Dodaj do ulubionych

Biblia kwantowa Johna von Neumanna

19.05.21, 09:58
Znany eksperyment z dwiema szczelinami niejednej i niejednemu spędza sen z powiek. Fizyka kwantowa stała się inspiracją dla wielu autorów książek i filmów nie tylko science fiction i fantasy, ale też psychologicznych i romantycznych. Przykładem jest jeden z moich ulubionych filmów „Une Rencontre” (polski tytuł: „Pożądanie”, angielski „Quantum Love”) z Sophie Marceau w reżyserii Lisy Azuelos. Nie od dziś wiadomo, że to my sami w dużym stopniu wybieramy jak się potoczy nasze życie. Pytanie tylko kim jesteśmy „MY”.

Znalazłam ciekawy fragment na ten temat w książce Jima B. Tuckera „Return to Life”. Przetłumaczyłam go dla Was i przytaczam:

„Jeśli pomiar generuje wynik, powstaje pytanie: czy załamanie funkcji falowej jest konsekwencją zmiany instrumentu pomiarowego, czy samego faktu obserwacji przez naukowca? Jedną z osób, które próbowały odpowiedzieć na to pytanie był genialny matematyk John von Neumann, który napisał książkę „Matematyczne podstawy mechaniki kwantowej”. Przedstawił w niej, jak w tytule, rygorystyczne podstawy matematyczne teorii fizyków kwantowych. Fizyk Nick Herbert określił książkę jako „biblię kwantową” i twierdzi, że – jak to ze świętymi księgami bywa - czci ją wielu, czyta niewielu (może dlatego, że jest w niej cała masa równań matematycznych). W książce von Neumann przedstawia podział świata na dwie części: obserwowany system i obserwatora. Wykazuje, że podział między tymi dwiema częściami można wyznaczyć w różnych miejscach. Za instrument pomiarowy można uznać część obserwowanego systemu, lub część obserwatora; wynik matematyczny jest ten sam. W istocie, zmiany w siatkówce oka obserwatora, gdy patrzy na instrument pomiarowy, można uznać za część obserwowanego systemu. Nawet zmiany chemiczne w jego komórkach mózgowych można uznać za część obserwowanego systemu, o ile wszystko, co jest obserwatorem zamyka się w definicji jego „abstrakcyjnego ego”. Wyodrębniona istotna część obserwatora – w krytycznej interakcji między systemem obserwowanym, a obserwatorem, która generuje zdarzenia na świecie – to abstrakcyjne ego obserwatora, lub „wewnętrzne życie intelektualne osoby”. W rzeczywistości nie dochodzi do żadnego wyniku pomiaru dopóki - jak podsumowuje Herbert - sygnał fizyczny w mózgu nie staje się doświadczeniem ludzkiego umysłu.”

Czy nadal uważacie, że ego jest produktem mózgu?
Obserwuj wątek
      • wawrzanka Re: Biblia kwantowa Johna von Neumanna 19.05.21, 10:50
        krzy-czy napisał:

        > naturalnie że zrozumiałem, tylko skąd pewność że rozencwajgowa przeniesie się n
        > a łono abrahama ?

        Rozbroiłeś mnie tym komentarzem :-) Ano bo widzisz: pewne są tylko dwie rzeczy: śmierć i podatki. Zatem Rozencwajgowa wcześniej czy później na to łono się przeniesie.
        • krzy-czy Re: Biblia kwantowa Johna von Neumanna 21.05.21, 18:13
          no bo to widzisz tak jakoś smiesznie 99,98% obywateli najjaśniejszej rzeczypospolitej NIE MA POJĘCIA
          o fizyce kwantowej/ ja zresztą też/.piszące w tym wątku również, no może w ździebko mniejszy procencie.
          i stąd ta rozencwajgowa, której to friedman ma weksel szapira z żyrem glassa, windykator jest walsztajn.tylko ten weksel jest przepisany...itditd .. a rozencwajgowa jest chora.
    • snajper55 Re: Biblia kwantowa Johna von Neumanna 19.05.21, 12:50
      wawrzanka napisała:

      > Znalazłam ciekawy fragment na ten temat w książce Jima B. Tuckera „Return to Li
      > fe”. Przetłumaczyłam go dla Was i przytaczam:
      >
      > „Jeśli pomiar generuje wynik, powstaje pytanie: czy załamanie funkcji falowej j
      > est konsekwencją zmiany instrumentu pomiarowego, czy samego faktu obserwacji pr
      > zez naukowca? Jedną z osób, które próbowały odpowiedzieć na to pytanie był geni
      > alny matematyk John von Neumann, który napisał książkę „Matematyczne podstawy m
      > echaniki kwantowej”. Przedstawił w niej, jak w tytule, rygorystyczne podstawy m
      > atematyczne teorii fizyków kwantowych. Fizyk Nick Herbert określił książkę jako
      > „biblię kwantową” i twierdzi, że – jak to ze świętymi księgami bywa - czci ją
      > wielu, czyta niewielu (może dlatego, że jest w niej cała masa równań matematycz
      > nych). W książce von Neumann przedstawia podział świata na dwie części: obserwo
      > wany system i obserwatora. Wykazuje, że podział między tymi dwiema częściami mo
      > żna wyznaczyć w różnych miejscach. Za instrument pomiarowy można uznać część ob
      > serwowanego systemu, lub część obserwatora; wynik matematyczny jest ten sam. W
      > istocie, zmiany w siatkówce oka obserwatora, gdy patrzy na instrument pomiarowy
      > , można uznać za część obserwowanego systemu. Nawet zmiany chemiczne w jego kom
      > órkach mózgowych można uznać za część obserwowanego systemu, o ile wszystko, co
      > jest obserwatorem zamyka się w definicji jego „abstrakcyjnego ego”. Wyodrębnio
      > na istotna część obserwatora – w krytycznej interakcji między systemem obserwow
      > anym, a obserwatorem, która generuje zdarzenia na świecie – to abstrakcyjne ego
      > obserwatora, lub „wewnętrzne życie intelektualne osoby”. W rzeczywistości nie
      > dochodzi do żadnego wyniku pomiaru dopóki - jak podsumowuje Herbert - sygnał fi
      > zyczny w mózgu nie staje się doświadczeniem ludzkiego umysłu.”
      >
      > Czy nadal uważacie, że ego jest produktem mózgu?

      Nie, zmieniłem zdanie. To jest produkt trzustki. Och, a może serca? Przecież uczucia mieszczą się w sercu. Od dawna to wiadomo.

      Swoją drogą to zadziwiające jakie skutki w mózgach mogą wywoływać bodźce. W twoim mózgu ten fragment wywołał myśl, że jest on argumentem za tym, że ego nie jest produktem mózgu. Zapewne w innym mózgu może on wywołać myśl, że jest on argumentem za tym, nasze decyzje są nam narzucane przez sterujące nami jaszczury, a w mózgu sierżanta wywoła on myśl o dupie. No ale czy to wina sierżanta, że gon Neumann pisał o dupie?

      S.
      • wawrzanka Re: Biblia kwantowa Johna von Neumanna 19.05.21, 13:08
        snajper55 napisał:

        > Swoją drogą to zadziwiające jakie skutki w mózgach mogą wywoływać bodźce.

        Prawda? Miałam podobne skojarzenia. Jednak coś nas łączy Snajper i nie są to jaszczury.

        > w mózgu sierżanta wywoła on myśl o dupie. No ale czy to wina sierżanta, że von Neumann pisał o dupie?

        Myślenie o dupie to "czyn" o zerowej szkodliwości społecznej, zatem nikt tu nie jest winny. Można się jednak zastanawiać, czy to wina bandytów, że Nobel wymyślił broń masowego rażenia. Swoją drogą Neumann brał udział w projekcie Manhattan.
    • kociak40 Re: Biblia kwantowa Johna von Neumanna 19.05.21, 13:02

      Przeczytałem z ciekawości podany twój tekst, ale nie zagłębiam się w nim. Bardzo sprawnie
      piszesz, swoją wyobraźnie masz na bardzo wysokim poziomie.
      Zadajesz pytanie - "Czy nadal uważacie, że ego jest produktem mózgu?"
      Ja uważa, że nasze ego - "lapidarnie - ja jestem ja" jest odbierane przez mózg. Więcej
      nie zagłębiam się w tym temacie. Przytaczasz cytat - "... przedstawia podział świata na dwie
      części - obserwowany system i obserwatora". Ja tylko dam do tego swoją uwagę. To nie jest
      podział świata, ale różna, ta sama rzeczywistość odbierana przez nasze zmysły. Zależy to
      od układu - układ spoczynkowy, układ ruchomy oraz od obserwatora w danym układzie.
      Tak jest, bo czas zależy od grawitacji i prędkości. To już dawno udowodniono zapisem
      matematycznym oraz doświadczeniami praktycznymi, które można powtarzać. Zapis
      matematyczny podał A. Einstein, a doświadczalnie to udowodniono jak była możliwość
      techniczna (reaktory atomowe, cyklotrony, betatrony, zegary mierzące czas w milionowych
      częściach sekundy itd.). Ty wiesz o tym, tak udowadnia nauka, ale nawet twoja wyobraźnia
      nie pozwala abyś to rozumiała. Tak samo z najsłynniejszy wzorem XX wieku - E=mc2.
      Przyjmujesz to jakby dogmat, bo nie potrafisz go wyprowadzić matematycznie z tej wiedzy
      jaką posiadasz (zaczyna się od podstawowego wzoru Newtona, który znasz). Piszę to aby
      uzmysłowić, że wyobraźnia też jest kształtowana przez posiadaną wiedzę rzeczywistą.
      A niektóre jej dziedziny są bardzo trudne do zrozumienia, bo nawet nie zdajemy sobie
      z tego sprawy. Czy wiesz, że jak stoisz nieruchomo i machniesz ręką, to czubki twoich
      palców w tej ręce, są w innym czasie? Stoisz na ulicy i po drugiej jej stronie koleżanka
      macha na powitanie do ciebie ręką, a do ciebie dociera to w przepływie energii i jest
      przeszłością. Foton od niej musi dotrzeć do twoich zmysłów (do oka). Prędkość
      fotonu to ~ 33 cm / w 1 nanosekundzie. Mając pomiar szerokości ulicy można obliczyć
      tą "przeszłość". Jakby była taka możliwość, że mogłabyś widzieć tą koleżankę,
      jak czas dotarcia fotonu byłby np. 3 minuty, to tej koleżanki mogłoby już tam nie być,
      a ty będziesz ją widziała jak tam jest i macha do ciebie. Rzeczywistość jest zawarta
      w przepływie energii.
      Tak dla przypomnienia - jedyną stałą wartością we Wszechświecie jest prędkość światła
      w danym ośrodku. Jest niezależna od układu - ruchomy, spoczynkowy, oraz od wyboru
      obserwatora. Wszystko inne jest zmienne - siła, moment siły, kręt, masa, bezwładność
      masy, itd. itd. - wszytko.
      • kociak40 Re: Biblia kwantowa Johna von Neumanna 19.05.21, 20:14
        jeepwdyzlu napisał:

        > Polecam zapoznanie się z Zasadą Nieoznaczoności Heisenberga. J.

        Konsekwencją tego jest tz. dualizm korpuskularno-falowy światła.
        Jak ktoś chce więcej wiedzieć to jest to dobrze opisane w książce
        autorstwa Stephana Hawkinga "Krótka historia czasu".
        Dotyczy to przede wszystkim Mechaniki Kwantowej, a to jest
        "inna parta kaloszy". Mechanika Kwantowa to mechanika
        jakby wnętrza atomu i dotyczy elementarnych cząstek.
        Tam są inne prawa fizyki, niż w Mechanice Relatywistycznej.
        W Mechanice Kwantowej cząstka elementarna może być
        jednocześnie w różnych miejscach. Nawet pozwala na
        pozorne złamanie zasady zachowania energii itd.
    • privus Re: Biblia kwantowa Johna von Neumanna 20.05.21, 03:20
      Prztjemnie się czyta ten wywód, ale w tej kwestii mam dosyć spore luki w posiadanych wiadomościach. A z tym weiążą się również i spore wątpliwości.

      Otóż:
      - o jakich falach jest tu mowa?
      - czy cokolwiek może być mierzalne poza czasem i przestrzenią? (chyba że tylko teoretycznie, ale gdzie tu jest jakaś stała?)

      Ponadto:
      - prędkość rozchodzenia się fal zależy przecież od środowiska
      - fale napotykające przeszkody ulegają odbiciu, rozproszeniu i załamaniu określanym czasami półcieniem aż do jej stopniowego zaniku

      Proszę wybaczyć moje pytania na poziomie kindersztuby, których - jak przypuszczam - nie da się wyjaśnić w krótkiej dyskusji na forum, ale o ile jest to możliwe chciałbym chociaż w zarysach jakoś pojąć.

      • awariant Re: Biblia kwantowa Johna von Neumanna 20.05.21, 12:48
        privus napisał:

        > - o jakich falach jest tu mowa?

        Elektromagnetycznych.
        Przenoszą energię, a ta jest skwantowana. Jeśli ilościowo zbliżamy się do pojedynczych
        cząstek (np. fotonów), efekty kwantowe są coraz bardziej istotne. Kłopot w tym, że badając
        cząstki korzystamy z ich energii, czyli pobieramy ją (niekiedy uprzednio dostarczając).

        > - czy cokolwiek może być mierzalne poza czasem i przestrzenią? (chyba że tylko
        > teoretycznie, ale gdzie tu jest jakaś stała?)

        Chyba tak, ale nie wiadomo jak i czy na pewno. Na przykład kosmologia wykryła ilościowo
        ogromną nadwyżkę masy i energii (tzw. ciemna masa i energia) ale jakościowo nie wiadomo
        co to jest i gdzie się znajduje.

        > Ponadto: - prędkość rozchodzenia się fal zależy przecież od środowiska ... itd.

        Jest to pewne utrudnienie, ale tworzy się sztucznie środowiska (aparaturę), w której
        próbuje się wyeliminować dodatkowe czynniki. Kosztuje, ale działa.

