Gość: 85ja19
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
28.01.11, 09:36
Witam.
Mam pewien dylemat.
Wzeszłym roku (chyba maj) dostałem mandat za jazdę bez biletu.
Kilka dni temu dostałem list, listem zwykłym , z którego wynika, iż w związku z brakiem spłaty oddano moją sprawę do sądu własciwego dla mojego adresu zamieszkania.
Oczywiście w piśmie podano kwotę zadłużenia, tytuł wpłaty i nr konta na który nalezy wpłacić zadłużenie.
Pewna - wg mnie wiarygodna osoba doradziła mi, iz w przypadku ewentualnej rozprawy mam się powołać, iż o długu zapomniałem, a KZKGOP nie przysłało mi żadnego wezwania. (gdyz nie będa mieli potwierdzenia doręczenia tego listu).
Dizęki temu oczywiście mandat będę musiał zapłacić, ale zostanę zwolniony z kosztów postępowania.
Co o tym sądzicie?
proszę o wypowiedzi osób, które znają się na temacie.
Oczywiscie logiczne jest, iż w przypadku, gdy nie skierują sprawy do sadu dług ulega przedawnieniu po okresie 12 miesięcy od daty wykonania przewozu
Z góry dziękuję za wszyskie odpowiedzi.