forumaniak 27.08.08, 21:23 Niech ktoś mądry mi wytłumaczy, co znaczy: "Kan. 845 - § 1. Nie można powtarzać sakramentów chrztu, bierzmowania i kapłaństwa, które wyciskają charakter." Wyciskają charakter??? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
supaari Re: sakramenty (prawo kanoniczne) 27.08.08, 21:42 forumaniak napisała: > Niech ktoś mądry mi wytłumaczy, co znaczy: "Kan. 845 - § 1. Nie > można powtarzać sakramentów chrztu, bierzmowania i kapłaństwa, które > wyciskają charakter." > > Wyciskają charakter??? > KKK 1121: Trzy sakramenty: chrzest, bierzmowanie i sakrament święceń kapłańskich, oprócz tego, że udzielają łaski, wyciskają charakter sakramentalny (czyli "pieczęć"), przez który chrześcijanin uczestniczy w kapłaństwie Chrystusa i należy do Kościoła, odpowiednio do swego stanu i pełnionych funkcji. "Character" to łacińskie słowo oznaczające "piętno" oraz urządzenie do piętnowania. Kan. 845 § 1. stanowi, że piętno wyciśnięte przez wymienione sakramenty jest nieusuwalne, co oznacza, że nie należy ich powtarzać. CIC czyni mały wyjątek w sytuacji braku pewności. Odpowiedz Link Zgłoś
krytykantka07 Re: sakramenty (prawo kanoniczne) 28.08.08, 09:37 A pewnie. Chrzest niemowlaka wyciska piętno! Bierzmowanie dziecka wyciska piętno! Na kim ? To może od razu niemowlakowi przyznać bierne prawo wyborcze, a co! Nic nie wyciska piętna jeśli człowiek przyjmujący sakrament nie jest pewien swojej decyzji i nie jest dojrzały emocjonalnie. Jezus jako dziecko nauczał w świątyni, ale On był Bogiem. Taka dojrzałość emocjonalna w przypadku dziecka nie jest możliwa. Tu raczej chodzi o ilość owieczek, a nie o ich jakość. W końcu dzięki temu, że chrzest wyciska piętno - klechy mają więcej ( zapisanych ) owieczek. Wtedy mogą pchac sie do władzy i polityki, bo reprezentują większość w danym kraju. Kapłaństwo wyciska piętno! A pewnie. Szczególnie na ofiarach klechów - pedofili. Te sakramenty są potrzebne klerowi, a nie zwykłym ludziom. A jest tak sprytnie obmyślane, ale ludzie szajs uznali za coś wartościowego. Popatrzmy na aktualne chrześcijaństwo. Chrześcijanie żydowskie niebo uznali za godne dla siebie życie po śmierci ;). Ależ Żydzi muszą mieć ubaw. Szczególnie z katolików. Co to jednak znaczy marketing! Przypomina mi się dowcip ( kłótnia ;)): - jesteś osłem - a ty nawet osłem nie jesteś - co, ja nie jestem osłem? Odpowiedz Link Zgłoś
supaari Re: sakramenty (prawo kanoniczne) 28.08.08, 10:20 krytykantka07 napisała: > A pewnie. Chrzest niemowlaka wyciska piętno! Bierzmowanie dziecka > wyciska piętno! Na kim ? To może od razu niemowlakowi przyznać > bierne prawo wyborcze, a co! Nic nie wyciska piętna jeśli człowiek > przyjmujący sakrament nie jest pewien swojej decyzji i nie jest > dojrzały emocjonalnie. Jezus jako dziecko nauczał w świątyni, ale On > był Bogiem. Taka dojrzałość emocjonalna w przypadku dziecka nie jest > możliwa. Tu raczej chodzi o ilość owieczek, a nie o ich jakość. W > końcu dzięki temu, że chrzest wyciska piętno - klechy mają więcej > ( zapisanych ) owieczek. Wtedy mogą pchac sie do władzy i polityki, > bo reprezentują większość w danym kraju. Kapłaństwo wyciska piętno! > A pewnie. Szczególnie na ofiarach klechów - pedofili. Te sakramenty > są potrzebne klerowi, a nie zwykłym ludziom. A jest tak sprytnie > obmyślane, ale ludzie szajs uznali za coś wartościowego. Popatrzmy > na aktualne chrześcijaństwo. Chrześcijanie żydowskie niebo uznali za > godne dla siebie życie po śmierci ;). Ależ Żydzi muszą mieć ubaw. > Szczególnie z katolików. Co to jednak znaczy marketing! > > Przypomina mi się dowcip ( kłótnia ;)): > > - jesteś osłem > - a ty nawet osłem nie jesteś > - co, ja nie jestem osłem? > Jak to ujął "krytyk Antka 07": "Do pisania na forum nie logika jest potrzebna, a intuicja.". I tej "prawdzie" jest wierny! Intuicyjnie wyczuwa, że należy wypowiadać się nie na temat. Kiedy mowa jest o niepowtarzalności trzech sakramentów wg CIC, to krytyk Antka "intuicyjnie" poruszy: 1. Wiek chrztu 2. Boskość Jezusa 3. Klechów-pedofili 4. Osły i wiele innych rzeczy. Tylko logiki nie poruszy. Bo logika jest niepotrzebna. Odpowiedz Link Zgłoś
krytykantka07 Re: sakramenty (prawo kanoniczne) 28.08.08, 10:35 supaari napisał: > Jak to ujął "krytyk Antka 07": "Do pisania na forum nie logika jest potrzebna, > a > intuicja.". I tej "prawdzie" jest wierny! Dokładnie. Bo skoro Ty myślisz logicznie to ja nie muszę. Ja tylko wypowiadam sie na temat Twojej logiki. >Intuicyjnie wyczuwa, że należy > wypowiadać się nie na temat. Przeczytaj uważniej. Wszystko tam jest i nawet więcej >Kiedy mowa jest o niepowtarzalności trzech > sakramentów wg CIC, to krytyk Antka "intuicyjnie" poruszy: > 1. Wiek chrztu > 2. Boskość Jezusa > 3. Klechów-pedofili > 4. Osły > i wiele innych rzeczy. Tylko logiki nie poruszy. Bo logika jest niepotrzebna. Wiek chrztu jest ważny, boskość Jezusa też, bo tylko Bóg w młodym wieku wiedział co znaczy rozumieć Boga, sakrament kapłaństwa wynika z sakramentu chrztu i bierzmowania oraz innych sakramentów. To jest ważne, skoro mamy dzięki nim księży - pedofili. Więc wiara w Jezusa nie wymaga dojrzałości emocjonalnej. O osłach to była taka sobie odskocznia od tematu, abyś pojął jaki Żydzi muszą mieć ubaw z katolików, którzy ich nienawidzą, a razem z nimi koniecznie chcą być po śmierci. Jak widzisz Twoje logiczne myślenie nie ma za wiele z logiką wspólnego. Prawda życia sie mu wymyka. Odpowiedz Link Zgłoś
supaari Re: sakramenty (prawo kanoniczne) 28.08.08, 10:41 Gdybyś pisała na temat, to zajęłabyś się powtarzalnością sakramentów. Bo o tym jest tu mowa. No ta, ale koro twym zdanie "do pisania na forum nie logika jest potrzebna, a intuicja", to czego oczekiwać? Odpowiedz Link Zgłoś
krytykantka07 Re: sakramenty (prawo kanoniczne) 28.08.08, 10:46 Oczekuję logiki od Ciebie. Do czego są potrzebne sakramenty, skoro niczego nie wnoszą do myślenia? Ja intuicyjnie czuję, że to kłamstwa i manipulacje, które czemuś służą i piszę czemu wg. mnie służą. Zwłaszcza ta niepowtarzalność. Brzmi zupełnie jakby człowiek skarb znalazł. W tym kontekście to czysty chwyt marketingowy. Odpowiedz Link Zgłoś
supaari Re: sakramenty (prawo kanoniczne) 28.08.08, 11:02 krytykantka07 napisała: > Oczekuję logiki od Ciebie. Do czego są potrzebne sakramenty, skoro > niczego nie wnoszą do myślenia? Ja intuicyjnie czuję, że to kłamstwa > i manipulacje, które czemuś służą i piszę czemu wg. mnie służą. > Zwłaszcza ta niepowtarzalność. Brzmi zupełnie jakby człowiek skarb > znalazł. W tym kontekście to czysty chwyt marketingowy. 1. Obawiam się, że twój wstręt do logiki wynika z jej niedostatku, więc może się okazać, że nie zrozumiesz mojej odpowiedzi. 2. Dlaczego twierdzisz, że sakramenty "niczego nie wnoszą do myślenia"? Moim zdaniem popełniasz błąd - być może wynikający z niechęci do logiki lub z ignorancji. 3. Nie podoba ci się "niepowtarzalność"? Masz ochotę na chrzest co tydzień? Na bierzmowanie co miesiąc? A na pokutę raz w życiu? Wolno ci... Odpowiedz Link Zgłoś
krytykantka07 Re: sakramenty (prawo kanoniczne) 28.08.08, 11:12 supaari napisał: > 1. Obawiam się, że twój wstręt do logiki wynika z jej niedostatku, więc może si> ę > okazać, że nie zrozumiesz mojej odpowiedzi. Nie obawiaj się. Jeśli nie zrozumiem Twojej wypowiedzi to napiszę co zrozumiałam. Wtedy mi wyjaśnisz. Zacznę od słów: " rozumiem że..." > 2. Dlaczego twierdzisz, że sakramenty "niczego nie wnoszą do myślenia"? Moim > zdaniem popełniasz błąd - być może wynikający z niechęci do logiki lub z ignora> ncji. Rozumiem, że wg. Ciebie sakramenty coś wnoszą do myślenia. Np. logikę? ;). Nie potrzebuję żadnych pośredników udzielających sakramentów, aby rozmawiać z Bogiem. > 3. Nie podoba ci się "niepowtarzalność"? Masz ochotę na chrzest co tydzień? Na > bierzmowanie co miesiąc? A na pokutę raz w życiu? Wolno ci... Rozumiem, że powtarzając chrzest za każdym razem w innym kościele, automatycznie jestem wykreślana z tego poprzedniego? A sakramentu pokuty mi nie potrzeba. Rozmawiam sobie z Bogiem. I wiem, co mam robić. Odpowiedz Link Zgłoś
supaari Re: sakramenty (prawo kanoniczne) 28.08.08, 13:35 krytykantka07 napisała: > supaari napisał: > > > 1. Obawiam się, że twój wstręt do logiki wynika z jej niedostatku, > więc może si> ę > okazać, że nie zrozumiesz mojej odpowiedzi. > > Nie obawiaj się. Jeśli nie zrozumiem Twojej wypowiedzi to napiszę co > zrozumiałam. Wtedy mi wyjaśnisz. Zacznę od słów: " rozumiem że..." "Rozumiem, że..."??? Nie ściemniaj. Twoja intuicja zakazuje ci rozumieć. Zabrała całe miejsce przeznaczone na rozumienie. > > 2. Dlaczego twierdzisz, że sakramenty "niczego nie wnoszą do > myślenia"? Moim > zdaniem popełniasz błąd - być może wynikający z > niechęci do logiki lub z ignora> ncji. > > Rozumiem, że wg. Ciebie sakramenty coś wnoszą do myślenia. Np. > logikę? ;). Nie potrzebuję żadnych pośredników udzielających > sakramentów, aby rozmawiać z Bogiem. Owszem - wnoszą coś do myślenia, choć bynajmniej nie logikę. A ty nie odpowiedziałaś na moje pytanie. > > 3. Nie podoba ci się "niepowtarzalność"? Masz ochotę na chrzest co > tydzień? Na > bierzmowanie co miesiąc? A na pokutę raz w życiu? > Wolno ci... > > Rozumiem, że powtarzając chrzest za każdym razem w innym kościele, > automatycznie jestem wykreślana z tego poprzedniego? A sakramentu > pokuty mi nie potrzeba. Rozmawiam sobie z Bogiem. I wiem, co mam > robić. Chodzi o to, że nie rozumiesz i widać to gołym okiem. Jak już pisałem - nie rozumiesz z powodu nadmiaru intuicji. Odpowiedz Link Zgłoś
krytykantka07 Re: sakramenty (prawo kanoniczne) 28.08.08, 14:07 supaari napisał: > "Rozumiem, że..."??? Nie ściemniaj. Twoja intuicja zakazuje ci rozumieć. Zabrał> a > całe miejsce przeznaczone na rozumienie. Każdy rozumie jak umie ;) >> Owszem - wnoszą coś do myślenia, choć bynajmniej nie logikę. A ty nie > odpowiedziałaś na moje pytanie. Masz rację. Wnoszą intuicje. Intuicyjnie rozumiesz, że coś jest nie tak. I żadne logiczne wywody Cię nie przekonają. Ech muszę przepisac bo znów sie przyczepisz, że chodzi o Ciebie. Powinno być: " Człowiek intuicyjnie rozumie, że coś jest nie ta i żadne logiczne wywody go nie przekonają " Na jakie pytanie nie odpowiedziałam? >> Chodzi o to, że nie rozumiesz i widać to gołym okiem. Jak już pisałem - nie > rozumiesz z powodu nadmiaru intuicji. Czego nie rozumiem? Czym są sakramenty? Ależ doskonale rozumiem. Sakrament pokuty jest mi niepotrzebny to jak mogę mieć ochotę na pokutę więcej niż raz w życiu? Chrzest i bierzmowanie przyjmuję jako dorosły człowiek i wiem na co się decyduję. Na pewno nie na to, aby należeć do organizacji politycznej pt. KK Odpowiedz Link Zgłoś
supaari Re: sakramenty (prawo kanoniczne) 29.08.08, 12:53 krytykantka07 napisała: > supaari napisał: > > > "Rozumiem, że..."??? Nie ściemniaj. Twoja intuicja zakazuje ci > rozumieć. Zabrał> a > całe miejsce przeznaczone na rozumienie. > > Każdy rozumie jak umie ;) A jak nie umie, to nie rozumie; i to jest twój przypadek. > >> Owszem - wnoszą coś do myślenia, choć bynajmniej nie logikę. A ty > nie > odpowiedziałaś na moje pytanie. > > Masz rację. Wnoszą intuicje. Intuicyjnie rozumiesz, że coś jest nie > tak. I żadne logiczne wywody Cię nie przekonają. Ech muszę przepisac > bo znów sie przyczepisz, że chodzi o Ciebie. > Powinno być: " Człowiek intuicyjnie rozumie, że coś jest nie ta i > żadne logiczne wywody go nie przekonają " Intuicja i myślenie to dwa odrębne światy. Sakramenty wnoszą do myślenia świadomość, że jest się we wspólnocie z Bogiem. > Na jakie pytanie nie odpowiedziałam? Na pytanie: "Dlaczego twierdzisz, że sakramenty "niczego nie wnoszą do myślenia"? > >> Chodzi o to, że nie rozumiesz i widać to gołym okiem. Jak już > pisałem - nie > rozumiesz z powodu nadmiaru intuicji. > > Czego nie rozumiem? Czym są sakramenty? Ależ doskonale rozumiem. > Sakrament pokuty jest mi niepotrzebny to jak mogę mieć ochotę na > pokutę więcej niż raz w życiu? Chrzest i bierzmowanie przyjmuję jako > dorosły człowiek i wiem na co się decyduję. Na pewno nie na to, aby > należeć do organizacji politycznej pt. KK > > Nie rozumiesz czym jest chrzest i wpadasz na pomysł (tfu! znów pochodna "myśli" w odniesieniu do ciebie! Nadużywam ich...), że chrzest w jednym kościele eliminuje chrzest w innym. W kwestii twojego życia nie zamierzam się wypowiadać. Jesteś lepszym ekspertem ode mnie. Ja przyjmuję za prawdę to, co o sobie wypisujesz, chyba że piszesz sprzeczności. Odpowiedz Link Zgłoś
krytykantka07 Re: sakramenty (prawo kanoniczne) 29.08.08, 13:49 supaari napisał: > A jak nie umie, to nie rozumie; i to jest twój przypadek. No to zobaczmy chodząca logiko :P > Intuicja i myślenie to dwa odrębne światy. Sakramenty wnoszą do myślenia > świadomość, że jest się we wspólnocie z Bogiem. Świadomość, że się jest we wspólnocie z Bogiem daje rozmowa z nim i czytanie ze zrozumieniem przypowieści Jezusa. Niczego więcej nie trzeba. A na pewno nie trzeba sakramentów. Umowy z Bogiem ustne sa tak samo wiążące jak i pisemne i umowy z Bogiem bez świadków są tak samo wiążące jak w obecności świadków. Po prostu sam człowiek chce być z Bogiem we wspólnocie. I pośredników nie potrzebuje. Pośrednictwo do Boga to grzech pychy i żaden człowiek kochający Boga nie będzie do tego grzechu sie dokładał przez wspomaganie pychy. >> Na pytanie: "Dlaczego twierdzisz, że sakramenty "niczego nie wnoszą do myślenia Proszę bardzo. Bo do myślenia wnosi praca nad sobą. >> Nie rozumiesz czym jest chrzest i wpadasz na pomysł (tfu! znów pochodna "myśli" > w odniesieniu do ciebie! Nadużywam ich...), że chrzest w jednym kościele > eliminuje chrzest w innym. W kwestii twojego życia nie zamierzam się wypowiadać > . Chrzest? Czym może być chrzest? Decyzją, że człowiek chce należeć do Boga, ale nie do wspólnoty ludzi ochrzczonych, którzy tylko udają. To deklaracja Twojej wiary, jeśli potrzebujesz świadków. Jeśli ich nie potrzebujesz, to chrztu nie ma. Zresztą kto mógłby udzielić Ci tego chrztu? Kapłan? A jaki kapłan? Grzeszny? To kpina! > Jesteś lepszym ekspertem ode mnie. Ja przyjmuję za prawdę to, co o sobie > wypisujesz, chyba że piszesz sprzeczności. A widzisz. Ja o Tobie tego co piszesz za prawdę nie przyjmuję, a uważam, że możesz pisać sprzeczności. W końcu od tego jest internet. Dlatego nie odwołuję sie do Twojej osoby, nawet jeśli tak wynika ( na logikę :P ) z moich postów. Odpowiedz Link Zgłoś
supaari Re: sakramenty (prawo kanoniczne) 29.08.08, 14:54 krytykantka07 napisała: > Świadomość, że się jest we wspólnocie z Bogiem daje rozmowa z nim i > czytanie ze zrozumieniem przypowieści Jezusa. Niczego więcej nie > trzeba. A na pewno nie trzeba sakramentów. Umowy z Bogiem ustne sa > tak samo wiążące jak i pisemne i umowy z Bogiem bez świadków są tak > samo wiążące jak w obecności świadków. Po prostu sam człowiek chce > być z Bogiem we wspólnocie. I pośredników nie potrzebuje. > Pośrednictwo do Boga to grzech pychy i żaden człowiek kochający Boga > nie będzie do tego grzechu sie dokładał przez wspomaganie pychy. 1. Dowodzisz, że świadomość wspólnoty z Bogiem "daje rozmowa z nim i czytanie ze zrozumieniem przypowieści Jezusa. Nie zamierzam z tym polemizować. 2. Nawet słowem nie próbowałaś dowodzić, że sakramenty nie powodują powstania świadomości wspólnoty z Bogiem. Wniosek - masz niedostatki logiki!!! Posłużę się analogią: Ja twierdzę, że łabędź to ptak. Ty twierdzisz, że nie! "Udowadniasz" to stwierdzając, że ptakiem jest czapla! > >> Na pytanie: "Dlaczego twierdzisz, że sakramenty "niczego nie > wnoszą do myślenia > > Proszę bardzo. Bo do myślenia wnosi praca nad sobą. Znów to samo!!! Pytam dlaczego twierdzisz, że dzik nie jest ssakiem, a ty odpowiadasz, że dlatego, iż ssakiem jest łoś! > >> Nie rozumiesz czym jest chrzest i wpadasz na pomysł (tfu! znów > pochodna "myśli" > w odniesieniu do ciebie! Nadużywam ich...), że > chrzest w jednym kościele > eliminuje chrzest w innym. W kwestii > twojego życia nie zamierzam się wypowiadać > . > > Chrzest? Czym może być chrzest? Decyzją, że człowiek chce należeć do > Boga, ale nie do wspólnoty ludzi ochrzczonych, którzy tylko udają. > To deklaracja Twojej wiary, jeśli potrzebujesz świadków. Jeśli ich > nie potrzebujesz, to chrztu nie ma. Zresztą kto mógłby udzielić Ci > tego chrztu? Kapłan? A jaki kapłan? Grzeszny? To kpina! Znów masa pytań bez większego związku. Czy z twojego rozumienia chrztu wynika, że staje się on niebyły, jeśli uczynisz podobny "gest" w innym miejscu? BTW - jako znawczyni nauki Jezusa... Pokaż mi przykład, w którym ktoś ochrzcił się sam! > A widzisz. Ja o Tobie tego co piszesz za prawdę nie przyjmuję, a > uważam, że możesz pisać sprzeczności. W końcu od tego jest internet. Innymi słowy domniemywasz, że kłamię, ale nie jesteś w stanie tego wykazać? Miłe. > Dlatego nie odwołuję sie do Twojej osoby, nawet jeśli tak wynika > ( na logikę :P ) z moich postów. To o czyjej mentalności pisałaś w kontekście historyjki o ojcu? Odpowiedz Link Zgłoś
krytykantka07 Re: sakramenty (prawo kanoniczne) 29.08.08, 17:00 supaari napisał: > 2. Nawet słowem nie próbowałaś dowodzić, że sakramenty nie powodują powstania > świadomości wspólnoty z Bogiem. Chcesz powiedzieć, że sakramenty powodują powstanie świadomości wspólnoty z Bogiem? Ja tak nie uważam. Przeciwnie. Próbowałam dowodzić, że sakramenty tego nie powodują. Te szopki są rodem z czasów Jehowy, a nie Boga. > Wniosek - masz niedostatki logiki!!! Posłużę się analogią: Ja twierdzę, że > łabędź to ptak. Ty twierdzisz, że nie! "Udowadniasz" to stwierdzając, że ptakie> m > jest czapla! Hmmmmm ja raczej nie twierdzę, że skoro każdy kot ma ogon, to każde zwierzę, które ma ogon jest kotem ;))). Skoro w KK są ludzie, którzy w nim być nie powinni, to sakramenty jako uroczysta umowa z Bogiem są niewiele warte. Natomiast moja rozmowa z Bogiem i na tej podstawie poczynione deklaracje - są warte tyle ile moje słowo. > Znów to samo!!! Pytam dlaczego twierdzisz, że dzik nie jest ssakiem, a ty > odpowiadasz, że dlatego, iż ssakiem jest łoś! Przykład z innym zwierzątkiem powyżej ;))). Supaari skarbie nie używaj takich określeń jak " znów to samo ". To negatywne myślenie. Postaraj się myśleć pozytywnie. Będziesz miał mniej problemów ze stresem ;))). > Znów masa pytań bez większego związku. Czy z twojego rozumienia chrztu wynika, > że staje się on niebyły, jeśli uczynisz podobny "gest" w innym miejscu? Jeśli będzie mi on potrzebny do czegokolwiek dlaczego mam go nadużywać? Ochrzcić to ja sie mogę tylko raz, jeśli co do osób dokonujących chrztu nie będę mieć żadnych obiekcji. Tak przyjął chrzest Jezus i tak przyjmowali pierwsi chrzescijanie. No i na tym się skończyło, bo później udzielający chrztu byli grzesznikami. A nawet wcale mogę nie przyjąć tego sakramentu. I tak będę we wspólnocie z Bogiem. > BTW - jako znawczyni nauki Jezusa... Pokaż mi przykład, w którym ktoś ochrzcił > się sam! Widzisz Supaari nikt się nie ochrzcił sam, tylko przyjął chrzest z rąk lepszych od siebie lub równych sobie. Nikt nigdy chrztu nie przyjął od gorszych od siebie grzeszników. To byłaby profanacja. Ale gdy KK wypaczył religię tak się stało. Ale to już nie religia Jezusa. > Innymi słowy domniemywasz, że kłamię, ale nie jesteś w stanie tego wykazać? Mił> e. Supaari, co z Tobą? Ja domniemywam, że jesteś lepszy niż piszesz, ale nie mam jak tego wykazać, bo jako osoby Cię nie znam. Dlaczego tak bardzo nie ufasz ludziom i doszukujesz sie w nich zła? > To o czyjej mentalności pisałaś w kontekście historyjki o ojcu? Autora historyjki ;) Odpowiedz Link Zgłoś
supaari Re: sakramenty (prawo kanoniczne) 31.08.08, 13:03 krytykantka07 napisała: > supaari napisał: > > Chcesz powiedzieć, że sakramenty powodują powstanie świadomości > wspólnoty z Bogiem? Ja tak nie uważam. Przeciwnie. Próbowałam > dowodzić, że sakramenty tego nie powodują. Te szopki są rodem z > czasów Jehowy, a nie Boga. To jest twój komentarz do mojego zarzutu, że nawet nie próbowałaś wykazać, że sakramenty nie powodują powstania świadomości wspólnoty z Bogiem. Jest całkowicie nie na temat. Ale skoro zadajesz pytanie, na które już ci odpowiedziałem, to ponowię, żebyś zapamiętała: TAK. TAK! TAK!!! > > Wniosek - masz niedostatki logiki!!! Posłużę się analogią: Ja > twierdzę, że > łabędź to ptak. Ty twierdzisz, że nie! "Udowadniasz" > to stwierdzając, że ptakie> m > jest czapla! > > Hmmmmm ja raczej nie twierdzę, że skoro każdy kot ma ogon, to każde > zwierzę, które ma ogon jest kotem ;))). Skoro w KK są ludzie, którzy > w nim być nie powinni, to sakramenty jako uroczysta umowa z Bogiem > są niewiele warte. Natomiast moja rozmowa z Bogiem i na tej > podstawie poczynione deklaracje - są warte tyle ile moje słowo. Dziecko. Sprawdź naszą dyskusję i spójrz krytycznie na własne słowa! Posłużę się inną analogią... Ty twierdzisz, że nóż nie jest narzędziem niebezpiecznym ("sakramenty nie wnoszą niczego do myślenia"). Ja pytam na jakiej podstawie sądzisz, że nóż nie jest narzędziem niebezpiecznym i wyrażam przekonanie, że popełniasz błąd ("Dlaczego twierdzisz, że sakramenty "niczego nie wnoszą do myślenia"? Moim zdaniem popełniasz błąd"). Ty próbujesz kpić i sugerujesz, że jest niebezpieczny, bo można go stracić ("Rozumiem, że wg. Ciebie sakramenty coś wnoszą do myślenia. Np. logikę?") Ja odpowiadam, że nie dlatego jest niebezpieczny, że może być skradziony, jednocześnie wskazując, że nie odpowiedziałaś na moje pytanie (Owszem - wnoszą coś do myślenia, choć bynajmniej nie logikę. A ty nie odpowiedziałaś na moje pytanie.) Ty sugerujesz, że rzeczywiście - nie chodzi o możliwość skradzenia, tylko o to, że można go przerobić na lemiesz i wówczas nie będzie czym chleba kroić! ("Masz rację. Wnoszą intuicje. Intuicyjnie rozumiesz, że coś jest nie tak. I żadne logiczne wywody Cię nie przekonają"). Jednocześnie pytasz na jakie pytanie nie odpowiedziałaś. Ja odpowiadam, że nóż i materiał, z którego jest wykonany to dwa osobne zagadnienia, a niebezpieczeństwo noża związane jest z ty, iż można nim zabić człowieka ("Intuicja i myślenie to dwa odrębne światy. Sakramenty wnoszą do myślenia świadomość, że jest się we wspólnocie z Bogiem"). Przy okazji przypominam ci wcześniejsze pytanie. Ty starasz się odpowiedzieć na pytanie dlaczego nie uważasz noża za narzędzie niebezpieczne pisząc, że zabić można maczugą lub bronią palną ("Świadomość, że się jest we wspólnocie z Bogiem daje rozmowa z nim i czytanie ze zrozumieniem przypowieści Jezusa", "Bo do myślenia wnosi praca nad sobą"). Jednocześnie stwierdzasz, że nie potrzeba niczego więcej, żeby zabić człowieka, a na pewno nie noża ("Niczego więcej nie trzeba. A na pewno nie trzeba sakramentów"). I w związku z tym ponawiam moją diagnozę: nawet nie spróbowałaś udowodnić, że nóż nie jest narzędziem niebezpiecznym ("nie próbowałaś wykazać, że sakramenty nie wnoszą niczego do myślenia")! Wskazanie, że są inne narzędzia niebezpieczne nie zmienia faktu, że nóż jest narzędziem niebezpiecznym. > Przykład z innym zwierzątkiem powyżej ;))). Supaari skarbie nie > używaj takich określeń jak " znów to samo ". To negatywne myślenie. > Postaraj się myśleć pozytywnie. Będziesz miał mniej problemów ze > stresem ;))). To nie jest negatywne myślenie, tylko wskazanie, że takiego wróbla jak ja nie da się nabrać na plewy rodem z twojej głowy. > Jeśli będzie mi on potrzebny do czegokolwiek dlaczego mam go > nadużywać? Ochrzcić to ja sie mogę tylko raz, jeśli co do osób > dokonujących chrztu nie będę mieć żadnych obiekcji. Tak przyjął > chrzest Jezus i tak przyjmowali pierwsi chrzescijanie. No i na tym > się skończyło, bo później udzielający chrztu byli grzesznikami. A > nawet wcale mogę nie przyjąć tego sakramentu. I tak będę we > wspólnocie z Bogiem. Nie odpowiedziałaś na pytanie. Najpierw pieprzysz głupoty, a później od nich uciekasz. Nie chciałbym, żeby ktokolwiek tak robił. > Widzisz Supaari nikt się nie ochrzcił sam, tylko przyjął chrzest z > rąk lepszych od siebie lub równych sobie. Nikt nigdy chrztu nie > przyjął od gorszych od siebie grzeszników. To byłaby profanacja. Ale > gdy KK wypaczył religię tak się stało. Ale to już nie religia Jezusa. Prosiłem cię jedynie, żebyś pokazała przykład. Nie byłaś w stanie i jasno to przyznałaś. Szacunek! Ale nie oceniaj cudzego życia i nie twierdź, że "nikt nigdy...". Przede wszystkim dlatego, że to Jan ochrzcił Jezusa, choć nie był mu godzien rozwiązać rzemyka od sandałów. Po drugie dlatego, że bijąc się w cudze piersi stawiasz się na pozycji faryzeusza z przypowieści o faryzeuszu i celniku. > Supaari, co z Tobą? Ja domniemywam, że jesteś lepszy niż piszesz, > ale nie mam jak tego wykazać, bo jako osoby Cię nie znam. Dlaczego > tak bardzo nie ufasz ludziom i doszukujesz sie w nich zła? W kim doszukuję się zła? W tobie? Tłumacząc, że uważasz, iż piszę nieprawdę o sobie, ale nie możesz udowodnić tego? Przecież to proste wytłumaczenie twych własnych słów. > > To o czyjej mentalności pisałaś w kontekście historyjki o ojcu? > > Autora historyjki ;) Czyli moim, gdyż to ja jestem autorem historyjki. Znikąd jej nie skopiowałem, nie popełniłem plagiatu... Piszesz o mojej mentalności. Odpowiedz Link Zgłoś
krytykantka07 Re: sakramenty (prawo kanoniczne) 02.09.08, 11:40 supaari napisał: > To jest twój komentarz do mojego zarzutu, że nawet nie próbowałaś wykazać, że > sakramenty nie powodują powstania świadomości wspólnoty z Bogiem. Jest > całkowicie nie na temat. Ale skoro zadajesz pytanie, na które już ci > odpowiedziałem, to ponowię, żebyś zapamiętała: TAK. TAK! TAK!!! Ależ sakramenty powodują powstawanie świadomości wspólnoty z Bogiem. Każdy sakrament, to ze strony wierzącego ostrzeżenie: " Bóg jest ze mną ". To grzech pychy i prawdziwa przyczyna wojen religijnych. Czy jest więc o co się sprzeczać, skoro sakramenty są przyczyną powstawania patologii w religii miłości bliźniego? >> Dziecko. Sprawdź naszą dyskusję i spójrz krytycznie na własne słowa! Posłużę si> ę > inną analogią... > Ty twierdzisz, że nóż nie jest narzędziem niebezpiecznym ("sakramenty nie wnosz> ą > niczego do myślenia"). > Ja pytam na jakiej podstawie sądzisz, że nóż nie jest narzędziem niebezpiecznym > i wyrażam przekonanie, że popełniasz błąd ("Dlaczego twierdzisz, że sakramenty > "niczego nie wnoszą do myślenia"? Moim zdaniem popełniasz błąd"). Analogia z nożem ciekawa. Nóż w ręku człowieka odpowiedzialnego nie jest narzędziem niebezpiecznym, a pożytecznym. No to teraz znajdź mi ludzi odpowiedzialnych w KK. Sakramenty mogą być pożyteczne. Ale tylko pod jednym warunkiem. W KK nie ma ludzi nieodpowiedzialnych. A doskonale wiemy, że to nieprawda. Dlatego sakramenty owszem i wnoszą ale patologię i usprawiedliwienie dla patologii. Tak samo jak nóż w rękach zabójcy wnosi patologię, a prawo usprawiedliwienie dla tejże patologii: bo sprawca był niepoczytalny...Tak samo kler usprawiedliwia patologię w KK posłannictwem od Boga. Każda patologia w imię hasła " Bóg jest z nami " jest usprawiedliwiona. > Ty próbujesz kpić i sugerujesz, że jest niebezpieczny, bo można go stracić > ("Rozumiem, że wg. Ciebie sakramenty coś wnoszą do myślenia. Np. logikę?") Strasznie to pogmatwałeś. Co ja myśle na temat noża masz napisane powyżej. Co do zabicia człowieka. O i tu jest ciekawe rozumowanie. Pewien mój znajomy dostał rentę inwalidzką na podstawie niepoczytalności, bo pozwolenia na broń nie dostał, jako, że jest niepoczytalny. Aby zabrać mu rentę trzeba dać mu pozwolenie na broń, ale dalej nie wiadomo czy poczytalny będzie ;))). No i tak wygląda przecedzanie komara, a połykanie wielbłąda, bo on niekoniecznie kogoś musi zabić z broni palnej. Równie dobrze może użyć noża. A nawet niczego używać nie musi, bo w chwili niepoczytalnosci może kogoś udusić gołymi rękami. Sam więc przyznasz, że jesli przyjmiemy, że zabójstwo z broni palnej czy przy użyciu noża to sakrament to czym jest uduszenie gołymi rękami? Modlitwą i rozmową z Bogiem. Skutek ten sam. No więc pytam: do czego potrzebny Ci sakrament? Istnieje do tego niebezpieczeństwo, że pod wpływem sakramentu nie myślisz samodzielnie, a rozmawiając z Bogiem - samodzielnie myślisz. Myśląc samodzielnie na pewno będziesz lepszym człowiekiem niż uczestnicząc w myśleniu grupowym. Acha, nie odnoś tego do siebie. Ty to nie Ty ;))). To tylko taka dygresyjka. Zamiast Ty może być ja. > I w związku z tym ponawiam moją diagnozę: nawet nie spróbowałaś udowodnić, że > nóż nie jest narzędziem niebezpiecznym ("nie próbowałaś wykazać, że sakramenty > nie wnoszą niczego do myślenia")! Wskazanie, że są inne narzędzia niebezpieczne > nie zmienia faktu, że nóż jest narzędziem niebezpiecznym. Udowodniłam Ci, że sakrament jest narzędziem niebezpiecznym ze względu na myślenie grupowe. Sakrament w przypadku rządów ekspertów opartych na miłości bliźniego narzędziem niebezpiecznym by nie był i naprawdę wnosiłby wiele do religii. W przypadku marketingu i manipulacji wnosi patologię. > To nie jest negatywne myślenie, tylko wskazanie, że takiego wróbla jak ja nie d> a > się nabrać na plewy rodem z twojej głowy. Jak na razie to Ty nabierasz sie na plewy rodem z Twojej głowy. Walczysz z własnymi argumentami... > Nie odpowiedziałaś na pytanie. Najpierw pieprzysz głupoty, a później od nich > uciekasz. Nie chciałbym, żeby ktokolwiek tak robił. Od niczego nie uciekam. To raczej Ty nie rozumiesz moich odpowiedzi. Pytaj, bo wiesz, że odpowiem. Nie musisz odwoływać sie do swojej wiedzy o świecie. Raczej o niej zapomnij. Odwołując się do swojej wiedzy o świecie - odwołujesz sie do tego co wiesz o ludziach, których znasz. O ludziach ale nie o mnie. Zapomnij o tym. Wtedy łatwiej pojmiesz, co ja piszę. Rozmawiaj ze mną, a nie z Twoim obrazem mojej osoby. > Prosiłem cię jedynie, żebyś pokazała przykład. Nie byłaś w stanie i jasno to > przyznałaś. Szacunek! Ale nie oceniaj cudzego życia i nie twierdź, że "nikt > nigdy...". Nikt nigdy sie nie ochrzcił sam. Jezusa ochrzcił Jan, ale to Jezus go wybrał. Przede wszystkim dlatego, że to Jan ochrzcił Jezusa, choć nie był mu > godzien rozwiązać rzemyka od sandałów. Jan był bardzo skromnym człowiekiem. Jezus tak o nim nie myślał. Mało tego. Nie zapominaj, co zrobił Jezus, gdy umył nogi swoim uczniom. Pokazał pychę, która przyświeca tym, co chrzczą czy skromnosć i pokorę? Dlatego sakrament chrztu podobnie jak pozostałe poszedł w złym kierunku. Po drugie dlatego, że bijąc się w cudze > piersi stawiasz się na pozycji faryzeusza z przypowieści o faryzeuszu i celniku Udzielania sakramentów powinno sie zabronić ludziom pysznym. Bo to oni są faryzeuszami, a nie ci, co mają przyjąć sakramenty. To są celnicy. Więc jak sam widzisz, tu też jest wypaczenie nauki Jezusa. Ci co udzielają sakramentów powinni dopłacać, a nie na odwrót. > W kim doszukuję się zła? W tobie? Tłumacząc, że uważasz, iż piszę nieprawdę o > sobie, ale nie możesz udowodnić tego? Przecież to proste wytłumaczenie twych > własnych słów. Nie tłumacz moich słów. Pytaj czy dobrze zrozumiałeś. Jak na razie rozumujesz niepoprawnie. To chyba wynika z Twojej niskiej samooceny. Nie wchodź w polemikę określeniami: " myślałem, że jesteś inna ". Nie myśl - pytaj. Myślenie, że ktoś jest inny niż jest to manipulacja i słuzy manipulacji. > Czyli moim, gdyż to ja jestem autorem historyjki. Znikąd jej nie skopiowałem, > nie popełniłem plagiatu... Piszesz o mojej mentalności. To już było tłumaczone ;))). Piszę o mentalności Supaari jako autora historyjki, a nie Marka - człowieka w realu. Nie myl tych pojęć. Nie identyfikuj siebie w realu z sobą w necie. Pisząc historyjkę Ty piszesz scenariusz, a ja moimi komentarzami ten scenariusz tylko rozbudowuję. Tak więc razem jesteśmy autorami Twojej historyjki, co nie zmienia faktu, że upierając sie przy założeniu, że w tej historyjce ojciec zmanipulował dziecko - popełniasz błąd. Dalsze szczegóły o tym że ojciec jest alkoholikiem sprawca przemocy i dziwkarzem tylko to potwierdzają . Odpowiedz Link Zgłoś
piwi77 Re: sakramenty (prawo kanoniczne) 27.08.08, 22:06 Czyli sakrament małżeństwa można powtarzać, widocznie charakteru nie wyciska. Odpowiedz Link Zgłoś
opornik4 Re: sakramenty (prawo kanoniczne) 27.08.08, 22:58 piwi77 napisał: > Czyli sakrament małżeństwa można powtarzać, widocznie charakteru nie > wyciska. Nie,nie mozna powtarzac. Nigdy tez nie jest powtarzanym. Zdarza sie czasem,iz ludzie sobie slubowali, ale sakrament nie zaistnial,z roznych przyczyn. Podobnie moze byc rowniez w przypadku Sakramentu Kaplanstwa. Gosc przyjmuje swiecenia,ale w sposob niewazny,czyli wystepuja przeszkody przyjecia tegoz sakramentu. W takich razach stwierdza sie niewaznosc przyjetych swiecen. PS.Prawo Kanoniczne posluguje sie specyficznym jezykiem, w podobny sposob jak Prawo Swieckie - czesto niezrozumialym dla laikow. Odpowiedz Link Zgłoś
zuq1 jak to jest z małżeństwem? 28.08.08, 09:00 "Zdarza sie czasem,iz ludzie sobie slubowali, ale sakrament nie zaistnial,z roznych przyczyn." - możesz to rozwinąć? Podobno ludzie teraz masowo unieważniają małżeństwa - takie "rozwody kościelne". Czy dla KRK małżeństwo zawarte w innym kościele chrześcijańskim jest małżeństwem? Odpowiedz Link Zgłoś
opornik4 Re: jak to jest z małżeństwem? 29.08.08, 03:43 zuq1 napisał: >Podobno ludzie > teraz masowo unieważniają małżeństwa - takie "rozwody kościelne". Nie uniewazniaja,ale wnosza o zbadanie - czy malzenstwo bylo waznie zawartym? Jezeli jedna ze stron zostala przed slubem oszukana, nie mozna mowic o waznosci sakramentu. Podobnie,jezeli ktos przystepujac do Sakramentu Pojednania, swiadomie zatai popelnione zlo lub nie ma zamiaru go naprawic - to co nazywamy absolucja,nie wystapi. > Czy dla KRK małżeństwo zawarte w innym kościele chrześcijańskim jest małżeństwem? Malzenstwem jest,ale za sakramentalne jest uznane przez Kk, tylko wtedy gdy zostanie zawarte w takim Kosciele,gdzie zwiazek dwojga osob (mezczyzny i kobiety)jest sakramentem. Odpowiedz Link Zgłoś
supaari Re: sakramenty (prawo kanoniczne) 28.08.08, 10:22 piwi77 napisał: > Czyli sakrament małżeństwa można powtarzać, widocznie charakteru nie > wyciska. Owszem, można. W przypadku wdowieństwa można zawszeć nowy sakramentalny związek małżeński. Odpowiedz Link Zgłoś
krytykantka07 Re: sakramenty (prawo kanoniczne) 28.08.08, 10:38 A pewnie. Rozwodów kościelnych nie ma, bo ludzie, którzy zawarają ślub kościelny są dojrzałymi chrześcijanami i codziennie dojrzewają w miłości do siebie. Gdyby tak było to do kościoła nie musieliby chodzić i sakrament pokuty przyjęliby tylko raz. Od tego czasu nad sobą by pracowali. Mylisz chrześcijan takich jakimi ich stworzył Jezus od takich, którzy są potomkami pogan. Odpowiedz Link Zgłoś
supaari Re: sakramenty (prawo kanoniczne) 28.08.08, 10:43 krytykantka07 napisała: > A pewnie. Rozwodów kościelnych nie ma, bo ludzie, którzy zawarają > ślub kościelny są dojrzałymi chrześcijanami i codziennie dojrzewają > w miłości do siebie. Gdyby tak było to do kościoła nie musieliby > chodzić i sakrament pokuty przyjęliby tylko raz. Od tego czasu nad > sobą by pracowali. Mylisz chrześcijan takich jakimi ich stworzył > Jezus od takich, którzy są potomkami pogan. Chodząca intuicjo, ja piszę o powtarzalności sakramentu małżeństwa, a ty o rozwodach. Niedostatki logiki? Odpowiedz Link Zgłoś
krytykantka07 Re: sakramenty (prawo kanoniczne) 28.08.08, 10:48 Chodząca logiko ;) Ty piszesz o niepowtarzalności sakramentu małżeństwa, a czemu służy rozwód kościelny? Powtarzalności sakramentu małżeństwa najczęsciej wynikającej z niedojrzałości do małżeństwa osoby ochrzczonej, bierzmowanej i przyjmującej inne powtarzalne sakramenty ! Odpowiedz Link Zgłoś
supaari Re: sakramenty (prawo kanoniczne) 28.08.08, 11:04 krytykantka07 napisała: > Chodząca logiko ;) > Ty piszesz o niepowtarzalności sakramentu małżeństwa, a czemu służy > rozwód kościelny? Powtarzalności sakramentu małżeństwa najczęsciej > wynikającej z niedojrzałości do małżeństwa osoby ochrzczonej, > bierzmowanej i przyjmującej inne powtarzalne sakramenty ! 1. Nie ma rozwodów kościelnych, więc nie kłam. 2. Powtarzalność sakramentu małżeństwa wynika jedynie z wdowieństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
krytykantka07 Re: sakramenty (prawo kanoniczne) 28.08.08, 11:22 supaari napisał: > 1. Nie ma rozwodów kościelnych, więc nie kłam. Rozumiem, że w Twoim kościele. U katolików ogólnie - są rozwody! Nazywa się to unieważnienie małżeństwa. Skutek ten sam, bo można zawrzeć drugie małzeństwo kościelne, a o to chodzi. Nawet znawca Biblii Opornik napisała jakie warunki trzeba spełnić forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=721&w=83157609 > 2. Powtarzalność sakramentu małżeństwa wynika jedynie z wdowieństwa. Rozumiem, że w małżeństwach są ludzie emocjonalnie dojrzali. Gratuluję. Czyli nie ma alkoholizmu, przemocy, niedojrzałości i niechcianych ciąż pochodzących z gwałtów w małżeństwie. Nie ma zdrad i jest tylko miłość bliźniego i szacunek oraz warunki życiowe na odpowiednim poziomie. Masz rację. Z takiego małżeństwa tylko idiota chciałby zrezygnować i jeszcze dopłacić, aby go ktoś rozwiódł. No to dlaczego katolicy chcą unieważnienia ślubu kościelnego? Odpowiedz Link Zgłoś
raistek Re: sakramenty (prawo kanoniczne) 28.08.08, 11:29 Krytykantko, ale u katolikow wyglada taki 'rozwod koscielny' w ten sposob, ze prawnik specjalizujacy sie w dziedzinach prawa kanonicznego udowadnia, ze sakrament byl niewazny. Prosty przyklad: kobieta zdradza narzeczonego przed slubem (wiem jestem szowinista stad ten przyklad :P) po czym przed oltarzem przysiega wiernosc, wiedzac ze dalej bedzie zdradzac. Sakrament zawarty zostal niewazny - figuruje w dokumentacji krk, ale w oczach Boga nigdy nie zaistnial. Taki prawnik ma za zadanie udowodnic, ze sakrament byl niewazny. Zawarcie 'kolejnego' slubu koscielnego jest wtedy mozliwe, bo poprzedni sakrament nie zaistnial, o powtarzalnosci wiec nie ma mowy. Skutek oczywiscie jest identyczny jak rozwodu cywilnego. Odpowiedz Link Zgłoś
krytykantka07 Re: sakramenty (prawo kanoniczne) 28.08.08, 11:45 Genialne! Tak mało wystarczy? A może w myśli do przysięgi małżeńskiej trzeba dodać słowo : " nie " i będzie " nie ślubuję ". Bóg będzie wiedział, że taki sakrament jest nieważny. Wtedy zawsze można go powtórzyć z inną osobą. Że też kobiety, które były zmuszane do małżeństwa na to nie wpadły. Aż szkoda, że dawniej forów nie było i takich genialnych ludzi jak Ty! Zostań ksiedzem i nauczaj w ten sposób, a zobaczysz ile będzie rozwodów kościelnych :P. Zapominasz o tym, że kobieta nie jest wtedy w pełni dojrzałą chrześcijanką i sakrament małżeństwa niczego nie zmieni. Odpowiedz Link Zgłoś
raistek Re: sakramenty (prawo kanoniczne) 28.08.08, 11:52 Po tym jak oficjalnie wystapilem z krk i odnotowali to w ksiedzie chrztu obawiam sie, ze uzyskanie swiecen kaplanskich bedzie niemozliwe. Zauwaz, ze nigdzie nie napisalem, ze zgadzam sie z rozumowaniem ktore prezentuje tu krk, tez uwazam to za absurdalne. Nigdy nie przystapie do slubu koscielnego bo uwazam to za bezsens, cywilny mi wystarczy, a i pieniedzy w kieszeni wiecej zostanie. Odpowiedz Link Zgłoś
krytykantka07 Re: sakramenty (prawo kanoniczne) 28.08.08, 12:01 No i sam widzisz jakie absurdy są w tej religii ;). Ale gdyby umarła Twoja żona to mógłbyś wstąpić do jakiegoś zakonu. Powiedziałbyś jak Paweł z Tarsu, że to Jezus Cię oświecił. Wtedy tak jak tamten faryzeusz rozłożyłbyś Kościół od wewnątrz ;))). Najpierw byłbyś zakonnikiem, później księdzem. Wiesz, że Bóg czeka na każdego i w każdej chwili może Cię oświecić :P. Odpowiedz Link Zgłoś
supaari Re: sakramenty (prawo kanoniczne) 28.08.08, 13:32 krytykantka07 napisała: > supaari napisał: > > > 1. Nie ma rozwodów kościelnych, więc nie kłam. > > Rozumiem, że w Twoim kościele. U katolików ogólnie - są rozwody! > Nazywa się to unieważnienie małżeństwa. Skutek ten sam, bo można > zawrzeć drugie małzeństwo kościelne, a o to chodzi. Nawet znawca > Biblii Opornik napisała jakie warunki trzeba spełnić > > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=721&w=83157609 Powtarzam: nie ma rozwodów kościelnych. Jest możliwość unieważnienia, ale to nie to samo. Jednak żeby zrozumieć różnicę trzeba posłużyć się logiką, a nie intuicją, więc zapewne nie dasz rady... > > 2. Powtarzalność sakramentu małżeństwa wynika jedynie z > wdowieństwa. > > Rozumiem, że w małżeństwach są ludzie emocjonalnie dojrzali. > Gratuluję. Czyli nie ma alkoholizmu, przemocy, niedojrzałości i > niechcianych ciąż pochodzących z gwałtów w małżeństwie. Nie ma zdrad > i jest tylko miłość bliźniego i szacunek oraz warunki życiowe na > odpowiednim poziomie. Masz rację. Z takiego małżeństwa tylko idiota > chciałby zrezygnować i jeszcze dopłacić, aby go ktoś rozwiódł. > No to dlaczego katolicy chcą unieważnienia ślubu kościelnego? Odbiegasz od tematu. Bez względu na to jak wygląda małżeństwo - jeśli jest zawarte w sposób właściwy, według KK jest nierozerwalne. I choćbyś całą swą intuicję zaprzęgła do roboty - nie zmienisz tego. Odpowiedz Link Zgłoś
krytykantka07 Re: sakramenty (prawo kanoniczne) 28.08.08, 14:12 supaari napisał: > Powtarzam: nie ma rozwodów kościelnych. Jest możliwość unieważnienia, ale to ni> e > to samo. Jednak żeby zrozumieć różnicę trzeba posłużyć się logiką, a nie > intuicją, więc zapewne nie dasz rady... Ja powtarzam: nie ma możliwości i nie ma potrzeby unieważniania małżeństw, w których jest miłość bliźniego. Zapewniam Cię, że gdyby było takie jak mówił Jezus -nikt by mnie nie rozwiódł, bo takiej potrzeby by nie było. Gdyby było takie jak mówił Paweł sama bym się rozwiodła, gdybym zobaczyła, że w moim małżeństwie nie ma miłości bliźniego. > Odbiegasz od tematu. Bez względu na to jak wygląda małżeństwo - jeśli jest > zawarte w sposób właściwy, według KK jest nierozerwalne. I choćbyś całą swą > intuicję zaprzęgła do roboty - nie zmienisz tego. Nie ma określenia : " bez względu ". Wiadomo jakie ma być to małżeństwo. Jeśli jednak dopuścimy grzech i sakrament pokuty to trzeba dopuścić rozerwalność małżeństwa! Zamiast sakramentu pokuty - ekskomunika! Wtedy nie będzie innych ślubów niż cywilne. Odpowiedz Link Zgłoś
supaari Re: sakramenty (prawo kanoniczne) 29.08.08, 12:37 krytykantka07 napisała: > Ja powtarzam: nie ma możliwości i nie ma potrzeby unieważniania > małżeństw, w których jest miłość bliźniego. Zapewniam Cię, że gdyby > było takie jak mówił Jezus -nikt by mnie nie rozwiódł, bo takiej > potrzeby by nie było. Gdyby było takie jak mówił Paweł sama bym się > rozwiodła, gdybym zobaczyła, że w moim małżeństwie nie ma miłości > bliźniego. 1. Ona i on. Są już razem od 3 lat. Kochają się wzajemnie baaardzo, można powiedzieć, że między nimi jest "miłość bliźniego" (zgodnie z twoim warunkiem). Mały szkopuł - on 3 lata temu pozostawił żonę z dwójką dzieci. Nowe "małżeństwo" jest twym zdaniem ważne i nie ma ani potrzeby, ani możliwości uznania, że jest nieważne? 2. Jezus o małżeństwie mówił jednie, że jest nierozerwalne dając (wg Mateusza) wyjątek związkom bezprawnym. O zasadach życia domowego więcej napisał Paweł (np. w 3. rozdziale Listu do Galatów). Jak rozumiem nie lubisz sytuacji, w której mąż ma miłować żonę i nie być dla niej przykrym? A może nie podoba ci się wezwanie skierowane do zon, by były poddane mężom? W zasadzie nie podobają ci się zapewne oba wezwania, gdyż jedynie ich łączne spełnienie można określić mianem małżeństwa takiego, "jak mówił Paweł". > > Odbiegasz od tematu. Bez względu na to jak wygląda małżeństwo - > jeśli jest > zawarte w sposób właściwy, według KK jest > nierozerwalne. I choćbyś całą swą > intuicję zaprzęgła do roboty - > nie zmienisz tego. > > Nie ma określenia : " bez względu ". Wiadomo jakie ma być to > małżeństwo. Jeśli jednak dopuścimy grzech i sakrament pokuty to > trzeba dopuścić rozerwalność małżeństwa! Zamiast sakramentu pokuty - > ekskomunika! Wtedy nie będzie innych ślubów niż cywilne. > Otóż znów bredzisz. Otóż właśnie jeśli dopuścimy sakrament pokuty, dopuszczamy możliwość naprawienia życia (w tym małżeństwa). Jeśli dopuszczamy rekoncyliację stoimy na gruncie nauki Jezusa. Odpowiedz Link Zgłoś
krytykantka07 Re: sakramenty (prawo kanoniczne) 29.08.08, 14:16 supaari napisał: > 1. Ona i on. Są już razem od 3 lat. Kochają się wzajemnie baaardzo, można > powiedzieć, że między nimi jest "miłość bliźniego" (zgodnie z twoim warunkiem). > Mały szkopuł - on 3 lata temu pozostawił żonę z dwójką dzieci. Nowe "małżeństwo > " > jest twym zdaniem ważne i nie ma ani potrzeby, ani możliwości uznania, że jest > nieważne? Piękny przykład ale o czymś zapomniałeś. Mówimy o religii chrześcijańskiej. On zostawił żonę i dzieci. A on tego zrobić nie miał prawa. Jeżeli rozumie naukę Jezusa, to dlaczego w jego poprzedniej rodzinie nie było miłości bliźniego? Nie miał prawa ot tak dla kaprysu zostawić dzieci i płacić im tylko alimenty. Nie jest chrześcijaninem takim jak powinien być i nic tego nie zmieni. Jego drugie małżeństwo nie jest ważne, bo to on zostawił rodzinę. No i do tego teraz ją okrada. Chyba mi nie powiesz, że jego partnerka utrzymuje go, a on daje byłej żonie tyle samo pieniędzy, co do tej pory i z dziećmi spędza tyle samo czasu? Religia Jezusa mówi o odpowiedzialności. W jego przypadku odpowiedzialności za rodzinę - nie ma. Zamiast nad sobą pracowac i nad własną rodziną - zostawił ją. Więc skazał ją na gorsze niż do tej pory życie. Nie ma dla niego usprawiedliwienia. W sytuacji gdy bierze ślub kościelny - o tym wie. W sytuacji gdy przyjmuje chrzest jako dorosły człowiek - też wie. W sytuacji, gdy się nawraca - wie na pewno, więc gdy się nawraca to wraca do rodziny. > 2. Jezus o małżeństwie mówił jednie, że jest nierozerwalne dając (wg Mateusza)> wyjątek związkom bezprawnym. Chyba coś pomieszałeś. Jezus mówił o świadomych ludziach, bo tylko tacy mieli wyznawać Jego naukę. Więc mowy o związkach bezprawnych nie było. >O zasadach życia domowego więcej napisał Paweł (np> . > w 3. rozdziale Listu do Galatów). Jak rozumiem nie lubisz sytuacji, w której mą> ż> ma miłować żonę i nie być dla niej przykrym? A może nie podoba ci się wezwanie > skierowane do zon, by były poddane mężom? W zasadzie nie podobają ci się zapewn> e oba wezwania, gdyż jedynie ich łączne spełnienie można określić mianem > małżeństwa takiego, "jak mówił Paweł". Oczywiście, że nie podoba mi się bełkot Pawła. Dlaczego coś trzeba dodawać do miłości bliźniego i odpowiedzialności za rodzinę? Komu potrzebne było jakieś tam wezwanie i do tego w kontekście przypomnienia grzechu pierworodnego? Tym samym Paweł z Tarsu pokazał, że nie zrozumiał o co chodzi Jezusowi. Zero nakazów i zakazów i tylko dobrowolne wyznawanie tej religii i praca nad sobą. > Otóż znów bredzisz. Otóż właśnie jeśli dopuścimy sakrament pokuty, dopuszczamy > możliwość naprawienia życia (w tym małżeństwa). Jeśli dopuszczamy rekoncyliację > stoimy na gruncie nauki Jezusa. Nie ma możliwości naprawiania życia, którego naprawiać nie trzeba. O tym mówił Jezus. Od tego trzeba wyjśc jeśli chodzi o Jego naukę. A w małżeństwie najważniejsza jest szczerość, ale przede wszystkim szczerość wobec samego siebie. Jeśli ktoś się okłamuj to okłamuje i innych i szuka dla siebie usprawiedliwienia. Temu służy sakrament pokuty. Tak naprawdę dzięki niemu okłamuje się Boga. To co poniżej nie odnosi się do Ciebie, ale już nie chce mi się poprawiać. Taki mam styl pisania, że adresuję do rozmówcy, ale nie mam jego na myśli. Tak jest mi łatwiej przekonywać. Za kazdym razem piszę o hipotetycznej sytuacji odnosząc sie do rozmówcy, a nie do mojej o nim wiedzy. Pozwolisz, że tak będę pisać Zapominasz, że nie z daną osobą zawarłeś umowę tylko z Bogiem. I co? Chcesz mu tłumaczyć, że umowy nie dotrzymasz, bo Ci się odwidziało? To dlaczego Go okłamywałeś, że nad sobą będziesz pracował? Zapamiętaj. Łamiąc umowy nawet nie pisane Ty nie okłamujesz bliźniego. Okłamujesz przede wszystkim Boga, bo właśnie w bliźnim masz zobaczyć Boga. Zapamiętaj też jedno " umysł, który raz się otworzy na nowe idee już nigdy nie powróci do poprzednich rozmiarów ". To znaczy tylko tyle: jeśli pokochałeś Boga to Jego nie potrafisz oszukać wmawiając sobie, że oszukujesz bliźniego. Nie potrafisz w ten sposób myśleć. Dlatego sakrament pokuty nie będzie Ci potrzebny. I dlatego niczego naprawiał nie będziesz, bo niczego nie zepsujesz. Zanim zepsujesz - pomyślisz. A grzeszy się już myślą. Odpowiedz Link Zgłoś
supaari Re: sakramenty (prawo kanoniczne) 29.08.08, 15:17 krytykantka07 napisała: > > Piękny przykład ale o czymś zapomniałeś. Mówimy o religii > chrześcijańskiej. On zostawił żonę i dzieci. A on tego zrobić nie > miał prawa. Jeżeli rozumie naukę Jezusa, to dlaczego w jego > poprzedniej rodzinie nie było miłości bliźniego? > Nie miał prawa ot tak dla kaprysu zostawić dzieci i płacić im tylko > alimenty. Nie jest chrześcijaninem takim jak powinien być i nic tego > nie zmieni. Jego drugie małżeństwo nie jest ważne, bo to on zostawił > rodzinę. No i do tego teraz ją okrada. Chyba mi nie powiesz, że jego > partnerka utrzymuje go, a on daje byłej żonie tyle samo pieniędzy, > co do tej pory i z dziećmi spędza tyle samo czasu? Religia Jezusa > mówi o odpowiedzialności. W jego przypadku odpowiedzialności za > rodzinę - nie ma. Zamiast nad sobą pracowac i nad własną rodziną - > zostawił ją. Więc skazał ją na gorsze niż do tej pory życie. Nie ma > dla niego usprawiedliwienia. W sytuacji gdy bierze ślub kościelny - > o tym wie. W sytuacji gdy przyjmuje chrzest jako dorosły człowiek - > też wie. W sytuacji, gdy się nawraca - wie na pewno, więc gdy się > nawraca to wraca do rodziny. Zapytuję jeszcze raz: ważny czy nieważny związek? Krótko proszę! Bez wodolejstwa. > > 2. Jezus o małżeństwie mówił jednie, że jest nierozerwalne dając > (wg Mateusza)> wyjątek związkom bezprawnym. > > Chyba coś pomieszałeś. Jezus mówił o świadomych ludziach, bo tylko > tacy mieli wyznawać Jego naukę. Więc mowy o związkach bezprawnych > nie było. Patrz powyższy przykład! Czy "nowa żona" jest żoną tego bigamisty? BTW - cwanie się urządził!!! Teraz możesz wnioskować, że go podziwiam, że uważam, iż należy go naśladować itp. > > Oczywiście, że nie podoba mi się bełkot Pawła. Dlaczego coś trzeba > dodawać do miłości bliźniego i odpowiedzialności za rodzinę? Komu > potrzebne było jakieś tam wezwanie i do tego w kontekście > przypomnienia grzechu pierworodnego? Tym samym Paweł z Tarsu > pokazał, że nie zrozumiał o co chodzi Jezusowi. Zero nakazów i > zakazów i tylko dobrowolne wyznawanie tej religii i praca nad sobą. Stwierdziłaś, że "gdyby było takie jak mówił Paweł sama bym się rozwiodła, gdybym zobaczyła, że w moim małżeństwie nie ma miłości bliźniego". Pokazałem ci jakie wg Pawła ma być małżeństwo. Ono ci się nie podoba? Uważasz, że nie ma w nim miłości? > Nie ma możliwości naprawiania życia, którego naprawiać nie trzeba. O > tym mówił Jezus. Od tego trzeba wyjśc jeśli chodzi o Jego naukę. A w > małżeństwie najważniejsza jest szczerość, ale przede wszystkim > szczerość wobec samego siebie. Jeśli ktoś się okłamuj to okłamuje i > innych i szuka dla siebie usprawiedliwienia. Temu służy sakrament > pokuty. Tak naprawdę dzięki niemu okłamuje się Boga. Kochanie... Napisałaś: "jeśli jednak dopuścimy grzech i sakrament pokuty to trzeba dopuścić rozerwalność małżeństwa". Wykazałem, że to absurd. Dopuszczenie pokuty to możliwość naprawienia; z dopuszczenia pokuty nie wynika dopuszczenie rozerwalności małżeństwa. BRE-DZI-ŁAŚ! > Zapominasz, że nie z daną osobą zawarłeś umowę tylko z Bogiem. I co? > Chcesz mu tłumaczyć, że umowy nie dotrzymasz, bo Ci się odwidziało? > To dlaczego Go okłamywałeś, że nad sobą będziesz pracował? > Zapamiętaj. Łamiąc umowy nawet nie pisane Ty nie okłamujesz > bliźniego. Okłamujesz przede wszystkim Boga, bo właśnie w bliźnim > masz zobaczyć Boga. Zapamiętaj też jedno " umysł, który raz się > otworzy na nowe idee już nigdy nie powróci do poprzednich > rozmiarów ". To znaczy tylko tyle: jeśli pokochałeś Boga to Jego nie > potrafisz oszukać wmawiając sobie, że oszukujesz bliźniego. Nie > potrafisz w ten sposób myśleć. Dlatego sakrament pokuty nie będzie > Ci potrzebny. I dlatego niczego naprawiał nie będziesz, bo niczego > nie zepsujesz. Zanim zepsujesz - pomyślisz. A grzeszy się już myślą. > Moja droga, skąd pomysł, że zakładam, iż będę łamał umowy? Skąd pomysł, że nie pracuję nad sobą? Czy Bóg nakłada na człowieka ciężar, którego sam nie ma ochoty nosić? Odpowiedz Link Zgłoś
krytykantka07 Re: sakramenty (prawo kanoniczne) 29.08.08, 17:23 supaari napisał: > Zapytuję jeszcze raz: ważny czy nieważny związek? Krótko proszę! Bez wodolejstw> a. Oczywiście, że nieważny. Dlaczego? napisałam. > Patrz powyższy przykład! Czy "nowa żona" jest żoną tego bigamisty? Nie jest żoną. W oczach Boga na pewno nie. Zresztą on w oczach Boga nie jest chrześcijaninem, a ona chrześcijanką. Aby byli szczęśliwi ktoś musi cierpieć. Tak chrześcijaninowi myśleć nie wolno. Ta religia jednak czegoś wymaga. BTW - cwanie > się urządził!!! Teraz możesz wnioskować, że go podziwiam, że uważam, iż należy > go naśladować itp. No wiesz, cwanie to on się nie urządził, bo stracił niebo. I on o tym wie. Inna sprawa jeśli w niebo nie wierzy. > Stwierdziłaś, że "gdyby było takie jak mówił Paweł sama bym się rozwiodła, > gdybym zobaczyła, że w moim małżeństwie nie ma miłości > bliźniego". Pokazałem ci jakie wg Pawła ma być małżeństwo. Ono ci się nie > podoba? Uważasz, że nie ma w nim miłości? Oczywiście, że nie ma miłości bliźniego w małżeństwach, o jakich mówi Paweł. W miłości i małżeństwie nie ma nakazów i zakazów dlatego dobierają sie osoby, które sie uzupełniają. A później codziennie wzrastają w miłości do siebie i Boga. Jak mogą być nakazy i zakazy u chrześcijan skoro ich postępowanie jest wynikiem miłości bliźniego. Nie ma podległości i osoby sprawującej władzę. To wyklucza miłość. Takie coś to w sektach, a nie w religiach. Bóg, który jednakowo nie traktuje facetów i kobiet to nie Bóg tylko bożek sekty. Nie ma żadnej zasługi faceta w tym, że jest facetem, ani żadnej winy kobiety w tym, że jest kobietą. Tylko sekciarze tego nie pojmują... > Kochanie... Napisałaś: "jeśli jednak dopuścimy grzech i sakrament pokuty to > trzeba dopuścić rozerwalność małżeństwa". Wykazałem, że to absurd. Dopuszczenie > pokuty to możliwość naprawienia; z dopuszczenia pokuty nie wynika dopuszczenie > rozerwalności małżeństwa. BRE-DZI-ŁAŚ! Skarbie, jeśli dopuścimy grzech i sakrament pokuty to dopuścimy odstępstwo od nauk Jezusa. Kościoła Jezusowego bramy piekielne miały nie przemóc, czyli grzech nie miał do niego dostępu. Jeśli jest grzech, to jakie znaczenie ma wtedy nierozerwalność małżeństwa? Tylko takie, że kogoś zmuszasz aby był męczennikiem za nieswoje poglądy. Jeden grzech i tak zastępujesz innym i to z tej samej puli i takiego samego kalibru. Chrześcijanie w małżeństwie to ludzie dojrzali emocjonalnie więc nie grzeszą. > Moja droga, skąd pomysł, że zakładam, iż będę łamał umowy? Skąd pomysł, że nie > pracuję nad sobą? Czy Bóg nakłada na człowieka ciężar, którego sam nie ma ochot> y > nosić? Bóg nie nakłada na człowieka żadnego ciężaru. Ciężar nakładają inni ludzie. Jeśli każdy obieca Bogu i dotrzyma obietnicy to małżeństwo będzie nierozerwalne. Jeśli dopuścimy grzech czyli łamanie umowy z Bogiem, to nie można sie upiearć przy nierozerwalności małżeństwa. Ono i tak nie będzie święte. A tylko takie ma być! Komu potrzebne jest małżeństwo chrześcijanki z poganinem, który nie zamierza sie nawrócić? Dlaczego chrześcijanka w imię nieswoich poglądów ma ryzykowac własne zdrowie i życie, tylko dlatego, że w oczach KK jej mąż jest katolikiem i do Kościóła należy? Dlaczego z takiego związku mają rodzić sie dzieci? To nie jest małżeństwo, które uznał Bóg, bo mąż zakpił sobie z Boga i dobrze o tym wiedział. Dlatego z takiego małżeństwa dzieci ma nie być. Jest ono nieważne w oczach Boga. Odpowiedz Link Zgłoś
supaari Re: sakramenty (prawo kanoniczne) 31.08.08, 14:05 krytykantka07 napisała: > Oczywiście, że nieważny. Dlaczego? napisałam. I masz prosty przykład nieważności małżeństwa w KK. > Nie jest żoną. W oczach Boga na pewno nie. Zresztą on w oczach Boga > nie jest chrześcijaninem, a ona chrześcijanką. Aby byli szczęśliwi > ktoś musi cierpieć. Tak chrześcijaninowi myśleć nie wolno. Ta > religia jednak czegoś wymaga. Boże prawo obowiązuje nie tylko chrześcijan, choć łatwo mogę przyznać, że niechrześcijanie będą traktowani łagodniej na sądzie. Dodatkowo jak możesz oceniać ją, skoro nie wiesz czy nie została wprowadzona w błąd??!! Masz tu ewidentną sytuację uznania przez KK związku za nieważny. Nie jest to rozwód! Oni byli szczęśliwi, była "między nimi miłość bliźniego" (twój warunek!!!), ale od samego początku związek był bezprawny! Był nierządny! > No wiesz, cwanie to on się nie urządził, bo stracił niebo. I on o > tym wie. Inna sprawa jeśli w niebo nie wierzy. Hihihihi... A skąd pewność, że wie? Może przy okazji jest ateistą, który w życie wieczne nie wierzy, a świadectwo chrztu sfałszował? Miał ochotę na panienkę, okazała się "twardą sztuką", to uwiódł ją "na małżeństwo". > Oczywiście, że nie ma miłości bliźniego w małżeństwach, o jakich > mówi Paweł. W miłości i małżeństwie nie ma nakazów i zakazów dlatego > dobierają sie osoby, które sie uzupełniają. A później codziennie > wzrastają w miłości do siebie i Boga. Jak mogą być nakazy i zakazy u > chrześcijan skoro ich postępowanie jest wynikiem miłości bliźniego. Jakie nakazy i zakazy? Nie żartuj! Poczytaj Ewangelię! > Nie ma podległości i osoby sprawującej władzę. To wyklucza miłość. > Takie coś to w sektach, a nie w religiach. Bóg, który jednakowo nie > traktuje facetów i kobiet to nie Bóg tylko bożek sekty. Nie ma > żadnej zasługi faceta w tym, że jest facetem, ani żadnej winy > kobiety w tym, że jest kobietą. Tylko sekciarze tego nie pojmują... Dziecinko, pisałaś, że Pawłowy model małżeństwa jest dla ciebie nie do przyjęcia. Za Pawłowy model uważam sytuację, w której żona jest poddana mężowi, a mąż miłuje żonę i nie jest dla niej przykrym. Jeśli uważasz, że taka sytuacja jest niewłaściwa z powodu "poddaństwa", to znaczy, iż akceptujesz jednostronną miłość i dbałość ze strony męża. Jeśli jednak akceptujesz ową miłość i dbałość, i uważasz ją za właściwą, to co ci szkodzi być poddaną miłującemu? Czy równie ochoczo będziesz walczyć z poddaństwem wobec miłującego Boga? > > Kochanie... Napisałaś: "jeśli jednak dopuścimy grzech i sakrament > pokuty to > trzeba dopuścić rozerwalność małżeństwa". Wykazałem, że > to absurd. Dopuszczenie > pokuty to możliwość naprawienia; z > dopuszczenia pokuty nie wynika dopuszczenie > rozerwalności > małżeństwa. BRE-DZI-ŁAŚ! > > Skarbie, jeśli dopuścimy grzech i sakrament pokuty to dopuścimy > odstępstwo od nauk Jezusa. Kościoła Jezusowego bramy piekielne miały > nie przemóc, czyli grzech nie miał do niego dostępu. Jeśli jest > grzech, to jakie znaczenie ma wtedy nierozerwalność małżeństwa? > Tylko takie, że kogoś zmuszasz aby był męczennikiem za nieswoje > poglądy. Jeden grzech i tak zastępujesz innym i to z tej samej puli > i takiego samego kalibru. Chrześcijanie w małżeństwie to ludzie > dojrzali emocjonalnie więc nie grzeszą. Dziecinko, mylisz się! U podstaw twego błędu leży mniemanie, że ludzie muszą być bez bezgrzeszni, żeby być chrześcijanami. Egzemplifikacją tego błędu jest twoje gołosłowne twierdzenie, że Jezus wprawdzie wybaczył Piotrowi trzykrotne zaparcie się, ale tylko dlatego, że miało miejsce przed Zmartwychwstaniem. Podobne zdarzenie po Zmartwychwstaniu oznaczałoby twoim zdaniem bezpowrotne odrzucenie Piotra (o ile dobrze pamiętam). Otóż z twego twierdzenia i innych elementów twej "nauki" wychodzi, że Piotr nie dostąpił łaski zbawienia, gdyż uległ "herezji Pawłowej". W KK obowiązuje nakaz przebaczenia. Jeśli małżonek w jakikolwiek sposób niszczy związek małżeński, to należy mu wybaczyć. Nie oznacza to, że nie można odejść w trosce o dobro własne i dzieci, ale że należy wybaczyć tak, jak chcemy, aby nam wybaczono. Jeśli ktoś twierdzi, że jest bez grzechu - łudzi samego siebie. Jeśli ktoś twierdzi, że grzech małżonka rozwiązuje małżeństwo - łudzi samego siebie: ważna jest własna przysięga, a nie cudza. To twoja przysięga ciebie obowiązuje, a nie cudza. > > Moja droga, skąd pomysł, że zakładam, iż będę łamał umowy? Skąd > pomysł, że nie > pracuję nad sobą? Czy Bóg nakłada na człowieka > ciężar, którego sam nie ma ochot> y > nosić? > > Bóg nie nakłada na człowieka żadnego ciężaru. Ciężar nakładają inni > ludzie. Jeśli każdy obieca Bogu i dotrzyma obietnicy to małżeństwo > będzie nierozerwalne. Jeśli dopuścimy grzech czyli łamanie umowy z > Bogiem, to nie można sie upiearć przy nierozerwalności małżeństwa. > Ono i tak nie będzie święte. A tylko takie ma być! Komu potrzebne > jest małżeństwo chrześcijanki z poganinem, który nie zamierza sie > nawrócić? Dlaczego chrześcijanka w imię nieswoich poglądów ma > ryzykowac własne zdrowie i życie, tylko dlatego, że w oczach KK jej > mąż jest katolikiem i do Kościóła należy? Dlaczego z takiego związku > mają rodzić sie dzieci? To nie jest małżeństwo, które uznał Bóg, bo > mąż zakpił sobie z Boga i dobrze o tym wiedział. Dlatego z takiego > małżeństwa dzieci ma nie być. Jest ono nieważne w oczach Boga. > 1. Nie odpowiedziałaś na moje pytania. Ponowię: "Skąd pomysł, że zakładam, iż będę łamał umowy? Skąd pomysł, że nie pracuję nad sobą? 2. Kto nakłada obowiązek przebaczania 77 razy? 3. Jeśli chrześcijanka świadomie wychodzi za poganina to powinna być wierna swojej przysiędze małżeńskiej. To samo - gdy wychodzi za kogokolwiek innego. Bóg jest wierny swojej przysiędze mimo wiarołomstwa ludzi. Czerpmy z tego inspirację! 4. Jeśli ryzykujesz życie lub zdrowie w małżeństwie - odseparuj się! Ale nie uznawaj, że małżeństwo nie istnieje. Nie chcę ci niczego imputować, ale odnoszę wrażenie, że twoje obecne poglądy są efektem jakiegoś nieudanego związku, który ci ciąży, i który masz za rozwiązany, choć wg KK taki nie jest. Stąd szukanie ratunku w "obrzezaniu" Pisma: "odrzucam ST, listy Pawła, inne listy (jako inspirowane przez Pawła) i Ewangelię Jana. Zostawiam sobie >>przypowieści Jezusa<<". Nie musisz prostować! Właśnie poczułem przypływ intuicji, więc nie uwierzę, że tak nie jest! ;-)) Odpowiedz Link Zgłoś
kolter_hugh1 Re: sakramenty (prawo kanoniczne) 28.08.08, 18:31 krytykantka07 napisała: > Chodząca logiko ;) > Ty piszesz o niepowtarzalności sakramentu małżeństwa, a czemu służy > rozwód kościelny? To stadko hipokrytów nie uznaje słowa rozwód u nich czegoś takiego nie ma!! jest tylko unieważnienie ,czyli rozwód po prostu ::))))) Odpowiedz Link Zgłoś
lumpior Re: sakramenty (prawo kanoniczne) 28.08.08, 19:34 my tu gadu-gadu o formalnosciach,swistkach,a noc poslubna? No i co, kto za to "beknie"? A moze "skutki" powroca po "kasacji"slubu???? Odpowiedz Link Zgłoś
krytykantka07 Re: sakramenty (prawo kanoniczne) 28.08.08, 19:46 Masz rację. Nocy poślubnej unieważnić się nie da. Czyli ktoś powinien zapłacić za rekonstrukcję błony dziewiczej ;))). No i co wtedy z dziećmi tej pary, która ma rozwód kościelny? Czy to będzie wtedy niepokalane poczęcie? ;))). Odpowiedz Link Zgłoś
lumpior Re: sakramenty (prawo kanoniczne) 28.08.08, 20:12 krytykantka07 napisała: > Masz rację. Nocy poślubnej unieważnić się nie da. Czyli ktoś > powinien zapłacić za rekonstrukcję błony dziewiczej ;))). No i co > wtedy z dziećmi tej pary, która ma rozwód kościelny? Czy to będzie > wtedy niepokalane poczęcie? ;))). Same "straty",a jaki wstyd.Dzieci?A co to kogo z KK obchodzi,poza nastepnymi platnymi sakramentami.A byt to juz sprawa urzedow panstwa Ale co z kosztami wesela,gorzala,kilometry kielbas i inne zarlo? Odpowiedz Link Zgłoś
opornik4 Re: sakramenty (prawo kanoniczne) 29.08.08, 03:54 lumpior napisał: .A byt to juz sprawa urzedow panstwa > Ale co z kosztami wesela,gorzala,kilometry kielbas i inne zarlo? W cywilizowanych krajach,mozna pozwac do sadu strone,ktora popelnila oszustwo i zadac odszkodowania za poniesione straty. Odpowiedz Link Zgłoś
piwi77 Re: sakramenty (prawo kanoniczne) 28.08.08, 09:59 forumaniak napisała: > Wyciskają charakter??? No tak, wyciskają z człowieka charakter. Po przyjeciu takiego wyciskowego sakramentu, charakteru ubywa. Odpowiedz Link Zgłoś
krytykantka07 Re: sakramenty (prawo kanoniczne) 28.08.08, 10:09 No nie do końca. W przypadku kapłaństwa i małżeństwa wyłazi prawdziwy charakter ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
lumpior "specjalistow" maja wybitnych. 29.08.08, 08:57 wiadomosci.onet.pl/1815437,11,item.html Odpowiedz Link Zgłoś