kolebeczka
26.11.08, 09:37
Moja teoria:
zalozmy, ze Bog daje mi to, o co prosze.
Ale to niekoniecznie musi byc z perspektywy czasu dobre dla mnie
(Boze, po co mi dales- nie wiedziales, co dajesz?).
Nie musi to tez byc w interesie kogos innego.
Ten ktos inny prosi zatem z kolei we wlasnej sprawie.
itepe itede.
Czy Bog jest stronniczy?
Madry rodzic kocha wszystkie dzieciaki po rowno, bez preferencji.
Slucha, wie o sprawie, i jesli juz pomoze (chocby znalezc w sobie
sile)to tylko wtedy, gdy nie szkodzi to innym dzieciom.
A ze to niezwykle rzadki przypadek "zadnych skutkow ubocznych", wiec
nie sadze, aby Bog sie mieszal teraz do naszych spraw.
Dal nam wolna wole. I klops w tym, ze my jej wcale nie chcemy,
proszac o ingerencje...Popadamy wtedy w zaleznosc- i jak Bo da, to
cacy i prosimy nadal i nadal, a jak nie da- to pfuj i koniec.
W kazdym zyciorysie jest pewnie ten obrazek ze sklepu z zabawkami.
Mielismy wtedy po jakies pare latek.
Cokolwiek dzialo sie na Ziemii- ot cytowany bez przerwy pan Hitler
chocby, nawet zbrodnia- ma swoje uzasadnienie w przeszlosci.
Kto wiec jest sprawiedliwy wsrod ludzi, a kto nie?
Kogo Bog powinien wysluchac, a na kogo juz teraz przymknac ucho?
Tylko pysznym wydaje sie, ze "Bog z nimi".
Bo bedac z nimi, musialby byc przeciwko innym.
Tyle mojej teoryi, inny wariant ponizej:
www.youtube.com/watch?v=pMf8Cj8PC-U