Gość: abz
IP: *.dynamic.gprs.plus.pl
22.10.13, 17:07
Witam wszystkich forumowiczów mam problem i chciałbym żeby ktoś mi pomógł. Polega on na tym, że uczęszczałem do prywatnej szkoły wyższej. Na drugim roku pierwszy semestr przeszedłem z wpisami warunkowymi, a drugiego semestru nie zaliczyłem napisałem więc podanie o powtarzanie roku. W dziekanacie poinformowano mnie, że jak będzie decyzja zostanę poinformowany listownie. Minęło parę tygodni i brak żadnego odzewu więc dzwonię Pani z dziekanatu poinformowała mnie, że raczej się nie zgodzili na moją prośbę bo nie ma w ogóle drugiego roku. Jeżeli decyzja była by pozytywna otrzymał bym potwierdzenie pisemnie. Wiadomość przyjąłem do siebie uregulowałem wszystkie należności i pożegnałem się ze studiowaniem. Po pół roku przyszło do mnie pismo w którym szkoła pisze, że skreśla mnie z listy studentów ze względu na brak wyników w nauce. Zastanawiałem się o co chodzi skoro przecież nie zaliczyłem drugiego roku to przecież logiczne jest, że automatycznie przestałem być studentem. Pojechałem więc na uczelnie dowiedzieć się o co chodzi podobno jednak zostałem przyjęty miałem chodzić z 3 rokiem na te same zajęcia zaszokowało mnie to. Szkoła nie ma żadnego potwierdzenia nadania listu ani nic teko typu. Pani w dziekanacie doradziła żebym opisał swoją sytuację i przekaże ja do rektora Opisałem więc mam potwierdzenie. Miałem otrzymać odpowiedź pisemnie. Nie otrzymałem pojechałem więc po raz kolejny na uczelnię dowiedziałem się, że rektor odpowiedział. Mam zapłacić i jego to nie interesuje. chciałem z nim porozmawiać osobiście nie udało mi się umówiłem się telefonicznie po raz kolejny nie udało mi się ( nie było go ) więc dałem sobie spokój. Po ok 3 miesiącach przyszło pismo z windykacji mam zapłacić 3000 zł + odsetki za pół roku studiowania. Tylko za co skoro nie uczęszczałem na zajęcia. Co doradzicie w takiej sytuacji zapłacić czy się sądzić i dochodzić swojej racji ?