ela282
31.07.08, 09:16
Mój mąż co roku chodzi z pielgrzymką do Częstochowy. Zawsze
myślałam, że jeden drugiemu pomaga i go wspiera. Jeszcze dziwniejsze
jest to, że księża mówią wielkie słowa o miłości, miłosierdziu,
dobroci tylko, że oni tylko mówią. Mąż jest zwolennikiem kawy i ma
ze sobą termos. Poszedł do księdza prosić o gorącą wodę. I wiecie
co? ksiądz odrzekł, że to woda dla księży. Innym razem ksiądz
zapisywał na nocleg do domu pielgrzyma, pieniądze przyjął. Jednak
okazało się, że tego noclegu nie będzie. Mąż poszedł po pieniądze,
ksiądz mu oddał ale nie wszystkie. Często w parafiach na pielgrzymów
wołają pieniądze. Kurczę, o co chodzi? Ci co głoszą wiarę i
namawiają do uczestnictwa w religii postępują wręcz odwrotnie. Teraz
pewnie da znać o sobie ojciec Rydzyk. Mąż powiedział, że nie da ani
złotówki.