renatulka
05.10.07, 04:27
nie mam osobiście żadnego przymusu wierzenia w cokolwiek.
moim zdaniem nie trzeba wyznawać żadnej wiary.
jeżeli mówimy o moralnosci - to uwazam ze trzeba byc dobrym
czlowiekiem, nie czynic zła. ale nie jest mi do tego potrzebna zadna
religia. czynienie zła uważam za nierozsądne, niepotrzebne i raniące
innych. czynienie zła nie uważam za ''grzech'' i coś zakazanego.
spotykam sie czasem z pytaniem jakiego jestem wyznania, lub czy np
chodze do kosciola. kiedy odpowiadam ze jestem ateistką, spotykam
sie nie tyle ze zdziwieniem co z oburzeniem...
bo jak to?! nie wierzyć kompletnie w nic?! jak tak w ogóle można...
skandal!
prędzej zaakceptowaliby fakt, że jestem innego wyznania i jednak
wierzę w jakąś siłę wyższą, niż to, że nie wierzę w żadnego boga.
bardzo mnie to ciekawi, jaki jest tok myślenia osób które uparcie
uwarzają że ''trzeba w cos wierzyc''
?!?!?!