          • mim1656awo Re: Biblia kwantowa Johna von Neumanna 20.05.21, 14:37
            wiat©kociak40Re: Biblia kwantowa Johna von Neumanna19.05.21, 13:02

            (Do wawrzanki)
            Przeczytałem z ciekawości podany twój tekst, ale nie zagłębiam się w nim. Bardzo sprawnie
            piszesz, swoją wyobraźnie masz na bardzo wysokim poziomie .................................
            Tak dla przypomnienia - jedyną stałą wartością we Wszechświecie jest prędkość światła
            w danym ośrodku. Jest niezależna od układu - ruchomy, spoczynkowy, oraz od wyboru
            obserwatora. Wszystko inne jest zmienne - siła, moment siły, kręt, masa, bezwładność
            masy, itd. itd. - wszytko.
            Do kociaka:to o czym piszesz jest ogólnie dostępne dla tych, którzy rozumieją to co czytają.Odnośnie czynnika c, (prędkości fali elektromagnetyczna która obejmuje też częstotliwość pasma widzialnego) to – dzisiaj – tak jak piszesz, jedyna stała wartośc we Wszechświecie.To jest to co wie się dzisiaj.A jutro, pojutrze, za 100 lat? A entanglement kwantowy? Prawdopodobnie nie przekracza c.Prawdopodobnie.
            Tylko kilkaset lat temu, Ziemia była centrum wszechświata.Dzisiaj Hubble robi zdjęcia galaktyk odległych 40 milionów lat świetlnych.Masa to jest energia.Wszystko jest energią. Z odległości 40 milionów lat świetlych Ziemia jest obserwatoren, czy jest obserwowana?Czy istnieje tak zwany „przypadek” jako taki?A może istnieją inne prawa, których obecnie nie znamy?Einstein był przekonany, że wszystko można zważyć, zmierzyć, przewidzieć na podstawie praw.Mówił „Bóg nie gra kostkami”.Nie akceptował kota Schrodringera.Jesteśmy obserwatorami, czy obserwowanymi?
            Chwilami człowieka można uznać za istotę myślącą (awariant).Dodam: prawie zawsze zarozumiałą we własnej niewiedzy.Materia ciemna stanowi 86% masy wszechświata i 27% jego energii.Znamy jedynie minimalną część tego co nas otacza.
            Podzielam punkt widzenia wawrzanki.Moja obecność na forum religii (i nie tylko) to efekt – jak już kiedyś pisałem – kilku zaskakujących faktów, zdarzeń nie mających, przynajmniej dzisiaj, wytłumaczenia.
            Energia, w jakiejkolwiek formie, nie ginie.To fakt.
            P.S.Mam uczucie wdzięczności i podziwu dla inżynierów.Otwierali Żywiec full light szybko i precyzyjnie.Nikt z nas im nie dorównywał.To byli wtedy studenci, chłopcy naszych paru koleżanek (one wybrały niższą kastę).
              • privus Re: Biblia kwantowa Johna von Neumanna 20.05.21, 16:39
                W Monachium by powiedzieli, że to Ci, którzy piwa nie piją :)
                Swoją drogą w ten sposób kiedyś uzasadniano rozwój nauk ścisłych na wschodzie kawą, a humanistyki i literatury w Europie. Gdyby tak rzeczywiście było, to na szczycie wszelakich wartościowych napojów trzeba by było postawić właśnie taką mieszankę :)
            • kociak40 Re: Biblia kwantowa Johna von Neumanna 20.05.21, 22:02

              @mim1656awo

              >Do kociaka:to o czym piszesz jest ogólnie dostępne dla tych, którzy rozumieją to co czytają.

              Tak uważasz, ja trochę w to wątpię. Jeżeli rozumiesz wszystko, to co czytasz,
              to chociaż (nawet w skrócie) napisz dlaczego czas zależy od prędkości?
              (zależy od grawitacji i prędkości, ale ułatwienia odpowiedz, grawitację możesz
              pominąć). Chyba, że w to nie wierzysz i całą OTW A. Einsteina uważasz za bzdurę.
              Znamy dokładnie prędkość fotonu w próżni, były dokładne badania doświadczalne.
              Jest to największa możliwość fali elektromagnetycznej. Na podstawie, że jest to
              jedyna wartość stała we Wszechświecie, możemy badać cały Kosmos.
              Dajesz przypuszczenie, że może się to kiedyś zmienić. Może, ale nie dlatego, że
              foton chce nam zrobić "kawał", ale np. warunki we Wszechświecie np. przez rozłożenie
              ciemnej materii i ciemnej energii. Nauka nie ma końca.
              Wspominasz tz. "Kota Schrodingera" - Dotyczy to Mechaniki Kwantowej. To takie
              jakby doświadczenie myślowe zaproponowane przez niego. W Mechanice Kwantowej
              cząstka jest opisywana funkcją falową, która wyraża PRAWDOPODOBIEŃSTWO znalezienia
              jej w określonym obszarze przestrzeni. Widzę, po twoim wpisie, że myli Ci się Mechanika
              Klasyczna, z Relatywistyczną i Kwantową. Mechanika Kwantowa ma inne prawa fizyczne
              niż te inne. Obejmuje ona "świat mikro - wnętrza atomu".

              "Masa to energia" - napisałeś, bardzo dobrze, tak jest. Dodam tylko, że masa jest
              skondensowaną energią i jest na to najsłynniejszy wzór XX w. - E=mc2.
              Tu moje uwagi dla lepszego zrozumienia tego wzoru:
              Stara definicja I.Newtona (mechanika klasyczna) dawała wzór na energię

              Ek = 1/2 m V2 _ 1/2 masa x prędkość do do kwadratu (obejmowała energię kinetyczną).

              A. Einstein tylko stwierdził, że taki wzór nadaje się do prędkości dużo mniejszych
              niż prędkość światła.
              Udowodnił matematycznie (OTW), że nawet elektron (o znikomej masie), jeżeli nawet
              nie wykonuje żadnej pracy i jest w spoczynku, to taki elektron posiada energię równą

              E=mc2
              • mim1656awo Re: Biblia kwantowa Johna von Neumanna 21.05.21, 11:17

                Drogi cat, chat, gato, gatto kociaku ubawiłeś mnie.Dzięki. W tym co piszę, operuję – z oczywistych racji - skrótami myślowymi, stąd wrażenie, że mylę pojęcia.Polecam Ci, drogi przyjacielu, przeniesienie się do Zakopca.Będziesz starzał się wolniej od Pomorzan.Wieczność zapewni Ci pobyt w czarnej dziurze (żartobliwie: nie w tej którą Ci podpowiada Twój zdeprawowany mózg).Czas trwania identycznych procesów może być różny w różnych układach odniesienia i zależy od prędkości układu odniesienia.Wg STW dylatacja czasu jest względna i zależy od obserwatora który ją mierzy.W pobliżu czarnej dziury, ciała super masywnego, czas się zatrzymuje .Dylatacja czasu to charakterystyka zegara świetlnego a nie czasoprzestrzeni.W STW, zaciera się różnica między układami inercjalnymi i uniwersalnym układem odniesienia.
                Nie ma powodów twierdzić , że c w próżni jest prędkością maksymalną.
                To w przeogromnym skrócie.To forum religii.
                P.S.Będzie mi miło podjechać do Ciebie ze skrzynką full light.Ciekawi mnie, czy refleksy i zręczność są te same co za młodości..A si biri i pozdrowienia dla kota.
                • kociak40 Re: Biblia kwantowa Johna von Neumanna 22.05.21, 00:25
                  @mim1656awo

