Katolik Niepraktykujacy

13.06.08, 00:49
Dawno, dawno temu kiedy mnie pytano o Religie mowilam, ze jestem
Katoliczka. Potem odstapilam od praktyk KK bo mialam co do nich
coraz wiecej zastrzezen. Mowilam wtedy, ze jestem Katoliczka
Niepraktykujaca.
Teraz, kiedy wiem juz kim jestem to mysle, ze to bylo bez sensu
nazywac sie Katoliczka Niepraktykujaca. Doszlam do wniosku, ze ja po
prostu juz nie bylam Katoliczka. Zwyczajnie moje przekonania
sprawialy, ze zaczynalam przynalezec do innego Kosciola.
W Katolicyzmie jest cala masa praktyki i jesli sie nie praktykuje to
po prostu nie jest sie Katolikiem.
Prosty przyklad: Siedzicie ze znajoma przy kawie w kuchni, a Wasz
dzieciak przystawia do okna stolek, wspina sie na niego i wychyla
niebezpiecznie na druga strone. Co robicie?

a)wzdychacie : ''No nie, ten sie znowu wychyla przez okno, a mi sie
tak nie chce wstac...No ale dobra, wstane. Eee...jak tylko skoncze
kawe.''
b) prosicie znajoma,zeby cos zrobila.
c) wypieracie sie, ze to Wasze dziecko.
d) zrywacie sie, zeby ratowac dziecko.

Jesli wybieracie zachowanie d) to znaczy, ze z jakiegos powodu
jest dla Was WAZNE, zeby je uratowac. Wydaje mi sie, ze z religia
jest podobnie. Jesli wierzycie w cos calym sercem, to i staracie sie
wypelniac zadania jakie Wasza wiara kladzie Wam na barki. Czy Ci,
ktorzy mowia, ze sa z Chrystusem, moga w pewnym momencie powiedziec,
ze ciagle sa z Nim, ale ze juz nie beda go nasladowac, bo im sie to
czy tamto nie podoba? Raczej nie. Wiec chyba nie mozna o sobie lub o
kims innym powiedziec ''Katolik Niepraktykujacy.''
Jak myslicie?

    • astrotaurus Re: Katolik Niepraktykujacy 13.06.08, 01:01

      selenya napisała:

      **Wiec chyba nie mozna o sobie lub o kims innym powiedziec ''Katolik
      Niepraktykujacy.''
      Jak myslicie?**

      Myślimy, że spoko.
      Każdy sobie wybiera religię jak mu pasuje, a jak mu żadna nie pasuje, to, nie
      chcąc być ateistą tworzy nową, choćby tylko przerabiając trochę jakąś już
      istniejącą.
      Katolicyzm też się zmienia.
      Przybyło mu bogów podstawowych (z jednego do trzech) i bożków pobocznych w
      postaci przeróżnych umarlaków, przedmiotów kultu się naroiło co niemiara, z
      obrazkami i szczątkami ludzkimi włącznie.... etc.
      Stosunkowo nowym wynalazkiem/innowacją jest termin "katolik niepraktykujący".

      Martwa dusza lepsza, niż żadna. :D

      I jest to absolutnie wewnętrzna sprawa katolików.
      • krytykantka07 Re: Katolik Niepraktykujacy 13.06.08, 09:39
        astrotaurus napisał:

        > Każdy sobie wybiera religię jak mu pasuje, a jak mu żadna nie
        pasuje, to, nie > chcąc być ateistą tworzy nową, choćby tylko
        przerabiając trochę jakąś już > istniejącą.

        Przerabianie religii to juz manipulacja. Jeśli ona jest dopuszczalna
        to religia traci sens.

        > Katolicyzm też się zmienia. > Przybyło mu bogów podstawowych (z
        jednego do trzech) i bożków pobocznych w > postaci przeróżnych
        umarlaków, przedmiotów kultu się naroiło co niemiara, z
        > obrazkami i szczątkami ludzkimi włącznie.... etc.

        Dokładnie. Przybyło. No ale z jakiej racji? Nauka Jezusa mówiła o
        tym? To on miał byc nami aż do skończenia świata. Najbardziej mnie
        śmieszy to, że jak ktoś postępuje zgodnie ( ale nie do końca ) z
        przykazaniem miłości bliźniego to jest uważany za świętego. Ja
        myślałam, że jak postępuje sie zgodnie i do końca z przykazaniem
        miłości bliźniego to jest się wyznawcą Jezusa. To zgodnie ale nie do
        końca oznacza, że nawraca nawróconych ;). A to grzech pychy...

        > Stosunkowo nowym wynalazkiem/innowacją jest termin "katolik
        niepraktykujący".

        Katolik niepraktykujący jest bliżej prawdziwego chrześcijaństwa.
        Jezus odrzucił fałszywych proroków i ich rytuały i obrządki, mówiąc
        ten lud czci mnie ustami, a sercem swym daleko jest ode mnie.

        > I jest to absolutnie wewnętrzna sprawa katolików.

        Wewnętrzną sprawą katolików jest to, że chcą mieć za boga papieża i
        całą watykańską hołotę.
        >
        • muerte2 Re: Katolik Niepraktykujacy 13.06.08, 09:53
          A w ogóle potrzebne są jakieś definicje religijne? Po co to i czemu ma służyć?
          Czy posiadanie takiego tytułu coś zmienia, coś powoduje, o czymś świadczy i w
          ogóle zdaje się przynajmniej psu na budę? Może należy stworzyć jakąś siatkę
          pojęciową - katolik niepraktykujący, katolik niepraktykujący w robocze dni
          tygodnia, katolik praktykujący alternatywnie, katolik praktykujący, ale nie do
          końca...
          Zauważalny jest jakiś pęd do porządkowania każdej dziedziny - wszystko trzeba
          nazwać i określić. A problem pojawia się taki, że w sprawach wiary niczego nie
          da się precyzyjnie określić. Nawet mówiąc o Bogu każdy pojmuje go inaczej i stąd
          bezproduktywne szermierki słowne. Dla jednych Bóg to pan z siwą broda, matka
          natura, siła nadrzędna, moc czy Bóg wie jeszcze co.
          I stąd mamy nieustające akademickie bicie piany. Skądinąd czasem dosyć
          fascynujące. Zwłaszcza w przypadkach histerycznie nawiedzonych ocierających się
          niemal o matrix i świat Władcy Pierścieni - że o mojej ukochanej Zatoce
          Nieochrzczonych Dzieci nie wspomnę ;-)
          • mala.mi74 Re: Katolik Niepraktykujacy 13.06.08, 10:49
            muerte2 napisał:

            > A w ogóle potrzebne są jakieś definicje religijne? Po co to i
            czemu ma służyć?
            > Czy posiadanie takiego tytułu coś zmienia, coś powoduje, o czymś
            świadczy i w
            > ogóle zdaje się przynajmniej psu na budę? Może należy stworzyć
            jakąś siatkę
            > pojęciową - katolik niepraktykujący, katolik niepraktykujący w
            robocze dni
            > tygodnia, katolik praktykujący alternatywnie, katolik
            praktykujący, ale nie do
            > końca...
            > Zauważalny jest jakiś pęd do porządkowania każdej dziedziny -
            wszystko trzeba
            > nazwać i określić. A problem pojawia się taki, że w sprawach wiary
            niczego nie
            > da się precyzyjnie określić. Nawet mówiąc o Bogu każdy pojmuje go
            inaczej i stą
            > d
            > bezproduktywne szermierki słowne. Dla jednych Bóg to pan z siwą
            broda, matka
            > natura, siła nadrzędna, moc czy Bóg wie jeszcze co.
            > I stąd mamy nieustające akademickie bicie piany. Skądinąd czasem
            dosyć
            > fascynujące. Zwłaszcza w przypadkach histerycznie nawiedzonych
            ocierających się
            > niemal o matrix i świat Władcy Pierścieni - że o mojej ukochanej
            Zatoce
            > Nieochrzczonych Dzieci nie wspomnę ;-)

            ..która w dodatku nigdy nie stanowial nauki Koscioła(chyba wg panów
            redaktorów z GW, ktorzy zdaje sie tez wierza w dziadka z siwa broda
            jak na freskach Michelo Angelo;)
            Ale masz rację: nie ma sensu wartosciowac katolików, bo gdzie uznac
            granice grzechu od ktorej ktos przestaje byc katolikiem? czy w ogóle
            uznac ,ze grzech (a takim jest niepraktykowanie równiez) jest jaks
            przeszkoda w byciu katolikiemm? To w ogóle nie ma kogos takiego jak
            katolik w takim razie...albo źle definiujemy to slowo
            • 0golone_jajka Re: Katolik Niepraktykujacy 17.06.08, 08:50
              To w ogóle nie ma kogos takiego jak
              > katolik w takim razie...albo źle definiujemy to slowo

              No właśnie o to się pytam w oddzielnym wątku: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=721&w=80807722
              w ktorym nie byłaś łaskawa się wypowiedzieć
          • krytykantka07 Re: Katolik Niepraktykujacy 13.06.08, 11:26
            No właśnie ;). Co do tego pana z siwą brodą. Każdy chce być piękny i
            młody, a Bóg uparł się, żeby być stary i hmmmm niezbyt
            przystojny? ;). A nie lepiej było stworzyć boginię? Kobiety mogą być
            piękne, faceci - nie ;). Bicie piany to ciekawe zajęcie, bo dwie
            strony sobą wzajemnie manipulują i do żadnych wniosków dojść nie
            mogą. Gdyby ludzie sobą nie manipulowali jakież to życie byłoby
            proste. A tak manipulują wszyscy wszystkimi od rodzin zaczynając.
            Manipulują partnerzy sobą nawzajem, dzieci rodzicami, dzieci sobą
            nawzajem i ta manipulacja przechodzi do wszystkich dziedzin życia,
            bo z wieku dziecięcego sie nie wychodzi, a niektórzy zatrzymali się
            w wieku przedszkolnym gdzie byli królewiątkami jako, że rodziny
            wmówiły im, że są cudem ;).
        • astrotaurus Re: Katolik Niepraktykujacy 13.06.08, 10:35

          krytykantka07 napisała:

          **Przerabianie religii to juz manipulacja. Jeśli ona jest dopuszczalna to
          religia traci sens. **

          Manipulacja, powiadasz ...
          Kiedy złodziej krzyczy "łapaj złodzieja" to też jest manipulacja. Wiedza i
          logiczne myślenie przed manipulacją zabezpieczają, więc nie wszystkich oszukasz.
          Sama rozczłonkowałaś zastaną religię i na jej bazie zbudowałaś swoją.
          Tak to po prostu idzie.
          Tamta religia nie była odporna na manipulację i dlatego straciła dla Ciebie
          sens. Sens ma dla Ciebie Twoja nowa religia.
          DLA CIEBIE !!
          Dla innych nie musi. Dla logicznie myślących wręcz nie może!


          **Dokładnie. Przybyło. No ale z jakiej racji? Nauka Jezusa mówiła o tym? To on
          miał byc nami aż do skończenia świata.**

          A co Ciebie to obchodzi?
          Katolicy wyciągają sobie z nauk Jezusa czy kogo innego co sobie zechcą i Tobie
          nic do tego. Nie masz wyłączności na interpretację, ani nie dziedziczysz praw
          autorskich. Czy to tak trudno zrozumieć?
          Jeśli katolicy na podstawie objawień, czy nowych przemyśleń zechcą sobie
          ustanowić jeszcze ze czterech bogów to pozostanie ciągle ich prawem i ich
          wyłącznie sprawą. I nie będą musieli się, jeśli nie zechcą, nikomu z tego
          tłumaczyć.
          Na tym polega wolność wyznanie i całe alogiczne zjawisko wiary, że każdy może
          rzec: "a bo tak mi pasuje!".
          Ty też jak nakręcona klepiesz swoje bzdury i nie czujesz potrzeby racjonalnego
          wyjaśnienia skąd co Ci się bierze. Na świecie bogów jest jak psów, "świętych
          ksiąg" całe mrowie, a Ty nie potrafisz powiedzieć dlaczego wybrałaś akurat tego
          boga i akurat te fragmenty tej książki.
          Nie potrafisz uzasadnić przewagi w wiarygodności tej akurat wersji religii
          chrześcijańskiej nad jakimikolwiek innymi religiami.
          Pozwól więc innym na to samo.


          **Wewnętrzną sprawą katolików jest to, że chcą mieć za boga papieża i całą
          watykańską hołotę.**

          Ciepło, ciepło....
          Tak jest i tak im wolno. Mają prawo uznać, ze lepszy wróbel w garści, niż gołąb
          na dachu, że bliższa ciału koszula...
          Jeśli dla uproszczenia zechcą uznać, że np. papcio z Watykanu jest nosicielem i
          wcieleniem samego boga też nic Ci będzie do tego.
          • krytykantka07 Re: Katolik Niepraktykujacy 13.06.08, 10:48
            Jeszcze raz powtarzam. Zdecyduj się po, której jesteś stronie. A
            później możemy dyskutować o trudniejszych sprawach. Religia Jezusa
            była odporna na manipulację. Ludzie nie. Czytając teraz to, co Jezus
            powiedział widać o co chodziło. Ja nie tworzę własnej religii. Ja
            mówię o tym, gdzie jest manipulacja w tej religii. Czy to tak trudno
            pojąć? Nikt nie manipuluje jeśli nie zyskuje, a nawet traci. Jeśli
            kler zdobył władzę to manipulował, bo Jezus władzy mu nie dał. Na
            przerzucanie sie argumentami szkoda czasu, bo to nie sejmik. Jeśli
            chcesz cokolwiek zrozumieć to zaprzecz wszystkiemu co wiesz i zmień
            założenia. Bez zmiany założeń - kręcisz sie w kółko i nic z tego nie
            wynika. Co gorsza jesteś takim samym manipulatorem jak ci, których
            odsądzasz od czci i wiary. Założenia są takie: religia nie jest
            celem do osiągnięcia władzy. Co do tego dlaczego wybrałam tego Boga.
            Ja nie miałam wjścia, skoro byłam niemowlakiem. Mojego chrztu nie
            pamiętam. Ostatnio byłam na chrzcie mojego bratanka i uśmiałam się
            gdy ksiądz powiedział: " wspominając swój własny chrzest
            wyrzeknijcie się...". Nie wiem czy on pamiętał swój własny chrzest.
            • astrotaurus Re: Katolik Niepraktykujacy 13.06.08, 11:27
              krytykantka07 napisała:

              **Jeszcze raz powtarzam. Zdecyduj się po, której jesteś stronie.**

              Jeszcze raz powtarzam: jestem po swojej stronie. Jestem po stronie rozumu, po
              stronie racjonalności myślenia, po stronie dorobku ludzkości.


              **A później możemy dyskutować o trudniejszych sprawach.**

              Żeby dyskutować o jakichkolwiek sprawach trzeba być przygotowanym merytorycznie.
              A po drugie nie wolno mieć klapek na oczach, a Ty masz. Gdybyś wiedziała coś o
              swojej religii potrafiłabyś ją jasno opisywać, bo wszystko co oczywiste daje się
              w oczywisty sposób wyłożyć. A Ty trajkoczesz o Jezusie, jako bogu, który
              przyszedł na gotowy świat, kiedy ktoś boską mocą załatwił wcześniej, że jego
              mamusia była poczęta bez bzyknięcia i temu podobne bzdury.
              Jedyny jasny kierunek Twoich postów to nienawiść do kleru kk.
              I jest to tak ślepa nienawiść, że chcesz odmawiać im nawet prawa do wolności
              wyznania!


              **Religia Jezusa była odporna na manipulację. Ludzie nie.**

              Co Ty gadasz?! To do kogo ta religia była skierowana? Do ufoludków? Czy do
              podatnych na manipulację ludzi? Czym Twój Jezus różni się od lekceważonego przez
              Ciebie Jehowy, skoro też nie umiał dobrać religii do realnych ludzi?
              Kiedyś Młynarski śpiewał piosenkę o puzzlach i jej konkluzja pasuje idealnie do
              wszystkich religii opartych na biblii, z Twoją włącznie: "albo dajcie inne
              klocki, albo zmieńcie ten obrazek".


              **Ja nie tworzę własnej religii. Ja mówię o tym, gdzie jest manipulacja w tej
              religii. Czy to tak trudno pojąć? Nikt nie manipuluje jeśli nie zyskuje, a nawet
              traci. Jeśli kler zdobył władzę to manipulował, bo Jezus władzy mu nie dał.**


              Tworzysz religię, tworzysz i masz po prostu alergię na kler.
              A może ja się nie znam, może rzeczywiście Jezus odciął się od Jehowy, może nie
              powiedział, ze przyszedł wypełnić prawo, a nie je zmieniać - tylko pewnie kler
              to zmanipulował.
              Opowiedz swoją historię od początku, po kolei, od stworzenia świata... tak
              będzie naprawdę lepiej.
              Załóż nowy wątek i po prostu przedstaw tam swoja religię i nie miotaj się.


              **Jeśli chcesz cokolwiek zrozumieć to zaprzecz wszystkiemu co wiesz i zmień
              założenia. Bez zmiany założeń - kręcisz sie w kółko i nic z tego nie wynika. Co
              gorsza jesteś takim samym manipulatorem jak ci, których odsądzasz od czci i
              wiary. Założenia są takie: religia nie jest celem do osiągnięcia władzy. **


              Już całkiem Cię pogięło? Jak mam zaprzeczyć temu co wiem? Nigdy nie czynię
              żadnych założeń, zbieram informacje i na ich podstawie wyrabiam sobie zdanie. I
              tak już ładnych parę lat. I na razie wszystko mi pasuje, nowe elementy ładnie
              uzupełniają się z poprzednimi ... Czemu miałbym z tego rezygnować? Żeby dać się
              otumanić jakimś mrzonkom? Uwierzyć na słowo jakiejś oszołomionej dziewczynie, że
              religie są tworem kompletnym , zamierzonym i celowym, kiedy wiem, że, jak
              śpiewał z kolei Kuba Sienkiewicz: "nikt nie wymyślał specjalnie tego w czym żyć
              nam przyszło" ?


              **Co do tego dlaczego wybrałam tego Boga. Ja nie miałam wjścia, skoro byłam
              niemowlakiem. Mojego chrztu nie pamiętam.**

              Ja też byłem ochrzczony, ale woda święcona na mózg mi się nie rzuciła. Myślisz,
              że gdyby pojechać do Arabii i poświęcić Arabów (tajemnie, żeby byli nieświadomi,
              tak jak nieświadome są chrzczone dzieci chrześcijańskie), to wyrośnie tam
              pokolenie chrześcijan?
              Byłobyż z Tobą jeszcze gorzej, niż dotychczas myślałem? ;)
              • krytykantka07 Re: Katolik Niepraktykujacy 13.06.08, 14:16
                astrotaurus napisał:

                > Jeszcze raz powtarzam: jestem po swojej stronie. Jestem po stronie
                rozumu, po > stronie racjonalności myślenia, po stronie dorobku
                ludzkości.

                Czyli jesteś po stronie religii, ale bez Boga. Natomiast z takimi
                samymi fałszywymi prorokami, bo problem polega na tym, że im też
                chodzi tylko o władzę. Tam gdzie są emocje - nie ma racjonalności
                myślenia. W Twoim myśleniu za dużo emocji. Komunizm też był religią
                bez Boga. I co? I jego kapłani postępowali jak kler!!!

                > Żeby dyskutować o jakichkolwiek sprawach trzeba być przygotowanym
                merytorycznie

                Akurat. Aby gadać bez końca i zachwycać sie swoimi słowami trzeba
                być przygotowanym merytorycznie. Ale to tylko gadanie. I próżność!.
                Jak w sejmie. Dopiero głosowanie do czegoś prowadzi. Bez ględzenia
                też by prowadziło, bo albo zgadzasz sie z tezą, albo ją odrzucasz.
                Sztuka polega na tym, żeby jak najwięcej ludzi zgadzało sie z Twoją
                tezą, więc tak tłumaczysz, żeby trafić w ich poglądy. To czysta
                manipulacja.

                > A po drugie nie wolno mieć klapek na oczach, a Ty masz. Gdybyś
                wiedziała coś o > swojej religii potrafiłabyś ją jasno opisywać, bo
                wszystko co oczywiste daje si> ę > w oczywisty sposób wyłożyć.

                Co jeszcze powinnam wiedzieć o tej religii? Wiem ile potrzeba. Ta
                religia potępia każdą dyskryminację, a nie tworzy nowych podziałów w
                imię Jezusa.

                A Ty trajkoczesz o Jezusie, jako bogu, który > przyszedł na gotowy
                świat, kiedy ktoś boską mocą załatwił wcześniej, że jego
                > mamusia była poczęta bez bzyknięcia i temu podobne bzdury.

                Z jakiegoś założenia wyjść trzeba. Zanim wszystkiemu zaprzeczę, na
                czymś oprzeć sie muszę. Wtedy dopiero można dojsć do paradoksu, że
                ta religia to judaizm i była potrzebna Żydom.

                > Jedyny jasny kierunek Twoich postów to nienawiść do kleru kk.
                > I jest to tak ślepa nienawiść, że chcesz odmawiać im nawet prawa
                do wolności > wyznania!

                No nono jaka nienawiść! Ja z klerem chcę być w niebie, dlatego chcę,
                żeby wysłannicy Boga stosowali sie do nauki Jezusa.

                > Co Ty gadasz?! To do kogo ta religia była skierowana? Do
                ufoludków? Czy do > podatnych na manipulację ludzi?

                Do niepodatnych na manipulację ludzi, którzy kapłanom stawiali
                niewygodne pytania.

                Czym Twój Jezus różni się od lekceważonego prze> z > Ciebie Jehowy,
                skoro też nie umiał dobrać religii do realnych ludzi?

                On dobrał, ale ludzie nie umieją żyć bez manipulacji. Odpowiedz
                sobie sam na pytanie czy w Twojej rodzinie jest manipulacja. Ale
                szczerze. Kto kim manipuluje.

                > Kiedyś Młynarski śpiewał piosenkę o puzzlach i jej konkluzja
                pasuje idealnie do > wszystkich religii opartych na biblii, z Twoją
                włącznie: "albo dajcie inne > klocki, albo zmieńcie ten obrazek".

                Akurat nie bardzo, bo ja stawiam tylko pytania, żeby pokazać, że
                puzle są z innych klocków. Religia Jezusa zakłada komunizm!!!

                > Tworzysz religię, tworzysz i masz po prostu alergię na kler.
                > A może ja się nie znam, może rzeczywiście Jezus odciął się od
                Jehowy, może nie > powiedział, ze przyszedł wypełnić prawo, a nie je
                zmieniać - tylko pewnie kler > to zmanipulował.

                Bazuję tylko na słowach Jezusa. On odciął sie od tłumaczących pismo.
                Jezus przyszedł, żeby wypełnić prawo, czyli wyzwolić naród wybrany.

                > Opowiedz swoją historię od początku, po kolei, od stworzenia
                świata... tak > będzie naprawdę lepiej.
                > Załóż nowy wątek i po prostu przedstaw tam swoja religię i nie
                miotaj się.

                Założyłam czytaj i myśl ;). Od grzechu Abla poczynając można
                udowodnić resztę ;)

                > Już całkiem Cię pogięło? Jak mam zaprzeczyć temu co wiem? Nigdy
                nie czynię > żadnych założeń, zbieram informacje i na ich podstawie
                wyrabiam sobie zdanie. I > tak już ładnych parę lat. I na razie
                wszystko mi pasuje, nowe elementy ładnie > uzupełniają się z
                poprzednimi ... Czemu miałbym z tego rezygnować?

                Nie oszukuj się. Zrobiłeś założenie i tylko szukasz tego, co pasuje
                do Twojej tezy. Załóż robocze założenie przeciwstawne i udowodnij
                przeciwną tezę. Skorzystaj z twierdzenia ad absurdum.

                Żeby dać się > otumanić jakimś mrzonkom? Uwierzyć na słowo jakiejś
                oszołomionej dziewczynie, ż> e > religie są tworem kompletnym ,
                zamierzonym i celowym, kiedy wiem, że, jak > śpiewał z kolei Kuba
                Sienkiewicz: "nikt nie wymyślał specjalnie tego w czym żyć
                > nam przyszło" ?

                Oczywiście, że tak. Wszystkie religie nawet te bez Boga są
                zamierzone, bo mają dać władzę ich kapłanom.

                > Ja też byłem ochrzczony, ale woda święcona na mózg mi się nie
                rzuciła. Myślisz, > że gdyby pojechać do Arabii i poświęcić Arabów
                (tajemnie, żeby byli nieświadomi> , > tak jak nieświadome są
                chrzczone dzieci chrześcijańskie), to wyrośnie tam
                > pokolenie chrześcijan?

                Nic nie musiałoby z nich wyrosnąć. Oni są takimi samymi katolikami.
                Araby mają tę samą religię co katolicy: judaizm. Różnią sie tylko
                symbolami i rytuałami.

                > Byłobyż z Tobą jeszcze gorzej, niż dotychczas myślałem? ;)

                Hmmmmmmmmm tego co Ty myślałeś to nie wiem. Jak na razie to dużo
                razem nie dyskutowaliśmy, a Ty wyciągasz daleko idące wnioski.
                • astrotaurus Re: Katolik Niepraktykujacy 13.06.08, 18:04
                  krytykantka07 napisała:

                  **Czyli jesteś po stronie religii, ale bez Boga.**

                  Dziewczyno, zlituj się, bo nie będę z Tobą w ogóle rozmawiał. Religia, wiara,
                  sacrum, wydumane bożki i tym podobne bzdety są mi obce i koniec.


                  **Natomiast z takimi samymi fałszywymi prorokami, bo problem polega na tym, że
                  im też chodzi tylko o władzę.**

                  Jesteś pewna, że nie pomieszałaś tu zbyt dużo wątków?


                  **Tam gdzie są emocje - nie ma racjonalności myślenia. W Twoim myśleniu za dużo
                  emocji.**

                  Ech, w psychologii to się nazywa "projekcja", a w cywilu "odwracanie kota
                  ogonem". To Ty kierujesz się emocjami, a nie myśleniem ... chyba że wskażesz
                  mi gdzie mnie emocje tok myślenia zakłóciły.


                  **Dopiero głosowanie do czegoś prowadzi. Bez ględzenia też by prowadziło, bo
                  albo zgadzasz sie z tezą, albo ją odrzucasz. **

                  A sztuka dyskusji, argumentacji...?
                  I dlaczego tyle klepiesz jęzorem na tym forum zamiast co i rusz urządzać tylko
                  głosowania?


                  **Sztuka polega na tym, żeby jak najwięcej ludzi zgadzało sie z Twoją tezą, więc
                  tak tłumaczysz, żeby trafić w ich poglądy. To czysta manipulacja. **

                  Nie wiem o jaką tezę Ci chodzi, zapewne to prostu słowo, jakie Ci się pod
                  klawisze nawinęło w zastępstwie "poglądów". Ale tak, masz rację, uważam swoje
                  poglądy za słuszne i chciałbym, aby jak najwięcej ludzi je podzielało. A sztuka
                  przekonania oponenta to nie jest manipulacja.
                  Natomiast Tobie trzeba sprawiedliwie przyznać, ze robisz wszystko, aby Twoich
                  poglądów nie podzielić, jeśli ten chaos, którym zasypujesz forum można nazwać
                  poglądami.


                  **Założyłam czytaj i myśl ;). Od grzechu Abla poczynając można udowodnić resztę ;)**

                  Czytam i myślę bez Twoich napomnień i dlatego widzę, że Ty nie myślisz.
                  Klepałaś, że nie było grzechu pierworodnego i na moje pytanie "po co w takim
                  razie w ogóle Jezus?" wymyśliłaś grzech Abla.
                  Kain zabił, bo Abel był zły. To jeszcze bardziej porąbane, niż te bzdety z
                  biblii. W dodatku jeśli ja jestem bezpośrednim potomkiem Adama i Ewy to mnie po
                  co jakiś zapaćkany Jezus... i zresztą o co tu w ogóle chodzi.
                  Załóż uczciwy wątek zaczynający się od słów: "Na początku było
                  słowo/bóg/osobliwość (niepotrzebne skreślić) i nie pleć trzy po trzy.


                  **Nie oszukuj się. Zrobiłeś założenie i tylko szukasz tego, co pasuje do Twojej
                  tezy. Załóż robocze założenie przeciwstawne i udowodnij przeciwną tezę.
                  Skorzystaj z twierdzenia ad absurdum.**

                  Nie bredź. Nie mam żadnej tezy, do której próbowałbym na siłę dobierać czy
                  dopasowywać argumenty, czy jak tam to zwać w takim przypadku.
                  Nie bądź taka lisica i nie kręć, tylko bez zbytecznych fajerwerków elokwencji
                  pokaż mi jasno coś, co według Ciebie mi nie pasuje, a czego Ty potrafisz łatwo
                  dowieść.


                  **Nic nie musiałoby z nich wyrosnąć. Oni są takimi samymi katolikami. Araby mają
                  tę samą religię co katolicy: judaizm. Różnią sie tylko symbolami i rytuałami.**

                  Pytałem o chrześcijan....
                  Czy wyznawcy hinduizmu i wierzący w Mannitou też są katolikami i nie potrzeba
                  ich kropić wodą święconą?


                  **Hmmmmmmmmm tego co Ty myślałeś to nie wiem. Jak na razie to dużo razem nie
                  dyskutowaliśmy, a Ty wyciągasz daleko idące wnioski. **

                  Cóż, wystarczy poczytać...
                  Myślałem do tej pory, że masz fiksację, a teraz powoli skłaniam się do myśli, że
                  jesteś obłąkana.
                  • krytykantka07 Re: Katolik Niepraktykujacy 13.06.08, 18:57
                    astrotaurus napisał:

                    > Dziewczyno, zlituj się, bo nie będę z Tobą w ogóle rozmawiał.
                    Religia, wiara, > sacrum, wydumane bożki i tym podobne bzdety są mi
                    obce i koniec.

                    Nie rozumiesz mojego sposobu komunikacji, bo mamy inny szyfr ;).
                    Piszę o tym, że jesteś po stronie stworzenia religii ( ideologia to
                    też religia ) w której nie ma Boga? Coś takiego już przerabialiśmy.

                    > Jesteś pewna, że nie pomieszałaś tu zbyt dużo wątków?

                    Jestem pewna, ale jeśli masz wątpliwości to mogę wyjaśnić. Napisz o
                    jakich wątkach mowa.

                    > Ech, w psychologii to się nazywa "projekcja", a w
                    cywilu "odwracanie kota > ogonem". To Ty kierujesz się emocjami, a
                    nie myśleniem ... chyba że wskażesz > mi gdzie mnie emocje tok
                    myślenia zakłóciły.

                    Krytykując religię kierujesz się emocjami, bo z nią walczysz. Ja z
                    nią nie walczę. Szukam jej mocnych stron, aby przeciwstawić je tym,
                    co udają, że rozumieją naukę Jezusa.

                    > A sztuka dyskusji, argumentacji...?

                    Nie oszukuj sie. Sztuka dyskusji to sztuka manipulacji! Aby pokonać
                    czyjeś argumenty i zmusić kogoś do zmiany sposobu jego myślenia
                    brakłoby Ci życia. Czyli stosujesz jego sposób myślenia, odwołujesz
                    sie do emocji, albo zarządzasz głosowanie. W demokracji to proste.

                    > I dlaczego tyle klepiesz jęzorem na tym forum zamiast co i rusz
                    urządzać tylko > głosowania?

                    A na co mi głosowania? Ja wychodzę od sposobu myślenia mojego
                    oponenta. Zawsze przyznaję mu rację ;).

                    > Nie wiem o jaką tezę Ci chodzi, zapewne to prostu słowo, jakie Ci
                    się pod> klawisze nawinęło w zastępstwie "poglądów".

                    Wybacz, nie jestem tak oczytana jak Ty. Znam tylko niektóre słowa.
                    Pisałam o dowodzeniu twierdzenia, a żeby dowodzić czegokolwiek
                    najpierw musisz postawić tezę. Ty sformułowałeś taką: " wszystkie
                    religie są złe ". I to dowodzisz. Moja teza to: " KK odpowiada za
                    całe zło tego świata ".

                    Ale tak, masz rację, uważam swoje > poglądy za słuszne i chciałbym,
                    aby jak najwięcej ludzi je podzielało. A sztuka > przekonania
                    oponenta to nie jest manipulacja.

                    Powtarzam: życia by Ci brakło, aby kogoś przekonać podważając jego
                    argumenty. No chyba, że trafisz na ludzi niezdecydowanych ;).

                    > Natomiast Tobie trzeba sprawiedliwie przyznać, ze robisz wszystko,
                    aby Twoich > poglądów nie podzielić, jeśli ten chaos, którym
                    zasypujesz forum można nazwać > poglądami.

                    Chaos, o którym mowa w dyskusji z Tobą są Twoimi argumentami. Ja z
                    nimi nie polemizuję.

                    > Czytam i myślę bez Twoich napomnień i dlatego widzę, że Ty nie
                    myślisz.

                    No to pomyśl jeszcze raz ;). Mam cel czyli tezę, którą zamierzam
                    udowodnić. Nie wykłócam się z oponentami. Przyjmuję to, co piszą do
                    wiadomości i po swojemu komentuję wychodząc od nauki Jezusa. No to
                    spróbuj zaprzeczyć logice mojej wypowiedzi, tak aby nie zaprzeczyć
                    własnej ;)

                    > Klepałaś, że nie było grzechu pierworodnego i na moje pytanie "po
                    co w takim > razie w ogóle Jezus?" wymyśliłaś grzech Abla.

                    Jezus ukazał ludziom, co to grzech Abla!

                    > Kain zabił, bo Abel był zły.
                    To jeszcze bardziej porąbane, niż te bzdety z > biblii.

                    To ma sens, bo Bóg nie potępił Kaina.

                    W dodatku jeśli ja jestem bezpośrednim potomkiem Adama i Ewy to mnie
                    po > co jakiś zapaćkany Jezus... i zresztą o co tu w ogóle chodzi.

                    Jezus był po to, żeby pokazać ludziom prawdę o Bogu. Wszystko, co
                    oni rozumieli ze ST było nic niewarte.

                    > Załóż uczciwy wątek zaczynający się od słów: "Na początku było
                    > słowo/bóg/osobliwość (niepotrzebne skreślić) i nie pleć trzy po
                    trzy.

                    Do tego zmierzam ;). Na razie potrzebuję jeszcze paru wyjaśnień.

                    > Nie bredź. Nie mam żadnej tezy, do której próbowałbym na siłę
                    dobierać czy > dopasowywać argumenty, czy jak tam to zwać w takim
                    przypadku.

                    Masz! Religie są złem. To nieprawda. Kapłani są złem!

                    > Nie bądź taka lisica i nie kręć, tylko bez zbytecznych fajerwerków
                    elokwencji > pokaż mi jasno coś, co według Ciebie mi nie pasuje, a
                    czego Ty potrafisz łatwo > dowieść.

                    Nie pasuje mi nic co ludzie myślą na temat przesłania Jezusa.

                    > Pytałem o chrześcijan....

                    Zginęli na arenach ;). No chyba, że chrześcijanki. Te są w każdym
                    domu, gdzie mężem jest katolik. To męczennice jak pierwsi
                    chrześcijanie, ale tym razem nie za poglądy Jezusa tylko kleru!

                    > Czy wyznawcy hinduizmu i wierzący w Mannitou też są katolikami i
                    nie potrzeba > ich kropić wodą święconą?

                    A skąd się wzięli wyznawcy hinduizmu i wuierzący w Mannitou?
                    Chrześcijanie ich nie nawrócili? ;). Apostołowie tam nie dotarli?
                    Moze dlatego, że ziemia była płaska i do tego podtrzymywana przez
                    dwa krokodyle? ;)

                    > Cóż, wystarczy poczytać...

                    Jak widać nie wystarczy. Trzeba pytać jak sie czegoś nie rozumie.

                    > Myślałem do tej pory, że masz fiksację, a teraz powoli skłaniam
                    się do myśli, ż> e > jesteś obłąkana.

                    Kolejny daleko idący wniosek...

                    • astrotaurus Re: Katolik Niepraktykujacy 14.06.08, 11:20

                      krytykantka07 napisała:

                      ** Nie rozumiesz mojego sposobu komunikacji, bo mamy inny szyfr ;). Piszę o tym,
                      że jesteś po stronie stworzenia religii ( ideologia to też religia ) w której
                      nie ma Boga? Coś takiego już przerabialiśmy. **

                      To mów jak normalny człowiek, a nie szyfrem i nie wmawiaj mi niestworzonych
                      rzeczy. Może Ty się znasz na ludziach i może umiesz wróżyć, ale w tym przypadku
                      haniebnie pudłujesz.


                      **Krytykując religię kierujesz się emocjami, bo z nią walczysz.**

                      Ech, krytykantko07, ja nie mam takiego rozmachu, jak choćby Ty. Zbawianie świata
                      zakończyłem pacholęciem będąc. Teraz patrzę na świat po prostu. Jeśli rozmawiam
                      z Tobą, to rozmawiam z Tobą, a nie walczę z religią... Religia nie ma osobowości
                      prawnej, ani fizycznej , jest przejawem działalności ludzi i ja nie ma żadnego
                      problemu z religią, tylko z ludźmi religijnymi, jeśli już.


                      **Nie oszukuj sie. Sztuka dyskusji to sztuka manipulacji! Aby pokonać czyjeś
                      argumenty i zmusić kogoś do zmiany sposobu jego myślenia brakłoby Ci życia.
                      Czyli stosujesz jego sposób myślenia, odwołujesz sie do emocji, albo zarządzasz
                      głosowanie. W demokracji to proste. **

                      Bredzisz, kobieto, jest mnóstwo ludzi, którzy zmieniają poglądy na różne sprawy
                      i nie trawią na to całego życia. Rozmowa z ludźmi, którzy posługują się
                      argumentami to rzecz prosta i miła i lekko prowadząca do uzgodnień. Gorzej z
                      oszołomami, którzy posługują się urojeniami bez żadnego pokrycia w
                      rzeczywistości i uparte szczekanie bez żadnych dowodów na cokolwiek uważają za
                      argumentację.
                      W dodatku z takimi oszołomami, którzy sami przyznają, ze kręcą , kłamią,
                      manipulują, bo na tym , ich zdaniem, polega sztuka przekonywania. Twój Jezus
                      Cię tego nauczył?
                      Ja jednak pozostanę przy swoim - będę mówił wprost.


                      "Nie mam żadnej tezy, do której próbowałbym na siłę dobierać czy dopasowywać
                      argumenty,"
                      **Masz!Religie są złem. To nieprawda. Kapłani są złem!. **

                      Bzdura. "Religie są złem" to jest WNIOSEK wyciągnięty z wielotysiącletniej
                      historii ludzkości, a nie TEZA, którą musiałbym pokrętnie uzasadniać !


                      **Nie pasuje mi nic co ludzie myślą na temat przesłania Jezusa. **

                      To wiem już dawno, ale nie oto chodziło. Nie pędź jak szalona, tylko myśl.
                      Zarzuciłaś mi, że postawiłem sobie tezę i szukam tylko tego, co do niej pasuje.
                      Ja poprosiłem, abyś wskazała mi to, co do tej mojej nibytezy nie psuje. Byłaby
                      to najprostsza droga do obalenia mojego poglądu. A Ty w "odpowiedzi" w
                      zapamiętaniu tokujesz to co przytoczyłem. Beznadzieja!


                      **Do tego zmierzam ;). Na razie potrzebuję jeszcze paru wyjaśnień. **

                      Ja więc ewentualnie poczekam na czas, kiedy już swoja religię wymyślisz w
                      całości i nie będę się zajmował tymi niespójnymi i infantylnymi mrzonkami, które
                      prezentujesz w pozostałej części posta ( w wielu innych zresztą też).
                      • krytykantka07 Re: Katolik Niepraktykujacy 14.06.08, 13:57
                        astrotaurus napisał:

                        > To mów jak normalny człowiek, a nie szyfrem i nie wmawiaj mi
                        niestworzonych > rzeczy. Może Ty się znasz na ludziach i może umiesz
                        wróżyć, ale w tym przypadku > haniebnie pudłujesz.

                        W procesie komunikacji można wymienić kilka etapów, z których
                        najważniejszy to interpretacja wiadomości przez odbiorcę na
                        podstawie jego ogólnej wiedzy o świecie. Skoro interpretacja moich
                        postów jest dla Ciebie trudna, to znaczy, że Twoja wiedza o świecie
                        jest inna od mojej.

                        > Ech, krytykantko07, ja nie mam takiego rozmachu, jak choćby Ty.
                        Zbawianie świat> a > zakończyłem pacholęciem będąc. Teraz patrzę na
                        świat po prostu. Jeśli rozmawiam > z Tobą, to rozmawiam z Tobą, a
                        nie walczę z religią... Religia nie ma osobowośc> i > prawnej, ani
                        fizycznej , jest przejawem działalności ludzi i ja nie ma żadnego
                        > problemu z religią, tylko z ludźmi religijnymi, jeśli już.

                        Ja nie zamierzam zbawiać świata. Jezus zbawił świat i tylko
                        przypominam po 2 tys lat o czym mówił ;). Walcząc z ludźmi
                        religijnymi walczysz z ich poglądami czyli z religią. A z ich
                        religii wypływa działalność religijna. No to z kim a raczej z czym
                        walczysz? ;)

                        >> Bredzisz, kobieto, jest mnóstwo ludzi, którzy zmieniają poglądy
                        na różne spraw> y > i nie trawią na to całego życia.

                        Zmieniają, bo sami do tego dojrzeli, bo zmieniły sie okoliczności,
                        bo zrozumieli, że błądzą. Ale żeby ktoś zmieniał poglądy z którymi
                        jest mu dobrze? No to zmień swoje poglądy ;).

                        Rozmowa z ludźmi, którzy posługują się > argumentami to rzecz prosta
                        i miła i lekko prowadząca do uzgodnień.

                        O tak zwłaszcza jak mają przeciwstawne poglądy i do tego są równie
                        uparci. Raczej wtedy wpadają w pułapkę słów i każdy chce
                        przeforsować swoje racje. Wygra ten, co zagada tego drugiego, albo
                        wprawi go w zakłopotanie. W jakim towarzystwie Ty sie obracasz?
                        Chyba mniej niż Ty wyedukowanych i stosujesz zjawisko, które nazywa
                        sie snobizm intelektualny, bo oni nie przyznają sie do niewiedzy. Na
                        tym bazuje kler i politycy oraz inni marketingowcy.

                        Gorzej z > oszołomami, którzy posługują się urojeniami bez żadnego
                        pokrycia w > rzeczywistości i uparte szczekanie bez żadnych dowodów
                        na cokolwiek uważają za > argumentację. > W dodatku z takimi
                        oszołomami, którzy sami przyznają, ze kręcą , kłamią,> manipulują,
                        bo na tym , ich zdaniem, polega sztuka przekonywania.

                        Nie jestem oszołomem. Nie posługuję sie urojeniami. Argumentacją są
                        dla mnie nauki Jezusa. Nie manipuluję innymi, bo przesłanie Jezusa
                        jest czytelne. Nie wolno manipulować dla własnych korzyści, a trudno
                        nazwać manipulacją działanie w wyniku którego nic sie nie zyskuje, a
                        nawet traci.

                        Twój Jezus > Cię tego nauczył? > Ja jednak pozostanę przy swoim -
                        będę mówił wprost.

                        Wprost to znaczy jak? Krytykując religię, której nie ma?
                        Chrześcijaństwa nie ma. Są tylko ukradzione symbole i włączone do
                        katolicyzmu. Ja krytykuję katolicyzm. Chrześcijaństwo czyli nauka
                        głoszona oprzez Jezusa i dostosowanie do niej życia sprawiłoby, że
                        mielibyśmy niebo na ziemi!

                        >> Bzdura. "Religie są złem" to jest WNIOSEK wyciągnięty z
                        wielotysiącletniej > historii ludzkości, a nie TEZA, którą musiałbym
                        pokrętnie uzasadniać !

                        Gdyby to był wniosek, to nie pisałbyś na forum. To dla Ciebie jest
                        wniosek, ale nie dla innych. Czyli aby ich przekonać postawiłeś taką
                        tezę. I swoimi postami jej dowodzisz. Dlaczego miałbyś zakładać
                        posty skoro wniosek byłby dla wszystkich czytelny? Do czego byś ich
                        wtedy przekonywał? Aby kogoś przekonać zakładasz, że Twoje wnioski
                        są Twoje. Czyli dla innych zakładasz tezę, której dowodzisz.


                        > Zarzuciłaś mi, że postawiłem sobie tezę i szukam tylko tego, co do
                        niej pasuje. > Ja poprosiłem, abyś wskazała mi to, co do tej mojej
                        nibytezy nie psuje. Byłaby > to najprostsza droga do obalenia mojego
                        poglądu. A Ty w "odpowiedzi" w > zapamiętaniu tokujesz to co
                        przytoczyłem. Beznadzieja!

                        Każdy Twój post to teza, którą zakładasz w oparciu o Twoje wnioski.
                        Każda Twoja odpowiedź to dowód Twojej tezy. To chyba nie tak trudno
                        pojąć? To samo działa w przypadku wszystkich innych forumowiczów.

                        > Ja więc ewentualnie poczekam na czas, kiedy już swoja religię
                        wymyślisz w > całości i nie będę się zajmował tymi niespójnymi i
                        infantylnymi mrzonkami, któr> e > prezentujesz w pozostałej części
                        posta ( w wielu innych zresztą też).

                        To nie infantylne mrzonki tylko w tej religii jest za dużo białych
                        kartek ;). Więc trzeba rozumować na wyczucie ;). Pomysł z grzechem
                        pierworodnym jest co najmniej głupi. Gdyby biblia opisywała emocje
                        to co innego. Ale ona jest jak kronika, czyli nie oddaje całości
                        sytuacji. Ja próbuję sobie dopowiedzieć. Założenie robocze: nie było
                        grzechu pierworodnego. Na podstwie niepełnych informacji można dojść
                        do fałszywych wniosków, a przyznasz, że biblia nie przekazuje pełnej
                        informacji. Mogła więc być dowolnie interpretowana przez tych,
                        którzy dzieki niej chcieli coś osiągnąć. Co mogli chcieć osiągnąć
                        kapłani dzięki dyskryminacji kobiet? I dlaczego Syn Boży kobiet nie
                        dyskryminował? To by zaprzeczało biblii. I grzechowi pierworodnemu
                        za sprawą kobiety. A to już stawia na głowie całą religię i to co
                        głosi kler. Nie tylko katolicki. Z judaizmu wywodzi sie też islam.
                        • astrotaurus Re: Katolik Niepraktykujacy 15.06.08, 15:49

                          krytykantka07 napisała:

                          **Walcząc z ludźmi religijnymi walczysz z ich poglądami czyli z religią.**

                          Nie walczę z ludźmi religijnymi, tylko polemizuję z ich poglądami. A religia
                          istnieje tylko jako emanacja poglądów i postaw ludzi religijnych, a nie jako
                          samodzielny byt, z którym mógłbym walczyć.
                          Można więc rzec, ze rozmawiając z Tobą walczę z religią w Twojej głowie, choć to
                          i tak nic nie wnosi do meritum.


                          **W procesie komunikacji można wymienić kilka etapów, z których najważniejszy to
                          interpretacja wiadomości przez odbiorcę na podstawie jego ogólnej wiedzy o
                          świecie.**

                          Dopóki nie przerodzi się to w nadinterpretację z niepotrzebnym rozmachem nie
                          jest źle.


                          **Ale żeby ktoś zmieniał poglądy z którymi jest mu dobrze? No to zmień swoje
                          poglądy ;). **

                          Wskaż mi błąd w moich poglądach, albo brak podstaw do nich, a ja je natychmiast
                          zmienię.


                          **O tak zwłaszcza jak mają przeciwstawne poglądy i do tego są równie uparci.
                          Raczej wtedy wpadają w pułapkę słów i każdy chce przeforsować swoje racje. Wygra
                          ten, co zagada tego drugiego, albo wprawi go w zakłopotanie. W jakim
                          towarzystwie Ty sie obracasz? **

                          Mówiłem o ludziach operujących argumentami, a nie uporem i słowotokiem. Mówię o
                          ludziach, którzy chcą mieć słuszne poglądy i racjonalne poglądy, a nie za
                          wszelką cenę przeforsować swoje, których w dodatku nie są pewni. I z takimi
                          właśnie ludźmi często i chętnie się towarzysko obracam.
                          I gdybyś Ty do takich ludzi należała skupiłabyś się np. na wskazaniu mi
                          manipulacji, którą mi zarzuciłaś, zamiast trajkotać ogólnie i bez sensu, bo Ci
                          się wydaje, ze jak kler manipuluje i krytykantka07 manipuluje to już muszą
                          manipulować wszyscy.
                          Gdybyś Ty do takich ludzi należała mówiłabyś o wybranych naukach
                          społeczno-moralnych Jezusa, ale nie pierniczyłabyś bzdur o religii, o bogu,
                          kiedy jeszcze nie wiesz o tej, wymyślanej na bieżąco, religii i jej bogach
                          praktycznie nic.

                          Resztę sobie daruję, bo nie mam czasu i ochoty na polemikę z chaosem.
    • mala.mi74 Re: Katolik Niepraktykujacy 13.06.08, 10:42
      Jesli ktos deklaruje sie jako katolik a nie praktukuje(zależy
      jeszcze co okreslimy praktykami? przestrzeganie przykazan? udzial w
      sakramentach-chrzest, bierzmowanie, małzenstwo,pogrzeb? regularne
      chodzenie do koscioła? modlitwe? uznanie poszanowania nauk
      Koscioła? ) to dla mnie jest to samo co nie-kochajacy mąz albo nie-
      kochająca zona w małzenstwie.
      • krytykantka07 Re: Katolik Niepraktykujacy 13.06.08, 10:50
        Pięknie. To jeszcze wyjaśnij co to takiego ten kochający mąż i
        kochająca żona w małżeństwie jak pominiesz techniki manipulacyjne i
        całą sztukę uwodzenia ;).
    • lux_occulta Re: Katolik Niepraktykujacy 13.06.08, 11:17
      Najpierw rozdziel wiarę i religie bo to nie jest to samo. Religia to obrzędowość, rytuały, określone zasady, przywództwo duchowe i tak dalej. Wiara nie jest od tego zależna. Możesz na przykład wierzyć, że Jezus był Synem Bozym a jego matka była niepokalanie poczęta, ale nie wierzyć, że na ołtarzu wino i opłatek zmieniają się w krew i ciało. Mozesz wierzyć, że jest tylko jeden jedyny Bóg, ale możesz też wierzyć, że było ich wielu (i po to powstało pierwsze przykazanie, żeby zapewnić Jahwe wyznawców) i tak dalej.
      Kiedy to już mamy za sobą nalezy rozdzielić chrześcijaństwo od katolicyzmu. NAjpierw było chrześcijaństwo. Chrześcijaństwo opierało się tak naprawdę na dwuch nie na dziesięciu przykazaniach. Te dwa przykazania to przykazania miłości. I niewiele miało wspólnego z tym, co teraz prezentuje katolicyzm. Przede wszystkim nie było tylu dziwnych , nieraz niezrozumiałych obrzędów. I to KK wziął swoje początki w chrześcijaństwie nie na odwrót. Skoro częściowo i to mamy już za sobą przejdźmy dalej.
      Można być niepraktykującym katolikiem. Jak najbardziej można być. KAtolik niepraktykujący to osoba, która jest ochrzczona w KK i do kościoła nie drepta. NIe chodzi o to, że nie przestrzega się jakiegoś jednego przepisu, bo ludzie tych przepisów na ogół nie znają więc trudno mieć do kogoś pretensje. Chodzi o to, że owszem, wierzy w Boga, owszem, modli się, ale do kościoła nie chodzi a sakramenty przyjmuje raz do roku. Nie wyklucza go to jako wyznawcy Jezusa, ale nie zmienia faktu, że jest niepraktykujący.
      Niepraktukujuący katolik to równiez taki, który nie uczestniczy aktywnie w życiu parafii, nie pomaga w jej budowaniu.
      A co do tego, że komuś jest bliżej do protestantyzmu na przykłąd... Takich ludzi jest wielu, ale o ile mi wiadomo, nie jest możliwe by przejść na inne wyznanie. (a szkoda).
      • prokasia75 Re: Katolik Niepraktykujacy 13.06.08, 13:35
        lux_occulta napisała:

        > Takich ludzi jest wielu, ale o ile mi wiadomo, nie jest możliwe by
        > przejść na inne wyznanie. (a szkoda).

        Skąd taka opinia, że nie można?
        • lux_occulta Re: Katolik Niepraktykujacy 13.06.08, 13:40
          A chyyba jest na to jakiś przepis w KrK. Ale głowy nie dam.
    • 1.onet.pl Re: Katolik Niepraktykujacy 17.06.08, 01:32
      nie ma czegos takiego jak katolik niepraktykujacy , albo jest sie katolikiem
      praktykującym albo ateista, nie wliczam innych wyznan bo nie o to tu chodzi.
      • kolter_hugh Re: Katolik Niepraktykujacy 17.06.08, 10:35
        1.onet.pl napisała:

        > nie ma czegos takiego jak katolik niepraktykujacy , albo jest sie katolikiem
        > praktykującym albo ateista, nie wliczam innych wyznan bo nie o to tu chodzi.

        Bzdura!! Krk uznaje każdego za katolika , nawet tych którzy całe życie nie
        bywają na kościelnych imprezach ::))))
        • pat-i27 Re: Katolik Niepraktykujacy 18.06.08, 11:17
          kolter_hugh napisał:

          > 1.onet.pl napisała:
          >
          > > nie ma czegos takiego jak katolik niepraktykujacy , albo jest sie katolik
          > iem
          > > praktykującym albo ateista, nie wliczam innych wyznan bo nie o to tu chod
          > zi.
          >
          > Bzdura!! Krk uznaje każdego za katolika , nawet tych którzy całe życie nie
          > bywają na kościelnych imprezach ::))))

          Co Ty mozesz wiedziec na ten temat???
          Przeciez jakbys wszedl do kosciola to by kosciol sie zawalil .
          • kolter_hugh Re: Katolik Niepraktykujacy 18.06.08, 11:54
            pat-i27 napisała:
            > Co Ty mozesz wiedziec na ten temat???

            Ano to że jestem z rodziny katolickiej , i znam księży którzy mi to wyjaśnili ::)))

            > Przeciez jakbys wszedl do kosciola to by kosciol sie zawalil .

            Mówisz ze mam takie rogi ::))))))))
      • krytykantka07 Re: Katolik Niepraktykujacy 18.06.08, 11:33
        No tak ;). To jak wytłumaczyć cud w Poroninie? Nawet klecha sie
        nabrał i gotów był niepraktykujących katolików przyjąć na łono
        Kościoła uznając nawrócenie za cud ;).

        wyborcza.pl/1,88975,5320379,Falszywy_cud_w_Poroninie.html
    • marajka Re: Katolik Niepraktykujacy 17.06.08, 19:40
      Myślę podobnie. Nie powiem, że jestem katoliczką, bo to byłoby kłamstwo, mimo iż do KRK formalnie należę. W głębi duszy jestem już luteranką.
Pełna wersja