Wylecial z zakonu za zdemaskowanie UBeka jezuity

01.12.07, 12:02
Spośród agentów zwerbowanych do rozpracowania zakonu jezuitów za
jednego z najcenniejszych SB uważała TW o pseudonimie „Anteusz”. Pod
pseudonimem tym zarejestrowany został ojciec Ludwik Piechnik,
wybitny uczony i pedagog.
www.tezeusz.pl/cms/tz/index.php?id=2910
Ksiądz Andrzej Miszk jest pierwszym katolickim duchownym w Polsce
usuniętym z zakonu i kapłaństwa z powodu wyrażonego sprzeciwu w
debacie o lustracji w Kościele.
fakty.interia.pl/kraj/news/kosciol-wybacza-nalogi-ale-nie-krytyke,1020146
Oto najlepszy dowod morale polskiego KK, w ktorym roi sie od UBecji
pasozytujacej wciaz na biednym spoleczenstwie.
    • t-800 Sytuacja podobna do Graczyka i "GW" /bt. 01.12.07, 12:16

    • piwi77 W KK podobnie jak w mafii, obowiązuje zasada 01.12.07, 15:26
      jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Przede wszystkim gdy chodzi
      ukrywanie zbrodni, skandali i zwykłych nieprzyzwoitości. Mnie nie
      dziwi zachowanie KK, bo jest logiczne, tylko dlaczego własnie ta
      mafia jest legalna?
      • supaari Re 01.12.07, 17:44
        piwi77 napisał:

        > W KK podobnie jak w mafii, obowiązuje zasada jeden za wszystkich,
        wszyscy za jednego.

        Coś Ci się pomieszało! To zasada muszkieterów! Ale Aramis wszak
        został chyba generałem jezuitów, więc może coś w tym jest?
        • dr_kidler66 Re: Re 01.12.07, 21:30
          >supaari napisał:
          > Coś Ci się pomieszało! To zasada muszkieterów! Ale Aramis wszak
          > został chyba generałem jezuitów, więc może coś w tym jest?
          Zas walczyli z wyjatowo podła kreatura niejakim Armand-Jean du Plessis de
          Richelieu ktory był szara eminecja francji
          • supaari Re: Re 03.12.07, 14:12
            dr_kidler66 napisał:

            > Zas walczyli z wyjatowo podła kreatura niejakim Armand-Jean du
            Plessis de
            > Richelieu ktory był szara eminecja francji
            >

            Tak! I działali w celu ukrycia szlachetnej, pozamałżeńskiej miłości
            Anny Austriaczki i pewnego angielskiego arystokraty i polityka...
            aha i jeszcze oblegali La Rochelle. W ogóle wiele rzeczy robili...
Pełna wersja