Gość: mela
IP: *.zb.lnet.pl
14.01.11, 20:14
Nie mogę się nadziwić za kogo wyszłam za mąż. Ale nie chcę, żebyście mi potakiwali i mówili że mam go rzucić, proszę was o poradę i objaśnienie zagrożeń czy sposobu postepowania.
Ponad rok temu "wyszło szydło" jak to mój mąż sie uwikłał w spiralę kredytową. Nie miałam o tym pojęcia, że jego firma nie zarabia tyle, ile on wydaje. Nie na mnie, nie.
Załatwił sobie kredyt i ode mnie chciał podpisu bądź rozdzielności majątkowej i to drugie uzyskał.
Teraz chyba ma kłopoty ze spłatą i myślę, ze to kwestia czasu, kiedy zaczną sie większe problemy.
Powiedzcie mi, czy jeśli mamy wspólne mieszkanie własnościowe, zakupione w trakcie trwania małżeństwa, podpisaną rozdzielność przed wzięciem przez niego kredytu- czy jeśli on nie będzie miał na spłatę, to mogą dochodzić części należącego mu mieszkania?
To chyba zalicza się do majątku wspólnego, z czego chyba nie mogą ściągać, ale nie jestem pewna już i boję się, że ten idiota spowodował, że znajdę się na ulicy.
Może ktoś mi to dostępnie wytłumaczyć? Dzięki z góry.