Gość: Kajamar
IP: *.146.160.243.nat.umts.dynamic.eranet.pl
27.09.10, 20:38
Witam wszystkich.
Chciałabym opowiedzieć Wam swoją historię, może ktoś podeprze mnie jakąś dobrą radą, bo ja już nie wiem co robić... Dostałam "w spadku" firmę od mojego ojca. W praktyce wygląda to tak, że stałam się współwłaścicielem po moim poprzedniku, który razem z moim ojcem (drugim współwłaścicielem) doprowadził do dość dużych długów. On wyleciał a ja weszłam na jego miejsce. Byłam młoda, niedoświadczona, więc z pełną werwą wzięłam sie za ratowanie firmy. Firma jako firma świetna, super obroty, ale co z tego jak prawie wszystko szlo na spłate długów od producenta. Było wszystko na dobrej drodze do spłaty długów, zmniejszal się on z każdym rokiem. Jak przejmowałam firme dług wynosił ponad milion złotych. Juz nie będe się rozpisywac skąd on się tak naprawde wziął - umoczona inwestycja, nie odzyskanie pieniędzy od developera itp, i wiele innych rzeczy do tego. Ale do czego zmierzam. Po pewnym czasie rynek zaczął sie powolutku wypalać no i obroty coraz mniejsze. Producent zarządał większej części spłaty długu i to na już grożąc oddaniem sprawy do sądu, komornikiem. Wzięliśmy 500.00 linii kredytowej. I to był nasz błąd. Ojciec mi zamydlał oczy sprzedażą nieruchomości i spłatą linii, natomias okazało się, że mnie oszukał, bo nie było możliwości jej sprzedaży. Wpłaciliśmy te pieniądze producentowi i na jakis czas był spokój. Dalej współpracowaliśmy na moje szczęście. No ale zaczęły się schody. Bank po jakimś czasie zażądał spłaty kredytu (mimo tego, że nie było na początku problemu z możliwością przedłużenia). Na nasze prośby i składanie papierów nie odpowiadali przez trzy miesiące za co mnie podliczyli na 30.000 odsetek lombardowych, mimo tego, że co tydzien przypominaliśmy się sukcesywnie. Pozostało na tym, że mam spłacac po 20.000 tyś. netto raty w miesiącu, czego nie jestem w stanie spłacać, bo nie mam w tej chwili takich obrotów, żeby płacic takie raty, płacić pensje, zusy, podatki. Ojciec wyczuwając pismo nosem wyprowadził sie zostawiając mnie z tymi problemami. Zaczynam mieć zaleglości w Zusie, w Urzędzie. Dodatkowo producent nie pozwalając na powiększanie sie istniejącego długu (który teraz u niego wynosi 500.000 przeterminowanych faktur) trzyma łapę na moich rozliczeniach cotygodniowych. Więc na początku jest on, to co zostanie z rozliczenia wpłacam na konto bankowe, pensje itp. Zaczynają się pojawiac nowe długi jak przeterminowane faktury za telefon, wynajem... Boje się, bo moje dlugi zaczynają mnie przerastać, a nie chce tracic tej firmy. Niestety mam dwojke małych dzieci, mąż jest połączony ze mną swoja firmą - jak ja upadnę, to on też... Nie wiem z czego będziemy żyć jak ogłosze upadłośc... N ie wiem jak mam wybrnąć. zastanawiałam się czy w ogole jest jakieś wyjście. Jak mogę uchronic konto bankowe mojej firmy przed wejściem komornika? Zastanawiałam sie nad stworzeniem drugiej firmy na kogoś innego, zalożyc konto bankowe na ta firmę i towar po dostawie od producenta przerzucać tylko przez ta firmę"pierwotną" do nowej i jakby prowadzić całą sprzedaż na tej nowej jako na filli. Przepisac caly stan magazynowy a na starej zostawić tylko koszty np. najmu budynku, a pracowników i inne koszty przerzucic na "nową". Nie znaczy to, żeby sie migac od dlugów, bo wiem, że i tak trzeba je spłacać, ale jest wtedy szansa na dalsza płynność finansową. Podatki i inne beda płacone juz z tej drugiej firmy. Wszelkie upowaznienia do podpisów dostanę od właściciela nowej firmy. Nawet jak komornik zajmie konto mojej starej firmy, to przelewy moich partnerów przejda przez "nowe". Może ktos byl w podobnej sytuacji. A może odejść od spółki i zatrudnic się na etat w nowej? Juz mam kompletny chaos. Wiem jedno. Nie chcę jej stracić, bo gdyby nie te długi, to jest kura znosząca zlote jajka. Ale teraz juz za późno. Muszę spłacac długi poprzednika i własnego ojca... Przepraszam za tak długi opis, ale to i tak starałam sie w możliwie najkrótszy sposób opisać. Z gory dziękuje za odpowiedzi. Joanna