Dodaj do ulubionych

Bunt przeciwko Bogu czy paranoja dewotyzmu?

23.06.22, 13:57
Tzw. bunt przeciwko Bogu ma długoletnią tradycję na przestrzeni bardzo wielu epok. Pierwszymi takimi buntownikami (o których wiemy) są oczywiście nasi legendarni pierwsi rodzice, czyli Adam i Ewa. Biblijna opowieść na inspiratora tego buntu wskazuje Węża - Szatana, którego namowom uległa Ewa. Biblia jest zatem opowieścią o ludzkim buncie czy też buntach przeciw Bogu. Wystarczy tu wspomnieć historię Noego, Sodomy i Gomory, niewolę egipską, niewolę babilońską. Jednak z najbardziej jaskrawych przykładów buntu przeciw Bogu przynosi opowieść o wierzy Babel. Ludzie zapragnęli dorównać swemu Stwórcy, dlatego też rozpoczęli budowę wielkiej wierzy, która miała sięgać nieba. Rozgniewany na taką butę i arogancję Jahwe pomieszał języki budowniczych, co nie pozwoliło naszym pra - , pra - , pra- … przodkom dokończyć swego dzieła.

Także mitologia grecka przynosi przykłady buntu przeciw bogom. Jednym z najsłynniejszych był Prometeusz, tytan, który ulepił gliny i własnej śliny ludzi. To dla dobra swych tworów występował on często przeciw bogom. Gdy tytan wykradł bogom ogień i obdarował nim ludzi, rozgniewany Zeus kazał go przykuć do skał Kaukazu. Do przykutego codziennie przylatywał niego orzeł, który wyżerał mu wątrobę, a ta wciąż odrastała na nowo odrastała. Widzimy zatem, iż podobne jak w tradycji biblijnej, tak i w mitologii, bunt przeciw bogom traktowany jest jako występek, jakkolwiek z naszej perspektywy poczynania Prometeusza jawią się nam jako absolutnie słuszne.

Renesans przynosi nam w literaturze jeden z najbardziej dramatycznych i przejmujących przykładów buntu człowieka przeciw Bogu, a właściwie przeciw Jego "wyrokom". Np. Jan Kochanowski nie potrafi odpowiedzieć na szereg nurtujących go pytań i wątpliwości. To wszystko budzi w nim poczucie ogromnej krzywdy i wściekłość skierowaną ku Stwórcy, która niemal prowadzi go do bluźnierstwa. Poeta zaczyna się zastanawiać, czy w ogóle Bóg istnieje. Wszakże skoro w świecie jest tyle cierpienia i zła, to może niebiosa są puste?

Niezwykle obfitą galerię buntowników, także tych, którzy sprzeciwiają się Stwórcy, była epoka romantyzmu. Najsłynniejszym antagonistą pana Boga w naszej literaturze był Konrad, bohater trzeciej części "Dziadów" Adama Mickiewicza. Reakcje naszego Kościoła słychać wyraźnie do dzisiaj.

Buntownikiem jest także Faust, tytułowy bohater dzieła J. W. Goethe'ego, który strawił życie na poszukiwaniu mądrości i prawdy. Jako starec doszedł do wniosku, że nie w "uczonych księgach" się ona znajduje. Z radością zatem przystał na propozycje Mefistofelesa. Przynajmniej tutaj otrzymał coś za coś :)

W opinii bohater powieści Fiodora Dostojewskiego zatytułowanej "Zbrodnia i kara" Stwórca nie istnieje, a wszelki ład moralny pochodzi od człowieka.

Za najdoskonalszy przykład buntu przeciw Bogu, jaki znajdujemy w literaturze młodopolskiej należy uznać hymn "Dies irae" Jana Kasprowicza. Stawia pytanue, jak Bóg może sądzić człowieka, skoro go stworzył słabym i skłonnym do grzechu, skoro pomieścił go w świecie, którego prawa są tak okrutne i bezwzględne dla słabych?

Bolesław Leśmian w ironicznym wierszu "Trupięgi" złości się na Boga, iż ten pozwala na to, by na świecie istniały ból, cierpienie, bieda, nieszczęście pozwala, aby niektórzy umierali nie zaznawszy choć krztyny szczęścia.

