Gość: wolny-człowiek
IP: *.dynamic.gprs.plus.pl
10.02.11, 14:20
Kilka lat temu zapragnąłem być restauratorem, założyłem spółkę s.c. ze znajomym wynajęliśmy spory lokal i zaczęliśmy działać. Wszystko szło po grudzie, remont się opóźniał, technolog wcisnął nam sporo niepotrzebnego super drogiego sprzętu, budowlańcy dla nich terminy nie istnieją, a czynsz płacić trzeba. Tak czy inaczej szacunkowy koszt remontu przekroczył o 200 tys plany, dodatkowo wspólnik miał pieniądze ( mieć), otworzyliśmy knajpa zaczęła działać, po ok 7-8 miesiącach zaczęliśmy powoli wychodzić na swoje, aby spłacić długi u znajomych wzięliśmy kredyt, dodatkowo wspólnik wziął samochód na kredyt. Później zaczęły schody, okazało się ze wspólnik jest uzależniony od hazardu, na zus i us brał kasę z firmy ale nie wpłacał, nie płacił za rat za samochód ( trafiłem do BIK), co gorsza nie zapłacił za koncesje na alkohol. W sumie skończyło się zamknięciem knajpy, trochę sprzętu zajął komornik, reszta sprzedana i spłacone płatności, wspólnik wypiął się i wyjechał za granicą, a ja zostałem z kredytem i niezapłaconymi rachunkami na ok 120 000 + 30 000 PLN. Postanowiłem pójść do pracy (etat ok 4000-4500 do ręki)i zacząć spłacać na raty, ale szybko wyjaśniono mi ze komornik zabierze sobie ile chce a ja będę spłacać przez całe życie. Postanowiłem to olać jak wspólnik i wyjechać z naszego kraju, oczywiście był BTE, sprawa, komornicy, ale ja siedziałem sobie na zagranicą, do rodziców przychodziły pisma i smutni ludzie i odchodzili, 0 majątku, 0 szans namierzenie luzik, bank sprzedał cesje dzielnym windykatorom, dług urósł do prawie 200 000 i rósł jak na drożdżach, przy kolejnym powrocie do kraju skontaktowałem się z właścicielami cesji aby się dogadać, nic nie wyszło, olałem sprawę, spokojnie zarabiałem zagranicą, jak kolejny raz zalogowałem telefon do polskiej sieci za 20 minut windykatorzy dzwonili aby się skontaktować ;). Do kraju wracać nie planowałem ale wiadomo długi spłacać trzeba a takie sprawy ciągną się za człowiekiem, więc zaproponowałem ugodę, nie przyjęli, poszaleli, nasłali komornika pogrozili i nic, nastąpiła wymiana uprzejmości mailowych.
Właśnie odkupiłem swoją wierzytelność za ułamek wartości, nigdy nie wybaczyłbym sobie gdybym spłacał dług przez kilkanaście lat drżąc przed komornikiem, olać windykatorów, jestem wolny