                  Robisz tylko wrażenie, że niby wiesz, używasz naukowych nazw, a ja mam wątpliwość,
                  czy to dobrze rozumiesz?
                  "nie ma powodów twierdzić, że c w próżni jest prędkością maksymalną" - piszesz.
                  Jest powód, bo dokładnie to zmierzono doświadczalnie i to z dużą dokładnością.
                  Ja nie mierzyłem, podaję to co podaje nauka c = 299 792 458 m/s.
                  Piszesz - "dylatacja czasu jest względna" - jak to rozumiesz?
                  Sprawdzano to za pomocą atomowych zegarów mierzących czas w milionowych
                  częściach sekundy. Do doświadczenia brano 2 takie zegary, jeden pozostawał
                  w spoczynku, a drugi umieszczano w samolocie (nawet pasażerskim). Samolot
                  okrążał glob ziemski i porównywano wskazania. Ten z samolotu wskazywał wolniejszy.
                  Było to wielokrotnie powtarzane i w innych doświadczeniach. Jeżeli masz
                  w samochodzie tz. GPS, to ze względu, że satelita jest oddalony od Ziemi, ze
                  względu na grawitację czas jest inny (na nim czas jest szybszy o ~ 8 milisekund
                  w przeciągu 3 dni.). Po pewnym czasie wskazania z satelity do odbiornika GPS
                  pokazywały by fałszywe dane. Np. pokazuje skręt w ulice, a ten skręt jest dalej.
                  Dlatego specjalne urządzenie jest na satelicie, które dopasowuje zgodność czasu
                  do czasu na ziemi. Poczytaj sobie o tym.
                  Wszystko jest zmienne, zależne od wyboru układu odniesienia (spoczynkowy,
                  ruchomy, wybór obserwatora). Jedyną stałą we Wszechświecie i to niezależną,
                  jest prędkość światła. Taką wielkość trzeba dokładność znać, zwłaszcza
                  w doświadczeniach w Wielkim Zderzaczu Hadronów.
                  "Wg STW dylatacja czasu jest względna i zależy od obserwatora " - piszesz
                  Jakby tak tylko było, to zderzanie elementarnych cząstek masowych,
                  w WZH nic by nie powodowało.

                  "P.S.Będzie mi miło podjechać do Ciebie ze skrzynką full light."
                  Niestety nie mogę pić żadnych napojów alkoholowych ze względu na nerki.
                  • mim1656awo Re: Biblia kwantowa Johna von Neumanna 23.05.21, 18:48
                    kociak40Re: Biblia kwantowa Johna von Neumanna22.05.21, 00:25
                    @mim1656awoRobisz tylko wrażenie, że niby wiesz, używasz naukowych nazw, a ja mam wątpliwość,czy to dobrze rozumiesz?

                    Tylko osoba głupia nie ma wątpliwości.Nie należysz do tej kategorii.
                    Nie mam absolutnie żadnej potrzeby aby „robić wrażeni, że niby wiem”.Potem, na kim?
                    Postaram się, w ogromnym skrócie, powiedzieć to samo co napisałem bardziej elementarnie.

                    1. Dodam parę słów aby koncept był łatwo zrozumieny: nie istnieją teoretyczne podstawy, aby twierdzić, że c w próżni jest prędkością maksymalną (istniejącą we wszechświecie).Po co więc podajesz wartość c ? To nie ma nic wspólnego ze stwierdzeniem.
                    2.GPS na ziemi i satelity: inna odległość od środka ziemi i inna szybkość.Napisałem identycznie to samo w innej formie.
                    3.W dylatacji czasu, czas trwania takich samych procesów może być różny w różnych układach odniesienia. Czyli czas trwania procesu zależy od tego z jaką prędkością porusza się układ odniesienia w którym proces zachodzi (czas chodzenia zegarów zależy od prędkości z jaką prędkością poruszają się te zegary.

                    Moim obiektywem jest, podkreślam, uwidocznienie iż pomimo lawinowego postępu naukowego w ostatnich latach nadal prawie nic się nie wie (opinia publiczna nie wie) o tym co nas otacza, ergo jest jeszcze przeogromnie dużo do zbadania, odkrycia itd.
                    Tylko tak na marginesie: kilka dni temu ex Prezydent USA Obama, w wywiadzie udzielonym dziennikarzowi potwierdził istnienie UFO i zapewnił że, nie wiadomo co to jest.Pokazono też rejestracje filmowe zrobine przez telekamery myśliwców US Navy, ślady na radarze.
                    Kończę i nie będę wracał do tematu.Trolling nie jest dla mnie i o to też Cię proszę.Zasmuciła mnie wiadomość o Twoim stanie zdrowia.Kochanowski miał racje.
        • privus Re: Biblia kwantowa Johna von Neumanna 20.05.21, 16:24
          Serdecznie dziękuję. Są to dla mnie ciekawe rozważania, ale niestety na wyższym poziomie abstrakcji i założeń. Obawiam się, że mimo ogromnego postępu nauki nadal znajdujemy się w granicach matematycznego środka, gdzie przestrzeń wiedzy między jakimś absolutnym mikro a makro jest nadal nie znana i może ulegać złudzeniom na przykładzie np. fatamorgany. Kierunek dociekań i badań wydaje mi się jak najbardziej słuszny. Jednak jako ignorant w tej dziedzinie wiedzy miewam spore wątpliwości w interpretacji zjawisk, których jedynym wytłumaczeniem staje się teoria.

          Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam.
        • wawrzanka Re: Biblia kwantowa Johna von Neumanna 21.05.21, 00:50
          awariant napisał:

          > Kłopot w tym, że badając cząstki korzystamy z ich energii, czyli pobieramy ją (niekiedy uprzednio dostarczając).

          Próbujesz wyjaśnić mechanikę kwantową mechaniką klasyczną? Obawiam się, że ten wytrych nie zadziała. Już prędzej gestorem zachowania cząstki w trakcie badania jest "abstrakcyjne ego" obserwatora. I wtedy można się zastanawiać, czy "abstrakcyjne ego" korzysta z energii tych cząstek, czy nie. Ale to już pytanie na XXII wiek.
      • wawrzanka Re: Biblia kwantowa Johna von Neumanna 20.05.21, 22:48
        privus napisał:

        > - o jakich falach jest tu mowa?

        O przebiegłych. Fala to zjawisko, zaburzenie stanu statycznego, a nie „coś”. Lepszym określeniem jest rzeczownik odczasownikowy „falowanie”. Zatem mowa tu o falowaniu. O, tak będzie lepiej.

        Na początku XIX wieku Thomas Young chciał udowodnić, że światło to coś w rodzaju fali elektromagnetycznej, a nie strumień cząstek. Ustawił zatem pionową ściankę z dwiema szczelinami i rzucił na nią światło słoneczne najpierw przepuszczone przez ściankę z jedną szczeliną. Pewnie znasz ten eksperyment. Po przejściu światła najpierw przez jedną, a potem przez dwa szczeliny Young zobaczył na trzeciej, już zupełnie gładkiej ściance, wiele prążków. Świadczy to o zjawisku interferencji, czyli nakładania się na siebie fal. Od wtedy było jasne, że światło faluje. Samo w sobie nie było to jeszcze jakimś epokowym odkryciem; ok, światło może być falą, złudzeniem, cieniem, dlaczego nie, nikt się jakoś specjalnie nie zdziwił. Ale to nie wszystko.

        Kolejne eksperymenty dowiodły, że światło potrafi być też i strumieniem cząstek. W takim razie co sprawia, że fotony (cząstki światła) falują? Kiedy i dlaczego? Otóż to jest właśnie to najważniejsze pytanie, na które matematyka ma lepszą odpowiedź, niż fizyka doświadczalna, jak pisałam w tytułowym poście.

        Początkowo myślano, że tylko kwanty światła mają taką dwoistą naturę, ale okazało się, że wcale nie. Wszystkie elektrony, protony i neutrony zachowują się tak samo. Co oznacza, że całe atomy też. I całe ich grupy. I tak dalej. Cała materia. W 2011 we Wiedniu przeprowadzono bardzo trudny eksperyment z niezwykle dużą cząstką organiczną złożoną z kilku tysięcy protonów, neutronów i elektronów. I okazało się, że nawet taka cząstka potrafi falować. Im większy obiekt, tym więcej interakcji ze środowiskiem i „falowania” nie da się już zaobserwować, choć poszczególne kwanty nadal „falują”. Nieustannie. Wszystko jest w ciągłym ruchu.

        > czy cokolwiek może być mierzalne poza czasem i przestrzenią? (chyba że tylko
        > teoretycznie, ale gdzie tu jest jakaś stała?)

        Właśnie, tylko teoretycznie, a raczej matematycznie można to zrozumieć, bo doświadczalnie pewnych wielkości/układów zmierzyć się nie da; pomiar, a nawet sama obserwacja stanowi zmienną tych wielkości/układów.

        > Proszę wybaczyć moje pytania na poziomie kindersztuby, których - jak przypuszcz
        > am - nie da się wyjaśnić w krótkiej dyskusji na forum, ale o ile jest to możliw
        > e chciałbym chociaż w zarysach jakoś pojąć.

        Jesteś w dobrym towarzystwie. Podobno tyle jest teorii, ilu fizyków teoretycznych. Sam również możesz stworzyć swoją teorię wszystkiego i to jest właśnie najpiękniejsze. Myślę sobie, że świat, który każdy z nas dla siebie tworzy jest tym prawdziwym. To, w jaki sposób rozumiemy pewne rzeczy jest prawidłowym pojmowaniem dla nas w danej chwili. Może to właśnie chęć doskonalenia naszego postrzegania świata jest jego prawdziwym zrozumieniem? Przecież nie o to chodzi, żeby złapać króliczka.
        • kociak40 Re: Biblia kwantowa Johna von Neumanna 21.05.21, 00:16

          "Wszystko jest w ciągłym ruchu." - wawrzanka

          Tak jest. Temperatura to energia drgających atomów i cząstek. Dopiero w temperaturze
          0 stopni Kelvina wszystko jest bez ruchu. Tylko cząstki elementarne w atomie zachowują swój
          ruch. Takiej temperatury 0 st. Kelvina nie ma w całym kosmosie.
          A czy wiesz jak się mierzy temperaturę w próżni kosmicznej? Tam nie ma drgających atomów
          i cząsteczek.
        • edico Re: Biblia kwantowa Johna von Neumanna 21.05.21, 02:35
          Wybacz, że marudzę. Kiedyś (gdy telefon w domu był jeszcze luksusem - hi) amatorsko zainteresowałem się falami radiowymi.

          Doświadczenie Thomasa Younga wnosi bardzo cenną uwagę do moich rozpatrywanych wątpliwości, ale ich nie pozbawia. Nie wiem czy to samo doświadczenie można by było powtórzyć przy takiej samej częstotliwości (barwie) światła z takim samym skutkiem. Nie mam żadnych wątpliwości, że strumienie światła mogą być strumieniami fotonów przypominających fale. Jednak dalszy przedłożony wniosek jest wręcz kapitalny w stosunku do tego, czego kiedyś uczono mnie, że atom jest ostatnim niepodzielnym elementem. Chociaż i wtedy miałem wątpliwości, skoro miało składać się z jadra, nukleonów (protony i neutrony). Pomińmy jednak te dywagacje, które na dzień dzisiejszy już niczego nie wnoszą.

          O ile mogę, chciałbym przejść do dalszych rozważań moich wątpliwości. Otóż interferencję rozumiem jako przestrzenne rozkładanie się dwóch lub wiecej fal (przeleć np. skalę odbiornika radiowego na falach krótkich), gdzie oprócz zdudnienia o częstotliwości "0" usłyszysz w miarę narastające dżwięki do granicy słyszalności ucha ludzkiego. A przecież w doświadczeniu Thomasa Younga założono najprawdopodobniej tylko jedną częstotliwość, a więc taką samą częstotliwość fali. W moim porzekonaniu pojawiające się prążki wskazywały by na raczej na pojawiające się wzmocnienia i znoszenia nakładających się na siebie kolejnych fal o nieco różniących się częstotliwościach. Nie wiem, w którym momencie moje wnioskowanie zaczyna się błędem, a ponieważ nie jestem matematykiem, w sposób matematyczny też tego błędu nie potrafię wyprowadzić. I jest to własnie podstawowy powód, że nie będąc ani fizykiem ani matematykiem powinienem się jeszcze w miarę możliwości uczyć a nie wyprowadzać jakichś domorosłych teorie z własnych przekonań.

          Serdecznie dziękuję za przyjazne i merytoryczne odniesienie się do moich wątpliwości w tym bardzo pozytywnym w moim odczuciu towarzystwie.
          • wawrzanka Re: Biblia kwantowa Johna von Neumanna 21.05.21, 08:22
            edico napisał:

            > Nie wiem czy to samo doświadczenie można by było powtórzyć przy takiej samej częstotliwości (barwie) światła z takim samym skutkiem.

            To doświadczenie było powtarzane wiele razy na wiele różnych sposobów. Nie wiem, czy dokładnie o to Ci chodzi, ale bardzo długo nie udawało się zaobserwować jednocześnie tego, że światło może być i falą i strumieniem cząstek, ale w końcu to się udało w eksperymencie opisanym pod TYM linkiem.
            • edico Re: Biblia kwantowa Johna von Neumanna 21.05.21, 10:23
              Tak, to wyjaśnia moje wątpliwości. Początkowo spoglądałem na ten problem z punktu widzenia fali odbitej w radiowej technice antenowej mierzonej współczynnikiem fali stojącej, WFS (ang. standing wave ratio, SWR). W każdym bądź razie ostatni post z podanym linkiem ostatecznie rozstrzyga moje wątpliwości w tym zakresie.
              Dziękuję.
      • kociak40 Re: Biblia kwantowa Johna von Neumanna 20.05.21, 23:22
        @privus

        Nie wiem do kogo te pytania kierujesz - do mnie, czy do wawrzanki?

        Jeśli do mnie to postaram się odpowiedzieć w miarę jak najkrócej.

        "O jakich falach jest mowa?" - privus.

        Jeżeli chodzi o falę elektromagnetyczną, to rozchodzi się w przestrzeni na skutek
        zaburzeń pola elektromgnetycznego. Pole elektryczne i magnetyczne są powiązane
        ze sobą. Są to zaburzenia wektora pola elektrycznego i wektora pola magnetycznego.
        Te wektory są prostopadłe do siebie (90 st.) Jeżeli jeden wektor się zmienia, to powoduje
        zmianę drugiego. Jak jeden maleje, to drugi rośnie (tak lapidarnie). Są przez to samowzbudne
        i nie wymagają ośrodka. Największa prędkość jest w próżni - przyjmuję się do obliczeń
        V= 300 000 km/s. Mogą "podróżować" w próżni Kosmosu. Nie podaję charakterystyki,
        (amplituda, częstotliwość, długość itd.)
        Inny rodzajem fali jest np. fala dźwiękowa. To z kolei zaburzenie gęstości i ciśnienia,
        ma formę fali podłużnej i wymaga ośrodka sprężystego (ciała stałe, ciecz, gaz).
        W próżni nie istnieje. Dla każdego zjawiska falowego, prędkość fali zależy TYLKO
        od ośrodka, w którym "podróżuje", nie zależy od prędkości źródła fali, ani od prędkości
        odbiornika. Np. słyszysz gwizd pociągu, nie ma znaczenia prędkość tego pociągu,
        ani prędkość odbierającego ten dźwięk. Zależy tylko od ośrodka w jakim się rozchodzi.
        (czyste powietrze, mgła, jakie drewno, jaki metal itd.).
        Np. słyszysz sygnał karetki, która zbliża się do ciebie. Czym będzie bliżej, będzie jakby
        inna barwa dźwięku. Prędkość fali nie zmienia się, ale zagęszcza się fala w kierunku
        jazdy.

        Dla światła udowodniono ruch falowy przez doświadczalne zjawiska - dyfrakcja, polaryzacja,
        interferencja. Dla formy strumieni fotonów, zjawisko fotoelektryczne. Czyli mamy dualizm,
        światło może mieć połączone te zjawiska lub formy osobne.

        "czy cokolwiek może być mierzalne poza czasem i przestrzenią?" - privus

        Energia to fizyczna wielkość skalarna. Podanie jej wartości nie zawiera w przyjętych
        jednostkach czasu ani przestrzeni. Bez tych wartości może istnieć, ale nie może
        oddziaływać. Energia dział poprzez działanie siły, a to wielkość fizyczna wektorowa
        i musi mieć przestrzeń i czas.
        Np. masz jakąś bryłę węgla. Posiada ona tz. masę (masa to ilość materii). Inny
        będzie ciężar tej bryły, zależy to od siły grawitacyjnej, na księżycu, słońcu, a nawet
        na Ziemi. Jak ją by się spaliło (oczywiście dostarczając tlen) to wydzielona energia
        będzie wszędzie taka sama.
        • edico Re: Biblia kwantowa Johna von Neumanna 21.05.21, 02:59
          Pytania kierowałem do autora wątku, ale serdecznie dziękuję za naświetlenie problemu ze swojego punktu widzenia. Ogólnie wydaje mi się, że ruch falowy ma znacznie większe znaczenie nie tylko dla samych zjawisk fizycznych. Ale to jest tylko takie moje niczym nie poparte wrażenie.
          Pozwolę sobie w tym momencie na sparafrazowanie twierdzenie Lenina, że zaufanie do teorii na pewnym etapie rozwoju społeczeństwa może być dobre, ale ich merytoryczna kontrola jest znacznie lepsza, co akurat na tym forum wydaje się być kwestią w pełni uzasadnioną.

          Pozdrawiam.
    • n4rmoorr Re: Biblia kwantowa Johna von Neumanna 20.05.21, 21:05
      ATEISCI - Najpierw ustawiają co jest obiektywne (nie prywatne - a religia jest sprawą prywatną) a potem na podstawie tej "obiektywnej" reszty twierdzą że nie ma dowodu na istnienie Boga .Fizyka kwantowa ma tylko jedno sensowne rozwinięcie - gdy nie ma czasu. Wówczas każda obserwacja jest raz - na zawsze. Obserwacja zjawiska konkretyzuje je - i nie ma możliwości zmiany. Czas daje możliwość zmiany.
      • edico Re: Biblia kwantowa Johna von Neumanna 21.05.21, 03:06
        Myślę, że zbyt upraszczasz tę sprawę. Ateiści nie przyjmują do organizacji swojego życia tego na co nie ma potwierdzonych dowodów w praktyce. Natomiast wszelkiej maści religianci każdą bzdurę przyjmują jako boską wyrocznię swego guru.
      • wawrzanka Re: Biblia kwantowa Johna von Neumanna 21.05.21, 08:37
        n4rmoorr napisał(a):

        > ATEISCI - Najpierw ustawiają co jest obiektywne (nie prywatne - a religia jest
        > sprawą prywatną)

        Wiara jest sprawą prywatną, religia - nie.

        > Czas daje możliwość zmiany.

        Może dlatego im cięższe przewinienie tym dłuższy wyrok ;-)
        Wszystko jest ze sobą tak połączone, że prawdopodobnie nie tylko przeszłość kształtuje przyszłość, ale i na odwrót. Dlatego tak ważna jest chwila obecna. Niby nie istnieje, a jednak jest. Czasem dłuższa, czasem krótsza, ale zawsze w końcu mija ten czas, w którym jeszcze możemy coś w jakiejś sprawie zrobić.
        • n4rmoorr Re: Biblia kwantowa Johna von Neumanna 21.05.21, 20:35
          wawrzanka napisała:

          > n4rmoorr napisał(a):
          >
          > > ATEISCI - Najpierw ustawiają co jest obiektywne (nie prywatne - a religia
          > jest
          > > sprawą prywatną)
          >
          > Wiara jest sprawą prywatną, religia - nie.
          >
          > > Czas daje możliwość zmiany.
          >
          > Może dlatego im cięższe przewinienie tym dłuższy wyrok ;-)
          > Wszystko jest ze sobą tak połączone, że prawdopodobnie nie tylko przeszłość ksz
          > tałtuje przyszłość, ale i na odwrót. Dlatego tak ważna jest chwila obecna. Niby
          > nie istnieje, a jednak jest. Czasem dłuższa, czasem krótsza, ale zawsze w końc
          > u mija ten czas, w którym jeszcze możemy coś w jakiejś sprawie zrobić.
          Rozmowa z Tobą to prawdziwa przyjemność .Muszę odpocząć .Na Bawarii w poniedziałek święto .Odocznę napiszę.
          • n4rmoorr Re: Biblia kwantowa Johna von Neumanna 22.05.21, 05:31
            n4rmoorr napisał(a):

            > wawrzanka napisała:
            >
            > > n4rmoorr napisał(a):
            > >
            Wczoraj trochę wypiłem. Od stuleci wmawia się nam, że nauka i religia nie mogą współistnieć i jeśli ktoś kieruje się rozumem, powinien odrzucić wiarę.Warto w tym temacie przeczytać książkę : Christine Mann, córka Wernera Heisenberga, i Frido Mann, wnuk Thomasa Manna, prezentują swoją wspólną książkę. Udało im się w niej zawrzeć jedność umysłu i materii w fizyce kwantowej. Udowadniają, dlaczego radykalny przełom mający właśnie miejsce w naukach przyrodniczych ma poważne – i korzystne – konsekwencje dla naszego myślenia i działania. Wyjaśniają, dlaczego system stawiający idealizm i materializm w kontraście został przezwyciężony oraz proponują holistyczne spojrzenie na świat i człowieka. Uzupełniają to wszystko zrozumiałym wyjaśnieniem przełomowych odkryć teorii kwantowej oraz osobistymi odwołaniami do nowego wizerunku człowieka.Wszystko to prowadzi do prostego wniosku: jeśli Bóg rzeczywiście istnieje i jest odpowiedzialny za nasze istnienie, to i my w jakiś sposób jesteśmy odpowiedzialni przed Nim. A to już nie wszystkim się podoba..
            • pocoo Re: Biblia kwantowa Johna von Neumanna 22.05.21, 09:59
              n4rmoorr napisał(a):

              > Wszystko to prowadzi do pros
              > tego wniosku: jeśli Bóg rzeczywiście istnieje i jest odpowiedzialny za nasze is
              > tnienie, to i my w jakiś sposób jesteśmy odpowiedzialni przed Nim. A to już nie
              > wszystkim się podoba..

              Bóg. Bogowie i masa bogów. Z żonami, nałożnicami i wszystko, co mądrale wymyślą, aby trzymać motłoch za pysk i czerpać z tego korzyści.
              Protestanci mniej, ale katolicy traktują boga jak kulkę zwiniętą z papieru, aby z nudów celować nią do kosza.
              Nawet w kościołach na mszy, kucają przed bogiem, aby sobie kolan nie pobrudzić. Odpowiedzialność przed bogiem? Jaka tam znowu odpowiedzialność. Wszechwiedzący. Po co mu ta wiedza, skoro najbardziej podoba mu się wynaturzony seks. Bosko go podnieca.
              • n4rmoorr Re: Biblia kwantowa Johna von Neumanna 22.05.21, 19:24
                pocoo napisała:

                > n4rmoorr napisał(a):
                >
                > > Wszystko to prowadzi do pros
                > > tego wniosku: jeśli Bóg rzeczywiście istnieje i jest odpowiedzialny za na
                > sze is
                > > tnienie, to i my w jakiś sposób jesteśmy odpowiedzialni przed Nim. A to j
                > uż nie
                > > wszystkim się podoba..
                >
                > Bóg. Bogowie i masa bogów. Z żonami, nałożnicami i wszystko, co mądrale wymyślą
                > , aby trzymać motłoch za pysk i czerpać z tego korzyści.
                > Protestanci mniej, ale katolicy traktują boga jak kulkę zwiniętą z papieru, ab
                > y z nudów celować nią do kosza.
                > Nawet w kościołach na mszy, kucają przed bogiem, aby sobie kolan nie pobrudzić.
                > Odpowiedzialność przed bogiem? Jaka tam znowu odpowiedzialność. Wszechwiedzący
                > . Po co mu ta wiedza, skoro najbardziej podoba mu się wynaturzony seks. Bosko
                > go podnieca.
                Seks jest potrzebny do życia .Tak jak religia.Ten pierwszy wzmacnia zdrowie.A religia reguluje potrzeby i umysł.
            • edico Re: Biblia kwantowa Johna von Neumanna 22.05.21, 11:39
              Wybacz wawrzonko, ale poczułem się niejako zobligowany do zareagowania na prowadzone w tym wątku dywagacje n4rmoor.

              n4rmoorr napisał(a):

              > ... Od stuleci wmawia się nam, że nauka i religia nie mogą
              > współistnieć i jeśli ktoś kieruje się rozumem, powinien odrzucić wiarę....

              O możliwościach współistnienia religii z nauka najlepiej świadczy historia biblioteki w Aleksandrii. Kierunki i możliwości współistnienia religii z nauką ostatecznie wyznaczył "krzeiwciel chrześcijaństwa" cesarz Teodozjusz w roku 391 przystępując do metodycznego barbarzyńskiego niszczenia świątyń pogańskich i ośrodków kultury helleńskiej na terenie imperium rzymskiego. Nie trudno jest też domyśleć sie, dlaczego inny niestrudzony krzewiciel chrześcijaństwa - zwany apostołem Pawłem - tak starannie omijał w swoich licznych podróżach ten główny ośrodek greckiej i żydowskiej nauki i kultury. Po prostu najwyraźniej nie widział tam żadnych szans na popularyzację nowej religii, którą głosił w swoim rzymskim wydaniu. Oczywiście nie można odmówić wielkości znaczenia Rzymu, ale na pewno daleko mu było do Aleksandrii pod względem świetności nie tylko kulturowej.

              Przeszło ponad dwa tysiące lat temu największe umysły świata położyły tam podwaliny pod rozwój nauk takich jak matematyka, fizyka, biologia, astronomia, literatura, geografia i medycyna. Do dnia dzisiejszego na założonym przez nich gruncie rozwijają się te dziedziny nauk. Co tego wykorzystało chrześcijaństwo w sensie stricto dla swej religii poza nieustannym wycofywaniem się ze swych dogmatów? Po prostu nic, a zmiany jakie zachodziły powodowane były obiektywnymi czynnikami zewnętrznymi nie mającymi nic wspólnego ze źródłami tej religii.

              W każdym bądź razie między katolickim chaosem a kosmosem na samej ziemi powstało znacznie więcej logicznych teorii konceptualnych, niż można je wywieźć z samego samowolnie krzyżowego na wszystkie strony chrześcijaństwa.

              I co najciekawsze jest w tym wszystkim to to, że ze znanych założeń zaratustrańskiej indoeuropejskiej teorii o końcu świata z jednoczesnym nieodwołalnym sądem ostatecznym dla wszystkich byłych, żyjących i przyszłych ludzkich istnień, dogmat zachowany został jedynie w religiach o rodowodzie judeo-chrześcijańskim. Pytanie komu i po co to ma służyć pozostawiam bez odpowiedzi.
            • wawrzanka Re: Biblia kwantowa Johna von Neumanna 22.05.21, 11:42
              n4rmoorr napisał(a):

              > jeśli Bóg rzeczywiście istnieje i jest odpowiedzialny za nasze istnienie, to i my w jakiś sposób jesteśmy odpowiedzialni przed Nim. A to już nie wszystkim się podoba..

              Coś w tym jest, chociaż nie wiem, czy "odpowiedzialność" to właściwe słowo. Kojarzy się z obowiązkiem, a tymczasem zrozumienie świata takiego, jakim on jest do obowiązków nie należy. Posługujemy się językiem ukształtowanym na potrzeby naszej cywilizacji: Bóg, odpowiedzialność za kogoś, przed kimś, a gdzieś w tyle głowy "honor, kara, nagroda". To są kategorie starego świata. Świata, który powoli przemija. Świata bogów i ludzi, panów i poddanych, szafarzy łask i nędzników.

              Tymczasem skoro - jak piszesz - świat należy rozumieć holistycznie, to nie ma kary i nagrody. Są konsekwencje. Coś wynika z czegoś i nikt nie jest winny w momencie narodzin. To dlaczego staje się winny później, gdy jego życie potoczyło się w sposób, którego nie chciał, a w konsekwencji tego musi ponieść karę wymierzoną przez równie niedoskonałego jak on sam "szafarza łask"? To śnieżna kula zła, której stary świat nie jest w stanie zatrzymać, choć tak bardzo się stara. Albo roztrzaska się o drzewo, albo w końcu zacznie zwalniać. Wydaje mi się, że nasze życie tu na ziemi jest niezwykle istotne dla całego kosmosu. Z prostej przyczyny. Skoro trzepot skrzydeł motyla może wywołać burzę piaskową w innej części planety, to dlaczego nasza ziemska cywilizacja nie miałaby być w stanie wywołać kosmicznej zmiany w całym wszechświecie?
              • jeepwdyzlu Re: Biblia kwantowa Johna von Neumanna 22.05.21, 12:07
                Wydaje mi się, że nasze życie tu na ziemi jest niezwykle istotne dla całego kosmosu. Z prostej przyczyny. Skoro trzepot skrzydeł motyla może wywołać burzę piaskową w innej części planety, to dlaczego nasza ziemska cywilizacja nie miałaby być w stanie wywołać kosmicznej zmiany w całym wszechświecie?
                ---
                Podziwiam Twoją arogancję. Bezgraniczną.
                Totalną.
                Aż mi zaparło dech.

                Mijają tysiąclecia, cywilizacje, religie a przekonanie niektórych ludzi o nadzwyczajności ich losów jak widać trwa i trwa...
                • wawrzanka Re: Biblia kwantowa Johna von Neumanna 22.05.21, 12:26
                  jeepwdyzlu napisał:

                  > Wydaje mi się, że...


                  > Podziwiam Twoją arogancję. Bezgraniczną.
                  > Totalną.
                  > Aż mi zaparło dech.

                  Jeep, podzieliłam się swoimi refleksjami i przypuszczeniami, a ty piszesz o arogancji i przekonaniach. Pojawiasz się na tym forum jak feniks z popiołu i ustawiasz wszystkich do pionu. Weź może siebie najpierw ustaw i przestań oceniać każdy wpis i jego autora, przestań pouczać i moralizować, bo jeśli ktoś tu jest arogancki to właśnie ty :-)
                • snajper55 Re: Biblia kwantowa Johna von Neumanna 22.05.21, 13:11
                  jeepwdyzlu napisał:

                  > Podziwiam Twoją arogancję. Bezgraniczną.
                  > Totalną.
                  > Aż mi zaparło dech.
                  >
                  > Mijają tysiąclecia, cywilizacje, religie a przekonanie niektórych ludzi o nadzw
                  > yczajności ich losów jak widać trwa i trwa...

                  To raczej nie jest arogancja. To rozpaczliwe próby nadania znaczenia swemu istnieniu. To ucieczka od strachu wynikającego z tego, że nasze istnienie kończy śmierć.

                  S.
                  • wawrzanka Re: Biblia kwantowa Johna von Neumanna 22.05.21, 14:46
                    snajper55 napisał:

                    > To raczej nie jest arogancja. To rozpaczliwe próby nadania znaczenia swemu istn
                    > ieniu. To ucieczka od strachu wynikającego z tego, że nasze istnienie kończy śmierć.

                    Ja nadaję mojemu życiu takie znaczenie, jakie chcę. Ty tak samo. Każdy według swojego rozumienia i odczuwania świata, życia i śmierci. Rozumiem i odczuwam świat inaczej, niż ty, ale to do ciebie nie dociera. Dla ciebie każdy, kto nie podziela twojego płaskiego jak monolit rozumienia świata, jest naiwny, tkwi w błędzie i żyje w złudzeniach. A to już jest arogancja, choć według ciebie mądrość. Pytanie tylko, czy to jest mądrość życiowa, czy ch... .
                      • n4rmoorr Re: Biblia kwantowa Johna von Neumanna 22.05.21, 21:51
                        jeepwdyzlu napisał:

                        > Wawrzanka wpadasz w chamstwo już. Grzeczniej do Snajpera!
                        > A zarzucanie płaskiego oglądu... jest płaskie.
                        > Wypadasz z roli tej dobrej i natchnionej.
                        >
                        Napisała ci o kulturze a ty dalej strzelasz focha.Snajper nie potrzebuje obrońcy.Jak ktoś pisze o chamstwie kobiet to mi gul rośnie.Wybacz nie było przyjemności z panem.
                        • jeepwdyzlu Re: Biblia kwantowa Johna von Neumanna 23.05.21, 10:23
                          Napisała ci o kulturze a ty dalej strzelasz focha.Snajper nie potrzebuje obrońcy.Jak ktoś pisze o chamstwie kobiet to mi gul rośnie.Wybacz nie było przyjemności z panem.
                          ---
                          Spierdalaj. Tu nie jesteś kobietą. Jestes forumowiczem. Nie zasłaniaj się kobiecością bo może jesteś 18 latkiem może emerytem z piwskiem więc argument sobie znalazłaś.beznadziejny.
                    • n4rmoorr Re: Biblia kwantowa Johna von Neumanna 22.05.21, 21:59
                      wawrzanka napisała:

                      > snajper55 napisał:
                      >
                      > > To raczej nie jest arogancja. To rozpaczliwe próby nadania znaczenia swem
                      > u istn
                      > > ieniu. To ucieczka od strachu wynikającego z tego, że nasze istnienie koń
                      > czy śmierć.
                      >
                      > Ja nadaję mojemu życiu takie znaczenie, jakie chcę. Ty tak samo. Każdy według s
                      > wojego rozumienia i odczuwania świata, życia i śmierci. Rozumiem i odczuwam świ
                      > at inaczej, niż ty, ale to do ciebie nie dociera. Dla ciebie każdy, kto nie pod
                      > ziela twojego płaskiego jak monolit rozumienia świata, jest naiwny, tkwi w błęd
                      > zie i żyje w złudzeniach. A to już jest arogancja, choć według ciebie mądrość.
                      > Pytanie tylko, czy to jest mądrość życiowa, czy ch... .
                      Spokojne moja droga.Nie dam im się zakrzyczeć.Można zmienić pracę ,fryzurę ,partnera czy adres ale jeśli nie zmienisz myślenia to będziesz doświadczać wiecznie tego samego.Ci dwaj tak mają.Szkoda na twojego sreduszka na to.
              • snajper55 Re: Biblia kwantowa Johna von Neumanna 22.05.21, 13:16
                wawrzanka napisała:

                > Wydaje mi się, że n
                > asze życie tu na ziemi jest niezwykle istotne dla całego kosmosu. Z prostej prz
                > yczyny. Skoro trzepot skrzydeł motyla może wywołać burzę piaskową w innej częśc
                > i planety, to dlaczego nasza ziemska cywilizacja nie miałaby być w stanie wywoł
                > ać kosmicznej zmiany w całym wszechświecie?

                Nasze życie jest tak istotne jak machanie motyla skrzydłami. Nie rozumiem dlaczego do tego motyla doklejasz naszą cywilizację.

                S.
              • n4rmoorr Re: Biblia kwantowa Johna von Neumanna 22.05.21, 19:38
                wawrzanka napisała:

                > n4rmoorr napisał(a):
                >
                >
                > .
                >
                > Tymczasem skoro - jak piszesz - świat należy rozumieć holistycznie, to nie ma k
                > ary i nagrody. Są konsekwencje. Coś wynika z czegoś i nikt nie jest winny w mom
                > encie narodzin. To dlaczego staje się winny później, gdy jego życie potoczyło s
                > ię w sposób, którego nie chciał, a w konsekwencji tego musi ponieść karę wymier
                > zoną przez równie niedoskonałego jak on sam "szafarza łask"? To śnieżna kula zł
                > a, której stary świat nie jest w stanie zatrzymać, choć tak bardzo się stara. A
                > lbo roztrzaska się o drzewo, albo w końcu zacznie zwalniać. Wydaje mi się, że n
                > asze życie tu na ziemi jest niezwykle istotne dla całego kosmosu. Z prostej prz
                > yczyny. Skoro trzepot skrzydeł motyla może wywołać burzę piaskową w innej częśc
                > i planety, to dlaczego nasza ziemska cywilizacja nie miałaby być w stanie wywoł
                > ać kosmicznej zmiany w całym wszechświecie?
                Lubię kobiety ich przemyślenia.Może z tego to wynika że moja mama zmarłą jak miałem 5 lat. Byłem wychowywany w świecie kobiet które chciały mi matkować .Moje dzieciństwa nie było najgorsze.Sorry że się trochę otworzyłem . To przeczytałem moja droga, Od 1996 r. amerykański fizyk Stuart Hameroff oraz sir Roger Penrose, fizyk teoretyczny z brytyjskiego Uniwersytetu Oksfordzkiego, pracują nad "kwantową teorią świadomości". Zakłada ona, że świadomość - albo, inaczej mówiąc, "dusza" ludzka - generowana jest w mikrotubulach komórek mózgowych i stanowi w rzeczywistości wynik kwantowych efektów. Proces ten nazwano "zorkiestrowaną redukcją obiektywną". Obaj badacze uważają, że ludzki mózg jest w rzeczywistości komputerem biologicznym, a ludzka świadomość - programem realizowanym przez komputer kwantowy znajdujący się w mózgu, który nie przestaje działać po śmierci człowieka.
                Zgodnie z tą teorią, gdy ludzie wchodzą w fazę zwaną "śmiercią kliniczną", mikrotubule znajdujące się w mózgu zmieniają swój stan kwantowy, ale zachowują informacje w nich zawarte. Rozkładowi ulega więc ciało, ale nie informacja, czyli „dusza”. Świadomość staje się częścią Wszechświata, nie umierając. Przynajmniej nie w tym sensie, jak wydaje się tradycyjnym materialistom.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka