wawrzanka
11.01.22, 09:30
Moim jest Kairos. Grecki bóg szczęśliwej okazji. Bardzo szybko biega i jest łysy. Ale nie całkiem. Ma długą grzywkę, którą trzeba chwycić, gdy przebiega obok ciebie. Jak nie zdążysz - okazja przepada, bo z tyłu jest przecież łysy. Trzeba uchwycić ten subtelny moment, kiedy właśnie nadbiega i możesz złapać go za grzywkę.
Najokrutniejszy bóg jakiego znam to sadysta z licznymi zaburzeniami osobowości - biblijny Jahwe, lub Jehowa.
Zastanawia mnie ogromna rozbieżność między Starym, a Nowym Testamentem. Jezus był sympatyczny, mądry i dobry. Wśród listów Pawła też znajduje się perełka: "Listy do Koryntian". To naprawdę piękna i skłaniająca do refleksji lektura. Daleko padło jabłko od jabłoni.
Nie chcę, aby ten wątek stał się kolejnym poletkiem narzekań na polskich katolików, kościół i Watykan. Znamy realia polityczne, socjologiczne, znamy historię. Wiemy jak jest i większość wątków na tym forum jest poświęcona właśnie temu zagadnieniu. Dajmy już temu spokój.
Tutaj chciałabym się skupić na różnorodności religii i bóstw, jakie przez tysiąclecia gościły i wciąż goszczą na Ziemi jako obiekty kultu, przedmioty wiary lub uosobienie tradycji. Pamiętajmy, że wytwory naszej wyobraźni odgrywają niebagatelną rolę w kształtowaniu społeczeństw, literatury, a także nauki. Dlaczego też nauki?
Dlatego, że nauka opiera się na umowie i też miewa swoje kryzysy.
Z wikipedii, pod hasłem "paradygmat":
W czasach nauki instytucjonalnej (określenie również wprowadzone przez Kuhna) podstawowym zadaniem naukowców jest doprowadzenie uznanej teorii i faktów do najściślejszej zgodności. W konsekwencji naukowcy mają tendencję do ignorowania odkryć badawczych, które mogą zagrażać istniejącemu paradygmatowi i spowodować rozwój nowego, konkurencyjnego paradygmatu.
Na przykład Ptolemeusz spopularyzował pogląd, że Słońce obiega Ziemię, i to przekonanie było bronione przez stulecia nawet w obliczu obalających go dowodów. Jak zaobserwował Kuhn, w trakcie rozwoju nauki „nowości wprowadzane są z trudem i z towarzyszącym mu, zgodnym z oczekiwaniami, jawnym oporem”. I tylko młodzi uczeni, nie tak głęboko indoktrynowani przez uznane teorie – jak Newton, Lavoisier lub Einstein – mogą dokonać odrzucenia starego paradygmatu.
Koniec cytatu
Moim zdaniem mamy właśnie kryzys w nauce. Spory wokół nielokalności kwantowej, wokół zjawisk NDE i dualizmu materii i energii mocno zahaczają o kwestie wiary. Wszystko, co dzieje się poza znanymi nam trzema wymiarami pozostaje w obszarze wiary: obserwujemy skutki pewnych zjawisk, ale nie jesteśmy w stanie zauważyć, ani badać ich właściwości. Ostatnie eksperymenty ze splątaniem kwantowym z udziałem niesporczaka to kolejny kij w mrowisko. Ale to przecież nie jest na temat. A może jednak? Może wszyscy bogowie, których stworzyła nasza wyobraźnia istnieją w innych wymiarach i mają wpływ na nasze życie? Może sami stwarzamy siebie, bóstwa i wszystko to, co istnieje wokół nas.