Dodaj do ulubionych

Niebo w płomieniach, czyli kryzys religijności

11.04.21, 17:22
Sekularyzacja to nie ateizacja. Widzę to raczej jako zmniej­szenie się roli religii w systemie kontroli społecznej. Funkcje religii przejmowane są przez zdecydowanie bardziej ucywilizowane elementy kontroli społecznej jak moralność, obyczajowość i prawo. Porównując Polskę np. z tak zsekularyzowa­nymi krajami jak Holandia, Anglia czy Czechy, chyba nie tylko ja życzyłbym sobie, by stopień przestrzegania norm społecznych był taki jak u nich.

Religijność nie jest żadną receptą na społeczny porządek czy osiąganie jakiegoś doczesnego szczęścia. Powiedział bym, że wręcz przeciwnie. Zajmujący się kryminologią, wskazywali już niejed­nokrotnie, że np. instytucja spo­wiedzi bywa kryminogenną w społeczeństwie. Problem ten podnoszony był także na tym forum. Dla przykładu można zwrócić uwagę na wszelkiej maści mafiozów – jak łatwo uzyskują rozgrzeszenie.
Można powiedzieć, że kupno odpustów w katolicyzmie ma się dobrze do dnia dzisiejszego. Z moich prywatnych obserwacji wynika, że rezonans między ołtarzem a więzieniem nie należy do wyjątków. Być może jest to kwestia relacji między ilością wierzących a tymi pozostałymi, ale rozstrzygnięcie tego problemu wymaga odrębnych i raczej w obecnym systemie prawnym niedostępnych badań.

W każdym razie wcale nie jestem pewien, czy po tak często podnoszonym propagandowo modelu ucywilizowania Europy polskim katolicyzmem mielibyśmy do czy­nienia z postępem cywilizacyjnym.
Obserwuj wątek
    • wawrzanka Re: Niebo w płomieniach, czyli kryzys religijnośc 12.04.21, 10:51
      edico napisał:

      > W każdym razie wcale nie jestem pewien, czy po tak często podnoszonym propagan
      > dowo modelu ucywilizowania Europy polskim katolicyzmem mielibyśmy do czy­nienia
      > z postępem cywilizacyjnym.

      Europa ucywilizowana polskim katolicyzmem?
      Cóż to za koszmarny sen. Kto go śni? Komu się wydaje, że staropolska nomenklatura (te wszystkie komunały: "człowiek prawy", "przykazania boże", "tradycyjne polskie wartości") ma moc wprowadzania ładu i porządku w świecie?

      Poruszasz ciekawą kwestię: laicyzacja to nie ateizacja. Ci śniący ten sen, niestety, utożsamiają te dwa pojęcia. Dla nich ateista (inaczej bezbożnik) to człowiek godny najwyższego potępienia. Trzeba by trochę elastyczności umysłowej, by zrozumieć, że tradycja, jaką obrosło to słowo, ma większą moc od samego znaczenia. I tak "bezbożnik" to obraza cedzona przez zęby. Tymczasem to po prostu człowiek, który nie wierzy w osobowego boga.

      Michał Heller jest bezbożnikiem. Andrzej Dragan jest bezbożnikiem. Łukasz Lamża jest bezbożnikiem. Czy to są ludzie bez zasad? Czy nie zachowują norm moralnych? Czy latają z kastetami, pałami bejsbolowymi, czy rzucają się w grupę strajkujących kobiet z okrzykiem "morderczynie"? Nie... bo to ludzie myślący. Żaden myślący człowiek nie stawia kreacji swojego umysłu nad sam umysł.

      Co nie znaczy, Bóg jest tylko kreacją umysłu. To raczej umysł jest jego kreacją, choć nasze słowa nie są w stanie wyrazić ani istoty boskości, ani boskich zamiarów. Skądinąd dlatego, że tradycyjne konotacje kulturowo-religijne przeszkadzają nam rozumieć Boga jako istotę bezosobową, niepojętą, ale jednocześnie banalną w swej prostocie i tożsamości z każdym z nas.

      Role się odwróciły. Dzisiejszy "dziki" to katolik, a nie poganin.
      • edico Re: Niebo w płomieniach, czyli kryzys religijnośc 12.04.21, 18:52
        Od lat 90-tych ub. w. obserwuję w Polsce na polu sprawowania władzy rodzący się coraz ściślejszy mariaż rządzących państwem a Kościołem, gdzie jednym i drugim daleko jest do praktyk wspólnotowych. Duża część Kościoła a przede wszystkim jego kierownictwa wspiera PiS, a PiS z kolei stał się istotną podporą funkcjonowania Kościoła w Polsce. Razem tworzą struktury tuszowania i milczenia, czego już dzisiaj nie da się tak bezczelnie skrywać.

        W tej przestrzeni rządzenia państwem znajduję zdecydowanie więcej poszukiwań zwady z inaczej myślącymi niż szukania ew. dróg porozumienia. Tm kryzys bez dokonania koniecznych zmian najprawdopodobniej będzie się pogłębiał, dopóki w tym systemie będzie się reprodukowało kolejne plemienne podziały rządzące polską polityką.
        Wszędobylskiej ksenofobii i obyczajowej mieszanki rygoryzmu z hipokryzją katolicką nie da się przykryć żadnym archaicznym i bezwolnym purpurowym oddziałem biskupów Konferencji Episkopatu Polski. Co gorsze, nikogo to na dobrą sprawę nie obchodzi: ani owiec, ani też pasterzy miotających się głównie między święconką, majtkami i godłem.

        Trudno też nadal opierać tak skonstruowany katolicyzm na dwóch powszechnie znanych filarach, jak święcenie jaj i homofobia. Nic dziwnego, że obecnie proces sekularyzacji obejmuje przede wszystkim młodzież mającą znacznie powyżej uszu tego kompletnego mętliku, olewania głoszonych powszechnie tak zwanych „prawd wiary” itp. A przecież taka moralność, alkoholizm i korupcja, stoją w sprzeczności z głoszonymi naukami Kościoła.

        Polska coraz bardziej upodobnia się pod względem moralnym do liberalnych Niemiec i Francji. Oby to nastąpiło jak najszybciej

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka