Dodaj do ulubionych

Nie można kochać człowieka, nie kochając Boga

27.07.09, 20:39
www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TS/rozwaz_wiara_11.html#5

" Nie można kochać człowieka, nie kochając Boga

Z tej prawdy, że to Chrystus kocha w nas drugiego człowieka, wynika, że nie
można kochać człowieka, nie kochając Boga. Przecież sam nie potrafisz kochać.
To Chrystus w tobie kocha. Kochając Chrystusa i otwierając się na Niego,
otwierając się na zstępowanie ku tobie tej Boskiej agape, pozwalasz Mu kochać
siebie, a przez siebie innych. Twoje otwieranie się na to zstępowanie
Chrystusa ku tobie, czy to w sakramentach świętych, czy w modlitwie, pozwala
ci kochać innych. Na ile przyjmujesz Chrystusa, na ile pozwalasz Mu ogarnąć
się sobą, na tyle możesz Go udzielać innym. Kochać drugiego człowieka to
udzielać mu Chrystusa. Nie można udzielać tego, czego się nie ma. Im bardziej
kochasz Boga i przyjmujesz Go w tej miłości, pozwalając Mu w sobie żyć i
działać, tym bardziej jesteś zdolny miłować innych.

Kochać znaczy udzielać się, udzielać dobra innym. Nie wystarczy jednak
udzielać jedynie dóbr materialnych. W świetle wiary ważniejsze są dobra
duchowe. Jeżeli ich nie udzielasz swoim bliskim, ma wówczas miejsce swoista
"kradzież" duchowa, swoista duchowa "krzywda". Przecież oni mają prawo do tych
dóbr. Twoje otoczenie ma prawo do tego, byś wzrastając w łasce uświęcającej i
w dążeniu do świętości stawał się dla nich czystym kanałem łaski. Twój wzrost
w świętości staje się w świetle wiary najcenniejszym darem dla twoich
bliskich. Musisz zakwestionować swoją miłość, musisz stanąć w prawdzie i
zapytać, czy naprawdę kochasz. Jesteś z pewnością święcie przekonany, że
kochasz swoje dziecko, bo nie tylko troszczysz się o sprawy doczesne, ale
również modlisz się za nie. Ale przecież wartość i skuteczność twojej modlitwy
zależy nie od uczuć, a od stopnia łaski uświęcającej, od stopnia twojej wiary
i miłości Boga. Jeżeli nie ma w tobie życia wewnętrznego, jeżeli nie ma w
tobie wzrostu wiary i miłości Bożej, stajesz się dla swego otoczenia
"złodziejem" w sensie duchowym.

Matka, która jest "letnią" chrześcijanką i nie przylgnęła przez wiarę do
Chrystusa, powinna uświadomić sobie, że przez to, iż nie ukochała Chrystusa,
nie ukochała też w pełni swojego dziecka. Przez to, że nie przyjmuje Komunii
św., pozbawia szczególnych łask również swoje dziecko, które jest dla niej
skarbem. Nieświadomie okrada je z tych łask, które spływałyby na nie dzięki
jej Komuniom św. Każde bowiem uczestnictwo w Eucharystii, przystąpienie do
sakramentu pokuty, przyjęcie innych sakramentów i każda modlitwa na mocy
"systemu naczyń połączonych", czyli naszego ścisłego powiązania w Mistycznym
Ciele Chrystusa, jest zawsze jednoczesnym dawaniem dobra innym. Na tyle
kochasz męża, syna, córkę, rodziców, osoby bliskie czy dalsze, na ile sam
nawracasz się ku Bogu, na ile dążysz do świętości i pozwalasz, byś już nie ty
żył, ale by żył w tobie Chrystus. On, który jest jedyną miłością i jedynym
dobrem, pragnie miłować nas bezgranicznie i ciągle szuka dusz, na które mógłby
rozlewać bezmiar swojej miłości. Nie można kochać człowieka, nie kochając
Boga. Tak naprawdę drugiego człowieka kochają tylko święci, ci, którzy w pełni
otworzyli się na Chrystusa, w których Chrystus w pełni może żyć i kochać. "
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka