selenya
13.06.08, 00:49
Dawno, dawno temu kiedy mnie pytano o Religie mowilam, ze jestem
Katoliczka. Potem odstapilam od praktyk KK bo mialam co do nich
coraz wiecej zastrzezen. Mowilam wtedy, ze jestem Katoliczka
Niepraktykujaca.
Teraz, kiedy wiem juz kim jestem to mysle, ze to bylo bez sensu
nazywac sie Katoliczka Niepraktykujaca. Doszlam do wniosku, ze ja po
prostu juz nie bylam Katoliczka. Zwyczajnie moje przekonania
sprawialy, ze zaczynalam przynalezec do innego Kosciola.
W Katolicyzmie jest cala masa praktyki i jesli sie nie praktykuje to
po prostu nie jest sie Katolikiem.
Prosty przyklad: Siedzicie ze znajoma przy kawie w kuchni, a Wasz
dzieciak przystawia do okna stolek, wspina sie na niego i wychyla
niebezpiecznie na druga strone. Co robicie?
a)wzdychacie : ''No nie, ten sie znowu wychyla przez okno, a mi sie
tak nie chce wstac...No ale dobra, wstane. Eee...jak tylko skoncze
kawe.''
b) prosicie znajoma,zeby cos zrobila.
c) wypieracie sie, ze to Wasze dziecko.
d) zrywacie sie, zeby ratowac dziecko.
Jesli wybieracie zachowanie d) to znaczy, ze z jakiegos powodu
jest dla Was WAZNE, zeby je uratowac. Wydaje mi sie, ze z religia
jest podobnie. Jesli wierzycie w cos calym sercem, to i staracie sie
wypelniac zadania jakie Wasza wiara kladzie Wam na barki. Czy Ci,
ktorzy mowia, ze sa z Chrystusem, moga w pewnym momencie powiedziec,
ze ciagle sa z Nim, ale ze juz nie beda go nasladowac, bo im sie to
czy tamto nie podoba? Raczej nie. Wiec chyba nie mozna o sobie lub o
kims innym powiedziec ''Katolik Niepraktykujacy.''
Jak myslicie?