Wierz, boś nie zwierz

18.11.08, 10:56
Tam zacząłem wątek, ale i tu warto o tym powiedzieć. Przeczytajcie. Przemyślcie to. W jakim świecie żyjemy? Dlaczego pewni ludzie rządzą nami w ten obłudny sposób? Dlaczego od tysięcy lat tłumi się prawdę? Dlaczego zamyka nam się możliwość jej wypowiadania?
    • kolebeczka Re: Wierz, boś nie zwierz 18.11.08, 10:58

      ale jaka "prawde" masz na mysli, zeby mysl te pokierowac we wlasciwe
      strony?
      • grgkh Re: Wierz, boś nie zwierz 18.11.08, 11:48
        Przeciem to powiedział, czyż nie doczytałaś się?

        Przez tysiące lat mamienia ludzi religiami, bogami, wiarą chodzi tylko o jedno - o władzę i kasę. Ubóstwo intelektualne "dorobku" kościoła katolickiego obnaża jego działalność na polu katechezy szkolnej. Same dogmaty. Traktowanie ludzi, a przecież dzieci to też ludzie, jak matołów, które mają wkuć regułki i grzecznie słuchać kościółkowych hierarchów z wielkimi brzuchami i pustymi głowami.

        Ja, zwykły człowiek, przeciętny uczeń, ściślak, który nie ma za sobą żadnych studiów humanistycznych, gotów jestem tutaj, na udeptanej ziemi, kazdego religijnego pseudo filozofa wdeptać w glebę. Tak kiepski jest ten wielotysiącletni dorobek religijny. Same kłamstwa. Od dogmatów, na których wszystko się opiera, do ostatnich super hiper mądrości największych autorytetów.

        A w szkołach widzą to dzieci. Nędza. Tragedia. W ten sposób je wychowujemy. I czekamy potulnie, że zbudujemy kiedyś w ten sposób zdrowe społeczeństwo.

        To się nie może stać, bo na kłamstwach i konformizmie nigdy i nigdzie ludziom dobrze się nie działo.

        Taka jest prawda. Takie jest moje "słowo na tę niedzielę". I na całe życie. Zrozum je. Zapamiętaj.

        I doczytaj do końca, co napisała o tym "Polityka". Link masz. Ale i po google'u znajdziesz: "Wierz, boś nie zwierz".
        • raistek Re: Wierz, boś nie zwierz 18.11.08, 12:05
          Najbardziej mnie martwi to, ze moje dzieci, ktore ani nie beda ochrzczone, ani
          zapisane na religie - moga w takim kraju jak Polska czuc sie pokrzywdzone i gorsze.
          • grgkh Re: Wierz, boś nie zwierz 18.11.08, 12:23
            Bez nas, dorosłych, którzy zechcą, którzy będą mieli odwagę coś zmienić, nie zmieni się nic. Twoje dzieci będą wolne i bedą miały świadomość swojej wolności. Dla tego ideału kiedyś tylu poświęciło życie. My mamy już łatwiej. Właśnie dzięki tym, którzy potrafili się przeciwstawić. Dołączmy do nich.

            A jeśli Twoje dzieci byłyby zmuszane do intelektualnego podporządkowania się teraz, to czy kiedyś nie poczułyby się skrzywdzone? Może tak...

            Dajesz im wybór. Dokonają go, gdy dorosną. Świadomie. Miejmy nadzieję, że w oparciu o wiedzę.

            Zresztą, ten kto opiera się tłumowi, owczemu pędowi, ma szansę poczuć się wybrańcem, lepszym, mądrzejszym, burzycielem fałszywego porządku. Warto żyć dla takiego uczucia. :) Warto żyć, gdy się czuje wolnym i odpowiedzialnym za tę wolność. :)
            • caroli_ne_86 Re: Wierz, boś nie zwierz 26.11.08, 12:41
              grgkh
              >
              > Dajesz im wybór. Dokonają go, gdy dorosną. Świadomie. Miejmy nadzieję, że w opa rciu o wiedzę.


              To byłoby piekne gdyby dzieci zawsze miały ..wybór.Cżesto ten wybór jest iluzoryczny i rzadko bywa tak ,ze nie kontynuujemy tego, co wdrukowao w nas .... otoczenie.
              Okowy norm ...rodzinnych jak również ..spolecznych są bardzo ...silne Pozdr:))
              pl.youtube.com/watch?v=ecrE80rnjhw
              • grgkh Re: Wierz, boś nie zwierz 26.11.08, 23:56

                > To byłoby piekne gdyby dzieci zawsze miały ..wybór.
                > Cżesto ten wybór jest iluzoryczny i rzadko bywa tak ,
                > ze nie kontynuujemy tego, co wdrukowao w nas ....
                > otoczenie.

                Wybór jest zawsze. Gorszy może być wtedy, gdy my, oceniając go póżniej z zewnątrz, dysponujemy większą wiedzą. Im wiedza większa, tym bardziej obiektywny, lepszy wybór. Większa, prawdziwsza, niezakłamana wiedza = większa mądrość.

                Dbajmy więc o prawdziwą wiedzę dla nas i dla naszych potomków, a świat będzie musiał być lepszy.
                • caroli_ne_86 Re: Wierz, boś nie zwierz 27.11.08, 00:20
                  Muszę najperw postarać się o ..potomka:)

                  Nie mam odwagi ..pytać a to dlatego ,ze agresywne odpowiedzi zniechecaja mnie do ..dyskusji
                  Nasuwa mi sie ..pytanie zwiazane ze stwierdzeniem Pascala - to raczej do osób wierzacych w Boga-,że wierzac nic nie ..tracimy jedynie ..zyskamy.

                  Chciałabym sie dowiedzieć czy napewno tak ..jest -czy jest w tym wszystkim ..wolność? do ..wątpliwości ,do myślenia ..samodzielnego bez ..wzorców?
                  Pieknych snów ,dobranoc:)
                  pl.youtube.com/watch?v=6Vb2F1mQZ58&feature=related
                  • grgkh Zakład Pascala 27.11.08, 00:56
                    caroli_ne_86 napisała:

                    > Nasuwa mi sie ..pytanie zwiazane ze stwierdzeniem Pascala
                    > - to raczej do osób wierzacych w Boga-,że
                    > wierzac nic nie ..tracimy jedynie ..zyskamy.

                    Wierząc w Boga jedynie tracimy.

                    Zakładamy, że będziemy postępowali WZGLĘDEM INNYCH LUDZI w sposób, który powinien zostać przez nas (a przy okazji i przez Boga) oceniony pozytywnie.

                    - Jeśli Bóg by istniał, to bez modłów i dodatkowych zabiegów nie spotka nas kara, bo wypełniamy podstawowe zadanie prawidłowo.