Czy w obecnych czasach ktoś jeszcze buntuje się przeciw Bogu?
Niezwykle trudno jest na to pytanie odpowiedzieć, ponieważ w tym wszystkim nie o niego tutaj chodzi, ale emanację religijnej twórczości hierarchii kościelnej rozmawiającej na co dzień z Bogiem. Wielu, którzy głęboko wierzą, a jednocześnie nie są w stanie pogodzić w swej tzw. "duszy" obrazu dobrego Boga ze złem, jaki toczy świat, śmiało mogą podnieść przeciw niemu bunt. Ale czy rzeczywiście przeciwko niemu a nie korporacji wykorzystującej naiwność wiernych dla własnych merkantylnych celów i dobrego Dolce Vitae za spiżowymi bramami?
Obserwuj wątek
    • privus Re: Bunt przeciwko Bogu czy paranoja dewotyzmu? 23.06.22, 22:40
      Skoro Bóg stworzył człowieka i dał mu rozum by się nim posługiwał, to dlaczego wielu ludzi - korzystając oczywiście z tego rozumu - zamiast głosić istnienie boga, otwarcie przeciw jego istnieniu się wypowiada?
      Przecież to właśnie musi oznaczać, że żadnego boga nie ma. Czy nie lepiej zamiast się buntować wskazać bajkopisarzom bardziej odpowiednie dla nich miejsce?
      • edico Re: Bunt przeciwko Bogu czy paranoja dewotyzmu? 24.06.22, 14:22
        A jakie to a znaczenie, skoro nie można ze sobą pogodzić dobroci i wszechmocy Boga z jednej strony, z cierpieniem na świecie z drugiej?
        Jak usprawiedliwić wszechwiedzącego Boga wobec zła i cierpienia, które powodują jego zbuntowani aniołowie bądź też zastępcy na ziemi i ich posłannicy?
        Jak uzasadnić istnienie zła obecnego w świecie stworzonym przez Boga dysponującego przecież wyłącznie nie mierzalnymi zasobami dobroci i miłości?
        • feelek Re: Bunt przeciwko Bogu czy paranoja dewotyzmu? 24.06.22, 16:44
          edico napisał: A jakie to a znaczenie .....
          .....
          f: 1. jeśli pan tzw. wierzący, to pisząc próbuje zapewne coś naprawić .....
          2. jeśli pan tzw. niewierzacy to spełnia się jak wielu tutaj w swym antyklerykalizmie -'dokopuje tzw. wierzącym, ich kierownictwu, tzw. klerowi .... ....
          ...
          może być jeszcze z 5- 6 scenariuszy, ale ww. to 99%.
          ....
          zawsze lubię wiedzieć z kim rozmawiam - to wiele upraszcza.
          ......
          edico: " .... Jak pogodzić ....?
          ........
          Ja w poniższy sposób:
          Biblia etc. to przekaz nieaktualny od ok. 1500 -od Teorii Heliocentrycznej.
          Ulegamy też - niepotrzebnie przekazowi o wszechmocy i nieskończonym miłosierdziu Jakiegoś_Kogoś, co samo w sobie jest sprzeczne.
          ...
          Dalej otwiera się nieskończona liczba wersji rzeczywistości.
          Dla mnie istotne:
          1. matematyka zna pojęcie minus nieskończoność,
          2. cos, co sobie nazywam praprzyczyna to nic ".... na obraz ani podobieństwo ...." etc .... Lem w Solarisie pisał o Oceanie ...
          3. wszelkie inne residua tzw. religii: życie po życiu, cuda, niebo, piekło, czyściec, świętych obcowanie, Trójca, Matka Boska ..... to w istocie residua - pozostałości ....
          .....
          Osobiście nie zaliczam się ani do zbioru tzw. wierzących ( wierców/katoli/kartofli ....), ani do zbioru tzw. niewierzących ( ateistow/ ateuszy/ mateuszy/wolnomyślicieli/ szybkomyslicieli.....)

          • edico Re: Bunt przeciwko Bogu czy paranoja dewotyzmu? 24.06.22, 23:03
            Już dawno dałem ci bez skutku do zrozumienia, że nie interesujesz się żadną merytoryczną wypowiedzią a jedynie poszukiwaniem możliwości zaistnienia w dyskusji oraz okazją do dokopania autorowi tej czy innej wypowiedzi z punktu wodzenie własnej zupełnie nie określonej idea fix. Nie interesuje mnie, do czego i do kogo chcesz się zaliczać lub w czym tkwić. Jest to twoja indywidualna broszka i mnie nic do tego. Dyskusja jest jednym ze sposobów wymiany poglądów na określony temat, popartych argumentami. Dlatego też próba zamiany forum w miraże własnego religijnego glosarium jest co najmniej poważnym błędem.
            • feelek Re: Bunt przeciwko Bogu czy paranoja dewotyzmu? 27.06.22, 17:30
              edico napisał" " Już dawno dałem ci bez skutku do zrozumienia, że nie interesujesz się żadną merytoryczną wypowiedzią a jedynie poszukiwaniem możliwości zaistnienia w dyskusji oraz okazją do dokopania autorowi tej czy innej wypowiedzi z punktu wodzenie własnej zupełnie nie określonej idea fix. Nie interesuje mnie, do czego i do kogo chcesz się zaliczać lub w czym tkwić. Jest to twoja indywidualna broszka i mnie nic do tego. Dyskusja jest jednym ze sposobów wymiany poglądów na określony temat, popartych argumentami. Dlatego też próba zamiany forum w miraże własnego religijnego glosarium jest co najmniej poważnym błędem. "
              ....
              1)....dawać to może do zrozumienia SOBIE...
              2)może też mieć opinie na mój temat jakie tylko zechce to jedynie jego, a nie czyjkolwiek problem;
              3) najlepiej powie o nim swemu psychiatrze,
              bo ja mu pomoc nijak nie mogę
              4) jeżeli: " .... nie interesuje mnie ...." to się zwyczajnie od moich wpisów uprzejmie odpierdoli,
              5) jeżeli chce porozmawiać osobiście, w realu - slvp. powie tylko gdzie i kiedy, a spotka się ze mną osobiście.
              To : no to: gdzie i kiedy ?
              .....
              PS.: 1)" ....nieokreślonej...." piszemy razem,
              2)piszemy idee fix nie: idea fix.
              Że też my, po politechnikach musimy uczyć tych wszystkich absolwentów jakichśtam socjologii/ politologii/ psychologii/ podologii/ kosmetologii jak się pisze po polsku.
          • privus Re: Bunt przeciwko Bogu czy paranoja dewotyzmu? 27.06.22, 15:25
            Scenariuszy i motywów buntu przeciwko takiemu a nie innemu porządkowi społecznemu skrywanemu za postacią Boga w tej religii było już obficie bez liku. Sprawa dotyczy jedynie tych, którzy wierzą, a jednocześnie nie są w stanie pogodzić w swej tzw. duszy obrazu dobrego Boga ze złem, jaki toczy świat. Ci podnosili, podnoszą i mogą podnieść przeciw niemu bunt. Swoim babcinym wróżeniem niczego nie zmienisz i niczego nie rozstrzygniesz.

            • yadaxad Re: Bunt przeciwko Bogu czy paranoja dewotyzmu? 27.06.22, 15:48
              Elastyczność -religii- pozwala na jej dominację i utrzymanie władzy władzy z jej korzyściami. Chrześcijaństwo było bardzo chłonne i to co było po Chrystusie w pierwszych gminach, w katakumbach nijak się nie ma do współczesnej jezusowej wiary. Byleby pewne rytuały spajały społeczność gotową za nie walczyć. Współczesny katolicyzm zdrewniał, nie umie się znaleźć z realnym życiem i doświadczeniem ludzi. Nie umie zagospodarować Wielkanocy i Bożego Narodzenia, które funkcjonują w innej pogańskiej formie.
          • feelek Re: Bunt przeciwko Bogu czy paranoja dewotyzmu? 27.06.22, 18:03
            edico: " .... tyle razy tłumaczyłem ci ...."
            ......
            .......
            .... a tak liczyłem tu na dyskusję....
            .... ale jak? : z z anonimowym hejterem - fighterem [ czyt.: fiuterem] ???
            .....
            PS. zastanawia mnie samo zjawisko hejtu.
            Taki człowiek, jak ten tutaj, na co dzień jest może jakimś wikarym w jakimś Pierdziszewie Dolnym/ Dyrektorem szkoły podstawowej w Dupach Głębokich/ Adiunktem w Wyższej Szkole Gospodarki Azjatoregionalnej, codziennie odprowadza wnuki do przedszkola o 7.30 by je o 16.30 odbierać......
            .....Tak przynajmniej było z kilkoma opisanymi w prasie hejterami z Lublina, Olsztyna i Białegostoku: w realu poważani, czcigodni obywatele III/IV RP, odreagowujący sobie nudę codzienności przedzieżgujacy się w kostium internetowego fightera [ czyt.: fjutera.].... Jeden był nawet .... Rektorem czegośtam ....
            .....
            Keine angst: wystarczy takiego przywołać do tablicy - jakieś spotkanko w realu, a: "... już z żołnierza masz zająca ...."
        • qwardian Re: Bunt przeciwko Bogu czy paranoja dewotyzmu? 24.06.22, 17:16
          edico napisał:

          > A jakie to a znaczenie, skoro nie można ze sobą pogodzić dobroci i wszechmocy B
          > oga z jednej strony, z cierpieniem na świecie z drugiej?


          Kwintesencją życia na tej planecie jest znaleźć pełnię szczęścia w cierpieniu i poświęceniu, taki jest przekaz Boga.
    • feelek Re: Bunt przeciwko Bogu czy paranoja dewotyzmu? 27.06.22, 17:41
      edico: .......
      ............ ..
      .... .........
      .............
      zachodzę w głowę:
      po co zakłada wątek, jak ten tutaj, gdy zamiast dyskusji - gdy kto go o coś zapyta [ jak ja czy jest wierzący, czy nie - to chyba najzwyklejsze pytanie na forum religia] uprawia, jak tutaj - hejt?
      ......
      Uważam, że za takie zachowanie powinien być ban dla hejtera - edica.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka