nowa firma a stare długi. Da się?

IP: *.play-internet.pl 20.08.13, 15:36
Witam, .
Dosyć mam siedzenia i narzekania na brak perspektyw. Mój mąż ma fach w ręku, jest świetnym mechanikiem i chce otworzyć warsztat. Dosyć ma jeżenia na tirach a robić samochody lubi.
Realia:
Ma komornika za zaległe kiedyśtam alimenty, bieżące obcinają z pensji.
I jakiś tam kredyt z 2009 chyba, który czeka w kolejce bo zarabia najniżśżą krajową
Ja mam trzy kredyty na ok. 60000 na firmę którą prowadziłam ale zamknęłam. Tak wyszło, nie miejsce na tłumaczenia.

Pytanie?
Czy jest jakaś szansa na:
otwarcie działalności i otrzymanie jakiś dotacji no i oczywiście potrzebny jest czas na rozkręcenie interesu na tyle, by można było jakoś te obciążenia spłacać ?
Czy da się uzyskać jakiś rok karencji w spłacie tych zadłużeń?

No cholerka przecież musi być jakiś sposób na ruszenie z miejsca, tym bardziej, że to miejsce to reczej dół jakiś.

PS. Niestety emigracja raczej nie wchodzi w grę, mamy szkolne dzieci, zero znajomości, albo może brak wiary w powodzenie na obczyźnie????

    • frediiii Re: nowa firma a stare długi. Da się? 20.08.13, 15:45
      najlepsza byłaby pewnego rodzaju spółka komandytowa ;), przy 2 członkach rodziny z długami JDG, s.c s.j odpadają, komornicy zajmą majatek firmy, konto, należności- efekt zawsze taki sam bankructwo. Możecie otworzyć sp. zo.o. tylko potrzebujecie czystego wspólnika ( nic mu nie grozi nawet przy bankructwie spółki,) wy możecie być w zarządzie, ewentualnie pracownikiem, prokurentem. Dla dłużników są twory typu s.c. dwóch sp. zo.o., gdzie dłużnik jest tylko dyrektorem i pełnomocnikiem zarządu.
      • Gość: Anna do Fredii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.13, 19:33
        >> Dla dłużników są twory typu s.c. dwóch sp. zo.o., gdzie dłużnik jest tylko dyrektorem i pełnomocnikiem zarządu....

