wawrzanka
20.05.19, 11:12
Młodzież w akademikach czasem nie głosuje dlatego, że w dniu wyborów nie jest w miejscu zameldowania. Mnóstwo młodych osób nie jest nigdzie zameldowanych (nie ma obowiązku), a więc nie może głosować. Ogólnie ludzie aktywni zawodowo i ciężko pracujący czasem zwyczajnie nie mogą się zmobilizować do głosowania z prozaicznych powodów.
Tymczasem społeczeństwa parafialne są zameldowane od urodzenia we wsiach, z których najdalej wyjeżdżały na pielgrzymkę autokarem i nigdy nie mieli większych zawirowań życiowych eliminujących ich z głosowania. Ogólnie ich główne codzienne zajęcie to zakupy w biedrze i ugotowanie obiadu (tudzież zjedzenie w przypadku mężczyzn) oraz podreptanie do kościoła w niedzielę. Zatem w dniu wyborów całymi stadami z tego kościoła idą prosto do urn. Czekają na to wydarzenie, planują je miesiące wcześniej, jak im ksiądz nakazuje. Nie dlatego, że coś sobie przemyśleli, że chcą głosować tak, jak myślą, tylko dlatego, że to ich obowiązek wobec kościoła. Nie państwa, kościoła. Dlatego błagam was: zmobilizujcie każdego uprawnionego, ale nie zameldowanego, uczącego się w innym mieście - niech się zamelduje i głosuje.