Dodaj do ulubionych

Ukochany ksiądz

07.10.20, 21:13
W temacie oszołoma, który został już usunięty, forumowicz - qwardian zrobił wpis
i napisał - "... ukochany ksiądz". Zainteresowało mnie takie miłosne odniesienie
qwardiana do księdza. Nawet zaszokowało w pewnym stopniu. Nie mogę tego
zrozumieć - za co możemy kochać księdza? Jakieś powody niecenzuralne,
nie można ich podać i bliżej określić? Może sam qwardian to wyjaśni, bo jestem
ciekawy, za co można kochać księdza? Może ktoś inny także kocha księdza
i wyjaśni, za co takie umiłowanie.
Obserwuj wątek
        • kociak40 Re: Ukochany ksiądz 08.10.20, 11:29
          qwardian napisał:

          > Płacimy dobrowolnie, państwo obdziera nas katolików ze skóry obowiązkowo..

          Piszesz głupoty. Chodzi o to, że państwo z budżetu finansuje tych pasożytów.
          Ja nie życzę sobie, aby z moich podatków, za moją pracę, które powinny
          służyć całemu społeczeństwu, finansowano tych złodziei i oszustów, w tych
          cyrkowych szatach, aby mieli rajskie życie bez pracy użytecznej.
          Jak Ty płacisz im ze swoich zarobionych pieniędzy, nie mam żadnych pretensji.
          Mnie to nie obchodzi, tak samo jak inni wierzący płacą im ze swoich.
      • kociak40 Re: Ukochany ksiądz 08.10.20, 11:35
        derff napisał:

        > Tak samo można pytać za co można kochać inżyniera lekarza czy prawnika. Przeciż
        > kochamy ojca matkę i brata.

        Rodziców, własne dzieci, braci i siostry można kochać. Inżynierów, lekarzy, prawników itd. można
        tylko cenić, ale nie kochać.
        Ja jestem mgr inżynierem, specjalistą konstruktorem, nigdy nie spotkałem się, aby ktoś
        mnie za to kochał. Nawet nie życzył bym sobie tego, uznałbym to za wariactwo i nie przyzwoitość.
          • kociak40 Re: Ukochany ksiądz 08.10.20, 18:28

            "Mam nadzieję że żona i dzieci mnie kochają" - deff

            To jest pewność, oni wszyscy ciebie kochają, bo jesteś mężem i ojcem.
            Za twoją pracę inni mogą ciebie tylko cenić, nie kochać.
            Ja mam ukończone dwa Wydz. Politechniki Warszawskiej - Wydz. Samochodów i Maszyn
            Roboczych (SiMR) - mam z tego wydziału mgr inżyniera oraz Wydz. Mechanika - Technologia
            (MT) - i z tego wydziału mam tylko inż. Jestem leniwy i pracy magisterskiej nie chciało
            mi się już robić na tym wydziale. Nikt za moje wykształcenie mnie nie kocha.
            • derff Re: Ukochany ksiądz 08.10.20, 21:54
              Pierwszy raz zdawałem na SiMR i zwyczajnie nie zdałem. Potem chyba zainspirowany kolegą poszedłem na "elektryczny" i bardzo dobrze mi z tym bo moja wąska specjalizacja pozwalała mi wybierać pracę gdzie chciłem. Pewnie że nie kochali mnie za to ale szanowali bardzo. Od roku na emeryturze. Pozdrawiam!
              • kociak40 Re: Ukochany ksiądz 08.10.20, 23:13

                Lubię dyskutować z osobami inteligentnymi. Wydział SiMR dawniej (jak jeszcze na nim
                nie studiowałem) nazywał się - Maszyn Roboczych i Pojazdów (MRiP). Zmiana
                dotyczyła tylko nazwy, budynek ten sam na ul. Narbutta. To tz. wydział konstrukcyjny.
                Vis - a vis (przez ulicę) budynek tz. Nowej Technologii (Wydział MT). Wybrałem wydział
                konstrukcyjny, bo kojarzył mi się z pracą twórczą. Nie doceniałem technologii.
                Miałem też ćwiczenia i niektóre wykłady w gmachu MT (miał lepsze zaplecze do ćwiczeń).
                Będąc na 3 roku SiMR pomyślałem sobie, że dobrze byłoby być, będąc konstruktorem,
                także technologiem. Zajęcia na SiMR kończyły się 13-15, a wieczorowe zaczynały się
                od 16:10. Na SiMR byłem studentem dziennym, a na MT wieczorowym (były pewne
                trudności, bo na wieczorowych studiach trzeba było mieć skierowanie z pracy).
                Mam od urodzenia zdolności do nauk tz. ścisłych, więc nie miałem żadnych trudności
                z nauką, była dla mnie przyjemnością. Jedyna trudność to języki obce.
                Pozdrawiam!
                • derff Re: Ukochany ksiądz 09.10.20, 09:59
                  Języki obce? Kiedyśpowiedziałem do kolegi, że napiszę książkę z niemieckiego. On zapytał czy tak dobrze znam niemiecki? Ja mu na to. Niemiecki nie bardzo ale wiem wszystko o kursach i nauce tego języka. Terzaz mawiam że po niemiecku to mogę tylko jak porządnie wypiję.
                  Jednak będąc pod ogromną presją opanowałem angielski bo bez tego byłbym nikim .
                  Wiem jak trudno o sensownego konstruktora oj wiem.
                  Sukcesów!
                  • kociak40 Re: Ukochany ksiądz 09.10.20, 14:04

                    "Języki obce?" - derff

                    Od 5 klasy podstawówki był j.rosyjski, w liceum j.rosyjski i j.angielski.
                    Na studiach do 3 semestru j.rosyjski i j.angielski (takie wybrałem).
                    Obecnie nic nie umiem z tej nauki języków obcych. Nauka z j.obcych
                    była dla mnie torturą.

                    pozdrawiam serdecznie!
                    • derff Re: Ukochany ksiądz 10.10.20, 10:45
                      O zdolnościach do języków można długo. Miałem takiego przyjaciela(nie zyje niestety), który znał kilka języków i twierdził że kolejny może nauczyć się w miesiąc. Bywa też podobno, żePolacy w Ameryce przez całe życie nie są w stanie nauczyć się angielskiego.Bywam czasem w Międzylesiu i przechodzę tam obk przedszkola skandynawskiego. Dzieci tam cały czs przebywają na dworzu i coś robią w drzewie ogrodie itp. a Pani mówi do nich po francusku, piosenki też po francusku. Coś w tym jest.
                      • kociak40 Re: Ukochany ksiądz 10.10.20, 23:55

                        "O zdolnościach do języków można długo." - derff

                        Ja sądzę, że takie zdolności trzeba mieć wrodzone.
                        Znam osobiście człowieka, który jest zupełnym abnegatem w matematyce
                        oraz w naukach ścisłych. Dawno temu, wtedy nie było jeszcze kalkulatorów,
                        obliczałem mu wytrzymałość słupków dla altanki ( na wyboczenie i zginanie)
                        jaką chciał sobie wybudować na działce. Trzeba było podzielić 9 przez 12,
                        i o to zwróciłem się do niego, aby zrobił to działanie. On mi odpowiedział,
                        że to się nie dzieli. "Dlaczego"? - spytałem. "Bo 9 jest mniejsze od 12" - taka
                        była jego odpowiedz. Do dzisiaj jak sobie to przypominam, rozśmiesza mnie.
                        Z języków obcych jednak miał zdolności. Swobodnie prowadzi korespondencję,
                        w angielskim, niemieckim, włoskim. Za to go podziwiam.
                        • derff Re: Ukochany ksiądz 11.10.20, 11:58
                          Kiedyś na targowisku kupowałem 12 sadzonek selerów po 17 gr. i 12 porów po 21gr.
                          Starszy Pan bez chwili namysłu podał kwotę.Pytam jak to policzył a on mówi: proszę Pana ja tyle lat sprzedaję że takie rachunki to błachostka.Innym razem kupowałem 11 tulipanów po 3 zł od młodego chłopaka.Koleś wyjmuje kalkulator to ja mu na to: jak nie policzysz w pamięci to nie kupię. W końcu policzył.Swoje dzieci i wnuki męczyłem liczeniem w pamięci bo to jednak ważne. Szacowanie wyniku też
                          • kociak40 Re: Ukochany ksiądz 11.10.20, 15:24

                            Z tym co podajesz, spotkałem się na I roku studiów. Był taki student,
                            który natychmiast podawał wynik z mnożenia, dodawania, odejmowania,
                            dwóch liczb. Nie miało to jednak u niego wpływu na naukę.
                            Przed końcem grudnia został skreślony z listy studentów, bo nie zaliczył
                            żadnego kolokwium z matematyki. Nie był w stanie zrozumieć pojęcia
                            pochodnej i całki. I roku studiów nie można było powtarzać, więc to był
                            jego koniec nauki na Politechnice.
                            Na Wydz. SiMR takimi przedmiotami, które "eleminowały" w kolejności
                            była "Geometria wykreślna", "Wytrzymałość materiałów", "Hydromechanika", "Automatyka".

                            Pozdrawiam
                            • derff Re: Ukochany ksiądz 12.10.20, 10:27
                              Podobnie było u nas. Wylatywało się z "kreskę", wytrzymałość materiałów a potem to teoria regulacji. Sam porzerwałem studia bo byłem całkowicie wyczerpany psyhicznie.
                              Potem wznawiałem "presja rodziny"u prof. Żydanowicza. On mnie dosłownie zmiażdzył a potem się śmiał że chcił mnie podenerwować. On lubił napisać jakieś skomplikowane zadanie na tablicy pisał wynik z pamięci i mówił:komu się chce niech sprawdzi. On miał coś takiego, że jak mówił o teorii pola to można było zrozumieć
                              • kociak40 Re: Ukochany ksiądz 12.10.20, 15:58

                                "Wylatywało się z "kreskę"" - deff

                                Na moim wydziale co tydzień było kolokwium z "kreski". Wszystkie
                                miałem zaliczone na "5" (wtedy "6" nie było).
                                Jak koniec był tego przedmiotu i wykładowca wpisywał końcową
                                ocenę do protokołu i indeksu, zadawał jeszcze pytanie.
                                Mnie zapytał jakim sposobem należy rozwiązać przedstawiony problem?
                                Odpowiedziałem - "oczywiście przez Transformację, ale można także
                                przez Obroty i Kłady" - "Przez Obroty i Kłady? - zdziwił się - jak pan to zrobi?"
                                Było to dość trudne tą metodą ale możliwe.
                                Zacząłem mu to tłumaczyć, on zamknął oczy, słuchał w milczeniu.
                                Nawet nie skończyłem, a on krzyknął - "Dawaj pan indeks!". Wpisał "5"
                                To był koniec przedmiotu "Geometrii Wykreślnej".
                                • derff Re: Ukochany ksiądz 13.10.20, 09:33
                                  To ja podobnie miałem egzamin z "maszyn".Dla niewtajemniczonych chodzi o maszyny elektryczne czyli silniki prądnice enkodery resolwery i co tam jeszcze wymyślą.Pyanie było jakie są najważniejsze kryteria doboru silnika? Odpowiedziałem:
                                  najpierw decydujemy czy lepiej pasuje silnik kołnierzowy czy na łapach. Poproszę indeks usłyszałem.
                                  • kociak40 Re: Ukochany ksiądz 13.10.20, 15:18

                                    "najpierw decydujemy czy lepiej pasuje silnik kołnierzowy czy na łapach." - derff

                                    Wiem o co chodzi. Jako specjalista konstruktor stale musiałem dobierać
                                    i decydować jaki silnik elektryczny zastosować w swojej konstrukcji.
                                    Podam Ci pewną "ciekawostkę". Jest ona z tz. Teorii Ruchu.
                                    Zapewne masz samochód i jesteś kierowcą, więc będzie Ci przydatna.
                                    Jak kończył się ten przedmiot i docent prowadzący wpisywał końcowe
                                    oceny z tego przedmiotu, otwierał podany indeks przez studenta, zbliżał
                                    swoje pióro do wpisu i od niechcenia zadawał pytanie:
                                    "Czy przyspieszenie hamowania (zwane też opóźnieniem dla pojazdów
                                    poruszających się na zasadzie tarcia), zależy od masy pojazdu?"
                                    80% studentów bez pomyślunku odpowiadała "tak zależy". Taka odpowiedz
                                    sprawiała, że mieli egzamin dodatkowy we wrześniu, bo było niezliczenie.
                                    Przyspieszenie hamowania nie zależy od masy pojazdu. Zależy wyłącznie
                                    od przyśpieszenia ziemskiego (na danej szerokości geograficznej)
                                    i współczynnika tarcia. Ten wzór matematyczny masz w każdym poradniku
                                    samochodowym - Ph=g x n (inne literki) dla tego co podołem:
                                    Ph- przyspieszenie hamowania (przyspieszenie ujemne, opóźnienie)
                                    = przyspiesznie ziemskie x współczynnik tarcia dla danej nawierzchni.
                                    • awariant Re: Ukochany ksiądz 13.10.20, 16:35
                                      kociak40 napisał:

                                      > "Czy przyspieszenie hamowania (zwane też opóźnieniem dla pojazdów
                                      > poruszających się na zasadzie tarcia), zależy od masy pojazdu?"

                                      Zdaje się, że już raz pomyłkę profesora oprotestowywałem.
                                      Samochód nie jest odpowiednim przykładem bryły sztywnej, a empiria wykazuje,
                                      że masa (a takoż ładunek) samochodu ma wpływ na drogę hamowania.
                                      Wyniki pomiarów i opis matematyczny znajdziesz sobie w Internecie.
                                      • kociak40 Re: Ukochany ksiądz 13.10.20, 23:20

                                        Już dyskutowaliśmy o tym. Samochód jest przykładem bryły masy,
                                        poruszającej się własnym napędem na zasadzie tarcia. Przeniesienie
                                        napędu jest TYLKO na styku opony z nawierzchnią.
                                        Nie możesz tego zrozumieć i możesz sobie protestować. Najlepiej
                                        W Polskiej Akademii Nauk. Podasz, że we wszystkich naukowych
                                        opracowaniach Teorii Ruchu, w encyklopediach, poradnikach itd.
                                        Jest błąd i jak Ci go uznają, w jednej chwili staniesz się sławny,
                                        i to na całym świecie. Ze mną w tym temacie już nie dyskutuj.
                                        To co mi podajesz, że masa (ładunek samochodu) ma wpływ
                                        na drogę hamowania jest zgodny, ale nie na wartość przyspieszenia
                                        hamowania. Zmienia się czas działania, bo większa masa ma większą
                                        energię kinetyczną i ona musi się zamienić na energię cieplną na tarczach
                                        hamulcy. Każde zblokowanie kół, (a nawet wolniejsze obroty kół do przebytej drogi) zmienia współczynnik tarcia.
                                        Tej wartości przyspieszenia hamowania nic nie zmienia tylko zmienia
                                        czas jego możliwego działania przez sposób użycia hamulcy przez kierowcę.
                                        To na tyle, więcej już nie ma co dyskutować.
                                        • awariant Re: Ukochany ksiądz 14.10.20, 00:35
                                          kociak40 napisał:

                                          > Ze mną w tym temacie już nie dyskutuj.

                                          Nie widzę potrzeby, bo sam to prawidłowo wyjaśniłeś.

                                          > Zmienia się czas działania, bo większa masa ma większą energię kinetyczną
                                          > i ona musi się zamienić na energię cieplną na tarczach hamulcy.
                                          > Każde zblokowanie kół, (a nawet wolniejsze obroty kół do przebytej drogi)
                                          > zmienia współczynnik tarcia.

                                          Gdyby opóźnienie nie zależało od masy, czas i droga hamowania również byłyby takie same.

                                          A że opóźnienie α przy hamowaniu wyraża się wzorem α = μ x g
                                          (gdzie μ to efektywny współczynnik tarcia, g to przyspieszenie ziemskie, a x to mnożenie)
                                          więc wszystko jasne - mniejszy efektywny współczynnik tarcia = dłuższa droga hamowania.
                                          Po detale i różnice w konkretnych przypadkach jeszcze raz odsyłam do
                                          Symulacyjna analiza wpływu masy pojazdu na drogę zatrzymania
                                          jakby co, opóźnienie hamowania wyliczysz sobie z wzoru α=v²/2s
                                          • kociak40 Re: Ukochany ksiądz 14.10.20, 02:14

                                            Do awariant

                                            Takie może jeszcze wyjaśnienie dla innych, którzy nie wiedzą o co chodzi.

                                            W samochodzie aby poruszał się jest silnik, który powoduje F siłę
                                            napędową. Ta siła F może być tylko przeniesiona na styku opony z nawierzchnią
                                            gdzie ma do "dyspozycji" siłę tarcia jaką powoduje ciężar samochodu.
                                            Ciężar samochodu, to siła prostopadła do nawierzchni. Ta siła powoduje siłę tarcia.
                                            Czyli Q (ciężar samochodu) x ni (współczynnik tarcia dla rodzaju danej nawierzchni).
                                            Ten współczynnik tarcia ustala się doświadczalnie i wyraża się liczbą niemianowaną. Np. dla suchego asfaldu ~ 0,75, dla mokrego ~ 0,5 itd.
                                            Q (ciężar wynikły z siły grawitacyjnej) jest równy - m x g (masa x przyspieszenie
                                            ziemskie dla danej szerokości geograficznej)
                                            Mamy zatem równanie m x a = m x g x ni
                                            Masa upraszcza się i pozostaje a =g x ni - To jest maksymalne przyspieszenie
                                            hamowania (przyspieszenie ujemne, opóźnienie - różnie nazywają).
                                            To działa w obie strony. Chcemy do jazdy bardziej przyspieszyć aby
                                            zwiększyć szybkość, to jeżeli przekroczymy obrotami kół wartość
                                            siły tarcia, koła zabuskują i szybkości nie zwiększymy ponad tą możliwość
                                            jaka wynika z siły tarcia na styku opony z jezdnią.
                                            Pomijając siły zewnętrzne takie jak opór powietrza, mamy tylko do dyspozycji
                                            punkt styku opony z nawierzchnią. Nie dotyczy to pojazdów z napędem
                                            odrzutowym i rakietowym.
                                            • awariant Re: Ukochany ksiądz 14.10.20, 10:12
                                              To i ja jeszcze uzupełnię nasze rozważania:

                                              - interesuje nas średnie opóźnienie hamowania, które wyliczamy na przykład
                                              na podstawie prędkości początkowej (końcowa to oczywiście 0) i drogi hamowania.

                                              - w idealnym przypadku (stały współczynnik tarcia, brak lub pomijalność innych sił
                                              hamujących (np. opór aerodynamiczny) opóźnienie jest stałe na całej drodze hamowania.
                                              Tak też potraktował je profesor w zadawanym pytaniu.

                                              - ale samochód nie w pełni można potraktować jako idealne ciało sztywne.

