Dodaj do ulubionych

Dzieki Ojcze Sw za cud, ktorego bylem swiadkiem...

IP: *.poligrafia.com 04.04.05, 10:39
Watykan, 1 Lipiec 2004, godz 11:25. Jestesmy w srodku Watykanu, w papieskich
apartamentach. Przechodzimy z sali do sali. Jedna piekniejsza od drugiej. Za
chwile spotkamy sie z Ojcem Swietym na prywatnej audiencji. Moj fundacyjny
podopieczny - 15-letni Rafal - jest bardzo ciezko chory. Ma chlonniaka z
przerzutami. Wyglada zle, przezroczyscie, brakuje mu sil. Ale za chwile
spelni sie Jego najwieksze marzenie - spotkac sie osobiscie ze swoim idolem:
Ojcem Swietym! To ma byc niespodzianka, bo Rafal nic o tym nie wie. Mysli, ze
idziemy sie spotkac z arcb. Dziwiszem...
Drzwi do biblioteki papieskiej sie otwieraja. Lokaj uprzejmie ustepuje nam z
drogi. Wchodzimy do srodka. Duzy, przestronny pokoj, kwiaty w doniczkach,
jakies meble. Strugi swiatla wpadajace przez okna dodaja sytuacji jeszcze
wiekszej mistyfikacji. Rzad krzesel po obu stronach dywanu na srodku sali i
na bialym tronie Jego Swiatobliwosc!!! Rafal juz Go widzi i zamienia sie w
slup soli. Ciagne go delikatnie za lokiec. Chodz, przedstawie Cie
Papiezowi...
Nastepne minuty sa magiczne. Podchodze, klekam, caluje pierscien Papieza.
Dostaje rozaniec. Przedstawiam siebie, fundacje i Rafala. Papiez pyta: Z
Krakowa jestescie?
Odchodze na bok. To jest czas Rafala. Widze jak Papiez go blogoslawi, jak
sobie rozmawiaja, jak kladzie reke na lysiutenkiej glowie Rafala. Nie
wytrzymuje i zaczynam beczec. Po chwili Rafal jest w moich objeciach i
cieszymy sie jak pilkarze po wygraniu mistrzostwa swiata. Wychodzimy, caly
czas spogladajac za siebie - na swieta osobe, ktora poswiecila nam kilka
minut. Na osobe pelna dobra, milosci, sily i charyzmy. Pol Bog, pol czlowiek.
Dzis Karol Wojtyla jest z Chrystusem a Rafal w liceum. Oplakuje Ojca
Swietego. Robi sobie tydzien zaloby. Wylacza nawet komorke. Chce w ciszy
oplakiwac swojego przyjaciela-cudotworce. Bo to dzieki temu spotkaniu Rafal
dzis zyje! Uwierzyl, ze mozna pokonac chorobe, ze nie mozna ulec cierpieniu.
Ze nie mozna sie poddac. I nie poddal sie - zakonczyl leczenie, odrosly mu
wlosy, ktore natychmiast pofarbowal na zolto. Chce grac w pilke, miec
dziewczyny, imprezowac, cieszyc sie zyciem. I tak wlasnie bedzie, ale nie w
tym tygodniu. Teraz jest czas na modlitwe, refleksje, zadume. I
dziekczynienie. Za cud.
Dziekuje Ci Ojcze Swiety.
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka