Dodaj do ulubionych

Jezus "straszy piekłem"

01.06.08, 10:28
Dlaczego odmawia się tego Jego wiernym?
_______________________________________

www.mateusz.pl/czytania/20080601.htm
(Mt 7,21-27)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!,
wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca,
który jest w niebie. Wielu powie Mi w owym dniu: Panie, Panie, czy nie
prorokowaliśmy mocą Twego imienia i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego
imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego imienia? Wtedy oświadczę im:
Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się
nieprawości! Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można
porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. Spadł
deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak
nie runął, bo na skale był utwierdzony. Każdego zaś, kto tych słów moich
słucha, a nie wypełnia ich, można porównać z człowiekiem nierozsądnym, który
dom swój zbudował na piasku. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry
i rzuciły się na ten dom. I runął, a upadek jego był wielki.
Obserwuj wątek
    • z2006 Re: Jezus "straszy piekłem" 13.06.08, 07:11
      www.mateusz.pl/czytania/20080613.htm
      (Mt 5,27-32)
      Jezus powiedział do swoich uczniów: Słyszeliście, że powiedziano: Nie cudzołóż!
      A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim
      sercu dopuścił z nią cudzołóstwa. Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do
      grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie
      jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła.
      I jeśli prawa twoja ręka jest ci powodem do grzechu, odetnij ją i odrzuć od
      siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż
      żeby całe twoje ciało miało iść do piekła. Powiedziano też: Jeśli kto chce
      oddalić swoją żonę, niech jej da list rozwodowy. A ja wam powiadam: Każdy, kto
      oddala swoją żonę - poza wypadkiem nierządu - naraża ją na cudzołóstwo; a kto by
      oddaloną wziął za żonę, dopuszcza się cudzołóstwa.
          • hiperrealizm Re: Najwyzszy uczy tego by być 15.06.08, 06:56
            z2006 napisał:

            > Ale nie w każdym uważającym się za chrześcijanina jest prawdziwa
            miłość. Poza
            > tym czym innym jest strach niewolnika a czym innym - strach syna
            przed
            > obrażeniem kochającego Ojca.
            =====================================
            A wiesz ilu takich "kochających" ojców przeraza swoje własne dzieci?
            Arcykr strach to strach. Dzieci dobrego ojca się nie boją. Darzą go
            szacunkiem i czują przed nim respekt... ale się nie boją.
            ====
            Sprawa zbawienia i potępienia jest tajemnicą. Nie wiemy jak to
            będzie wyglądać.
            • z2006 Re: Najwyzszy uczy tego by być 15.06.08, 11:01
              hiperrealizm napisał:

              > A wiesz ilu takich "kochających" ojców przeraza swoje własne dzieci?

              Bóg jest straszliwy i zazdrosny, jak uczy Biblia.

              > Arcykr strach to strach.

              Sam tego nie wymyśliłem.

              > Dzieci dobrego ojca się nie boją. Darzą go
              > szacunkiem i czują przed nim respekt... ale się nie boją.

              Św. Tomasz z Akwiny uczy, że Boga należzy się bać, chociaż jest On dobry.

              > ====
              > Sprawa zbawienia i potępienia jest tajemnicą. Nie wiemy jak to
              > będzie wyglądać.
              I to jest powód do obaw.
              • a000000 Re: Najwyzszy uczy tego by być 15.06.08, 19:31
                z2006 napisał:

                >
                > Bóg jest straszliwy i zazdrosny, jak uczy Biblia.

                ARCYŚ!!! tak mówi TORA!!! Ciebie obowiązuje wizerunek ewangeliczny....

                Gdyby Bóg był taki, jak to opisuje Tora, to już dawno pochłonęła by nas
                otchłań.... Bóg jest niezwykle miłosierny, że znosi cierpliwie współczesną
                sodomię i gomorię.

                Boga nie powinieneś się bać.... powinieneś Go kochać i SZANOWAĆ... i wypełniać
                przykazania nie dlatego, że się boisz, tylko dlatego, że CHCESZ być dobrym synem
                i ufasz, że Boskie przykazania są dane Tobie na Twój pożytek.

                Św Tomasz z Akwinu to postać średniowieczna... mówił do ludzi o innej
                mentalności i wiedzy niż my... Masz ten cytat, w którym Tomasz mówi, że Boga
                trzeba się bać?
                • z2006 Re: Najwyzszy uczy tego by być 16.06.08, 07:20
                  a000000 napisała:

                  > ARCYŚ!!! tak mówi TORA!!! Ciebie obowiązuje wizerunek ewangeliczny....
                  Przecież niektóre przypowieści ewangeliczne mówią o tym samym, na przykład o
                  młodzieńcu, który oniemiał, bo nie miał na sobie weselnej szaty.
                  >
                  > Gdyby Bóg był taki, jak to opisuje Tora, to już dawno pochłonęła by nas
                  > otchłań....
                  Bóg jest cierpliwy i gdzie tu sprzeczność?
                  >
                  > Św Tomasz z Akwinu to postać średniowieczna... mówił do ludzi o innej
                  > mentalności i wiedzy niż my... Masz ten cytat, w którym Tomasz mówi, że Boga
                  > trzeba się bać?

                  Jest tutaj: www.newadvent.org/summa/
                  Jak będę miał więcej czasu, to go poszukam.
              • hiperrealizm Re: Najwyzszy uczy tego by być 16.06.08, 18:25
                z2006 napisał:
                > Bóg jest straszliwy i zazdrosny, jak uczy Biblia.
                ===============
                Owszem, Bóg starego przymierza.
                Arcykr czy ty jesteś żydem? :)
                =====================================
                > Św. Tomasz z Akwiny uczy, że Boga należzy się bać, chociaż jest On
                dobry.
                ========
                Ja twierdzę, że ostatnią rzeczą jaką Bóg chce dostać w darze od
                człowiekajest STRACH!
                =========================================
                > > Sprawa zbawienia i potępienia jest tajemnicą. Nie wiemy jak to
                > > będzie wyglądać.
                > I to jest powód do obaw.
                =============================
                I to jest powód do nadziei!
                • z2006 Re: Najwyzszy uczy tego by być 16.06.08, 18:58
                  hiperrealizm napisał:

                  > Owszem, Bóg starego przymierza.

                  Takie podejście do sprawy to naśladownictwo pewnych herezji.

                  > Arcykr czy ty jesteś żydem? :)

                  Sądzę, że w pewnym sensie tak. Jestem duchowym potomkiem Abrahama. "Tak liczne
                  będzie twoje potomstwo."
                  > =====================================
                  > Ja twierdzę, że ostatnią rzeczą jaką Bóg chce dostać w darze od
                  > człowiekajest STRACH!
                  Tu nie chodzi o dar...
                  > =========================================
                  > > > Sprawa zbawienia i potępienia jest tajemnicą. Nie wiemy jak to
                  > > > będzie wyglądać.
                  > I to jest powód do nadziei!
                  Ale nie do naiwności.
                  • hiperrealizm Re: Najwyzszy uczy tego by być 16.06.08, 19:26
                    z2006 napisał:

                    > hiperrealizm napisał:
                    >
                    > > Owszem, Bóg starego przymierza.
                    >
                    > Takie podejście do sprawy to naśladownictwo pewnych herezji.
                    >
                    > > Arcykr czy ty jesteś żydem? :)
                    >
                    > Sądzę, że w pewnym sensie tak. Jestem duchowym potomkiem
                    Abrahama. "Tak liczne
                    > będzie twoje potomstwo."
                    =========
                    Czy przsto mam rozumieć że odrzuciłes nowe przymierze?
                    =====================================
                    > > Ja twierdzę, że ostatnią rzeczą jaką Bóg chce dostać w darze od
                    > > człowiekajest STRACH!
                    > Tu nie chodzi o dar...
                    =========================
                    Nasza postawa, nasze życie jest darem dla Boga.

                    > > =========================================
                    > > > > Sprawa zbawienia i potępienia jest tajemnicą. Nie wiemy jak t
                    > o
                    > > > > będzie wyglądać.
                    > > I to jest powód do nadziei!
                    > Ale nie do naiwności.
                    ===================================
                    Nie wierzysz w miłosierdzie boże?
                    • z2006 Re: Najwyzszy uczy tego by być 17.06.08, 07:13
                      hiperrealizm napisał:

                      > Czy przsto mam rozumieć że odrzuciłes nowe przymierze?

                      Nie. Myślę, że na razie przeżywam etap przygotowania do głębszego zrozumienia
                      Ewangelii.
                      > =====================================
                      > Nasza postawa, nasze życie jest darem dla Boga.
                      Ale nie każdy dar będzie przyjęty - patrz przekaz o Ablu i Kainie.
                      >
                      > Nie wierzysz w miłosierdzie boże?

                      Wierzę, ale nie jest ono bezwarunkowe.
                      • hiperrealizm Re: Najwyzszy uczy tego by być 17.06.08, 16:03
                        z2006 napisał:

                        > hiperrealizm napisał:
                        >
                        > > Czy przsto mam rozumieć że odrzuciłes nowe przymierze?
                        >
                        > Nie. Myślę, że na razie przeżywam etap przygotowania do głębszego
                        zrozumienia
                        > Ewangelii.
                        ===================
                        Szukaj Arcykr. Zapewniam ciebie że jak znajdziesz to się będziesz
                        śmiał z samego siebie. To czego szukasz (zrozumienie) jest dosłownie
                        na wyciągnięcie ręki. Rozejrzyj się uwaznie.
                        :)
                        > > =====================================
                        > > Nasza postawa, nasze życie jest darem dla Boga.
                        > Ale nie każdy dar będzie przyjęty - patrz przekaz o Ablu i Kainie.
                        > >
                        > > Nie wierzysz w miłosierdzie boże?
                        >
                        > Wierzę, ale nie jest ono bezwarunkowe.
                        =============================================
                        Twoja wiara jest bardzo wątła.
                        Pamiętaj, życie to spłot bardzo wielu, niezależnych od siebie
                        okoliczności. A nad tym wszytkim jest On.
                        To On nadaje temu wszystkiemu sens.
                        =============================================
                        PS
                        Chłopaku wznieś oczy ponad Księgę i ŻYJ!
                        Żyj tak jak nigdy do tą nie żyłeś!
                        • z2006 Re: Najwyzszy uczy tego by być 17.06.08, 19:53
                          hiperrealizm napisał:

                          > Szukaj Arcykr. Zapewniam ciebie że jak znajdziesz to się będziesz
                          > śmiał z samego siebie.
                          Jakoś Jezus i Jego uczniowie nie śmieli się z żydów (ani z Żydów).

                          To czego szukasz (zrozumienie) jest dosłownie
                          > na wyciągnięcie ręki. Rozejrzyj się uwaznie.
                          Wiara jest ze słuchania.
                          > :)
                          > > > =====================================
                          > =============================================
                          > Twoja wiara jest bardzo wątła.
                          Ja tylko powtarzam po o. Jacku Saliju. Poza tym nie napisałem, że wiara nie jest
                          bezwarunkowa, ale że miłosierdzie Boże nie jest bezwarunkowe. To drugie
                          stwierdzenie ma swoje źródło w Nowym Testamencie.

                          > Chłopaku wznieś oczy ponad Księgę i ŻYJ!
                          > Żyj tak jak nigdy do tą nie żyłeś!
                          Trochę to ogólnikowe...
                          • hiperrealizm Re: Najwyzszy uczy tego by być 18.06.08, 17:50
                            Czym jest Wszechświat?
                            SŁOWEM!
                            Patrz i słuchaj!
                            ============
                            Dlaczego dla ciebie śmiech to szyderstwo?
                            Przecież śmiech to radość!
                            Czy ty naprawdę sądzisz że Jezus byl smutasem?
                            Moim zdanie w towarzsytwie nierządnic, celników i im podobnych
                            naprawdę trudno było się nie radować!
                            A na weselu przy paru lampkach wina?
                            Hmmmm.... Czy ty naprawdę uwazasz że Jezus upijał się na smutno?
                            ===
                            Co do miłosierdzia i potepienia.
                            Arcykr, my naprawdę nie wiemy jak to bedzie. Każdy powaznty teolog
                            tak odpowie.
                            Grzechem natomiast jest utrata wiary w miłosierdzie oraz
                            lekceważnienie możliwości potępienia. Mo cóż ale to tylko umacnia
                            niepewność.
                            • z2006 Re: Najwyzszy uczy tego by być 18.06.08, 20:18
                              hiperrealizm napisał:

                              > Czym jest Wszechświat?
                              > SŁOWEM!
                              Jakim słowem?
                              > ============
                              > Dlaczego dla ciebie śmiech to szyderstwo?
                              Smutek oznacza ból związany z zagrożonymi wartościami, dla których mamy
                              szacunek. Śmiech zaczyna się wtedy, gdy przestajemy je cenić.

                              > Czy ty naprawdę sądzisz że Jezus byl smutasem?
                              www.mateusz.pl/ksiazki/js-npp/js-npp_27.htm
                              > Moim zdanie w towarzsytwie nierządnic, celników i im podobnych
                              > naprawdę trudno było się nie radować!
                              Jezus był w towarzystwie tych grzeszników, którzy żałowali i płakali.

                              > Hmmmm.... Czy ty naprawdę uwazasz że Jezus upijał się na smutno?
                              Jezus sie nie upijał, bo upijanie się jest grzechem.
                              • hiperrealizm Re: Najwyzszy uczy tego by być 19.06.08, 16:29
                                z2006 napisał:

                                > hiperrealizm napisał:
                                >
                                > > Czym jest Wszechświat?
                                > > SŁOWEM!
                                > Jakim słowem?
                                > > ============
                                > > Dlaczego dla ciebie śmiech to szyderstwo?
                                > Smutek oznacza ból związany z zagrożonymi wartościami, dla których
                                mamy
                                > szacunek. Śmiech zaczyna się wtedy, gdy przestajemy je cenić.
                                ====================================================================
                                Arcykr py podnieś wzrok znad Ksiegi! Chłopie czy ty wiesz co to jest
                                ewangelia życia!? Try przestań martwić się zagrozonymi wartościami!
                                Ty zacznij ŻYĆ!
                                Arcykr czy ty się nie śmiejesz? Tak poprostu do ludzi do świata?
                                A jak jaka fajna dziewczyne zobaczysz to oczy ci sienie świacą?
                                Twarz nie cieszy?
                                Przecież chrzescijaństwo to ideea miłości oraz radości!
                                ===========================================================
                                > > Czy ty naprawdę sądzisz że Jezus byl smutasem?
                                > www.mateusz.pl/ksiazki/js-npp/js-npp_27.htm
                                > > Moim zdanie w towarzsytwie nierządnic, celników i im podobnych
                                > > naprawdę trudno było się nie radować!
                                > Jezus był w towarzystwie tych grzeszników, którzy żałowali i
                                płakali.
                                ================================================================
                                Nie prawda. Chrystus nie przeprowadzał selekcji. Był (i jest)
                                otwarty na wszystkich.
                                Arcykr ty chyba zapominasz że Jezus był również człowiekiem. Jako
                                taki potrafił czerpać radość z życia. Gdyby tak nie było to by nie
                                polazł na wesele (a juz napewno nie zamienił by wody w wino)!
                                Pierwszy cud Jezusa DLA PODTRZYMANIA IMPREZY BYŁ (teraz to sie robi
                                zrzutę i delegat idzie do nocnego lub na stację benzynową)
                                =============================================================
                                > > Hmmmm.... Czy ty naprawdę uwazasz że Jezus upijał się na smutno?
                                > Jezus sie nie upijał, bo upijanie się jest grzechem.
                                ==========================================================
                                Tak... Tak... To powiedz mi po co zamienił wode w wino?
                                Na ty weselisku tak się wszyscy nagrzali że aż starosta weselny się
                                zdziwił...
                                • mmujer Pierwszu cud Jezusa 19.06.08, 18:22
                                  hiperrealizm napisał:

                                  > > > Hmmmm.... Czy ty naprawdę uwazasz że Jezus upijał się na
                                  smutno?
                                  > > Jezus sie nie upijał, bo upijanie się jest grzechem.
                                  > ==========================================================
                                  > Tak... Tak... To powiedz mi po co zamienił wode w wino?
                                  > Na ty weselisku tak się wszyscy nagrzali że aż starosta weselny
                                  się
                                  > zdziwił...

                                  Ten cud z przemianą wody w wino był pierwszym cudem Jezusa, który
                                  przez Jana był nazwany: "Taki to początek znaków".
                                  Do dziś niewiadomo co ten cud ma dla nas oznaczać. W tym cudzie jest
                                  mowa o 6 stągwiach. Każda z nich mogła pomieścić 2 lub 3 miary co
                                  dawało łącznie 470 litrów do 709 litrów. / 1 miara to 39,39 litra/
                                  Jak na wesele to bardzo dużo i to wina - jak uwypukla Ewangelja -
                                  najprzedniejszego gatunku.
                                • z2006 Re: Najwyzszy uczy tego by być 19.06.08, 19:44
                                  hiperrealizm napisał:

                                  Chłopie czy ty wiesz co to jest
                                  > ewangelia życia!?
                                  No więc co to jest?

                                  Try przestań martwić się zagrozonymi wartościami!
                                  Dlaczego? "Którzy sieją we łzach, żąć będą z radością."

                                  > Arcykr czy ty się nie śmiejesz? Tak poprostu do ludzi do świata?
                                  Nie.

                                  > A jak jaka fajna dziewczyne zobaczysz to oczy ci sienie świacą?
                                  > Twarz nie cieszy?
                                  Nie noszę z sobą lustra.

                                  > Przecież chrzescijaństwo to ideea miłości oraz radości!
                                  Idee nie są najważniejsze.
                                  ===========================================================
                                  ================================================================
                                  > Nie prawda. Chrystus nie przeprowadzał selekcji.
                                  Ale przeprowadzi.

                                  =============================================================
                                  > Tak... Tak... To powiedz mi po co zamienił wode w wino?
                                  Na przykład dlatego, żeby klasztor jasnogórski mógł być nazwany "Kaną".
                                    • z2006 Re: arcykr a gdzie ja go nie szanuję? 20.06.08, 19:52
                                      Piszesz "gość". A jeden święty stwierdził, że gdyby spotkał jednocześnie księdza
                                      i anioła, to najpierw pozdrowiłby księdza. Zgadzam się z tym, ponieważ ksiądz
                                      może odprawić mszę czy też na przykład udzielić odpuszczenia grzechów, a anioł -
                                      nie.
                                        • arkeg Pracujesz wśród aniołów? 21.06.08, 20:19
                                          hiperrealizm napisał:

                                          > zbliżając się do nich powiedzial bym:
                                          > Witam Panowie!

                                          Czyli jak grzeczny, światły, pewny swej „nienaganności“ chrześcijanin, który
                                          wszystkich traktuje demokratycznie, kumpli z pracy tak samo jak osobę
                                          konsekrowaną lub anioła...

                                          Pewnie, gdyby do towarzystwa księdza i anioła dołaczył sam Pan Jezus, też
                                          pozdrowiłbyś zebranych podobnie, prawda? Cóż za różnica? Po prostu jeszcze jeden
                                          „kolega“ godny grzecznego pozdrowienia przez zadowolonego z siebie chrześcijanina...

                                          Gratuluje pewności siebie.
                                          • hiperrealizm Re: Pracujesz wśród aniołów? 21.06.08, 22:19
                                            arkeg napisał:

                                            > hiperrealizm napisał:
                                            >
                                            > > zbliżając się do nich powiedzial bym:
                                            > > Witam Panowie!
                                            >
                                            > Czyli jak grzeczny, światły, pewny swej „nienaganności“
                                            =============
                                            Wybacz, ale BZDURZYSZ niemiłosiernie.
                                            =============
                                            chrześcijan
                                            > in, który
                                            > wszystkich traktuje demokratycznie, kumpli z pracy tak samo jak
                                            osobę
                                            > konsekrowaną lub anioła...
                                            >
                                            > Pewnie, gdyby do towarzystwa księdza i anioła dołaczył sam Pan
                                            Jezus, też
                                            > pozdrowiłbyś zebranych podobnie, prawda? Cóż za różnica? Po prostu
                                            jeszcze jede
                                            > n
                                            > „kolega“ godny grzecznego pozdrowienia przez zadowolonego z siebie
                                            > chrześcijanina...
                                            >
                                            > Gratuluje pewności siebie.
                                            ===========================================
                                            Pamiętaj że anioł tez może upaść!
                                            Konsekracja nie czyni człowieka bezgrzesznym!
                                            No i najwazniejsze....
                                            Najwyraźniej zapomniałeś, że Jezus był/jest również człowiekiem!
                                            • z2006 Re: Pracujesz wśród aniołów? 22.06.08, 10:21
                                              hiperrealizm napisał:

                                              > Pamiętaj że anioł tez może upaść!
                                              Ci z aniołów, którzy nie przyłączyli się do buntu szatańskiego zaraz po ich
                                              stworzeniu, nie mogą już upaść. Ci zaś, którzy wzięli w nim udział, nie mogą się
                                              już poprawić, tak jak nie mogą się nawrócić potępieni ludzie.

                                              > Konsekracja nie czyni człowieka bezgrzesznym!
                                              A co to ma do rzeczy? "Kto wami gardzi, mną gardzi."

                                              > Najwyraźniej zapomniałeś, że Jezus był/jest również człowiekiem!
                                              A księża Go reprezentują, szczególnie w trakcie sprawowania sakramentów
                                              (zwłaszcza Eucharystii), do czego nie są powołani aniołowie.
                                              • hiperrealizm Re: Pracujesz wśród aniołów? 22.06.08, 16:45
                                                z2006 napisał:

                                                > hiperrealizm napisał:
                                                >
                                                > > Pamiętaj że anioł tez może upaść!
                                                > Ci z aniołów, którzy nie przyłączyli się do buntu szatańskiego zaraz
                                                po ich
                                                > stworzeniu, nie mogą już upaść.
                                                =======================================
                                                Nie byłbym taki pewny. Na jakie podstawie zakładasz liniowość czasu?
                                                =======================================

                                                > > Konsekracja nie czyni człowieka bezgrzesznym!
                                                > A co to ma do rzeczy? "Kto wami gardzi, mną gardzi."
                                                =======================================
                                                Jakim cudem stwierdzenie prawdziwego faktu może być wyrazem pogardy!?
                                                Jakim cudem traktowanie kapłana z takim samym szacunkiem jak innych
                                                ludzi może być wyrazem pogardy!?
                                                PS
                                                Arcykr na początku XX wieku standardową procedura na polskie wsi było
                                                całowanie proboszcza w rękę w ramach powitania.
                                                Mój dziadek proboszcza nie całował (chłop miał swój honor) Probosz
                                                potępił go za to z ambony.
                                                Arcykr czy ty swojego proboszcza po rękach całujesz?
                                                Jeśli nie to znaczy że go nie szanujesz.
                                                =======================================================
                                                > > Najwyraźniej zapomniałeś, że Jezus był/jest również człowiekiem!
                                                > A księża Go reprezentują, szczególnie w trakcie sprawowania
                                                sakramentów
                                                ======================================================
                                                Co skutkuje dodatkowym zaostrzeniem wymagań wobec księży.
                                                Kapłaństwo to ZOBOWIĄZANIE a nie zaszczyt!
                                                • z2006 Re: Pracujesz wśród aniołów? 23.06.08, 19:02
                                                  hiperrealizm napisał:

                                                  > Nie byłbym taki pewny. Na jakie podstawie zakładasz liniowość czasu?
                                                  A co tu ma do rzeczy liniowość? Taka jest natura aniołów, że ich pierwotne
                                                  opowiedzenie się za Bogiem lub przeciwko Niemu ma charakter nieodwracalny.
                                                  >
                                                  > > > Konsekracja nie czyni człowieka bezgrzesznym!
                                                  > > A co to ma do rzeczy? "Kto wami gardzi, mną gardzi."
                                                  > =======================================
                                                  > Jakim cudem stwierdzenie prawdziwego faktu może być wyrazem pogardy!?
                                                  Tu nie chodzi o stwierdzenie faktu, tylko o to, że Jezus traktuje pogardę wobec
                                                  księży (których grzeszności nie zaprzecza) jako wyraz pogardy wobec Niego samego.

                                                  > Jakim cudem traktowanie kapłana z takim samym szacunkiem jak innych
                                                  > ludzi może być wyrazem pogardy!?
                                                  Bo księdzu dana jest wielka władza.
                                                  > PS
                                                  > Arcykr na początku XX wieku standardową procedura na polskie wsi było
                                                  > całowanie proboszcza w rękę w ramach powitania.
                                                  > Mój dziadek proboszcza nie całował (chłop miał swój honor) Probosz
                                                  > potępił go za to z ambony.
                                                  Nie moja wina, że pochodzisz ze wsi. ;-)

                                                  > Arcykr czy ty swojego proboszcza po rękach całujesz?
                                                  > Jeśli nie to znaczy że go nie szanujesz.
                                                  Niby czemu? Przecież Jezus nie mówił o formie szacunku.

                                                  ===================================================
                                                  > Co skutkuje dodatkowym zaostrzeniem wymagań wobec księży.
                                                  Też.

                                                  > Kapłaństwo to ZOBOWIĄZANIE a nie zaszczyt!
                                                  Nawet powszechne kapłaństwo wiernych jest zaszczytne, tak że nazywa się
                                                  królewskim kapłaństwem.
                                                  • hiperrealizm Re: Pracujesz wśród aniołów? 23.06.08, 19:51
                                                    z2006 napisał:
                                                    > Tu nie chodzi o stwierdzenie faktu, tylko o to, że Jezus traktuje
                                                    pogardę wobec
                                                    > księży (których grzeszności nie zaprzecza) jako wyraz pogardy
                                                    wobec Niego sameg
                                                    > o.
                                                    ==========================
                                                    Arcyk księża sa takimy samymi ludźmi jak wszyscy.
                                                    Należy ich szanowac tak jak szanuje się innych ludzi.
                                                    Pogardza dla kogokolwiek nie jest godna człowieka.
                                                    ===========================
                                                    > Nie moja wina, że pochodzisz ze wsi. ;-)
                                                    ===========================
                                                    Arcykr powyzsze zdanie uznaję za przejwa pogardy dla ludzi
                                                    pochodzacych ze wsi.
                                                    Ja ze wsi nie pochodze, ale moi rodzice owszem. Ja wieś szanuję, bo
                                                    wiem jakich wartości jest nośnikiem.
                                                    ===========================
                                                    > > Arcykr czy ty swojego proboszcza po rękach całujesz?
                                                    > > Jeśli nie to znaczy że go nie szanujesz.
                                                    > Niby czemu? Przecież Jezus nie mówił o formie szacunku.
                                                    ================================
                                                    Bo tak nakazuje dobry, przedwojenny (i przed soborowy) obyczaj.
                                                    PS
                                                    Arcykr to co napisałem miało tobie uzmysłowić, jakiej ewolucji
                                                    podlegają obyczaje w KK.
                                                    Ale nie tylko obyczaje ulegają ewolucji. Dotyczy to takze
                                                    doktryny.
                                                    > ===================================================
                                                  • z2006 Re: Pracujesz wśród aniołów? 24.06.08, 20:27
                                                    hiperrealizm napisał:

                                                    > Arcyk księża sa takimy samymi ludźmi jak wszyscy.
                                                    Nie są.
                                                    Więcej wśród nich (jak napisał o. Salij) ludzi ideowych.

                                                    > Należy ich szanowac tak jak szanuje się innych ludzi.
                                                    Ale księża na mszy są "w osobie Chrystusa". Może to Cię przekona...

                                                    > Arcykr powyzsze zdanie uznaję za przejwa pogardy dla ludzi
                                                    > pochodzacych ze wsi.
                                                    > Ja ze wsi nie pochodze, ale moi rodzice owszem. Ja wieś szanuję, bo
                                                    > wiem jakich wartości jest nośnikiem.
                                                    Chyba przesadziłem - przepraszam.
                                                    > ===========================
                                                    > Bo tak nakazuje dobry, przedwojenny (i przed soborowy) obyczaj.
                                                    Przed Soborem Watykańskim II nie było najlepiej. A w przedwojennej Polsce (choć
                                                    także i w powojennej) - też.
                                                    > PS
                                                    > Ale nie tylko obyczaje ulegają ewolucji. Dotyczy to takze
                                                    > doktryny.
                                                    Tak? Możesz podać jakiś przykład?
                                                  • arkeg Kapłan „zwykłym człowiekiem”? 25.06.08, 11:12
                                                    hiperrealizm napisał:

                                                    > księża sa takimy samymi ludźmi jak wszyscy.

                                                    > Księżom nalezy się takim sam szacunek jak innym ludziom!

                                                    > Jakim cudem traktowanie kapłana z takim samym szacunkiem jak innych
                                                    ludzi może być wyrazem pogardy!?

                                                    > Kapłaństwo to ZOBOWIĄZANIE a nie zaszczyt!

                                                    a000000 napisała:

                                                    > Któryś z wizjonerów miał powiedzieć, że droga do piekieł jest
                                                    wybrukowana głowami księży.

                                                    > powodem do szacunku jest ich KAPŁAŃSTWO. Czyli dar sprawowania sakramentów.

                                                    Na stwierdzenia typu: „kapłani są takimi samymi ludźmi jak inni”, czy
                                                    przypominanie nieprzychylnych kapłanom „wizji” o wybrukowanym ich głowami piekle
                                                    mogą pozwolić sobie umiarkowani ateiści, ludzie obojętni religijnie lub
                                                    chrześcijańscy dyletanci.

                                                    (W jaki sposób o kapłanach wyrażają się wrogowie Pana Boga i agresywni ateiści
                                                    łatwo się przekonać, wchodząc na dwa inne, „pochylające się w zatroskaniu” nad
                                                    sprawami Kościoła i religii fora niniejszej gazety.)

                                                    Także odzielanie posłannictwa od człowieka i mówienie o „godnym szacunku
                                                    kapłaństwie” (w domyśle: i mniej już „godnych” ludziach-kapłanach) trąci
                                                    ogólnikowością i zdradza pewne, przepraszam za szczerość, deficyty religijnego
                                                    wychowania. Bo czyż podobnym banałem nie można skwitować każda inną z ludzkich
                                                    aktywności? Czy zawód lekarza nie zasługuje na szacunek? A co z nauczycielami? Z
                                                    ścigającymi z narażeniem własnego życia przestępców policjantami? A czy
                                                    zamiatający ulicę śmieciasz nie jest godny szacunku?

                                                    Tymczasem każdy średnio zorientowany w sprawach własnej religii członek
                                                    nadprzyrodzonej, ustanowionej przez samego Boga-Człowieka, Wspólnoty zwanej
                                                    Kościołem wie, że kapłaństwo jest s t a n e m, że poprzedza je cudowne p o w o ł
                                                    a n i e, że kapłan z własnej i nieprzymuszonej woli ostatecznie i nieodwołalnie
                                                    oddaje całe swoje człowieczeństwo przede wszystkim Bogu, który w zamian za to
                                                    całkowite i bezwarunkowe oddanie, wyposaża go w przymioty i możliwości wprost
                                                    niepojęte, zupełnie niezbędne w jego posłudze.

                                                    Gdyby Bill Gates, którego już dziś wielu ludzi uważa za człowieka genialnego, i
                                                    wartego najwyższego szacunku (bez Gatesa nie mógłbym się np. wymądrzać na tym
                                                    forum), w którymś momencie zdecydował się rozdać wszystkie swoje miliardy
                                                    potrzebującym i udać się do klasztoru, jego czyn byłby zupełnie nieporównywalnie
                                                    znikomy w porównaniu z niepojętym misterium odbywającym się p o p r z e z osobę,
                                                    (a jakieś ta ogólnikowe, nieco abstrakcyjne „kapłaństwo”) nawet niezbyt
                                                    inteligentnego, wiejskiego proboszcza, wypowiadającego nad opłatkiem wobec
                                                    garstki wiernych słowa konsekracji.

                                                    Ktoś, kto tego nie dostrzega, powinien w przerwach między kolejnymi zachwytami
                                                    nad „pulsującym Bogiem Wszechświatem” poczytać sobie katechizm KK, albo nawet
                                                    Pismo Święte, zwłaszcza te fragmenty, w których Pan Jezus mówi o swoich
                                                    „deficytowych” robotnikach, ich roli, ich mocy i ich posłannictwie.

                                                    Ponadto nie należy zapominać, że kapłan nie tylko ma służyć ludowi bożemu, ale
                                                    ma prawo liczyć, ba, m u s i liczyć na jego wsparcie (modlitwy, obrona przed
                                                    nieprzyjaciółmi, współpraca, pozytywne motywowanie, dodawanie otuchy i wiele,
                                                    wiele innych aktów miłości i szacunku ludu bożego wobec s w o j e g o
                                                    przewodnika, pomazańca bożego). Jeśli jesteśmy ludźmi wierzącymi, to musimy
                                                    zdawać sobie sprawę, że między kapłanem a ludem bożym istnieje nadprzyrodzona,
                                                    duchowa więź i bardzo intensywne wzajemne na siebie oddziaływanie. Musimy
                                                    uwierzyć, że bez naszego wsparcia, bez tych wszystkich form współpracy kapłanowi
                                                    grozi stopniowe duchowe wystudzanie; to wcale nie uciążliwości celibatu czy
                                                    pokusy materialne, ale przede wszystkim frustracje sowodowane słabym odzewem i
                                                    brakiem pomocy i uznania są najczęstszą przyczyną straszliwych w skutkach
                                                    (również dla ludu bożego!) ostatecznych kapłańskich rezygnacji.

                                                    Inaczej mówiąc, każda parafia ma takiego kapłana, jakiego sobie wymodliła i
                                                    jakiego swym własnym zaangażowaniem lub jego brakiem ukształtowała.

                                                    Niestety, te oczywiste prawdy nie docierają do wielu, „rozpsutych” nadmiarem
                                                    kapłanów polskich katolików; ksiądz po to jest księdzem, aby służyć w znaczeniu
                                                    „obsługiwać”. Ludzie przychodzą do kościoła jak klienci, którzy za datek na tacę
                                                    spodziewają się właściwego „obsłużenia”.

                                                    Proboszcz „nie sprawdził się”? Zdjął sutannę i porzucił parafię? No i? Widocznie
                                                    był niegodnym kapłanem. Ale co tam, przecież biskup p r z y ś l e następnego i
                                                    po sprawie. Być może ten nowy będzie miał nam w i ę c e j do zaproponowania.

                                                    Tak właśnie myśli większość polskich katolików, zupełnie nie zdając sobie sprawy
                                                    z faktu, że za tragedię porzucenia parafii przez księdza p r z e d e w s z y s
                                                    t k i m oni sami są odpowiedzialni. Czasem ten skandal bezduszności poprzedzają
                                                    jeszcze inne, podsycane przez diabła „inicjatywy”. Co gorliwsi parafianie
                                                    zamiast bronić i pomagać „wykańczają” swego „złego” kiędza, krytykują go za jego
                                                    plecami, piszą na niego donosy do biskupa, aby w końcu wprost cieszyć się (wraz
                                                    z diabłem chyba) z ostatecznego „zwycięstwa” pozbycia się „niegodnego szacunku”
                                                    duchownego. Te wszystkie frakcyjne walki w parafiach o wikarego przeciw
                                                    proboszczowi, te blokady, zamykanie kościołów, te gorszące ataki i skandaliczne,
                                                    pozbawione wszelkiego zrozumienia własnej wyznawanej wiary, tak chętnie
                                                    komentowane w prasie, wywiady i wypowiedzi.

                                                    Kiedyś miałem okazję przeczytać wspomienia sybiraka, katolika, w których
                                                    opisywał on sytuację ludu bożego na dalekim wschodzie pod władzą, wtedy jeszcze
                                                    sowiecką. Byłem wstrząśnięty czytając, jak to tajne, zaszczute przez ateistyczne
                                                    władze parafie katolickie zbierały się gdzieś w lesie tylko w jednym jedynym
                                                    celu, a mianowicie aby błagać Boga na kolanach o kapłana! Każde prowadzone przez
                                                    świeckiego nabożeństwo rozpoczynał ogólny płacz z powodu braku kapłana lub –
                                                    jeśli parafia miała szczęście – z powodu jego niezwykle rzadkich odwiedzin.
                                                    Człowiek ten w wzruszający sposób opisywał nabożeństwo adoracji ostatniego
                                                    konsekrowanego opłatka, który wierni pozostawili sobie po odprawionej przed
                                                    ponad rokiem Eucharystii. Z jego słów wynikało, że tamten lud boży
                                                    zaakceptowałby k a ż d e g o kapłana, nawet jakiegoś niedowiarka, żeby tylko
                                                    mieć go wśród siebie, móc się spowiadać, uczestniczyć w Eucharystii.

                                                    Kapłan pozostaje kapłanem na zawsze. Nawet gdy straci wiarę, dalej ma moc
                                                    sprawowania Euchrystii, dalej może spowiadać i udzielać innych, absolutnie
                                                    niezbędnych w rozwoju życia duchowego sakramentów. Kiedyś, zdaje się u ojca J.
                                                    Salija przeczytałem, że zły, niewierzący kapłan, który traktuje wykonywaną przez
                                                    siebie posługę jako zawód, jest jak sucha tyczka do fasoli – sama bez życia,
                                                    jednak absolutnie n i e z b ę d n a pnącej się ku niebu, żywej roślinie.
                                                  • hiperrealizm Wiesz co 25.06.08, 18:19
                                                    nie mam ochoty przypominać tutaj afer z udzialem księzy.
                                                    Choć mnie to oburza tak jak każde nieetyczne zachowanie to jednak
                                                    traktuję to traktuję to jak każdy ludzki upadek.
                                                    =====
                                                    Kapłaństwo nie czyni księzy lepszymi od innych ludzi. Nie jest także
                                                    powodem do szczególnego traktowania. Kapłan to człowiek z krwi i
                                                    kości w swym jestestwie równy innym.
                                                  • arkeg Widzisz, i na tym właśnie... 25.06.08, 19:20
                                                    ...polega Twój problem.

                                                    Zapatrzony w drgania Wszechswiata, na ziemi dostrzegasz jedynie „afery z
                                                    udziałem księży“, zupełnie nie kojarząc ich z T w o j ą za ten stan rzeczy
                                                    odpowiedzialnością. Te wstrętne afery przecież nie Ciebie dotyczą, Ty stoisz
                                                    ponad nimi. Ty się z nimi nie identyfikujesz, Ty nimi jesteś jedynie oburzony.
                                                    Ciebie stac jedynie na wspaniałomyślne „usprawiedliwienie“ upadłego księdza
                                                    „normalną“ ludzką ułomnością.

                                                    Bo jak wynika z następnego wpisu, T w o j a modlitwa nie polega na prośbach o
                                                    „fajnego“ (gdzie ja to napisałem?) księdza, tylko służy czemuś innemu, bardziej
                                                    wzniosłemu, jak przypuszczam. Prawdopodobnie ustaleniu z Panem Bogiem
                                                    nakorzystniejszej frekwencji pulsowania Wszechświata.

                                                    Nic więc dziwnego, że zgodnie z Twoją logiką biskup stoi oczywiście ponad Panem
                                                    Bogiem i mimo usilnych modlitw ludu bożego, to w końcu biskup „wygrywa“ i
                                                    parafia dostaje księdza „z przydziału“. Strasznie biedny ten Pan Bóg, taki
                                                    bezsilny wobec samowoli biskupa, kurczę...

                                                    Charakterystyczne, że najbardziej „zabolała“ Cię ta modlitwa w intencji księdza;
                                                    wnioskuję z tego, że o innych formach wsparcia parafialnego przewodnika
                                                    duchowego, o których wspominałem, nawet nie pomyślałeś. No pewnie, kto by się
                                                    tam zastanawiał nad rozterkami sługi? Sługa ma służyć i koniec. A jak sfiksuje i
                                                    zrobi aferę, to się oburzymy, a potem wspaniałomyślnie usprawiedliwimy go
                                                    zwykłym ludzkim upadkiem... I oddamy się dalszej kontemplacji Wszechświata.
                                                  • hiperrealizm Trzeba twardo stać na obu nogach 25.06.08, 21:40
                                                    Nie mozna mijać się z prawda.
                                                    Nie można zaprzeczać logice.
                                                    ================================
                                                    Nie masz pojęcia o moich relacjach z Bogiem.
                                                    Nie masz pojęcia o moich modlitwach.
                                                    W swoim poście imputujesz mi rzeczy których nie napisałem.
                                                    ================================
                                                  • arkeg Brakuje Ci solidarności, ot co... 27.06.08, 10:41
                                                    hiperrealizm napisał

                                                    > Nie mozna mijać się z prawda.
                                                    > Nie można zaprzeczać logice.

                                                    Te stwierdzenia-slogany są nieprawdziwe.
                                                    Równie dobrze mógłbyś napisać: „Nie można bić dzieci” lub „nie można kraść w
                                                    sklepach”.

                                                    Powiedziałbym tak: nie można pisać o zaprzeczaniu logice, używając zupełnie
                                                    nielogicznych, nieprawdziwych zdań, bo przecież wiadomo że m o ż n a robić te
                                                    rzeczy, o których piszesz np. mijać się z prawdą czy zaprzeczać logice, podobnie
                                                    jak można kraść w sklepie czy bić dzieci...

                                                    O wiele logicznie byłoby zatem gdybyś te Twoje niezbyt szczęśliwie sformułowane
                                                    slogany skierował do mnie jako bezpośrednie zarzuty mijania się z prawdą czy
                                                    zaprzeczaniu logice, brzmiałoby to o wiele prawdziwiej, a ja na pewno bym się na
                                                    Ciebie nie obraził.

                                                    Do takich ogólnych stwierdzeń nie mogę się nawet ustosunkować, poza wskazaniem,
                                                    że są nieprawdziwe.

                                                    > Nie masz pojęcia o moich relacjach z Bogiem.

                                                    To fakt, pisałem już o tym, ale z drugiej strony „mam pojęcie”, jak o Nim
                                                    piszesz. Bóg pulsujący w Wszechświecie, ale za „słaby” wobec biskupa...

                                                    > Nie masz pojęcia o moich modlitwach.

                                                    Ale mam pojęcie, że wykluczasz skuteczność niektórych z form modlitwy, np.
                                                    modlitwy błagalnej (o dobrego księdza) czy wstawienniczej (o jego wytrwałość w
                                                    wierze). Mało tego, twierdzisz nawet, że modlitwa „nie temu służy” czyli
                                                    uważasz, że tak modlić się nie należy.
                                                    Idąc tym śladem można się domyślać, że nie poczuwasz się do modlitewnego
                                                    wsparcia duchownych Wspólnoty, do której – jak miemam – należysz. Tym samym nic
                                                    sobie nie robisz z nakazu samego Pana Jezusa, który modlitwy nakazuje:

                                                    „Powiedział też do nich: żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście
                                                    więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo.” Łk 10;2

                                                    No cóż, najważniejsze, że „Bóg jest, reszta to fikcja”, prawda? Czy może tego
                                                    też nie napisałeś?

                                                    > W swoim poście imputujesz mi rzeczy których nie napisałem.

                                                    Zauważaniem afer z udziałem księży i usprawiedliwianiem ich ludzką ułomnością,
                                                    przy jednoczesnym sugerowaniu, że są „takimi samymi ludźmi jak inni”, czy że
                                                    „kapłaństwo nie czyni księży lepszymi od innych ludzi i nie może być powodem
                                                    szczególnego traktowania”, wykazujesz wyjątkowy brak solidarności z własnym
                                                    Kościołem, zupełnie nie poczuwając się do w s p ó ł o d p o w i e d z i a l o ś
                                                    c i za jego stan – to niestety mam prawo Ci imputować.

                                                    Tak przy okazji, to Ty przypisujesz mi jakieś twierdzenia, których trudno
                                                    doszukać się z kolei w moich wypowiedziach; gdzie ja napisałem naprzykład, że
                                                    poprzez bycie kapłanem, staje się on „lepszy” od innych ludzi? Twierdzę jedynie,
                                                    że w świetle doktryny chrześcijańskiej księża poprzez swoje powołanie i poprzez
                                                    swoje „wyświęcenie” stają się „pomazańcami bożymi”, a wyposażeni przez Boga w
                                                    niewyobrażalne możliwości, stoją w szczególnej z Nim relacji. Ludowi bożemu zaś
                                                    są do osiągnięcia zbawienia absolutnie n i e z b ę d n i.
                                                    Ta szczególna rola, posługa i – nie waham się użyć tego słowa – m o c,
                                                    objawiająca się zwłaszcza w sprawowaniu Eucharystii i udzielania rozgrzeszenia,
                                                    o b l i g u j e niejako lud boży do szczególnej troski o kapłanów, przez gorące
                                                    za nich modlitwy, zobowiązuje go do wspierania duchownych, współpracy i
                                                    solidarności z nimi w obopólnym interesie.
                                                  • hiperrealizm Re: Kapłan „zwykłym człowiekiem”? 25.06.08, 18:27
                                                    arkeg napisał:

                                                    > Kapłan pozostaje kapłanem na zawsze. Nawet gdy straci wiarę, dalej
                                                    ma moc
                                                    > sprawowania Euchrystii, dalej może spowiadać i udzielać innych,
                                                    absolutnie
                                                    > niezbędnych w rozwoju życia duchowego sakramentów. Kiedyś, zdaje
                                                    się u ojca J.
                                                    > Salija przeczytałem, że zły, niewierzący kapłan, który traktuje
                                                    wykonywaną prze
                                                    > z
                                                    > siebie posługę jako zawód, jest jak sucha tyczka do fasoli – sama
                                                    bez życ
                                                    > ia,
                                                    > jednak absolutnie n i e z b ę d n a pnącej się ku niebu, żywej
                                                    roślinie.
                                                    ===============================================================
                                                    Chwała hipokryzji! Nic tak nie ubogaca jak obłuda!
                                                    Zły kapłan czyni więcej zła niż cały tabun ideowych bolszewików!
                  • hiperrealizm Re: Najwyzszy uczy tego by być 16.06.08, 19:19
                    z2006 napisał:

                    > hiperrealizm napisał:
                    >
                    > > Lecz jej zrozumienie cały czas postępuje!
                    > No i co z tego wynika?
                    =============================
                    Ewolucja zrozumienia.
                    > > ===
                    > > Arcyk miłosć nie może być oparta na stachu.
                    > A czy matka nie boi się o swoje dziecko?
                    ========
                    To nie jest stach "PRZED" tylko lęk "O"
                      • hiperrealizm Re: Najwyzszy uczy tego by być 17.06.08, 15:48
                        z2006 napisał:

                        > hiperrealizm napisał:
                        >
                        > > Ewolucja zrozumienia.
                        >
                        > Przecież Jan Paweł II w "Tryptyku Rzymskim" też pisze o Sądzie
                        Bożym.
                        ==============
                        Pisze również o milczeniu Boga.... Milczeni ktore dla wielu jest
                        dowodem nieistnienia.
                        > > To nie jest stach "PRZED" tylko lęk "O"
                        >
                        > A co za różnica?
                        =========================================
                        KOLOSALNA! Matka boi się "O" swoje dziedzko jest to lek wynikający z
                        miłości, strach o pomyslność bliskiej osoby. Sadze że w ten sposób
                        Bóg boi się o ludzi.
                        ========================
                        Strach "PRZED" natomiast to strach przed złem, krzywdą, bólem,
                        poniżeniam itd.
                        • z2006 Re: Najwyzszy uczy tego by być 17.06.08, 19:57
                          hiperrealizm napisał:

                          > Pisze również o milczeniu Boga.... Milczeni ktore dla wielu jest
                          > dowodem nieistnienia.
                          "Bóg przemawia w ciszy", a niektórzy chcieliby, żeby się waliło i paliło.

                          > > Strach "PRZED" natomiast to strach przed złem, krzywdą, bólem,
                          > poniżeniam itd.
                          A dlaczego nie przed obrażeniem lub odrzuceniem miłości Boga, przed odwróceniem
                          się od Niego?
                          • mmujer Re: Najwyzszy uczy tego by być 17.06.08, 22:33
                            z2006 napisał:
                            > A dlaczego nie przed obrażeniem lub odrzuceniem miłości Boga,
                            przed odwróceniem
                            > się od Niego?

                            Bóg dał człowiekowi wolną wolę to znaczy człowiek może powiedzieć
                            Bogu nie. Tylko czy warto tak postępować.
                          • hiperrealizm Re: Najwyzszy uczy tego by być 18.06.08, 17:56
                            z2006 napisał:

                            > hiperrealizm napisał:
                            >
                            > > Pisze również o milczeniu Boga.... Milczeni ktore dla wielu jest
                            > > dowodem nieistnienia.
                            > "Bóg przemawia w ciszy", a niektórzy chcieliby, żeby się waliło i
                            paliło.
                            ====================================================================
                            To prawda. Cała przestrzeń pulsuje Jego obecnością.
                            Jakt to możliwe że JPII tego nie dostrzegał?
                            ====================================================================
                            > > > Strach "PRZED" natomiast to strach przed złem, krzywdą, bólem,
                            > > poniżeniam itd.
                            > A dlaczego nie przed obrażeniem lub odrzuceniem miłości Boga,
                            przed odwróceniem
                            > się od Niego?
                            ===================
                            Wybacz ale cóż jest warta miłość oparta na strachu przed zdradą?
                            • z2006 Re: Najwyzszy uczy tego by być 18.06.08, 20:22
                              hiperrealizm napisał:

                              > Jakt to możliwe że JPII tego nie dostrzegał?
                              Jak to nie dostrzegał?
                              > ====================================================================
                              > > A dlaczego nie przed obrażeniem lub odrzuceniem miłości Boga,
                              > przed odwróceniem
                              > > się od Niego?
                              > ===================
                              > Wybacz ale cóż jest warta miłość oparta na strachu przed zdradą?
                              Tu nie chodzi o oparcie.
                              • hiperrealizm Re: Najwyzszy uczy tego by być 19.06.08, 16:32
                                z2006 napisał:

                                > hiperrealizm napisał:
                                >
                                > > Jakt to możliwe że JPII tego nie dostrzegał?
                                > Jak to nie dostrzegał?
                                > >
                                ====================================================================
                                > > > A dlaczego nie przed obrażeniem lub odrzuceniem miłości Boga,
                                > > przed odwróceniem
                                > > > się od Niego?
                                > > ===================
                                > > Wybacz ale cóż jest warta miłość oparta na strachu przed zdradą?
                                > Tu nie chodzi o oparcie.
                                ===============================
                                Wiesz czym są fundamenty? Budujcie na skale a nie na piasku! Mówi
                                Pismo!
                                Wiara, miłość oparta na strachu to budowla postawiona na piasku!
                                  • hiperrealizm Re: Najwyzszy uczy tego by być 19.06.08, 20:20
                                    z2006 napisał:

                                    > Powtarzam: nie chodzi o oparcie. Strach przed piekłem w opinii
                                    niektórych
                                    > świętych jest niekiedy ostatnim ratunkiem przed ulęgnięciem
                                    pokusie.
                                    ====================
                                    Karkołomna teza!
                                    Czy sadzisz że np. Dawid pokonał Goliata ZE STRACHU!?
                                    Moim zdanie pokonał go PRZEŁAMUJĄC STRACH!
                                    ==================
                                      • a000000 Re: Najwyzszy uczy tego by być 20.06.08, 20:54
                                        Arcy, jeśli przed popełnieniem grzechu powstrzymuje Cię jedynie strach przed
                                        piekłem, to jest to czysty koniunkturalizm....Ty masz nie grzeszyć aby Boga nie
                                        ranić, bo Go kochasz i nie CHCESZ mu się sprzeciwiać... A nie dlatego, aby TOBIE
                                        nie stało się kuku...

                                        Bóg nie potrzebuje ludzi, którzy czegoś nie robią ZE STRACHU.... nie po to dał
                                        ludziom wolną wolę...
                                        Ty masz świadomie i dobrowolnie, nie dlatego że się czegoś boisz, ale dlatego,
                                        że chcesz, jesteś przekonany, że tak jest najlepiej...

                                        w końcu - jeśli nie jesteś w stanie pojąć, że Boskie nakazy Tobie służą i są ze
                                        wszech miar pożyteczne, że droga Pana jest dla CIEBIE najbezpieczniejsza.....
                                        to nie grzesz dlatego, że KOCHASZ Boga i CHCESZ być Mu posłuszny, a nie
                                        dlatego, że się Go boisz.

                                        Wolna wola wyklucza strach.

                                        • z2006 Re: Najwyzszy uczy tego by być 21.06.08, 11:19
                                          a000000 napisała:

                                          > Arcy, jeśli przed popełnieniem grzechu powstrzymuje Cię jedynie strach przed
                                          > piekłem,
                                          A napisałem coś takiego?

                                          to jest to czysty koniunkturalizm....Ty masz nie grzeszyć aby Boga nie
                                          > ranić, bo Go kochasz i nie CHCESZ mu się sprzeciwiać... A nie dlatego, aby TOBI
                                          > E
                                          > nie stało się kuku...
                                          to jest sytuacja "podbramkowa".
                                          >
                                          > w końcu - jeśli nie jesteś w stanie pojąć, że Boskie nakazy Tobie służą i są z
                                          > e
                                          > wszech miar pożyteczne, że droga Pana jest dla CIEBIE najbezpieczniejsza.....
                                          W każdym razie najmądrzejsza. A "bojaźń Boga początkiem mądrości".
                                          >
                                          > Wolna wola wyklucza strach.
                                          Dlaczego?
                                          • a000000 Re: Najwyzszy uczy tego by być 22.06.08, 01:15
                                            > > Wolna wola wyklucza strach.
                                            > Dlaczego?

                                            dlatego, że to TY wybierasz, świadomie wedle woli, nie ze strachu, a więc z
                                            przymusu.

                                            Czy kiedykolwiek WYBRAŁEŚ coś, czego się boisz?
                                            Jeśli boisz się Boga, to czy Go wybierzesz?
                                            • hiperrealizm Re: Najwyzszy uczy tego by być 22.06.08, 16:55
                                              a000000 napisała:

                                              > > > Wolna wola wyklucza strach.
                                              > > Dlaczego?
                                              >
                                              > dlatego, że to TY wybierasz, świadomie wedle woli, nie ze strachu,
                                              a więc z
                                              > przymusu.
                                              >
                                              > Czy kiedykolwiek WYBRAŁEŚ coś, czego się boisz?
                                              > Jeśli boisz się Boga, to czy Go wybierzesz?
                                              ========================================================
                                              Boję się zastrzyków jak jasna cholera!!!!!!
                                              Nie raz musialem je przyjmowac bo to był racjonalny wybór.
                                              ===
                                              Równie (a może bardziej) boję się operacji której pewnie się w końcu
                                              poddam bo to jest racjonalny wybór.
                                              PS
                                              Ale przed operacją napewno się wyspowiadam.... Nie mam zamiaru
                                              ryzykować.
                                              ============================================
                                        • arkeg potepienie wieczne jest godne strachu 21.06.08, 12:26
                                          a000000 napisała:

                                          > Arcy, jeśli przed popełnieniem grzechu powstrzymuje Cię jedynie strach przed
                                          > piekłem, to jest to czysty koniunkturalizm....Ty masz nie grzeszyć aby Boga nie
                                          > ranić, bo Go kochasz i nie CHCESZ mu się sprzeciwiać... A nie dlatego, aby TOBI
                                          > E
                                          > nie stało się kuku...
                                          >
                                          > Bóg nie potrzebuje ludzi, którzy czegoś nie robią ZE STRACHU.... nie po to dał
                                          > ludziom wolną wolę...
                                          > Ty masz świadomie i dobrowolnie, nie dlatego że się czegoś boisz, ale dlatego,
                                          > że chcesz, jesteś przekonany, że tak jest najlepiej...
                                          >
                                          > w końcu - jeśli nie jesteś w stanie pojąć, że Boskie nakazy Tobie służą i są z
                                          > e
                                          > wszech miar pożyteczne, że droga Pana jest dla CIEBIE najbezpieczniejsza.....
                                          > to nie grzesz dlatego, że KOCHASZ Boga i CHCESZ być Mu posłuszny, a nie
                                          > dlatego, że się Go boisz.
                                          >
                                          > Wolna wola wyklucza strach.
                                          >
                                          Osobiście nie wyobrażam sobie chrześcijanina, który nie bałby się piekła.
                                          Twierdzenia w rodzaju: „masz Boga kochać i ta miłość, a nie strach przed piekłem
                                          powinna być dominująca“ – to niestety demagogia, głoszona z uporem głównie przez
                                          chrześcijańskich modernistrów, którym bardziej zależy na rozwodnieniu nauki
                                          Chrytusa, uczynieniu z niej lekkostrawnej papki, niż na prawdzie ewangelicznej.
                                          Jezus stawiał sprawę jednoznacznie i bardzo często przestrzegał przed piekłem i
                                          wiecznym potępieniem – takie są fakty i bagatelizowanie tych ostrzeżeń jest
                                          zwykłym fałszowaniem ewangelicznego przesłania.

                                          Potępienie wieczne jest nieustanną i realną groźbą i nie tylko można, ale wręcz
                                          należy się go bać. Zupełnie nie pojmuję, dlaczego człowiek, który przecież boi
                                          się tysięcy różnych rzeczy, od zwykłej myszy domowej do kataklizmu tusami, „nie
                                          powinien“ się bać największego nieszczęścia, jakie może się mu przydarzyć, a
                                          mianowicie wiecznego potępienia?

                                          Ciekawe, że mistycy i wielcy święci chrześcijaństwa, w im większej żyli
                                          symbiozie z Mistrzem, tym bardziej bali się piekła i szatana. Co więcej, to oni
                                          właśnie intuicyjnie wyczuwali, jak niewiele potrzeba, żeby się tam znaleźć, jak
                                          łatwo w samozadowoleniu i bezgranicznej ufności w boże miłosierdzie, zostać
                                          potępionym.

                                          Wiara powinna być moim zdaniem konglomeratem różnych motywacji, miłości,
                                          ufności, ale i mobilizującego strachu przed wiecznym potępieniem. Tak to już
                                          jest, że nawet wśród zakochanych w sobie bezgranicznie ludzi, obawa przed utratą
                                          objektu miłości jest nieustannie obecna i działa na kochanków mobilizująco.
                                          Jeśli więc nawet w obliczu takich błahostek jak doznanie miłosnego zawodu czy
                                          „bólu“ rozstania ludzie boją się odtrącenia, o ile bardziej powinni bać się
                                          perspektywy odtrącenia ostatecznego?

                                          A’propos wolnej woli, która rzekomo wyklucza strach.

                                          Mam znajomego, który panicznie boi się latać samolotami, ale z racji
                                          wykonywanego zawodu, z tego środka lokomocji, jako najszybszego i
                                          najwygodniejszego z własnej i nieprzymuszonej woli często korzysta. Korzysta
                                          więc i boi się, wiedząc, chociaż wie, że samoloty zostały skonstruowane do
                                          bezpiecznego latania, a nie do spadania na ziemię.

                                            • arkeg Re: wiara oparta na strachu? 22.06.08, 08:06
                                              hiperrealizm napisał:

                                              > Nie, to niemożliwe! To jest sprzeczne z ideą miłości która jest
                                              > fundamentem chrześcijaństwa.

                                              Oczywiście, że przesłanie Jezusa jest oparte przede wszystkim na miłości, a nie
                                              na strachu. Oczywiście, że Bóg chce, abyśmy Go kochali i poprzez tą miłość
                                              wzrastali w świętości ku zbawieniu wiecznemu.

                                              Ale nie jest też tak, że tym samym obawa przed potępieniem wiecznym nie ma
                                              żadnego znaczenia, że strach przed nią nie jest „godny“ chrześcijanina. Przecież
                                              w naszej grzeszności c o d z i e n n i e się o piekło ocieramy, nieustannie nam
                                              ono grozi, więc nie jest to tylko jakiaś czcza „abstrakcja“ czy „bicz“ na
                                              „maluczkich“, który można traktować z przymrużeniem oka, ale bardzo realna,
                                              straszliwa możliwość.

                                              Pewnie, że nie powinna ona człowieka obezwładniać, determinować jego
                                              postępowanie, ale lekceważyć jej także nie można. Konsekwencją takiego
                                              „przegięcia“ jest herezja teorii „pustego piekła“, coraz częściej lansowana
                                              przez różnej maści modernistów.

                                              Tymczasem wymowa ewangelii jest inna, ostrzeżenia Jezusa przed piekłem
                                              jednoznaczne.

                                              Pytam raz jeszcze: jakże nie bać się r e a l n e g o niebezpieczeństwa, które
                                              swoim rozmiarem przerasta każde inne? Dlaczego obok nieustannego wzrastania w
                                              miłości, trzeźwa, mobilizująca obawa przed piekłem miałaby być dla
                                              chrześcijaninia czymś nagannym czy wręcz wstydliwym?

                                          • a000000 Re: potepienie wieczne jest godne strachu 22.06.08, 01:25
                                            arkeg napisał:

                                            > Osobiście nie wyobrażam sobie chrześcijanina, który nie bałby się piekła.

                                            chyba mówimy o innych sprawach.
                                            Oczywistym jest, że każdy boi się trafić do piekła.

                                            Ale ja mówię, o wybraniu BOGA ze strachu przed piekłem.

                                            Takie trzymanie się zasad ze strachu jest psa warte.... zasad trzeba
                                            przestrzegać z miłości do Boga, nie ze strachu przed piekłem.

                                            A szatana to nawet trzeba się bać... a raczej jego podszeptów...

                                            Ale ja zawsze powtarzam:

                                            kto się w opiekę odda Panu swemu
                                            i całym sercem SZCZERZE UFA JEMU
                                            śmiało rzec może: mam obrońcę Boga
                                            NIE PRZYJDZIE NA MNIE żadna straszna trwoga...

                                            jeśli zawierzysz Bogu... szatan nie będzie miał do Ciebie dostępu.

                                            Strach przed lataniem samolotem to fobia - chorobliwy stan psychiczny.
                                            • z2006 Re: potepienie wieczne jest godne strachu 22.06.08, 10:30
                                              a000000 napisała:

                                              > kto się w opiekę odda Panu swemu
                                              > i całym sercem SZCZERZE UFA JEMU
                                              > śmiało rzec może: mam obrońcę Boga
                                              > NIE PRZYJDZIE NA MNIE żadna straszna trwoga...

                                              Zwróć uwagę na "szczerze". Poza tym nieuporządkowana ufność jest grzechem
                                              przeciwko Duchowi Świętemu.

                                              "2091 Pierwsze przykazanie dotyczy także grzechów przeciw nadziei, którymi są
                                              rozpacz i zuchwała ufność. Wskutek rozpaczy człowiek przestaje oczekiwać od Boga
                                              osobistego zbawienia, pomocy do jego osiągnięcia lub przebaczenia grzechów.
                                              Sprzeciwia się dobroci Boga i Jego sprawiedliwości - gdyż Bóg jest wierny swoim
                                              obietnicom - oraz Jego miłosierdziu.

                                              2092 Istnieją dwa rodzaje zuchwałej ufności. Albo człowiek przecenia swoje
                                              zdolności (mając nadzieję na zbawienie bez pomocy z wysoka), albo też zbytnio
                                              ufa wszechmocy czy miłosierdziu Bożemu (mając nadzieję na otrzymanie
                                              przebaczenia bez nawrócenia oraz chwały bez zasługi)."
                                              " target="_blank">www.katechizm.opoka.org.pl/rkkkIII-2-1.htm>
                                              > jeśli zawierzysz Bogu... szatan nie będzie miał do Ciebie dostępu.
                                              Przecież szatan miał dostęp nawet do Jezusa.
                                              • a000000 Re: potepienie wieczne jest godne strachu 22.06.08, 23:42
                                                z2006 napisał:

                                                > Zwróć uwagę na "szczerze".

                                                zwróciłam. Przy pomocy Capslocka.

                                                > Przecież szatan miał dostęp nawet do Jezusa.

                                                nie miał. Starał się jak mógł...nawet się zbliżył na niewielka odległość... ale
                                                DOSTĘPU nie miał - NIE SKUSIŁ.

                                                Ta "nieuporządkowana ufność" to jest zwykłe zuchwalstwo. Grzech okropny.

                                                (mając nadzieję na otrzymanie
                                                > przebaczenia bez nawrócenia oraz chwały bez zasługi)."

                                                oczywiście, że człowiek musi się starać. Ma wolną wolę i to on decyduje: chce
                                                być z Bogiem, czy nie chce.
                                                • z2006 Re: potepienie wieczne jest godne strachu 23.06.08, 19:11
                                                  a000000 napisała:

                                                  > > Zwróć uwagę na "szczerze".>
                                                  > zwróciłam. Przy pomocy Capslocka.
                                                  Cieszę się.
                                                  >
                                                  > > Przecież szatan miał dostęp nawet do Jezusa.
                                                  > nie miał. Starał się jak mógł...nawet się zbliżył na niewielka odległość... ale
                                                  > DOSTĘPU nie miał - NIE SKUSIŁ.
                                                  Widocznie inaczej rozumiemy dostęp.
                                                  >
                                                  > oczywiście, że człowiek musi się starać. Ma wolną wolę i to on decyduje: chce
                                                  > być z Bogiem, czy nie chce.
                                                  A strach przed wybraniem tej drugiej możliwości to właśnie strach przed piekłem.
                                                  • a000000 Re: potepienie wieczne jest godne strachu 23.06.08, 23:09
                                                    z2006 napisał:

                                                    > Widocznie inaczej rozumiemy dostęp.

                                                    najwyraźniej. Dostęp oznacza mieć wpływ, dotykać...

                                                    Jeśli patrzysz na dokument z odległości 1 cm... to czy masz do niego dostęp?
                                                    Możesz go do ręki wziąć? przenieść w inne miejsce? zadysponować? NIE... jedynie
                                                    się zbliżyłeś na minimalną odległość... która jednak dzieli.

                                                    Szatan ma dostęp do nas..... kusi skutecznie...
                                                    ale jeśli Bogu zaufasz, ale tak całkowicie i bezgranicznie... będziesz z
                                                    przekonaniem wypełniał Jego zalecenia..... wówczas : masz obrońcę Boga, nie
                                                    przyjdzie na Cię żadna straszna trwoga...
                                                    Myślę, że jest to stan prowadzący do świętości.

                                                    Szatan nie miał dostępu do Jezusa (choć próbował) gdyż Jezus był wolny od
                                                    grzechu pierworodnego.
                                                  • z2006 Re: potepienie wieczne jest godne strachu 24.06.08, 20:31
                                                    a000000 napisała:

                                                    > Jeśli patrzysz na dokument z odległości 1 cm... to czy masz do niego dostęp?
                                                    > Możesz go do ręki wziąć? przenieść w inne miejsce? zadysponować? NIE... jedynie
                                                    > się zbliżyłeś na minimalną odległość... która jednak dzieli.
                                                    Analogia nie jest dowodem.
                                                    >
                                                    > Szatan ma dostęp do nas..... kusi skutecznie...
                                                    > ale jeśli Bogu zaufasz, ale tak całkowicie i bezgranicznie... będziesz z
                                                    > przekonaniem wypełniał Jego zalecenia..... wówczas : masz obrońcę Boga, nie
                                                    > przyjdzie na Cię żadna straszna trwoga...
                                                    "I sprawiedliwy siedem razy zgrzeszy."

                                                    "Cóż mam, nędzarz, ku obronie,
                                                    Czyją pieczą się zasłonię,
                                                    Gdy i święty zadrży w łonie?"
                                                    >
                                                    > Szatan nie miał dostępu do Jezusa (choć próbował) gdyż Jezus był wolny od
                                                    > grzechu pierworodnego.
                                                    Adam też był wolny.
                                                  • a000000 Re: potepienie wieczne jest godne strachu 24.06.08, 21:15
                                                    z Adamem jest inna sprawa. Adam się nie urodził... został stworzony bez
                                                    grzechu...i to on POPEŁNIŁ pierwszy grzech. Od tej pory sytuacja człowieka
                                                    uległa zmianie. Każdy potomek dziedziczy skutki grzechu ojca... jest grzeszny i
                                                    śmiertelny.
                                                  • a000000 Re: potepienie wieczne jest godne strachu 25.06.08, 21:49
                                                    z2006 napisał:

                                                    > Ale dlaczego do Adama szatan miał dostęp, a do Jezusa - nie?

                                                    Jezus był bez grzechu poczęty... a więc do niego niezdolny. Diabeł bezsilny.

                                                    A Adam? no cóż, tu jako kobieta powinnam zamilczeć.... wszak diabeł nie kusił
                                                    Adama, bynajmniej.... kusił EWĘ!!! a Ewa namówiła Adama do grzechu... pewnie
                                                    stąd porzekadło: gdzie diabeł nie może tam babę pośle...

                                                    Z opisu Adama w Mitach Hebrajskich wygląda na to, że Adam miał na tyle
                                                    ograniczoną zdolność działania, że Bóg musiał go zmuszać do różnych czynności,
                                                    aż postanowił dać mu kogoś, kto go poprowadzi - kobietę. Całkiem grzeszną
                                                    istotę...która na tyle zawładnęła leniwym Adamem, że słuchał się jej jak pani
                                                    matki... no i się stało.
                                                    Tyle mity - czyli mądrość ludu israela....

                                                    Oczywiście, gdy Adam zjadł z drzewa wiadomości dobrego i złego.... czyli okazał
                                                    NIEPOSŁUSZEŃSTWO !!!! - jego sprzeniewierzenie się woli Boga skaziło cały rodzaj
                                                    ludzki grzechem pierworodnym... i jego skutkami: śmierć, choroby,
                                                    nieszczęścia... i podatność na diabelskie podszepty...
                                            • z2006 Re: potepienie wieczne jest godne strachu 22.06.08, 10:41
                                              a000000 napisała:

                                              > kto się w opiekę odda Panu swemu
                                              > i całym sercem SZCZERZE UFA JEMU
                                              > śmiało rzec może: mam obrońcę Boga
                                              > NIE PRZYJDZIE NA MNIE żadna straszna trwoga...

                                              Ale kilka zwrotek dalej jest taki fragment:

                                              "Słuchaj, co mówi Pan: Kto mnie miłuje,
                                              A ze mną sobie SZCZERZE POSTĘPUJE..."
                                            • arkeg Re: potepienie wieczne jest godne strachu 22.06.08, 22:10
                                              a000000 napiasła:

                                              > chyba mówimy o innych sprawach.
                                              Oczywistym jest, że każdy boi się trafić do piekła.
                                              Ale ja mówię, o wybraniu BOGA ze strachu przed piekłem.

                                              > Takie trzymanie się zasad ze strachu jest psa warte.... zasad trzeba
                                              przestrzegać z miłości do Boga, nie ze strachu przed piekłem.


                                              Wydaje mi się, że z2006 wcale nie miał na myśli zalecania wiary w Boga ze
                                              strachu przed piekłem. Nie mówi o takim wyborze także sam Jezus, w przytoczonych
                                              przez z2006 fragmentach Pisma Świętego. On jedynie ostrzega i nakazuje czujność,
                                              stara się swoim słuchaczon uzmysłowić r e a l n o ś ć piekła.

                                              To hiperrrealizm, a nie autor wątku wyszedł z tym niezwykle w naszych
                                              przemądrzałych czasach modnym antagonizowaniem strachu przed piekłem i
                                              chrześcijaństwa jako religii miłości, zupełnie jakby jedno wykluczało drugie. A
                                              tak wcale nie jest. Chrześcijanin ma dążyć do doskonałości poprzez miłość do
                                              Boga, ale m u s i zawsze pamiętać o królestwie szatana i sług jego i ma prawo, a
                                              nawet obowiązek obawiać się potępienia wiecznego.

                                              > Ale ja zawsze powtarzam:

                                              kto się w opiekę odda Panu swemu
                                              i całym sercem SZCZERZE UFA JEMU
                                              śmiało rzec może: mam obrońcę Boga
                                              NIE PRZYJDZIE NA MNIE żadna straszna trwoga...

                                              Na ten fragment Twojej wypowiedzi bardzo trafnie i szeroko – jak na niego –
                                              odpowiedział z2006. Nic dodać nic ująć.

                                              > jeśli zawierzysz Bogu... szatan nie będzie miał do Ciebie dostępu.

                                              Na tej ziemi szatan z a w s z e będzie miał dostęp człowieka, a im bardziej
                                              człowiek zbliży się do Boga, z tym większą furią i wściekłością będzie atakowany
                                              przez księcia nienawiści i sługi jego.

                                              „Gdy duch nieczysty opuści człowieka, błąka się po miejscach bezwodnych,
                                              szukając spoczynku. A gdy go nie znajduje, mówi: Wrócę do swego domu, skąd
                                              wyszedłem. Przychodzi i zastaje go wymiecionym i przyozdobionym. Wtedy idzie i
                                              bierze siedem innych duchów złośliwszych niż on sam; wchodzą i mieszkają tam. I
                                              stan późniejszy owego człowieka staje się gorszy niż poprzedni.“ (Łk 11,24-26)

                                              > Strach przed lataniem samolotem to fobia - chorobliwy stan psychiczny.

                                              A czymże jest fobia, jeśli nie strachem? W/g encyklopedii fobia pochodzi od
                                              greckiego słowa φόβος phóbos które ozancza właśnie „strach“, „lęk“.

                                              Mnie zresztą wcale nie chodziło o sam fakt strachu przed lataniem, jego
                                              „chorobliwe“ czy „psychiczne“ podłoże, ale o udowodnienie, że bardzo często
                                              stając wobec róznego rodzaju wyborów, korzystamy z wolnej i nieprzymuszonej
                                              woli, pomimo lęku czy nawet realnego strachu przed skutkami naszych decyzji.
                                              Mogę się ewentualnie zgodzić, że człowiek sparaliżowany strachem mógłby mieć
                                              trudności w wolnych nieprzymuszonych wyborach, ale sam fakt obawiania się
                                              czegoś, brania pod uwagę jakichś realnych, nieprzyjemnych konsekwencji swoich
                                              błędnych decyzji absolutnie nie wyklucza kierowania się w wyborach – często
                                              świadomie z ł y c h, mimo obaw i strachu – wolną i nieprzymuszoną wolą. Bo
                                              posiadanie wolnej i nieprzymuszonej woli, upodabniającej nas do suwerennego w
                                              swych decyzjach Stwórcy, może skierować się także przeciw Niemu, nawet kiedy
                                              człowiek świadomy jest konsekwencji w postaci potępienia wiecznego. A co
                                              dopiero, jeśli wmówił sobie, że Bóg wszystkich kiedyś zbawi, a piekło jest p u s
                                              t e?

                                              Jezus w przypowieści o Łazarzu i bogaczu mówi:

                                              „Wtedy tamten powiedział: Proszę cię tedy, ojcze, poślij go do domu mojego ojca,
                                              gdzie mam pięciu braci. Niech ich przestrzeże, żeby i oni nie dostali się
                                              przypadkiem na to miejsce męki. Lecz Abraham odrzekł: Mają przecież Mojżesza i
                                              Proroków! Niech ich słuchają. A on na to: Nie, ojcze Abrahamie! Gdyby ktoś z
                                              umarłych poszedł do nich, to by pokutowali. Lecz on rzekł: Jeżeli nie słuchają
                                              Mojżesza i Proroków, to nawet przez kogoś powstałego z martwych nie dadzą się
                                              przekonać.” (Łk 16,27-31)

                                              A ja dokończę: „i z własnej i nieprzymuszonej woli, mimo pozaziemskich odwiedzin
                                              Łazarza, dającego świadectwo o realności piekła, będą grzeszyć dalej“.
                                                • arkeg wierze Bogu i Jego Synowi 23.06.08, 17:43
                                                  hiperrealizm napisał:

                                                  > wierzysz w Boga czy w piekło? "Pamiętaj abyś bogów cudzych nie miał przede Mną!"
                                                  ================
                                                  Bóg JEST! Reszta to fikcja!

                                                  > zastanawiające jest to że wszechświat pulsuje Bogiem a piekło ujawnia się
                                                  tylko tam gdzie miesza się Człowiek.


                                                  Powiedziałbym tak: wierzę bezgranicznie Bogu i Jego Jednorodzonemu Synowi, więc
                                                  nie mam innej możliwości jak obawiać się potępienia wiecznego, przed którym
                                                  tenże Syn podczas swojej ziemskiej działalności bardzo wyraźnie i często
                                                  przestrzegał.

                                                  Satysfakcjonuje Cię ta odpowiedź, bracie chrześcijaninie, czy mój klarowny, jak
                                                  mi się wydaje, punkt widzenia także zaliczysz do tej „fikcyjnej“, niegodnej
                                                  uwagi „reszty“?

                                                  A tak już zupełnie na serio, wybacz szczerość, ale uważam, że demostrujesz
                                                  bardzo powierzchowną wiarę, sprowadzając Wszechmocnego do czegoś w rodzaju
                                                  przenikających wszystko fal radiowych.

                                                  Niby na czym miałoby to „pulsowanie“ polegać? Mógłbyś to jakoś uściślić, bo nie
                                                  mam pojęcia w jaki sposób można pokochać fale radiowe i jeszcze spodziewać się
                                                  wzajemności?
                                                  • hiperrealizm no niestety.... 23.06.08, 18:09
                                                    tego nie da się opisać. Porównanie do fal radiowych jest zbyt ubogie.
                                                    No ale jeśli sam tego doświadczysz to bedziesz wiedział o co chodzi.
                                                    =====
                                                    Ja wierze w Boga.
                                                    =====
                                                    Mozliwość potepienia trzeba brać pod uwagę. strach przed potepieniem
                                                    to rzecz naturalna. Jedna grzechem było by ulec temu uczuciu. strach
                                                    przed potepieniem nie może być podstawą naszej wiary! Nie moze też
                                                    zawładnąć naszym zyciem. Wiara w pieklo nie może być PRZED wiara w
                                                    Boga tzn. Strach przed piekłem nie może być większy niz miłość do
                                                    Boga.
                                                    PS
                                                    Jestem bardzo daleki od oceniania głębi cudzej wiary (choć przyznaję
                                                    czasem stosuje tego typu chwyt po to by zachęcić interlokutora do
                                                    myslenia). Nawet jesli dostrzegam czystą dewocję (lub nawet
                                                    bałwochwalstwo) to i tak wolę załozyć że mi mo wyszstko jest tam
                                                    ukryta prawdziwa wiara.
                                                  • arkeg Re: no niestety.... 23.06.08, 18:34
                                                    Masz rację, zagalopowałem się nieco z tą oceną Twojej wiary, bo tą tak właściwie
                                                    ocenić może tylko Bóg. Wybacz.

                                                    Tak a´propos. Znasz ksiązki C.S. Lewisa? Wiem, że autor ten tak właściwie
                                                    dopiero w latach dziewiędziesiątych zaczął być szerzej tłumaczony i publikowany
                                                    w Polsce; za komuny nie wchodził w rachubę ze względów światopoglądowych.

                                                    Napisał dużo, także wspaniałe powieści fantastyczne i książki dla dzieci i
                                                    młodzieży (był przyjacielem Tolkiena), ale też wiele dzieł o charakterze
                                                    swiatopoglondowo-teologicznym.

                                                    Tutaj znajdziesz więcej na jego temat.

                                                    Szczególnie polecam Ci jego książki: „Listy starego diabła do młodego“, „Wieki
                                                    rozwód“ i „O wierze i moralności chrześcijańskiej“. Bardzo dobre są też: „Bóg na
                                                    ławie oskarżonych“, „Cztery miłości“ i „Problem cierpienia“.

                                                    Mnie ten nawrócony ateista, wysokiej klasy intelektualista i głeboko przekonany
                                                    do Boga chrześcijanin na wiele spraw otworzył oczy...
                                                  • arkeg Re: no niestety.... 23.06.08, 18:37
                                                    arkeg napisał:


                                                    > Tutaj znajdziesz więcej na jego temat.


                                                    Link się niestety nie skpiował, więc podaję go raz jeszcze:

                                                    pl.wikipedia.org/wiki/C.S._Lewis
                                        • hiperrealizm nie azerko 21.06.08, 22:26
                                          wolna wola strachu nie wyklucza (pozwala natomiast nad strachem
                                          zapanować).
                                          Miłosć owszem, strach wyklucza. Nie mozna tak naprawdę kochać kogoś
                                          kogo się boimy.
                                            • hiperrealizm Re: nie azerko 22.06.08, 07:26
                                              a000000 napisała:

                                              > hiperrealizm napisał:
                                              >
                                              > > wolna wola strachu nie wyklucza
                                              >
                                              > Hipcio, mógłbyś udowodnić??? może mnie przekonasz..
                                              ========================================================
                                              Dawid gdy wyszedł na przeciw Goliata miał pełne pory. Ale
                                              przezwyciężył strach. A dokonał tego dzięki wolnej woli własnie.
                                              Gdyby nie jego wola to pewie by nigdy nie doszło do tego pojedynku.
                                              ====
                                              Odwaga nie polega na nieodczuwaniu strachu ale na panowaniu nad nim.
                                              Strach ma swoje źródło w instynkcie a wolna wola w rozumie.
                                              Panowanie rozumu nad instynktem jest przejawem człowieczeństwa.
                                              • z2006 Re: nie azerko 25.06.08, 19:40
                                                Dawid postapił dobrze, bo nie bał sie człowieka. Ale złe było to, że nie bał się
                                                też Boga, więc zgrzeszył z Batszebą.
                                          • z2006 Re: nie azerko 22.06.08, 10:35
                                            hiperrealizm napisał:

                                            > Miłosć owszem, strach wyklucza. Nie mozna tak naprawdę kochać kogoś
                                            > kogo się boimy.
                                            Przecież bojaźń Boża jest jednym z darów Ducha Świętego (Jezus teź je otrzymał
                                            zgodnie z zapowiedzią w księdze Izajasza), a więc nie może być sprzeczna z miłością.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka