rom-36
12.07.08, 16:21
Kobieta, która zalicza się do grona katolików jest od urodzenia
dyskryminowana. Nie może, tak jak jej koledzy ministranci, służyć do mszy, nie
może stać się osobą duchowną, nie ma prawa decydować, czy chce zajść w ciąże,
czy nie, bowiem antykoncepcja jest zabroniona (jest to również dyskryminacja
mężczyzn, którym nakazuje się produkować dzieci bez względu na wszystko), i
nie ma prawa w końcu decydować czy chce urodzić dziecko, czy też poddać się
aborcji...? Co gorsza tak naprawdę to niewiele kobiet zdaje sobie z tego
sprawę i mniej lub bardziej świadomie godzą się ze swoim losem...
Jak w takim razie ma się to do współczesnych osiągnieć cywilizacyjnych takich
jak np. wolność, czy równość. Czyżby pewna niezbyt liczna grupa społeczna
rościła sobie prawo do decydowania o tym, co jest dobre dla ogółu. Przecież to
istny totalitaryzm, dokładnie taki sam jak ten, który kilkanaście lat temu był
obecny w naszym kraju...
P.S.
Średniowiecze już też dawno przeminęło, choć niektórzy zdają się tego nie
zauważać...