kasjopeja1302
17.12.08, 17:29
Po długich negocjacjach i rozmowach udało mi się namówić moją bratową (a naprawdę nie było łatwo), która jest ŚJ na „wspólne” święta. Wytłumaczyłam jej, że może usiąść z nami do wigilijnego stołu jak do zwykłej kolacji/posiłku po prostu.. Nie musi się modlić, dzielić opłatkiem itd. Zgodziła się na taki układ.
Jestem osobą bardzo tolerancyjną i otwartą, wychodzę z założenia, że z każdej spornej sytuacji jest wyjście i można się dogadać. Szanuję wiarę bratowej, zależało mi na świętach w komplecie (ja, mąż, rodzice i brat), jak co roku, to ja ją namawiałam. Będzie moim gościem i chciałabym żeby też czuła się dobrze w tej nowej sytuacji.
Z tego powodu mam trochę wątpliwości co do organizacji takiej Wigilii.
Wigilijny posiłek zawsze zaczynamy czytaniem fragmentu Pisma Świętego o narodzeniu Jezusa, po czym odmawiamy Ojcze Nasz i Zdrowaś Maryjo. Po tym następuje dzielenie się opłatkiem, życzenia i uroczysta kolacja. W tle oczywiście cichutko brzmią ulubione kolędy Mazowsza z płyty :)Po kolacji wręczamy sobie upominki.
Czy w związku z obecnością bratowej powinniśmy zrezygnować z któregoś „punktu” wieczoru ? np. nie czytać Pisma, nie modlić się, nie włączać cd z kolędami…?
Osobiście uważam, że wystarczyłoby ograniczyć się do przeżegnania się i przeczytania Pisma i podzielenia się opłatkiem. Prezenty i kolędy raczej nie powinny przeszkadzać…?
Świadkowie J. nie uznają prezentów z okazji katolickich świąt dlatego mały upominek chciałam wręczyć bratowej w ramach podziękowania, że spędziła z nami ten wigilijny wieczór przy wspólnym stole.
Bardzo proszę o rady (osoby tylko tolerancyjne, otwarte i nieagresywne) jak sprawić by w tej sytuacji „wilk był syty i owca cała” ? :)