Dodaj do ulubionych

Śmierć Boga w sercu, ciężar modlitwy

29.11.20, 22:54
@qxxxvvv

Nie wiem jakiej jesteś religii,ale wyczuwa się u Ciebie zmęczenie religią czy przymusem modlitw,
a twoje serce jest zimne i nie odczuwasz potrzeby kontaktu z Bogiem,
ale wpojony w dzieciństwie strach przed Bogiem
wymusza u Ciebie posłuszeństwo,
i czujesz się nieszczęśliwym więźniem wiary w Boga,
a raczej religii,bo tak zostałeś wychowany do wiary w Boga,
którego musiałeś zgubić przez ślepe podporządkowanie tradycyjnej obłudzie religijnej przodków,
i został u Ciebie strach,zmęczenie,zniechęcenie,
i gdzieś podświadomie rozum krzyczy i chce odrzucać modlitwy do obcego Boga,
skoro już nie żyje w twoim sercu,bo nie istnieje ani miłość,
ani radość na czas spotkania z Bogiem w czasie modlitw,
ponieważ Boga w modlitwie nie ma,nie czujesz Go w sercu,ale czujesz strach przed Bogiem,
i bełkoczesz modlitwy ze strachu,by mieć opatrzność bożą,
ale od siebie niewiele dobrego dajesz,
bo nie wiesz, czego tak naprawdę Bóg oczekuje od wspólnego życia ludzi,
i tylko egoistycznie dbasz o swoje dobro,
ponieważ rozumiesz swoje potrzeby,
ale świata na zewnątrz już nie rozumiesz w miłości Boga do ludzi,
więc wierzysz w swoje prawo do egoizmu i do bycia niesprawiedliwym.

U Ciebie wyczuwa się,że Wiara w Boga jest dla Ciebie ciężarem,a nie radością,
i nie jest poczuciem wspólnoty etycznej w Bogiem,
bo gdybyś wiedział,że Bóg oczekuje od Ciebie świadomości wiary,
poprzez pojmowanie świata ludzi poprzez miłość między ludźmi,
i poprzez sprawiedliwe relacje między ludźmi na drodze edukacji świeckiej,
by byli zdolni dokonywać świadomych wyborów między dobrem i złem,
to wiara w Boga by nie była dla ciebie ciężarem,
i bełkotliwe byś nie powtarzał tych samych regułek modlitwy,
nie wnoszących niczego do świadomości wiary w Boga,
i nie obciążałbyś strachem przed Bogiem swój umysł,
ponieważ postawiłbyś na rozwój etyczny i zawodowy umysłu,
by radośnie realizować się w czynieniu pożytecznych rzeczy dla dobra wspólnego,
i to byłaby twoja modlitwa do Boga,bo wtedy wiedziałbyś,
że w miłości Boga do ludzi sprawiasz radość Bogu i Sobie,
ponieważ świat ludzi powoli by zmieniał się i zło byłoby coraz mniejsze,
a świadomość bytu u ludzi by ciągle rozwijała się poprzez odpowiednią edukację świecką,
by potrafili w imię świadomej wiary w Boga tworzyć względnie sprawiedliwe wspólne życie,
ewolucyjnie na miarę rozwoju umysłów u ludzi,
i tak martwe religie upadną,a Bóg stanie się żywy dla ludzi,
ponieważ uświadomią sobie cenę miłości Boga do ludzi,
i własne zobowiązanie do życia w miłości do Boga i między sobą,
a miłość Boga do ludzi nie będzie już utopią w religiach,
i Bóg odzyska Ziemię i świadomą wiarę ludzi,
od kiedy utracił tzw. raj,
choć na poziomie umysłu kontaktu bezpośredniego z Bogiem ludzie tak szybko nie odzyskają,
ale jeśli kiedyś nauka tak wszechstronnie rozwinie się,
że ludzie zapanują intelektualnie nad stanami swego umysłu,,
to konsekwencje zbliżenia się Boga do ludzi nie będzie bolesne dla nich,
ponieważ nie doprowadzą siebie do paranoi i obłędu.

Pozdrawiam!
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka