Dlaczego JPII calowal ziemie?

18.05.09, 10:44
Z dystansem patrze dzis na tzw. "symbolike" KK.
Ale jedno wciaz mnie "urzeka"- dlaczego czlowiek, ponoc Wielki
Czlowiek, przy okazji pielgrzymek calowal na wstepie ziemie (tudziez
asfalt lotniska) odwiedzanego kraju?
Czy chrzescijanstwo jest podzielone na kraje?
Skad sie bierze kult granic w katolicyzmie?
Krolowa Polski, itepe?
    • piwi77 Re: Dlaczego JPII calowal ziemie? 18.05.09, 11:39
      To był aktor, całował ziemię aby zyskać popularność.
    • obserw2 Re: Dlaczego JPII calowal ziemie? 18.05.09, 12:07
      Co Cie tak dziwi??Moze lubił zapach Ziemi??
      Kwach też calował:)Pozdro
      • karbat Re: Dlaczego JPII calowal ziemie? 18.05.09, 13:08
        K. Wojtyla byl czlowiekiem charyzmatycznym , aktorem , docenijacym
        sile obrazow . Liczne jego gesty ( pod publike ) z ktorych NIC nie
        wynikalo byly jego specjalnoscia ,fakt .
        Do gestu K. Wojtyly nie przywiazywal bym wielkiej wagi , gdyby
        calowal prawdziwa ziemie ,... , mogloby to wzbudzac refleksje ,
        calowanie asfaltu , betonu , wzbudzalo zniesmaczenie .
        Byl zakonspirowanym zwolennikiem zielonych ;).
      • kolter_one Re: Dlaczego JPII calowal ziemie? 19.05.09, 14:40
        obserw2 napisał:

        > Co Cie tak dziwi??Moze lubił zapach Ziemi??
        > Kwach też calował:)Pozdro

        Jakiej ziemi ! skoro beton całował !!
    • radzimir11 Re: Dlaczego JPII calowal ziemie? 18.05.09, 16:28
      Myślę :), że pierwszym powodem, najbliższym prawdy, a skrzętnie skrywanym pod
      białą suknią było to, że Karol Wojtyła poprzez namiętne ślimaczenie asfaltu i
      betonu wyrażał swoją podziękę nieznanemu bliżej Panu Adonai, że nie zabrał Go do
      siebie w czasie lotu i pozwolił wspaniałomyślnie po raz kolejny szczęśliwie
      wylądować.
      Drugim powodem, zbliżonym bardziej do występów aktora ze spalonego teatru, było
      pokazanie zebranym gapiom, jak to katolicki Bóg kocha ziemię którą stworzył, o
      czym swym ślinieniem miał zaświadczyć Jego umiłowany sługa boży, Karol z Wadowic.

      radzimir11 - domyślny
      • piotr7777 Re: gest wziął od tego świętego 18.05.09, 19:38
        pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Maria_Vianney

        Oceniać można to różnie, ale mam propozycję - jak ktoś nie wie niech
        nie pisze.
        • radzimir11 Re: gest wziął od tego świętego 18.05.09, 19:59
          To mówisz, że gest zapożyczył od świętego Janka Marii Vianney'a?
          Czy ascezę też? Bo wiesz, gesty mają to do siebie, że potrafią być puste. Czy
          może wiesz, co wziął od Chrystusa, poza do znudzenia cytowanymi słowami? Może
          sandały?
          • smuga7 Re: gest wziął od tego świętego 18.05.09, 20:17
            Radzimir - oskarzycielski?
            • radzimir11 Re: gest wziął od tego świętego 18.05.09, 20:20
              smuga7 napisała:

              > Radzimir - oskarzycielski?

              Niezmiennie boski ...
              • smuga7 Re: gest wziął od tego świętego 18.05.09, 20:31
                I bosko niezmienny ;)
                • pele999 Re: gest wziął od tego świętego 18.05.09, 20:41
                  wiadomosci.onet.pl/jp2/5168,1702,1319407,text.html

                  "To był jeden z najważniejszych gestów Jana Pawła II: całowanie ziemi, do której
                  przybywał - na znak szacunku. I na znak miłości.
                  Karol Wojtyła chyba po raz pierwszy pocałował w ten sposób ziemię w 1948 r., gdy
                  obejmował pierwszą placówkę duszpasterską. “Pamiętam - napisze w książce ,,Dar i
                  Tajemnica” - że w pewnym momencie, gdy przekraczałem granicę parafii w
                  Niegowici, uklęknąłem i ucałowałem ziemię. Nauczyłem się tego gestu chyba od
                  świętego Jana Marii Vianneya”.

                  Jan Paweł sporo zawdzięczał księdzu Vianneyowi, XIX-wiecznemu proboszczowi z
                  Ars. Także: wizję duszpasterstwa. Więcej: traktował cały świat - i cały Kościół
                  - jak św. Jan Vianney swoją parafię.

                  ,,Świat jest jego parafią - pisał o Papieżu Wojtyle André Frossard. - Lud Boży i
                  każda cząstka tego ludu jest świątynią Chrystusową. I każda istota ludzka jest
                  także świątynią. Dlatego nazywa on swoje wędrówki pielgrzymkami - dlatego całuje
                  ziemię krajów, do których przybywa. Gdyby na całym świecie pozostał już tylko
                  jeden pasterz zagubiony gdzieś w Andach, Papież wyruszyłby na jego poszukiwanie,
                  bo w jego oczach ten człowiek byłby Kościołem...”.

                  To właśnie wizja świata jako parafii, człowieka jako świątyni i ziemi jako
                  ołtarza, na którym kapłan składa pocałunek, zanim rozpocznie się Eucharystia.

                  Oto powód, dla którego ucałował ziemię, kiedy przekraczał granicę swojej
                  pierwszej parafii. A potem nosił ten gest w sercu przez trzydzieści lat, aż
                  został papieżem i zaczął podróżować po świecie - po “parafii”, którą powierzył
                  mu Chrystus."
                  • radzimir11 Re: gest wziął od tego świętego 18.05.09, 21:00
                    pele999 napisał:

                    > Oto powód, dla którego ucałował ziemię, kiedy przekraczał granicę > swojej
                    pierwszej parafii. A potem nosił ten gest w sercu przez
                    > trzydzieści lat, aż został papieżem i zaczął podróżować po świecie - po
                    “parafii”, którą powierzył mu Chrystus."

                    Karol - megaloman.
                    • smuga7 Re: gest wziął od tego świętego 19.05.09, 01:06
                      Radzimirze, ale w gruncie rzeczy to wszyscy powinnismy Ziemie
                      calowac z wdziecznoscia... Co w tym zlego, ze papiez o tym soba
                      przypominal?
                      • radzimir11 Re: gest wziął od tego świętego 20.05.09, 08:39
                        smuga7 napisała:

                        > Radzimirze, ale w gruncie rzeczy to wszyscy powinnismy Ziemie
                        > calowac z wdziecznoscia... Co w tym zlego, ze papiez o tym soba
                        > przypominal?

                        Nie widzę nic złego w całowaniu Ziemi, asfaltu, betonu, trawy (z miłością,
                        wdzięcznością, czy jakoś podobnie). Żenuje mnie natomiast, gdy ktoś z tej
                        czynności robi teatr jednego aktora, obliczony na poklask zgromadzonej gawiedzi.
                        To nie przystoi, to nie uchodzi, by reprezentant tak "poważnej" instytucji, grał
                        tak kiepskie role, jak w podrzędnym teatrzyku.
                        Takie gesty pod publiczkę wskazują jednoznacznie, że Wojtyła (Karol) był
                        aktorem, i - o czym przypominają nam w tym wątku koledzy katolicy - nieziemskim
                        megalomanem. No ale cóż, jaka sztuka :), takie role.

                        radzimir11 - krytyk teatralny
                  • wanda43 Re: gest wziął od tego świętego 19.05.09, 07:51
                    Podróżował po parafii, która dał mu Chrystus - uśmiałam się z rana :)
                    Nikt mu nic nie dawał, najzwyczajniej był człowiekiem,którego koledzy po fachu
                    wybrali na swojego szefa.
                    • karbat Re: gest wziął od tego świętego 19.05.09, 11:47
                      a tak na powaznie , co ziemia ( beton , asfalt ) miala z tego
                      calowania ?. ... Kolejny pusty , gest .

                      Skawa , rzeka w Wadowicach - miescie w ktorym urodzil sie papiez ,
                      zatruta ,smierdzi az starch , wchodzenie do niej zabronione .

                      Kalwaria Zebrzydowska ,to ulubione miejsce ,modlitw, pielgrzymek
                      papieza - Wojtyly . Scieki z klasztoru splywaja bezposrednio do
                      Cedronu , ( swieta rzeka ).

                      Miasto krolweskie Krakow , jego czesc zabytkowa , stare miasto ,
                      stoi na ( sorry ), goownie , rury , instalacje kanalizacyjne z
                      czasow austiackich , nieszczelne .

                      zawsze mowilem ,ze z wielebnych gestow wynika jedno wielkie g.... .


                      • kolebeczka Re: gest wziął od tego świętego 19.05.09, 16:01
                        karbat napisał:
                        > zawsze mowilem ,ze z wielebnych gestow wynika jedno wielkie
                        g.... .

                        Wielkie to slowa, ale ja wroce do cytowanego powyzej artykulu
                        z "Wiadomosci".

                        JPII:
                        ,,Ucałowałem ziemię, z której wyrosłem. Ziemię, z której wezwał mnie
                        Bóg...” i na końcu wizyty ,,Całuję ziemię, z którą nigdy nie może
                        się rozstać moje serce”.

                        Jak ma sie ta postawa do Jezusa, ktory zerwal z nacjonalizmem-
                        chocby zawodzac nadzieje Zydow?
                        Czy chrzescijanin moze pozwolic sobie na tzw.umilowanie ojczyzny?
                        Przeciez w nauce Jezusa nigdy ani slowa o szczegolnosci miejsca, w
                        ktorym przychodzimy na swiat...
                        Urodzil sie w szopie poza miastem, umarl na wzgorzu poza miastem,
                        mawial "co Bogu to Bogu, co cesarzowi to cesarzowi", choc byl z
                        metryki Zydem.
                        Jezus, ktory wedrowal i uwalnial ludzi ze stereotypow myslenia chyba
                        niezle sie usmiecha na te uziemione i przywiazane do konkretnych
                        poludnikow i rownoleznikow "Krolowe Polski", Groby Panskie i
                        sanktuaria...



                        • krytykantka07 naród czy społeczeństwo? 20.05.09, 10:13
                          kolebeczka napisała:

                          > Jak ma sie ta postawa do Jezusa, ktory zerwal z nacjonalizmem-
                          > chocby zawodzac nadzieje Zydow?

                          Jezus zakpił sobie z Żydów, bo kazał im zerwać ze starym sposobem myślenia, a to
                          dla nich było za trudne.
                          Wcale nie zawiódł ich nadziei.
                          Oni przez pychę stracili to o czym mówił Jezus.
                          Jezus nie wybierał ani narodów ani ludzi bo głosił, że wszyscy są dziećmi tego
                          samego Boga i dokładnie w takim samym stopniu jak On.

                          > Czy chrzescijanin moze pozwolic sobie na tzw.umilowanie ojczyzny?
                          > Przeciez w nauce Jezusa nigdy ani slowa o szczegolnosci miejsca, w > ktorym
                          przychodzimy na swiat...

                          Owszem, bo chrześcijanin to neojudaista.
                          Chrześcijaństwo to neojudaizm, więc błędy judaizmu są żywcem przeniesione do
                          chrześcijaństwa.
                          Do tych błędów należy pewność co do roli narodu wybranego i bycia wybranym :D

                          > Urodzil sie w szopie poza miastem, umarl na wzgorzu poza miastem,
                          > mawial "co Bogu to Bogu, co cesarzowi to cesarzowi", choc byl z
                          > metryki Zydem.

                          Nie zapominaj, że nawet matki i braci się wyrzekał, bo do nikogo nie chciał
                          należeć :D.
                          Był obywatelem świata :D.

                          > Jezus, ktory wedrowal i uwalnial ludzi ze stereotypow myslenia chyba > niezle
                          sie usmiecha na te uziemione i przywiazane do konkretnych > poludnikow i
                          rownoleznikow "Krolowe Polski", Groby Panskie i > sanktuaria...

                          Jezus wie, że ci, co się przywiązali do tego co mają nie wejdą do Jego królestwa.
                          Raczej więc się nie uśmiecha...
                          • kolebeczka Re: naród czy społeczeństwo? 20.05.09, 11:27
                            krytykantka07 napisała:
                            > Wcale nie zawiódł ich nadziei.

                            Gdyby nie zawiodl- nie byloby juz judaizmu.

                            > Jezus wie, że ci, co się przywiązali do tego co mają nie wejdą do
                            Jego królestwa. Raczej więc się nie uśmiecha...

                            Otoz to- przywiazanie. Jezus zerwal z przywiazaniem. Do czegokolwiek.
                            Do kogokolwiek. I jednoczesnie nie byl obojetny. Zadne rozdwojenie
                            osobowosci, ale czlowiek na wskros nowoczesny. Wolny.
                            Czy to dlatego Jezus jest wciaz dla wiekszosci
                            tzw.wyznawcow "nieziemski" i niezrozumialy i stad spycha sie Go na
                            plan dalszy na korzysc chocby wybujalego kultu maryjnego?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja