astrotaurus
28.04.08, 12:19
Chyba muszę przeczytać biblię jeszcze raz od deski do deski, bo tam są ciekawe
i nader jajeczne rzeczy. Mianowicie w tej księdze z dekalogiem jest sporo
wskazówek jak żyć.
Ale po kolei:
Pierwsze przykazania o wyłączności bożej i bojaźni bożej - szkoda gadać: to
dowód, że pisał to człowiek i to zdający sobie sprawę, że takich bogów jak ten
opisywany jest od metra.
Proste wskazówki: "nie ... !" są niebosko absurdalne, bo historia świata nie
zna społeczeństwa, gdzie zakazywane czyny byłyby akceptowane. Nigdy i nigdzie
nie było tak, żeby ludzie mordowali, kradli, cudzołożyli i mówili fałszywe
świadectwo i dopiero od dekalogu jak ręką odjął.
Końcówka: "nie pożądaj" - czemu nie jest to ustawione w ciągu wcześniejszych
prostych zakazów? Czy bóg naprawdę chciał nam zakazać pożądania, zazdrości? Do
tego stopnia nie wiedział kogo stworzył?
Najśmieszniejsze jednak jest to co za dekalogiem, a mianowicie mnóstwo
szczegółowych wskazówek jak żyć: co robić, kiedy bydło stratuje kogoś, albo co
robić, gdy sąsiad stratuje bydło. Jest nawet instrukcja przekłuwania
niewolnikom uszu szydłem. No, komedyjne takie, że boki rwać.
Jakże żałosne w świetle tych wskazówek są wysiłki wierzących, aby udowodnić
naukowość biblii na podstawie jakichś niejasnych, alegorycznych stwierdzeń,
choćby o stworzeniu świata.
Generalnie: opowiastki zebrane w biblię były pisane przez prymitywne typy z
koczowniczych, pasterskich ludów i wyłącznie do tych ludów kierowana. I te
typy nie miały bladego pojęcia jak świat powstał i dokąd zmierza.