Ksiądz po kolędzie czyli rozmowa o życiu?

19.02.19, 15:36
Przyjmę dziś z chęcią, bez uprzedzeń.
W ostatnich latach przychodzi taki księdzu bez grama pretensji.
Sam nawet ostatnio zagaił o pedofilii wśród kleru (jeszcze przed filmem)..

PS.
1.Jam ci prosty inżynier.
Gdzie mi tam do filozofów, znawców..
Lat 59, 6123 [o 15.19, 19.02.2019- tak wychodzi].
Czy mógłby kto tam pomóc mi w pozbieraniu do kupy różnych rzeczy ?

2. Nie, żebym nie miał własnych przemyśleń, owszem, nazywam je felkizmem, o czym niżej. Broń b/Boże- nikomu ich nie narzucam.
Ale może skorzystam z cudzej wiedzy?

3. Słyszałem o różnych kierunkach myślenia:
agnostycyzm (I,II,III,IV,V rodzaju), ateizm, deizm, teizm{bahaizm, buddyzm, chrześcijaństwo [katolicyzm (grecki, rzymski, polski, stary), prawosławie, protestantyzm(anglikanizm, autentyzm, badactwo pisma świętego{inaczej: świadkizm Jehowy[inaczej: jehowi]}, baptyzm, ewangelicki augsburgianizm, kalwinizm )], hinduizm, kaodaizm, mozaizm, pogaństwo,szintoizm, zoroastrianizm}, .

4. Słyszałem o różnych kierunkach filozoficznych, obiły mi się o uszy nazwiska Kanta, Heideggera, Marksa, Augustyna. Też Konfucjusza, Buddy, Jezusa... Problem z tym, że przy tokarce trudno ich czytać: opasłe tomy oprawne w skórę śmierdzą potem maszynowym olejem.... I nawet opracowania na nic bo tam jest tak "ciekawie", że można usnąć gdzieś w połowie 3 zdania. A przy przeciągarce/wytłaczarce/frezarce (zwłaszcza) to może być niebezpieczne.

5. Słyszałem w radiu wczoraj o rekolekcjach ignacjańskich. Problem, że audycja, jakkolwiek trwała godzinę, ani 1 sekundy nie poświęciła temu, co one są (te r. i.) i czemu są tak pomocne. Więc może: btw.: co to te relokacje i czemu miałyby być użyteczne?

6. Bo ja osobiście uważam, że:
6.1. Świat, jakkolwiek istnieje od jakichś tam 14 mld lat, to:
6.2, Nijak nie wiadomo, co było przedtem...
6.3. Nic nie wiadomo o tym, co jest poza... (poza Wszechświatem), raczej nie ma szans, aby ta wiedza stała się nam dostępna...
6.4. Nijak nie wydaje mi się, aby jakaś Istota stała ponad tym w jakimś tam 7-8 innym wymiarze; co to Ona: wszystko może, jest wszechsprawcą, jest jakoś tam wszechogarniająca, wszechmiłosierna..., że ta i/Istota istnieje na nasz obraz i nasze podobieństwo etc... stoi ponad czasem istnieje, istniała będzie istnieć od minus do plus nieskończoności...
6.5. Coś jednak było Praprzyczyną, raczej Coś niż Ktoś [Ocean jak w "Solarisie" Lema (?)]

Więc może zna tu kto jaką książkę co w ludzki, przystępny sposób przybliżyłaby te wszystkie mądre rzeczy Heideggera, Kanta, innych. Też Tomasza i Augustyna?
Tylko bez jakiegoś tam zadęcia. Religijnego lub ateistycznego whatever.


    • feelek Re: Ksiądz po kolędzie czyli rozmowa o życiu? 19.02.19, 19:39
      No był Xiądz.
      Możecie nie wierzyć (antyklerykali np.), ale jesteśmy pod wrażeniem.
      Był ten sam, ten sprzed roku. Jak napisałem- zero pretensji, jakiegokolwiek zadęcia, takiego typowego dla wielu księdzy [: górne C i text (na melodię: "Pan z wami/i z duchem twoim/przekażcie sobie znak pokoju...): "witam, z Jezusem Chrystusem, Duchem Świętym i Bogiem Ojcem w trójcy jedynym... ... Czy ty siostro uczęszczasz co tydzień, czy ty bracie nie grzeszysz, czy ty drogie dziecko nie przeklinasz..."
      ... nie, nic takiego
      Mama (84), katolicka konserwa, skóra jej cierpnie, jak synek(28) pyta o grzech palenia plastikami, grzech niesegregowania odpadów...
      Xiądz ze spokojem: że on owszem na kazaniach mówi o "grzechu ekologicznym", zauważył też, że problemem jest bieda co powoduje, że ludzie palą czym popadnie..., że to zadanie polityków, polityki, ale innym kolegom księdzom tematów nie narzuca, jak jaki FrancJosef w C.K. Austro-Węgrach (pono FJ dawał KK instrukcje kazaniowe w postaci drukowanej!).
      Nie zareagował nijak [: Ksiądz- Kolendiant (? Nawiedzant ?)] jak ktoś powiedział, że on raczej do kościoła nie chodzi ... etc...

      Na zadane tu w tym wątku pytanie o jakiego strawnego filozofa od poglądów na Świat, polecił lekturę Augustyna. Ale: p o -
      w o l n ą.
      Sam skarżył się, że przed zdaniem na papiery księże musiał zaliczyć Tomasza, i że to była istna męka.

      Skorzystam z rady.
      Też staram się być bez pretensji.
      Doprawdy- szkoda, że to takie rzadkie (: taka postawa jak u X.- Kolendianta).
      A zwł. w PL.
      • suender Re: Ksiądz po kolędzie czyli rozmowa o życiu? 19.02.19, 21:12
        Ktoś zrobił Feelka w durnia i przebrał się za Pfaffa, - he, he, he, ....

        Pozdr.
        • feelek Re: Ksiądz po kolędzie czyli rozmowa o życiu? 20.02.19, 05:33
          no: "...he..." [x suender]
          PS.
          "...Pfaffa...: maszynę do stebnowania guzików czy bramkarza?
          ...się ktoś przebrał?
          [ww.:
          tak od kilku lat przebiera się i wchodzi do tutejszego parafialnego kościoła, prowadzi kółko charytatywne, chór, tak z 1 mszę dziennie...(to z relacji mojej mamy)]
      • kalllka Re: Ksiądz po kolędzie czyli rozmowa o życiu? 01.03.19, 17:31
        Jeszcze a propo piosenek i Augustyna...
        Była taka,która łagodziła skołatane serce i wzburzona myślami głowę:
        „Ach kochany Augustynie wszystko w minie minie minie..”
        • feelek Re: Ksiądz po kolędzie czyli rozmowa o życiu? 01.03.19, 19:11
          to z:
          "... Augustynie/wszystko minie..."
          to nie z filozofa, a z Andersena, Hansa, Christiana, bajkopisarza...
          [btw.: pono też biseksualisty... a nie był czasem przy okazji księdzem ... byłoby na temat tego tu forum..ech!]
          • kalllka Re: Ksiądz po kolędzie czyli rozmowa o życiu? 01.03.19, 19:53
            Rzeczywiście nie na temat?
            Andersen, oprócz tego ze opowiadal bajki, które ,inaczej niż baśni, są i byly moralizotarskimi- a w strukturze literackiej podobnymi do biblijnych, przypowieściami,. jak większość ludzi w jego czasach, byl praktykujacym dobroczynność chrześcijaninem.
            Nic mi o tym nie wiadomo czy był biseksualny; hmm, choć może masz racje, ze jego biseksualnośc jest istotniejsza dla obecnie tu panującego stylu i braku logiki niż po prostu jego ludzkość, jego dobroc i wypływająca z tego poszanowanie dla tradycji =religijność..
    • privus Re: Ksiądz po kolędzie czyli rozmowa o życiu? 20.02.19, 18:28
      O życiu w seminarium? Daruję to sobie :)
      • feelek Re: Ksiądz po kolędzie czyli rozmowa o życiu? 20.02.19, 19:00
        ale co:
        "... o życiu w seminarium..."?
        Mnie interesują WSZELKIE próby odpowiedzi.
        Nie mam uprzedzeń, choć się nie zgadzam, co zresztą, jedno z drugim, nie ma ze sobą nic wspólnego.
        • privus Re: Ksiądz po kolędzie czyli rozmowa o życiu? 22.02.19, 14:55
          Chcesz powiedzieć, że więcej o życiu wiedzą sukienkowi hołubiący małolatów?
          Ich egoistyczne poznawanie i praktykowanie życia niestety nie potwierdza Twojej opinii.
          • feelek Re: Ksiądz po kolędzie czyli rozmowa o życiu? 22.02.19, 16:46
            Ale ja nie piszę nic o "...sukienkowych hołubiących małolatów...."
            OSOBIŚCIE nie znam żadnego takiego kogoś.
            Ja o czymś takim nie pisałem.
            Ale c.d. zdaje się: nie ma sensu.
            więc eot.
            • privus Re: Ksiądz po kolędzie czyli rozmowa o życiu? 22.02.19, 19:03
              Pecunia też non olet? :)
              • feelek Re: Ksiądz po kolędzie czyli rozmowa o życiu? 23.02.19, 13:15
                też
                • privus Na kolędzie księdzu dajemy... 10.03.19, 23:21
                  finanse.wp.pl/na-koledzie-ksiedzu-dajemy-6114185243391617a
                  Uważam, że byłoby to w porządku, gdyby parafianie zapisywali się na wizyty duszpasterskie, innymi słowy, żeby tym samym zapraszali duchownych swoich religii do własnych rodzin.Nie mamabsolutnie zamiaru udawać, że mnie nie ma w domu a pytany odpowiadam wprost. Przecież ksiądz nie ma ani żadnego obowiązku, ani uprawnienia, by o to mnie pytać – to przecież łamie Konstytucję, bo pośrednio jest to pytanie o światopogląd.

                  Stosując zaproszenia uniknęlibyśmy "gorszącego" odmawiania dzieciom, a potem jeszcze raz księdzu. Na zarozumialców jednak liczyć nie można i dlatego pozostają dwa słowa: "Tak" lub "Nie". To drugie wyznanie stosuję od lat, ciągle widząc tę niestosowność i nahalność kulturową zadawanego mi pytania.
                  www.youtube.com/watch?v=K1_MR65aF54&feature=related
                  • kalllka Re: Na kolędzie księdzu dajemy... 11.03.19, 12:14
                    Wtręt nie na temat. Złośliwe i nachalnie. Może poszukasz sobie innego miejsca na tego rodzaju prostackie produkcje?
                    Dzięki z góry.
                    • privus Re: Na kolędzie księdzu dajemy... 11.03.19, 15:19
                      Nieuctwo, zacietrzewienie umysłowe czy zwykła mowa nienawiści?
                      Rozumiem, że anonimowość wyzwala w ludziach najgorsze instynkty i prowadzi do zachowań, na które wielu nie pozwoliłoby sobie w realnym świecie. Epatujesz wrogością do wszystkiego, co Ci się nie podoba, z czym się nie zgadzasz i posiadasz przeogromną potrzebę wyrażenia tego poprzez atakowanie i obsmarowywanie ludzi oraz poglądów, których nie chcesz lub nie możesz dostrzec. Przenosisz ten mechanizm heitera w sensie stricte na przestrzeń religii, wiary i Kościoła. Drogi katolicki hejterze: musisz wybrać - albo chcesz być na serio świadomym i rozumnym katolikiem, albo zwykłym religijnym hejterem. Jak bowiem miożna określić kogoś, kto tchórzliwie ucieka od prawdy lub usilnie z nią walczy? Twoje zachowanie może co najwyżej zrazić jeszcze nie zrażonych do tego Kościoła.
                      • feelek Re: Na kolędzie księdzu dajemy... 11.03.19, 19:17
                        Jako gospodarz wątku apeluję:

                        pax, pax między h...umanoidy

                        No co wy ludy?
                        ...przecie nie ma o co...
                        ...obejrzał całość i KOMPLETNIE nie wiem o co wam idzie...
    • tade-k53 Re: Ksiądz po kolędzie czyli rozmowa o życiu? 21.02.19, 17:48
      O wierze się nie dyskutuje. Albo się przyjmuje albo nie.
      • snajper55 Re: Ksiądz po kolędzie czyli rozmowa o życiu? 21.02.19, 18:35
        tade-k53 napisał:

        > O wierze się nie dyskutuje. Albo się przyjmuje albo nie.

        Wiary się nie przyjmuje. Albo się wierzy, albo nie.

        S.
        • tade-k53 Re: Ksiądz po kolędzie czyli rozmowa o życiu? 21.02.19, 22:28
          O Wierze się nie dyskutuje. Albo się Wiarę przyjmuje, albo odrzuca. Bez dyskusji. Tak jak nakazał nasz Pan Jezus Chrystus: I rzekł do nich: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony”. Mk 16. 15-16
          Kto nie czci Boga, prędzej czy później, świadomie czy nieświadomie czci demony..
          • feelek Re: Ksiądz po kolędzie czyli rozmowa o życiu? 22.02.19, 03:55
            tade-k53 21.02.19, 22:28: "...O Wierze się nie dyskutuje...."

            Nieprawdy pan tade-k53 wygadujesz:
            o wierze się dyskutuje i my to tutaj robimy...
            kto, gdzie tego zabronił?

            I ile razy panu powtarzać, że gdy pan straszysz, szantażujesz tymi swoimi: "... kto nie uwierzy, będzie potępiony..." to pan masz przerąbane?

            Spotkałem wczoraj Jezusa [spacer, Linia Otwocka, pod Warszawą, ulica 2 km od torów kolejowych, las sosnowy 60- letni] i mi powiedział:
            "... zaprawdę powiadam wam (byłem z psem): kto będzie, jak tadek-53 straszył potępieniem temu tak przyp...lę*), że się nie pozbiera..."

            I teraz panie tadek-53, skoro wierzysz w Jezusa, to nie wyjdziesz dzisiaj z domu.
            Chociaż to też ci nic nie da, bo skoro wierzysz w Jezusa, to wiesz doskonale również, że Jezus potrafi przenikać mury...
            Więc masz przechlapane: przyjdzie dziś do ciebie Jezus i ci spuści wp...dol**).

            A jeśli wypisujesz:
            "...Kto nie czci Boga, prędzej czy później, świadomie czy nieświadomie czci demony....." to zwyczajnie mówisz nieprawdę, co jest z twej strony złamaniem 8 przykazania: "Nie będziesz wygłaszał fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu" czyli w tym wypadku wykroczeniem przeciw mnie, feelkowi bo ja nie czczę demonów ani świadomie, ani nieświadomie.
            Tak jest z całą pewnością, bo mi to powiedział Jezus na drodze leśnej pod Warszawą, a właściwie to w niej, Warszawie, bo to było w granicach administracyjnych.
            Nie wierzysz?
            Nie wierzysz Jezusowi???
            Bój się b/Boga!!!
            --
            *) oczyw.: przypalę, ale to byłoby zbyt brutalne, więc wykropkowałem,
            **) wp...dol - wpundol. - tak powiedział: "...spuszczę tadekowi - 53 wpundol..." (nie wiem co to, ale zapewne coś nieprzyjemnego).
            • feelek Re: Ksiądz po kolędzie czyli rozmowa o życiu? 23.02.19, 18:25
              no i patrz: wystraszyłem religi(jnego gig)anta...
              ...nie odzywa się...
              Tade-k53: ja żartowałem- to nie był Jezus, a jego brat Joachim
              Marx zresztą
              Joahim Marx
              [czołowy środkowy napastnik Ruchu Chorzów]

              PS. nawet pies stwierdził, że przesadziłem,
              więc: sorkiTade-k53
    • spinoff Re: Ksiądz po kolędzie czyli rozmowa o życiu? 22.02.19, 11:13
      Żeby nie zasnąć nad filozofią, zwłaszcza tą w kompendiach, trzeba się solidnie przygotować. Czyli ze 3 dni ciurkiem przespać. Jeśli w filozofii jest jakiś urok, coś dającego satysfakcję, to jest to śledzenie toku rozumowania, rozważanie argumentów, ale nie sama konkluzja. Tymczasem wszystkie filozoficzne przewodniki prezentują tylko konkluzje. To daje orientację w dziedzinie, ale nudzi niemiłosiernie. Z takich kompendiów mogę polecić Dzieje zachodniej filozofii Russella. Wartość merytoryczna tej księgi jest niewielka, bo to są radiowe gawędy o tym, co lord sądzi o różnych filozofach. Ale za to jest zabawna, przystępna i plotkarska. Inny charakter mają telewizyjne pogadanki Kołakowskiego: O co nas pytają i Mini wykłady - skromniejsze tematycznie, ale za to w formie spekulatywnej, pobudzającej do namysłu. Podobnie jak Autorytety Jaspersa - dla odmiany kilku "duchowych guru". Tegoż Jaspersa Wprowadzenie do filozofii to z kolei zgrabne radiowe wykłady o tym, czym w ogóle jest filozofia, czym się zajmuje i po co. Myślę, że Tobie najwięcej satysfakcji da spotkanie właśnie z Jaspersem, bo on zdaje się eksplorować tematykę, która Cię interesuje.
      • feelek Re: Ksiądz po kolędzie czyli rozmowa o życiu? 22.02.19, 16:57
        Dzięki za MERYTORYCZNĄ odp.
        Skorzystam,
        ale zajmie mi to ze 2 lata ( w tym czasie sfrezuję powierzchnię wielkości boiska do golfa).

        • awariant Re: Ksiądz po kolędzie czyli rozmowa o życiu? 22.02.19, 23:17
          feelek napisał:
          > Skorzystam, ale zajmie mi to ze 2 lata...

          Niekoniecznie.
          Jeśli znowu spotkasz Jezusa na spacerze z psem zapytaj, do czego ostatecznie dojdą filozofowie.
          Nie będziesz musiał analizować wszystkich ślepych ścieżek, po których błądziły ich myśli.
          • feelek Re: Ksiądz po kolędzie czyli rozmowa o życiu? 23.02.19, 13:42
            To one chodziły po ślepych ścieżkach...?
            ...te myśli?
            ...tych filozofów?

            Ciekawe też: których tych filozofów...
            ... błądziły te myśli...
            ... po tych ścieżkach...
            ... ślepych...
            ?
            Myślę że np. Marksa
            [miałem na myśli oczywiście Joachima Marksa, środkowego napastnika Ruchu Chorzów, 1969-1975
            (: "...jak tu przyj...ać aby się nie naj...ać i w końcu przyp...lić aby op...lić ciu...om ciu...owatym...?"]
            • spinoff Re: Ksiądz po kolędzie czyli rozmowa o życiu? 28.02.19, 11:40
              feelek napisał:

              > To one chodziły po ślepych ścieżkach...?
              > ...te myśli?
              > ...tych filozofów?
              >

              Jeśli nie ma Boga to wszystkie ścieżki są ślepe i biegną w mrok. Wszyscy filozofowie, mędrcy czy głupcy błądzą i krążą bez celu, jak gówna w przerębli. A samo życie to pozbawiona znaczenia opowieść idioty, pełna wrzasku i wściekłości. Absurdalna podróż przez trupiarnię na spotkanie nicości. Ale! Są wszelako ścieżki ślepe lecz ciekawe bądź nudne, łatwe i trudne, szkaradne i urokliwe...
              Była taka piosenka What I am. Edie Brickell, obecna żona Paula Simona śpiewała: jestem czym jestem, myślę co myślę - filozofia to slogany z płatków śniadaniowych, religia to uśmiechnięty psiak - utop mnie w płytkiej wodzie, zanim zanurzę się zbyt głęboko.
              • feelek Re: Ksiądz po kolędzie czyli rozmowa o życiu? 28.02.19, 15:44
                no popatrz p. Spinoff:

                Pomimo, że IMHO nie ma b/Boga takiego, co go masz na myśli:
                1. co to nas stworzył na swój obraz i podobieństwo,
                2. nie ma b/Boga biblijnego: neurotycznego starca tupiącego o górską ścieżkę, domagającego się od ojca ofiary z syna,

                pomimo, że IMHO nie ma takiego kogoś,
                to: życie NIE JEST "...pozbawiona znaczenia opowieść idioty, pełna wrzasku i wściekłości. Absurdalna podróż przez trupiarnię na spotkanie nicości..."
                " ... ścieżki..." NIE "... biegną w mrok..." i NIE "... są ślepe ..."
                nikt nie "...błądzi jak g.... w przerębli..." [no co najwyżej: ty (skoro tak piszesz) i paru tych co brak sensu topią w używkach]

                PS. czy to wiosna tak p. internautę nastraja negatywnie?
                Bo chyba nie "WIOSNA" BIEDRONIA?
                • spinoff Re: Ksiądz po kolędzie czyli rozmowa o życiu? 01.03.19, 11:18
                  feelek napisał:

                  > no popatrz p. Spinoff:
                  >
                  > Pomimo, że IMHO nie ma b/Boga
                  >
                  > pomimo, że IMHO nie ma takiego kogoś,
                  > to: życie NIE JEST "...pozbawiona znaczenia opowieść idioty, pełna wrzasku i wś
                  > ciekłości. Absurdalna podróż przez trupiarnię na spotkanie nicości..."
                  > " ... ścieżki..." NIE "... biegną w mrok..." i NIE "... są ślepe ..."
                  > nikt nie "...błądzi jak g.... w przerębli..." [no co najwyżej: ty (skoro tak pi
                  > szesz) i paru tych co brak sensu topią w używkach]
                  >
                  > PS. czy to wiosna tak p. internautę nastraja negatywnie?
                  > Bo chyba nie "WIOSNA" BIEDRONIA?

                  No przecież patrzę i znam mniej więcej twój ogląd rzeczywistości i pamiętam, że kiedyś Bóg był w twoim IMHO, od pewnego czasu go nie ma, był też konfucjanizm, a ostatnio cytoplazma Lema rozjaśnia mrok i prostuje meandry myśli. Wszystko to uważam za ciekawe i równoważne, i dorzucam do tego inne mi znane zapatrywania na życie.
                  Jeśli ktoś mnie natchnął, to ludzie innego pokroju niż Biedroń. W tym wypadku byłby to oczywiście cytowany Szekspir, a także Camus, Beckett, Bergman... albo Novalis, Leopardi, Cioran... albo Budda, Hobbes, Schopenhauer... albo Różewicz (a propos płodzenia wierszy)... jakieś takie persony.
                  Co wyniósłbyś z rozmów, w których rozmówcy wypowiadaliby się zawsze zgodnie z twoim aktualnym IMHO? Czy w ten sposób poszerzyłbyś choć na mm swoje horyzonty? Na takim forum przestałbyś bywać, bo i po co?
                  A sukces używek mówi więcej o życiu i świecie niż wszystkie słowa.
                  • feelek Re: Ksiądz po kolędzie czyli rozmowa o życiu? 01.03.19, 15:41
                    Spinoff: "...No przecież patrzę i znam mniej więcej twój ogląd rzeczywistości i pamiętam, że kiedyś Bóg był w twoim IMHO..."

                    Doprawdy: znałeś mnie 30 lat temu?
                    Niestety ilebym nie pisał, są odstępstwa feelkizmu:
                    nie uważałem i nie uważam czegoś takiego, o czym piszesz.
                    To jednak bardziej skomplikowane, a ja nie mam już energii, aby to prostować.
                    Ani nie widzę potrzeby, bom nie prorok,Koresh, Mzimu, Kacmajor... a myśl sobie co tam chcesz.
                    I popatrz: uważasz feelkizm za religię "bez b/Boga"? No niech tam. A mimo to ktoś taki [feelkista] mówi tobie, co pisze:

                    "Jeśli nie ma Boga to wszystkie ścieżki są ślepe i biegną w mrok.",

                    - taki nihilista mówi ci: " relax spinoff, życie ma sens! "
                    ???
                    No coś tu chyba nicht stimmt- jest nie tak:
                    nie używam używek,
                    nie uznaję istnienia złośliwego Gromowładcy,
                    a się cieszę?

                    A ty co jego istnienie uznajesz [IMHO!], ty potrzebujesz dopalacza???
                    ???
                    No z b/Bogiem
                    (sic!)
                    f.
                    • spinoff Re: Ksiądz po kolędzie czyli rozmowa o życiu? 01.03.19, 23:44
                      feelek napisał:

                      > Spinoff: "...No przecież patrzę i znam mniej więcej twój ogląd rzeczywistości i
                      > pamiętam, że kiedyś Bóg był w twoim IMHO..."
                      >
                      > Doprawdy: znałeś mnie 30 lat temu?
                      > Niestety ilebym nie pisał, są odstępstwa feelkizmu:
                      > nie uważałem i nie uważam czegoś takiego, o czym piszesz.
                      > To jednak bardziej skomplikowane, a ja nie mam już energii, aby to prostować.

                      Ok. To zaczekam, bo w tej chwili już w ogóle nie rozumiem o co ci chodzi i dalsza rozmowa nie ma sensu. Ale może życie ma? Chciałbym w to wierzyć. Zachwalany przez ciebie Monty Python nakręcił też o tym film - Sens życia, nie wiem czy widziałeś. Nic to. Zaglądam tu raz częściej, raz rzadziej, ale zaglądam, sprostujesz więc może jak znajdziesz energię i chęci. I wtedy poszukamy wspólnie sensu życia. 30 lat temu cię nie znałem i teraz cię nie znam, a mówię o tym, co sam mi barwnie opowiadałeś i to w tej samej rozmowie, w której ja mówiłem ci, że nigdy nie wierzyłem, choć chciałem, tak samo jak chciałbym wierzyć w ów sens.
                      • feelek Re: Ksiądz po kolędzie czyli rozmowa o życiu? 02.03.19, 01:31
                        Spinoff: "... poszukamy wspólnie sensu życia...."

                        sorry, wiem, że w rozmaitych okolicznościach nawet najb. banalne prawdy nie docierają, ale:
                        to nie ze mną
                        : jak mam szukać coś, czego nie zgubiłem?
                        [Przynajmniej gdzieś od 20 lat- negative].
                        • spinoff Re: Ksiądz po kolędzie czyli rozmowa o życiu? 02.03.19, 01:42
                          feelek napisał:

                          > Spinoff: "... poszukamy wspólnie sensu życia...."
                          >
                          > sorry, wiem, że w rozmaitych okolicznościach nawet najb. banalne prawdy nie doc
                          > ierają, ale:
                          > to nie ze mną
                          > : jak mam szukać coś, czego nie zgubiłem?

                          Mnie byś pomógł znaleźć, poszerzył moje horyzonty, nawet o te najb. banalne prawdy. Jeśli nie dotrą to nie dotrą, trudno. Ale po co rozmawiamy?
                          Ja też ci coś znalazłem:

                          forum.gazeta.pl/forum/w,721,163452180,163452180,COS_od_siebie.html#p163498580

                          • spinoff Re: Ksiądz po kolędzie czyli rozmowa o życiu? 02.03.19, 02:09
                            Ha! Sam dziś siedzę, trochę tęsknię, ale czytam sobie naszą ciekawą rozmowę. I popatrz co tam znalazłem:

                            Nijak natomiast nie potrafię sobie wyobrazić swojego intelektualnego rozwoju bez Tygodnika Powszechnego i Znaku, bez Tischnera, Bartoszewskiego, Mazowieckiego, Kisiela, Turowicza, Bortnowskiej, Kozłowskiego, Wozniakowskiego ... i tak dalej. Ludzi nie tylko wielkiej mądrości,ale i niespotykanego już dziś formatu i wiele ze swojego światopogląd właśnie im zawdzięczam, być może najwięcej. To były moje pielgrzymki do Ziemi Świętej.
                            Tak samo ilekroć pomyślę w tym aspekcie o ulubionych artystach, uświadamiam sobie, że byli to ludzie wierzący i dzięki te wierze tak ciekawi i poruszający. Znalazłoby się też owszem kilku ponurych nihilistów i pesymistów , może nawet jeszcze bliższych mi, jak Różewicz, Beckett, czy Bergman, ale właśnie dlatego tak bliskich, że wiara nie była im obojętna i z rozpaczą konstatowali bożą abdykację. Nie znajdzie się natomiast takich, co niewiarę postrzegaliby jak coś normalnego.

                            I myślę sobie, że mnie z kimś pomyliłeś, zapomniałeś, stąd to nieporozumienie.
                            Feelku, ja o 3-dniowym spaniu zażartowałem, boś ty wpierw zażartował, że po 3 zdaniach zasypiasz. Dla mnie filozofia to chleb powszedni.
                            • feelek Re: Ksiądz po kolędzie czyli rozmowa o życiu? 03.03.19, 08:07
                              sorry, ale to co spinoff znalazłeś:
                              "... Nijak natomiast nie potrafię sobie wyobrazić swojego intelektualnego rozwoju bez (...) Nie znajdzie się natomiast takich, co niewiarę postrzegaliby jak coś normalnego...."
                              ...to nie jest moje
                              : ja nigdy w życiu nie byłem w Ziemi Świętej, nie czytywałem Turowicza...
                              Więc bardzo mi przyjemnie, ale te rozmowy - nie z moim udziałem.
                          • feelek Re: Ksiądz po kolędzie czyli rozmowa o życiu? 02.03.19, 15:51
                            Sorry, ale jam ci zwykły inżynier mechanik precyzyjny [obecnie czemuś: mechatronik] jest. Dla uwiarygodnienia: specjalista od elektroerozyjnej techniki drążeniowej (EDM), technolog.
                            Gdzie mi tam, prostemu chłopu pańszczyźnianemu pomagać w znalezieniu czegoś takiego jak sens życia?

                            ... fajny ten wątek, coś go przypomniał...tak to ja, nic się nie pomyliło...
                            i...?

                            spinoff: "...Różewicz, Beckett, czy Bergman, ale właśnie dlatego tak bliskich, że wiara nie była im obojętna i z rozpaczą konstatowali bożą abdykację. Nie znajdzie się natomiast takich, co niewiarę postrzegaliby jak coś normalnego...."

                            ... nie znam ludzi, pewno jacyś od Pershinga [żart, suchar, wiem], ale serio: nic im na ich przemyślenia nie poradzę.
                            Ja tak mam: po 40 latach chodzenia po ścieżkach tzw. "wiary" [to osobny temat: tzw.: "wiara" i "niewiara", "wierzący" i "niewierzący"], skonstatowałem [no na 98%, co oczywiste], że sorry, nie tędy droga.
                            To jasne, powie ktoś [a może i spinoff], napisałeś na 98%, więc masz wątpli...

                            Nooooo.... nie mam. c/Coś, co kolega razem z tak 6 000 000 000 innych uważacie, że wszystko, co niemierzalne, niedotykalne istnieje i jest gdzieś, jest poza, istnieje jakiś k/ Ktoś, co choć , co oczywiste nie wygląda jak Zeus, nie jest Krzakiem Gorejącym, etc. etc. etc.. że to byłoby prymitywne uproszczenie, to wiem...

                            {Wiem?
                            Wiem???
                            A te wszystkie: ktoś uwłaczył szacunkowi religii bo uznał, że Biblię napisał nie Bóg, a jacyś zapruci faceci?
                            Czemu domagają się przeprosin, jeśli to wszystko to tylko przenośnia [: nieprawda?]}

                            ale ad meritum [no wiem, że Meritum NIE jest to smar do tokarek marki Meritum ;) ]:
                            nie, uważam, co zresztą napisałem we wpisie inicjującym wątek, że tak jak mówią pp. "wierzący": NIE JEST.
                            : nie ma nikogo takiego, jak Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty...
                            Ale zwyczajnie myślę, że jest Coś, jak Praprzyczyna
                            tylko nie wiem Co To Jest
                            co się stało 14 mld lat temu i co było przed BigBang, co jest poza przestrzenią ograniczoną wymiarami: 2x 14 000 000 000x365x24x60x60x300 000 000 m (uffff...)

                            ale konsekwencje/wnioski?
                            to Coś:
                            NIE bada/ocenia/nagradza/karze naszych zachowań, bo jak np. drewno/ruda żelaza miałyby to robić?
                            NIE ma jakiegokolwiek wpływu na nasz los

                            ja w ww. nijak nie wierzę, ja to WIEM
                            Skąd?
                            A z obserwacji:
                            żadna modlitwa nikomu niczego nie dała [poza efektem psychologicznego sprzężenia zwrotnego],
                            cudów nie ma, są tylko ich opisy i typowe dla statystyki wyjątki...
                            etc...

                            a teraz panie spinoffie:
                            więcej grzechów nie pamiętam...
                            wróć:
                            wychodzę opiekować się Światem
                            [a wł. to: światem]
                            pa...
                            f.
                            • spinoff Re: Ksiądz po kolędzie czyli rozmowa o życiu? 06.03.19, 11:26
                              Chciałeś jakoby "skorzystać z cudzej wiedzy" i prosiłeś o książki przybliżające filozofię, ale najwyraźniej oczekiwałeś książek afirmujących świat i życie w nim, ze szczególnym uwzględnieniem twojego modelu życia. Takich pozycji nie potrafię wskazać. Być może wskaże ci je ktoś inny, biegły w poradnikach pozytywnego myślenia. Nie moja działka, wybacz. Na domiar złego w toku tej "rozmowy", wskazałem ci coś przeciwnego, czyli jak się okazało: czego NIE czytać, NIE oglądać w tv, na co NIE iść do teatru... Ale wiedza czego unikać też może się przydać, więc jakąś korzyść z tego qui pro quo wyniesiesz, jeśli zechcesz.

                              feelek napisał:

                              > Sorry, ale ...Różewicz, Beckett, czy Bergman
                              > ... nie znam ludzi

                              To bardzo dobrze. Bardzo!
                              • feelek Re: Ksiądz po kolędzie czyli rozmowa o życiu? 06.03.19, 16:02
                                spinoff:
                                "...Chciałeś jakoby "skorzystać z cudzej wiedzy" i prosiłeś o książki przybliżające filozofię, ale najwyraźniej oczekiwałeś książek afirmujących świat i życie w nim, ze szczególnym uwzględnieniem twojego modelu życia."

                                sorry, ale to nadinterpretacja jest [aż mi tokarka stanęła ze wzburzenia].
                                Najlepiej zająć się swoim wnętrzem, tu nie popełnisz pomyłki.
                                Raczej.

                                Ja chcę sobie od lat poczytać filozofów, zrozumieć ich przesłanki (co nie znaczy: przyjąć je).
                                Ale odbijam się od ich języka.
                                To wszystko.
                                Kiedyś przeczytałem tak z 15 stron Marcela Prousta.
                                Ale to był Stracony Czas [nadal go Szukam].
                                : nie skumałem ani akapitu.

                                I patrz jak mnie znasz:

                                "...Być może wskaże ci je ktoś inny, biegły w poradnikach pozytywnego myślenia..."

                                no, no! Sam bym na to nie wpadł:
                                to jest coś takiego, jak te poradniki, tego myślenia pozytywnego?
                                A na której to będzie półce w bibliotece gromadzkiej?
                                Tam gdzie poadniki:
                                "Jak rozmieszać jajko aby nadal było jajkiem?"
                                "Jak obcinać łby burakom, aby nie cierpiały?"
                                Wydawnictwa WRP [Wiedza. Rozum. Penis.]?
                              • kalllka Re: Ksiądz po kolędzie czyli rozmowa o życiu? 07.03.19, 17:39
                                Heh., konsekwentnie dowcipnym.,
                                skonstatować można by, cię-spin i od ostatniego akapitu dofeelkowej odpowiedzi , gdyby nie to, ze niedocenionym twoje starania albowiem nieznanym całośc offowej działaności?
                                A gdyby... to jak znam jego szalony humor... przytoczył by jaki kawałek z Beketta na dowód, ze da się spiąć bo komu zależy.
                                PS
                                W odpowiedzi na przesyt miałaś...powiem tylko ze niedosyt, stad złośliwostki w efekcie nieumiejętność opanowania edytora..
                                Za co kajam i przepraszam stad do tamtąd.

                                • feelek Re: Ksiądz po kolędzie czyli rozmowa o życiu? 07.03.19, 17:59
                                  kallka:
                                  jak cię znam, masz coś ciekawego do powiedzenia, ale
                                  ALE:
                                  ni dudu nie rozumiem istoty wpisu koleżanki z 7.3.2019, 17:39
                                  --
                                  Jak się człowiek spieszy to się Misiu N'der-Standing cieszy.
                                  Może napisz jeszcze raz.
                                  [Ale klawisze naciskaj 2x wolniej ;) ]
                                  • kalllka Re: Ksiądz po kolędzie czyli rozmowa o życiu? 07.03.19, 19:27
                                    No ale po co ci feel understood, skoro to do spinoffa było?
                                    • feelek Re: Ksiądz po kolędzie czyli rozmowa o życiu? 07.03.19, 20:13
                                      aha, aha,
                                      że'm kompre' ne pa!
                                      • kalllka Re: Ksiądz po kolędzie czyli rozmowa o życiu? 07.03.19, 20:37
                                        O to super, terasz widać ze feelek il sent bien
                                • spinoff Re: Ksiądz po kolędzie czyli rozmowa o życiu? 08.03.19, 11:06
                                  kalllka napisała:

                                  > przytoczył by jaki kawałek z Beketta
                                  >

                                  Beckett nie dla feelka, skoro już Szekspir z Camusem tak nim wzburzyli.

                                  Ty mu wskaż "jaką książkę co w ludzki, przystępny sposób przybliżyłaby te wszystkie mądre rzeczy" bo zraził się do jedynej osoby, która potraktowała go poważnie i teraz już wszystko zawsze pójdzie na NIE.
                                  • feelek Re: Ksiądz po kolędzie czyli rozmowa o życiu? 08.03.19, 13:16
                                    oj tam, oj tam, panie spinoff...
                                    już dałbyś se spokój z tym czepialnictwem ...
                                    nigdzie nie napisałem twoich rewelacji
                                    która osoba mnie tak jak opisałeś potraktowała niby- poważnie?
                                    Kallka?
                                    No to akurat prawda.
                                    Czy raczej - bez grama pretensji.
                                    Polecam.
                                    • spinoff Re: Ksiądz po kolędzie czyli rozmowa o życiu? 08.03.19, 14:23
                                      feelek napisał:

                                      > oj tam, oj tam, panie spinoff...
                                      > już dałbyś se spokój z tym czepialnictwem ...
                                      > nigdzie nie napisałem twoich rewelacji
                                      > która osoba mnie tak jak opisałeś potraktowała niby- poważnie?
                                      > Kallka?
                                      > No to akurat prawda.
                                      > Czy raczej - bez grama pretensji.
                                      > Polecam.

                                      A to się okaże, jak kalllka potraktuje twoją prośbę, bo póki co jedna tylko osoba potraktowała to poważnie, wskazała ci książki o jakie prosiłeś. Ale przywołała też kilka znanych z literatury cytatów o życiu, których nie strawiłeś i do tej pory tkwisz w tej niestrawności, przez co wszędzie widzisz jakieś czepialnictwo, nic do ciebie nie dociera łącznie z przypomnieniem rozmowy sprzed 2 lat, gdzie jasny masz obraz kto traktuje cię poważnie i z szacunkiem, i zawsze tak traktował.

                                      Wróć do tamtej rozmowy, przeczytaj ją a wszystko inne stanie się wtedy może prostsze. Polecam.
                                      • spinoff Re: Ksiądz po kolędzie czyli rozmowa o życiu? 08.03.19, 14:35
                                        spinoff napisał:

                                        > Polecam.

                                        Ha! kalllka też w tamtej rozmowie uczestniczyła, jak widzę. Mówi o Kołakowskim i jego "intensywnym literacko wykładzie, pełnym filozoficznych MIAZMATÓW". Ciekawe słowo, swoją drogą, ciekawie użyte.
                                        • kalllka Re: Ksiądz po kolędzie czyli rozmowa o życiu? 09.03.19, 13:11
                                          o dzięki bardzo za spinkę.
                                          Połączyć co wydawałoby rudnym do połączenia- filozofię z religia.
                                          Język Kołakowskiego.. z formatem.
                                          ...który wrócił na ojczyzny łono, a nigdy /a może nie pamietam/ nie skalał się uznaniem niższości Plato nad Sokratesem,...chyba ,ze alfabetycznie.
                                          Kołakowski, opowiadacz, uspokajacz.
                                          I choć Kontent nie wszystkim dostępny..ale w tamtym okresie mojego życia, a o życiu dyskusja, to władykę na jego cześć, Stasia Barańczaka i Lema, zamiast zwykłego hymnu pochwalnego wyprodukowała /moje/ pretensjonalne- miazmaty.
                                          Ahh, dzięki za delikatność trzeba jednak, wiec bije w piers!
                                          także dlatego by i na zaś wszelka podejrzliwość co do nie czystych intencji wyperswadować i nieumiejętnosci zapisu usprawiedliwić /trochę/
                                          Feel.ka także pragnę zapewnić ze i Bekett nie taki straszny gdy mu Adorno przeciwstawić;
                                          ten to dopiero format [świętej pamięci] stosuje - w proch i pod perzynę.,obraca.
                                          Po strzelistych słowach, o których jak w potylice, tylko nomen omen Katyń i wywózka radzieckim rozstawem torów.


                                          • feelek Re: Ksiądz po kolędzie czyli rozmowa o życiu? 09.03.19, 14:29
                                            Wybocum, łale jo ci zwycojny jinteligient ze fsi Warsiawy...
                                            ji zodne: Barańcoki, Bekiety, Łodurny, ijińsze - nijaak nie łozumie...
                                            Łema- łowsem nie cytoł, ino w filmie widzioł, tem ruśkim, Solaris mu beło, cy jakoś ...
                                            No Barańcok, łowszem, fajnum godke mo jak limie ryki śpisywoł...
                                            wiency nijak nie znom,

                                            PS.
                                            co tam,
                                            jak łobrodzi, to ji napise
                                            bo przednuwek je cinski i kłąwiatura mi z rynców wyloto ...

                                            ś Bogiem i Maryjom sawse dziewicom/łalibo ji bez...
                                            [feelek, łagnustyk rytu piuntego]
                                            • kalllka Re: Ksiądz po kolędzie czyli rozmowa o życiu? 10.03.19, 21:42
                                              Widzę ze i feelkowi slonsko gadko gładko wchodzi.. to i langustyk z niego wyszedł pocieszny;)
                                              • feelek Re: Ksiądz po kolędzie czyli rozmowa o życiu? 11.03.19, 19:08
                                                kallka: "... Widzę ze i feelkowi slonsko gadko gładko wchodzi..."

                                                nie slunsko, ino: naso, tutejso
                                                --
                                                "-A wy kto? Nie Polak?
                                                - Niiii
                                                - To kto, Francuz?
                                                - Niii, ni Francus...
                                                - To kto?
                                                - Tutejsy
                                                -Tutejszy???!!!
                                                - A tutejsy!
                                                "
                                                • kalllka Re: Ksiądz po kolędzie czyli rozmowa o życiu? 12.03.19, 16:26
                                                  O proszę, zabawna koincydencja,
                                                  znałam kiedyś księdza/na Lubelszczyźnie to było i hohoho temu/ wlasnie o nazwisku Tutej.
                                      • feelek Re: Ksiądz po kolędzie czyli rozmowa o życiu? 08.03.19, 14:45
                                        spinoff: "Wróć do tamtej rozmowy, przeczytaj ją a wszystko inne stanie się wtedy może prostsze."

                                        Co do q... nędzy ma się stać proste??

                                        doprawdy, bierze mnie za kogoś innego,
                                        [co dość prawdopodobne: nieustannie miesza osoby, fakty, cytaty, autorów...]

                                        Ja tam 2 lata temu wiem o czym pisałem i to raczej Acan nie za bardzo zrozumiał o czym to było, przypisując mi jakieś niestworzone historie...
                                        to się zapewne nazywa jakoś, ale nie jestem specjalistą
                                        może odstaw co tam...?
                                        --
                                        no z:
                                        b/Bogiem/Marksem/Biedroniem/whatever p. Spinoff.
                                        • feelek Re: Ksiądz po kolędzie czyli rozmowa o życiu? 08.03.19, 17:22
                                          ... i sam sobie poczytaj tamten wątek, p. Spin.
                                          Dla pewności: zmarnowałem 1/2h na poczytanie i sorry, ale zawracasz waść głowę:
                                          pisałem tam dokł. to samo, co tu...
                                          --
                                          no, doprawdy, co tu więcej pisać?
              • kalllka Re: Ksiądz po kolędzie czyli rozmowa o życiu? 01.03.19, 17:25
                Stara piosenka.
                / Piosenka Eddie, oczywiście/
                Gdzieś słyszałam, ze płatki śniadaniowe to religijny slogan; Każdy raz w życiu go /ich spróbował i poddał w wątpliwość jego/ ich prawdziwość.
                • spinoff Re: Ksiądz po kolędzie czyli rozmowa o życiu? 01.03.19, 23:47
                  kalllka napisała:

                  > Stara piosenka.
                  > / Piosenka Eddie, oczywiście/
                  > Gdzieś słyszałam, ze płatki śniadaniowe to religijny slogan; Każdy raz w życiu
                  > go /ich spróbował i poddał w wątpliwość jego/ ich prawdziwość.

                  I ciebie tu przyniosło?
                  Piosenka stara, bo nowe jakby nie wchodzą, a z tych starych jakaś zawsze zabrzmi w głowie w rozmowie a propos.
                  • kalllka Re: Ksiądz po kolędzie czyli rozmowa o życiu? 02.03.19, 02:37
                    O tak tylko przyniosło, kiedyś bywałam tu częściej jeszcze wtedy wierzyłam w sens rozmowy.
                    Ergo, w poszukiwaniu straconego czasu mnie przyniosło.
                    W każdym razie feelek uczuciowym jest i spontanicznym w rozmowie a to rzadkie w sieci, jak słowik w krzakach bzu, w przedświcie
                    • spinoff Re: Ksiądz po kolędzie czyli rozmowa o życiu? 02.03.19, 12:02
                      A to ja wiem, że należy do tych, co mówią od siebie, a nie tylko w pustej kontrze do kogoś. Nieraz ciekawie i otwarcie opowiadał o różnych nieznanych mi sprawach okołoreligijnych. Teraz go jakoś naszło na tupanie nóżką: NIE! NIE! NIE! NIE! I tyle. Prosił o filozofię bez zadęcia, ale trochę wzniosłości najwyraźniej jednak oczekiwał. Przesadziłem. Nie będziemy w to brnąć w takim razie.
                      • kalllka Re: Ksiądz po kolędzie czyli rozmowa o życiu? 02.03.19, 14:16
                        To ciekawe, ze są, czy raczej były, jakieś sprawy okoloreligijne, których nie znałeś..
                        Mnie wydaje, ze zawsze, a właściwie bardziej niż ułożonych opowieści o ludziach byłeś ciekaw ich spontanicznej ekspresji. Takich ulotnych chwil gdy opadają wszystkie maski rzeczywistości i widać .. hmm, cel?
                        W każdym razie, przychodzę tu nie tylko dla podnoszacego na duchu uczucia radości, ale także dla ciebie, bo w waszych rozmowach odnajduje trochę tej atmosfery, która uwielbiałam celebrować będąc na książkach; czytając wasze- zbirowe, dyskusje o arcydziele...atmosfery czekania.
                        Macie ze zbirem taka /księżowska?/ cechę, przyciągania do siebie ludzi.. i zostawiania ich z niedosytem.
                        • spinoff Re: Ksiądz po kolędzie czyli rozmowa o życiu? 03.03.19, 01:00
                          kalllka napisała:

                          > To ciekawe, ze są, czy raczej były, jakieś sprawy okoloreligijne, których nie
                          > znałeś..
                          > Mnie wydaje, ze zawsze, a właściwie bardziej niż ułożonych opowieści o ludzia
                          > ch byłeś ciekaw ich spontanicznej ekspresji. Takich ulotnych chwil gdy opadaj
                          > ą wszystkie maski rzeczywistości i widać .. hmm, cel?
                          > W każdym razie, przychodzę tu nie tylko dla podnoszacego na duchu uczucia rado
                          > ści, ale także dla ciebie, bo w waszych rozmowach odnajduje trochę tej atmo
                          > sfery, która uwielbiałam celebrować będąc na książkach; czytając wasze- zbir
                          > owe, dyskusje o arcydziele...atmosfery czekania.
                          > Macie ze zbirem taka /księżowska?/ cechę, przyciągania do siebie ludzi.. i zost
                          > awiania ich z niedosytem.

                          Kit mi wciskasz. Przesyt miałaś! Pamiętam te złośliwostki.
                          O religii nic nie wiem, nic a nic, znam jedynie słowa z książek jej tyczących, jak to mol. Słowa, słowa, słowa... A to jak wyobrażać sobie miłość po lekturze romansów. Nędza, a nie znajomość rzeczy.
                          Nie wiem, czy to masz na myśli, ale mnie istotnie ludzie najbardziej ciekawią, a wszystko inne przez nich jedynie. Zawsze to frajda spotkać kogoś autentycznego, własnego. Ludzie są ciekawi, o ile zechcą się otworzyć i podzielić swoją wyjątkowością, a nie tylko powielać przekaz mediów, albo sprowadzać się do roli internetowej wyszukiwarki. Nie mam innego celu. A tutaj nawet tego nie mam i odradzam otwartość. Reszta to jakieś moje nieświadome gafy.
      • privus Podwórkowa filozofia ma głos 28.02.19, 13:12
        spinoff napisał:

        > Żeby nie zasnąć nad filozofią, zwłaszcza tą w kompendiach, trzeba się solidnie
        > przygotować. Czyli ze 3 dni ciurkiem przespać.
        Czyli stawiasz tezę, że podstawą filozofii jest 3 dniowy sen?
        Nie tylko chrześcijańska tradycja nakazuje, by po trzydniowym śnie takiego filozofa ze względów fizycznych a nie filozoficzno-duchowych umieścić w dołku 2 m. pod ziemią. Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę z tego, że proponujesz innym wręcz szatański wstęp do filozofii :)
        Czy tak proponowany innym wstęp do filozofii masz już za sobą :)

        > ... Jeśli w filozofii jest jakiś uro
        > k, coś dającego satysfakcję, to jest to śledzenie toku rozumowania, rozważanie
        > argumentów, ale nie sama konkluzja. Tymczasem wszystkie filozoficzne przewodnik
        > i prezentują tylko konkluzje. ...
        Kiedyś funkcjonowało takie powiedzenie: O Boże, spuść bombę i "oświeć" tą trąbę. Człowieku, przecież nie kontrolujesz swego słowotoku używając terminów, których sam nie rozumiesz. Zdecydowanie większą korzyść odniósł byś po 3 dniowym "ciurkowym" śnie udając się do najbliższej biblioteki publicznej sięgając do słownika, zamiast wklejać tu swoje podwórkowe farmazony.

        > ... To daje orientację w dziedzinie, ale nudzi niemił
        > osiernie. ...
        Po trzydniowym śnie senne mary rzeczywiście mogą tak zaprzątnąć niebywale głowę tak, że czytanie może znudzić nawet najbardziej uduchowionego wizjonera. Tym bardziej, że czytanie nie tylko dzieł filozoficznych wymaga zwykłego zrozumienia tego, co się czyta.

        > ... Z takich kompendiów mogę polecić Dzieje zachodniej filozofii Russella. ...
        Chodzi Ci o konkurenta Roberta Kubicy czy o tego skandalistę otwarcie krytykującego w swej twórczości chrześcijaństwo?

        > ... Wartość merytoryczna tej księgi jest niewielka, bo to są radiowe gawędy o tym
        > , co lord sądzi o różnych filozofach. Ale za to jest zabawna, przystępna i plot
        > karska.
        Doskonały przykład na zdolność rozróżniania walorów komedii od kompedii :)


        > .. Inny charakter mają telewizyjne pogadanki Kołakowskiego: O co nas pytaj
        > ą i Mini wykłady - skromniejsze tematycznie, ale za to w formie spekulatywnej,
        > pobudzającej do namysłu.
        Może dodasz do tych swoich "kompedii" - jak spekulują tzw. akuratni znawcy przedmiotu - że wolność zawdzięcza Polska... Leszkowi Kołakowskiemu?

        > Podobnie jak Autorytety Jaspersa - dla odmiany kilku "
        > duchowych guru". Tegoż Jaspersa Wprowadzenie do filozofii to z kolei zgrabne ra
        > diowe wykłady o tym, czym w ogóle jest filozofia, czym się zajmuje i po co. Myś
        > lę, że Tobie najwięcej satysfakcji da spotkanie właśnie z Jaspersem, bo on zdaj
        > e się eksplorować tematykę, która Cię interesuje.
        Bardziej interesował by mnie Twój osobisty lekarz - chyba że Twoje wpisy na forum mają na celu zwrócenie uwagi na "kumatość" zanurzonych w życiu duchownym chodzących na co dzień z głową w gwiazdach. W takim wypadku wprawdzie masz prawo do przyznawnia im certyfikatu normalności, ale wielokrotnie podnoszona przez Ciebie etyka stawia po raz kolejny pod wielkim znakiem zapytania Twoją świadomość, czy wiesz co robisz i piszesz.
        • feelek Re: Podwórkowa filozofia ma głos 01.03.19, 15:56
          ale daj pan pokój p. privus: po co zaraz tak ostro?

          [Inna sprawa, że p. spinoff zdecydowanie jest pod wpływem czegoś: niekoniecznie są to dragi/wóda/inne (choć nie wykluczam). On mi wygląda na takiego po 3 dniowym wstępnym przygotowaniu do studiowania filozofii (no ten sen).
          Mi to ani trochę nie przeszkadza, ani razi.]
          • privus Re: Podwórkowa filozofia ma głos 02.03.19, 01:09
            Co prawda może należało potraktować ten wpis spinoffa, jako swego rodzaju "świadectwo łask szczególnych". Ale przyznaje się, że taka forma dywagacji jakoś nie przypadła mi do gustu.
Pełna wersja