mas22
11.03.08, 23:55
Podczas ostaniej modlitwy, Bóg powiedział mi, że mnie już nie kocha.
Nie chce wysłuchiwać moich próśb, obietnict poprawy, błagań. Jest
zmęczony i znużony. Ileż można. To niepoważne. Tyle razy robić to
samo, słuchać, przebaczać, miłować. Już mu się nie chce. Po prostu,
on chce odejść. Mówi żebym od dzisiaj radził sobie sam i dał mu
święty spokój. (-: