Dodaj do ulubionych

Skąd pochodzi ten głos?

16.05.20, 13:29
Świadectwo wiary – Skąd pochodzi ten głos?

Autorstwa Shiyin, Chiny

Urodziłam się w rodzinie chrześcijańskiej, a wielu moich krewnych nauczało o ewangelii. Od małego wraz z rodzicami wierzyłam w Pana. Gdy dorosłam, modliłam się do Niego w ten sposób: „Gdyby dane mi było znaleźć męża, który także wierzy, wraz z nim ofiarowałabym siebie w służbę Tobie”. Kiedy już wzięłam ślub, mój mąż rzeczywiście przyjął wiarę w Pana, a nawet został pełnoetatowym, oddanym kaznodzieją. Aby mąż mógł skupić się na pracy dla Pana i wypełniać swoje zobowiązania wobec Niego, ja podjęłam się trudu dbania o sprawy naszego gospodarstwa domowego. Choć było to dość trudne i męczące zadanie, czułam w sercu radość i spokój bez względu na to, jak ciężko bywało, ponieważ Pan mnie wspierał.

Rok 1997 nastał i przeminął, a ja w pewnym momencie zorientowałam się, że kazaniom mojego męża brakuje dawnego światła. A kiedy prosiłam go, żeby pomógł mi z czymś w domu, słyszałam tylko wymówki, że jest zbyt zajęty nauczaniem. Nawet jeśli już podejmował się jakichś obowiązków domowych, zwyczajnie nie miał do tego serca i szybko tracił panowanie nad sobą z powodu błahostek, co często odbijało się na mnie. Choć mogło się wydawać, że jestem cierpliwa, bo nie wdawałam się z nim w kłótnie, w głębi duszy byłam naprawdę niezadowolona z zachowania męża. Byłam udręczona dźwiganiem ogromnego ciężaru, jakim było dbanie o nasz dom, a także mroku, jaki zagościł w moim duchu. Mogłam zrobić tylko jedno: zwrócić się do Pana z modlitwą i w środku nocy, gdy wszyscy spali, otworzyć przed Nim serce, błagając, by dał mi więcej wiary i siły. Jednocześnie pragnęłam, by Pan wkrótce powrócił i wybawił mnie od mojej nieszczęsnej egzystencji.

