pawelec47
16.09.19, 16:48
Oglądając transmisję spotkania modlitewnego z Włocławka ze zdumieniem i konsternacją przyjąłem widok mężczyzny ,który energicznie wbijał młotkiem gwożdzie w pusty krzyz w miejscach ,gdzie do krzyża było przybite ciało Chrystusa.
Coś takiego widziałem pierwszy raz w życiu. Okazało się ,że świetnie można sobie poradzić w Kościele bez Chrystusa, nawet podczas kultu ukrzyżowania. Wystarczył pusty krzyż z wbitymi gwożdziami i stał się tam przedmiotem kultu pod przewodnictwem licznych księży i biskupów. Jakoś brak Chrystusa na krzyżu nikomu
tam nie przeszkadzał. A we mnie wzbudziło to refleksje na temat rzeczywistej obecności Chrystusa w Kościele. Stale jest On na ustach wszystkich kapłanów i biskupów,ale czy jest rzeczywiście?. Na Boże Narodzenie i Wielkanoc funkcjonuje gipsowa figura Chrystusa ,może na tym polega Jego obecność? Jakoś żadnemu księdzu gwałcącemu dziecko od tego fujara nie uschła natychmiast, mimo że Chrystus podobno powiedział że ten kto krzywdzi dziecko lepiej by sobie kamień młyński na szyi uwiesił / czy jakoś tak?/ A może jednak coś jest nie tak ???.