Dodaj do ulubionych

Czy Bóg jest w stanie stworzyć tak ciężki kamień

12.02.09, 12:28
Czy Bóg jest w stanie stworzyć tak ciężki kamień, że aż sam nie będzie w
stanie go podnieść, hę? Zagiąłem Was tym pytankiem, co? No... więc teraz,
drodzy wierzący współobywatele, przestańcie się zajmować religią i innymi
głupotami, a zacznijcie po prostu ŻYĆ! Pozdrawiam!
Obserwuj wątek
    • malgosiagosia Re: Czy Bóg jest w stanie stworzyć tak ciężki kam 12.02.09, 13:21
      senta.fa napisał:

      > Czy Bóg jest w stanie stworzyć tak ciężki kamień, że aż sam nie
      będzie w
      > stanie go podnieść, hę? Zagiąłem Was tym pytankiem, co? No... więc
      teraz,
      > drodzy wierzący współobywatele, przestańcie się zajmować religią i
      innymi
      > głupotami, a zacznijcie po prostu ŻYĆ! Pozdrawiam!

      Z tym pytaniem wyskakuja tylko madrale:)

      Zapytam, czym Bog mialby podniesc ten kamien, rekami?
      • don.kichote Re: Czy Bóg jest w stanie stworzyć tak ciężki kam 12.02.09, 14:51
        malgosiagosia napisała:

        > Zapytam, czym Bog mialby podniesc ten kamien, rekami?

        Nie ma znaczenia czym.
        Ale "senta.fa" zapomniał dodać jedno b. ważne założenie wstępne do tej zagadki,
        brak którego zmienia jej wydzwięk.
        A założeniem tym, jest stwierdzenie, że Bóg jest wszechmocny... a skoro tak...
        • martha31 Re: Czy Bóg jest w stanie stworzyć tak ciężki kam 12.02.09, 15:22
          don.kichote napisał:

          > malgosiagosia napisała:
          >
          > > Zapytam, czym Bog mialby podniesc ten kamien, rekami?
          >
          > Nie ma znaczenia czym.
          > Ale "senta.fa" zapomniał dodać jedno b. ważne założenie wstępne do
          tej zagadki,
          > brak którego zmienia jej wydzwięk.
          > A założeniem tym, jest stwierdzenie, że Bóg jest wszechmocny...

          ...w logice, miłosci, madrosci, sensie, nie w glupocie i bezsensie-
          od tego mamy innych kolesi...;)
          • don.kichote Re: Czy Bóg jest w stanie stworzyć tak ciężki kam 12.02.09, 15:38
            martha31 napisała:

            > ...w logice, miłosci, madrosci, sensie, nie w glupocie i bezsensie-
            > od tego mamy innych kolesi...;)

            To tylko Twoja interpretacja!
            A "wszechmocny" to mogący wszystko - kamień też!

            Logika? Miłość?
            To jak wytłumaczysz Sodomę, Gomorę czy biblijny potop? Miłością? Jak
            wytłumaczysz "logikę" uśmiercenia żony Lotta, za jej "babską" cechę - ciekawość
            - którą to cechę, jako jej - Ewy - stwórca, niejako jej zaprogramował?!
            Ponadto, skoro potrafił w 7 - a w zasadzie 6 dni - stworzyć cały wszechświat, to
            dlaczego nie mógłby stworzyć czegoś większego - skoro jest wszechmocny?
              • don.kichote Re: Czy Bóg jest w stanie stworzyć tak ciężki kam 12.02.09, 16:10
                jtb napisał:

                > Logicznie rozumując to dzisiaj na swiecie nie powinno być ani
                > jednego Żyda po tym co ten naród przez wieki przeszedł.
                > Jezeli jednak Izrael istnieje to może dlatego, że Bóg jest i
                > obietnic swoich dotrzymuje.

                Skoro w to wierzysz i nie znajdujesz innego wytłumaczenia takiego stanu rzeczy,
                nie zamierzam Cię od tego odwodzić!
                (Choć moim zdaniem, w Twojej tezie - ale bez urazy proszę - nie ma żadnej logiki)
            • piwi77 Re: Czy Bóg jest w stanie stworzyć tak ciężki kam 12.02.09, 16:08
              don.kichote napisał:

              > to dlaczego nie mógłby stworzyć czegoś większego - skoro jest
              > wszechmocny?

              Bóg został stworzony na obraz i podobieństwo człowieka, ale tylko na
              obraz i podobieństwo, daleko mu do naszych możliwości. Człowiek jest
              w stanie wydawać na świat dzieci, które nierzadko są mądrzejsze i
              mają większe możliwości, niż ich rodzice. Bóg tak nie umie. Wydaje
              na świat stworzenie zawsze od niego głupsze i o wiele słabsze pod
              każdym względem. Taki Bóg pierwotny. Może kiedyś człowiek wymyśli
              sobie doskonalszego?
              • don.kichote Re: Czy Bóg jest w stanie stworzyć tak ciężki kam 12.02.09, 16:17
                piwi77 napisał:

                > Bóg został stworzony na obraz i podobieństwo człowieka,

                Narażasz się na ekskomunikę!
                Kościół twierdzi dokładnie odwrotnie. Smaczku całej sprawie dodaje fakt, że
                skoro to my, zostaliśmy stworzeni na Jego wzór i podobieństwo, to poprzez prostą
                obserwację rodzaju ludzkiego, można się wiele o Nim dowiedzieć i zapewniam;
                wiedza ta nie będzie budująca!!!
        • malgosiagosia Re: Czy Bóg jest w stanie stworzyć tak ciężki kam 13.02.09, 01:33
          don.kichote napisał:


          > Nie ma znaczenia czym.
          > Ale "senta.fa" zapomniał dodać jedno b. ważne założenie wstępne do
          tej zagadki,
          > brak którego zmienia jej wydzwięk.
          > A założeniem tym, jest stwierdzenie, że Bóg jest wszechmocny... a
          skoro tak...

          Problem w tym, ze kierujesz sie ograniczona logika ludzka, czyli
          uzywasz np. slowa "podnosic" w stosunku do Nienazwanego i
          Niepojetego. Mozna zapytac, czy Bog moglby stworzyc taki wielki
          mroz, ktory spowodowalby jego, Boga, zamarzniecie, albo czy moglby
          zrobic taka wielka kupe, by on sam i caly Wszechswiat w niej utonal?

          Takich pytan, jak widzisz, mozna zadac duzo wiecej.
    • kiwaczek11 gra słów 14.02.09, 22:15
      > Czy Bóg jest w stanie stworzyć tak ciężki kamień, że aż sam nie
      będzie w
      > stanie go podnieść, hę?

      W domyśle z dwiema dopuszczalnymi dpowiedziami : TAK lub NIE.

      Konstrukcja dokładnie ta samo jak w przypadku następującym:
      czy twoja matka wie, że jesteś pedałem? TAK lub NIE


      Na Twoje pytanie odpowiedź jest prosta: może stworzyć każdy kamień i
      każdy jest wstanie podnieść.
      • eudajmo Re: gra słów 14.02.09, 22:28
        kiwaczek11 napisał:

        > > Czy Bóg jest w stanie stworzyć tak ciężki kamień, że aż sam nie
        > będzie w
        > > stanie go podnieść, hę?
        >
        > W domyśle z dwiema dopuszczalnymi dpowiedziami : TAK lub NIE.
        >
        > Konstrukcja dokładnie ta samo jak w przypadku następującym:
        > czy twoja matka wie, że jesteś pedałem? TAK lub NIE
        >
        >
        > Na Twoje pytanie odpowiedź jest prosta: może stworzyć każdy kamień
        i
        > każdy jest wstanie podnieść.

        hehe dobre, zgadzam sie
      • grgkh Bzdury opowiadasz - bóg nie istnieje 14.02.09, 23:10
        Po pierwsze to nie jest to samo. Dlaczego? Pytanie tytułowe z tego
        wątku jest wewnętrznie sprzeczne. Twój przykład natomiast wprowadza
        domyślnie założenie, o którym otwarcie się nie wypowiada. Logicznie
        to zupełnie innego rodzaju konstrukcja. Ale Ty z logiki nigdy nie
        byłeś zbyt mocny.

        I po drugie, założeniem tytułowego pytania jest obalenie pewnej
        cechy, którą przypisujesz bogu - wszechmocy. I rzeczywiście analiza
        tego pytania daje jednoznaczną odpowiedź - wszechmoc nie istnieje,
        żadna, boska, ani jakakolwiek inna.

        kiwaczek11 napisał:

        > Na Twoje pytanie odpowiedź jest prosta: może stworzyć
        > każdy kamień i każdy jest wstanie podnieść.

        Chociaż jest wszechmocny, to nie jest w stanie stworzyć kamienia,
        którego nie jest w stanie podnieść. A więc nie jest wszechmocny.

        Bóg pozbawiony wszystkich idealnych, nadprzyrodzonych cech przestaje
        być bogiem. Wniosek jest jednoznaczny - bogowie nie istnieją.
        • eudajmo Re: Bzdury opowiadasz - bóg nie istnieje 14.02.09, 23:36
          Twoja wypowiedź jest zasadna tylko z punktu widzenia logiki i pod
          względem naukowym, jednakoż ponieważ religia logiką się nie kieruje
          nie wydaje mi się słuszne rozpatrywanie jej jedynie w tej kategorii.
          Co powiesz jednak na 5 dowodów istnienia Boga św. Tomasza?
          • grgkh Re: Bzdury opowiadasz - bóg nie istnieje 15.02.09, 04:28
            eudajmo napisała:

            > Twoja wypowiedź jest zasadna tylko z punktu widzenia logiki
            > i pod względem naukowym, jednakoż ponieważ religia logiką
            > się nie kieruje nie wydaje mi się słuszne rozpatrywanie jej
            > jedynie w tej kategorii.

            Tam, gdzie nie ma logiki, jest chaos i bełkot. Wybacz, ale nie jest
            to metoda dowodzenia czegokolwiek.

            > Co powiesz jednak na 5 dowodów istnienia Boga św. Tomasza?

            Muszę szanować mój czas i nie będę się powtarzał. W internecie
            znajdziesz mnóstwo miejsc, gdzie się z tymi "dowodami" rozprawiono
            się skutecznie i definitywnie. Zacznij od strony www.racjonalista.pl
            • eudajmo Re: Bzdury opowiadasz - bóg nie istnieje 15.02.09, 12:26
              Z Twoich wypowiedzi emanuje apoteoza lodzkiego rozumu i swojego
              rodzaju pycha i przeświadczenie o własnej nieomylności. Dziwi mnie
              to dlatego, że każdy śwadomy siebe człowiek wie, że mimo wielu zalet
              nie jest osobą doskonałą. Nie chodzi mi tu o to, że nie jesteś w
              stanie logicznie rozumować, lecz że wyciągnięte przez Ciebie wnioski
              nie mogą być potraktowane jako ostateczne.
              • grgkh Re: Bzdury opowiadasz - bóg nie istnieje 15.02.09, 23:26
                Ja wcale nie twierdzę, że moje wnioski są ostateczne, ale na razie
                NIKT ich nie podważył.

                Czy znasz się trochę na logicznym myśleniu? Czy tak proste,
                prymitywne wywody są za trudne dla przeciętnego człowieka, by można
                je było uznać je za prawidłowe?

                A przyznasz, że ilość bełkotu, która się przy tej okazji pojawiła
                jest ogromna i mogłaby nawet najspokojniejszego człowieka nieco
                wkurzyć? ;)

                A obrona bzdurnych dogmatów przy pomocy kłamstw, arogancji, pychy,
                aureoli świętości itp, to jest w porządku?

                Do mojego "tonu wypowiedzi" mam prawo. Jeśli Ci przeszkadza, to nie
                czytaj.
        • kiwaczek11 Re: Bzdury opowiadasz - bóg nie istnieje 15.02.09, 02:45
          <<<< I rzeczywiście analiza
          tego pytania daje jednoznaczną odpowiedź - wszechmoc nie istnieje>>>>

          Analiza tego pytania daje jednoznaczną odpowiedź – pytanie jest
          wewnętrznie sprzeczne i jego sens kończy się właśnie w tym
          momencie. Nie daje żadnej odpowiedzi w sprawie wszechmocy.

          <<< Pytanie tytułowe z tego
          wątku jest wewnętrznie sprzeczne [...]Ale Ty z logiki nigdy nie
          byłeś zbyt mocny.
          >>>
          <<<Chociaż jest wszechmocny, to nie jest w stanie stworzyć kamienia,
          którego nie jest w stanie podnieść. A więc nie jest wszechmocny.>>>

          Za pomocą zdania wewnętrznie sprzecznego udowadniasz tezę,
          cokolwiek, w tym wypadku, że nie jest wszechmocny. I Ty wytykasz
          mi ,że nie jestem z logiki zbyt mocny...

          To prawda, ze tytułowe pytanie i to przytoczone przeze mnie nie jest
          tą samą konstrukcją, jeśli chodzi o konstrukcję logiczną. Natomiast
          ma podobną wartość w ustalaniu faktów.


          • grgkh Bóg nie istnieje 15.02.09, 04:08
            kiwaczek11 napisał:

            > <<<< I rzeczywiście analiza tego pytania daje jednoznaczną
            > odpowiedź - wszechmoc nie istnieje>>>
            > ;>
            >
            > Analiza tego pytania daje jednoznaczną odpowiedź – pytanie jest
            > wewnętrznie sprzeczne i jego sens kończy się właśnie w tym
            > momencie. Nie daje żadnej odpowiedzi w sprawie wszechmocy.

            A cóż ja poradzę, że Ty nie potrafisz logicznie interpretować
            czytanego tekstu? :)

            Odpowiedź jest jednoznaczna. Wszechmoc nie istnieje. A jest tak
            ponieważ w nieskończoności możliwości zawsze da się znaleźć bardzo
            wiele zadań wykluczjących się wzajemnie i zależnych od tej
            wszechmocy. A więc NIE ISTNIEJE żadna definicja wszechmocy, która
            pozwalałaby ją przydzielić bogom.

            A jaką inną cechę boskości mogłbyś zaproponować do obalenia? ;)

            Rozprawię się z nią natychmiast. Bóg bez atrybutów boskości traci
            swoja definicję, nie istnieje. I to jest jeden z dowodów, że jest on
            wyłącznie urojeniem infantylnych lub leniwych umysłów, których nie
            stać na poprawne logicznie dowodzenie istnienia/nieistnienia lub im
            się tego czynić nie chce.

            Nie darmo uznanie bogów nazwają "wiarą" czyli zaufaniem ludzkim
            autorytetom, że to istnienie bogów uprawdopodobnili. A to tylko
            manipulacja.
            • kiwaczek11 Re: Bóg nie istnieje 15.02.09, 11:38

              <<<<<
              <<<< I rzeczywiście analiza tego pytania daje jednoznaczną
              > odpowiedź - wszechmoc nie istnieje>>>
              > ;>
              >
              > Analiza tego pytania daje jednoznaczną odpowiedź – pytanie jest
              > wewnętrznie sprzeczne i jego sens kończy się właśnie w tym
              > momencie. Nie daje żadnej odpowiedzi w sprawie wszechmocy.

              A cóż ja poradzę, że Ty nie potrafisz logicznie interpretować
              czytanego tekstu? :) >>>>>

              tytułowe pytanie to sofistyka w klasycznej postaci. Nie raczysz
              jakoś tego zauważać, co oczywiście jest to dla Ciebie bardzo
              wygodne. I Ty wytykasz ludziom manipulację...
              • grgkh Re: Bóg nie istnieje 15.02.09, 23:30
                To rzeczywiście sofistyka. Zresztą powiedziałem, że jest to
                sprzeczne, a to chyba to samo, prawda?

                Ale też cała bez wyjątku teologia to jedna, wielka sofistyka. Czy
                raczyłeś to zauważyć? A popatrz, ile miliardów ludzi wciąż
                bezczelnie się nią mami. Wolno tak robić? Czego bronisz? Kłamstwa?
                • kiwaczek11 Re: Bóg nie istnieje 15.02.09, 23:51
                  Nie potrafię zrozumieć Twojego uporu w przypisywaniu mi czegoś ,
                  czego nie mozna mi przypisać w żaden sposób.
                  NIE BRONIĘ TEOLOGII. Nigdy nie twierdziłem że Bóg, kreator NA PEWNO
                  istnieje. Nie podoba mi sie kościół jako instytucja, a kler jako jej
                  macki.
                  Ja tylko nie zgadzam się z Twoją pewnością czegoś, czego pewien być
                  nie możesz. Nie przekonuje mnie Twój dowód, bo widze , na czym sie
                  opiera. W takiej formie nie rostrzyga niczego.
                  • grgkh Re: Bóg nie istnieje 16.02.09, 00:23
                    Ależ twierdzisz, że bóg istnieje - pośrednio - ponieważ upierasz
                    się, że wywód o jego nieistnieniu nie jest prawidłowy. A przecież
                    jest poprawny. I mimo tego, że go nie potrafisz podważyć, to wciąż
                    mówisz, że nie poprawny jest.

                    To jakiś logiczny absurd.

                    A sięganie po argumenty, że mam Ci zacytować kogoś innego
                    (tzw. "źródło") :)))))))))))))), które ma jakoby uprawdopodobnić
                    logikę naszej dyskusji jest "chore".

                    Ja, mówiąc logicznie, krótko i prosto, nie jestem dla Ciebie
                    czytelny, a jak przeczytałbyś o źródle, np. Biblii, że jest jak
                    mówię, to już byś mi uwierzył. Myślę sobie i myślę, jak Ci się takie
                    ciągi myślowe lęgną w głowie, ale nie mogę pojąć i uzasadnić tego
                    inazcej niż PODLEGŁOŚCIĄ. Niewolnictwem myślowym.

                    Rozumiesz? Niewolnik zrobi wszystko. Wyłączy myślenie. Zabije
                    myślącego inaczej. Ale swojej tezy, choć jej nie potrafi logicznie
                    uzasadnić, nie odda. Niewolnik stawia nad sobą PANA. Ty postawiłeś
                    nad sobą ideę. Według Ciebie ona jest prawdziwa i już. DOGMAT!!! Nie
                    liczy się krytyka. Idea jest jak papież. Zwykły, logicznie myślący
                    drwal z lasu nie ma prawa podważyć bredni papieża, bo... nie
                    istnieje zapisane źródło, a którym drwal został ogłoszony
                    autorytetem, a paieżowi ten stygmat odebrano.

                    NIEWOLA UMYSŁOWA! I Twoja manipulacja (sofistyka, erystyka) przy
                    pomocy takiej argumentacji. Zbłaźniłeś się w tej dyskusji po
                    wielokroć.
          • grgkh Wiedzy nigdy za dużo, prawda? 15.02.09, 04:21
            kiwaczek11 napisał:

            > To prawda, ze tytułowe pytanie i to przytoczone przeze mnie
            > nie jest tą samą konstrukcją, jeśli chodzi o konstrukcję logiczną.
            > Natomiast ma podobną wartość w ustalaniu faktów.

            Miło mi, że moja wiedza logiczna znalazła uznanie u Ciebie :))) i
            żeś się tak gładko wycofał ze swego błędu. Nie wystarczy paplać byle
            co i czekać na oklaski, a potem udawać, że się nic nie stało.

            Tak więc bogowie nie istnieją, co wspólnie ustaliliśmy. Ja
            zaproponowałem tę tezę wraz z dowodem, a tyś tego dowodu nie
            podważył.
            • kiwaczek11 Re: Wiedzy nigdy za dużo, prawda? 15.02.09, 11:39
              kiwaczek11 napisał:

              > To prawda, ze tytułowe pytanie i to przytoczone przeze mnie
              > nie jest tą samą konstrukcją, jeśli chodzi o konstrukcję logiczną.
              > Natomiast ma podobną wartość w ustalaniu faktów.

              <<<<Miło mi, że moja wiedza logiczna znalazła uznanie u Ciebie :)))
              i
              żeś się tak gładko wycofał ze swego błędu.>>>

              To nie jest błąd. To niepełna analogia. Są tacy, którym to jednak
              nie przeszkodziło, aby odebrać jej właściwy do powyższego kontekstu
              oddźwięk. Ty wolałeś się oczywiście czepić szczegółów. Miałeś
              prawo . Taka jak i ja teraz , bo gdzie napisałem podając te
              analogię, ze chodzi o konstrukcję logiczną? No, możemy się tak
              przepychać , jeśli masz ochotę..

              <<< Nie wystarczy paplać byle
              co i czekać na oklaski, a potem udawać, że się nic nie stało. >>>

              Bardzo dobrze ,ze to napisałeś. Przypomnę tylko ,ze do tej pory
              wieeeelka pustka, jeśli chodzi o przytoczenie naukowych źródeł,
              które potwierdzałby niedorzeczną paplaninę o niezmienności i
              czasie. Schowałeś głowę w piasek i udałeś, że nic się nie stało.

              <<<Tak więc bogowie nie istnieją, co wspólnie ustaliliśmy. >>>
              „Mistrz” od naciągania wniosków... Otóż nie ustaliliśmy wspólnie
              niczego, bo niczego wspólnie nie ustalaliśmy. A już na pewno
              nieistnienia bogów.

              <<<Ja zaproponowałem tę tezę wraz z dowodem, a tyś tego dowodu nie
              podważył. >>

              Podważa je trzecie założenie ( dla niewtajemniczonych – dyskusja na
              temat nieistnienia kreatora ze stycznia chyba), o którym bredzisz,
              że jest tożsame z dwoma pozostałymi.
              • karbat Re: Wiedzy nigdy za dużo, prawda? 15.02.09, 12:24
                ciezar dowodowy co do istnienia Boga lezy po stronie teistow , gdyz ;

                Okres ostanich setek lat dowodzi niezbicie ,ze kompetencaja Boga w
                kazdej sferze zycia MALEJE , kurczy sie niesamowicie.
                To co glosili , glasza , wielebni o swym Bogu ulega zmianom
                niesamowitym z kazdym dziesiecioleciem .
                Obszary istnienia,egzystencji Boga ( wg wyobrazen wielebnych )
                NIKNA z biegiem czasu w oczach .


                • eudajmo Re: Wiedzy nigdy za dużo, prawda? 15.02.09, 12:32
                  karbat napisał:

                  > ciezar dowodowy co do istnienia Boga lezy po stronie teistow ,
                  gdyz ;
                  >
                  > Okres ostanich setek lat dowodzi niezbicie ,ze kompetencaja Boga w
                  > kazdej sferze zycia MALEJE , kurczy sie niesamowicie.
                  > To co glosili , glasza , wielebni o swym Bogu ulega zmianom
                  > niesamowitym z kazdym dziesiecioleciem .
                  > Obszary istnienia,egzystencji Boga ( wg wyobrazen wielebnych )
                  > NIKNA z biegiem czasu w oczach .
                  >
                  >
                  >
                  Zgoda ,nie napisałeś nic nowego każdy wie o tym, że m.in. czasy
                  powodują coraz większe odejście od Boga nie jest to jednak
                  bezpośedno związane z tematem ;)
                • malgosiagosia Re: Wiedzy nigdy za dużo, prawda? 15.02.09, 12:32
                  karbat napisał:

                  > ciezar dowodowy co do istnienia Boga lezy po stronie teistow ,
                  gdyz ;
                  >
                  > Okres ostanich setek lat dowodzi niezbicie ,ze kompetencaja Boga w
                  > kazdej sferze zycia MALEJE , kurczy sie niesamowicie.
                  > To co glosili , glasza , wielebni o swym Bogu ulega zmianom
                  > niesamowitym z kazdym dziesiecioleciem .
                  > Obszary istnienia,egzystencji Boga ( wg wyobrazen wielebnych )
                  > NIKNA z biegiem czasu w oczach .


                  To nie kompetencja Boga maleje, to maleje kompetencja ludzka w
                  kreowaniu obrazu Boga. To oczywiste, ze jesli Bog istnieje, musi
                  przerastac wszelkie wyobrazenie i logike ludzka.

                  • eudajmo Re: Wiedzy nigdy za dużo, prawda? 15.02.09, 12:38
                    Też tak uważam i do tego dążyła moja poprzednia wypowiedź mam jednak
                    pewne problemy z uargumentowaniem tego. Może dlatego, że jsteśmy
                    istotami niedoskonałymi nie jesteśmy z stanie zrozumieć tylko za
                    pomocą logiki Istoty Doskonałej.
                      • don.kichote Re: Wiedzy nigdy za dużo, prawda? 15.02.09, 16:55
                        malgosiagosia napisała:

                        > Czy mrowka ma swoja logike? Ma. Czy za pomoca swojej logiki poznaje
                        > swiat i sie go uczy? Jak najbardziej. Czy moze za pomoca swojej
                        > logiki poznac i zrozumiec swiat czlowieka? Nie.

                        Czy zatem, z powodu niemożności poznania i zrozumienia świata człowieka, mrówka
                        może uznać go za Boga? Może!
                        Czy człowiek jest Bogiem...???
                        • malgosiagosia Re: Wiedzy nigdy za dużo, prawda? 15.02.09, 19:45
                          don.kichote napisał:

                          > Czy zatem, z powodu niemożności poznania i zrozumienia świata
                          człowieka, mrówka
                          > może uznać go za Boga? Może!
                          > Czy człowiek jest Bogiem...???

                          Chodzi o mozliwosci poznawcze. Nie wiem z jakiego powodu czlowiekowi
                          sie wydaje, ze zdolny jest do zrozumienia wszystkiego i poznanie
                          wszystkiego to tylko kwestia czasu. A czlowiek jest gotowy do
                          zrozumienia akurat tyle, na ile pozwala mu mozg.

                          Lecz mozg bedzie ewoluowal dalej i nowe obszary poznania beda sie
                          przed nami wylanialy, jak nowe lady na oceanie.
                      • kolter_one Re: Wiedzy nigdy za dużo, prawda? 16.02.09, 08:28
                        malgosiagosia napisała:

                        > Czy mrowka ma swoja logike? Ma. Czy za pomoca swojej logiki poznaje
                        > swiat i sie go uczy? Jak najbardziej. Czy moze za pomoca swojej
                        > logiki poznac i zrozumiec swiat czlowieka? Nie.

                        Jesteś mrówką ?
                    • grgkh Re: Wiedzy nigdy za dużo, prawda? 16.02.09, 00:49
                      eudajmo napisała:

                      > Też tak uważam i do tego dążyła moja poprzednia wypowiedź mam
                      jednak
                      > pewne problemy z uargumentowaniem tego. Może dlatego, że jsteśmy
                      > istotami niedoskonałymi nie jesteśmy z stanie zrozumieć tylko za
                      > pomocą logiki Istoty Doskonałej.

                      Bzdura. Nie ma innej logiki, a w szczególności takiej, w której
                      fałsz można by nazwać prawdą. ;)

                      Nie ma istoty doskonałej i żadnej cechy doskonałości nie da się
                      logicznie obronić.
                    • kolter_one Re: Wiedzy nigdy za dużo, prawda? 16.02.09, 08:26
                      eudajmo napisała:

                      > Też tak uważam i do tego dążyła moja poprzednia wypowiedź mam jednak
                      > pewne problemy z uargumentowaniem tego. Może dlatego, że jsteśmy
                      > istotami niedoskonałymi nie jesteśmy z stanie zrozumieć tylko za
                      > pomocą logiki Istoty Doskonałej.

                      Przecież masz wszelkie atrybuty bóstwa !
                      Rdz 1,27
                      Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył
                      mężczyznę i niewiastę
                  • kolter_one Re: Wiedzy nigdy za dużo, prawda? 16.02.09, 08:24
                    malgosiagosia napisała:
                    To oczywiste, ze jesli Bog istnieje, musi
                    > przerastac wszelkie wyobrazenie i logike ludzka.

                    Pewno tak ,ale ludzie którzy tu na ziemi uzurpują sobie prawo do reprezentowania
                    tu jego interesów co raz pokazują że są karłami moralnymi !!
                • kiwaczek11 Re: Wiedzy nigdy za dużo, prawda? 15.02.09, 13:03
                  > ciezar dowodowy co do istnienia Boga lezy po stronie teistow ,

                  całkowicie sie z tym zgadzam.

                  Tylko grgkh niejako wychodzi przed szereg i twierdzi,że potrafi
                  UDOWODNIĆ NIEISTNIENIE boga. I z tym ,w skórcie mówiąc , się nie
                  zgadzam.

                  W wielowatkowym sporze z Grgkh nigdy nie twierdziłem,ze Bóg istnieje
                  lub, ze sa na jego istnienie jakiekolwiek dowody ( mimo,ze
                  bezpodstawinie mi takie twierdzenie przpisywał).
                  • grgkh Czytaj i ucz się, masz okazję coś zrozumieć 15.02.09, 23:54
                    Oczywiście, że nieistnienie boga jest oczywiste. Tak samo jak
                    nieistnienie krasnoludka.

                    A czy krasnoludki istnieją? :)))

                    W Twojej głowie pewnie tak. Istnieje tam nieskończona ilość
                    wszystkiego, co można ze skrzyzowania każdej definicji z każdą inną
                    utworzyć. I wszystko jest prawdziwe. To jakaś choroba, towarzyszu
                    kiwaczek... ;)

                    Nie rozróżniasz modelu świata (w którym stwierdzamy istnienie) od
                    świata zewnętrznego (który jest zakodowanym strumieniem informacji
                    DO ZINTERPRETOWANIA, a nie gotowcem). O świecie zewnętrznym decyduje
                    WYŁACZNIE to, co stanęło kiedyś jako jego logiczno-matematyczno-
                    fizyczne założenia. Tylko ten zestaw aksjomatów "stworzył" swiat,
                    ale jego "wizerunek" z naszych głów jest INTERPRETACJĄ jego
                    struktury powstałej pod wpływem pierwotnych założeń.

                    No to jak będzie z tymi krasnalkami, istnieją, czy nie? Trzeba
                    czegoś o nich dowodzić, czy nie trzeba?

                    Dopóki są niedodefiniowane i zbędne, dopóty NIE ISTNIEJĄ.
                    I to jest FAKT.

                    Amen.
                    • kiwaczek11 Re: Czytaj i ucz się, masz okazję coś zrozumieć 16.02.09, 00:21
                      > A czy krasnoludki istnieją? :)))

                      A skad pewność ,ze nie istnieją? Czy tylko dlatego,że do tej pory
                      nie zaobserwowano ich istnienia? Nota bene sierotka Marysia miałaby
                      odmienne zdanie:).

                      Czy fakt, że do 20 wieku nie zaobserwowano promieniowania
                      reliktowego, powodował,ze do 20 wieku PR nie istniało?
                      Einstein nabijał się kiedyś ze Schrodingera w taki sposób: " czy
                      ksieżyc istnieje tylko dlatego,ze patrzy na niego mysz?"
                      Twoje wnioskowanie jest podobne.

                      >
                      > Istnieje tam nieskończona ilość
                      > wszystkiego, co można ze skrzyzowania każdej definicji z każdą
                      inną
                      > utworzyć. I wszystko jest prawdziwe.

                      Nie. POTENCJALNIE istnieje tam nieskończona ilość..itd. Prawdziwe
                      jest tylko to co istnieje, niezależnie od tego czy zostało już
                      udowodnione czy potwierdzone. Częśc z tego udało się potwierdzić,
                      resty nie mozna wykluczyć, co nie oznacza,że przyjmuje się tę resztę
                      za prawdziwą.

                      I taka jest różnica amiędzy dowodzenienm istnienia, a dowodzeniem
                      nieistnienia. To drugie moze być tylko gierką słowno logiczna, ale
                      niczego nie rozstrzyga.

                      > Tylko ten zestaw aksjomatów "stworzył" swiat,
                      > ale jego "wizerunek" z naszych głów jest INTERPRETACJĄ jego
                      > struktury powstałej pod wpływem pierwotnych założeń.

                      Skąd PEWNOŚĆ w formułowaniu takiego twierdzenia? Wszystkie modele
                      kosmologiczne , nawet te najbardziej prawdopodobne to tylko
                      hipotezy. Bo nie może być inaczej. Co sprawia,że to co napisałeś
                      powyżej ma być PRAWDĄ a nie hipotezą?
                      • grgkh Re: Czytaj i ucz się, masz okazję coś zrozumieć 16.02.09, 00:39
                        Rozmowa z Tobą, to rozmowa ze ścianą. Tylko wykrzywione echo...

                        kiwaczek11 napisał:

                        > > A czy krasnoludki istnieją? :)))
                        >
                        > A skad pewność ,ze nie istnieją? Czy tylko dlatego,że do tej pory
                        > nie zaobserwowano ich istnienia? Nota bene sierotka Marysia
                        > miałaby odmienne zdanie:).

                        Nie istnieją, bo nie są dodefiniowane i są zbędne w opisie świata.

                        Poprzednio już to pisałem, ale powtórzyłem. Ile razy jeszcze mam to
                        zrobić? Czy dotarło w końcu do Ciebie, o co chodzi? Pokaż choćby
                        cień zrozumienia.

                        > Czy fakt, że do 20 wieku nie zaobserwowano promieniowania
                        > reliktowego, powodował,ze do 20 wieku PR nie istniało?