                                              - w przypadku samochodu siła tarcia zależy głównie od przyczepności asfaltu i użytych opon
                                              (przyjmujemy, że inne czynniki są stałe, czyli np. przy sprawdzaniu wpływu masy na drogę
                                              hamowania nie porównujemy różnych samochodów, ale ten sam z różnym ładunkiem)

                                              - dlatego testy porównawcze wykonywane są w tym samym miejscu i w tych samych warunkach
                                              odpowiednią liczbę razy, a wyniki uśredniane.

                                              - w jakiś sposób uwzględniamy czas reakcji kierowcy, układu hamulcowego etc.
                                              aby różnice nie rzutowały na końcowy wynik badań

                                              - osobny temat stanowią układy wspomagania hamowania np. ABS - minimalizujemy ich wpływ.

                                              - pomiary pokazują się, że masa samochodu wpływa na drogę hamowania, a zatem naturalna
                                              konkluzja jest taka, że efektywny współczynnik tarcia nie jest stały, a zmienny i zależy od masy.

                                              - istnieją urządzenia pozwalające bezpośrednio mierzyć przyspieszenia ruchu i sporządzić
                                              czasowy wykres tych zmian. Nałożenie wykresów czasowych pomaga ustalić faktyczny przebieg
                                              hamowania w zależności od badanych czynników, w naszym przypadku masy.

                                              - konkluzje praktyczne związane są z bezpieczeństwem ruchu, bo konsekwencje wydłużonej
                                              drogi hamowania łatwo sobie wyobrazić, zwłaszcza w przypadku TIR-a czy autobusu.
                                              Prowadzący samochód powinien mieć świadomość, że załadowany samochód zachowuje się
                                              inaczej niż pusty - ale większość kierowców ją ma.
                                              • kalllka Re: Ukochany ksiądz 14.10.20, 10:37
                                                To bardzo interesujące rozważania, zwłaszcza na forum religia. Pytanie mam w takim razie czy istnieje „idealne ciało sztywne” i czy byłby to przykład idealnej drogi hamowania?
                                              • kociak40 Re: Ukochany ksiądz 14.10.20, 20:35

                                                " istnieją urządzenia pozwalające bezpośrednio mierzyć przyspieszenia ruchu i sporządzić czasowy wykres tych zmian." - awariant

                                                Miałem 2 razy ćwiczenia z tego zagadnienia. Samochodem dostawczym
                                                Politechniki (kierowca tego auta), 4 studentów (grupa sporządzająca późniejsze
                                                sprawozdanie z tego ćwiczenia), za autem było doczepione specjalne koło, które
                                                było podłączone do specjalnej aparatury, pokazywało wszystkie dane, czas,
                                                prędkość, przyspieszenie, opóźnienie itd. Koło to było w swym kształcie podobne
                                                do większego koła rowerowego (ze szprychami) i toczyło się po jezdni za
                                                samochodem. Sprawozdanie z tego ćwiczenia (4 studentów) było zaliczone.
                                                Natomiast z odpowiedzi ustnych, jeden student nie zaliczył. Dlatego w tym
                                                samym składzie to ćwiczenie było powtórzone. Ci 3, którzy zaliczyli, mieli
                                                podczas powtórki wyjaśniać temu, który nie zaliczył, te szczegóły, których
                                                nie wiedział przy zaliczeniu. Samochód wyjeżdżał z Warszawy na szosę
                                                do Poznania, tam zatrzymywał się, mocowane było to 5 koło i dopiero wtedy
                                                były pomiary.
                                                • awariant Re: Ukochany ksiądz 14.10.20, 22:15
                                                  kociak40 napisał:

                                                  > Ci 3, którzy zaliczyli, mieli podczas powtórki wyjaśniać temu, który nie zaliczył, te szczegóły,
                                                  > których nie wiedział przy zaliczeniu. Samochód wyjeżdżał z Warszawy na szosę do Poznania

                                                  Faktycznie, jeśli nie wiedział o Poznaniu, to chyba za bardzo do ćwiczeń się nie przyłożył.
                                                  • feelek Re: Ukochany ksiądz 15.10.20, 20:46
                                                    Kto wychodząc z "Hybryd" rano,
                                                    się przykłada do ćwiczenia,
                                                    ten bez trudu poda miano
                                                    i wyliczy opóźnienia.

                                                    Lepiej być SiMRu studentem
                                                    niż za PiSu Prezydentem.
                                              • kociak40 Re: Ukochany ksiądz 14.10.20, 20:58

                                                Zwrócę Ci uwagę, że do realizacji ruchu samochodu jest silnik,
                                                który może TYLKO pracować w ściśle określonym zakresie obrotów.
                                                Ten zakres jest w przedziale od maksymalnego momentu do maksymalnej
                                                mocy. Aby dobrze wykorzystywać ten zakres obrotów do jazdy w różnych
                                                warunkach, służy skrzynia biegów. Ma to także wpływ na przyspieszenia
                                                jakie można uzyskiwać w dany pojeździe.
                                  • kociak40 Re: Ukochany ksiądz 13.10.20, 23:27

                                    Do derff

                                    Przyjemnie powspominać dawne studenckie czasy. Byliśmy młodzi.
                                    Do jakich klubów studenckich chodziłes?
                                    Na Wydziale SiMR był klub studencki "Klakson". Ze względu, że na tym
                                    kierunku mechanicznym studiowało bardzo mało dziewcząt (4-5 na całym
                                    wydziale) do tego klubu trzeba było przychodzić z własną sympatią.
                                    Inaczej było, gdzie chodziłem często, to klub studencki "Medyk" oraz
                                    słynna "Stodoła". Bywałeś tam?
                                    • krzy-czy Re: Ukochany ksiądz 14.10.20, 10:44
                                      Stodoła zaczynała w takim baraczku na ul.emilii plater.
                                      później/lata 60/70 na nowowiejskiej.
                                      w końcu wylądowała tu gdzie teraz.
                                      chyba wszystkie akademiki miały swoje-mniejsze lub większe klubiki.
                                      ni uczelnie-
                                      awf-relaks
                                      am-wspomniany medyk.
                                      nie pomnę nazw wszystkich.
                                      i chyba wszędzie grały niezłe kapele
                                      medyk-klan
                                      awf-szejtany z marylą rodowicz.
                                      uw-zaraz przy bramie trochę w suterenie.
                                      • kociak40 Re: Ukochany ksiądz 14.10.20, 20:43

                                        Widzę, że byłeś częstym uczestnikiem w klubach studenckich.
                                        Poznałeś ich więcej ode mnie. Ja najwięcej bywałem w Medyku,
                                        dużo mnie w Stodole (zbyt duży tłok) i tylko 2 razy w Klaksonie.
                                        Medyk był na ulicy Oczki przy szpitalu i ze względu na protesty
                                        chorych w szpitalu na zbyt głośną muzykę, wieczorem muzyka
                                        trochę ciszej grała.
          • pocoo Re: Ukochany ksiądz 08.10.20, 20:05
            derff napisał:

            > Szacunek! Też jestem inżynierem automatykiem ,parametryzacja bloków funkcyjnych
            > . Mam nadzieję że żona i dzieci mnie kochają
            Za "parametryzację". Dobry jesteś.
    • qwardian Re: Ukochany ksiądz 08.10.20, 11:11
      Bratnia miłość. Znaczy, że miłuję księdza i świetnie prowadzi mi się z nim konwersację, staram się go częstować moim winem z piwniczki, ale nie zawsze to możliwe, jeżeli porusza się samochodem. Każdy ksiądz to mój brat..
      • mim1656awo Re: Ukochany ksiądz 08.10.20, 11:31
        Drogi, zostaw księdza i nie przeszkadzaj mu w szukaniu pieniędzy. Napisz mi, proszę, coś o Twoim winie.Jestem miłośnikiem wina, zwłaszczą tego robionego przez Hiszpanów lub Włochów dla nich samych, dla rodziny.Kiedy przelewa sie to wino z beczek, to cała piwniczka napełnia się zapachem winogron!
        • qwardian Re: Ukochany ksiądz 08.10.20, 12:42
          Wino z winogron nie jest żadną religią, tylko prostym procesem chemicznym z jego własnymi drożdżami. Przycinanie krzewów wymaga uwagi, reszta to naturalna fermentacja z dodatkiem przemysłowych drożdży. Młode jest tanie, po dekadzie nabiera szlachetności. Żadnych w tym misteriów, natomiast wermuth z jabłek wymaga naprawdę wirtuozji..
      • kociak40 Re: Ukochany ksiądz 08.10.20, 11:42

        "Każdy ksiądz to mój brat.." - qwardian

        Ogromnie liczna rodzina oszustów i złodziei. Pasożytów i amatorów rajskiego ziemskiego
        życia, bez pracy użytecznej.
        • mim1656awo Re: Ukochany ksiądz 10.10.20, 15:57
          qwardianRe: Ukochany ksiądz08.10.20, 12:13Kocham prawo nazistowskie i Rolanda Freislera..
          feelekRe: Ukochany ksiądz08.10.20, 20:57wnioskuję o usunięcie osoby qwardian z tego forum
          chyba muszą być jakieś granice podłości
          Martin Borman, sekretarz i pełnomocnik hitlera uważał Freislera za nawiedzionego szaleńca i szuję; Reinhard Heydrich widział w nim podłego, oślizgłego, nędznika; hitler pogardzał Freislerem, posługiwał się nim i na koniec odmówił mu honorowego pogrzebu.Freisler nie ma płyty nagrobowej.Został pochowany anonimowo.Po wojnie, żona i dzieci Freislera zmieniły nazwisko.Na identyczne przymiotniki i przyszłośc zasługują wszyscy admiratorzy Ronalda Freislera, czego im szczerze życzę.
          • kociak40 Re: Ukochany ksiądz 10.10.20, 19:06

            "Freisler nie ma płyty nagrobowej. Został pochowany anonimowo" - mim1656awo

            Zginął podczas nalotu lotniczego na dziedzińcu Trybunału Ludowego w dniu 3 lutego 1945r.
            Dobrze, że został pochowany anonimowo, bo po grobie można dowiedzieć się z jakiej
            rodziny pochodzi zmarły. Rodzina zmieniła nazwisko.
          • qwardian Re: Ukochany ksiądz 11.10.20, 12:43
            mim1656awo napisał:

            > żona i dzieci Freislera zmieniły nazwisko.

            To samo rodzina tenisistki Soni Kenin, która zmieniła nazwisko z Lenin na fali Stalinowych czystek. Mam w nosie decyzje podejmowane pod presją. Te same Niemcy mają ulice w Berlinie terrorystki żydowskiej Róży Luxemburg. Zwycięzcy dyktują pokonanym warunki, a Niemcy są państwem okupowanym od maja 1945 roku..
            • kociak40 Re: Ukochany ksiądz 11.10.20, 20:38

              "Niemcy mają ulicę w Berlinie terrorystki żydowskiej Róży Luxemburg" - qwardian

              Nie tylko piszesz głupoty religijne ale i historyczno-polityczne.
              Róża Luksemburg była przedstawicielką lewego, rewolucyjnego skrzydła II Międzynarodówki, a zarazem krytykiem Lenina i partii bolszewickiej. Była gorącą zwolenniczką pluralizmu, wolności poglądów i prasy. Brała udział w powstaniu robotniczym, które objęło tzw. dzielnicę prasową
              w Berlinie. Ona "walczyła" tylko piórem, nie bronią.
              Nazwa ulicy w Berlinie jej imieniem jest docenieniem jej pozytywnej działalności.
              Twój osąd jest tylko twoją głupotą, którą reklamujesz na forum.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka