Klamstwa katolikow-dlaczego?

14.02.08, 14:10
W wiekszosci klamia jak "z nut",bezkarnie,nagminnie.Zwrocenie uwagi
to agresja i argumenty walki z KK,lub "nie oceniaj,a nie bedziesz
oceniany".A gdzie DEKALOG?
    • piwi77 Re: Klamstwa katolikow-dlaczego? 14.02.08, 14:47
      A gdzie w DEKALOGU masz, że nie wolno łżeć w żywe oczy?
      • kolter_hugh Re: Klamstwa katolikow-dlaczego? 14.02.08, 16:56
        piwi77 napisał:

        > A gdzie w DEKALOGU masz, że nie wolno łżeć w żywe oczy?

        Ef. 4:25
        Dlatego odrzuciwszy kłamstwo: niech każdy z was mówi prawdę do bliźniego.

        Czy 9(słownie dziewiąte*) przykazanie coś w tym stylu nie mówi ??

        Nie będziesz mówił przeciw bliźniemu twemu kłamstwa jako świadek.

        Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu


        * to słownie to dla jakiegoś katolika który zechce mnie poprawić że to 8
        (słownie ósme przykazanie)

    • radzimir11 Re: Klamstwa katolikow-dlaczego? 14.02.08, 15:45
      lumpior napisał:

      > W wiekszosci klamia jak "z nut",bezkarnie,nagminnie.

      Ha! Kłamią kato licy mówisz? Musisz w takim razie lumpiorze zdać se sprawę i
      rachunek sumienia zarazem, że nie tylko kato licy kłamią jak "z nut", nagminnie
      i bez karnie. Kłamią w s z y s c y ! Bez względu na wzgląd, wyznanie i wiarę czy
      niewiarę w Boga.

      Jak dowodzą najnowsze badania naukowe (chyba amerykańskie, a więc siłą rzeczy
      bardziej obiektywne z założenia niż ruskie), k a ż d y
      z nas kłamie przeciętnie od trzech, do siedmiu razy dziennie! Dziennie! Boszsze!
      Kłamstwo kłamstwem pogania kłamstwem się karmiąc. Widać taki już nasz urok :) A
      zatem moi drodzy kłamcy? Wybaczmy sobie małe i większe kłam stefka, boć to one
      są naszym chlebem powszednim. Bez nich - zdaje się - nie moglibyśmy żyć! Prawie
      tak, jak bez powietrza!

      > A gdzie DEKALOG?

      Jaki dekalog? Bo jeśli masz na myśli ten boski, to on jak najbardziej dopuszcza
      kłamstwa. Pan je w nas z całą premedytacją wbudował! Pewnie dla naszego lepszego
      samopoczucia :), co?

      radzimir11 - boski kłamca
    • seth.destructor Re: Klamstwa katolikow-dlaczego? 14.02.08, 18:46
      Dekalog nie obowiazuje katolikow.
      • kolter_hugh Re: Klamstwa katolikow-dlaczego? 14.02.08, 18:49
        seth.destructor napisał:

        > Dekalog nie obowiazuje katolikow.

        Obowiązuje ich ale w skróconej wersji !! ::))))
    • irma223 Re: Klamstwa katolikow-dlaczego? 14.02.08, 19:44
      lumpior napisał:

      > W wiekszosci klamia jak "z nut",bezkarnie,nagminnie.

      Jak ktoś napisał w poście powyżej: kłamią wszyscy. A przynajmniej
      znaczna część ludzi. Sa to często drobne nic-nie-znaczące
      kłamstewka, które ułatwiają życie, pozwalają dawać skrócone
      odpowiedzi, bez szczegółowego opowiadania całych historii, pozwalają
      prawić ludziom komplementy (to taka uwaga przy okazji Walentynek),
      podnosić ich na duchu itp.

      > Zwrocenie uwagi to agresja i argumenty walki z KK,lub "nie
      > oceniaj,a nie bedziesz oceniany".

      Tutaj nie wiem, o co chodzi i do czego i do kogo pijesz. Pewnie
      chodzi o jakąś konkretną historię, ale skoro jej nie przytaczasz, to
      trudno coś ocenić.

      > A gdzie DEKALOG?

      A! I tutaj zaskoczenie: otóż - jak ładnie to przytoczył Kolter -
      dekalog nie zbrania kłamstwa w ogóle, ale kłamstwa w sądzie jako
      świadek - przeciwko bliźniemu.

      Nawet w katolickiej wersji brzmi to chyba tak: "nie mów fałszywego
      świadectwa przeciw bliźniemu twemu" - chodziło o występowanie w
      sądzie.

      Czy jesteś pewny Lumpiorze, że katolicy nagminnie tę zasadę łamią?

      Jest to czyn karalny w polskim prawie państwowym - jeżeli posiadasz
      wiedzę o takich przypadkach powinieneś zgłosić to do prokuratury.

      Pozdrawiam
      • kolter_hugh Re: Klamstwa katolikow-dlaczego? 14.02.08, 22:11
        irma223 napisała:

        > A! I tutaj zaskoczenie: otóż - jak ładnie to przytoczył Kolter -
        > dekalog nie zbrania kłamstwa w ogóle, ale kłamstwa w sądzie jako
        > świadek - przeciwko bliźniemu.
        >
        > Nawet w katolickiej wersji brzmi to chyba tak: "nie mów fałszywego
        > świadectwa przeciw bliźniemu twemu" - chodziło o występowanie w
        > sądzie.

        Jednak jestem pewny że się mylisz , to stwierdzenie ubierając to kolokwialnie
        ,że nie wolno komuś po prostu tyłka obrabiać kłamliwie, wcale nie chodzi tu o sądy
        • irma223 Re: Klamstwa katolikow-dlaczego? 14.02.08, 22:55
          kolter_hugh napisał:

          > Jednak jestem pewny że się mylisz , to stwierdzenie ubierając to
          > kolokwialnie ,że nie wolno komuś po prostu tyłka obrabiać
          > kłamliwie, wcale nie chodzi tu o sądy


          Księga Wyjścia rozdział 20, werset 16:

          Biblia Gdańska:

          "Nie będziesz mówił przeciw bliźniemu twemu świadectwa fałszywego"

          Biblia Warszawsko-Praska:

          "Nie będziesz świadczył fałszywie przeciwko twemu bratu!"

          Biblia Warszawska:

          "Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu."


          Biblia Tysiąclecia:

          "Nie będziesz mówił przeciw bliźniemu twemu kłamstwa jako świadek"

          Przekład Nowego Świata:

          "Nie wolno ci fałszywie świadczyć jako świadek przeciw twemu
          bliźniemu"

          Niemieckie tłumaczenia:

          Elberfelder Bibel: (Biblia Elerfeldzka, tłumaczenie z 1855 r.)
          "Du sollst gegen deinen Nächsten nicht als falscher Zeuge aussagen."
          ("Nie powinieneś mówić przeciw twojemu bliźniemu jako fałszywy
          świadek")

          Przekład Nowego Świata:

          "Du sollst nicht falsch zeugen als Zeuge gegen deinen Mitmenschen"
          ("Nie powinieneś świadczyć fałszywie jako świadek przeciw twojemu
          bliźniemu")

          Biblia Lutra:

          "Du sollst kein falsches Zeugnis ablegen wider deinen Nächsten"
          ("Nie powinieneś składać żadnego fałszywego świadectwa przeciw
          twojemu bliźniemu")

          Biblia Lutra w wersji poprawionej w 1984 roku:

          "Du sollst nicht falsch Zeugnis reden wider deinen Nächsten"
          ("Nie powinieneś mówić fałszywego świadectwa przeciw twojemu
          bliźniemu")

          Einheitsuebersetzung (Tłumaczenie ekumeniczne):

          "Du sollst nicht falsch gegen deinen Nächsten aussagen"
          ("Nie powinieneś mówić nic fałszywego przeciwko twojemu bliźniemu")


          Za dużo to świadczenia i składania świadectw, żeby to chodziło o
          zwykłe obgadywanie...
          • kolter_hugh Re: Klamstwa katolikow-dlaczego? 15.02.08, 11:31
            irma223 napisała:
            > Za dużo to świadczenia i składania świadectw, żeby to chodziło o zwykłe
            obgadywanie..

            Słyszałaś jak ŚJ mówią o swoim głoszeniu ??
            Oni świadczą na rzecz Boga Jehowy , kiedy mówią że składają świadectwo to chodzi
            im o zeznanie w sądzie ??
            Specjalnie wybrałem przykład ŚJ bo wiem że masz na nich alergie ::)))
            • irma223 Re: Klamstwa katolikow-dlaczego? 15.02.08, 12:46
              kolter_hugh napisał:

              > Oni świadczą na rzecz Boga Jehowy , kiedy mówią że składają
              > świadectwo to chodzi im o zeznanie w sądzie ??

              Czy mozna to okreśić słowem ś w i a d c z e n i e - p r z e c i w -
              k o m u ś - jako - prawdziwy lub fałszywy - ś w i a d e k ?

              Przykazanie zabrania świadczenia przeciw komuś jako fałszywy
              świadek. Jako prawdziwy świadek (czyli świadek zeznający prawdę -
              choćby dla bliźniego nekorzystną) występować można - tego
              przykazanie nie zabrania.

              Terminologia Świadków Jehowy (zresztą innych ruchów religijnych,
              zwłaszcza chrześcijańskich ("dać świadectwo prawdzie")) o ich
              nauczaniu jest zapożyczona z terminologii sądowej, ale terminologia
              sądowa jest chronologicznie starsza od terminologii Świadków Jehowy
              (i chrześcijaństwa w ogóle).

              Ludzie się sądzili między sobą od czasów, kiedy doszli do wniosku,
              że nie zawsze danie przeciwnikowi w łep kamieniem jest najlepszym
              rozwiązaniem i jakaś forma mediacji czy rozsądzenia poprzez
              starszych, mądrzejszych, bardziej doświadczonych i rozważniejszych w
              grupie/stadzie/społeczności (starszyznę) może być rozwiązaniem
              najlepszym.

              Przy sporach co do faktów było istotne, co wiedzą na ten temat osoby
              postronne - świadkowie.

              Fałszywe zeznanie świadków prowadziłoby do fałszywego
              rozstrzygnięcia, a niemożność opierania się na zasadzie słuszności
              takich rozstrzygnięć całą podstawową zasadę sposobu funkcjonowania
              cywilizowanego społeczeństwa podważa.

              Dekalog określa podstawy funkcjonowania społeczeństwa żydowskiego:

              - macie swojego boga i macie go sobie czcić (określono zasady
              podstawowe z tym związane oraz kontekst historyczny (+ wdzięczność -
              to ja ciebie ludu wywiodłem z domu niewoli - o tym nie zapominaj),

              - macie czcić rodziców (podstawowa zasada we wszystkich
              społeczeństwa i kulturach),

              - nie wolno wam kraść (podstawowa zasada we wszystkich społeczeństwa
              i kulturach),

              - nie wolno wam zabijać (podstawowa zasada we wszystkich
              społeczeństwa i kulturach),

              - nie wolno wam cudzołożyć (nie jest podstawową zasadą ani nie
              występuje we wszystkich społeczeństwach. Jest jednak zasadą często
              spotykaną, bo pomaga chronić rodziny (ważny element przy
              wychowywaniu dzieci) i spokój w społecznościach - zwłaszcza
              mniejszych,

              - nie wolno wam pożądać tego, co należy do wszysch bliźnich (czyli
              rodaka - obcego można było zabić, żeby mu zabrać i jego osła i krowę
              i nawet żonę, no ale bliźniego (rodaka)? Nie!) - czyli nie dąż do
              tego, by odebrać twojemu bliźniemu, co do niego należy - postawowa
              zasada poszanowania własności i bezpieczeństwa - spotykana głównie w
              bezpiecznych i stabilnych społecznościach.

              Coś nam jeszcze brakuje? Ach, no tak!

              - i nie wolno wam składać fałszywego świadectwa przeciw waszym
              bliźnim.

              "A jak się będziesz to tych zasad stosował mój ludu, to się będzie
              tobie wiodło".

              Równie dobrze można by to określić formą odwrotną - jak się nie
              będziesz mój ludu do tych zasad stosował, to takie społeczeństwo się
              rozpadnie w krwawo walczące ze sobą stale grupki i klany i nic z
              tego nie będzie.

              "A przecież obiecałem ci ludu mój, że będziesz potężny"
              i "posiądziesz atrakcyjną ziemię", która obecnie jest zamieszkała
              przez w miarę silne i stabilne narody...


              > Specjalnie wybrałem przykład ŚJ bo wiem że masz na nich
              > alergie ::)))

              Zapracowali sobie na to solidnie.
              • kolter_hugh Re: Klamstwa katolikow-dlaczego? 15.02.08, 13:18
                irma223 napisała:

                > Czy mozna to okreśić słowem ś w i a d c z e n i e - p r z e c i w -
                > k o m u ś - jako - prawdziwy lub fałszywy - ś w i a d e k ?


                a nie można ???

                > Terminologia Świadków Jehowy (zresztą innych ruchów religijnych,
                > zwłaszcza chrześcijańskich ("dać świadectwo prawdzie")) o ich
                > nauczaniu jest zapożyczona z terminologii sądowej, ale terminologia
                > sądowa jest chronologicznie starsza od terminologii Świadków Jehowy
                > (i chrześcijaństwa w ogóle).

                Qurde raz psychiatra ,raz filolog , teraz biblistka !!
                • irma223 Re: Klamstwa katolikow-dlaczego? 15.02.08, 15:58


                  > irma223 napisała:
                  >
                  > > Czy mozna to okreśić słowem ś w i a d c z e n i e - p r z e c i
                  > > w - k o m u ś - jako - prawdziwy lub fałszywy - ś w i a d e k ?

                  kolter_hugh napisał:
                  >
                  > a nie można ???

                  > irma223 napisała:
                  >
                  > > Terminologia Świadków Jehowy (zresztą innych ruchów religijnych,
                  > > zwłaszcza chrześcijańskich ("dać świadectwo prawdzie")) o ich
                  > > nauczaniu jest zapożyczona z terminologii sądowej, ale
                  > > terminologia sądowa jest chronologicznie starsza od terminologii
                  > > Świadków Jehowy (i chrześcijaństwa w ogóle).

                  kolter_hugh napisał:
                  >
                  > Qurde raz psychiatra ,raz filolog , teraz biblistka !!

                  Jeszcze raz zapytam:

                  Czy możesz - zgodnie z twoją praktyką językową - powiedzieć bez
                  popadania w śmieszność: "Mogę jako świadek potwierdzić, że
                  widziałem, jak Kowalska posoliła zupę"?

                  Otóż tylko w jednym przypadku: jeśli tą posoloną przez Kowalską zupą
                  ktoś się otruł, a w solniczce zamiast soli była trucizna!

                  A czy możesz - bez popadania w śmieszność - powiedzieć: "Tak,
                  widziałem, Kowalska posoliła zupę"?

                  Tak! - w każdym przypadku, kiedy Kowalska i Kowalski (oraz ich
                  domownicy i goście) mają watpliwości, czy nie należy posolić zupy, a
                  Kowalska zupę posoliła odruchowo i już nie pamięta tej czynności - a
                  ty akurat tak.
                  • kolter_hugh Re: Klamstwa katolikow-dlaczego? 15.02.08, 18:14
                    irma223 napisała:

                    > Czy możesz - zgodnie z twoją praktyką językową - powiedzieć bez
                    > popadania w śmieszność: "Mogę jako świadek potwierdzić, że
                    > widziałem, jak Kowalska posoliła zupę"?

                    Dobrze że ta co mi zupy gotuje nie nazywa się Kowalska ::)))
                    • irma223 Re: Klamstwa katolikow-dlaczego? 16.02.08, 01:54
                      kolter_hugh napisał:

                      >
                      > Dobrze że ta co mi zupy gotuje nie nazywa się Kowalska ::)))


                      Noi i smacznego!

                      Ale nie chodziło mi o zupy autorstwa Kowalskiej, tylko o
                      rozróżnienie wagi spraw, do których używamy
                      określeń: "świadczyć", "poświadczyć", "zaświadczyć", "złożyć
                      świadectwo", "być świadkiem".

                      Przykłady, które Ty podajesz z języka bliblijnego, też potwierdzają,
                      że używano takich określeń, gdy chodziło o rzeczy wagi istotnej, a
                      nie o duperele - brzydko mówiąc.
                      • kolter_hugh Re: Klamstwa katolikow-dlaczego? 16.02.08, 10:41
                        irma223 napisała:

                        > Noi i smacznego!
                        >
                        > Ale nie chodziło mi o zupy autorstwa Kowalskiej, tylko o
                        > rozróżnienie wagi spraw, do których używamy
                        > określeń: "świadczyć", "poświadczyć", "zaświadczyć", "złożyć
                        > świadectwo", "być świadkiem".

                        Jednak ja nadal przesolonej zupy nie trawię ::)))))

                        > Przykłady, które Ty podajesz z języka bliblijnego, też potwierdzają,
                        > że używano takich określeń, gdy chodziło o rzeczy wagi istotnej, a
                        > nie o duperele - brzydko mówiąc.

                        Jednak nie zawsze odnosiły sie do spraw sądowych !!!!
    • twoj_aniol_stroz Re: Klamstwa katolikow-dlaczego? 15.02.08, 11:58
      O ile się nie mylę Dekalog obowiazuje nie tylko katolików.
      A co do meritum, klamią bo sa tylko ludźmi, podobnie jak robia wiele
      innych jeszcze złych rzeczy jak wszyscy ludzie na świecie. Znasz
      choć jednego człowieka, który nie zrobił nigdy nic złego?
      • kolter_hugh Re: Klamstwa katolikow-dlaczego? 15.02.08, 12:02
        twoj_aniol_stroz napisała:

        > O ile się nie mylę Dekalog obowiazuje nie tylko katolików.
        > A co do meritum, klamią bo sa tylko ludźmi, podobnie jak robia wiele
        > innych jeszcze złych rzeczy jak wszyscy ludzie na świecie. Znasz
        > choć jednego człowieka, który nie zrobił nigdy nic złego?

        Ja to wiem tylko irma ma problem z ustaleniem co znaczą słowa zawarte w
        dziewiątym przykazaniu !!

        Ef. 4:25

        Dlatego odrzuciwszy kłamstwo: niech każdy z was mówi prawdę do bliźniego.
        • irma223 Re: Klamstwa katolikow-dlaczego? 15.02.08, 13:03
          kolter_hugh napisał:

          > Ja to wiem tylko irma ma problem z ustaleniem co znaczą słowa
          > zawarte w dziewiątym przykazaniu !!

          > Ef. 4:25
          >
          > Dlatego odrzuciwszy kłamstwo: niech każdy z was mówi prawdę do
          > bliźniego.


          Kolterze, czy Ty czytasz, co piszesz?

          W liście do Efezjan Mojżesz podaje przykazanie z Dekalogu?

          Przykazanie z Dekalogu dotyczyło zeznań składanych jako świadek:
          można było świadczyć przeciw bliźniemu, ale tylko to, co był zgodne
          z prawdą.

          Dekalog jest starszy od Jezusa i od listu do Efezjan o ok. 1300 lat.

          To Jezus zalecił wyższy etap rozwoju zasad społeczeństwa: niech
          wasza mowa pod przysięgą nie różni sieod waszej zwykłej mowy tym, że
          jest prawdziwa: po prostu zawsze mówcie prawdę. ("Powiedziano wam:
          nie będziesz fałszywie składał przysięgi na imię Pan swojego Boga".
          Ja zaś wam mówię: wwcale nie przysięgajcie. Niech mowa wasza będzie:
          tak - "tak", nie - "nie", a co ponadto jest, od złego pochodzi") i
          naukę o takim - wyższym niż w Dekalogu - standardzie moralnym
          powtarza jego apostoł w liście do Efezjan.
          • kolter_hugh Re: Klamstwa katolikow-dlaczego? 15.02.08, 13:16
            irma223 napisała:
            > Kolterze, czy Ty czytasz, co piszesz?
            >
            > W liście do Efezjan Mojżesz podaje przykazanie z Dekalogu?

            Nie Mojżesz ale Paweł znawca prawa
            Tym wersetem chciałem tylko uwidocznić to że nie wolno kłamać !!

            > Przykazanie z Dekalogu dotyczyło zeznań składanych jako świadek:
            > można było świadczyć przeciw bliźniemu, ale tylko to, co był zgodne
            > z prawdą.

            Gdzie to widzisz w dekalogu ???


            > Dekalog jest starszy od Jezusa i od listu do Efezjan o ok. 1300 lat.


            Biblia naucza że współtwórcą wszystkiego jest Jezus, więc zapewne i dekalogu
            ::)) i nie 1300 a 1500 lat (też widziałem tego kulawego żydowskiego archeologa w
            discovery)

            > To Jezus zalecił wyższy etap rozwoju zasad społeczeństwa: niech
            > wasza mowa pod przysięgą nie różni sieod waszej zwykłej mowy tym, że
            > jest prawdziwa: po prostu zawsze mówcie prawdę. ("Powiedziano wam:
            > nie będziesz fałszywie składał przysięgi na imię Pan swojego Boga".
            > Ja zaś wam mówię: wwcale nie przysięgajcie. Niech mowa wasza będzie:
            > tak - "tak", nie - "nie", a co ponadto jest, od złego pochodzi") i
            > naukę o takim - wyższym niż w Dekalogu - standardzie moralnym
            > powtarza jego apostoł w liście do Efezjan.

            Jak to sie ma do składania przysiąg choćby w wojsku przed kapelanem ??
          • kolter_hugh Re: Klamstwa katolikow-dlaczego? 15.02.08, 13:49
            Coś znalazłem na temat świadczenia

            2 Królów 11,12

            Wtedy wyprowadził syna królewskiego i włożył na niego diadem oraz Świadectwo;
            i tak uczynili go królem i go namaścili. I zaczęli klaskać w ręce i mówić:
            „Niech żyje król!”

            O jakim świadectwie mówi ten werset !??
            • irma223 Re: Klamstwa katolikow-dlaczego? 15.02.08, 15:25
              kolter_hugh napisał:

              > Coś znalazłem na temat świadczenia
              >
              > 2 Królów 11,12
              >
              > Wtedy wyprowadził syna królewskiego i włożył na niego diadem oraz
              > Świadectwo; i tak uczynili go królem i go namaścili. I zaczęli
              > klaskać w ręce i mówić: „Niech żyje król!”


              To z Przekładu Nowego Świata.

              Podobnie podaje Biblia Gdańska:

              "Tedy wywiódł syna królewskiego, i włożył nań koronę, i świadectwo.
              I uczynili go królem, i pomazali go, a klaskając rękoma mówili:
              Niech żyje król!"

              Warszawsko-Praska podaje:

              "Kapłan przyprowadził syna królewskiego, włożył mu na głowę diadem i
              wręczył prawo królewskie. W ten sposób ustanowił go królem:
              namaścili go, a potem, klaszcząc w dłonie, wołali: Niech żyje król!"

              Warszawska:

              "wyprowadził królewicza, włożył mu na skroń koronę i na ramię
              naramiennik i obwołali go królem, i namaścili, klaskając w dłonie i
              wołając: Niech żyje król!"

              I Biblia Tysiąclecia:

              "Wówczas wyprowadził syna królewskiego, włożył na niego diadem i
              [wręczył] świadectwo; ustanowiono go królem i namaszczono. Wtedy
              klaskano w dłonie i wołano: Niech żyje król!"

              Czyli - na logikę - chodzi pewnie o coś (przedmiot? dokument?),
              który ma być świadectwem, czyli zaświadczeniem, certyfikatem - bym
              nawet powiedziała w dzisiejszym języku, potwierdzeniem, że ten oto
              człowiek jest królem.

              Mógł to być jaiś specjalny "naramiennik", może dokument ("prawo
              królewskie" - logicznie brzmi!), może w jakiejś innej formie.

              "Świadek" też jest określeniem formalno-uroczystym.

              Nie powiesz "zaświadczę, że Kowalska soliła kartoflankę", ale
              powiesz "zaświadczę, że Kowalska była pracownicą w mojej firmie w
              latach od - do ".

              Różnica powagi i znaczenia rzeczy, którą się potwierdza.


              • kolter_hugh Re: Klamstwa katolikow-dlaczego? 15.02.08, 18:12
                irma223 napisała:

                >
                > Czyli - na logikę - chodzi pewnie o coś (przedmiot? dokument?),
                > który ma być świadectwem, czyli zaświadczeniem, certyfikatem - bym
                > nawet powiedziała w dzisiejszym języku, potwierdzeniem, że ten oto
                > człowiek jest królem.
                >
                > Mógł to być jaiś specjalny "naramiennik", może dokument ("prawo
                > królewskie" - logicznie brzmi!), może w jakiejś innej formie.
                >
                > "Świadek" też jest określeniem formalno-uroczystym.
                >
                > Nie powiesz "zaświadczę, że Kowalska soliła kartoflankę", ale
                > powiesz "zaświadczę, że Kowalska była pracownicą w mojej firmie w
                > latach od - do ".
                >
                > Różnica powagi i znaczenia rzeczy, którą się potwierdza.

                Jan 18,37
                Piłat zatem rzekł do niego: „No więc czy jesteś królem?” Jezus odpowiedział: „Ty
                sam mówisz, że jestem królem. Ja się po to narodziłem i po to na świat
                przyszedłem, żeby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest po stronie prawdy,
                słucha mego głosu”

                Grecki czasownik tłumaczony na ,,dać świadectwo" znaczy również oznajmiać,
                potwierdzać, świadczyć na korzyść, mówić dobrze, pochwalać. Inną formę tego
                czasownika (martyrò) często spotyka się w starożytnych papirusach greckich po
                czyimś podpisie, na przykład w umowach handlowych.

                W Pismach Hebrajskich rzeczownik oddawany przez ,,świadek"(‛ed) pochodzi od
                czasownika (‛ud) oznaczającego ,,powracać" lub ,,powtórzyć, uczynić ponownie".
                Theological Wordbook of the Old Testament (Słownik teologiczny Starego
                Testamentu) tak objaśnia sens tego rzeczownika: Świadek to ktoś, kto z całą
                stanowczością potwierdza swe świadectwo przez powtarzanie. Omawiane słowo [‛ed]
                zadomowiło się w języku prawniczym”. W innym dziele dodano, iż czasownik ‛ud
                ,,pierw[otnie] znaczył prawd[opodobnie] ‚po wielekroć i dobitnie mówił’
                (A Comprehensive Etymological Dictionary of the Hebrew Language for Readers of
                English).


                W Chrześcijańskich Pismach Greckich wyrazy przetłumaczone na,,świadek” (mártys)
                i,,składać świadectwo” (martyréo) również wiązały się z prawem, chociaż z czasem
                nabrały szerszego znaczenia. Jak podaje Theological Dictionary of the New
                Testament (Słownik teologiczny Nowego Testamentu),,pojęcia świadek [używa się]
                zarówno w stosunku do osoby poświadczającej autentyczne wydarzenia, jak i do
                kogoś, kto składa świadectwo o prawdach, to jest wyznaje i ogłasza swe
                przekonania". A zatem świadek to ktoś, kto mówi o poznanych przez siebie faktach
                albo głosi poglądy lub prawdy zgodne z jego przekonaniami.

                Dodatkowego znaczenia nadała słowu ;;świadek' wierność chrześcijan z I wieku.
                Wielu z nich składało świadectwo w obliczu prześladowań i śmierci (Dzieje 22:20;
                Obj. 2:13). W rezultacie około II wieku n.e. wyraz grecki tłumaczony na
                ,,świadek' (mártys, od którego wywodzi się słowo ,,martyrologia) zaczęto odnosić
                również do tych, którzy gotowi byli ;przypieczętować śmiercią powagę swego
                świadectwa czy wyznania'. Nie dlatego nazwano ich świadkami, że zginęli — oni
                zginęli dlatego, że byli lojalnymi świadkami.
                • kolter_hugh Re: Klamstwa katolikow-dlaczego? 15.02.08, 19:27



                  Szukałem i coś znalazłem i ordynarnie skopiowałem ::)))))


                  „WTEDY [kapłan Jehojada] wyprowadził syna królewskiego i włożył na niego diadem
                  i Świadectwo; i tak uczynili go królem i go namaścili” (2 Królów 11:12). Tak
                  w Księdze Królów opisano koronację Joasza. Zapewne zauważyłeś, że oprócz
                  „diademu”, czyli królewskiego nakrycia głowy, Jehojada włożył też na młodego
                  władcę „Świadectwo”. Co to takiego? I dlaczego posługiwano się tym w czasie
                  uroczystej koronacji?

                  Hebrajski odpowiednik słowa „Świadectwo” zazwyczaj odnosi się do Dziesięciorga
                  Przykazań albo do całego Prawa Bożego (Wyjścia 31:18; Psalm 78:5, Bg).
                  Harmonizuje z tym równoległe sprawozdanie z 2 Kronik 23:11, gdzie według Biblii
                  warszawskiej czytamy: „Wyprowadzono syna królewskiego, nałożono mu diadem,
                  wręczono zakon”. Jednakże w 2 Księdze Królewskiej [Królów] 11:12 zastąpiono
                  w tym przekładzie słowo „Świadectwo” określeniem „naramiennik”, mimo iż
                  w tekście hebrajskim w obu miejscach występuje ten sam wyraz. Dlaczego?

                  Jak wyjaśnia Herders Bibelkommentar, znany niemiecki komentarz do Pisma
                  Świętego, niektórym tłumaczom trudno jest sobie wyobrazić, by król mógł na
                  głowie lub na ramieniu nosić Prawo. Ponieważ w 2 Samuela 1:10 wspomniano
                  w związku z Saulem o jego diademie i naramienniku (bransolecie), twierdzą, iż
                  w 2 Królów 11:12 pierwotnie też musiało chodzić o ‛koronę i naramiennik’ (zob.
                  Biblię warszawską; por. przypis w Biblii Tysiąclecia). Ale jest to tylko
                  przypuszczenie. Zastąpienie słowa „Świadectwo” wyrazem „naramiennik” stanowi
                  drastyczną ingerencję w tekst oryginalny.

                  Dlatego w Biblii Tysiąclecia jest mowa o Prawie, czyli przymierzu prawa; czytamy
                  tam: „(...) włożył na niego diadem i [wręczył] Świadectwo”. Ale czy Jehojada
                  wręczył Joaszowi „Świadectwo”? To prawda, że hebrajski czasownik oznaczający
                  „włożył” można też oddać przez „dał”. Jednakże w Księgach Królów i Kronik słowo
                  to występuje po jednym razie i odnosi się zarówno do diademu, jak i do
                  Świadectwa. Co więcej, występuje po nim hebrajski odpowiednik słowa „na”.
                  A zatem poprawne tłumaczenie omawianego zwrotu musi brzmieć „włożył na”. Jak
                  podano w New World Translation (Przekład Nowego Świata), diadem i Świadectwo
                  zostały ‛włożone na’ młodziutkiego króla Joasza.

                  Po co więc i w jaki sposób arcykapłan „włożył” na niego Świadectwo? Zapoznajmy
                  się z wyjaśnieniem niemieckiego uczonego Ottona Theniusa: „Prawo — księga,
                  w której spisano przykazania Mojżeszowe. W symbolicznym geście kładziono ją
                  królowi na głowie po przyozdobieniu go diademem” (Die Bücher der Könige).
                  Podobny pogląd wyraził profesor Ernst Bertheau: „Włożenie Prawa [na króla]
                  w rzeczywistości miało wymowę symboliczną i oznaczało, że król ma obowiązek
                  rządzić zgodnie z jego przepisami” (Die Bücher der Chronik).

                  Bóg nakazał, żeby każdy król po objęciu władzy sporządził sobie odpis Prawa
                  i żeby potem przez całe życie je studiował oraz wprowadzał w czyn (Powtórzonego
                  Prawa 17:18-20). Włożenie „Świadectwa” na nowo intronizowanego władcę stanowiło
                  symboliczny gest, mający mu przypomnieć, że choć jest królem, nie stoi ponad
                  Prawem Bożym. Niestety, po śmierci arcykapłana Jehojady Joasz zapomniał o tej
                  doniosłej prawdzie i stopniowo odchodził od wielbienia Boga, a w końcu zginął
                  z rąk zamachowców (2 Kronik 24:17-25).
                • irma223 Re: Klamstwa katolikow-dlaczego? 15.02.08, 19:27
                  No dobrze, ale do czego zmierzasz z tym wywodem?

                  Bo nadal nie rozumiem?

                  Że "nie mów fałszywego świadectwa" lub "nie będziesz mówił jako
                  fałszywy świadek" lub "nie będziesz dawał fałszywego
                  swiadectwa" "przeciw bliźniemu twemu" miało znaczyć co?

                  Że jak widzę sąsiadkę ubraną niegustownie i rozczochraną do tego, to
                  powinnam na pewno jej szczerze powiedzieć, że wygląda koszmarnie i
                  niech nauczy się wreszcie dobierać kolory, a fryzjera niech zmieni
                  natychmiast?
                  Bardzo to pomoże na miłą dobro-sąsiedzką atmosferę.
                  Na takie postępowanie się chyba mówi "szczery aż do bólu".
                  Ale taka szczerość w życiu nie pomaga.

                  Nadal uważam, że Dekalog był czymś w rodzaju
                  podstawowej "konstytucji" - zbiorem NAJWAŻNIEJSZYCH reguł w danym
                  społeczeństwie, których przestrzeganie było podstawowym warunkiem
                  funkcjonowania i rozwoju oraz religijno-narodowej tożsamości tego
                  społeczeństwa.

                  A w konstytucji się o drobiazgach nie mówi (i nie pisze), tylko o
                  rzeczach najistotniejszych. Nadal zatem uważam, że chodziło o
                  występowanie w roli świadka w sądzie lub czymś sądo-podobnym.
                  O poświadczanie rzeczy istotnych.
                  • kolter_hugh Re: Klamstwa katolikow-dlaczego? 15.02.08, 19:33
                    irma223 napisała:
                    > Nadal uważam, że Dekalog był czymś w rodzaju
                    > podstawowej "konstytucji" - zbiorem NAJWAŻNIEJSZYCH reguł w danym
                    > społeczeństwie, których przestrzeganie było podstawowym warunkiem
                    > funkcjonowania i rozwoju oraz religijno-narodowej tożsamości tego
                    > społeczeństwa.

                    Tak ponoć jest !!

                    > A w konstytucji się o drobiazgach nie mówi (i nie pisze), tylko o
                    > rzeczach najistotniejszych. Nadal zatem uważam, że chodziło o
                    > występowanie w roli świadka w sądzie lub czymś sądo-podobnym.
                    > O poświadczanie rzeczy istotnych.

                    Przecież wiesz że język,, biblijny" nawet w tych tłumaczeniach nowych jest
                    troszkę inny niż potocznie używany ! resztę wyjaśniają moje wcześniejsze posty
                    • irma223 Re: Klamstwa katolikow-dlaczego? 15.02.08, 19:49
                      kolter_hugh napisał:

                      >
                      > Przecież wiesz że język,, biblijny" nawet w tych tłumaczeniach
                      > nowych jest troszkę inny niż potocznie używany !

                      Gdyby zamiarem autora Dekalogu (niezaleznie od tego, kto nim w
                      rzeczywistości jest czy był raczej) było zabronienie kłamstwa jako
                      takiego można to było sformułować prościej: "nie kłam" - i już.

                      Dlaczego prawdodawca stwarzając zręby zasad prawnych w tworzącym sie
                      społeczeństwie miałby mówić: "nie mów rzeczy nieprawdziwych, ktore
                      mogłyby twojemu bliźniemu być niemiłe, sprawić przykrość lub
                      zaszkodzić" (z tego wniosek, że wolno mówić prawdziwe rzeczy, które
                      bliźniemu jednak mogłyby być niemiłe, sprawić przykrość lub
                      zaszkodzić, jak też wolno mówić rzeczy nieprawdziwe, ale uchy
                      bliźniego miłe (czyli jednak komplementy wolno - ufff!).

                      Przy tak szczegółowym opisaniu przewidywanego i dopuszczalnego
                      zachowania ludzkiego (w "konstytucji") to aż dziw, że nie było tam
                      innych podobnych szczegółowych zasad o znacznie mniejszym znaczenium
                      jakie za to później pojawiają się w pozostałych księgach
                      Mojżeszowych - i te księgi doszczętnie wypełniają (np. o sposobie
                      szorowania garnków czy gotowania).

                      A Dekalog - to ledwie 10 zdań. Naprawdę podstawowych.
                      • kolter_hugh Re: Klamstwa katolikow-dlaczego? 15.02.08, 20:11
                        irma223 napisała:
                        > Gdyby zamiarem autora Dekalogu (niezaleznie od tego, kto nim w
                        > rzeczywistości jest czy był raczej) było zabronienie kłamstwa jako
                        > takiego można to było sformułować prościej: "nie kłam" - i już.
                        >
                        > Dlaczego prawdodawca stwarzając zręby zasad prawnych w tworzącym sie
                        > społeczeństwie miałby mówić: "nie mów rzeczy nieprawdziwych, ktore
                        > mogłyby twojemu bliźniemu być niemiłe, sprawić przykrość lub
                        > zaszkodzić" (z tego wniosek, że wolno mówić prawdziwe rzeczy, które
                        > bliźniemu jednak mogłyby być niemiłe, sprawić przykrość lub
                        > zaszkodzić, jak też wolno mówić rzeczy nieprawdziwe, ale uchy
                        > bliźniego miłe (czyli jednak komplementy wolno - ufff!).

                        Właśnie tam tak jest napisane !!
                        • irma223 Re: Klamstwa katolikow-dlaczego? 15.02.08, 20:24
                          irma223 napisała:
                          >
                          > > Dlaczego prawdodawca stwarzając zręby zasad prawnych w tworzącym
                          > > sie społeczeństwie miałby mówić: "nie mów rzeczy nieprawdziwych,
                          > > ktore mogłyby twojemu bliźniemu być niemiłe, sprawić przykrość
                          > > lub zaszkodzić" (z tego wniosek, że wolno mówić prawdziwe
                          > > rzeczy, które bliźniemu jednak mogłyby być niemiłe, sprawić
                          > > przykrość lub zaszkodzić, jak też wolno mówić rzeczy
                          > > nieprawdziwe, ale uchu bliźniego miłe (czyli jednak komplementy
                          > > wolno - ufff!).

                          kolter_hugh napisał:
                          >
                          > Właśnie tam tak jest napisane !!

                          A całą resztę szczegółowych zasad wyrzucił co "ustaw"
                          i "rozporządzeń"?
                          • kolter_hugh Re: Klamstwa katolikow-dlaczego? 15.02.08, 20:32
                            irma223 napisała:
                            > kolter_hugh napisał:
                            > >
                            > > Właśnie tam tak jest napisane !!
                            >
                            > A całą resztę szczegółowych zasad wyrzucił co "ustaw"
                            > i "rozporządzeń"?

                            Skąd wiesz jak oni to rozumieli w swoim języku ??? który jest dla nas obecnie
                            mało zrozumiały !!

                            Biblia warszawsko -praska

                            Nie będziesz świadczył fałszywie przeciwko twemu bratu!

                            Czyli przeciw siostrze już może ?? ::)))nie bierz tego tak dosłownie
                            !!zawsze chodzi tu o mówienie prawdy !!!
                        • kolter_hugh Re: Klamstwa katolikow-dlaczego? 15.02.08, 20:27

                          Wj 20,13 BT

                          Nie będziesz zabijał.

                          Wj 20,13


                          „Nie wolno ci mordować”

                          Hebrajskie i greckie słowa tłumaczone na ,mordować' i ,zabijać' odnoszą się do
                          odebrania życia, przy czym kontekst pozwala ustalić, czy dokonano tego umyślnie
                          i bezprawnie. O takie celowe i niezgodne z prawem pozbawienie kogoś życia chodzi
                          np w przykazaniu: ,Nie wolno ci mordować'(Wj 20:13), w którym występuje
                          hebrajskie słowo racách. Tego samego wyrazu użyto też jednak w Liczb 35:27,
                          gdzie opisano czyn, do którego był uprawniony mściciel krwi. Dlatego
                          przykazanie: ,Nie wolno ci mordować, należy rozpatrywać w świetle całego Prawa
                          Mojżeszowego, które w pewnych okolicznościach upoważniało do odebrania ludzkiego
                          życia, np. przez stracenie przestępcy.
                          • irma223 Re: Klamstwa katolikow-dlaczego? 16.02.08, 01:23
                            kolter_hugh napisał:

                            >
                            > Wj 20,13 BT
                            >
                            > Nie będziesz zabijał.
                            >
                            > Wj 20,13
                            > NŚ
                            >
                            > „Nie wolno ci mordować”
                            >
                            > Hebrajskie i greckie słowa tłumaczone na ,mordować' i ,zabijać'
                            > odnoszą się do odebrania życia, przy czym kontekst pozwala
                            > ustalić, czy dokonano tego umyślnie i bezprawnie. O takie celowe i
                            > niezgodne z prawem pozbawienie kogoś życia chodzi np w
                            > przykazaniu: ,Nie wolno ci mordować'(Wj 20:13), w którym występuje
                            > hebrajskie słowo racách. Tego samego wyrazu użyto też jednak w
                            > Liczb 35:27, gdzie opisano czyn, do którego był uprawniony
                            > mściciel krwi.

                            Wszystko święta prawda, ale zauważ, że dla przypadków nieumyślnego
                            pozbawienia kogoś życia, aby - nieumyślnego - sprawcę uchronić przed
                            zemstą rodową ("mścicielem krwi"), tworzono - zgodnie z zaleceniem
                            JHWH zresztą - miasta dla uciekinierów - nieumyślnych zabójców,
                            którzy mogli w tych miastach bezpiecznie żyć, bo w tych miastach
                            mściciele krwi nie mogli ich ścigać.

                            Czyli de facto karze śmierci (choćby z ręki "mściciela krwi")
                            podlegali sprawcy umyślnej zbrodni. Nieumyślni mogli się schronić w
                            miastach dla nich założonych - i tam byli wolni od kary i zemsty.
    • emef1932 Re: Klamstwa katolikow-dlaczego? 15.02.08, 20:48
      lumpior napisał:

      > W wiekszosci klamia jak "z nut",bezkarnie,nagminnie.Zwrocenie uwagi
      > to agresja i argumenty walki z KK,lub "nie oceniaj,a nie bedziesz
      > oceniany".A gdzie DEKALOG?

      Ktoś tu się chyba mocno rozmija z prawdą.
      • juziobu Re: Klamstwa katolikow-dlaczego? 15.02.08, 21:12
        Coć Ci się pokręciło. Czytasz nie wiadomo co, widzisz że kłamstwa i se myślisz:
        o Katolik napisał!
        • kolter_hugh Re: Klamstwa katolikow-dlaczego? 16.02.08, 10:48
          juziobu napisał:

          > Coć Ci się pokręciło. Czytasz nie wiadomo co, widzisz że kłamstwa i se myślisz:
          > o Katolik napisał!


          Klepiesz tak jak tadzio rydzyk !!
          • juziobu Re: Klamstwa katolikow-dlaczego? 16.02.08, 16:05
            A kto to je?
    • paladyn1983 Przykłady 15.02.08, 20:53
      Może jakiś konkret? Masz jakiś uraz? Widziałeś tylko kłamiących katolików? Inni
      mówią zawsze prawdę? Rzuciłeś hasło w stylu: czemu protestanci zdradzają żony.
      • lumpior Wiec klamia?Chca,czy musza? 17.02.08, 10:32
        Dla dobrego samopoczucia,dowartosciowania sie,z glupoty,nieswiadomo-
        sci?Dlaczego twierdza:inni moga a my nie,inni tez kradna,zdradzaja?
        A moze to cos w rodzaju "szewc bez butow"?A moze katolik-klamca, to
        jak strazak-piroman? Rozwazania dogmatyczne to jedna sprawa,ale tak
        prosciej,dla przecietnego obywatela,wiernego,agnostyka,ateisty to ma
        znaczenie jak sie to tlumaczy.Przecierz mamy roznie poglady,a moze
        sie myle? Ale wtedy ta dyskusja nie ma sensu,a podzialy sa fikcja.
        A katolicy twierdza,ze sa moralno-etycznym wzorem tej planety.Pzdr.
        • paladyn1983 Grzech 18.02.08, 14:49
          Nadal nie rozumiem o jakich przypadkach mowa. Każdemu niestety zdarza się
          zgrzeszyć. Chrześcijanin to ten, który potrafi przyznać się do grzechu, żałować
          i zadośćuczynić bliźnim.

          Ja przed wszystkimi tu obecnymi przyznaję: skłamałem. W liceum nauczycielka
          geografii spytała się, czy miałem w domu opracować ten sam temat, co przed
          chwilą pytany kolega. Kiwnąłem głową. Wprowadziłem ją w błąd ze strachu przed
          złą oceną z pracy domowej. Mea culpa.

          > A katolicy twierdza,ze sa moralno-etycznym wzorem tej planety
          Bo są. Nie ze względu na swoją bezgrzeszność, tylko na nieustanne poprawianie
          swoich błędów i uświadamianie sobie na nowo, że jesteśmy prochem i w proch się
          obrócimy z nadzieją na zmartwychwstanie.
          • kolter_hugh Re: Grzech 18.02.08, 14:58
            paladyn1983 napisał:

            > > A katolicy twierdza,ze sa moralno-etycznym wzorem tej planety
            > Bo są. Nie ze względu na swoją bezgrzeszność, tylko na nieustanne poprawianie
            > swoich błędów i uświadamianie sobie na nowo, że jesteśmy prochem i w proch się
            > obrócimy z nadzieją na zmartwychwstanie.

            Niema takiej zbrodni jakiej nie dopuściłby sie kościół watykański, np; kwestia
            żydów ,tak zaszczuliście piszącego o tym prof Grossa ze musiał wyjechać do USA
            !!!! więc te pieprzenie o moralności zostaw dla znajomych z oazy !!
            Kolego to nie wiesz że wy katolicy nie macie szansy na zmartwychwstanie !! z
            jednego prostego powodu , ktoś kto ma duszę nieśmiertelna nigdy nie umiera więc
            jak może zmartwychwstać ???
            • paladyn1983 Re: Grzech 18.02.08, 21:41
              >tak zaszczuliście piszącego o tym prof Grossa ze musiał wyjechać do USA!!!!
              więc te pieprzenie o moralności zostaw dla znajomych z oazy !!

              Nie chcę zaczynać dyskusji o tym nienawidzącym Polaków kłamcy a do oazy nie należę.

              > Kolego to nie wiesz że wy katolicy nie macie szansy na zmartwychwstanie !! z
              > jednego prostego powodu , ktoś kto ma duszę nieśmiertelna nigdy nie umiera więc
              > jak może zmartwychwstać ???

              To nie dusza zmartwychwstaje lecz ciało. "Wierzę w... ciała zmartwychwstanie"
              • kolter_hugh Re: Grzech 18.02.08, 22:03
                paladyn1983 napisał:

                > >tak zaszczuliście piszącego o tym prof Grossa ze musiał wyjechać do USA!!!
                > !
                > więc te pieprzenie o moralności zostaw dla znajomych z oazy !!
                >
                > Nie chcę zaczynać dyskusji o tym nienawidzącym Polaków kłamcy a do oazy nie nal
                > eżę.

                Tu sie chłopczyku mylisz nienawidzić zbrodni a narodu to dwie różne sprawy
                Piszesz jednak jak nawiedzony członek tej piorącej mózg grupy !!

                > To nie dusza zmartwychwstaje lecz ciało. "Wierzę w... ciała zmartwychwstanie"

                To chcesz żyć na ziemi ?? bo jak pamiętam to dla was jest piekło czyściec ,albo
                niebo !!
                • paladyn1983 Re: Grzech 19.02.08, 18:04
                  Wierzymy jak poniżej:

                  www.mateusz.pl/wam/zd/42-kowalczyk.htm
                  • kolter_hugh Re: Grzech 19.02.08, 18:15
                    paladyn1983 napisał:

                    > Wierzymy jak poniżej:


                    „Dusza ludzka jest nieśmiertelna”, głosi jedna z katechizmowych prawd wiary

                    to nauka z katechizmu ,ale czy znajdziesz ta naukę w biblii??

                    Wiele bzdur tam napisał ten klecha jednak ja nadal nie wiem od ciebie gdzie
                    będziesz po śmierci ??
          • astrotaurus Re: Grzech 18.02.08, 20:00
            paladyn1983 napisał:

            **Nadal nie rozumiem o jakich przypadkach mowa. Każdemu niestety
            zdarza się zgrzeszyć. Chrześcijanin to ten, który potrafi przyznać
            się do grzechu, żałować i zadośćuczynić bliźnim.**

            A jak ktoś popełni wykroczenie przeciw etycznym i moralnym zasadom
            życia społecznego, przyzna się, zadośćuczyni, ale nie wierzy w
            żadnego boga, to jest gorszy od chrześcijanina? A może w ogóle staje
            się chrześcijaninem, gdyby wykroczenie przeciw etycznym i moralnym
            zasadom życia społecznego było synonimem grzechu?


            **Ja przed wszystkimi tu obecnymi przyznaję: skłamałem.**

            Bohater! Pewnie dostajesz wysypki gdy kłamiesz i dlatego masz się
            czym chwalić. Tu grzeszysz pycha i nawet się nie zająkniesz. Może do
            tego cudzołożysz i kradniesz...? ;))


            **"A katolicy twierdza,ze sa moralno-etycznym wzorem tej planety"
            Bo są. Nie ze względu na swoją bezgrzeszność, tylko na nieustanne
            poprawianie swoich błędów i uświadamianie sobie na nowo, że jesteśmy
            prochem i w proch się obrócimy z nadzieją na zmartwychwstanie.**

            Ty jesteś naćpany czy nakręcony? ;)
            Wy wszyscy tak macie?
            Całe 95 % społeczeństwa polskiego też? Miodzio!
            • paladyn1983 Re: Grzech 18.02.08, 21:38
              > A jak ktoś popełni wykroczenie przeciw etycznym i moralnym zasadom
              > życia społecznego, przyzna się, zadośćuczyni, ale nie wierzy w
              > żadnego boga, to jest gorszy od chrześcijanina?

              Nie. Ale po śmierci się zdziwi.

              > A może w ogóle staje
              > się chrześcijaninem, gdyby wykroczenie przeciw etycznym i moralnym
              > zasadom życia społecznego było synonimem grzechu?

              Nie.

              > Bohater! Pewnie dostajesz wysypki gdy kłamiesz i dlatego masz się
              > czym chwalić. Tu grzeszysz pycha i nawet się nie zająkniesz. Może do
              > tego cudzołożysz i kradniesz...? ;))

              Pryszcze miałem jak byłem smarkaczem. W kwestii prawdomówności niewiele mam
              sobie do zarzucenia, ale idealny nie jestem. Nie będę się tutaj spowiadał :)

              > Ty jesteś naćpany czy nakręcony? ;)

              Nie ćpam, więc pewnie jestem nakręcony. Cokolwiek masz na myśli.

              > Wy wszyscy tak macie?

              Tylko ci, którzy uważają na kazaniach, albo samodzielnie się wgłębili się w
              tajemnice swojej wiary.

              > Całe 95 % społeczeństwa polskiego też?

              Nie.
              • astrotaurus Re: Grzech 18.02.08, 23:47
                paladyn1983 napisał:

                **"Wy wszyscy tak macie?"
                Tylko ci, którzy uważają na kazaniach, albo samodzielnie się wgłębili się w
                tajemnice swojej wiary.
                "Całe 95 % społeczeństwa polskiego też?"
                Nie.**

                Aha, czyli nie wszyscy katolicy są wzorcem!
                A ci, którzy którzy uważają na kazaniach, albo samodzielnie się wgłębili się w
                tajemnice swojej wiary, tyle że niekoniecznie katolickiej są wzorcem, czy już nie?
                • paladyn1983 Re: Grzech 19.02.08, 18:06
                  Mogą być wzorem zachowania dla innych obywatel, ale błądzą i muszą się liczyć z
                  konsekwencjami po śmierci.
                  • astrotaurus Re: Grzech 19.02.08, 18:50
                    paladyn1983 napisał:

                    **Mogą być wzorem zachowania dla innych obywatel, ale błądzą i muszą się liczyć
                    z konsekwencjami po śmierci.**

                    A ci, którzy którzy uważają na kazaniach, albo samodzielnie się wgłębili się w
                    tajemnice swojej wiary, tyle że niekoniecznie katolickiej są lepszym wzorcem od
                    katolików, którzy nie uważają na kazaniach i nie wgłębiają się samodzielnie w
                    tajemnice swojej wiary?



                    A może nawet katolicy, którzy nie uważają na kazaniach i nie wgłębiaja się
                    samodzielnie w tajemnice swojej wiary nie błądzą, albo chociaż mniej błądzą i
                    nie muszą się liczyć wcale, albo chociaż mniej z konsekwencjami po śmierci?

                    Już nawet boję się pytać o ateistów, nawet tak uczciwych i porządnych jak ja, bo
                    rozmiar mojego zdziwienia po śmierci będzie zapewne musiał być ogromny... ale
                    powiedz chociaż czemu akurat katolicy są takim wzorcem dla świata. Ktoś ten
                    wzorzec ustalił, czy sami katolicy?
Pełna wersja