Nieświadomy dłużnik !?

08.10.13, 10:57
Historia banalna ,jakich tu wiele.Miałam szczęśliwe małżeństwo przez 15 lat.Pełne wzajemnego zaufania.I nagle dowiaduję się,że mój mąż ma długi,a właściwie,że nasza rodzina ma długi bo to wspólnota majątkowa.Niestety to nie mąż mnie o nich informował.Spadały mi na głowę co chwilę nowe.W końcu sama zaczęłam do nich dochodzić.I tu zaczyna się problem.Znajomi szybko się pootwierali,co zrozumiałe.Chcieli odzyskać pieniądze.Ale większym problemem okazały się instytucje.A te niestety stanowiły większe zagrożenie.Byłam we wszystkich,w których podejrzewałam zaległości i wszędzie słyszałam jedno-tajemnica danych osobowych,nie możemy pani o tym informować.I na nic moje tłumaczenie,że chcę te długi uregulować bo za chwilę wszystko stracę.
Tajemnica obowiązuje ale tylko do momentu kiedy do domu wchodzi komornik.I od tego momentu to już tylko dramat.Koniec tajemnic, ale jest już też za póżno by coś z tym zrobić.
Oczywiście klasycznie zbankrutowaliśmy.
I mimo,że upłynęło już 6 lat ,cały czas się zastanawiam,dlaczego nie miałam prawa być świadoma jak mąż topi całą rodzinę,ale miałam ponosić zbiorową ,rodzinną odpowiedzialność!
Dziwne prawo!!!!!Dziwny kraj!!!!!!!!

    • szela81 Re: Nieświadomy dłużnik !? 08.10.13, 12:37
      Oczywiście za długi zaciągnięte bez wiedzy współmałżonka żona (np. swoją wypłatą) nie odpowiada, majątek wspólny tylko do wysokości wkładu dłużnika - nielicytowalna połowa mieszkania, samochodu - nie wiem jak można zbankrutować w takiej sytuacji...
    • Gość: Marian Paździoch Re: Nieświadomy dłużnik !? IP: *.b-ras3.chf.cork.eircom.net 08.10.13, 14:19
      zamiast marudzić i tracić czas na chodzenie po mieście i słuchanie o tajemnicy, zrób coś konkretnego - co uniemożliwi uczynienie z ciebie i dzieci gołymi i niewesołymi. a wówczas możesz o sprawie nie myśleć (bo i po co, tylko się psychicznie będziesz kończyć) i spokojnie czekać na ewentualne nakazy zapłaty i wnosić sprzeciwy - zapewne skuteczne bowiem jak widać nie wyrażałaś zgody na zaciąganie zobowiązań.

      nieoznaczona połowa mieszkania teoretycznie jest niesprzedawalna, w praktyce idzie to zrobić ale wierzyciel musi być naprawdę upierdliwy i samozaparty.
Pełna wersja