obt37
09.06.08, 12:01
"Religijność to rodzaj nieuświadomionego upośledzenia suwerennej natury
człowieczeństwa, swoista podatność na uleganie urojeniom i na stawanie się
ofiarą wyzysku religijnych totalitaryzmów.
Co ciekawe wraz z objawami tzw. "głębokiej religijności" współwystępują na ogół:
a)- problemy z identyfikacją i akceptacją własnej płci (a czasem i cudzej)
oraz nieregularne krwawienia miesięczne,
b)- podatność na uzależnienia od bodźców fizycznych, chemicznych,
psychospołecznych oraz niskie poczucie własnej wartości,
c)- nadwrażliwe reagowanie na stres, utratę i zranienie emocjonalne, niska
asertywność, nadmierne uleganie sugestiom i presji środowiska społecznego,
d)- wadliwe działanie układu immunologicznego objawiające się pod postaciami:
autoimmunodestrukcji, obniżenia odporności, grzybic układu pokarmowego i
zatwardzenia stolca, nadwrażliwości uczuleniowej (alergie),
e)- zaburzenia regulacji łaknienia, czyli bulimia i anoreksja,
f)- schizofreniczne trudności w regulacji i utrzymaniu kontroli emocjonalnej,
powiązane z błędnym interpretowaniem obrazów i dźwięków, generowanych z
własnej pamięci w mózgu jako realnych i docierających ze świata zewnętrznego,
czyli rzeczywistych.
CZY BÓG TO NAŁÓG ?
Na dalszym etapie indoktrynacji religijnej zaburzenia systemu nerwowego mogą
zostać wzmocnione i ściśle skojarzone z "treściami religijnymi" (przez np.:
manipulacyjne oddziaływanie na emocje indoktrynowanych,
podawanie narkotyków w dymie kadzidła,
propagowanie rytuałów połączonych ze spożywaniem napojów alkocholowych
i bezsensownym, monotonnym powtarzaniu tych samych tekstów i gestów,
wystawianiu na działanie "dołującej" muzyki,
grzybicogenne zakazy i ograniczenia higieny osobistej i tzw. "intymnej" w
szczególności,
stresogenne zakazy zaspokajania potrzeb fizjologicznych i naturalnych popędów.)
Wszystkie te oddziaływania czynią wiernych jeszcze bardziej podatnymi na
manipulacyjną indoktrynację religijną i skłonnymi do uzależniania się od
wszystkiego co uzależnia, włącznie z religią, (choć niekoniecznie tą, która
proces łatwo-wierności zapoczątkowała).
Biochemiczne i psychologiczne wzorce i mechanizmy działania mózgu ludzkiego,
wskazują na podobieństwo zachowań ludzi tzw. "głęboko religijnych",
oszołomionych nawiedzeniem i fanatyzmem pod wpływem tzw. "uczuć religijnych"
do ludzkich zachowań pod wpływem alkocholu, narkotyków i innych środków
odurzających i zaburzających świadomość, co nagminnie wykorzystywane jest w
praktykach religijnych.
- bo czyż religia nie jest opium dla ludu?
Warto pamiętać wysyłając naszych milusińskich na lekcję religii ("po co
zabraniać?, niech spróbuje"), że
im wcześniej wystawiamy bezbronne i łatwowierne dziecko na indoktrynację w
oparach absurdu jakiejś religii, tym bardziej będzie ono podatne na późniejsze
uzależnianie się od manipulacyjnej indoktrynacji jakiej kolwiek religii i tym
mniej realnie będzie ono postrzegało świat przez opiumowy pryzmat religijnych
zabobonów.
W XXI wieku, wieku cywilizacji informacyjnej, w której inżynieria genetyczna
obiecuje realną nieśmiertelność za 50-70 lat, rozsądek nakazuje by w
eksperymentach wychowawczych z zastosowaniem religijnej obłudy wobec
nieletnich, poprzestać na asekuracyjnych bujdach o śniętym Mikołaju, dających
odpersonizowane alibi odpowiedzialnym za świąteczne prezenty rodzicom."