                    - Jeśli nie istnieje, to zyskujemy stracony na kult wysiłek i odwracanie uwagi od najważniejszej kwestii - naszego właściwego postępowania WZGLĘDEM INNYCH LUDZI.

                    Kluczem jest więc nie wiara jako taka, ale nasz stosunek do innych. Pozbawiony nacisku, wzbogacony o dojrzałość, chęć rozumienia związanych z nim zależności, pozostawia nas tam, gdzie powinniśmy być - pomiędzy ludźmi. Żyjmy dla wspólnego dobra i odrzućmy niewolę narzucanych nam, niemożliwych często do zrozumienia, trudnych do zastosowania zasad życia. Ufajmy, że potrafimy właściwie postępować. Starajmy się więcej "wiedzieć", a nasze postępowanie będzie właściwsze. Wątpijmy, a będziemy zdolni do odrzucenia tego, co mogłoby być niewłaściwe, złe.

                    Bóg jest zbędny.

                    Angażując się w wiarę, w coś zbędnego, NA PEWNO tracimy.
                    • tok33 Re: Zakład Pascala 27.11.08, 14:35
                      Z cała pewnością tylko TRACIMY Carolinko!
                      • tok33 Re: Zakład Pascala 27.11.08, 14:42
                        Religia to publiczna pralka mózgów..
                        Ja mam swoją własną pralkę, w której mogę namydlać mój mózg, usuwać z niego
                        brudy cudzych wierzeń i prasować moje własne fałdy teologiczne;);)
                        Pozdr!!!
                    • caroli_ne_86 Re: Zakład Pascala 30.11.08, 17:48
                      grgkh napisał:

                      > . Starajmy się więcej "wiedzieć", a nasze postępowanie będzie właściwsze. Wątpi
                      > jmy, a będziemy zdolni do odrzucenia tego, co mogłoby być niewłaściwe, złe.

                      Zakłas Pascala nigdy mnie tak naprawdę nie ..pociągał

                      Nie czuję też w sobie "potrzeby religi"
                      Wciąz zadaję ..pytania , staram sie szukać własnych ..dróg ,według nich układać sobie ..życie.

                      Najtrudniejsze dla mnie jest to :co jest złem a co ..dobrem?
                      Bo wiadomo, że co dziś jest dobre ..jutro może być już ..złe.
                      I odwrotnie:dzisiejsze zło jutro może być ..dobrem.
                      Może dlatego w ..Ludziach jest taka silna potrzeba ..autorytetów?
                      Druga sprawa to to ,ze nie każdy ją ..posiada..:)

                      Ach ..pytania ..pytania ale to jest właśnie to co lubimy ..najbardziej:)
                      Dziekuje i ..pozdrawiam..;)
        • kolebeczka Re: Wierz, boś nie zwierz 18.11.08, 12:17
          grgkh napisał:
          > Ja, zwykły człowiek, przeciętny uczeń, ściślak, który nie ma za
          sobą żadnych studiów humanistycznych, gotów jestem tutaj, na
          udeptanej ziemi, kazdego religijnego pseudo filozofa wdeptać w glebę.

          Troche sobie zaprzeczasz- bo pycha miesza Ci sie z jej brakiem, ale
          OK- Twoja teoria. Goraco znow polecam:
          pl.youtube.com/watch?v=pMf8Cj8PC-U

          A co do blazenstw szkolnej katechezy- nie musisz mnie doprawdy
          nawracac. Zdarzylo mi sie za moich czasow uslyszec na katechezie
          doprawdy niejedno, takze to, ze "dzieci z rodzin rozbitych nie sa
          zdolne do milosci".
          Wstalam i naryczalam na ksiedza, choc inni bohaterzy klasowi, co na
          przerwach na kosciol pluli, cicho siedzieli. Myslalam wtedy, ze mnie
          wywala ze szkoly- a tu nie- ksiadz mi tzw.piatke na koniec
          postawil "za obrone pogladow". Ale przyznam Ci sie- niewielu takich
          ksiezy spotkalam w zyciu. To ludzie jak wszyscy inni, ktorym my- ci
          spoza kosciola- przypisujemy paradoksalnie tak ogromne znaczenie.
          Widzisz- wszystko w tym artykule Polityki fajna rzecz- tylko, ze ilu
          dzieciakow otwarcie sie buntuje przeciwko bzdurom? Przeciez
          katecheza moze byc lekcja civil courage- jesli nie przeciwstawie sie
          teraz to jak przeciwstawie sie kiedys- niewazne, czy klamstwo
          pochodzi z ust kosciola takiego, siakiego czy z szeregow
          ateistycznych?
          Przeciez nie zakladasz, ze sa ludzie nieomylni, grgkh?
          Dla mnie, jako osoby ktora latami pracowala na wlasne odejscie z KK,
          byla to lekcja ze skutkami ubocznymi- nalezac dzis do ewangelikow-
          nie popadam w uwielbienie dla zadnego z pradow religijnych czy
          filozoficznych.
          Tego dystansu Ci zycze i niezwalania tylko na kosciol- taki czy inny.
          Dzieciaki potrafia liczyc limesy i rownania z trzema niewiadomymi,
          potrafia zainstalowac komputer i sfabrykowac wirusy,
          ale jak im ktos kadzi, to cicho siedza.
          I rosna z nich zyciowe tumany, co z kazdym wiatrem sie uloza.
          Jest publicznosc to jest program.
          Nie chodzi o to, aby niszczyc wiare, utozsamiana falszywie z
          religia.
          Bo przyjdzie nastepna "religia", niekoniecznie lepsza, majaca znowu
          jedyny patent na prawde.
          Chodzi o to, zeby z kazdej sytuacji w zyciu wyjsc w miare z twarza,
          a nie bronic legitymacji czlonkowskiej- jakakolwiek partia by to nie
          byla. Nam ludziom, nawet wielbicielom indywidualizmow o to tylko
          chodzi, zebysmy zebrali oklaski i poplecznikow. I tak tworzymy
          nastepna religie- tym razem ze soba w centrum. Takie forum jak to
          tez jest przykladem naszej malostkowosci.
          Dlatego nie ma co innych nawracac na "wlasciwa droge".
          Jako przyszla mama bede mowic moim dzieciakom:
          "zapytaj siebie, zrob zgodnie ze swoim sumieniem i nie pozwol,
          aby ktos inny Ci je zagluszyl". To moja teoria:)))
          • grgkh Re: Wierz, boś nie zwierz 18.11.08, 13:06
            kolebeczka napisała:

            > grgkh napisał:
            > > Ja, zwykły człowiek, przeciętny uczeń, ściślak, który
            > > nie ma za sobą żadnych studiów humanistycznych, gotów
            > > jestem tutaj, na udeptanej ziemi, kazdego religijnego
            > > pseudo filozofa wdeptać w glebę.

            > Troche sobie zaprzeczasz- bo pycha miesza Ci sie z jej
            > brakiem, ale

            To wyłącznie prowokacja :))). Czuję się silny i to jest fakt, ale każdy ma prawo do tego uczucia i każdy może mówić, co czuje, tak? Chcę konfrontacji. Wielokrotnie jej doświadczałem i wygrywałem. Dlaczego? Ponieważ dla mnie liczy się tylko prawda, a jednocześnie występuję przeciwko ewidentnym kłamstwom. Wynik może być tylko jeden. Prawda musi się dać obronić. Jej bronię. Prawdy. Nie jakichś określonych poglądó, ale dowolnych poglądó z dowolnej dziedziny naszej wiedzy o świecie, które są prawdziwe. I zawsze chętnie odrzucam fałsze, choćby były mi najmilsze.

            A przecież dla równowagi piszę, że nie jestem nikim szczególnym. Nie zabiegam o popularność, o kadzenie mi, o wchodzenie w układy.

            > OK- Twoja teoria. Goraco znow polecam:
            > pl.youtube.com/watch?v=pMf8Cj8PC-U

            Fajne. Lubię Monty Pythona. ;)

            > Myslalam wtedy, ze mnie wywala ze szkoly- a tu nie-
            > ksiadz mi tzw.piatke na koniec postawil "za obrone pogladow".
            > Ale przyznam Ci sie- niewielu takich ksiezy spotkalam w zyciu.
            > To ludzie jak wszyscy inni, ktorym my- ci spoza kosciola-
            > przypisujemy paradoksalnie tak ogromne znaczenie.

            Tak, księża to też ludzie. I też znałem bardzo pozytywnych. Ale to nie ma nic do systemu religijnego opartego na kłamstwach. W PZPR byli także wspaniali ludzie. ;)

            > Widzisz- wszystko w tym artykule Polityki fajna rzecz- tylko,
            > ze ilu dzieciakow otwarcie sie buntuje przeciwko bzdurom?

            Coraz więcej. Ale najważniejsze jest to, że o tym się tak dużo mówi publicznie. Przestajemy, ci niewierzący, być traktowani według schematu, który sformułowała religia. I będziemy to dalej zmieniali. Chodzi o nasze dobre imię i oczernianie, które zawsze religia wobec nas stosowała.

            > Przeciez katecheza moze byc lekcja civil courage-
            > jesli nie przeciwstawie sie teraz to jak przeciwstawie
            > sie kiedys- niewazne, czy klamstwo pochodzi z ust
            > kosciola takiego, siakiego czy z szeregow ateistycznych?

            Religia wdarła się do szkół, co jest ewenemetem na skalę XXI-wiecznej Europy. Mamy jej pozwolić na dalszą ekspansję? Przecież to nie my zaczęliśmy tę wojnę. My się bronimy.

            > Przeciez nie zakladasz, ze sa ludzie nieomylni, grgkh?

            Oczywiście. Ale o staranną selekcję swoich poglądów bardzo dbam. I wciąż eliminuję potencjalne możliwości moich pomyłek. Jest ich naprawdę mniej niż kiedyś, bo się uczę. Uczmy się wszyscy. Wszyscy bądźmy sceptyczni wobec wszystkiego. Ale tak się nie uda, jeśli będziemy słuchali dogmatów.

            Wydałem wojnę dogamtyzmowi pod każdą postacią, nie tlko religijnemu.

            > Tego dystansu Ci zycze i niezwalania tylko na kosciol-
            > taki czy inny.

            Religia to dogmaty. Każda religia to ma. Człowiek wolny nie może podlegać władzy dogmatów i ludziom, którzy te dogmaty głoszą, bo przestaje być wolnym, bo ogranicza swój dostęp do wiedzy, bo staje się nieobliczalny i podatny na sterowanie.

            > Dzieciaki potrafia liczyc limesy i rownania z trzema niewiadomymi,
            > potrafia zainstalowac komputer i sfabrykowac wirusy,
            > ale jak im ktos kadzi, to cicho siedza.

            Nie wszystkie. To cecha niemalże narodowa, jak nasza, polska religijność. I to trzeba zmieniać.

            > I rosna z nich zyciowe tumany, co z kazdym wiatrem sie uloza.
            > Jest publicznosc to jest program.
            > Nie chodzi o to, aby niszczyc wiare, utozsamiana falszywie z
            > religia.

            Chcę niszczyć wiarę w dogmaty. Chcę ją zastąpić wiarą w człowieka, w jego mądrość, obarczyć go odpowiedzialnością za siebie i innych, nakazać mu być wreszcie dorosłym, a nie smarkaczem prowadzonym przez kościółkowego, fałszywego, zadufanego w sobie pasterza.

            > Bo przyjdzie nastepna "religia", niekoniecznie lepsza, majaca
            > znowu jedyny patent na prawde.

            Człowiek mądry, wyedukowany nie pozwoli sobie narzucić prawdy dogmatycznej i zawsze będzie poszukiwał uzasadnienia. Małę dzieci wciąż pytają: co, dlaczego itp. W tym sensie musimy pozostawać dziećmi. Nie wolno w nas zabijać dążenia do wiedzy. Nie wolno dawać fałszywego przeświadczenia, że oto już wiemy coś ostatecznie. Nie wolno przywiązywać raz na zawsze do tez. Wciąż i wszystko musimy próbować falsyfikować, od nowa udowadniać. Tylko taki świat może być prawdziwy. Świat wiecznego zwątpienia i szukania, a nie ciepłej, gnuśnej zasiedziałości.

            > Chodzi o to, zeby z kazdej sytuacji w zyciu wyjsc w miare z
            > twarza, a nie bronic legitymacji czlonkowskiej- jakakolwiek
            > partia by to nie byla.
            > Nam ludziom, nawet wielbicielom indywidualizmow o to tylko
            > chodzi, zebysmy zebrali oklaski i poplecznikow. I tak tworzymy
            > nastepna religie- tym razem ze soba w centrum. Takie forum jak to
            > tez jest przykladem naszej malostkowosci.
            > Dlatego nie ma co innych nawracac na "wlasciwa droge".

            Nie na "właściwą drogę", ale wskazywać, że pewne drogi są manowcami. czy chcesz religii da przywilej, którego nie ma żadna inna ideologia? Dlaczego? Przeciez jest oparta na kłamstwie: Boga nie ma.

            > Jako przyszla mama bede mowic moim dzieciakom:
            > "zapytaj siebie, zrob zgodnie ze swoim sumieniem i nie pozwol,
            > aby ktos inny Ci je zagluszyl". To moja teoria:)))

            Dobra. Wytrwaj w tym. Choć wniósłbym do niej małą korektę. Trzeba być krytycznym także wobec siebie. Poglądy mamy najczęściej od innych. I nie powinniśmy się z nimi identyfikować. Najważniejsze to szukać prawdy.
            • kolebeczka Re: Wierz, boś nie zwierz 18.11.08, 13:17
              grgkh napisał:

              >Najważniejsze to szukać prawdy.

              Dokladnie.
              Ale nie mowic, ze sie ja znalazlo i koniecznie ale to koniecznie
              inni musza ja poznac. Oj- zeby tylko na tym poznaniu sie skonczylo,
              ale czlowiek nienasycony jest, he he.
              Co do polskiego katolicyzmu to wiadomo- rownych sobie w Europie nie
              ma.
              Ale generalnie przywiazanie do jakiegokolwiek polskiego produktu
              jest niewiarygodne u Polaka.
              W hasle "Dobre, bo polskie" kryje sie na to odpowiedz...
              taa- "Dobre, bo polskie", nie "Dobre, bo dobre":)))
              Wiec walka z ociemnialym polskim katolicyzmem to przede wszystkim
              walka z niezrozumiala tradycja.
              Mozna ja, myslisz, wygrac?
              • grgkh Re: Wierz, boś nie zwierz 18.11.08, 14:11
                kolebeczka napisała:

                > Wiec walka z ociemnialym polskim katolicyzmem to przede wszystkim
                > walka z niezrozumiala tradycja.
                > Mozna ja, myslisz, wygrac?

                To się na pewno będzie zmieniało. I od nas wszystkich to zależy jak szybko. Od Ciebie. Ode mnie.
                • kolebeczka Re: Wierz, boś nie zwierz 18.11.08, 14:26
                  grgkh napisał:

                  > To się na pewno będzie zmieniało. I od nas wszystkich to zależy
                  jak szybko. Od Ciebie. Ode mnie.

                  Masz racje. Ja w tym roku np. na Wigilie wprawdzie zaserwuje polskie
                  dania (bo wegetarianskie i oboje lubimy), ale podam tez wino- w
                  koncu- jak to mawia moj maz- Boze Narodzenie to nie powod do smutku
                  przeciez. Adwent jest oczekiwaniem, a nie biczowaniem.
                  Co do oplatka- to ladna to tradycja, ale my siadamy zwykle do stolu
                  bez krzywego na sie patrzenia, wiec po co duplikowac symbole?
                  No i czy zwierzeta ludzka mowa wtedy przemawiaja? Oj tak- ale nie
                  tylko w Boze Narodzenie, bo moj terierek wlasnie mi wrzeszczy do
                  ucha, ze wypadaloby juz (pomimo milej tu rozmowy) forum opuscic i
                  wyjsc na spacer...
                  A jak tam z Twoimi, na ten przyklad, swiatecznymi tradycjami, co sie
                  zmodyfikowaly przez lata?
            • amm06 Re: Wierz, boś nie zwierz 27.11.08, 02:36
              grgkh napisał:

              > Małę dzieci wciąż pytają: co, dlaczego itp. W tym sensie musimy
              pozostawać dziećmi. Nie wolno w nas zabijać dążenia do wiedzy. Nie
              wolno dawać fałszywego przeświadczenia, że oto już wiemy coś
              ostatecznie. Nie wolno przywiązywać raz na zawsze do tez. Wciąż i
              wszystko musimy próbować falsyfikować, od nowa udowadniać. Tylko
              taki świat może być prawdziwy. Świat wiecznego zwątpienia i
              szukania, a nie ciepłej, gnuśnej zasiedziałości.

              >Boga nie ma.

              Witaj Grgkh, to tylko dwa wybrane fragmenty Twojej wypowiedzi
              zestawione obok siebie.
              Dostrzegam w nich swego rodzaju sprzecznosc, a Ty?
              Pozdrawiam.
              • astrotaurus Re: Wierz, boś nie zwierz 27.11.08, 10:48

                amm06 napisała:

                **Witaj Grgkh, to tylko dwa wybrane fragmenty Twojej wypowiedzi zestawione obok
                siebie.
                Dostrzegam w nich swego rodzaju sprzecznosc, a Ty?**

                Wprawdzie nie jestem grgkh, ale sposób podejścia do świata mam podobny i tak
                samo twierdzę, że boga nie ma.

                I jestem gotów do weryfikacji tego twierdzenia. Przedstaw dowody, że jest
                inaczej,a natychmiast zacznę głosić istnienie boga.
                Daj choćby racjonalną przesłankę na istnienie boga, a przestanę głosić jego
                nieistnienie.
                Posiejesz mi w głowie wątpliwość i ja przy tej wątpliwości zostanę, aż ją rozwikłam.

                Pokażę tu sztandarowy przykład postawy odmiennej, gdzie człowiek (autor wątku)
                wręcz mówi, że nie chce rozmawiać, bo od tego tylko wątpliwości, a on nie chce
                wątpić:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13190&w=87644312
                • amm06 Re: Wierz, boś nie zwierz 27.11.08, 17:47
                  astrotaurus napisał:

                  > Wprawdzie nie jestem grgkh, ale sposób podejścia do świata mam
                  podobny i tak samo twierdzę, że boga nie ma.
                  >
                  > I jestem gotów do weryfikacji tego twierdzenia. Przedstaw dowody,
                  że jest inaczej,a natychmiast zacznę głosić istnienie boga.
                  > Daj choćby racjonalną przesłankę na istnienie boga, a przestanę
                  głosić jego nieistnienie.
                  > Posiejesz mi w głowie wątpliwość i ja przy tej wątpliwości
                  zostanę, aż ją rozwikłam.
                  >
                  > Pokażę tu sztandarowy przykład postawy odmiennej, gdzie człowiek
                  (autor wątku) wręcz mówi, że nie chce rozmawiać, bo od tego tylko
                  wątpliwości, a on nie chcewątpić:
                  > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13190&w=87644312

                  Witaj Astrotaurusie,

                  Ja rowniez w sumie nie bardzo widze sens w wyklocaniu sie na temat
                  wiary/niewiary. Nie dlatego jednak iz ktos moze zasiac we mnie
                  watpliwosci. Raczej dlatego, ze proba przekonywania kogokolwiek
                  innego rownoznaczna jest z walka z jego/jej pogladami, czyli
                  automatycznie konfliktem i podzialem. Takze jak juz kiedys w
                  odpowiedzi do Ciebie pisalam, nadal sie ucze rozumiec to Cos z czym
                  czuje wewnetrzna lacznosc. Dowody ktorych doswiadczylam/-am ja sa
                  wystarczajace dla mnie, nie usatysfakcjonuja jednak kogos drugiego,
                  poniewaz nie maja dla niego/niej osobistego wymiaru jaki maja dla
                  mnie. Pozdrawiam.
        • l.george.l Re: Wierz, boś nie zwierz 18.11.08, 12:23
          grgkh napisał:

          [...]
          > Przez tysiące lat mamienia ludzi religiami, bogami, wiarą chodzi tylko o jedno
          > - o władzę i kasę.
          [...]

          "Religia nakłada niewidzialny bandaż na umysł, blokując jego normalny rozwój".
          www.racjonalista.pl/kk.php/s,6193
      • 4cyrus Re: Wierz, boś nie zwierz 18.11.08, 15:02
        kolebeczka napisała:

        >
        > ale jaka "prawde" masz na mysli, zeby mysl te pokierowac we
        wlasciwe
        > strony? che che ch prawda? a twoja jaka? trollowniczko? ile masz
        tu nickow? a ile plemnikow twoja macica ma ? a ile poszlo do kosza
        tych plamniczkow? che che che wszedzie piszesz o swojej d.uupie wna
        wszystkich forach religijnych che che che
    • l.george.l Re: Wierz, boś nie zwierz 18.11.08, 11:25
      To jest dobre:
      „Katechetka informuje, że andrutów jeść nie wolno, bo przypominają ciało Chrystusa”.
      A o tym warto pamiętać:
      "Pensje katechetów finansuje państwowy budżet. W zeszłym roku pochłonęły blisko
      miliard złotych".
      • kolebeczka Re: Wierz, boś nie zwierz 18.11.08, 11:35
        tez nie gorsze:
        „rytm rocka jest sprzeczny z naturalnym rytmem ciała”.

        A poza tym- koncowka tego artykulu od lat mnie uspokaja-
        podcinaja sobie sami galazke i gruchnie kiedys, ze hej.
        Jesli jednak nie gruchnie- to trza sie demokracji podporzadkowac i
        uszanowac,
        ze wiekszosc niestety, ale tak chce...
        • grgkh Re: Wierz, boś nie zwierz 18.11.08, 11:52
          Nigdy. Czas na zmiany. Ogłaszam odwrót religii. Żadnego kompromisu. I dopóki żyję, dopóty będę głosił tę prawdę. Aż poczujemy w sobie odwagę, by tej głupiej większości się sprzeciwić. Aż my staniemy się większością. I świat stanie się przez to lepszy.
          • kolebeczka Re: Wierz, boś nie zwierz 18.11.08, 12:21

            Lepszy swiat, grgkh?
            Oj Ciebie pokrecilo bardziej niz niejednego nawiedzonego...
            Nie ma lepszych swiatow.
            To zluda, a Ty patatajesz na koniu jak Don Kichot do tej swojej
            Dulcynei, co szpetna byla w istocie:)))

            Chwali sie, ze masz swoje wyrazne poglady, ale czy Twoim zdaniem
            mozemy uswiadamiac innych sila o nieslusznosci ich pogladow?
            Przeciez wyznajesz wiare w postep- a to bylby regres w czasy stosow
            na placach...
            • grgkh Re: Wierz, boś nie zwierz 18.11.08, 13:14
              Ateizm jest brakiem wszystkich religii jednocześnie. Każda religia ma w sobie zalążek zła, gdyż opiera się na kłamstwie (bóg nie istnieje), manipulacji i dążeniu do władzy nad ludźmi.

              Świat bez religii będzie lepszy o zło, które z niej bezpośrednio wynika.

              Tak, trzeba się uporać jeszcze z innymi izmami (rasizmem, szowinizmem, nacjonalizmem itp), ale ja występuję również i przeciwko nim. Ludzi nie wolno dzielić. Nikt nie ma się czuć przez "przynależność" lepszy od innych i nie może to stanowić pretekstu do dominacji. Myslmy tak. Róbmy tak. A świat naprawdę będzie lepszy.

              A religia ludzi dzieli, otumania, narkotyzuje orgazmem wiary, daje erzac prawdziwości istnienia, którym jest ludzka kultura. A ta kultura nie może być narzędziem władzy. Nie może być śmietnikiem. I to my musimy podejmować decyzję, co w niej jest najbardziej wartościowego.
              • kolebeczka Re: Wierz, boś nie zwierz 18.11.08, 13:25
                alez dzielisz, dzielisz, he he
                na tych co mysla jak Ty i na tych co tak nie pomysla...
                Dla mnie to robota bez konca.
                Zadedykuje Ci zatem po kolebeczkowemu wlasny poem z 1998:

                "wszystko
                to naprawianie swiata
                upychanie plomb
                targanie za ucho

                ci
                ktorzy sie pogodzili
                mieszkaja w pudelkach
                albo rownie malych
                celach klasztorow
                posadzeni o bezcelowosc
                ustapili pola
                tym
                ktorym bardziej wszystko
                niz jedno
                ci
                czynia sobie ziemie poddana
                zyja wiec zgodnie
                na przekor ludzkim punktom widzenia

                wszyscy
                w porannym kaszlu
                i mokrym przescieradle
                przeczuwaja
                czas"
                • grgkh Re: Wierz, boś nie zwierz 18.11.08, 14:20
                  Najbardziej męczy mnie w takich dyskusjach ignorowanie przez oponenta moich argumentów. Udaje, że ich nie było. A więc rzeczywiście dzielę ludzi, na tych, którzy szukają prawdy i na tych, którzy udają, że ją znaleźli, ale nie chcą się przekonać, czy mają rację.

                  Ci pierwsi, o dowolnym światopoglądzie, są mi bliscy, ci drudzy nie, choć ich nie odrzucam. Często to nie ich wina. Są ofiarami systemu. Też mają prawo do życia. A do konfliktów dochodzi wtedy, gdy w imię swoich fałszywych racji chcą coś mnie narzucić.

                  A propos poezji, też kiedyś coś napisałem z podobną intencją - wrzuć w przeglądarce forum GW mój nick i tytuł "Na horyzoncie miraż".
                  • kolebeczka Re: Wierz, boś nie zwierz 18.11.08, 14:27
                    Wklej tu ten wiersz, grgkh!
                    • grgkh Re: Wierz, boś nie zwierz 18.11.08, 19:02
                      Rzeczywiście, słowa w takiej formie inaczej do nas trafiają, a więc tu jest link "Daję Ci prezent :)"

                      I jeszcze raz specjalne pozdowienia dla Chelseaa :)
                      • chelseaa Re: Wierz, boś nie zwierz 18.11.08, 19:26
                        :)ani łoś ani zwierz, kto to jest? przecież wiesz;)pozdrrrawiam :)
            • krytykantka07 Re: Wierz, boś nie zwierz 18.11.08, 14:39
              kolebeczka napisała:

              > Chwali sie, ze masz swoje wyrazne poglady, ale czy Twoim zdaniem
              > mozemy uswiadamiac innych sila o nieslusznosci ich pogladow?
              > Przeciez wyznajesz wiare w postep- a to bylby regres w czasy
              stosow > na placach...

              Dokładnie ;). Dlatego innych nie wolno uświadamiać o niesłuszności
              ich poglądów. Ich poglądy trzeba tylko rozwijać. Sami sie wtedy
              załatwią. Nie walczy sie z poglądami innych osób, bo tym bardziej
              utwierdza sie ich w przekonaniu, że tych poglądów muszą bronić. Taka
              dyskusja wtedy prowadzi donikąd czyli do pułapki słów. Obserwując to
              forum już dawno można było zrozumieć czym jest strategia coś za coś.
              Proponowałam już jak należy walczyć z religiami.
              1. Napisać artykuł ( a jeszcze lepiej książkę ) o tym, że Hitler był
              kolejnym prorokiem, a Main kampf była świętą księgą natchnioną przez
              Ducha Świętego.
              2. Napisać artykuł/książkę o tym, że Konopnicka była prorokinią, bo
              jej Duch Święty objawił, że krasnoludki stworzył Bóg.

              Każda demokracja prowadzi do religijnego totalitaryzmu, a ludzie
              cofają się w rozwoju. Nauka ponieważ nie zna odpowiedzi na wszystkie
              pytania dostarcza ludziom wierzącym argumentów na poparcie ich tez!
              Czy wielcy pisarze nie ośmieszali religii? Czas wrócić do szkół
              skoro ludzie wydawałoby się inteligentni tego nie rozumieją.
              Sienkiewicz kpił z religii w każdej swojej powieści. Kpił z kleru!.
              I to należało tylko rozwinąć. Niestety bez kpin z religii nie da sie
              z nią walczyć. Religię można tylko zabić śmiechem i kazać ludziom
              walczyć z wszechmocą Boga, w którą wierzą. Niech religianci
              udowodnią, że te dwa punkty, które wymieniłam nie są prawdą...
              • kolebeczka Re: Wierz, boś nie zwierz 18.11.08, 17:49
                krytykantka07 napisała:

                > Religię można tylko zabić śmiechem i kazać ludziom
                walczyć z wszechmocą Boga, w którą wierzą.

                Czyli, ze kazda religia jednak jest bez humoru?
                Dlaczego w zasadzie?
                Co znaczy tak naprawde frazes: "radowac sie w Panu"?
                Radosc bez usmiechu? Mozliwe to wogole?
                A co do walki z wszechmoca niewidzialnego Boga to marne to wyzwanie.
                Ja sie tam nie porywam- wcale mi nie przeszkadza, ze Bog jest
                wszechmocny, za to bardzo, ze sa tacy, co wszechmoc Boza uznali za
                pomazanie Boze i wlasne prawo do bezprawia nad drugim czlowiekiem
                czy tez psina.
                • krytykantka07 Re: Wierz, boś nie zwierz 18.11.08, 17:58
                  kolebeczka napisała:

                  > Czyli, ze kazda religia jednak jest bez humoru?
                  > Dlaczego w zasadzie?
                  > Co znaczy tak naprawde frazes: "radowac sie w Panu"?
                  > Radosc bez usmiechu? Mozliwe to wogole?

                  Radować się w Panu to frazes, ale bardzo niebezpieczny, bo to frazes
                  narodu wybranego. Można radowac sie w Panu przy paleniu czarownic na
                  stosach, lub przy wygraniu walki, boć to sam Bóg nam pomagał.
                  Frazes " radować sie w Panu " rozumiany starotestametowo jest
                  prawdziwym problemem i powodem wojen religijnych oraz prześladowań.
                  Wszak chrzescijanie się radują, gdy kogoś zniszczą, bo siły do
                  zniszczenia go dał im Bóg...Czemuż to w Panu nie radowali się Żydzi,
                  gdy Pan uczynił Hitlera swoim prorokiem? Powinni sie w Panu radować!
                  A tymczasem ciągle o coś sie dopominają!

                  > A co do walki z wszechmoca niewidzialnego Boga to marne to
                  wyzwanie.

                  Toż nie Ty masz walczyć ;). Wierzący niech sobie walczą z wszechmocą
                  własnego Boga, który Hitlera prorokiem uczynił i jego książkę
                  natchnął przez Ducha Świętego. Toż to taki sam bełkot jak Koran i
                  Biblia.

                  > Ja sie tam nie porywam- wcale mi nie przeszkadza, ze Bog jest
                  > wszechmocny, za to bardzo, ze sa tacy, co wszechmoc Boza uznali za
                  > pomazanie Boze i wlasne prawo do bezprawia nad drugim czlowiekiem
                  > czy tez psina.

                  Właśnie z tym uznawaniem własnego prawa za prawo Boże mają problem
                  ludzie wierzący. A nikt im nie mówił, że takie uznawanie to grzech
                  pychy?
                  • kolebeczka Re: Wierz, boś nie zwierz 18.11.08, 19:40
                    Pycha to smakowity temat,
                    ale co drugi ma niestrawnosc po dyskusji o nim.
                    A moze co pierwszy?
                    Ach, co ja tam wiem...pycha pyszna jest i basta!
                    Tylko czy chrzescijanstwo w znaczeniu "nauka Jezusa" jest pyszne?
    • klosowski333 Re: Wierz, boś nie zwierz 27.11.08, 03:31
      Mimo, ze niestety nie wierze w Boga, (czuje sie agnostykiem), to facet, ktory
      otworzyl ten watek sprawia wrazenie "nawiedzonego". Zabawne, nieprawdaz?
      • klosowski333 Re: Wierz, boś nie zwierz 27.11.08, 03:40
        Teoretycznie w tresci gosc mowi, ze wiara w Boga to anachronizm. Ale przy okazji
        sie jakby zacietrzewia (watek z dziecmi). Czy to go boli, ze ktos wierzy? Co w
        tym zlego? Jezeli komus wiara ulatwia zycie, to po cholere w to ingerowac?
        Rozumiem niechec do kleru, do obludy, do klamstwa, ale niecheci tego czlowieka
        do zwyklych ludzi wierzacych nie pojmuje za grosz. Mnie nie dane bylo otrzymac
        laski wiary :), jestem watpiacy, sceptyczny, zadajacy pytania, stawiajacy
        hipotezy. Ale czasem wierzacym zazdroszcze, bo ich wiara - bylo nie bylo - jakos
        im ten swiat tlumaczy, porzadkuje, a przynajmniej buduje iluzje. Nasze zycie
        jest krotkie, nie ludzmy sie, ze ktokolwiek z nas zglebi prawde, o ktorej autor
        watku napomyka. On tez od jakiejkolwiek prawdy jest niezmiernie daleko i tak
        samo bladzi jak i ci, ktorych krytykuje. Ale to zacietrzewienie to juz jest dla
        mnie zjawisko wykraczajace poza tematyke religijna.

        Dla poprawienia humoru definicja Boga z nonsensopedii :)
        nonsensopedia.wikia.com/wiki/B%C3%B3g
        • astrotaurus Re: Wierz, boś nie zwierz 27.11.08, 12:34
          klosowski333 napisał:

          **Teoretycznie w tresci gosc mowi, ze wiara w Boga to anachronizm. Ale przy
          okazji sie jakby zacietrzewia (watek z dziecmi). Czy to go boli, ze ktos wierzy?
          Co w tym zlego? Jezeli komus wiara ulatwia zycie, to po cholere w to ingerowac?**

          Kwestia dzieci to jest najważniejsza kwestia w ogóle.
          Wychowanie człowieka to jest najtrudniejsza rzecz na świecie i odpowiedzialność
          za to powinna być największa.
          Dlaczego w rodzinach chrześcijańskich dzieci stają się chrześcijanami, a w
          rodzinach muzułmańskich muzułmanami?

          INDOKTRYNACJA !

          Innej odpowiedzi nie ma.
          I machina indoktrynacji wprawiona w ruch toczy się przez pokolenia.
          Dobrze byłoby ją zatrzymać.
          Nikt przy zdrowych zmysłach nie mówi o dziecku (nawet często już nastoletnim):
          finansista, socjalista.... , a łatkę religii przypina się bez pardonu.
          A że "czem skorupka za młodu nasiąknie"... wielu ludzi nawet nie pomyśli, że
          mogłoby być inaczej.
          Troską rodziców powinno być nauczenia dziecka życia. I rodzice pokazują dziecku
          różne zabawki, różne łakocie, różne ciuszki, różne bajki i TYLKO JEDNĄ RELIGIĘ.
          Kiedy dziecko dowie się, że są różne religie i są takie same , jak ono, dzieci
          przez te religie indoktrynowane już najczęściej ma mózg skażony na tyle, żeby
          nie chcieć nic o tych innych wiedzieć.


          **jestem watpiacy, sceptyczny, zadajacy pytania, stawiajacy hipotezy. Ale czasem
          wierzacym zazdroszcze, bo ich wiara - bylo nie bylo - jakos im ten swiat
          tlumaczy, porzadkuje, a przynajmniej buduje iluzje.**

          Cuś kombinujesz....
          Gdybyś doceniał te iluzje i ich pragnął byłbyś wierzący .
          A jeśli już to jeszcze lepsze iluzje mają alkoholicy i narkomani, po co się
          rozmieniać na drobne? ;)
        • grgkh Czym jest religia 27.11.08, 17:57
          Od zawsze w historii ludzkości religia stała na pierwszym miejscu. Towarzyszyła władcom, którzy dobierali sobie "rodzaj wiary", sposób, według którego będzie można najlepiej rządzić ludźmi. Wiadomo, wytłumaczyć tak by każdy zrozumiał, nie jest łatwo, tym bardziej, że kiedyś nasza wiedza o świecie materialnym była licha. A więc ludźmi trzeba było manipulować.

          I to uważam za największą wadę religii. Religia opiera się na dogmatyzmie i nie ma zahamowań w tym, by ludzi okłamywać.

          Dogmatyzm, to pewien sposób myślenia. Przyjmuje się jakąś tezę i odmawia się sobie dowodzenia jej prawdziwości (czasem uzasadniając to tak, że to niemożliwe, choć to kolejny dogmat). Ludzie oswojeni z dogamtami przestają wątpić, przestają dociekać, stają się bierni, podatni na ustawianie ich w roli walczących żołdaków (mohery, islamscy fundamentaliści) lub harujących na pasożytów itp. To nie jest zdrowy materiał na członków społeczeństwa.

          Religia kłamie. Każda. Nie mówię tu o czymś, co odczuwa pojedyńczy człowiek, o uczuciu, które jest silne i może być wartościowe dla niego, a co Ty nazywasz wiarą. Mówię o systemie religijnym i do tego za chwilę wrócę.

          Najpierw kłamstwo. Pierwsze to to, że istnieje jakiś bóg. Jaki? Czy któraś religia tego dowiodła? A potem jest cała teologia, rojąca się od przekłamań, fałszów, sofizmatów, gierek słownych, manipulacji znaczeniami słów. To wszystko jest od początku do końca kłamstwem (i potrafię dowolne z nich obalić tutaj osobiście, masz moje słowo). A jeszcze później jest kasta kapłańska, która daje ZAWSZE zły przykład. Sama żyje w przepychu, bezkarna, a od "tłuszczy", od pospólstwa, którym pogardza, ciągnie mamonę i pławi się we władzy nad nim.

          Czy spotkałeś się z wiarą, która nie była "zagospodarowana" przez jakiś system religijny? Która religia jest lepsza? Dlaczego tak zaciekle się wzajemnie zwalczają? Jak widzisz jest to cecha, którą mają wszystkie religie, choć niektóre starają się częściowo z tym ukrywać. Ale wystarczy jedna iskra, by ludzi oddanych religii zamieniać w dzikie bestie, wysadzające wieżowce z tysiącami niewinnych ofiar w środku. Świat jest od zawsze pełen wojen religijnych - właśnie RELIGIJNYCH - Bliski Wschód, holocaust, syjonizm, antysemityzm, terrorysci islamscy działający na całym świecie, niedawno Jugosławia (Chorwacja), Ulster, w Iraku sunnici i szyici, w USA Armia Boga i mordercy lekarzy z kliniki aborcyjnej.

          Religia to uśpione źródło nienawiści. Zaczyna się od tego, że wyznawca boga jest LEPSZY od nie wyznającego go. Dzieli ludzi na kategorie. A potem już z górki. Bóg jest z nami. Kapłan w armii pokropi armatę, z której będziemy strzelali z imię boga do wroga. Bóg daje prawa boskie. Tylko te są "idealnie dobre", nawet jeśli są mierne, a jeśli nie podporządkujemy się im całkowicie, bzdurnie potulnie, to i tak bóg ma rację. Bo w przypadku wątpliwości, bóg ma zawsze rację.

          Bo to dogmat. Bo nie wolno rozumieć, trzeba słuchać i robić, co każą kapłani.

          Tysiące lat kasta kpłańska rezerwowała dla siebie wiedzę, która mogła im służyć. Ograniczała inteligencję ludzką nie pozwalając wiedzieć więcej lub lepiej niż to mówiły święte księgi. Bo to naruszało monopol władzy.

          Religia to zło ludzkości. To, co tu napisałem, to zaledwie ułamek tego, co mógłbym jeszcze powiedzieć o niej.

          Na drugim biegunie jest wolność myślenia i odrzucanie dogmatów. Ufność w możliwości człowieka i to, że potrafi on je właściwie wykorzystać. Także i w to, ze jeśli zbłądzi, to nikt mu nie będzie zakłamywał historii i na swoich własnych błędach będzie się mógł czegoś nauczyć. Na drugim biegunie jest wiedza i edukacja dla wszystkich ludzi świata. Jest dążenie do tego, żeby każdy mógł zrozumieć skąd się wziął, od kogo ma swoją wiedzę, a także, co może po sobie pozostawić. Jest tam także i to, że wszyscy jesteśmy równi, ze nikogo żaden bóg kontaktem ze sobą nie wyróżnia. Nikogo i za nic. Że niczego w zaświatach za manipulacje nie można kupić, a jedyne rozliczenie do jakiego powinniśmy dążyć to rozliczenia naszych relacji z innymi ludźmi. Do tego nie potrzeba bogów. I tylko od nas zależy, czy zgodnie z zasadą wzajemności będziemy potrafili ze sobą współistnieć.

          Świat realny jest jeden. Rodzimy się jako biała karta. Dzięki kulturze, którą zgromadzli nasi przodkowie, stajemy się homo sapiens. Myślimy. Szukamy. Jeśli zabraknie jakiegoś elementu wychowania, to możemy pozostać dziksi i bardziej drapieżni niż najdziksze i najdrapieżniejsze zwierzę. Czy przez tysiące lat panowania religii nie było wciąż nowych bogów, wojen, rzezi, gwałtów, cierpienia, krwi, stosów, nienawiści? Co nam dały religie? Nic. Ale kapłani zawsze mieli się dobrze, a despotyczni władcy lubili sięgać po tytuł boga dla siebie.

          A może warto powiedzieć o tym ludziom? Czy to nawiedzenie? Czy taka prawda powinna być ukrywana? Czy przez następne tysiące lat mamy popełniać wciąż ten sam błąd? Czy mamy podlegać dogmatom? Czy religianccy guru mają nam wciąż obrzydzać racjonalizm myślenia, logikę, dążenie do prawdy? Czy wciąż mają istnieć enklawy naszej kultury, którym należy się nieuzasadniony przywilej świętości, nietykalnośći? Dlaczego? Dlaczego kłamstwo ma się mieć lepiej niż prawda? Dlaczego mówienie prawdy spotyka się z taką Twoją reakcją? Czy myślałeś, skąd się to wzięło? Dlaczego z założenia uznałeś, że ja JESTEM GORSZY i gorsze jest to, co mówię, choć pewnie nie potrafisz tego dobrze uzasadnić? Bo mówię "przeciwko" religii?

          Schematy kulturowe, jak łatwo im podlegamy, jak religijnym dogmatom...
    • tok33 Więcej ludzi wierzy w UFO niż w Boga? 27.11.08, 14:10
      Bóg przegrywa konkurencję z Małymi Zielonym Ludzikami - przynajmniej w Wielkiej
      Brytanii.

      Według najnowszych badań, w Wielkiej Brytanii więcej ludzi wierzy w kosmitów i
      duchy, niż w Boga. Niestety, nie wiadomo, na ile te dane są wiarygodne, bo
      badania przeprowadziła firma marketingowa, która bierze udział w promowaniu
      najnowszego DVD z przygodami agenta Foxa Mouldera. Chociaż bohater "Archiwum X"
      znalazł już niejednego kosmitę, to działo się to na planie filmowym, więc trudno
      uważać go za eksperta.

      Badanie zostało przeprowadzone na grupie 3 tys. Brytyjczyków. 54% badanych
      zdeklarowało wiarę w Boga. W zjawiska paranormalne wierzyło 58% ankietowanych
      Brytyjczyków, a niemal jedna czwarta twierdziła, że zetknęła się z nimi
      bezpośrednio, albo widziała kosmitów. Okazało się również, że kobiety częściej
      wierzą w zjawiska paranormalne niż mężczyźni.

      Mimo wątpliwość jakie budzą autorzy badania, jego wyniki nie są zaskakujące.
      Ludzie faktycznie mają skłonność do tłumaczenia rzeczywistości za pomocą bytów
      istniejących tylko w ich fantazji. Socjolog z Baylor University Christopher
      Bader, tłumaczy, że UFO i duchy zastąpiły po prostu dawną wiarę w wróżki, elfy i
      inne cuda. Z kolei profesor psychologii z Missouri Western State University
      Brian Cronk wyjaśnia:

      Wielu ludzi po prostu chce wierzyć. Ludzki mózg zawsze próbuje znaleźć
      wytłumaczenie dlaczego coś się dzieje i gdy nie ma jasnej odpowiedzi, mamy
      skłonność do wymyślania sobie naprawdę dziwnych odpowiedzi.

      "Daily Mail" komentując wyniki badania - jak każdy tabloid - uderzyło na alarm,
      łącząc wzrost ilości Brytyjczyków wierzących w bajki - a nie w Boga, z "moralnym
      upadkiem", jaki zdaniem gazety ogarnia Wielką Brytanię. Z pozoru słusznie, gdyż
      związek między wiarą w zjawiska paranormalne a religijnością nie jest taki
      oczywisty, jak mogło by się wydawać. Okazuje się, że wykluczają się wzajemnie,
      spełniając te same potrzeby. Profesor socjologii Carson Mencken z Baylor
      University potwierdza:..."
      (Gniewomir Świechowski)
      • grgkh Re: Więcej ludzi wierzy w UFO niż w Boga? 27.11.08, 18:01
        W "Maszynie memowej", w rozdziale dotyczącym religii Susan Blackmore porównuje właśnie wiarę religijną z wiarą w kosmitów.
      • keczfry2 Re: Więcej ludzi wierzy w UFO niż w Boga? 30.11.08, 18:10
        tok33 napisał:

        > najnowszego DVD z przygodami agenta Foxa Mouldera.

        Archiwum X idzie z duchem czasu. W najnowszym odcinku nie ma kosmitów, jest za
        to ksiądz pedofil.

        > W zjawiska paranormalne wierzyło 58% ankietowanych Brytyjczyków, a niemal
        jedna czwarta twierdziła, że zetknęła się z nimi bezpośrednio

        > Wielu ludzi po prostu chce wierzyć. Ludzki mózg zawsze próbuje znaleźć
        wytłumaczenie dlaczego coś się dzieje i gdy nie ma jasnej odpowiedzi.

        Z tych badań wynika, że wielu Brytyjczyków zetknęło się osobiście ze zjawiskami
        paranormalnymi. Nie muszą więc niczego wymyślać. Opierają się na własnym
        doświadczeniu.
Pełna wersja