        a możesz coś więcej na ten temat?
        • Gość: michał Re: do Fredii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.13, 21:28
          Ja otworzyłem działalność na córkę , to całkiem inny podmiot - tak myslę bo za moje długi chyba nie odpowiada
          • frediiii Re: do Fredii 21.08.13, 08:15
            firma na członka rodziny -jest to pewnego rodzaju rozwiązanie, ale... jeśli w swojej 1 działalności narobiłeś długów, to jaka jest pewność że nie nabruździsz córce.
            Jest dodatkowo szansa że podpadniesz pod firmanctwo itd.
            Jest kilka firm oferujących założenie s.c dwóch sp. zo.o. (oferty można znaleźć w internecie).
            Jest to trochę dziwny twór na pierwszy rzut oka trochę bezsensowny, ale w pełni legalny, firmy matki co miesiąc naliczają ci swoją opłatę między innymi księgowość ( jest pełna księgowość). Zalety, 0 odpowiedzialności za długi, 0 występowania we wszelkich KRS -ach, szybkie stworzenie firmy z własnym kontem, za twoje długi prywatne komornik absolutnie nie może zająć majątku firmy, czy jej konta. Wyciągać kasę zapewne najłatwiej jest fakturami kosztowymi ;)
            • Gość: halo to ja czy s-ka z o.o. ma sens? IP: *.play-internet.pl 21.08.13, 13:15
              Słyszałam, że możliwe jest otwarcie takiej spółki przez małżonków. Podobno wkład własny zaczyna się już od 500 zł, tylko należy udać się do notariusza i tam zostawić 800.
              Jak już się ją założy, można przypisać jej posiadany majątek, tj. samochód, sprzęt rtv,a nawet nabyć nieruchomość i nikomu i niczemu nic do tego.
              Czy to może być prawda?
              • frediiii Re: czy s-ka z o.o. ma sens? 21.08.13, 18:43
                przeczytaj najpierw art 300KK, uciekanie z majątkiem może być karalne, nie mówiac o ewentualnej skardze paulińskiej.
            • jerzy-bywalec Re: do Fredii 28.08.13, 06:21
              Fredii - przeczytaj i powiedz co o tym myślisz. Jest tylko jeden sposób na takie sytuacje. Zmiana przepisów prawa. Dotyczyć winno to w szczególności firm, które zostały zadłużone nie z własnej winy. Kto to powinien stwierdzać? Chociażby prokuratura. Wierzyciel (jak ktoś mu nie płaci przez dłuższy czas) przez podaniem sprawy do sądu o nakaz zapłaty winien sprawę skierować do tej instytucji zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Jeżeli prokuratura stwierdzi, że jest przestępstwo wtedy wierzyciel poza podaniem sprawy o nakaz zapłaty podaje również druga sprawę karną o kradzież. Wtedy taki dłużnik ma dwa wyroki. Jeden z nakazu zapłaty, drugi normalny kryminał, roboty publiczne. Z więzienia można również spłacać długi wynikłe z drugiego wyroku z tyt. nakazu zapłaty. Jeżeli prokuratura stwierdza, że nie ma przestępstwa wtedy wierzyciel podaje sprawę tylko jedną o nakaz zapłaty. Po takim wyroku windykacja winna być bardzo krótka (2 - 3 lata). Po tym okresie CAŁKOWITA KASACIA DŁUGÓW I ZATARCIE SPRAWY. Taką firmę można oznaczyć żartobliwie "firma po pierwszym zawale" - ograniczonego ryzyka. Taka firma zaczyna od nowa. Każde inne rozwiązanie np. na córkę, syna, wchodzenie w jakieś spółki itd. jest to totalne nieporozumienie. Ja tą sprawę opisywałem na tym forum tylko temat główny jest inny. Podam jeden przykład cwaniactwa firmowego (nieporuszany wcale) wyłudzania kredytu kupieckiego, bez nazw - chodzi o problem i moje propozycje rozwiązań - do dyskusji. Pewien producent zamawia ten sam towar w różnych firmach, każdemu obiecuje to samo (ci o sobie nic nie wiedzą). Dajesz takiemu towar na wydłużony termin płatności. Ten ja przychodzi termin płatności zakupuje towar u innej firmy również na przelew. Nie płaci już dwóm. Miedzy czasie doraźnie zakupuje i uzupełnia braki płacąc gotówką jeszcze jakiemuś trzeciemu. Oczywiści wszystkich potem jakoś spłaca nawet z odsetkami, ale odbywa się to po paru miesiącach. Ten kto prowadzi lub prowadził interes doskonale wie, że CZAS JEST NAJWIĘKSZYM CZYNNIKIEM KOSZTOWYM. Blokada kwoty zamyka ci obrót i mimo, że będziesz miał zapłacone w znacząco opóźnionym terminie MOŻESZ ZBANKRUTOWAĆ. Jest takie amerykańskie powiedzonko - czas to pieniądz -. Jest ono jak najbardziej zasadne. Taki kontrahent co tak robi jest w pewnym sensie złodziejem. Wrabia kilka firm na raz. Jak z tym procederem walczyć. Moim zdaniem jest bardzo prościutkie rozwiązanie. Do sądu o nakaz zapłaty powinno się umożliwić firmą NIE TYLKO NA PODSTAWIE FAKTURY ALE RÓWNIEŻ NA PODSTAWIE ZAMÓWIENIA. Jak ktoś u ciebie coś zamówi, ty mu potwierdzisz a on ci nie odbierze WINIEN PŁACIĆ TAK JAKBY TOWAR BYŁ DOSTARCZONY. Wracając do faktu udziału prokuratury w sytuacji, którą wcześniej opisałem. Prokuratura mogła by wszczynać nawet postepowanie przeciwko takim wyłudzaczy kredytów kupieckich. Wyłudzanie i oszukiwanie wg mnie jest to najnormalniejsze przestępstwo. Reasumując. Po co kombinować zakładanie firm na rodzinę, po jakiś spółkach, kombinowanie itd. MOJA PROPOZYCJA DOTYCZY WYŁĄCZNIE FIRM, KTÓRE WPADŁY W DŁUGI NIE Z WŁASNEJ WINY. Krótka windykacja i całkowita kasacja. Ja osobiście, nawet gdybym miał cudowne lekarstwo na jakiś interes nie wejdę w jakiejkolwiek układy spółkowe. Albo prowadzę sam, albo w ogóle nic nie prowadzę.
              • frediiii Re: do Fredii 28.08.13, 08:14
                ładowanie prokuratury do obrotu gospodarczego to całkowite nieporozumienie, to skostniała źle wykształcona ekonomicznie instytucja, nie rozumiejąca biznesu, po to zakłada się spółki zo.o. i inne aby unikać ryzyka biznesowego. Co do zgłoszenia przestępstwa, to jest art. 286 k.k z którego można w przypadkach wyłudzenia korzystać.
                Wg mnie przedawnienie nakazów powinno następować szybciej np 5 lat jak obecnie długi skarbówki, bo 2-3 lata to za mało. Może być nawet 10lat, ale najważniejsze jest skasowanie zapisu, że każda egzekucja komornika przerywa bieg przedawnienia. Jak ktoś nie stara się wyegzekwować długu przez 9 lat to oznacza ze kasa mu nie jest potrzebna (chodzi mu o nabijanie odsetek), jak ktoś jest nie egzekwowalny przez 10 lat to oznacza głównie ze nie jest wstanie spłacić (cwaniak i tak się wywinie). Trwanie obecnego stanu rzeczy służy głównie cwaniakom z FW do nabijania kasy. Człowiek który ma do spłacenia wysoki dług, przeważnie ukrywa się w szarej strefie, czy za najniższą krajową, a więc pożytek z niego dla budżetu żaden
                • jerzy-bywalec Re: do Fredii 28.08.13, 11:09
                  To już jest jakaś odpowiedź. Podam mój przypadek. Nie wnikamy jak powstał dług. Zapewniam Cię, że jest to sprawa prokuratorska. Krótko. Wierzyciel odmówił przyjęcia zapłaty w ramach porozumienia handlowego, które to porozumienie sam zaproponował. Barter - wzajemna wymiana towarowa - forma płatności kompensata - potracenie. Sprawę podał do sądu o nakaz zapłaty gotówkowej nie podając sądowi, że takie porozumienie miało miejsce. EWENEMET NIE SPOTYKANY NA SKALE EUROPEJSKĄ. Zapadł wyrok zaoczny. Uprawomocnił się, bo opóźniłem wpłatę kwoty z tyt. wniesionych zarzutów o 1 dzień. Bank natychmiast zerwał umowę i po firmie. Nawet gdybym założył nową sprawę i ją wygrał nic by nie uchroniło firmy od bankructwa. Sprawa trafiła do firmy windykacyjnej i komornika. WINDYKUJĄ 15 lat i to jeszcze ze stratami. Komornik ich obciąża. Więcej dopłacają niż uzyskują. Jestem bezrobotnym bez prawa do zasiłku. Nie mogę rozpocząć działalności gospodarczej bo mi to blokuje. Co z takim g.... zrobić. Druga sprawa. Jestem już w takim wieku (prawie 60 lat), że nie rozpocznę żadnej działalności gospodarczej. Sprawę wrzuciłem dla ewentualnych innych przedsiębiorców. Stąd moja propozycja windykacji po wyroku bardzo krótka i kasacja. Sprawa prokuratury. Przez ten cyrk, który opisałem pociągnąłem w kanał drugiego, bogu ducha winnego kontrahenta. Ci podali sprawę do Prokuratury. Prokuratura sprawdziła gdzie pojechał towar. Zażądała dowodów wpłaty. Okazał się, że kasę łyknął bank. Dlaczego to było możliwe? Dlatego, że ten ostatni płacił 7 miesięcy (przypadek, który Ci opisałem). Prokuratura umorzyła postepowanie i podyskutowaliśmy sobie poza protokołem. Powiedział mi wyraźnie, że gdyby miał kompetencje i możliwości prawne to zabrał by się za tego ostatniego. Stwierdził, że to jakiś oszust. Stąd wynikło moje pytanie do Ciebie co Ty o tym sądzisz? To co ja zaproponowałem nie jest to może jakieś rewelacyjne, jedyne rozwiązanie, ale myślę, że warte przemyślenia i głębszej analizy. Zmodyfikować, przedyskutować i jakieś to naprawić. TAK JAK OBECNIE JEST NIE MOŻE BYĆ. Gdy tak poblokujemy masę firm to w końcu kto będzie brał kredyty? Bezrobocie będziemy zwalczać przez 100 lat. Myślę, że temat wart jest tego, aby głębiej go przeanalizować i przedyskutować. Pozdrawiam.
            • jerzy-bywalec Re: do Fredii 29.08.13, 19:24
              Jerzy Bywalec > Fredii. Przepraszam, że wchodzę w tryby dyskusji. Jakakolwiek zmiana statusu prawnego zwłaszcza na spółki z o.o. kompletnie nie zmienia istoty zadłużeń i faktu ich powstawania. Nawet śmiem twierdzić, że jeszcze spotęguje to zjawisko. Ja podając mój przypadek bankructwa głównym jej powodem był fakt, że ja nie byłem jej właścicielem tylko współwłaścicielem. GDYBY WŁAŚCICIELKA (niestety moja żona) wykonała to co ja jej napisałem na piśmie w roku 1997 r. (na pół roku przed jakimikolwiek sprawami sądowymi). Owszem, były by straty w granicach 100 - 150.000,00 zł, ale firma w żadnym wypadku by nie upadła. Te straty można było spokojnie odrobić w parę miesięcy. Nie wykonała tego i firma zbankrutowała. Przy okazji ponieważ byłem współwłaścicielem mnie to zablokowało. Tu sięgamy kwint esencji długów. Gdyby nie było takiej blokady windykacyjnej spokojnie uruchomił bym własna firmę i te wszystkie długi spłacił jak leci. Różnica pomiędzy windykacją długów od pracowników najemnych a podmiotów gospodarczych jest taka, że w pierwszym przypadku coś tam zawsze zostanie (najniższe wynagrodzenie). W przypadku windykacji od firm może być z całej wierzytelności (przelew), a nie z dochodu firmy. Stajesz się wtedy niejako "złodziejem", wrabiasz inne firmy. Tu jest pies pogrzebany. Windykacja, krótka i kasacja daje możliwość 10 krotnie większą spłaty należności wobec wierzycieli niż blokada działalności. Takie coś niestety nie było by na rękę firmom windykacyjnym. Na co mamy czekać - aż ten uruchomi działalność i będzie "okradał" wszystkich po kolei. Fredii - dobrze wiesz (jeżeli prowadziłeś działalność gospodarczą), że decyzje nieraz trzeba podejmować BŁYSKAWICZNIE i nie ma czasu na jakieś narady udziałowców. Takie musza zapadać zwłaszcza w chwilach trudnych. Ja taką miałem sytuacje w sierpniu 1997 r. dwa dni i dwie noce nie spałem bilansując firmę. Decyzja kosztowa była drastyczna. Wyprzedaż wszystkiego co się da, zwłaszcza to co jest zbędne. Likwidacja całego sklepu łącznie z regałami. Zwolnienie pracowników ŁĄCZNIE Z WŁAŚCICIELKĄ (BYŁA RÓWNIEŻ SKLEPOWĄ) itd. Nie wykonano tego i efekty mamy. Jestem przeciwnikiem wszelkich spółek. One mogą być, ale decyzje muszą być błyskawiczne nawet gdyby udziałowcy i właściciele musieli obradować dzień i noc bez snu. Nieraz jest to niemożliwe. Cały czas uważam i jestem o tym przekonany, że naprawić sprawę (nie w 100% jest to niemożliwe) może jedynie zmiana systemu windykacji - głównie chodzi o firmy małego i średniego biznesu - motor każdej praktycznie gospodarki. Pozdrawiam.
              • Gość: Ku przestrodze. Kiedy doczekamy lepszych czasów ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.13, 21:34
                Dołączę się !
                Nadal jeszcze jestem dyrektorem w upadającej S.A.
                Prezes, pomimo zadłużenia za dostawy półproduktów do produkcji w wysokości prawie 2 mln,
                Cały czas robi "dobrą minę do złej gry".
                Udaje, że nic złego się nie dzieje.
                Nakazy płatnicze to "śmiech na sali"
                Wierzyciele nie potrfią wyegzekwować należności z Kwietnia 2012 roku,
                a FIRMA nadal sobie działa :-)
                Prezes wyciąga z obrotu wszytkie możliwe pieniądze,
                nawet do tego stopnia, że bierzemy zaliczki na dostawy,
                które z góry wiadomo, że nie dojdą do skutku.
                Obrót spadł do poziomu 100 tysięcy miesięcznie,
                ale i to zadowala ZARZĄD! - ile jeszcze da się wycisnąć z "cytrynki" to ICH?

                Mam nadzieję, że nie pozostaną BEZKARNI i odpowiedzą całym swoim MAJĄTKIEM
                wobec wszystkich oszukanych - niejednokrotnie małych, jednoosobowych firm,
                które w nadziei dobrej, długotrwałej współpracy powierzyły TYM OSZUSTOM
                niejednokrotnie dorobek całego życia, a często zadłużyły się, aby sprostać zamówieniom.

                Pozdrowienia dla wszystkich czytających.

                Ku przestrodze
                • jerzy-bywalec Re: Kiedy doczekamy lepszych czasów ??? 29.08.13, 22:36


                  > Mam nadzieję, że nie pozostaną BEZKARNI i odpowiedzą całym swoim MAJĄTKIEM
                  > wobec wszystkich oszukanych - niejednokrotnie małych, jednoosobowych firm,
                  > które w nadziei dobrej, długotrwałej współpracy powierzyły TYM OSZUSTOM
                  > niejednokrotnie dorobek całego życia, a często zadłużyły się, aby sprostać zamó
                  > wieniom.
                  >
                  > Pozdrowienia dla wszystkich czytających.
                  >
                  > Ku przestrodze
                  To co Pan tu napisał jest właśnie kwint esencją sprawy. Ludzie w takich zakładach o formie własności SA, z o.o., państwowe firmy i jeszcze inne kombinowano-powstające, mają to wszystko gdzieś. Gdyby imiennie i prokuratorsko odpowiadali swoim majątkiem nie było by takich cyrków. Niech mi ktoś pokaże firmę, gdzie jest realny właściciel I ODMAWIA PRZYJĘCIA ZAPŁATY, KTÓRĄ SAM WCZEŚNIEJ ZAPROPONOWAŁ. A zrobili to dlatego, że długi wyprowadzali do firmy windykacyjnej. Najlepiej wrobić firmę, podmiot gospodarczy działający na zasadzie spółki cywilnej. Dlaczego? Bo taka firma odpowiada całym dorobkiem życiowym, można windykować dozgonnie. Jest to bardzo poważny temat. Puentując cytatem...KIEDY DOCZEKAMY LEPSZYCH CZASÓW. Krótka windykacja, po sprawdzeniu nawet przez Prokuraturę zahamowała by taki proceder. Rewolucyjne zmiany w przepisach prawnych wg mnie są koniecznością. Pozdrawiam.
                  • Gość: Marian Paździoch Re: Kiedy doczekamy lepszych czasów ??? IP: *.b-ras3.chf.cork.eircom.net 29.08.13, 22:41
                    co ty bredzisz? poczytaj kodeks spółek handlowych. wobec braku skutecznej egzekucji wobec spółki, można wystąpić z roszczeniem do czlonków zarządu, którzy odpowiadają solidarnie całym majątkiem. członkowie zarządu mogą uwolnić się od tej odpowiedzialności, jeśli na cxas złożą wniosek o upadłość. chyba nie muszę więcej tłumaczyć
                    • jerzy-bywalec Re: Kiedy doczekamy lepszych czasów ??? 29.08.13, 22:51
                      Firmę, która ja miałem na myśli to jest HTS Kraków. Dyrektor, który ruszył tę sprawę wyleciał z roboty w parę dni. Pisałem wszędzie nawet do NIK. Dostałem odpowiedź. Weźniemy to pod uwagę. Kropka.
                    • jerzy-bywalec Re: Kiedy doczekamy lepszych czasów ??? 30.08.13, 06:23
                      Gość portalu: Marian Paździoch napisał(a):

                      > co ty bredzisz? poczytaj kodeks spółek handlowych. wobec braku skutecznej egzek
                      > ucji wobec spółki, można wystąpić z roszczeniem do czlonków zarządu, którzy odp
                      > owiadają solidarnie całym majątkiem. członkowie zarządu mogą uwolnić się od tej
                      > odpowiedzialności, jeśli na cxas złożą wniosek o upadłość. chyba nie muszę wię
                      > cej tłumaczyć
                      Jerzy Bywalec > Marian Paździoch. Przeczytaj mój wcześniejszy post. Tam masz opisany mechanizm wyłudzania kredytu kupieckiego. Teoretycznie przestępstwa nie ma a może doprowadzić do bankructwa firm. Głównym czynników kosztowych jest "czas" - terminowe otrzymywanie zapłaty. Jak tego nie masz blokuje ci to obrót - sprzedaż i to może być dobicie finansowe firm. Jeżeli będziesz śledził moje posty zamieszczę osobno pewien wzór matematyczny dotyczący ENCYKLOPEDYCZNEGO POJĘCIA PRAWA PODAŻY I POPYTU. To prawo jest błędne. Jeżeli podaż przekracza popyt (przy zapełnionym rynku) nie występuje obniżka cen tylko jej podwyżka. Żeby zwiększyć czynnik obrotu obserwujemy zjawisko globalizacji ORAZ HANDLU FIKCYJNYM PIENIĄDZEM - KREDYT. To powoduje zadłużanie się masowe konsumentów oraz nawet całych państw. Na tym zjawisku żerują firmy windykacyjne i obserwujemy zjawisko handlu długami. Jeżeli tego nie przerwie się nawet na skalę międzynarodową niedługo cały świat będzie to jeden wielki dług.
              • follow_white_rabbit Re: do Fredii 30.08.13, 13:27
                tylko taka mała uwaga,mało prawdopodobne żebyś wszystko sprzedał i uratował firmę
                wtedy nie było internetu,aukcji,kurierów itd
                no i rynek był płytszy
                jedyna twoja nadzieja to był inwestor skłonny wejść w daną branżę
                ale sądzę że plotki szybko się rozchodzą i raczej poczekaliby aż padniesz...
                • Gość: Oszukany Gość Re: do Fredii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.13, 15:24
                  A co zrobić Biały Króliczku, jeżeli firma nadal oszukuje małych przedsiębiorców
                  I w świetle prawa działa dalej, jak gdyby nigdy nic się nie stało,
                  wyłudza dostwy towarów za które nie ma zamiaru zapłacić ?
                  Jest już kilkadziesiąt osób z prawomocnym wyrokiem sądu I NIC !!!
                  • follow_white_rabbit Re: do Fredii 02.09.13, 15:55
                    1.dostarczając towary na "kredę" zabezpieczasz się,choćby weksel i odpowiednia umowa
                    2.jak już dałeś doopy i cię wydymano możesz upublicznić ten fakt w internecie choćby,dzwoniąc do innych dostawców towarów/usług itd. = tylko głupi wtedy da im na kredyt :))

                    p.s. ja zawsze byłem zdumiony głupotą wręcz niektórych dostawców proszących się aż o wydy....

                    • frediiii Re: do Fredii 02.09.13, 17:26
                      Tu działa parcie na sprzedaż niektórych handlowców, rozliczają ich z wyników sprzedaży, a czy ktoś zapłaci jest im rybka, tym zajmuje się inny dział.
                      Upublicznianie danych takich "kupców" to dobry sposób, jedyna wada, trzeba umieć wypozycjonować taką laurkę, aby pojawiła sie wysoko po wpisaniu nazwy firmy.
                    • Gość: Marian Paździoch Re: do Fredii IP: *.b-ras3.chf.cork.eircom.net 03.09.13, 01:15
                      follow_white_rabbit napisał:
                      > 1.dostarczając towary na "kredę" zabezpieczasz się,choćby weksel i odpowiednia
                      > umowa


                      weksel tak naprawdę nie jest żadnym zabezpieczeniem. jest jedynie narzędziem ułatwiającym uzyskania sądowego nakazu zapłaty. a to dlatego, że będzie to postępowanie nakazowe tj. 30zł i już po uzyskaniu nieprawomocnego nakazu komornik może zabezpieczyć majątek dlużnika (o ile będzie co zabezpieczać...), zaś wnosząc sprzeciw i zarzuty to pozwany musi opłacić bodajże 5% wps. faktura to postępowanie upominawcze/zwykłe, czyli najpierw 5% opłaty (1,25% w e-sądzie)
                      • follow_white_rabbit Re: do Fredii 04.09.13, 15:27
                        wiem że nie jest,ale choćby jakieś ułatwienie
                        zresztą niekiedy odpowiednio postraszony dłużnik..:)
                        raczej niewprawny oszust
                • jerzy-bywalec Re: do Fredii 03.09.13, 04:07
                  Bez najmniejszego problemu bym wszystko sprzedał. Nie chodziło tu o sprzedaż majątku trwałego tylko towarów handlowych. Sprzedał bym nawet w drugim sklepie handlującym tym samym towarem (konkurencja) w jego własnym interesie. Gdybym obniżył cenę ogłaszając tylko w gazecie lokalnej (likwidacja sklepu wyprzedaż towaru np. 50% upust) klientów było by multum w owym czasie. Drugi sklep w czasie wyprzedaży nie sprzedał by ani "guzika". Oddawanie towaru do innego sklepu (konkurencyjnego) łącznie z kontaktami handlowymi JEST TO NAJLEPSZA I PRAKTYCZNIE 100% gwarancja, że towar upłynnisz praktycznie cały. W praktykach i technikach handlowych "zęby zjadłem" (już w tamtym czasie ok 20 lat stażu pracy w tym fachu). Mógłbym np. podać jak na targowisku można w ciągu jednego dnia sprzedać cały wóz towaru wykorzystując psychikę konsumenta. W moim przypadku, "pierdołami handlowymi" nie zajmowałem. Tym nieudolnie zajmowała się właścicielka - wspólnik. Sklepy stanowiły ok. 4% obrotu firmy. Istotą interesu jest to, że dopóki masz rynek zbytu (w moim przypadku potężny) praktycznie każdy dług do potencjalnych zysków jest nie groźny. Zwróć uwagę na ten cyrk handlowy. Kontrahent - rynek zakupu, najpierw 1) odmawia przyjęcie zapłaty w formie płatności, którą sam zaproponował 2) wie doskonale, że mam rynek zbytu nawet częściowo na 100% przedpłaty blokuje rynek zakupu - jednocześnie ogranicza produkcję ("strajk zarządu firmy" - bo podobno nie ma rynku zbytu, 3) obmawia jakichkolwiek rozmów na temat ugody 4) błyskawicznie podaje sprawę do sądu o nakaz zapłaty (jeszcze w trakcje gdy płatności są dokonywane). 5) za ugoda był dosłownie cały dzieł handlowy łącznie z dyrektorem + księgowość. Gołym okiem widać tu, że chodziło o wrobienie w długi mały podmiot gospodarczy w okresie przed prywatyzacyjnym państwowej firmy. Cała Polska bębni o złodziejskiej prywatyzacji tylko, że kompletne lewusy dziennikarstwa śledczego i media nie wiedzą jak się za to zabrać. Żeby się za to zabrać to trzeba mieć trochę wiedzy I NIESTETY ODWAGI. Ten drugi czynnik jest wg mnie blokujący. Nie dziwie się zresztą. Masa ludzi wpływowych zainteresowana jest aby nie ruszać tych tematów. Widzisz tego cyrku by nie było gdyby windykacje dla firm, były po wyrokach bardzo krótkie i kasacja i jednocześnie włączanie do sprawy Prokuratury. Dlaczego ja pomimo, że jestem zadłużony kompletnie się tego nie obawiam. Bo wiem, że nie popełniłem żadnego przestępstwa. Takich rozwiązań mogą obawiać się tylko Ci, którzy mają się czegoś obawiać. Tu zgadzam ze stwierdzeniem, że struktury organów ścigania są skostniałe i merytorycznie fachowo nie wydolne, zwłaszcza w sprawach przestępstw gospodarczych. Tylko co to ma wspólnego jedno z drugim. Wymieniać ludzi ma młodych, fachowych i to wszystko. Polska, mam wrażenie, że jeszcze żadnej reformy po 1989 r. nie rozpoczęła. Pozdrawiam.
Pełna wersja