                        Ze świata zewnętrznego odczytaliśmy pewną informację.
                        ZDEFINIOWALIŚMY promieniowanie reliktowe i tej informacji
                        przypisaliśmy obserwację. Promieniowanie reliktowe istnieje w tej
                        chwili, w obecnie przyjętym modelu świata. Czy to rozumiesz? Na
                        zewnątrz nas jest tylko jednolty strumień informacyjny, z którego
                        sobie WYODRĘBNIAMY, według naszych definicji, pewne fragmenty. To
                        wyodrębnianie, to jest nasz eksperyment, porównanie ze wzorcem
                        (często wielokrotne).

                        Czy obecnie istnieją kanały na Marsie? A kiedyś, za czasów
                        Schiaparellego istniały?

                        MODEL!!! Wtedy, w tamtym modelu, według tamtych możliwości
                        poznawczych istniały kanały na Marsie. Teraz nie istnieją. A
                        obiektywnie we Wszechświecie istnieją one, czy nie?

                        Wszechświat nie jest niejscem gdzie istnieje coś, co Ty sobie
                        uroisz. Roić sobie możesz w modelu wszechświata, a weryfikować
                        prawdziwość MUSISZ ze wzorcem (światem zewnętrznym), z którego
                        informację wyłącznie INTERPRETUJESZ przy pomocy zdefiniowanych
                        starannie pojęć.

                        Istnienie dotyczy modelu. I raz na zawsze to zapamiętaj.
                          • grgkh Re: Czytaj i ucz się, masz okazję coś zrozumieć 16.02.09, 18:02
                            Logika jest podstawą naszego myslenia, także wizji świata w naszych głowach. Myślę, w odróżnieniu od Ciebie logicznie.

                            Logika eliminuje pojęcia niezdefiniowane i zbędne, jak bogowie i krasnale. Jedne i drugie są fikcją i urojeniem, i można bardzo łatwo wykazać ich nieistnienie.
                            • stary_zgred1 Re: Czytaj i ucz się, masz okazję coś zrozumieć 16.02.09, 19:18
                              grgkh napisał:

                              > Logika jest podstawą naszego myslenia, także wizji świata w naszych głowach. My
                              > ślę, w odróżnieniu od Ciebie logicznie.
                              >
                              > Logika eliminuje pojęcia niezdefiniowane i zbędne, jak bogowie i krasnale. Jedn
                              > e i drugie są fikcją i urojeniem, i można bardzo łatwo wykazać ich nieistnienie
                              > .

                              Szkoda że do tej pory nie wyeliminowała takich pojęć/zjawisk jak przyjaźń,
                              miłość czy sympatia, całkowicie niemierzalnych i będących prawdopodobnie tylko
                              wytworem naszej wyobraźni. Gdyby się udało wykluczyć sens tych uczuć, moglibyśmy
                              z czystym sumieniem powiedzieć o sobie że jesteśmy istotami myślącymi, nie
                              poddającymi się czemuś, czego nie ma. Myślącymi w kategoriach matematyki,
                              fizyki, biologii, a nie jakichś tam bzdurnych bajek o nieistniejacych uczuciach,
                              które tak naprawdę są tylko efektem reakcji biologicznych naszych organizmów :D
                              • grgkh Re: Czytaj i ucz się, masz okazję coś zrozumieć 17.02.09, 01:37
                                Nasze uczucia są wynikiem ewolucji. Każde z nich służy w jakimś,
                                czasem dość skomplikowanie ukrytym stopniu przetrwaniu. Wynikają one
                                nie z wyrachowania, ale są wynikiem działania podświadomych reakcji.
                                Natomiast to, co świadome, czyli myślenie, opieramy na logice. I
                                dlatego często nie potrafimy sobie uzasadnić, skąd się biorą nasze
                                lub kogoś innego reakcje lub uczucia.

                                Uczucia są niezbędne do budowania relacji z innymi ludźmi i do oceny
                                jakości naszego działania.
                  • kolter_one Re: Wiedzy nigdy za dużo, prawda? 16.02.09, 08:31
                    kiwaczek11 napisał:
                    > W wielowatkowym sporze z Grgkh nigdy nie twierdziłem,ze Bóg istnieje
                    > lub, ze sa na jego istnienie jakiekolwiek dowody ( mimo,ze
                    > bezpodstawinie mi takie twierdzenie przpisywał).

                    Pewno ze istnieje.
                    wyborcza.pl/1,76842,5151699.html
              • grgkh Kłamczuszek kiwaczek1 :) 15.02.09, 22:45
                kiwaczek11 napisał:

                > <<<<Miło mi, że moja wiedza logiczna znalazła
                > > uznanie u Ciebie :))) i żeś się tak
                > > gładko wycofał ze swego błędu.>>>
                >
                > To nie jest błąd. To niepełna analogia.

                Niepełna? Kiwaczku, kłamczuszku, manipulancie... ;)

                Tu jest Twoja pierwsza wypowiedź:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=721&w=91243464&a=91368605
                a brzmi tak:
                > "Konstrukcja dokładnie ta samo jak w przypadku następującym:
                > czy twoja matka wie, że jesteś pedałem? TAK lub NIE"

                A może to amnezja i całkowita utrata możliwości odnalezienia blisko
                leżącego, włąsnego, opublikowanego posta?

                Dno, kolego...

                Ponieważ się upierasz przy jakiejś bezsensownej obronie włąsnego
                wizerunku, autorytetu, to ja postaram się, żeby ci, którym zdarzy
                się tu zajrzeć NIGDY nie zapominali o technice dyskusji, któej się
                wyrzec nie zamierzasz.

                Identyfikujesz się ze swoją religijną ideologią aż do zaparcia się
                siebie. Jestem przekonany, ze w jej imieniu gotów byłbyś popełnić
                dowolnie zły czyn. Jesteś typowym przykładem religianta,
                nawiedzonego fundamentalisty, któremu obce jest zwątpienie i/lub
                przyznanie się do błędu. Ośmieszasz się.

                Postępując w ten sposób potwierdzasz, że to ja mam rację. A jest
                tak, bo nie potrafisz podważyć mojego dowodzenia logiczna
                argumentacją. ;)

                Bóg, ani żadna z jego nadzwyczajnych cech nie istnieją, ponieważ
                logicznie są niemożliwe. Bóg to urojenie.
                • kiwaczek11 Re: Kłamczuszek kiwaczek1 :) 15.02.09, 23:26
                  <<<
                  > > To nie jest błąd. To niepełna analogia.
                  >
                  > Niepełna? Kiwaczku, kłamczuszku, manipulancie... ;)
                  >
                  > Tu jest Twoja pierwsza wypowiedź:
                  > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=721&w=91243464&a=91368605
                  > a brzmi tak:
                  > > "Konstrukcja dokładnie ta samo jak w przypadku następującym:
                  > > czy twoja matka wie, że jesteś pedałem? TAK lub NIE"
                  >
                  > A może to amnezja i całkowita utrata możliwości odnalezienia
                  blisko
                  > leżącego, włąsnego, opublikowanego posta?
                  >
                  > Dno, kolego...
                  >>>>

                  Mimo ,ze wszyscy łapią rzeczy w lot, Tobie trzeba wyjaśniać nawet
                  przecinki.
                  Nie mam amnezji i doskonale wiem co napisałem. Wiem też co
                  zamierzałem tym przekazać. Skoro Ty nie wiesz o czym mowa, Twój
                  problem, nie mój.
                  Nie uciekam od tego co napisałem. Próbuję tylko prostować Twoje
                  maniakalne interpretacje i reaguję na słowne czepiactwo.

                  <<<<<
                  > Ponieważ się upierasz przy jakiejś bezsensownej obronie włąsnego
                  > wizerunku, autorytetu, to ja postaram się, żeby ci, którym zdarzy
                  > się tu zajrzeć NIGDY nie zapominali o technice dyskusji, któej się
                  > wyrzec nie zamierzasz.>>>>

                  Ja??? Własnego autorytetu??? O czym Ty bredzisz??? A o technice
                  dyskusji, Twojej technice dyskusji, nie tylko ja miałem okazję się
                  przekonać. I jak czytam, zapadasz w pamięć.


                  > Identyfikujesz się ze swoją religijną ideologią aż do zaparcia się
                  > siebie. Jestem przekonany, ze w jej imieniu gotów byłbyś popełnić
                  > dowolnie zły czyn. Jesteś typowym przykładem religianta,
                  > nawiedzonego fundamentalisty, któremu obce jest zwątpienie i/lub
                  > przyznanie się do błędu. Ośmieszasz się.

                  To nie ja się „ośmieszam” , lecz Ty mnie szczerze „rozśmieszasz”. W
                  taki sam sposób , jak Jan Maria walczący z Niemcami i jak Yossarian,
                  którego wszyscy chcieli zabić. Masz urojenia, już Ci to pisałem. A
                  jeśli Twoja PEWNOŚĆ w odniesieniu do zagadnień istnienia i
                  nieistnienia Boga jest taka sama jak w odniesieniu do mnie i mojego
                  rzekomego fundamentalizmu, to jestem zobowiązany Ci podziękować za
                  tak ogromną dawkę rechotu , jaki właśnie mną trzęsie. Starczy tego
                  co najmniej na tydzień.
                  • grgkh Re: Kłamczuszek kiwaczek1 :) 15.02.09, 23:37
                    Najpierw piszesz "dokładnie", potem twierdzisz, że napisałeś "prawie
                    dokładnie", a teraz twierdzisz, że to DOKŁADNIE to samo. :)))

                    Zapisuję sobie link do tej dyskusji w moich zakładkach i obiecuję Ci
                    go co jakiś czas przypominać. ;)
                      • grgkh Re: Kłamczuszek kiwaczek1 :) 16.02.09, 00:01
                        Nie musisz uważać. Wszyscy jesteśmy omylni, a i mnie się zdarzało
                        popełniać drobne błędy. Piszemy szybko, czasem coś nam przeszkodzi,
                        coś przeoczymy, jakaś literówka... To się wybacza. Ale niewybaczalne
                        jest IDIOTYCZNE upieranie się, że coś innego się napisało. Kłamanie.

                        Dno... ;) Zbłaźniłeś się. Kompromitacja i utrata autorytetu na
                        zawsze. Bo to co prezentujesz, to określona cecha Twojego
                        charakteru. Nie zależy Ci na prawdzie. Ważne jest coś innego - życie
                        i dobry ogląd idei, której jak niewolnik służysz. Zaprzesz się
                        siebie, oddasz życie, załgasz się na śmierć, będziesz wygadywał
                        dowolne bzdury.

                        To Twój koniec, kolego. ;)

                        A ja służę prawdzie. Mogę się wszystkiego wyrzec, gdy ktoś mi
                        wskaże, że się mylę. Ale w tym przypadku mam absolutną rację.

                        BÓG NIE ISTNIEJE.
                        • kiwaczek11 Re: Kłamczuszek kiwaczek1 :) 16.02.09, 00:32
                          > To Twój koniec, kolego. ;)

                          Wbrew pozorom mam się całkiem nie źle. Wiem co pisałem. Wiem co
                          mógłbym napisac inaczej, ale tylko po to , abys nie miał satysfakcji
                          z wyłapania dziury w całym . Przyczepiłeś się do czegoś , co w żaden
                          sposób nie wpyływa sens tego , co chciałem uwypuklić. No cóż, nic
                          nie poradze na to,ze gryziesz jak mały kundelek po kostkach.

                          Ale spójrz w lustro. Przed chwilą udowadniałeś nieistnienie Boga
                          posługując się sofistyką ( tytułowym zdaniem ). Nie masz poczucia
                          kompromitacji? Jak tam Twój autorytet się miewa ? :):):)






                              • malgosiagosia Re: A mnie nie pasuje 16.02.09, 00:50
                                grgkh napisał:

                                > Bo podważa prawdę i prawdą fałsz nazywa. A jego format w tym
                                > względzie rzeczywiście jest ograomny. Ale to jednak dno.

                                Nie denerwuj sie grgrkh:) Pewnie tak warczysz grgrgrgkh na
                                wszystkich :) Mam wrazenie, ze jestes czym bardzo zezloszczony.
                                Moze oczekiwales czegos wiecej od zycia? Moze zycie Cie rozczarowalo
                                i smierc za progiem?
                                • grgkh Re: A mnie nie pasuje 16.02.09, 01:05
                                  Koleżanko, osobiste uwagi proszę poza forum publicznym. Znasz
                                  netykietę?

                                  malgosiagosia napisała:

                                  > Moze zycie Cie rozczarowalo i smierc za progiem?

                                  Jestem naprawdę bardzo szczęśliwy. Na śmierć się rónież na razie nie
                                  szykuję. Ale gdyby było inaczej, to Twoje zachowanie byłoby okrutne.
                                  Czy mieści się to w kanonie zasad współżycia katolickiego? Tacy
                                  jesteście? Życzysz mi bym cierpiał i umarł? Ucieszyłabyś się, gdyby
                                  tak było?
                                  • malgosiagosia Re: A mnie nie pasuje 16.02.09, 01:17
                                    grgkh napisał:


                                    > Jestem naprawdę bardzo szczęśliwy. Na śmierć się rónież na razie
                                    nie
                                    > szykuję. Ale gdyby było inaczej, to Twoje zachowanie byłoby
                                    okrutne.
                                    > Czy mieści się to w kanonie zasad współżycia katolickiego? Tacy
                                    > jesteście? Życzysz mi bym cierpiał i umarł? Ucieszyłabyś się,
                                    gdyby
                                    > tak było

                                    A widzisz? Jestes jednak przewrazliwionym starcem:)
                                    Moje zachowanie nie jest okrutne, smierc dla mnie jest normalnym
                                    zjawiskiem, a Ty sie smierci boisz, stad Twoje wrzaski, ze Boga nie
                                    ma. :)
                                    • grgkh Re: A mnie nie pasuje 16.02.09, 05:39
                                      Ja się śmierci nie boję. Dlaczego, nie znając mnie szkalujesz mnie?
                                      I nadal proszę Cię, nie rób wycieczek osobistych. Tu nie jest magiel.

                                      A boga nie ma. Potrafię to udowodnić.
                          • grgkh Re: Kłamczuszek kiwaczek1 :) 16.02.09, 00:43
                            Sofistyką jest teologia. Natury sofistycznej, czyli nieistniejące są
                            wszystkie cechy bożków. Nie zmieniaj sensu tego, co mówiłem. Nie
                            kłam.

                            Mój dowód jest niesofistyczny. Jest poprawny logicznie i prawdziwy.
                            Nie podważyłeś go. Ja mam rację. Bóg nie istnieje, ponieważ jest
                            niezdefiniowany, nie posiada żadnej cechy, jest zbędny. W modelu
                            opisującym wszystko (Wszechświat to wszystko) nie istnieje.

                            Bóg naprawdę nie istnieje.
                            • kiwaczek11 Re: Kłamczuszek kiwaczek1 :) 16.02.09, 00:51
                              <<<
                              > Sofistyką jest teologia. Natury sofistycznej, czyli nieistniejące

                              > wszystkie cechy bożków. Nie zmieniaj sensu tego, co mówiłem. Nie
                              > kłam.
                              >>>

                              cytat z Twojej wypowiedzi (a to link :
                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
                              f=721&w=91243464&a=91370901 ) :
                              "
                              kiwaczek11 napisał:

                              > Na Twoje pytanie odpowiedź jest prosta: może stworzyć
                              > każdy kamień i każdy jest wstanie podnieść.

                              Chociaż jest wszechmocny, to nie jest w stanie stworzyć kamienia,
                              którego nie jest w stanie podnieść. A więc nie jest wszechmocny.

                              Bóg pozbawiony wszystkich idealnych, nadprzyrodzonych cech przestaje
                              być bogiem. Wniosek jest jednoznaczny - bogowie nie istnieją. "


                              A teraz przepros za "nie kłam", a ja Ci wybaczę :)
                              Dobranoc
                            • malgosiagosia Re: Kłamczuszek kiwaczek1 :) 16.02.09, 00:54
                              grgkh napisał:

                              > Sofistyką jest teologia. Natury sofistycznej, czyli nieistniejące

                              > wszystkie cechy bożków. Nie zmieniaj sensu tego, co mówiłem. Nie
                              > kłam.
                              >
                              > Mój dowód jest niesofistyczny. Jest poprawny logicznie i
                              prawdziwy.
                              > Nie podważyłeś go. Ja mam rację. Bóg nie istnieje, ponieważ jest
                              > niezdefiniowany, nie posiada żadnej cechy, jest zbędny. W modelu
                              > opisującym wszystko (Wszechświat to wszystko) nie istnieje.
                              >
                              > Bóg naprawdę nie istnieje.

                              Mnie nie interesuje w co wierzy czlowiek, tylko jaki jest.

                              > Bóg naprawdę nie istnieje.

                              Ty tego nie wiesz.:)

                              • grgkh Re: Kłamczuszek kiwaczek1 :) 16.02.09, 01:00
                                malgosiagosia napisała:

                                > grgkh napisał:

                                > > Bóg naprawdę nie istnieje.
                                >
                                > Mnie nie interesuje w co wierzy czlowiek, tylko jaki jest.

                                A ja się plotkowaniem nie zajmuję. Jeśli chcecie sobie kadzić, to
                                przenieście się na prywatny kanał.

                                > > Bóg naprawdę nie istnieje.
                                >
                                > Ty tego nie wiesz.:)

                                Nieprawda. Wiem,. Nie istnieje i tego poprawnie dowodzę.
                                • malgosiagosia Re: Kłamczuszek kiwaczek1 :) 16.02.09, 01:10
                                  grgkh napisał:

                                  > malgosiagosia napisała:
                                  >
                                  > > grgkh napisał:
                                  >
                                  > > > Bóg naprawdę nie istnieje.
                                  > >
                                  > > Mnie nie interesuje w co wierzy czlowiek, tylko jaki jest.
                                  >
                                  > A ja się plotkowaniem nie zajmuję. Jeśli chcecie sobie kadzić, to
                                  > przenieście się na prywatny kanał.
                                  >
                                  > > > Bóg naprawdę nie istnieje.
                                  > >
                                  > > Ty tego nie wiesz.:)
                                  >
                                  > Nieprawda. Wiem,. Nie istnieje i tego poprawnie dowodzę.

                                  Kochanie, przypominadsz starego dziada, ktory walac laska w podloge
                                  krzyczy swoje urojenia. Mozesz tak krzyczec i do zachrypniecia, ale
                                  nikt o zdrowych zmyslach nie przyzna Ci racji.
                                  W sprawie Boga winno byc zastanowienie, jesli wiedzy nie ma.
                                  • grgkh Re: Kłamczuszek kiwaczek1 :) 16.02.09, 01:23
                                    malgosiagosia napisała:

                                    > Kochanie, przypominadsz starego dziada,
                                    > ktory walac laska w podloge krzyczy swoje urojenia.
                                    > Mozesz tak krzyczec i do zachrypniecia, ale
                                    > nikt o zdrowych zmyslach nie przyzna Ci racji.

                                    I znów wycieczki osobiste? Nie potrafisz się bez nich obyć?
                                    Na razie to Ty krzyczysz. Ja spokojnie mówię.

                                    A co do przyznania racji, to starożytni byli mniej przy zdrowych
                                    zmysłach niż ludzie dziś żyjący. Obecnie coraz mniej jest takich,
                                    którzy rezygnując ze zdrowej logiki poddaja się urojeniom o bogu.
                                    Ateistów jest wciąż więcej, bo ludzie są coraz mądrzejsi.

                                    > W sprawie Boga winno byc zastanowienie, jesli wiedzy nie ma.

                                    Zastanowiłem się, w odróżnieniu od Ciebie, która przyjęłaś dogmat.

                                    • malgosiagosia Re: Kłamczuszek kiwaczek1 :) 16.02.09, 01:29
                                      grgkh napisał:

                                      > malgosiagosia napisała:
                                      >
                                      > > Kochanie, przypominadsz starego dziada,
                                      > > ktory walac laska w podloge krzyczy swoje urojenia.
                                      > > Mozesz tak krzyczec i do zachrypniecia, ale
                                      > > nikt o zdrowych zmyslach nie przyzna Ci racji.
                                      >
                                      > I znów wycieczki osobiste? Nie potrafisz się bez nich obyć?
                                      > Na razie to Ty krzyczysz. Ja spokojnie mówię.
                                      >
                                      > A co do przyznania racji, to starożytni byli mniej przy zdrowych
                                      > zmysłach niż ludzie dziś żyjący. Obecnie coraz mniej jest takich,
                                      > którzy rezygnując ze zdrowej logiki poddaja się urojeniom o bogu.
                                      > Ateistów jest wciąż więcej, bo ludzie są coraz mądrzejsi.
                                      >
                                      > > W sprawie Boga winno byc zastanowienie, jesli wiedzy nie ma.
                                      >
                                      > Zastanowiłem się, w odróżnieniu od Ciebie, która przyjęłaś dogmat.

                                      Skad wiesz, ze przyjelam dogmat? Moze wciaz sie zastanawiam, a Ty
                                      swoimi wrzaskami chcesz mi narzucisz swoje zdanie, podobnie jak
                                      wrzaskami o Bogu, chca mi narzucic swoje zdanie wierzacy.

                                      • grgkh Wrzaski 16.02.09, 05:36
                                        Zastanów się, co mówisz...

                                        Czy zdajesz sobie sprawę, że prawdziwe wrzaski, zagłuszające PRAWDĘ
                                        to było i jest agresywne nawracanie, ewangelizacja, oczernianie
                                        wierzących w innych bogów, ateistów i agnostyków?

                                        Teologia oparta na dogmatach, których prawdy nigdy się nie dowodzi,
                                        ale podawana ludziom jako coś najbardziej wartościowego jest samym,
                                        czystym wrzaskiem.

                                        Dlaczego nie wolno mi mówić prawdy, bo traktujesz ją jako wrzask?
                                        Podejmij dyskusję. Wykaż, że się mylę... Nie potrafisz? A może Ci
                                        się nie chce? To nie wypowiadaj się o temacie, który merytorycznie
                                        ignorujesz.

                                        Co jest wrzaskiem, mówienie prawdy, czy fałszu?
                                        • malgosiagosia Re: Wrzaski 16.02.09, 12:31
                                          grgkh napisał:

                                          > Zastanów się, co mówisz...
                                          >
                                          > Czy zdajesz sobie sprawę, że prawdziwe wrzaski, zagłuszające
                                          PRAWDĘ

                                          Czyja Prawde? Jaka Prawde?


                                          > to było i jest agresywne nawracanie, ewangelizacja, oczernianie
                                          > wierzących w innych bogów, ateistów i agnostyków?

                                          Czy ja Ciebie agresywnie nawracam? Prawda, ze nie. To po co mi tu z
                                          ewangelizacja wyjezdzasz?

                                          >
                                          > Teologia oparta na dogmatach, których prawdy nigdy się nie
                                          dowodzi,
                                          > ale podawana ludziom jako coś najbardziej wartościowego jest
                                          samym,
                                          > czystym wrzaskiem.
                                          >
                                          > Dlaczego nie wolno mi mówić prawdy, bo traktujesz ją jako wrzask?
                                          > Podejmij dyskusję. Wykaż, że się mylę... Nie potrafisz? A może Ci
                                          > się nie chce? To nie wypowiadaj się o temacie, który merytorycznie
                                          > ignorujesz.
                                          >
                                          > Co jest wrzaskiem, mówienie prawdy, czy fałszu?

                                          Mow sobie co chcesz, nazywaj to nawet prawda, niczym jednak nie
                                          roznisz sie od wrzaskliwych nawracaczy. Jestes takim samym
                                          pyszalkiem jak oni.

                                          > Zastanowiłem się, w odróżnieniu od Ciebie, która przyjęłaś dogmat.

                                          Robisz osobiste wycieczki. Dlaczego mnie oczerniasz? :))
                                          Skad wiesz, ze przyjelam dogmat?
                                          Czy dla Ciebie istnieja tylko dwa rodzaje ludzi - "madrzy" ateisci
                                          i "glupi" dogmatycy? Czlowiek ma prawo myslec, nie musi przyjmowac
                                          Twoich dogmatow. A racja, Ty chcesz udowodnic nieobecnosc Boga.
                                          Bardzo uprzejmie dziekuje, nie watpie, ze sa to tylko urojenia.
                                          Rownie dobrze moglbys udowadniac nieistnienie krasnolodkow.
                                          Zycia by Ci na to nie starczylo.:)
                                          • grgkh Re: Wrzaski 16.02.09, 18:16
                                            malgosiagosia napisała:

                                            > grgkh napisał:
                                            >
                                            > > Zastanów się, co mówisz...
                                            > >
                                            > > Czy zdajesz sobie sprawę, że prawdziwe wrzaski,
                                            > > zagłuszające PRAWDĘ
                                            >
                                            > Czyja Prawde? Jaka Prawde?

                                            Prawda jest niczyja. Jest obiektywna i wynika z logicznego myślenia.

                                            > > to było i jest agresywne nawracanie, ewangelizacja, oczernianie
                                            > > wierzących w innych bogów, ateistów i agnostyków?
                                            >
                                            > Czy ja Ciebie agresywnie nawracam? Prawda, ze nie.
                                            > To po co mi tu z ewangelizacja wyjezdzasz?

                                            Mnie i tak byś nie nawróciła, bo to niemozliwe. Ale religianci rządzili światem przy pomocy kłamstwa o istnieniu bogów od zawsze. A czymili to przy pomocy indoktrynacji, którą nazywają ewangelizacją. Bronisz tej ideologii. Stoisz po ciemnej stronie zła, bo religia to zło, gdyż opiera się na kłamstwie i służy produkcji tłumów niewolników umysłowych.

                                            > > Co jest wrzaskiem, mówienie prawdy, czy fałszu?
                                            >
                                            > Mow sobie co chcesz, nazywaj to nawet prawda, niczym jednak nie
                                            > roznisz sie od wrzaskliwych nawracaczy. Jestes takim samym
                                            > pyszalkiem jak oni.

                                            Nie muszę czekać na Twoją zgodę, a Ty nie muszisz czytać tego, co tu piszę. Jestem wolnym człowiekiem i tu jest wolne forum (mam taką nadzieję). Przeszkadza Ci, to odejdź w pokoju. I nie atakuj mnie osobiście.

                                            Czas na alternatywę dla nawracaczy religijnych. Będę nawracaczem ateistycznym, bo tego chcę :))) i Tobie nic do tego.

                                            > Skad wiesz, ze przyjelam dogmat?

                                            Występowanie w imieniu fałszu, który traktuje się jak prawdę jest przyjmowaniem go jako dogmat.

                                            > Czy dla Ciebie istnieja tylko dwa rodzaje ludzi - "madrzy" ateisci
                                            > i "glupi" dogmatycy?

                                            Tak. Dla Ciebie też są "swoi" i "obcy". Ale dla mnie człowiek nie jest etykietką. Ja zwalczam ideę, fałsz, zakłamanie, które podporządkowuje sobie ludzi. Zwalczam także dogmaty naukowe. Występuję jako obrońca prawdy i takiego myślenia, któe prowdzi do prawdy. Nigdy nie posługuję się kłamstwami i dlatego NIE MASZ SZANSY złapać mnie na niech.

                                            > Czlowiek ma prawo myslec, nie musi przyjmowac Twoich dogmatow.

                                            Jesteś niedouczona. Nie znasz definicji dogmatu.

                                            > A racja, Ty chcesz udowodnic nieobecnosc Boga.

                                            Nieistnienie. Udowodniłem to.

                                            > Bardzo uprzejmie dziekuje, nie watpie, ze sa to tylko urojenia.
                                            > Rownie dobrze moglbys udowadniac nieistnienie krasnolodkow.
                                            > Zycia by Ci na to nie starczylo.:)

                                            Krasnale też nie istnieją i też można to udowodnić. A moim życiem się nie kłopocz. To moja sprawa.
                                            • malgosiagosia Re: Wrzaski 16.02.09, 19:55
                                              grgkh napisał:

                                              > > > Czy zdajesz sobie sprawę, że prawdziwe wrzaski,
                                              > > > zagłuszające PRAWDĘ
                                              > >
                                              > > Czyja Prawde? Jaka Prawde?
                                              >
                                              > Prawda jest niczyja. Jest obiektywna i wynika z logicznego
                                              myślenia.

                                              Z logicznego myslenia nie wynika, ze Boga nie ma. Gdyby mozna bylo,
                                              przy pomocy logicznego myslenia wysnuc wniosek, ze Bog nie istnieje,
                                              dawno juz bysmy o tym wiedzieli.

                                              > > Czy ja Ciebie agresywnie nawracam? Prawda, ze nie.
                                              > > To po co mi tu z ewangelizacja wyjezdzasz?
                                              >
                                              > Mnie i tak byś nie nawróciła, bo to niemozliwe.

                                              I to ma byc Ta Twoja logika?
                                              Ja pytalamm dlaczego wyjezdzasz z ewangelizacja, skoro Cie nie
                                              ewangelizuje?


                                              Ale religianci rządzili światem
                                              > przy pomocy kłamstwa o istnieniu bogów od zawsze. A czymili to
                                              przy pomocy ind
                                              > oktrynacji, którą nazywają ewangelizacją. Bronisz tej ideologii.
                                              Stoisz po ciem
                                              > nej stronie zła, bo religia to zło, gdyż opiera się na kłamstwie i
                                              służy produk
                                              > cji tłumów niewolników umysłowych.

                                              Jestes czlowiekiem ogarnietym jakas paranoja, nie wiesz co sie do
                                              Ciebie mowi, powtarzasz jak w malignie jakies pierdoly.
                                              Co ja mam wspolnego z jakimis religiantami? Jakiej ja ideologii
                                              bronie? To podobnie jak w epoce inkwizycji, kazdy niemal czlowiek
                                              byl opetany przez diabla, tak Ty kazdego widzisz opetanego
                                              ideologia, podczas gdy to wlasnie Ty, jestes opetany:))


                                              >
                                              > > > Co jest wrzaskiem, mówienie prawdy, czy fałszu?
                                              > >
                                              > > Mow sobie co chcesz, nazywaj to nawet prawda, niczym jednak nie
                                              > > roznisz sie od wrzaskliwych nawracaczy. Jestes takim samym
                                              > > pyszalkiem jak oni.
                                              >
                                              > Nie muszę czekać na Twoją zgodę, a Ty nie muszisz czytać tego, co
                                              tu piszę. Jes
                                              > tem wolnym człowiekiem i tu jest wolne forum (mam taką nadzieję).
                                              Przeszkadza C
                                              > i, to odejdź w pokoju. I nie atakuj mnie osobiście.

                                              Takich pyszalkow jak Ty, to zawsze mam ochote zrobic w krasnala:D
                                              I co mi zrobisz?


                                              > Czas na alternatywę dla nawracaczy religijnych. Będę nawracaczem
                                              ateistycznym,
                                              > bo tego chcę :))) i Tobie nic do tego.

                                              Jak to mnie nic do tego? Nie zycze sobie by mnie nawracano, ani na
                                              religie, ani na ateizm. Mam swoj rozum, Twojego mi nie potrzeba. :))

                                              >
                                              > > Skad wiesz, ze przyjelam dogmat?

                                              T
                                              >
                                              > Występowanie w imieniu fałszu, który traktuje się jak prawdę jest
                                              przyjmowaniem
                                              > go jako dogmat.

                                              No ale skad wiesz, ze wystepuje w imieniu falszu? Ja wystepuje
                                              przeciwko Twojemu falszowi, a nie bronie innych falszow. Jestes tak
                                              samo wypelniony faszem jak Ci, co mowia, ze wszystko wiedza o Bogu,
                                              ze wiedza czego Bog od nas chce, tych, ktorzy szafuja pieklem i
                                              niebem, strasza, groza i czlowiekiem poniewieraja. Jestes takim
                                              samym falszerzem.
                                              >
                                              > > Czy dla Ciebie istnieja tylko dwa rodzaje ludzi - "madrzy"
                                              ateisci
                                              > > i "glupi" dogmatycy?
                                              >
                                              > Tak. Dla Ciebie też są "swoi" i "obcy". Ale dla mnie człowiek nie
                                              jest etykietk
                                              > ą. Ja zwalczam ideę, fałsz, zakłamanie, które podporządkowuje
                                              sobie ludzi. Zwal
                                              > czam także dogmaty naukowe. Występuję jako obrońca prawdy i
                                              takiego myślenia, k
                                              > tóe prowdzi do prawdy. Nigdy nie posługuję się kłamstwami i
                                              dlatego NIE MASZ SZ
                                              > ANSY złapać mnie na niech.

                                              Juz swiat widzial obroncow prawdy i odpowiedniego myslenia.
                                              Obroncow pokoju, obroncow klasy robotniczej, obroncow honoru i
                                              ojczyzny i obroncow Boga. A byli oni siewcami zbrodni i nienawisci.



                                              >
                                              > > Czlowiek ma prawo myslec, nie musi przyjmowac Twoich dogmatow.
                                              >
                                              > Jesteś niedouczona. Nie znasz definicji dogmatu.
                                              >
                                              > > A racja, Ty chcesz udowodnic nieobecnosc Boga.
                                              >
                                              > Nieistnienie. Udowodniłem to.

                                              Jedynie co udowodniles jak, to to, ze jestes w dyskusji nieuczciwy,
                                              bo akurat znam definicje dogmatu i dobrze o tym wiesz.

                                              >
                                              > > Bardzo uprzejmie dziekuje, nie watpie, ze sa to tylko urojenia.
                                              > > Rownie dobrze moglbys udowadniac nieistnienie krasnolodkow.
                                              > > Zycia by Ci na to nie starczylo.:)
                                              >
                                              > Krasnale też nie istnieją i też można to udowodnić.

                                              Udowodnij, ze nigdy nie byles zaczarowany w zabe.:))

                                              A moim życiem się nie kłopo
                                              > cz. To moja sprawa.

                                              Ja sie Twoim zyciem nie klopocze. Skad ten nielogiczny wniosek?
                                              • grgkh Re: Wrzaski 17.02.09, 02:05
                                                malgosiagosia napisała:

                                                > grgkh napisał:
                                                >
                                                > > > > Czy zdajesz sobie sprawę, że prawdziwe wrzaski,
                                                > > > > zagłuszające PRAWDĘ
                                                > > >
                                                > > > Czyja Prawde? Jaka Prawde?
                                                > >
                                                > > Prawda jest niczyja. Jest obiektywna i wynika z logicznego
                                                > myślenia.
                                                >
                                                > Z logicznego myslenia nie wynika, ze Boga nie ma.
                                                > Gdyby mozna bylo, przy pomocy logicznego myslenia
                                                > wysnuc wniosek, ze Bog nie istnieje,
                                                > dawno juz bysmy o tym wiedzieli.

                                                Ależ już od bardzo dawna wiemy o tym. Ale niestety religianci są na
                                                tyle bezwzględni w swej żądzy włądzy nad wszystkimi, że tych, którzy
                                                mieli śmiałość o tym mówić mordowali lub przynajmniej oczerniali
                                                przypisując im złe intencje. I stąd ateizm dorobił się, bez swojego
                                                udziału i uzasadnienia tak złej, choć niesłusznej opinii.

                                                A Ty rozumujesz jak małe dziecko: Wychowałaś się w indoktrynującym
                                                Cię środowisku, z dala od innych opinii i tez, bo Ci to
                                                uniemożliwiano, i uważasz, że prawda musi być po tej jedynej stronie.

                                                Ale nie zauważasz, że ci Twoi nie dowodzą istnienia bogów. Którego
                                                boga? O jakiej definicji?

                                                A ja dowodzę, że boga nie ma i mówię dlaczego tak jest. Czy
                                                potrafisz zdobyć się na samodzielność myślenia i powiedzieć sobie,
                                                że sama potrafisz rozstrzygnąć kto ma rację?

                                                Nie potrafisz, bo tak zostałaś wytresowana. Choć logika wskazuje, że
                                                ja mam rację, odrzucasz ten dowód.

                                                I to jest największe zło religii. Zamienia ludzi w posłuszne,
                                                bezmyślne automaty. Odbiera im wolność myślenia.

                                                > Ja pytalamm dlaczego wyjezdzasz z ewangelizacja, skoro Cie nie
                                                > ewangelizuje?

                                                Wróć do kontekstu, gdzie się zaczął ten temat. To była odpowiedź na
                                                zarzut, dlaczego angażuję się w "zwalczanie" religii. Moja odpowiedź
                                                jest taka - jeśli wam wolno ewangelizować, to mnie wolno mówić, czym
                                                ta ewangelizacja naprawdę jest.

                                                > Jestes czlowiekiem ogarnietym jakas paranoja, nie wiesz co sie do
                                                > Ciebie mowi, powtarzasz jak w malignie jakies pierdoly.

                                                To Ty nie potrafisz przeczytać moich postów ze zrozumienmiem. :) I
                                                trzymaj język za zębami, bo znów łamiesz zasady netykiety.

                                                To nie są pierdoły. To podważenie systemu, który rządzi ludźmi
                                                całego świata.

                                                > Takich pyszalkow jak Ty, to zawsze mam ochote zrobic w krasnala:D
                                                > I co mi zrobisz?

                                                Oleję Cię.

                                                > Jak to mnie nic do tego? Nie zycze sobie by mnie nawracano,
                                                > ani na religie, ani na ateizm. Mam swoj rozum, Twojego mi
                                                > nie potrzeba. :))

                                                Masz braki w elementarnej wiedzy. Na ateizm się nie "nawraca". Można
                                                co najwyżej zrezygnować z religii. Zresztą jeśli już tu rozmawiasz,
                                                to licz się z konsekwencjami wchodzenia w takie dysputy. Czujesz się
                                                wolna czy jesteś marionetką sterowaną przez kogoś lub coś? Odejdź, a
                                                ustanie presja, która Ci tak przeszkadza. Ja zostaję, bo sam tego
                                                chcę.

                                                > No ale skad wiesz, ze wystepuje w imieniu falszu? Ja wystepuje
                                                > przeciwko Twojemu falszowi, a nie bronie innych falszow.

                                                Najpierw wykaż, że to jest fałsz. Ale nie potrafisz tego zrobić, a
                                                więc to ja mam rację.

                                                > Juz swiat widzial obroncow prawdy i odpowiedniego myslenia.
                                                > Obroncow pokoju, obroncow klasy robotniczej, obroncow honoru i
                                                > ojczyzny i obroncow Boga. A byli oni siewcami zbrodni i
                                                > nienawisci.

                                                Powtarzam - wykaż, że się mylę, a porzucę tę tezę. I tym się różnię
                                                od obrońców, o których mówisz. Nigdy nie stanę po stronie fałszu. A
                                                ewidentnie fałszywe są religie zbudowane na dogmatach, a których
                                                dowodzenia prawdziwości zabraniają.

                                                > Jedynie co udowodniles jak, to to, ze jestes w dyskusji
                                                > nieuczciwy, bo akurat znam definicje dogmatu i dobrze o
                                                > tym wiesz.

                                                Bla, bla, bla. To erystyka, a nie argument.

                                                > Udowodnij, ze nigdy nie byles zaczarowany w zabe.:))

                                                Takie tezy mi zwisają. Sama sobie ich dowodź.
                                                • malgosiagosia Re: Wrzaski 17.02.09, 14:19


                                                  Razu pewnego, a bylam juz nastolatkiem, zaczepil mnie na ulicy
                                                  pan w sutannie i pyta - A dlaczego ja ciebie dziecko nie widuje na
                                                  lekcach religii?
                                                  - a bo ja w Boga nie wierze, prosze ksiedza.
                                                  -Ale Ty rozumujesz jak małe dziecko: Wychowałaś się w
                                                  indoktrynującym Cię środowisku, z dala od innych opinii i tez, bo Ci
                                                  to uniemożliwiano, i uważasz, że prawda musi być po tej jedynej
                                                  stronie. Ale nie zauważasz, że ci Twoi nie dowodzą nieistnienia
                                                  Boga.
                                                  A ja mowie, że Bog jest i mówię dlaczego tak jest. Czy
                                                  potrafisz zdobyć się na samodzielność myślenia i powiedzieć sobie,
                                                  że sama potrafisz rozstrzygnąć kto ma rację?

                                                  Nie potrafisz, bo tak zostałaś wytresowana. Choć logika wskazuje, że
                                                  ja mam rację, odrzucasz Boga i odrzucasz zycie wieczne.

                                                  I to jest największe zło. Brak wiary zamienia ludzi w posłuszne,
                                                  bezmyślne automaty. Odbiera im wolność myślenia.

                                                  -----

                                                  grgkh ateizuje w sposob identyczny jak robia to ksiezulkowie, tylko
                                                  ze oni ewangelizuja. Czlowieku gluchy i slepy, czy nie rozumiesz, ze
                                                  jestes druga strona tej samej monety, ze niczym nie roznisz sie od
                                                  tych, ktorych krytykujesz? Jestes tak samo jak oni bezczelny,
                                                  arogancki i ograniczony.
                                                  Twoj tekst, ktory zacytowalam jest na to dowodem.

                                                  I jakie prymitywne zagranie, bo w pewnym momencie grgkh pyta-
                                                  czy potrafisz zdobyc sie na samodzielnosc myslenia i powiedziec
                                                  sobie, ze SAMA rozstrzygniesz kto ma racje.

                                                  Czytajac te slowa poczulam ulge. Pomyslalam sobie, ze ten grgkh to
                                                  nie taki jednak duren, ale niestety kolejne zdanie pozbawilo mnie
                                                  tej nadziei - grgkh odpowiada sam sobie - nie potrafisz, bo tak
                                                  zostalas wytresowana.

                                                  Rozmowa z kims takim jak grgkh to strata czasu.

                                                  EOT
                                                  • kolter_one Re: Wrzaski 17.02.09, 14:47
                                                    malgosiagosia napisała:
                                                    >
                                                    > I to jest największe zło. Brak wiary zamienia ludzi w posłuszne,
                                                    > bezmyślne automaty. Odbiera im wolność myślenia.

                                                    Pieprzenie w bambus !!
                                                  • malgosiagosia Re: Wrzaski 17.02.09, 14:55
                                                    kolter_one napisał:

                                                    > malgosiagosia napisała:
                                                    > >
                                                    > > I to jest największe zło. Brak wiary zamienia ludzi w posłuszne,
                                                    > > bezmyślne automaty. Odbiera im wolność myślenia.
                                                    >
                                                    > Pieprzenie w bambus !!

                                                    Zdaje sie, ze niczego nie zrozumiales.
                                                    Przeczytaj wpis grgkh, a potem moj.
                                                    Slowa, ktore przytoczyles nie sa moimi slowamia, sa slowami ksiedza
                                                    i lekko tylko zmodyfikowanymi slowami grgkh.
                                                  • kolter_one Re: Wrzaski 17.02.09, 15:01
                                                    malgosiagosia napisała:
                                                    >
                                                    > Zdaje sie, ze niczego nie zrozumiales.
                                                    > Przeczytaj wpis grgkh, a potem moj.
                                                    > Slowa, ktore przytoczyles nie sa moimi slowamia, sa slowami ksiedza
                                                    > i lekko tylko zmodyfikowanymi slowami grgkh.

                                                    Nie zmienia to faktu że jest to pieprzenie w bambus.
                                                  • kolter_one Re: Wrzaski 17.02.09, 15:20
                                                    malgosiagosia napisała:

                                                    > kolter_one napisał:
                                                    >
                                                    > > Nie zmienia to faktu że jest to pieprzenie w bambus.
                                                    >
                                                    > Zgadazam sie.

                                                    Dawaj tu to ci dobrego browarka poleje ::))
                                                    www.pierheadwines.co.uk/web/home/?te=product&pt=196
                                                  • malgosiagosia Re: Wrzaski 17.02.09, 15:26
                                                    kolter_one napisał:

                                                    > malgosiagosia napisała:
                                                    >
                                                    > > kolter_one napisał:
                                                    > >
                                                    > > > Nie zmienia to faktu że jest to pieprzenie w bambus.
                                                    > >
                                                    > > Zgadazam sie.
                                                    >
                                                    > Dawaj tu to ci dobrego browarka poleje ::))
                                                    > www.pierheadwines.co.uk/web/home/?te=product&pt=196

                                                    Dobre piwko, dzieki..:)))
                                                  • grgkh Re: Wrzaski 17.02.09, 23:32
                                                    Jesteś prymitywnie powtarzalna w sposobie narracji. Wciąż kierujesz pod moim adresem jakieś inwektywy. Czy wiesz, że to od pierwszego wrażenia widoczna oznaka występowania z pozycji, na której nie ma się żadnego dobrego argumentu?

                                                    Brak siły argumentu, zastępujesz argumentem siły. Biedactwo... ;)

                                                    Na Twoją kiepską perorę odpowiem tak:

                                                    Jestem ateistą, a więc człowiekiem, który zrezygnował ze wszystkich religii jednocześnie. Nie wierzę także w UFO. Ani w wilkołaki. Ani wampiry. Itd.

                                                    A czy Ty wierzysz w coś więcej niż Twój jeden bóg, który jest trzema bogami jednocześnie, ma jedno imię, którego nie ma więc zastępuje go symbolicznym nickiem?

                                                    A widzisz. Jesteś więc także niewierzącą. Tyle, że nie wierzysz w inne bajki. Pod tym względem jesteś identyczna ze mną.

                                                    malgosiagosia napisała:

                                                    > grgkh ateizuje w sposob identyczny jak robia to ksiezulkowie,

                                                    Nie jest to prawda.

                                                    > nie zauważasz, że ci Twoi nie dowodzą nieistnienia Boga.

                                                    Ja dowodzę nieistnienia.

                                                    > A ja mowie, że Bog jest i mówię dlaczego tak jest.

                                                    A ja mówię, że go nie ma i nie tylko mówię, ale i przedstawiam dowód, którego nikt nie podważył. Ani Ty, ani żaden inny, choćby "najmądrzejszy" religiant. Sprowadź mi tutaj jakiegoś. Jestem gotów na dyskusję. ;)

                                                    > Rozmowa z kims takim jak grgkh to strata czasu.

                                                    Dla Ciebie to strata czasu, bo nic poza możliwością pojawienia się własnych wątpliwości w kwestii wiary Cię nie czeka. ;)
                                        • s.os55 Re: Wrzaski 17.03.09, 15:52
                                          grgkh napisał.
                                          >
                                          > Co jest wrzaskiem, mówienie prawdy, czy fałszu?

                                          Chciałoby się powiedzieć, jeszcze Polska nie zginęła, póki My żyjemy i niezginie!!!
                                          Opór przeciwko klerroryzmowi wzrasta, bo z każdym terroryzmem należy
                                          walczyć, szczególnie, gdy stoją za nim fundamentaliści religijni.
                                  • kolter_one Re: Kłamczuszek kiwaczek1 :) 16.02.09, 08:41
                                    malgosiagosia napisała:
                                    > Kochanie, przypominadsz starego dziada, ktory walac laska w podloge
                                    > krzyczy swoje urojenia. Mozesz tak krzyczec i do zachrypniecia, ale
                                    > nikt o zdrowych zmyslach nie przyzna Ci racji.

                                    To ciekawe że nikt mu nie przyzna racji ::))))))))))
                                    ktoś o zdrowych zmysłach nie kieruje modłów do plastikowych czy też gipsowych
                                    laleczek ::)))

                                    > W sprawie Boga winno byc zastanowienie, jesli wiedzy nie ma.

                                    Ty masz ją zapewne przeogromną :)))))))))))))
                                    • malgosiagosia Re: Kłamczuszek kiwaczek1 :) 16.02.09, 12:43
                                      kolter_one napisał:

                                      > malgosiagosia napisała:
                                      > > Kochanie, przypominadsz starego dziada, ktory walac laska w
                                      podloge
                                      > > krzyczy swoje urojenia. Mozesz tak krzyczec i do zachrypniecia,
                                      ale
                                      > > nikt o zdrowych zmyslach nie przyzna Ci racji.
                                      >
                                      > To ciekawe że nikt mu nie przyzna racji ::))))))))))
                                      > ktoś o zdrowych zmysłach nie kieruje modłów do plastikowych czy
                                      też gipsowych
                                      > laleczek ::)))

                                      Nie mnie oceniac, nie mam prawa, a Tobie dano tako prawo? Kto Ci je
                                      dal?
                                      Wiem. Sam je sobie nadales, medrcu.:)))

                                      >
                                      > > W sprawie Boga winno byc zastanowienie, jesli wiedzy nie ma.
                                      >
                                      > Ty masz ją zapewne przeogromną :)))))))))))))

                                      Nie, to Ty ja masz, tak wielka, ze pozwalasz sobie na wysmiewanie
                                      ludzi, ktorzy mysla inaczej niz Ty.

                                      • kolter_one Re: Kłamczuszek kiwaczek1 :) 16.02.09, 14:10
                                        malgosiagosia napisała:
                                        >
                                        > Nie mnie oceniac, nie mam prawa, a Tobie dano tako prawo?

                                        Skoro produkujesz się na tym forum to i zbierasz coś zasiała !!

                                        Kto Ci je
                                        > dal?

                                        Ano to jest publiczne forum dyskusyjne a nie konfesionał.

                                        > Wiem. Sam je sobie nadales, medrcu.:)))

                                        Ano , ale nie będę tak jak dawniej twoi robili palił na stosach ::))

                                        >
                                        > Nie, to Ty ja masz, tak wielka, ze pozwalasz sobie na wysmiewanie
                                        > ludzi, ktorzy mysla inaczej niz Ty.

                                        Tak się składa ze mam jej więcej niż 1673566728162783 statystycznych katolickich
                                        wierzących ::))))
                                        Lata praktyki w takich bojach .
                                        • malgosiagosia Re: Kłamczuszek kiwaczek1 :) 16.02.09, 16:17
                                          kolter_one napisał:

                                          :
                                          > >
                                          > > Nie mnie oceniac, nie mam prawa, a Tobie dano tako prawo?
                                          >
                                          > Skoro produkujesz się na tym forum to i zbierasz coś zasiała !!

                                          Moge oceniac czyjas wypowiedz, a nie jakis ludzi, ktorych na oczy
                                          nie widzialam.
                                          >
                                          > Kto Ci je
                                          > > dal?
                                          >
                                          > Ano to jest publiczne forum dyskusyjne a nie konfesionał.

                                          Ty sie czepiasz, a nie dyskutujesz.:))
                                          >
                                          > > Wiem. Sam je sobie nadales, medrcu.:)))
                                          >
                                          > Ano , ale nie będę tak jak dawniej twoi robili palił na
                                          stosach ::))

                                          Moi palili Twoich? I Ty to nazywasz dyskusja?


                                          >
                                          > >
                                          > > Nie, to Ty ja masz, tak wielka, ze pozwalasz sobie na wysmiewanie
                                          > > ludzi, ktorzy mysla inaczej niz Ty.
                                          >
                                          > Tak się składa ze mam jej więcej niż 1673566728162783
                                          statystycznych katolickic
                                          > h
                                          > wierzących ::))))
                                          > Lata praktyki w takich bojach .

                                          Ja z katolikami nie walcze, ani nie pozwalam, by katolicy walczyli
                                          ze mna. Jak dotad, wlos mi z glowy nie spadl.:))

                                          • kolter_one Re: Kłamczuszek kiwaczek1 :) 17.02.09, 08:19
                                            malgosiagosia napisała:
                                            > Moge oceniac czyjas wypowiedz, a nie jakis ludzi, ktorych na oczy
                                            > nie widzialam.

                                            Możesz i musisz się liczyć z odpowiedzią .

                                            > Ty sie czepiasz, a nie dyskutujesz.:))

                                            To ty tak uważasz .

                                            > Moi palili Twoich? I Ty to nazywasz dyskusja?

                                            Tzw; wierzący nie palili na stosach ?

                                            > Ja z katolikami nie walcze, ani nie pozwalam, by katolicy walczyli
                                            > ze mna. Jak dotad, wlos mi z glowy nie spadl.:))

                                            Ja też tylko słów używam .
              • grgkh Niezmienność w czasie 15.02.09, 23:14
                kiwaczek11 napisał:

                > które potwierdzałby niedorzeczną paplaninę o niezmienności i
                > czasie.

                Ta paplanina jest dorzeczna. A Ty nie potrafisz jej podważyć. Jest
                ona dowodem logicznym, że żaden "bóg", kreator, czy cokolwiek innego
                NIE MOŻE STAĆ PONAD CZASEM.

                Powtórzę ten wywód:

                Kreatora tworzącego cokolwiek obowiązuje kolejność stanów - przed
                stworzeniem, w jego czasie i po stworzeniu. Wynikaja z tego dwa
                wnioski:

                1) Jeśli dla kreatora nie płynąłby czas, to kreatora dotyczy
                jednoczesność istnienia ze wszystkimi zdarzeniami, które go dotyczą.
                Również fakt stwarzania jest wtedy równoczesny z kreatorem - świat
                powstałby RAZEM z nim. A razem dla niego i świata oznacza, że
                kreator jest zbędny i nie może być twórcą tego, co z nim
                współistnieje.

                2) Jeśli kreatora dotyczy jakiś ciąg zdarzeń (stwarzanie), to dla
                niego płynie czas i nie może on ponad tym (swoim) czasem istnieć.
                Jeśli płynie dla niego czas, to można cofać się w ciągu zdarzeń,
                które go dotyczyły, aż dojdziemy do pierwszego i to jest początek
                istnienia kreatora, jego narodziny.

                Kreator NIE JEST WIECZNY. Tam gdzie istnieje jakikolwiek ciąg
                zdarzeń, tam płynie czas, a jeśli płynie czas wynikający z tego
                ciągu zdarzeń, to jedno z nich MUSI być pierwsze.

                Wieczość to nieistniejąca, abstrakcyjna cecha, której NIKT nie
                potrafi zdefiniować.

                Boga nie ma. Nie ma kreatora. Nie istnieje żadna z przypisywanych mu
                cech.
                • kiwaczek11 Re: Niezmienność w czasie 16.02.09, 22:30
                  <<<<<<<
                  > które potwierdzałby niedorzeczną paplaninę o niezmienności i
                  > czasie.

                  Ta paplanina jest dorzeczna. A Ty nie potrafisz jej podważyć. Jest
                  ona dowodem logicznym, że żaden "bóg", kreator, czy cokolwiek innego
                  NIE MOŻE STAĆ PONAD CZASEM.
                  >>>>>>>

                  No to proponuję poczytać sobie na temat niezmienności ,
                  wieczności,czasu i , o zgrozo, chaosu, co pisał grgkh i co mu
                  odpisywałem
                  Począwszy od tego:
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=721&w=89747150&a=90155502
                  poprzez to:
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=721&w=89747150&a=90174078
                  skończywszy chyba na tym:
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=721&w=89747150&a=90225024

                  <<<<
                  Powtórzę ten wywód:

                  Kreatora tworzącego cokolwiek obowiązuje kolejność stanów - przed
                  stworzeniem, w jego czasie i po stworzeniu. Wynikaja z tego dwa
                  wnioski: >>>>

                  Na początek: przypadek , kiedy mówimy, że wszechświat POWSTAŁ
                  (choć nie musi to być pewne) , a przez to miał początek.
                  Niezależnie od tego, czy wszechświat powstał samoistnie, czy przez
                  kreacje, miał początek, skoro powstał.
                  Przyjrzyjmy się Twojemu założeniu w kontekście Wielkiego Wybuchu,
                  jako najbardziej popularnej hipotezy początku wszechświata. O ile
                  można mówić o stanie podczas powstawania (jakkolwiek krótki by nie
                  był) oraz o stanie po powstaniu, a może raczej o stanach po
                  powstaniu, to czy można mówić cokolwiek o stanie PRZED POWSTANIEM?
                  Fizycy twierdzą ,że nie. A to dlatego, że czas, jak i wszystko inne
                  miało początek w Wilekim Wybuchu. Dlatego rozpatrywanie
                  pojęcia „PRZED WYBUCHEM” nie ma sensu.
                  Jeśli przy takiej, powszechnie przez naukę akceptowalnej ,
                  koncepcji powstania wszechświata założona przez Ciebie kolejność
                  zdarzeń „Przed-W trakcie-Po” nie obowiązuje, to dlaczego miałaby
                  obowiązywać kreatora?
                  Jeśli nie obowiązuje, to dalsze wnioski nie mają sensu, bo są
                  wynikiem fałszywego założenia.

                  <<< Wieczość to nieistniejąca, abstrakcyjna cecha, której NIKT nie
                  potrafi zdefiniować.>>>

                  Ponad to.
                  Jeśli wszechświat NIE POWSTAŁ to mamy następujące przypadki,
                  których jak na razie nie możemy wykluczyć:
                  1. nie powstał, czyli nie ma początku, ale ma koniec
                  2. nie powstał, czyli nie ma początku i nie ma końca
                  Drugi przypadek , którego nie możemy jak na razie wykluczyć, to
                  wieczność.

                  To w kwestii pojęcia wieczności, którą Ty odrzucasz, choć nie możesz
                  mieć pewności czy jest cechą istniejącą, czy nieistniejącą.

                  <<<<<
                  1) Jeśli dla kreatora nie płynąłby czas, to kreatora dotyczy
                  jednoczesność istnienia ze wszystkimi zdarzeniami, które go dotyczą.
                  Również fakt stwarzania jest wtedy równoczesny z kreatorem - świat
                  powstałby RAZEM z nim.
                  >>>

                  Nie koniecznie. Tak jak się twierdzi, że w Wielkim wybuchu powstał
                  czas, tak i Kreator wraz ze Wszechświatem mógł stworzyć czas. Czas
                  zatem jest tylko produktem i nie musi dotyczyć Kreatora. Kreator
                  może istnieć bez żadnej korelacji z parametrem o nazwie CZAS. Czas
                  dotyczyć może tylko produktu kreacji. W tym sensie również można
                  definiować wieczność jako ponadczasowość, a właściwie pozaczasowość.

                  <<<A razem dla niego i świata oznacza, że
                  kreator jest zbędny i nie może być twórcą tego, co z nim
                  współistnieje.

                  2) Jeśli kreatora dotyczy jakiś ciąg zdarzeń (stwarzanie), to dla
                  niego płynie czas i nie może on ponad tym (swoim) czasem istnieć.
                  Jeśli płynie dla niego czas, to można cofać się w ciągu zdarzeń,
                  które go dotyczyły, aż dojdziemy do pierwszego i to jest początek
                  istnienia kreatora, jego narodziny.

                  Kreator NIE JEST WIECZNY. Tam gdzie istnieje jakikolwiek ciąg
                  zdarzeń, tam płynie czas, a jeśli płynie czas wynikający z tego
                  ciągu zdarzeń, to jedno z nich MUSI być pierwsze.

                  >>>>

                  Kiedyś tak odpisałem na podobne wnioski :

                  „Wieczność , jako cecha Boga, może być NIEZMIENNOŚCIĄ, czyli zerową
                  zmiennością, o której piszesz. Jeśli tak, to dla niego czas nie
                  płynie. Jest niezmienny. Idąc Twoim tropem, jeśli jest niezmienny,
                  to jego KREACJA, TWORZENIE, jeśli takie jest, jest niezmienne ( w
                  myśl tego nie ma momentu przed , w trakcie i po kreacji). Ale wynik
                  kreacji nie musi już być niezmienny (wieczny), jak piszesz. To co
                  jest związane z niezmiennością, nie musi być tak samo niezmienne.
                  Prosta analogia. Przyspieszenie jest niezmienne , ale prędkość jest
                  w ciągłej zmianie. Przepływ cieczy w kranie jest niezmienny, ale w
                  wannie poziom wody ulega zmianie. Dlatego Wszechświat nie musi być
                  wieczny. Może być ( jest) zmienny. Kreacja (kreator) może być
                  niezmienna, więc nie musiała ( nie musiał ) mieć początku, nie
                  musiała ( nie musiał) powstać.
                  To samo zresztą można powiedzieć o REGUŁACH, które tak lubisz ( a ja
                  nie mam nic przeciwko nim). Czy musiały powstać? Czy są niezmienne?
                  Mogą być niezmienne, ( i wydaje się że takie są) a więc nie musiały
                  powstać. Ale jak najbardziej zmienne są efekty ich działań ( np.
                  zależnie od warunków początkowych).”
                  • grgkh Re: Niezmienność w czasie 17.02.09, 02:09
                    Następnew głupoty... Nie znasz, nie rozumiesz podstawowych,
                    elementarnych definicji.

                    Definicja czasu, kiwaczku - najpierw ją tu podaj, a potem wrócimy do
                    twoich paranaukowych bredni.
                    • kiwaczek11 Re: Niezmienność w czasie 17.02.09, 17:08
                      > Następnew głupoty... Nie znasz, nie rozumiesz podstawowych,
                      > elementarnych definicji.

                      No to moze mi je wyjasnisz, bo nie bardzo wiem co to za głupoty

                      > Definicja czasu, kiwaczku - najpierw ją tu podaj, a potem wrócimy
                      do
                      > twoich paranaukowych bredni.

                      A którą definicję potrzebujesz, bo się ich uzbierało trochę, odkad
                      ludzie podjeli ten temat?
                  • grgkh Śmierć nieistniejącego kreatora 17.02.09, 02:51
                    kiwaczek11 napisał:

                    > „Wieczność , jako cecha Boga, może być NIEZMIENNOŚCIĄ,
                    > czyli zerową zmiennością, o której piszesz.
                    > Jeśli tak, to dla niego czas nie płynie. Jest niezmienny.

                    Bełkot... Dalszego ciągu nawet nie potrzebuję cytować.

                    Wniosek jest tylko jeden:

                    Kreator, dla którego nie ma żadnej zmienności (ŻADNEJ!!!) nie może
                    samodzielnie wykreować świata. A więc świat powstał bez jego
                    udziału, bez jego aktywności. Samodzielnie. :)

                    I tak oto samodzielnie ;) uśmierciłeś kreatora. Nie istnieje on jako
                    kreator, a także nie jest sam dla siebie wieczny. Jest niczym.
                    Zerem. Fałszem. ;)
                    • kiwaczek11 Re: Śmierć nieistniejącego kreatora 17.02.09, 17:34
                      > > „Wieczność , jako cecha Boga, może być NIEZMIENNOŚCIĄ,
                      > > czyli zerową zmiennością, o której piszesz.
                      > > Jeśli tak, to dla niego czas nie płynie. Jest niezmienny.

                      Wyrywasz z kontekstu , dlatego to dla Ciebie bełkot. A trzebaby było
                      siegnać głebko do Twoich wypowiedzi, gdzie bełkotałeś o nicości itp.
                      To była tylko jedna z moich odpowiedzi na te fantazje.

                      Swoją droga może powinienes sobie sprawić jakies inhalacje mózgu, bo
                      wiekszość co odbierasz, to bełkot. Może cos zalega i bełkocze.

                      > Kreator, dla którego nie ma żadnej zmienności (ŻADNEJ!!!) nie może
                      > samodzielnie wykreować świata.

                      a skąd taki wniosek? A niesamodzielnie może?

                      > A więc świat powstał bez jego
                      > udziału, bez jego aktywności. Samodzielnie. :)

                      Niezmienność moze dotyczyć istnienia i kreacji, jak wczesniej
                      pisałem. Niezmienna kreacja, wyniki kreacji zmienne zależnie od
                      warunków początkowych, tak jak niezmienny przepływ w kranie, zmienny
                      poziom w wannie.

                      A tak wogóle, pisząc o niezmienności w kontkście wieczności,
                      chciałem zrobić ukłon w Twoją stronę , bo to Ty powiazałeś najpierw
                      te dwie cechy, poprzez utozsamienie czasu ze zmiennością, co jest
                      pomyleniem pojęć, o czym tez pisałem. Stad i takie ( jedno z..) moje
                      podejście do tematu.

                      > I tak oto samodzielnie ;) uśmierciłeś kreatora. Nie istnieje on
                      jako
                      > kreator, a także nie jest sam dla siebie wieczny. Jest niczym.

                      Rozkładam na czynniki to co napisałeś: jeśli nie istenieje jako
                      kreator ( bo jest niezmienny, więc nie może kreować), to jest
                      wieczny ( bo jest niezmienny). Skąd nagle druga część zdania : "a
                      także nie jest sam dla siebie wieczny". Oto wynik silenia sie na
                      logikę skołtunioną z ideologią.
                      Chętnie poznam ścieżkę implkacji tych wniosków, bo jak na razie, to
                      widze to jako wynik niekontrolowanego wylewu ideologicznej żółci.


                      • malgosiagosia Re: Śmierć nieistniejącego kreatora 17.02.09, 18:50
                        kiwaczek11 napisał:

                        > Niezmienność moze dotyczyć istnienia i kreacji, jak wczesniej
                        > pisałem. Niezmienna kreacja, wyniki kreacji zmienne zależnie od
                        > warunków początkowych, tak jak niezmienny przepływ w kranie,
                        zmienny
                        > poziom w wannie.

                        Drogi kiwaczku11, przyklad przemawiajacy do wyobrazni, bo zaraz mi
                        przyszlo do glowy, ze taka niezmiena stala jest przestrzen.
                        Wszystkie zmiany zachodza w przestrzeni, a przestrzen sobie istnieje
                        niezmienna, no powiedzmy z naszego punktu widzenia jest ona
                        niezmienna. Zastanawiam sie czy mozliwe jest, ze To co nazywamy
                        Bogiem jest czyms takim absolutnie oczywistym i stalym, ze w ogole
                        niezauwazalnym, a jednoczesnie absolutnie koniecznym do istnienia
                        swiata.
                        I jeszcze jedno. Nie wydaje mi sie niemozliwe, a wrecz konieczne, ze
                        tzw. Bog jest poza naszym wszechswiatem i jednoczesnie w naszym
                        wszechswiecie, albo nasz wszechswiat w sobie zawiera, "wystajac"
                        daleko poza wszechswiata granice. Moze jest wrecz zbiorem
                        wszechswiatow, powiedzmy czterowymiarowych. Wydaje mi sie wrecz
                        niemozliwe, by istnial tylko jeden wszechswiat.
                        • kiwaczek11 Re: Śmierć nieistniejącego kreatora 17.02.09, 19:46
                          Drogi kiwaczku11, przyklad przemawiajacy do wyobrazni, bo zaraz mi
                          > przyszlo do glowy, ze taka niezmiena stala jest przestrzen.
                          > Wszystkie zmiany zachodza w przestrzeni, a przestrzen sobie
                          istnieje
                          > niezmienna, no powiedzmy z naszego punktu widzenia jest ona
                          > niezmienna.

                          Nie wiem co masz na myśli pisząc „niezmienna przestrzeń”. Jeśli
                          chodzi o geometrię przestrzeni, to nie jest niezmienna. Grawitacja
                          ją deformuje. Jest to obserwowalne. Zatem zmienia się jej geometria
                          ze wzrostem masy, a zatem grawitacji.

                          Zastanawiam sie czy mozliwe jest, ze To co nazywamy
                          > Bogiem jest czyms takim absolutnie oczywistym i stalym, ze w ogole
                          > niezauwazalnym,

                          Nie można tego wykluczyć, ale tez nie można mówić ,że jest to
                          prawdziwe. Przynajmniej w obecnym stanie wiedzy i możliwości
                          poznawczych.

                          a jednoczesnie absolutnie koniecznym do istnienia
                          > swiata.

                          No, ja raczej bym był ostrożny z tym „koniecznym do istniena”. Jeśli
                          Bóg nie istnieje, to nie jest konieczny do istnienia wszechświata.
                          Jeśli istnieje, to :
                          - albo stworzył świat
                          - albo go nie stworzył
                          Jeśli stworzył, to może być konieczny w sensie „uruchomienia
                          wszechświata”, a nie mieć wpływu na swoje tworzywo – więc nie jest
                          konieczny do dalszego istnienia, albo jeśli stworzył , to jest
                          absolutnie konieczny do istnienia, zarówno w sensie „uruchomienia”,
                          jak i wpływu na dalsze istnienie, czyli „podtrzymywania istnienia”
                          Generalizując - nie wiadomo :)

                          > I jeszcze jedno. Nie wydaje mi sie niemozliwe, a wrecz konieczne,
                          ze
                          > tzw. Bog jest poza naszym wszechswiatem i jednoczesnie w naszym
                          > wszechswiecie, albo nasz wszechswiat w sobie zawiera, "wystajac"
                          > daleko poza wszechswiata granice. Moze jest wrecz zbiorem
                          > wszechswiatow, powiedzmy czterowymiarowych. Wydaje mi sie wrecz
                          > niemozliwe, by istnial tylko jeden wszechswiat.

                          Istnieją hipotezy, czy teorie o wszechświatach równoległych
                          formułowane przez kosmologów i matematyków jako modele
                          kosmologiczne.
                          Z tzw. liczb Ramanujana wynika, że rzeczywistość ma albo 10 albo 26
                          wymiarów.
                          Jak jest na prawdę – nie wiadomo :). Przynajmniej na razie.
                          • malgosiagosia Re: Śmierć nieistniejącego kreatora 17.02.09, 20:27
                            kiwaczek11 napisał:


                            > Nie wiem co masz na myśli pisząc „niezmienna przestrzeń”. Jeśli
                            > chodzi o geometrię przestrzeni, to nie jest niezmienna. Grawitacja
                            > ją deformuje. Jest to obserwowalne. Zatem zmienia się jej
                            geometria
                            > ze wzrostem masy, a zatem grawitacji.

                            Mysle, ze przestrzen jest po prostu sprezysta, elastyczna i stad te
                            rzekome deformacje. Chodzi mi o to, ze cokolwiek sie zdarzy w
                            przestrzeni np. pozar czy rozlanie farby, to nie ma to na nia
                            wplywu. Nie mozemy jej zamrozic, sprezyc czy rozwalkowac.
                            No ale powiedzialam tylko, ze Twoj przyklad z wanna i woda, nasunal
                            mi inny.


                            >
                            > Zastanawiam sie czy mozliwe jest, ze To co nazywamy
                            > > Bogiem jest czyms takim absolutnie oczywistym i stalym, ze w
                            ogole
                            > > niezauwazalnym,
                            >
                            > Nie można tego wykluczyć, ale tez nie można mówić ,że jest to
                            > prawdziwe. Przynajmniej w obecnym stanie wiedzy i możliwości
                            > poznawczych.
                            >
                            > a jednoczesnie absolutnie koniecznym do istnienia
                            > > swiata.
                            >
                            > No, ja raczej bym był ostrożny z tym „koniecznym do istniena”. Jeśl
                            > i
                            > Bóg nie istnieje, to nie jest konieczny do istnienia wszechświata.
                            > Jeśli istnieje, to :
                            > - albo stworzył świat
                            > - albo go nie stworzył
                            > Jeśli stworzył, to może być konieczny w sensie „uruchomienia
                            > wszechświata”, a nie mieć wpływu na swoje tworzywo – więc nie jest
                            > konieczny do dalszego istnienia, albo jeśli stworzył , to jest
                            > absolutnie konieczny do istnienia, zarówno w sensie „uruchomienia”,
                            >
                            > jak i wpływu na dalsze istnienie, czyli „podtrzymywania istnienia”
                            > Generalizując - nie wiadomo :)
                            >
                            > > I jeszcze jedno. Nie wydaje mi sie niemozliwe, a wrecz
                            konieczne,
                            > ze
                            > > tzw. Bog jest poza naszym wszechswiatem i jednoczesnie w naszym
                            > > wszechswiecie, albo nasz wszechswiat w sobie zawiera, "wystajac"
                            > > daleko poza wszechswiata granice. Moze jest wrecz zbiorem
                            > > wszechswiatow, powiedzmy czterowymiarowych. Wydaje mi sie wrecz
                            > > niemozliwe, by istnial tylko jeden wszechswiat.
                            >
                            > Istnieją hipotezy, czy teorie o wszechświatach równoległych
                            > formułowane przez kosmologów i matematyków jako modele
                            > kosmologiczne.
                            > Z tzw. liczb Ramanujana wynika, że rzeczywistość ma albo 10 albo
                            26
                            > wymiarów.
                            > Jak jest na prawdę – nie wiadomo :). Przynajmniej na razie.

                            Bardzo ciekawa postac.:)

                            www.lo.szczecinek.pl/matma/5.htm
                      • grgkh Re: Śmierć nieistniejącego kreatora 17.02.09, 23:05
                        Nudzi mnie czytanie wypisywanych przez Ciebie głupot. Są tak beznadziejne, że szkoda czasu na zastanawianie się, co Ci odpisać.

                        Tacy jak Ty nie zamkną ust ateistom. Wasz czas się skończył, skończył się czas ambony jako krynicy mądrości i już nie będzie cenzury i "jedynie słusznych dogmatów". Internet jest wielki i przebogaty w możliwości kontaktu i znajdowania tego, czego się potrzebuje. Prawdy nie da się stłumić, a samobójcza :) obrona fałszu natychmiast ujawnia jego naturę.

                        Olewam Cię. Przestałeś być partnerem do rozmów. ;)
                        • kiwaczek11 Re: Śmierć nieistniejącego kreatora 18.02.09, 20:03
                          <<<Nudzi mnie czytanie wypisywanych przez Ciebie głupot. Są tak
                          beznadziejne, że szkoda czasu na zastanawianie się, co Ci odpisać.
                          >>>

                          Już po raz drugi rozczłonowałem Twoją wypowiedź , co pokazało, że
                          piszesz głupoty, jesteś nielogiczny i niekonsekwentny. Trudno
                          udźwignąć? Reakcja klasyczna.
                          Z Twojej strony , oprócz pisania elaboratów o modelu, świecie
                          zewnętrznym i wewnętrznym, używanych zresztą na przemian i
                          wybiórczo, jak Ci było wygodnie, nie było ani razu czegoś odwrotnego
                          w stosunku do mojej wypowiedzi.
                          Jesteś ideologiem, a nie logikiem. Nie jesteś wstanie stosować
                          logiki do prostych przykładów i nie rozpoznajesz sprzeczności w
                          swoich bredniach.. Nie umiesz formułować swoich wywodów choćby tak,
                          aby tych sprzeczności uniknąć. Swój rzekomy dowód opierasz tylko na
                          założeniach Ci wygodnych, pomijając inne założenie, które w
                          oczywisty sposób również należy uwzględnić. W końcu w amoku i przy
                          utracie wszelkiego zdrowego rozsądku próbowałeś udowadniać stosując
                          sofistykę, licząc na to ,ze głupole to łykną. Jesteś manipulantem.
                          Nieudolnym zresztą. Podszywając się swoimi farmazonami pod naukę
                          kompromitujesz ją i siebie.
                          Ze swoim maniakalnym, ideologicznym zacietrzewieniem i klepaniem
                          pseudonaukowych bzdur przynosisz szkodę nawet tym, którzy występują
                          (nota bene słusznie wg mnie) przeciw nachalnej ingerencji kościoła i
                          religii w życie ludzi w świeckim państwie. Przynosisz szkodę , bo
                          jesteś niewiarygodny.

                          <<< Tacy jak Ty nie zamkną ust ateistom. >>>

                          Ja nie mam zamiaru zamykać ust komukolwiek.

                          <<< Wasz czas się skończył, skończył się czas ambony jako krynicy
                          mądrości i już nie będzie cenzury i "jedynie słusznych dogmatów"..
                          >>>

                          Dopełnisz wypowiedź wchodząc na barykady.

                          <<< Olewam Cię. Przestałeś być partnerem do rozmów. ;) >>>

                          Dla mnie żadna strata.
                          • grgkh Re: Śmierć nieistniejącego kreatora 18.02.09, 21:27
                            Piszę najlepiej jak potrafię. Z Twojej strony czytam coś, co jest dla mnie bełkotliwą erystyką. Na taką ocenę pracowałeś bardzo długo. Nie rokujesz nadziei na poprawę. Wybacz, mam prawo zrezygnować z "dalszego ciągu" z Tobą, bo jestem wolnym człowiekiem.

                            I to by było na tyle, kiwaczek11. Powodzenia.
                            • kiwaczek11 Re: Śmierć nieistniejącego kreatora 19.02.09, 00:29
                              A jednak odpisałeś... może z uprzejmości :)

                              > Piszę najlepiej jak potrafię. Z Twojej strony czytam coś, co jest
                              dla mnie bełk
                              > otliwą erystyką. Na taką ocenę pracowałeś bardzo długo

                              Proponuję lekturę definicji i przykładów erystyki wg Schopenhauera,
                              zapewne dowiesz się troche o sobie.

                              > Nie rokujesz nadziei na poprawę.

                              Do uzurpowanej pozycji mentora i wyroczni zdążyłem się przyzwyczaić
                              i nie robi to juz na mnie wiekszego wrażenia.

                              >Wybacz, mam prawo zrezygnować z "dalszego ciągu" z Tobą, bo jestem
                              wo
                              > lnym człowiekiem.

                              Oczywiście. Tak jak ja mam prawo do komentowania Twoich wypowiedzi (
                              z czego na razie nie zamierzam rezygnować),bo jestem wolnym
                              człowiekiem, i nie mam prawa żądać na nie odpowiedzi, bo jesteś
                              wolnym człowiekiem.


                              > I to by było na tyle, kiwaczek11. Powodzenia.

                              Ja też życze Ci powodzenia, szczególnie w materii formułowania
                              dowodu na nieistnienie Boga, skutecznego dowodu. Bom szczerze
                              ciekaw , jak jest na prawdę.
                                • kiwaczek11 Re: Śmierć nieistniejącego kreatora 19.02.09, 11:08
                                  Boisz się ,ze coś chcę ugrać? :):):) Nie chciałby wywoływać u Ciebie
                                  lęków na tym tle :).

                                  Skoro Ci zwisa, nie musisz odpowiadać, tak jak pisaliśmy przed
                                  chwilą. Jeśli nie chcesz widzieć moich komentarzy, pisz z ludźmi na
                                  mailu. Na forum pisać mi wolno.

                                  > Wolę pogadać z innymi. Są to bardziej rozwijające rozmowy. A
                                  > Tobie dziękuję.

                                  Ciesze się ,że wreszcie doceniłeś swoich interlokutorów, których do
                                  tej pory w wiekszości tylko pouczałeś i obwiniałeś za całe zło na
                                  świecie. Mam nadzieję,że mówisz nie tylko o tych ,którzy ślepo Ci
                                  wtórują i zrozumiałe jest ,że wsród nich czujesz się znacznie lepiej.





                                  • grgkh Re: Śmierć nieistniejącego kreatora 19.02.09, 14:02
                                    Znudziłeś mnie. Czy wiesz, co to są nudności? Pomyślałem, że
                                    zapaskudzę monitor i klawiaturę...

                                    Ja się Ciebie nie boję, ale sam widzisz, z Tobą właśnie jest "taka"
                                    dyskusja. Choćby o pierdołach, ale Ty MUSISZ coś publicznie
                                    wypowiedzieć. Dążysz do jakiejś minimalnej satysfakcji. Nie
                                    osiągniesz jej w oczach postronnych obserwatorów, ale Tobie musi się
                                    wydawać,że ją osiągasz. Mnie to już nie bawi. Ale... Jeśli uważasz,
                                    że powinieneś się ze mną zmierzyć na grę słów, to może jeszcze coś
                                    smacznego dla Ciebie znajdę. Pośmiejemy się wspólnie... z Ciebie. :)
                                    I na tym polu też NA PEWNO Cię przewyższam. Zdążyłem to oszacować i
                                    wiem jaki bedzie wynik. Poza tym mam ogromną przewagę, atut, do
                                    którego Ty nigdy nie dorośniesz. Czy wiesz co to jest? Logika,
                                    racjonalizm i ufanie wyłącznie prawdziwosci argumentacji. Ja się
                                    nigdy nie ślizgam po dogmatach w nadziei, że "jakoś" tam będzie. Ty
                                    bardzo często tak robiłeś i dlatego zaliczałeś ciąg wpadek.
                                    • kiwaczek11 Re: Śmierć nieistniejącego kreatora 19.02.09, 19:09
                                      <<< Znudziłeś mnie. Czy wiesz, co to są nudności? Pomyślałem, że
                                      zapaskudzę monitor i klawiaturę... >>>

                                      Grgkh, nawet wobec swoich postanowień jesteś niekonsekwentny. Dwa
                                      posty wcześniej miałeś mnie olać i nie odpisywać.
                                      Teraz ja Ciebie proszę, dla Twojego dobra – nie odpisuj już, bo nie
                                      chce , abyś się przeze mnie pochorował albo / i uszkodził sobie
                                      sprzęt.

                                      <<<Ja się Ciebie nie boję, ale sam widzisz, z Tobą właśnie
                                      jest "taka"
                                      dyskusja. Choćby o pierdołach, ale Ty MUSISZ coś publicznie
                                      wypowiedzieć. Dążysz do jakiejś minimalnej satysfakcji >>>

                                      Ja nic nie musze. Przede wszystkim MOGĘ. Jeśli chcę to pisze, jeśli
                                      nie , to nie. Jeśli się z czymś nie zgadzam, to piszę. Ale widzę,ze
                                      to Ty masz nieodpartą chęć postawienia kropki nad i, napisania
                                      ostatniego postu, po którym już tylko kapelusze z głów. To Tobie
                                      pachnie słodki zapach triumfu i maksymalnej satysfakcji. Bo ja się
                                      nie zarzekałem, że już słowa nie postawię.

                                      <<<Nie osiągniesz jej w oczach postronnych obserwatorów, ale Tobie
                                      musi się
                                      wydawać, że ją osiągasz. >>>

                                      O tym mogą się wypowiedzieć tylko postronni obserwatorzy, jeśli w
                                      ogóle będą mieć na to ochotę i zwracają uwagę na tę dyskusję.

                                      <<< Mnie to już nie bawi. >>>

                                      Nigdy nie pisałem niczego po to, abyś się dobrze bawił. Jeśli tak
                                      myślałeś, masz wyrośnięte mniemanie o sobie. A jest to bardzo
                                      prawdopodobne, bo:

                                      <<< I na tym polu też NA PEWNO Cię przewyższam. >>>

                                      Jeśli Ci to poprawia samopoczucie i przynosi ulgę w torsjach, nie
                                      będę się sprzeciwiał. Tym bardziej, że nigdy nie zamierzałem
                                      udowadniać swojej wyższości nad kimkolwiek.

                                      <<<. Ja się nigdy nie ślizgam po dogmatach w nadziei, że "jakoś" tam
                                      będzie. Ty
                                      bardzo często tak robiłeś i dlatego zaliczałeś ciąg wpadek>>>

                                      Co prawda dla Twojego zdrowia lepiej byłoby, abyś jednak dotrzymał
                                      swojego postanowienia i nie odpisywał więcej, to jednak byłoby
                                      wskazane przytoczyć jakiś przykład mojego „ślizgania się po
                                      dogmatach” .
                                      • grgkh Śmierć nieistniejącego kreatora 19.02.09, 21:11
                                        Może odpiszę, może nie odpiszę. Znudziłeś mnie, ale miewam chimeryczne nastroje i czasem lubię się poprzekomarzać.

                                        P.S. Nasuwa mi się tu pewna pointa. Sporo Ci się naraziłem dość ostrymi wypowiedziami, ale jednak chyba nie zraziłem Cię do siebie do końca, bo jakoś nie chcesz odejść. To dla mnie dobra nowina. ;) Tak właśnie wyobrażam sobie współistnienie i tak chciałbym, by było. Można się spierać w pewnych sprawach, czasem nawet dość ważnych dla obu stron, ale życie się toczy dalej. Dochodzenie do prawdy, choć niedokończone nie może czynić z nas wrogów. Idee, choćby najbardziej trujące, nie powinny w nas wyzwalać tej najgorszej, zapamiętałej agresji.

                                        Baw się dobrze. :)
                                        • kiwaczek11 Re: Śmierć nieistniejącego kreatora 20.02.09, 20:38
                                          > P.S. Nasuwa mi się tu pewna pointa. Sporo Ci się naraziłem dość
                                          ostrymi wypowie
                                          > dziami,

                                          Dotychczas był tylko jeden człowiek, który naprawdę mi sie naraził.W
                                          realu. Ty jestes daleki od tego, niezależnie co byś tu nie napisał.
                                          Tym bardziej ,że zdażyłem się juz oswoić z Twoim stylem. To tylko
                                          internetowe forum.

                                          >ale jednak chyba nie zraziłem Cię do siebie do końca, bo jakoś nie
                                          chce
                                          > sz odejść.

                                          jestem tu, bo brakuje mi w ostatniom okresie rozrywek. Nie
                                          zaprzeczę, ale nie wyciągałbym na Twoim miejscu zbyt daleko idących
                                          wniosków.

                                          Tak właśnie wyobrażam sobie współistnie
                                          > nie i tak chciałbym, by było. Można się spierać w pewnych
                                          sprawach, czasem nawe
                                          > t dość ważnych dla obu stron, ale życie się toczy dalej.
                                          Dochodzenie do prawdy,
                                          > choć niedokończone nie może czynić z nas wrogów. Idee, choćby
                                          najbardziej truj
                                          > ące, nie powinny w nas wyzwalać tej najgorszej, zapamiętałej
                                          agresji.

                                          To mi sie podoba.

    • rabdos Re: Czy Bóg jest w stanie stworzyć tak ciężki kam 15.02.09, 19:05
      Paradoks wszechmocy (lub inaczej paradoks omnipotencji) polega na tym, ze byt wszechmocny (w tym wypadku ow Bog) nie tylko stworzy taki kamien, ale go podniesie. To sie z tej samej filozofii nazywa logiczna niemozliwoscia, gdyz byt wszechmocny moze dokonac czegos, co z logicznego punktu jest niemozliwe. Na tym polega wszechmoc. Tak wiec... nie, nie zagiales mnie tym pytankiem. Poczytaj o tym troche dokladnie i ze zrozumieniem, a dopiero potem zadawaj pytania takie jw. I odczep sie od mojego zycia a zajmij sie wlasnym, mnie jest dobrze tak jak jest.
      • grgkh Re: Czy Bóg jest w stanie stworzyć tak ciężki kam 15.02.09, 23:34
        OK, ale z tego trzeba wyciągnąć ostateczny wniosek:

        Nie istnieje żadna z idealnych cech przypisywanych bogom, gdyż
        żadnej z nich nie da się zdefiniować tak, by nie była sofistyką.

        Wobec braku cech nie istnieje podmiot, któremu te cechy przypisują
        wyznawcy bogów. Niezdefiniowany bóg nie istnieje. Nie istnieje w
        ogóle.
          • grgkh Re: Czy Bóg jest w stanie stworzyć tak ciężki kam 16.02.09, 18:20
            Cokolwiek zostało dokonane, zrobili to ludzie. Ich motywacje zawsze są złożone i nie ateizm jest przyczyną ludobójstwea, ale WALKA O WŁADZĘ. Najczęściej jednak religia jest jednym ze środków tej walki i sama o nią zabiega.

            Ja Ci ateizmu nie narzucam, nie musisz tego czytać, ale nie odbierzesz mi prawa do wypowiedzi, w których mówię o religii prawdę.
            • rabdos Re: Czy Bóg jest w stanie stworzyć tak ciężki kam 16.02.09, 20:00
              A wiec twierdzisz, ze niczego nie narzucasz, ale jednoczesnie twierdzisz, ze to wlasnie Ty masz racje i Ty piszesz prawde twierdzac, ze Bog nie istnieje? Czyli jednak narzucasz swoj ateizm przedstawiajac, ze to jedyna prawda a cala reszta to sciema tylko dlatego, ze brak dowodow, RACJONALNYCh dowodow.
              No to maglujemy temat raz jeszcze. Przede wszystkim zrozum, ze wiara i religia to dwie rozne rzeczy. Religia to np. islam, judaizm i chrzescijanstwo. Trzy rozne religie, ale wiara jedna bo w jednego Boga. Religie moga byc monoteistyczne i politeistyczne. To, co okresla religia potrafia zawezic, do jakiej grupy, jakiej narodowosci, jakiej kultury mozna kogos przyporzadkowac. Jezeli ktos Ci powie, ze wierzy w jednego Boga, to nic Ci to tak naprawde nie powie o narodowosci tego czlowieka. Ale jezeli juz powie, ze jest zydem czy chrzescijaninem, to wiesz, z jaka kultura masz do czynienia. Bo religia to element kultury, a wiara nie. Wiara to juz jest indywidualna sprawa jadnostki.
              Dalej kwestia tego bytu zwanego potocznie Bogiem. Bog ma trzy typowo boskie cechy:
              1. Jest niesmiertelny - no skoro sobie trwa od zarania dziejow to musi. Ale chodzi to bardziej o to, ze nikt nie jest w stanie powiedziec, kiedy powstal tzn ile ma lat itd.
              2. Jest wszechpotezny - a skoro tak, to znaczy, ze nawet to, co nam sie wydaje nielogiczne czy niemozliwe dla niego jest jak najbardziej mozliwe i nie jest ograniczony tak, jak ograniczony jest czlowiek
              3. Jest wszechobecny - tak naprawde oznacza to jedynie tyle, ze wszystko ma jakis wspolny mianownik
              4. Jest wszechwiedzacy - teraz padnie z kolei pytanie "skoro tak jest, to dlaczego dzieje sie to czy tamto?" Hmmm... Wolna wola? Tu mimo wszystko tez dochodzi do ciaglych paradoksow, przyznaje.
              5. Nie mozna go pojac, wykracza poza zdolnosci pojmowania, rozumienia - trudno pojac kogos, kto sam w sobie jest paradoksalny, kogo istnienie prowadziloby do istnienia masy niewytlumaczalnych sprzecznosci i kogo generalnie nie da wie upchnac w ramy regulek. Bo sie nie da - na tym polega cale piekno Boga.
              Wiem, wiem., "z naukowego punktu widzenia..." bla, bla, bla. Grgkh, czy istnieje zycie po smierci?

              PS. Religia nie zabiega o walke, ale jest dobrym argumentem. Religia nie moze o nic zabiegac, jest tylko okresleniem. Ideologia tez o nic nie moze zabiegac. Zabiegac o cokolwiek moga wylacznie ludzie.
              • grgkh Re: Czy Bóg jest w stanie stworzyć tak ciężki kam 17.02.09, 04:18
                rabdos napisał:

                > A wiec twierdzisz, ze niczego nie narzucasz, ale jednoczesnie
                > twierdzisz, ze to wlasnie Ty masz racje i Ty piszesz prawde
                > twierdzac, ze Bog nie istnieje? Czyli jednak narzucasz swoj
                > ateizm przedstawiajac, ze to jedyna prawda a cala reszta
                > to sciema tylko dlatego, ze brak dowodow, RACJONALNYCh dowodow.

                Mój dowód na nieistnienia boga jest tezą, której nikt nie potrafi
                obalić. Także i Ty nie sprostałeś temu, wydawałoby się prostemu
                zadaniu. ;) Pozwól więc, że pozostanę w przeświadczeniu, że mam
                rację. Mogę? Pozwolisz mi? :))) Ty rację będziesz miał, jeśli
                ruszysz szarymi komórkami i coś wymyślisz. A więc do roboty,
                kolego... ;)

                > Przede wszystkim zrozum, ze wiara i religia to dwie rozne rzeczy.

                Tak. Religia to zbrodniczy system władzy oparty na fałszywych
                dogmatach. Każda ma taki potencjał. A wiara, to poddanie się
                dogmatom, ale w stopniu absolutnego posłuszeństwa, z fałszywym
                przeświadczeniem, że się ma rację, choć się jej nie ma. W przypadku
                religii wiara jest na pewno fałszywa, bo fałszywy jest dogmat o
                istnieniu boga.

                > Religia to np. islam, judaizm i chrzescijanstwo. Trzy rozne
                > religie, ale wiara jedna bo w jednego Boga.

                Wiara, to INDYWIDUALNA skłonność dowolnego człowieka ulegania
                dowolnym złudzeniom. Nie ma znaczenia czego dotyczy. Można wierzyć w
                cudowną moc homeopatii i też będzie to wiara. I tak samo będzie ona
                głupia i szkodliwa społecznie.

                A Ty pewnie zaraz powiesz, że przedbiblijny panteon bogów
                Międzyrzecza to też jeden i ten sam bóg. A mojej sąsiadce ukazał się
                stwór z dziesięcioma skrzydłami i to też ten sam bóg. Bajki
                opowiadzasz.

                > Bog ma trzy typowo boskie cechy:
                > 1. Jest niesmiertelny - no skoro sobie trwa od zarania
                > dziejow to musi.

                Musi to na Rusi. Nie wyskoczysz ponad wnętrze naszego świata i
                informacji o niczym, co jest poza nim nie zdobędziesz. Taka jest
                logika. Przekaz informacji zamyka wszystkie obiekty WEWNĄTRZ
                Wszechświata (wszech to wszystko, co na siebie oddziałuje).

                Poza tym trwanie od "zarania dziejów" oznacza, że coś się u niego
                zmienia. Nie doczekaliśmy do końca tych dziejów, a więc nie wiemy
                czy straszydło nie zdechnie :). A czy się narodziło? Tak, na pewno.
                Jeśli coś się u niego zmienia, to początek MUSIAŁ jakiś być.

                > Ale chodzi to bardziej o to, ze nikt nie jest w stanie
                > powiedziec, kiedy powstal tzn ile ma lat itd.

                A więc nie mówmy.

                Pierwsza cecha jest obalona.

                > 2. Jest wszechpotezny - a skoro tak, to znaczy, ze nawet to,
                > co nam sie wydaje nielogiczne czy niemozliwe dla niego jest
                > jak najbardziej mozliwe i nie jest ograniczony tak, jak
                > ograniczony jest czlowiek

                A przecież mieliśmy nie mówić o czymś, czego nie znamy?
                Ale mówimy? A skąd Ty tę wiedzę czerpiesz? Z dogmatu?
                Wszechpotężnymi chcieliby być ludzie, którzy rządzą innymi poprzez
                religię. Stąd ten pomysł.

                Nie istnieje wszechpotęga (czy mi się wydaje, czy "wszech" oznacza
                wszystko?) ponieważ nie można zrobić wszystkiego, a szczególnie
                rzeczy sprzecznych (jak z tym kamieniem). A więc jednak są jakieś
                ograniczenia. Fakt istnienia jakichkolwiek ograniczeń eliminuje
                wszechmoc.

                I tak upada druga cecha boga.

                > 3. Jest wszechobecny - tak naprawde oznacza to jedynie tyle,
                > ze wszystko ma jakis wspolny mianownik

                Chodzi Ci o dodawanie ułamków? To potrafią także ludzie. ;)

                A poważniej, to jest to samo, co poprzednia cecha, czego nie
                potrafiłeś zauważyć.

                > 4. Jest wszechwiedzacy - teraz padnie z kolei pytanie "skoro tak
                > jest, to dlaczego dzieje sie to czy tamto?" Hmmm... Wolna wola?
                > Tu mimo wszystko tez dochodzi do ciaglych paradoksow, przyznaje.

                No widzisz. Bezsens. Ale moim zdaniem wszechwiedza, czym by nie
                była, jest samym Wszechświatem, jest nim właśnie, ponieważ jest
                pełną informacją. Ale co to ma do boga stojącego "poza"
                wszechświatem? Nic.

                > 5. Nie mozna go pojac, wykracza poza zdolnosci pojmowania,
                > rozumienia - trudno pojac kogos, kto sam w sobie jest
                > paradoksalny, kogo istnienie prowadziloby do istnienia masy
                > niewytlumaczalnych sprzecznosci i kogo generalnie nie da
                > wie upchnac w ramy regulek. Bo sie nie da - na tym polega cale
                > piekno Boga.

                Piękno to jest podświadome zauważanie reguł w na pozór chaotycznym
                zbiorze informacji. To jest "rozumienie" podświadomością... lub
                świadomością :). Ale bełkot, który jest sprzeczny wywołuje we mnie
                tylko wstręt. A jak sobie uświadomię, że jest to mistyfikacja
                służąca mamieniu ludzi, to krew we mnie zaczyna wrzeć. Systemy
                religijne, które produkują ludzi "oczarowanych" bełkotem. Tak bardzo
                oczarowanych, że dla np. Allacha potrafią się wysadzić w powietrze
                mordując niewinnych, przypadkowych ludzi. Utajone, zbrodnicze,
                nienawidzące legiony oczarowane pięknem boga...

                > Grgkh, czy istnieje zycie po smierci?

                Każda myśl jest unikalna. Jest aktywnością obrazu odciśniętego przez
                wszechświat w plastelinie szarych komórek naszych mózgów. Wszystko
                się tam zaczyna i tam kończy. W tle działa nieznany i niezrozumiały
                dla nas kosmos tego, co dzieje się w podświadomości. Instynkty.
                Odruchy. Chemia uczuć. Automatyzm zachowań. Ewolucujna odtwarzalność
                kodu DNA w faktycznie istniejący fenotyp każdego organizmu. Miliardy
                komórek współpracujących ze sobą dla dobra systemu przetrwania i
                przechowania informacji o strukturze, któa czyta świat i modeluje go
                dla siebie. Tresura przez otoczenie, od zapłodnionej komórki do
                zamierającego w demencji starca.

                Tak jak współistnieją i współpracują ze sobą, i dla siebie,
                wzajemnie komórki naszego ciała, tak samo współistniejemy jako
                organizm wielopokoleniowy, który przekazuje sobie wiedzę. I w tym
                zadaniu jesteśmy na drodze do nieśmiertelności i doskonałosci. Nasz
                przekaz jest życiem po śmierci. Nasze dokonania dopełniają się z tym
                czego dokonali inni przed nami. Budujemy i niszczymy. Próbujemy.
                Uczymy się. Zapominamy. Selekcjonujemy wiedzę o świecie -
                wszechwiedzę...

                Nikt z nas w tym sensie nie umiera, bo nasza obecność jest częścią
                odradzającej się, świadomej całości. Nie znamy celu, ku któremu mamy
                dążyć, ale dążymy. Wszystko, co zrobimy jest podstawą dla tego, co
                nastąpi potem, a wszystko co jest teraz jest właśnie takie, bo to co
                było kiedyś było takie, jakie było. Poznanie pozwala nam wybierać, a
                dlatego żyjemy i rozumiemy, bo życie i zrozumienie jest metodą i
                celem.

                > Religia nie zabiega o walke, ale jest dobrym argumentem.
                > Religia nie moze o nic zabiegac, jest tylko okresleniem.
                > Ideologia tez o nic nie moze zabiegac. Zabiegac o cokolwiek
                > moga wylacznie ludzie.

                Religia jest wyłącznie pierwotnym systemem zniewolenia i władzy
                próbującym z nas zrobić walczące o dominację ludzkie mrowiska. Jest
                ogłupianiem, z którego z wielkim trudem, przez miliony ofiar,
                wyrywała się na wolność wiedza o świecie, ta wszechwiedza, która
                daje nam prawdziwą władzę nad nami samymi i prawami rządzącymi
                światem: medycyna, socjonauki, technologie. Prawda.

                Mozna rządzić kłamstwem, manipulacją ale świat rządzony prawdą jest
                przewidywalny, bezpieczny, oswojony. Jest lepszy. Może kiedyś nasi
                następcy doczekają w nim nieśmiertelności?
                Warto żyć z taką nadzieją.