Pewnego dnia w kwietniu 2000 roku chowałam jakieś ubrania do szafy i zauważyłam torbę mojego męża wypchaną po brzegi. Otworzyłam ją z ciekawości i zobaczyłam Biblię, śpiewnik oraz nowiutką książkę w dodatkowej obwolucie. Pomyślałam sobie: „Dlaczego nigdy wcześniej jej nie widziałam? To musi być jakaś książka z materiałami dla kaznodziejów albo opisująca doświadczenia uduchowionych osób. Muszę ją przeczytać – może w niej znajdę jakieś oparcie”. Otworzyłam ją zaciekawiona i zobaczyłam tytuł: „Ci, którzy mają być udoskonaleni, muszą przejść oczyszczenie”. „Cóż za oryginalny tytuł! Sugeruje, że doświadczanie oczyszczania to nic złego” – pomyślałam. „Przechodzę teraz proces oczyszczania, z którym nie mogę sobie poradzić, więc powinnam uważnie przeczytać o tym, jak autor tego doświadczał. Dzięki temu ja również odnajdę właściwą ścieżkę praktyki”. Zaczęłam więc czytać: „Dawniej wszyscy ludzie podejmowali postanowienia przed Bogiem i mówili: »Bez względu na to, kto nie miłuje Boga, ja muszę Go kochać.« Teraz jednak stoisz twarzą w twarz z oczyszczeniem. Nie jest to zgodne z twoimi pojęciami, więc tracisz wiarę w Boga. Czy to jest prawdziwa miłość? Wiele razy czytałeś o czynach Hioba – czy o nich zapomniałeś? Prawdziwa miłość może kształtować się tylko z wewnętrznej wiary. (…) Kiedy stajesz w obliczu cierpienia, musisz umieć ignorować potrzeby ciała i nie skarżyć się na Boga. Kiedy Bóg się przed tobą ukrywa, musisz być w stanie mieć wiarę, aby podążać za Nim, by utrzymać swoją dotychczasową miłość, nie pozwalając jej osłabnąć ani zaniknąć. Bez względu na to, co robi Bóg, musisz poddać się Jego planom i chętniej przeklinać własne ciało niż skarżyć się na Niego. Kiedy stajesz w obliczu prób, musisz zaspokoić Boga, pomimo niechęci do rozstania się z czymś, co kochasz, oraz pomimo gorzkiego płaczu. Tylko to można nazwać prawdziwą miłością i wiarą. Bez względu na to, jaka jest twoja rzeczywista postawa, musisz najpierw posiadać wolę znoszenia trudów oraz prawdziwą wiarę, a także wykazywać wolę porzucenia ciała. Powinieneś być chętny osobiście znosić trudy i ponosić osobiste straty, aby zaspokoić wolę Bożą. Musisz też w sercu ubolewać, że nie byłeś w stanie zaspokoić Boga w przeszłości i ubolewać nad sobą teraz. Żadnej z tych rzeczy nie może zabraknąć, a Bóg cię poprzez nie udoskonali. Jeśli brak ci takich warunków, nie możesz zostać udoskonalony” („Słowo ukazuje się w ciele”). Te słowa głęboko mnie poruszyły. Kiedy czytałam, łzy płynęły mi z oczu – czy nie doświadczałam dokładnie tego samego? Wcześniej postanowiłam, że zarówno ja, jak i mąż poświęcimy się Panu. Zupełnie nie przeszkadzało mi to, że przyjęłam na swoje barki cały ciężar prowadzenia domu, by wspierać męża w pracy na rzecz Pana poza domem, bez względu na to, jak trudne i wyczerpujące było to zadanie. Ale teraz przez problemy w domu i brak wyrozumiałości, jaki okazywał mi mąż, stale żyłam w poczuciu krzywdy – właśnie przechodziłam w życiu oczyszczanie i traciłam wiarę i miłość, które towarzyszyły mi wcześniej. Nie byłam już w stanie stanowczo trzymać się swojego postanowienia, jakie podjęłam przed obliczem Boga, i często płakałam w samotności. Pomyślałam o tym, jak Hiob potrafił trwać przy świadectwie o Bogu pomimo tak wielkiej i trudnej próby, jakiej doświadczył, i nie utracił przy tym wiary w Boga. Powiedział nawet: „Jahwe dał, i Jahwe zabrał; błogosławione niech będzie imię Jahwe” (Hi 1:21). Jak mogłam zapomnieć nawet o tym? Bardzo żałowałam wszystkiego, co robiłam w obecności Pana. Hiob wolał cierpieć i poświęcić własne interesy, niż zawieść Boga. A ja, mimo że od tak wielu lat byłam przekonana o istnieniu Pana, utraciłam wiarę w Niego. Skarżyłam się Panu, gdy doświadczałam oczyszczania, i wcale nie okazywałam Mu miłości. Kiedy uświadomiłam to sobie, postanowiłam, że nie mogę już być taka jak dawniej, uznałam, że powinnam wspierać męża w jego pracy dla Pana i że to dobrze, iż pocierpię trochę niewygody.

Gdy w myślach doszłam do takich wniosków, mój nastrój zdecydowanie się poprawił. Czułam, że to, co przeczytałam, było naprawdę dobrze powiedziane i doskonale odzwierciedlało moje obecne położenie. Te słowa wskazały mi ścieżkę praktyki i nim się spostrzegłam, dodały mi sił i wiary. Zastanawiałam się: „Kto jest autorem tych słów? Jak zyskał tak wzniosłe zrozumienie tych spraw? Czytałam książki napisane przez znanych przewodników duchowych i choć były w jakimś stopniu budujące, nie zostały napisane tak klarownie i przejrzyście jak ta książka – no i tamte nie zawierały prawdy. Od kogo tak naprawdę pochodziły te słowa?”. Wciągnęła mnie treść tej książki i chciałam czytać dalej, a im więcej czytałam, tym wyraźniej czułam, jak wspaniałe były te słowa. Każda poszczególna linijka trafiała wprost do mego serca. Te słowa pozwoliły mi pojąć, że bez względu na to, jak bardzo cierpimy, musimy podążać za Bogiem do samego końca i z radością poddawać się Mu w obliczu udręki. Nawet jeśli ktoś osłabnie w trakcie prób, powinien pokładać wiarę w Panu i polegać na Bogu, by się nie ugiąć. Im dłużej czytałam, tym większej iluminacji doznawałam w głębi serca i tym wyraźniej czułam, że odnalazłam ścieżkę praktyki. Wtedy do domu wrócił mój mąż i od razu zapytałam go, skąd ma tę książkę. Uśmiechnął się i odpowiedział: „Pożyczyłem ją od kogoś i niedługo muszę oddać”. Nic już nie powiedziałam.

Pełny tekst

„Miłość Boga rozlewa się jak woda źródlana i jest dana tobie i mnie, i jemu, i tym wszystkim, którzy rzeczywiście szukają prawdy i oczekują ukazania się Boga”. Chcesz dowiedzieć się, jak powitać powrót Pana Jezusa? Z radością z Tobą porozmawiamy. Porozmawiaj z nami na Messengerze
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka