12.18, 11:46
                    suender napisał:
                    > Sądzę, że Ur-nammu jest jeszcze wystarczająco inteligentny by nie potrzebować kalfaktora.
                    > A co do rzeczy samej, to on dobrze wie kiedy i gdzie mnie na FR nazwał mnie oszołomem.

                    Ja również to wiem.

                    Ale nie podejrzewam ur-nammu, by wrzucił w forumową wyszukiwarkę własny nick,
                    tak jak to uczynił z nickiem "spinoff", by wynikami ilustrować posty o tolerancji.

                    Zresztą spinoff wydaje się wystarczająco inteligenty, by olać tego typu zaczepki.
                    (ale na wszelki wypadek pogrubiłem)
      • spinoff Re: Ateiści, jak radzicie ze sprzeczn. w Desidera 09.12.18, 15:34
        Pierwsze zdanie chyba z Biblii, drugie nie wiem nawet skąd. Ale czy tobie zależy na mojej subiektywnej interpretacji czy na religijnej wykładni? Od tej drugiej jest ksiądz, rabin, pastor, albo kogo tam mają różni inni wierzący, ja mogę powiedzieć tylko jak pojmuję coś sam dla siebie. I oczywiście mogę to zrobić, ale jeden mnie tutaj za to pośle do piekła, druga z wściekłości się zabulgocze, trzeci oznajmi, że mam mentalność narkotykowego dilera,czwarty bezradnie wszystko posieka i poprzetyka wyzwiskami, moderator zacznie skandować Allahu Akbar, krasnale szczają mi do mleka, a ktoś jeszcze może zacznie nerwowo szukać po necie o czym ja w ogóle ględzę, byle to jakoś skontrować... Po co tym ludziom psuć humor przed świętami i zachęcać ich by robili z siebie widowisko.
        Biblia jest dla mnie wielką księgą ludzkiej myśli, tożsamą z filozofią grecką i jej teocentryzmem, a przy tym znacznie ważniejszą, bardziej inspirującą dla świata, konstytutywną.
          • feelek Re: Ateiści, jak radzicie ze sprzeczn. w Desidera 10.12.18, 18:28
            ja tego nie napisal,
            ja zacytowal Ferdynanda v.007.
            cytat znany, ale nie o ten chodzi, a o to drugie, co Ferdynand sobie wymyślił (?): "...jestem tym którym nie jestem...", aby się popisać erudycja i zapędzić nas w kozi róg....
            ---
            dosyć już chyba tej pseudodyskusji
            jak widać nie ma już tu atmosfery
            a kiedyś była?
    • feelek Re: Ateiści, jak radzicie ze sprzeczn. w Desidera 09.12.18, 15:24
      no dooooobra, skoro niewiele tu wynika dla meritum wątku, to:
      mi się wydaji, że w słowach:

      "... bądź zawsze w zgodzie z Bogiem, cokolwiek myślisz o jego istnieniu..."

      jest oczywista sprzeczność.
      Tak oczywista, że ...nigdy sobie tego nie analizowałem.
      Zrobię to teraz...
      (- z zażenowaniem, bo mi się wydaje, że to uraża czyjąkolwiek inteligencję, ale co tam.)

      Jak mogę ( wcielam się na chwilę w skórę ateisty, więc ateistów przepraszam) być w zgodzie z istotą, która zgodnie z moim sposobem myślenia i zgodnie z treścią Desideraty, nie istnieje?
      Mam być w zgodzie z jakąś istotą, gdy ja jestem z tych, co uważają , że jej nie ma?
      Mam się jakoś myślowo dogadywać, godzić z kimś, kto nie istnieje?

      [ "...a dlaczego tu nie ma okien, a dlaczego tu nie ma klamek?..." J. Machulski, Seksmisja]

      Poniżej to już moje:
      a może chodzi o b/Boga jako jakieś pojęcie inne: harmonię, wszechogarniające jestestwo, coś, co układa całość, choć, zgodnie z ogólnie pojętą wiedzą ta harmonia, to współistnienie wszystkiego ze wszystkim podlega jedynie działaniu rozmaitych mechanizmów- przyrody, fizyki, mechaniki... etc...
      ... niekoniecznie Kogoś ...
      tak bardzo przyzwyczailiśmy się, przywykliśmy do tego, że pojęcie B/boga to uwiarygodnienie istnienia b/Boga - człowieka, co stworzył nas na swój obraz i podobieństwo, że myślą w ten sposób nie tylko tzw. wierzący, tak samo widzą go ci, co jego istnieniu przeczą ...

      b/Bóg: pojęcie, synonim dobra, harmonii- o to chyba chodziło tym z tej Katedry w Baltimore, w 1692, w Desideracie

      PS.ale to mówiłem ja: agnostyk,
      : z definicji osoba, co deklaruje, że: nie - wierzy, nie- nie wierzy, osoba, co deklaruje, że- NIE WIE.
      • awariant Re: Ateiści, jak radzicie ze sprzeczn. w Desidera 13.12.18, 22:32
        feelek napisał:
        > no dooooobra, skoro niewiele tu wynika dla meritum wątku, to:

        To wróćmy do miejsca, gdzie się nam to meritum zostało urwane.

        > "... bądź zawsze w zgodzie z Bogiem, cokolwiek myślisz o jego istnieniu..."
        [...]
        > Mam być w zgodzie z jakąś istotą, gdy ja jestem z tych, co uważają , że jej nie ma?
        > Mam się jakoś myślowo dogadywać, godzić z kimś, kto nie istnieje?

        Dlaczego b/Bóg miałby być dla ateisty jakąś istotą. To mem, byt świadomości
        a nie część rzeczywistości. To zapchajdziura, której możemy użyć, gdy nasza
        świadomość rzeczywistości nie wystarcza, by ową rzeczywistość rozumieć,
        umieć wyjaśniać i przewidywać. Jest więcej takich bytów, częstokroć powszechniej
        używanych, jak choćby d/Dobro czy p/Prawda. Nie wiemy co to jest, ale powołujemy
        się na nie, gdy nie mamy innych, sensownych argumentów. Tak jak NASZ Bóg
        jest najpotężniejszy, tak NASZE Dobro jest najlepsze, a NASZA Prawda najprawdziwsza.
        A wszystkie one są JEDYNE i nie podlegające dyskusji (bo brakuje nam argumentów).

        > a może chodzi o b/Boga jako jakieś pojęcie inne: harmonię, wszechogarniające
        > jestestwo, coś, co układa całość, choć, zgodnie z ogólnie pojętą wiedzą ta harmonia,
        > to współistnienie wszystkiego ze wszystkim podlega jedynie działaniu rozmaitych
        > mechanizmów- przyrody, fizyki, mechaniki... etc...

        Może. Przecież tego, czego nie umiemy wyjaśnić jest mnóstwo i choć nie umiemy
        tego wyjaśnić, potrafimy ustawiać w piramidy absurdu. Wszystkie memy naszej
        świadomości współgrają jakoś ze sobą, choćby w niczym nie współgrały z rzeczywistością.
        Racjonalizm burzy tą piramidę, wycinając brzytwą Ockhama najsłabsze ogniwo - Boga.

        > ... niekoniecznie Kogoś ...

        Niekoniecznie - racjonalizm prowadzi do agnostycyzmu, a ten jak sam wiesz
        raczej nie dopuszcza istnienia osobowego boga. Ateizm idzie krok dalej,
        bo nie dopuszcza posługiwania się nieistniejącymi bytami, czyli takimi,
        których istnienia nie możemy stwierdzić. Dwie najwyższe kategorie
        agnostycyzmu, jeśli dobrze pamiętam, to właśnie ateizm.

        > tak bardzo przyzwyczailiśmy się, przywykliśmy do tego, że pojęcie B/boga to
        > uwiarygodnienie istnienia b/Boga - człowieka, co stworzył nas na swój obraz
        > i podobieństwo, że myślą w ten sposób nie tylko tzw. wierzący, tak samo
        > widzą go ci, co jego istnieniu przeczą ...

        Nie widzą - posługiwanie się memem "Bóg" nie oznacza, że ma on identyczne
        znaczenie dla wszystkich posługujących się tym terminem. "Bóg" jest dla mnie
        granicą ludzkiej niewiedzy. Zmierzającą do zera i nieprzekraczalną.
        Jutro znowu, jako ludzkość, zbadamy i poznamy coś, o czym nie wiemy dzisiaj.
        I Boga tam nie będzie, choć dzisiaj można nim zapchać właśnie poznaną dziurę.
        Jutro też będzie można, acz kurczyć się to będzie do zera. Ale go nie osiągnie,
        dopóki ktoś będzie wierzył, że Wszystko da się wytłumaczyć Niczym.
        • feelek Re: Ateiści, jak radzicie ze sprzeczn. w Desidera 13.12.18, 23:16
          Dzięki za merytorykę Awariantemu.
          Dzięki za odp.w rytm tematu wątku, nie oot.

          PS.
          To pozwala oderwać się od wszystkich jepwzydlizmów i urnamunizmów, w skrócie: od odwracania kota ogonem - w imię chęci zasypania, takiej ich mać, bezradności wyrażanej prymitywną agresją.

          Choć przyznaję parę jeszcze osób (Spinoff...) spróbowało tu merytorycznej odpowiedzi.

          No co za kompleksy, odpowiem Kurasiem: "Nie jestem ku...a żadnym tu prowokatorem do q.... nędzy.
          Się pytam bo chcę wiedzieć, robię takie tam badania terenowe (: na terenie Planety Ziemia).
          Trzeba się posługiwać jakimiś kretyńskimi szlagwortami z kabaretów z lat 70, aby faceta zapędzić w kozi róg.
          I jeszcze się gupek, jeden z drugim, nie zorientował.

          Cóż i tak forum nam pada.
          Prymitywów tu nigdy nie brakowało, ale zwyczajsów też na lekarstwo.
          co zrobić, taka karma.
          • awariant Re: Ateiści, jak radzicie ze sprzeczn. w Desidera 13.12.18, 23:39
            > Cóż i tak forum nam pada.

            Nie przejmuj się - w końcu i tak nas wszystkich snajper wybije,
            czy jesteśmy dżentelmenami, czy nie.

            > Dzięki za merytorykę Awariantemu.

            Niemniej zwrócę uwagę, że lepsza byłaby odpowiedź merytoryczna.
            Dalej nie wiem, czemu uważasz Maxa Ehrmanna za ateistę, a jego
            Desidaratę za manifest ateistyczny z jednym błędem logicznym.
            I to aż tak poważnym, by poświęcać mu wątek na Religii.

            Poza tym muszę przypomnieć, że nick awariant jest awaryjny
            i nie czuję się do niego przywiązany. Jeśli odzyskam swój własny
            chętnie wystawię go na licytację lub odstąpię komuś zaufanemu.
            • feelek Re: Ateiści, jak radzicie ze sprzeczn. w Desidera 14.12.18, 00:04
              to, niestety też wątek pomyłek:
              nigdy nigdzie nijak nie napisałem że uważam:
              "... Maxa Ehrmanna za ateistę, a jego Desidaratę za manifest ateistyczny z jednym błędem logicznym. I to aż tak poważnym, by poświęcać mu wątek na Religii."

              Przesłanką założenia było: jak do tego fragmentu i jego jakiejś tam nielogiczności odnoszą się ateiści. Równie dobrze mógłbym zapytać o to samo teistów, deistów i agnostyków I, II, III, IV i V rodzaju.
              Zapytałem o to ateistów bo ciekawiła mnie akurat ich odpowiedź.
              Za co społeczność ateistów serdecznie przepraszam.

              Z pewnymi takimi problemami się od Awarianta, Spinoffa czegoś dowiedziałem.
              A że immanentną otoczką tego i innych wątków są: niezrozumienie i najprymitywniejsza agresja już przywykłem i biorę to w poczet kosztów.
              • awariant Re: Ateiści, jak radzicie ze sprzeczn. w Desidera 14.12.18, 09:19
                feelek napisał:
                > to, niestety też wątek pomyłek:
                > nigdy nigdzie nijak nie napisałem że uważam...

                Napisałeś i ciągle piszesz.
                Przesłanką założenia było: jak do tego fragmentu i jego
                jakiejś tam nielogiczności odnoszą się ateiści.

                i nie sposób ci wytłumaczyć, że w tekście religijnym, a takim jest Desiderata,
                odwołanie do Boga (cokolwiek myślisz o jego istnieniu), nie jest nielogiczne.
                Przynajmniej dla mnie, genetycznego ateisty.
                Wierzący odwołują się do Boga, ateiści nie. I jest to normalne.
                Za nielogiczne można najwyżej uznać, że kościół anglikański w Stanach
                "kupił" ten tekst jako pierwszy i dorobił mu nawet historię, znaczy Tradycję.
                Mimo, iż jest to ludzki, a nie boży Dekalog.
                • feelek Re: Ateiści, jak radzicie ze sprzeczn. w Desidera 14.12.18, 10:50
                  no to w tym miejscu sięgam po protokół dyskusji feelek- awariant i podpisuję się w miejscu: "...rozbieżności między dyskutantami..." bo chyba nic więcej sensownego zrobić nie można [nie jestem wszak X bądź Y (bez personalizowania!), aby nakłaniać do tego aby mi przyznano tu rację, albo aby komukolwiek wymyślać od np. nierozgarniętych/niedouczonych. Po prostu napisałem jak uważam i szlus.

                  I popatrz jakie to proste inaczej:
                  piszę to i to, a Kolega mi piszesz, że piszę co innego, i że twierdzę to, czego mi się wydaje, że ani razu tu nie powiedziałem, ani nie pomyślałem.

                  Chyba jestem całkowicie wyprany z emocji, ale mnie to kompletnie, ale kompletnie nie rusza.
                  Ale - nic więcej robić się nie należy- protokół rozbieżności podpisany.
            • feelek Re: Ateiści, jak radzicie ze sprzeczn. w Desidera 15.12.18, 03:00
              Awariant[Wariant_b]: "...nick awariant jest awaryjny i nie czuję się do niego przywiązany...."

              radzę: przywiąż się, ta cholerna inercja jest najmocniejszym mechanizmem we Wszechświecie:

              Anegdota z życia [a jakby z Czechowa]:

              Na pewnej rozprawie szarego obywatela sądzącego się z WPI [Wielka Państwowa Instytucja] pojawiła się taka zabawna pomyłka, że biegli wypowiedzieli się NIE o sprawie osądzanej, a o wypadku prawnika zatrudnionego przy sprawie, co akurat załączył jakiś papier, że był chory i oni się wypowiedzieli o tym prawniku, zamiast o sprawie, omyłkowo.
              Sąd się wk...wił i kazał sprostować.
              Sprawa trwała.
              W n-tej pochodnej, po jakimś czasie, WPI krytykując jakieś czyjeś stanowisko, powołała jako dowód ... casus tego prawnika i pismo, które on kiedyś złożył jako dowód: że był chory i czegoś na wniosek sądu zrobić nie mógł.
              W n+m- tej pochodnej, po kolejnej litanii sprostowań, tym razem jakiś inny biegły na dowód prawdziwości swych tez powołał się na... jakżeby inaczej... opinię w sprawie prawnika...
              Na szczęście sprawa dobiegła już końca.
              Prawnik od dawna czuje się dobrze...
          • awariant Re: Ateiści, jak radzicie ze sprzeczn. w Desidera 13.12.18, 23:46
            > Choć przyznaję parę jeszcze osób (Spinoff...) spróbowało tu merytorycznej odpowiedzi.

            Zdaje się, że właśnie o to poszło.
            Spinoff zajął ur-nammu poprawną odpowiedź, więc ten się zezłościł.
            Nasz docent jest trochę drętwy i nie lubi, gdy ktoś wie, zanim on powie.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka