muerte2
07.07.08, 09:59
Zadziwiający jest ten zmasowany i szyderczy atak na religię. Wiele tutejszych
oświeconych jednostek w swej przenikliwości doszło do wniosku, że jedynym
ratunkiem dla świata jest zabicie katolicyzmu i spalenie po nim miejsca.
Wówczas nastanie zapewne powszechna szczęśliwość. Według nich nie ma bardziej
zbrodniczych systemów i organizacji na świecie niż katolicyzm. Że palił na
stosach, że widział/widzi tylko pieniądze i władzę, że jedyne co robi, to
gwałci dzieci itp. Oczywiście chwali się taką troskę o los świata i miliony
zniewolonych przez katolicyzm umysłów - są zaślepieni, a po zniszczeniu
religii ich los zapewne się poprawi, bo spadną im klapki z oczu. Tyle tylko,
że w swym świętym uniesieniu owi obrońcy wolności od zabobonu nie dostrzegają,
że wielu ludziom wiara w Matkę Boską, Trójcę Przenajświętszą czy zamianę krwi
w wino jest najzwyczajniej potrzebna. W takiej tradycji zostali wychowani i
odejście od niej nie wchodzi w rachubę. Świadomość wszechmocy Boga daje im
oparcie w trudnych chwilach. Wielu nie cierpi z tego powodu, że kościół dba o
swoje doczesne interesy. Wielu potrafi przejść do porządku dziennego nad
absurdami różnych religijnych instytucji. Tak naprawdę liczy się
uporządkowanie własnego życia duchowego. Znikomy odsetek wierzących zapewne
zastanawia się nad meandrami teologii – istotniejsze są proste rytuały, które
zaspokajają duchowe potrzeby. Dlaczego więc burzyć komuś tak ukształtowany
porządek? Dlaczego wyśmiewać sposób realizacji potrzeb duchowych? W czym
gorsza jest wiara w Boga od niewiary w niego? Albo dawanie na tacę od
niedawania? To przecież część wolności wyboru każdego człowieka – skąd więc ta
skłonność do obrażania, wyśmiewania i szydzenia? Dlaczego poglądy małej.mi są
na tym forum synonimem katolickiej ciemnoty, a np. krytykantka prezentuje
światlejsze i nowocześniejsze podejście do problemu wiary – skoro ich opinie
są tak samo uprawnione w świetle dzisiejszej wiedzy o Bogu? Którego nikt nie
widział, nie widzi i nie zobaczy. O którym cała wiedza zawarta jest w zasadzie
w jednym i do tego trochę starawym już inkunabule. A ów inkunabuł służy jako
oręż zarówno jednej, jak i drugiej stronie…